Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Jestem Marat owadów, lotna gilotyna..."

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
31-01-2016 20:13Arminius (25555 punktów)"Jestem Marat owadów, lotna gilotyna..."
Ocena 1 na 1
W związku z odnotowanymi ostatnio przypadkami występowania wirusa Zika (wywołuje mikrocefalię u małych dzieci) w Ameryce Południowej oraz globalnym ociepleniem sprzyjającym ekspansji (tak horyzontalnej jak i wertykalnej) komarów, odżyły debaty na temat potrzeby i możliwości całkowitego wytępienia tego małego lecz czupurnego licha. Wszystkich gatunków komarów jest 3500. Z tej liczby tylko 6% to komary, których samice, zasysają krew. Z tych zaś tylko połowa to gatunki, które są istotne lub kluczowe w rozprzestrzenianiu się groźnych chorób. W chwili obecnej przyjmuje się, iż około połowy ludzkiej populacji globalnej żyje na terenach opanowanych przez wyżej wymienione populacje groźnych komarów. Całkowita eliminacja komarzych gatunków wydaje się być teoretycznie możliwa. Dokonywano już takowych eksperymentów. Prawdziwą wunderwaffe w antykomarzym arsenale są genetycznie zmodyfikowane osobniki (samce) zapładniając samice zdefektowanym nasieniem, w następstwie czego wylega się pokolenie nie mając szans na przeżycie i z kolei swoją progeniturę. Działania jak wyżej na na Kajmanach ( M. Karaibskie) w latach 2009/2010 doprowadziły do spadku populacji komara aedes aegypti ( roznosi wirusy Zika oraz Gorączki Dengue) Az o 96 %.
Od razu jednakże pojawiły się wątpliwości różnorakiej natury. Primo, okazuje się, iż operacje jak wyżej mogą dotknąć nie tylko gatunki niepożądane, roznoszące groźne wirusy ale także całkowicie neutralne w tym względzie – a bardzo pożądane z ekologicznego punktu widzenia jako wyśmienite zapylacze oraz......pokarm dla innych owadów, ptaków oraz (komarze larwy) ryb. Scenariusz jak wyżej mógłby prowadzić do wielce negatywnych zmian w środowisku przyrodniczym. Są też głosy, iż całkowita eksterminacja gatunku jest niemożliwa, bo zawsze ułamek populacji przetrwa (darwinizm) i odrodzi się w innej odmianie osobniczej, uodpornionej na dotychczasowy skuteczny przeciwko niej środek Innym argumentem – bardzo intrygującym – z maltuzjańsko – ekoterrorystycznego pogranicza, jest pogląd prezentowany przez Davida Quammena, zdaniem którego, właśnie te "złe" moskity pełnią wielce pożądaną funkcję ograniczania (poprzez szerzenie śmiertelnych, groźnych dla zdrowia chorób) obecności i aktywności człowieka na bardzo cennych, z punktu widzenia przyrodniczego – tropikalnych obszarach globu ziemskiego, obecności, co tu dużo mówić, wielce niszczycielskiej i degradującej środowisko naturalne. W kontekście tym pojawia się kolejny najciekawszy chyba i najbardziej kontrowersyjny argument. Argument - z zakresu bioetyki – prawa człowieka (lub jego braku) do celowej, przeprowadzonej z zamiarem bezpośrednim, anihilacji gatunku organizmu żywego. Człowiek bowiem ma do tego - ewentualne - prawo jako „pan wszelakiego stworzenia”, która to koncepcja opera się na przesłankach sensu stricto religijnych. Z przyrodniczego punktu widzenia człowiek jest takim samym gatunkiem jak wszystkie inne – a więc – obiektywnie takiego prawa nie ma. Co więcej, jako że jest gatunkiem wielce ekspansywnym (7.4 mld homo sapiens na Ziemi), degradującym w błyskawicznym tempie środowisko ziemskie (żyjemy bowiem w czasach wielkiego wymierania gatunków, za 500 lat, przy tym tempie eksterminacji gatunków, zaniknie całkowicie biologiczna różnorodność na Ziemi) bardziej logicznym, a także w jakimś sensie etycznym, wydawałoby się ograniczenie populacji homo sapiens – nie innych gatunków – co z przyrodniczego punktu widzenia byłoby z korzyścią tak dla globalnego ekosystemu jak i – co bardzo ważne – dla samego człowieka. Jeżeli bowiem nie ograniczymy bomby demograficznej – zjemy wkrótce swój własny ogon, doprowadzając zarazem przyrodę Ziemi do stanu nieodwracalnej zapaści.


www.npr.or(*)ory/story.php?storyId=93049810
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Komary, powiedzmy sobie szczerze, nie są pożyteczne jak pszczoły czy mrówki. Nie widzę przeszkód, aby nie tępić tego plugastwa. Oczywiście nie wytępimy ich do końca, te 3% wystarczy dla zwierząt, które się nimi żywią.
Hrihorij (1723 punktów)
>W związku z odnotowanymi ostatnio przypadkami występowania wirusa Zika (wywołuje mikrocefalię u
>małych dzieci) w Ameryce Południowej oraz globalnym ociepleniem sprzyjającym ekspansji (tak
>horyzontalnej jak i wertykalnej) komarów, odżyły debaty na temat potrzeby i możliwości całkowitego
>wytępienia tego małego lecz czupurnego licha.

