Racjonalista - Strona głównaDo treści
Najbardziej rewolucyjny program polityki społecznej

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
01-02-2016 22:42Mariusz Agnosiewicz (moderator)Najbardziej rewolucyjny program polityki społecznej
Ocena 5 na 11
Do Sejmu trafił najbardziej rewolucyjny jak dotąd program polityki społecznej - 500+. Założony cel: dodatkowe ćwierć miliona dzieci w ciągu dekady.
Według jego założeń będą wypłacane świadczenia 500 zł netto na każde dziecko do 18 roku życia. Na pierwsze dziecko świadczenie ma charakter socjalny, czyli będzie wypłacane tylko dla uboższych. Na drugie i kolejne nie ma już ograniczeń.


W dyskusji o tym projekcie stale dochodzi do mylenia pojęć i rozpatrywania go w kategoriach socjalnych (wsparcie biednych), co ma tutaj charakter drugorzędny. Clue programu to wymiar demograficzny. Chodzi o to, by wyjść z dramatycznie niskiego wskaźnika prokreacyjnego - dlatego premiuje się głównie drugie i kolejne dzieci. Dla zastępowalności pokoleń wskaźnik TFR (liczba urodzeń dzieci na jedną kobietę w wieku rozrodczym) powinien wynosić 2,1. W Polsce transformacja sprowadziła go do jednego z najniższych na świecie: 1,3. We Francji: 2,01, Norwegii: 1,9, w zamożnych krajach europejskich jedynie Niemcy mają porównywalny z Polską TFR - stąd ten kryzys imigrancki.

Program znacząco poprawi sytuację rodzin wielodzietnych. Będzie też presją na pracodawców, by wyjść z "pensji" typu 1600 zł - bo wobec takich wynagrodzeń posiadanie trójki dzieci może stać się realną alternatywą.
Stąd taka nagonka poganiaczy niewolników, którzy straszą, że takie "rozpasanie" socjalne doprowadzi do wzrostu obrotów sklepów monopolowych. Tymczasem tego rodzaju programy w Europie są standardem. Występują w 21 na 32 kraje UE, EOG i Szwajcarii.

Inni mówią, że aby dać 500 trzeba zabrać 700. Tak, tylko na owe 700 mają się zrzucić głównie banki, hipermarkety, koncerny i znajomi królika, którzy wypompowywali z budżetu miliardy. Z Polski wypływa rocznie 90 mld zł. To kategorycznie za dużo. Wyzwaniem rządu jest, by część tej sumy zatrzymać w Polsce i skierować do polskich rodzin. Roczny koszt 500+ to ok. 20 mld zł.

Jak kobiety zapowiadają spożytkowanie tych świadczeń?
Cytat:
Lidia: Przestanę liczyć na ubrania po dzieciach kuzynki i zacznę kupować nowe ubrania i nowe buty. Zabiorę pierwszy raz do kina i na basen i owoce bede kupowała codziennie.
Monika: Jakieś nowe ubranka, wyjście gdzieś razem i rozwijanie talentów dzieci.

Jaki będzie realny skutek to się okaże, gdyż w warunkach polskich jest to eksperyment społeczny. Dokonywany jednak wobec realnego problemu społecznego. Jeśli eksperyment się nie powiedzie, będziemy skazani na miliony imigrantów.
Dotąd nie prowadzono w Polsce tak poważnej próby realizacji polityki demograficznej. Ignorowano problem demograficzny, twierdząc, że w razie braku młodych Polaków sprowadzimy sobie młodych muzułmanów, których jest pod dostatkiem. Groźbą eskalacji konfliktów społecznych się nie przejmowano, gdyż elita kompradorska utrzymuje się dzięki eskalacji i rozgrywaniu konfliktów społecznych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

GrzeTor (1279 punktów)
> Dla zastępowalności pokoleń wskaźnik TFR (liczba urodzeń dzieci na jedną kobietę w
> wieku rozrodczym) powinien wynosić 2,1.

No to akurat tyle jest u Polek w UK.

www.openpop.org/?p=761
02-02-2016 00:46
 Ocena 11 na 13
Abdullah (1241 punktów)
Absolutnie nie zgadzam się z większością przedstawionych punktów.

>- stąd ten kryzys imigrancki.
Gdyby tak było Niemcy mogli by ściągać młodych Hiszpanów, Portugalczyków , Włochów, Greków ,
Wszędzie tam bezrobocie wśród młodych jest duże lub bardzo duże. A lepiej aby kulturę niemiecka ubogaciła paella, gyros i ravioli niż szaria, taqqiya i szachidzi.
>Program znacząco poprawi sytuację rodzin wielodzietnych. Będzie też presją na pracodawców, by wyjść
>z "pensji" typu 1600 zł - bo wobec takich wynagrodzeń posiadanie trójki dzieci może stać się realną
>alternatywą.
I co potem? jak dzieci podrosną ? Następnemu pokoleniu dać po 1500pln? Zreszta za 1500 przy 3 dzieci to wegetacja.
Dużo lepszym rozwiązaniem były by darmowe przedszkola, stypendia "za wyniki w nauce" itp. Dawanie pieniędzy za sam fakt istnienia jest wspieraniem patologii. Dawanie takich samych albo i większych pieniędzy za fakt ze dziecko przekracza średnia np 4.5 jest inwestycją.
>Stąd taka nagonka poganiaczy niewolników, którzy straszą, że takie "rozpasanie" socjalne doprowadzi
>do wzrostu obrotów sklepów monopolowych. Tymczasem tego rodzaju programy w Europie są standardem.
I dlatego w Niemczech najpopularniejsze imiona dzieci to Mohammad i Aisha. Niemiec pracuje i jest rabowany w biały dzień aby dać na socjal tym których jedyną ambicja jest wegetacja. Dlatego Niemiec ma 1 dziecko a Turek/Marokańczyk itp ma 5. Bo dla Niemca nie tylko ilośc dzieci ale ich jakość sie liczy - wiec na więcej go nie stać skoro jeszcze musi utrzymać 3 dzieci imigrantów.
>Występują w 21 na 32 kraje UE, EOG i Szwajcarii.
>Inni mówią, że aby dać 500 trzeba zabrać 700. Tak, tylko na owe 700 mają się zrzucić głównie banki,
Tak juz teraz banki podnoszą opłaty i marże (www.money.(*)nosza-marze,248,0,1981432.html), za chwile sklepy zrobią to samo, albo jeszcze bardziej przycinsną dostawców, albo nawet obie te rzeczy na raz. Jedynie kto na tym dobrze wyjdzie to znajomi nowego krolika z PiS którzy umoczą dzioby w tych milionach nadmiarowych dwustuzłotowek różnicy (700-500)

>Jak kobiety zapowiadają spożytkowanie tych świadczeń?
>[cytat]Lidia: Przestanę liczyć na ubrania po dzieciach kuzynki i zacznę kupować nowe ubrania i nowe
>buty.
Czytaj - i tak dam zarobić Chińczykowi - bo po podwyżkach kosztów bankowych i marż sklepów na polskie mnie nie będzie stać.

>Jaki będzie realny skutek to się okaże, gdyż w warunkach polskich jest to eksperyment społeczny.
>Dokonywany jednak wobec realnego problemu społecznego. Jeśli eksperyment się nie P
Komisja etyki badań naukowych powinna sprzeciwic sie badaniom na ludziach którzy nie są ochotnikami
> będziemy skazani na miliony imigrantów.
A czemu by nie - w USA jest 330 mln imigrantów i ich potomków i dobrze na tym wyszli. Kanada, Australia, Nowa Zelandia - to kolejne przykłady.
Zreszta zbliża się kolejna rewolucja przemysłowa i za chwile takich ilości ludzi do produkcji nie będzie potrzeba - i co wtedy? Robotników zastąpi druk 3d, bankowców - juz zastępują systemy automatyczne. W Polsce nie potrzeba ilosci siły roboczej a jej jakości. Przy 1500PLN na 3 dzieci rozdanych za sam fakt istnienia - wszystkie one zakończą edukacje na gimnazjum albo mało przydatnej ZSZ o specjalności fryzjer / kosmetyczka.
02-02-2016 08:45 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Absolutnie nie zgadzam się z większością przedstawionych punktów.
Zgadzam się z tym co napisałeś, z wyjątkiem..
>wszystkie one zakończą edukacje na gimnazjum albo mało przydatnej ZSZ o specjalności fryzjer / kosmetyczka.
Fryzjerki/fryzjerzy są potrzebni i pewnie roboty ich nieprędko zastąpią. Tendencja jest taka, że niedługo łatwiej będzie o politologa czy innego specjalistę od zarządzania byleczym niż hydraulika lub innego fachowca.