Do rozwoju komarów w dużej mierze przyczynił się człowiek. W zdrowym lesie deszczowym ich populacja jest na stosunkowo niskim poziomie. Dopiero deforestacja i zaśmiecenie sprzyjają ich rozwojowi. W śmieciach np. oponach i puszkach gromadzi się ciepła woda niezbędna dla larw komara, a pozbawiona większych organizmów zjadających owe larwy. Do tego dochodzą koleiny i kałuże w drogach gruntowych a takie dominują w strefie równikowej. Dopóki takich mateczników i rezerwuarów rozrodczych nie ograniczymy to z plagą komarów sobie nie poradzimy.

Co do eliminacji lub ograniczenia liczebności Homo sapiens, to jako przedstawiciel owego gatunku nie lubię gdy o tym się mówi. Na razie śpię spokojnie. Obecnie nie widzę zagrożenia dla siebie i swoich najbliższych i to jest dla mnie najważniejsze. Miejscowość w której mieszkam ma tendencje odwrotne do ogólnoświatowych. Na 74 numery budynków na mojej ulicy (ulic mamy 6 a moja jest najdłuższa) - 11 to pustostany (niektóre traktowane jako weekendowe dacze), w kolejnych 16 mieszkają osoby 50+, domów z dziećmi w wieku szkolnym i młodszych jest 8. Na problem przeludnienia nie cierpię.
01-02-2016 08:27 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Globalnie
"Co do eliminacji lub ograniczenia liczebności Homo sapiens, to jako przedstawiciel owego gatunku nie lubię gdy o tym się mówi".

W interesie gatunku homo sapiens jest ograniczenie jego populacji.


"Obecnie nie widzę zagrożenia dla siebie i swoich najbliższych i to jest dla mnie najważniejsze. Miejscowość w której mieszkam ma tendencje odwrotne do ogólnoświatowych.".

Ale to - jak sam Pan przyznaje- perspektywa bardzo subiektywna. W skali globalnej wygląd ato całkiem inaczej Na początku ubiegłego wieku Ziemię zamieszkiwało 1.5 mld ludzi. 100 lat poźniej jest ich 5 razy więcej. Pięciokrotny skok w ciągu jednego wieku. Wcześniej aby nastąpił taki skok (pięciokrotny) musiało minąć prawie tysiąclecie - okres od ok. 1000 r. n.e. do progu I wojny światowej. Widać więc jak wielkie nastąpiło przyśpieszenie demograficzne - i konsekwentnie przyrost problemów ekologicznych.
dzentelmen (2000 punktów)Odp: Globalnie
>W interesie gatunku homo sapiens jest ograniczenie jego populacji.

I co proponujesz? Opcja Chińska?...

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
ZaKotem (8733 punktów)
>>W interesie gatunku homo sapiens jest ograniczenie jego populacji.
>I co proponujesz? Opcja Chińska?...

Czemu nie polska? Hej, świecie, nam się udało!

Wzruszają mnie nutrie.
01-02-2016 18:19 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>>W interesie gatunku homo sapiens jest ograniczenie jego populacji.
>>I co proponujesz? Opcja Chińska?...
>Czemu nie polska? Hej, świecie, nam się udało!

Że zacytuję klasyka: Są na to plastry!


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
dzentelmen (2000 punktów)
>Czemu nie polska? Hej, świecie, nam się udało!

Cały problem tzw. "przeludnienia" uważam za propagandę. W obliczu realnego zagrożenia istnieją rozwiązania polityczne, które z tego rodzaju problemem zapewne poradzą jakąś długofalową strategią, np. opcja chińska jest do powielenia. Ale umówmy się, kiedy ten problem będzie naprawdę realny?

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
ZaKotem (8733 punktów)Odp: "Jestem Marat owadów, lotna gilotyna..."
>Primo, okazuje się, iż operacje jak
>wyżej mogą dotknąć nie tylko gatunki niepożądane, roznoszące groźne wirusy ale także całkowicie
>neutralne w tym względzie - a bardzo pożądane z ekologicznego punktu widzenia jako wyśmienite
>zapylacze oraz......pokarm dla innych owadów, ptaków oraz (komarze larwy) ryb. Scenariusz jak wyżej
>mógłby prowadzić do wielce negatywnych zmian w środowisku przyrodniczym.