Jeśli chcą pomagać wielodzietnym i pracującym niech odliczają udokumentowane wydatki na dzieci od podatków (do określonej kwoty). Nie będzie ryzyka, że pieniądze te zostaną wydane w monopolowym lub będą zachętą dla takiej imigracji, która jest nastawiona na żerowanie na socjalu. No i koszt obsługi takiego programu byłby niższy.
Usiłuje się wmawiać, że ludzie nie mają wielu dzieci, bo ich na to nie stać. Mało to wiarygodny argument, skoro zwykle mniejszy przyrost jest wśród zamożniejszych niż tych ledwo wiążących koniec z końcem, co dotyczy zarówno państw jako całość jak i różnych społeczności.
02-02-2016 09:03 
 Ocena 5 na 7
Arminius (25555 punktów)Demograficzne strachy na Lachy
"I dlatego w Niemczech najpopularniejsze imiona dzieci to Mohammad i Aisha. Niemiec pracuje i jest rabowany w biały dzień aby dać na socjal tym których jedyną ambicja jest wegetacja. Dlatego Niemiec ma 1 dziecko a Turek/Marokańczyk itp ma 5. Bo dla Niemca nie tylko ilośc dzieci ale ich jakość sie liczy - wiec na więcej go nie stać skoro jeszcze musi utrzymać 3 dzieci imigrantów".

Jeżeli na 1000 urodzonych dzieci 30 ma na imię Mohammed, a zadne z pozostałych nadanych imion nie przekracza liczby trzydzieści, to jest właśnie tak jak Pan napisał. Przy czym fakt ten nie wskauzje na wielką dzietność Muzułmanów czy też to - co jest tutaj podprogowym przekazem propagandowym - iż liczba dzieci Muzułmanów zaczyna być większa niż niemuzułmanów. Pańskie dane dot. płodności kobiet muzułmanskich są sprzed 50 lat. Wtedy rzeczywiście Turczynki w Niemczech mialy po 4-5 dzieci. Obecnie dzietność kobiet muzułmańskich w Niemczech to 1.8 , czyli poniżej wspólczynnika zastępowalności, średnia w Europie to jakieś 2.3. Dzietność Muzułmanek we wszystkich krajach Europy z biegiem lat zmniejsza się dążąc w kierunku średniej dla danego kraju. Fakt ten jest jednym z dowodów na powolną ale jednka zachodzącą integrację mniejszości muzułmanskiej w Europie. Zresztą, w wielu krajach muzułmańskich posiadanie 5 -tki dzieci jest już śpiewem przeszłosci (Turcja, Iran) - proszę więc nie podkręcać pozamerytorycznego, emocjonalnego, antymuzułmańskiego bębenka.

Co do zaś meritum sprawy - faktem jest, iż eksperyment PIS-u jest stąpaniem po cienkiej linie. Bo jeżeli wydatki na dzieci rozregulują gospodarkę i pojawi się w ziwąkzu z tym jakiś obszar rzeczywistosci greckiej - to wtedy z tej polityki prorodzinnej zrobi się sensu stricto polityka antyrodzinna. Czas pokaże.
02-02-2016 14:54 
 Ocena 4 na 4
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Najbardziej rewolucyjny program polityki społecznej
>
>- stąd ten kryzys imigrancki.
>Gdyby tak było Niemcy mogli by ściągać młodych Hiszpanów...
taki proces ma miejsce, tylko że przyjazd ludzi do Niemiec nie jest uwarunkowany jedynie kwestią socjalu i pracy, ale też innych rzeczy. We Włoszech nie jest tak źle, aby mieli masowo jechać do Niemiec, Włosi nie będą też pracować byle gdzie, a na takie miejsca pracy są wakaty. Te lepsze miejsca pracy okupują Polacy, Czesi, itd...

>>z "pensji" typu 1600 zł - bo wobec takich wynagrodzeń posiadanie trójki dzieci może stać się realną alternatywą.
>I co potem? jak dzieci podrosną ? Następnemu pokoleniu dać po 1500pln? Zreszta za 1500 przy 3 dzieci to wegetacja.
A cóż to za argument? Gospodarka się rozwija, dzieci będą miały lepsze warunki do życia, edukacji. Dlaczego ma być gorzej niż jest? 1500 zł? Na trójkę dzieci? Kolega widzę oderwany od rzeczywistości. Otóż informuję Cię, że dzisiaj matki 3 dzieci zapierdalają w markecie za 1500 zł, potem przychodzą do domu, ogarniają dzieci, zrobią obiad, przepiorą, pozmywają i jest 22.00. A chłop aby utryzmać rodzinę wychodzi o 7.00 i wraca o 20.00. I tak ledwo żyją... A jak jest jeszcze kredycik?

A teraz wyobraź sobie matkę, która dostanie te 1500 i nie pójdzie do pracy, zajmie się rodziną, doplinuje lekcji dzieci, pójdzie z nimi do kina, teatru, na tańce, itd... Matka zainwestuje swój czas w rozwój dzieci.
>Dawanie pieniędzy za sam fakt istnienia jest wspieraniem patologii.

Nie wiem, jakich Ty masz sąsiadów, ale u mnie jest kilka rodzin 2, 3+. Nie ma żadnej patologii, normalne rodziny, próbujące "walczyć" na rynku pracy, z kredytem, itd... Patologią jest wyobrażenie, że większość rodzin wielodzietnych to rodziny patologiczne. Owszem zdarzy się, że część takich rodzin będzie, ale do cholery ten kraj nie jest krajem ludzi patologicznych, patologia to margines, a zatem nie bedzie tu żadnego wspierania patologii.

>Dużo lepszym rozwiązaniem były by darmowe przedszkola, stypendia "za wyniki w nauce"
A darmowe przedszkola to dla wszystkich? To też wspieranie patologii przecież?

Wyniki w nauce? Owszem, ale czy dziecko ze średnią 4,5 jest lepsze, wartościowsze, przyniesie Polsce więcej korzyści niż dziecko ze średnią 4,0? Jakoś nie widzę związku. Dziś potrzeba wykwalifikowanych robotników, pielegniarek, tak samo jak lekarzy i inżynierów.

>I dlatego w Niemczech najpopularniejsze imiona dzieci to Mohammad i Aisha.
Nie dlatego, tylko dlatego, że Niemcy przyjmują imigrantów.

>Tak juz teraz banki podnoszą opłaty i marże ...
To obniżmy im podatki! Wtedy zapłacimy mniej? Przecież to typowa propaganda. Raz słyszę, że bankowcy mówią, iż taki podatek doprowadzi do kłopotów finansiowych banki, innym razem, że odbija to sobie i podniosą opłaty... To jak jest w końcu? Otóż, każda taka podwyżka takich podatków wymusza wzrost konkurencyjności, a zatem nie będzie prostego przełozenia na opłaty i marże. To podstawy ekonomii.

>Czytaj - i tak dam zarobić Chińczykowi - bo po podwyżkach kosztów bankowych i marż sklepów na polskie mnie nie będzie stać.
O tak! Banki podniosą opłaty o 5 zł na miesiąc, a sklepy marże o 1% to się ludziom budżety domowe załamią? Przeież to propaganda człowieku. Nie czujesz?
>>Jaki będzie realny skutek to się okaże, gdyż w warunkach polskich jest to eksperyment społeczny.
>>Dokonywany jednak wobec realnego problemu społecznego. Jeśli eksperyment się nie P
>Komisja etyki badań naukowych powinna sprzeciwic sie badaniom na ludziach którzy nie są ochotnikami
No to wszystkich abortować!
>> będziemy skazani na miliony imigrantów.
>A czemu by nie - w USA jest 330 mln imigrantów i ich potomków i dobrze na tym wyszli. Kanada, Australia, Nowa Zelandia - to kolejne przykłady.
>Zreszta zbliża się kolejna rewolucja przemysłowa i za chwile...
Tak, tak, już się zbliża... była już przemysłowa, naukowa, informacyjna, a bezrobocie jak było, tak jest i będzie... a ludzi do pracy jak brakowało i brakuje...

Program 500+ nie jest wg mnie idealny, ale jest sensowny. Jesli uda się PiSowi, tak jak zapowiada ograniczyć wypływ kasy z kraju i to będą te pieniądze, to będzie to mistrzostwo świata. Jak się uda tylko częsciowo i trzeba będzie dołozyć to też będzie dobrze. Wierzę w tę drugą opcję.