Nie można mówić, że coś jest negatywne dla środowiska. Każda zmiana jest dla jednych gatunków negatywna, dla innych pozytywna. Wytępienie komarów oznaczałoby upadek tych zwierząt, co się komarami żywią, ale na przykład rozwój tych, które konkurują z nimi o pokarm w środowisku wodnym i zepchnięte do jakiejś niszy - w Amazonii jest jeszcze mnóstwo nieodkrytych gatunków. Zmiany w środowisku są, przede wszystkim, nieprzewidywalne, i to może być problem. Może wytępienie komarów dałoby szansę jakiemuś jeszcze groźniejszemu robactwu, po ataku którego zatęsknilibyśmy za komarami? Na myśl przychodzi mi sprawa wytępienia w Chinach wróbli, wyżerających ziarno - na skutek tego wytępienia znacznie więcej ziarna wyżarła szarańcza.

>Są też głosy, iż całkowita
>eksterminacja gatunku jest niemożliwa, bo zawsze ułamek populacji przetrwa (darwinizm) i odrodzi się
>w innej odmianie osobniczej, uodpornionej na dotychczasowy skuteczny przeciwko niej środek

To jest zupełnie możliwe, szczególnie przy tak licznej populacji. Ale to nie jest argument przeciw, raczej ostrzeżenie dla zbytniego optymizmu.

>Innym
>argumentem - bardzo intrygującym - z maltuzjańsko - ekoterrorystycznego
>pogranicza, jest pogląd prezentowany przez Davida Quammena, zdaniem którego, właśnie te "złe"
>moskity pełnią wielce pożądaną funkcję ograniczania (poprzez szerzenie śmiertelnych, groźnych dla
>zdrowia chorób) obecności i aktywności człowieka na bardzo cennych, z punktu widzenia przyrodniczego
>- tropikalnych obszarach globu ziemskiego

Ciekawe, czy by tak mówił, gdyby to jego zaraził komar czymś paskudnym. Ale, jak sądzę, nie o to mu wcale chodzi, żeby pozwalać się zabijać szkodnikom, bo to dobre dla przyrody, tylko żeby powstrzymać ekspansję człowieka i wycofać się z obszarów dla człowieka nienaturalnych, jest to więc związane ściśle z kolejnym argumentem.

>najciekawszy chyba i najbardziej kontrowersyjny argument. Argument - z zakresu bioetyki -
>prawa człowieka (lub jego braku) do celowej, przeprowadzonej z zamiarem bezpośrednim, anihilacji
>gatunku organizmu żywego. Człowiek bowiem ma do tego - ewentualne - prawo jako "pan
>wszelakiego stworzenia", która to koncepcja opera się na przesłankach sensu stricto
>religijnych. Z przyrodniczego punktu widzenia człowiek jest takim samym gatunkiem jak wszystkie inne
>- a więc - obiektywnie takiego prawa nie ma.

Skoro jest gatunkiem jak wszystkie inne, to przecież znamy przykłady pozaludzkie, gdy jeden gatunek wytępił drugi. Obiektywnie, nie ma żadnego prawa międzygatunkowego. Poza tym, człowiek likwiduje co chwila parę całkiem dla niego nieszkodliwych gatunków zupełnie niechcący, więc jeden więcej, i to akurat jeden, który jest szkodliwy, to naprawdę mała różnica.

>Co więcej, jako że jest gatunkiem wielce
>ekspansywnym (7.4 mld homo sapiens na Ziemi), degradującym w błyskawicznym tempie środowisko
>ziemskie (żyjemy bowiem w czasach wielkiego wymierania gatunków, za 500 lat, przy tym tempie
>eksterminacji gatunków, zaniknie całkowicie biologiczna różnorodność na Ziemi) bardziej logicznym, a
>także w jakimś sensie etycznym, wydawałoby się ograniczenie populacji homo sapiens - nie
>innych gatunków - co z przyrodniczego punktu widzenia byłoby z korzyścią tak dla globalnego
>ekosystemu jak i - co bardzo ważne - dla samego człowieka. Jeżeli bowiem nie ograniczymy
>bomby demograficznej - zjemy wkrótce swój własny ogon, doprowadzając zarazem przyrodę Ziemi do
>stanu nieodwracalnej zapaści.

I to jest, niestety, największy problem. Ziemia w końcu ma jakieś granice i przyrost liczby ludności nie może trwać w nieskończoność. Trzeba jednak przyznać, że przynajmniej lokalnie znaleziono skuteczne sposoby na zahamowanie przyrostu naturalnego, i to bez żadnego ograniczania praw człowieka. Wystarczałoby, gdyby reszta świata naśladowała środek Europy.


Wzruszają mnie nutrie.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365