Śmieszą mnie lemingi.
03-02-2016 02:18 
 Ocena 1 na 1
Abdullah (1241 punktów)

>A cóż to za argument? Gospodarka się rozwija, dzieci będą miały lepsze warunki do życia, edukacji. Dlaczego ma być gorzej niż jest? 1500 zł? Na trójkę dzieci? Kolega widzę oderwany od rzeczywistości. Otóż informuję Cię, że dzisiaj matki 3 dzieci zapierdalają w markecie za 1500 zł, potem przychodzą do domu, ogarniają dzieci, zrobią obiad, przepiorą, pozmywają i jest 22.00. A chłop aby utryzmać rodzinę wychodzi o 7.00 i wraca o 20.00. I tak ledwo żyją... A jak jest jeszcze kredycik?
>A teraz wyobraź sobie matkę, która dostanie te 1500 i nie pójdzie do pracy, zajmie się rodziną, doplinuje lekcji dzieci, pójdzie z nimi do kina, teatru, na tańce, itd... Matka zainwestuje swój czas w rozwój dzieci.
>e bedzie tu żadnego wspierania patologii.
Bedzie, widzisz pracująca matka daje przykład dzieciom, ze należy pracować. Matka na socjalu da przykład ze można żyć z socjalu. Dzieci pracującej matki - bedą pracowały bo w domu widziały odpowiednie wzorce. Dzieci matki na socjalu bedą świetne w barniu socjalu.
>>Dużo lepszym rozwiązaniem były by darmowe przedszkola, stypendia "za wyniki w nauce"
>A darmowe przedszkola to dla wszystkich? To też wspieranie patologii przecież?
Dla wszystkich pracujących rodziców. Patologia do roboty sie nie chwyci dla pracujących rodziców darmowe przedszkole będzie dużym ułatwieniem.

>Wyniki w nauce? Owszem, ale czy dziecko ze średnią 4,5 jest lepsze, wartościowsze, przyniesie Polsce więcej korzyści niż dziecko ze średnią 4,0? Jakoś nie widzę związku. Dziś potrzeba wykwalifikowanych robotników, pielegniarek, tak samo jak lekarzy i inżynierów.
No kolega coś do tylu - pielęgniarka teraz to też absolwentka studiów. Liceum medyczne już nie wystarczy. A do obsługi obrabiarki numerycznej tez trzeba mieć troche tej kultury technicznej a i może przeczytać po angielsku komunikat ktory wyświetli sie na ekranie obrabiarki.
Zreszta przyczyna tego rzadania jest prosta. Skoro tyle panie i panowie mówcie o tym ze to jak praca dla matki to w takim razie podatnik (skoro za to ma płacić) jest pracodawca. I tak jak każdy pracownik podlega rocznej ocenie tak i wyniki tej pracy trzeba ocenić i albo dać premie albo zwolnić.
Szkoła podstawowa, gimnazjium i szkoła średnia są na tyle proste ze nie jest problemem osiągniecie średniej 4.5 przez każde nie uposledzone dziecko jeżeli tylko rodzicom sie chce dziecka upilnować. Skoro płace za to pilnowanie - to moim życzeniem jest aby dziecko średnia 4.5 uzyskiwało. Co więcej za średnia każde 0.1 do średniej ponad 4.5 jestem skłonny dołożyć.
Sam zreszta powiedziałeś ze matka zostający w domu dopilnuje aby dziecko odrobiło zadanie domowe - wiec gdzie problem? Ja nie wymagam średniej 5.0 tylko 4.5 - z przedmiotów które dziecko lubi niech ma 5 z tych których nie ma ocenę dobra? Masz z tym problem?
Pieniądze tak - za wyniki 'pracy matki' nie za fakt istnienia. Nakarmić, umyć i puścić samopas to troche mało. Skoro wszyscy zwolennicy twierdza ze jest to inwestycja w przyszłość - dlaczego nie chcecie oceniać tego w taki sam sposób jak każdy inny długoterminowy projekt? Jak narazie wyglada to na populizm i realizacje kiełbasy wyborczej.

>>Tak juz teraz banki podnoszą opłaty i marże ...
> Nie czujesz?
Już czuje - marża kredytu mi podskoczyła. Przez to moje dziecko nie pójdzie do kina, pieniądze nie biorą sie z powietrza - aby komuś dać trzeba innym zabrać.
.
>>Zreszta zbliża się kolejna rewolucja przemysłowa i za chwile...
>Tak, tak, już się zbliża... była już przemysłowa, naukowa, informacyjna, a bezrobocie jak było, tak jest i będzie... a ludzi do pracy jak brakowało i brakuje...
Cóż ja już o tym powiedziałem. Nie ilośc dzieci a jakość. Mamy nadmiar tych, którym sie nic nie chce a brakuje tych którym sie coś chce.
Pozwól ze przytoczę ci scenkę w której uczestniczę co drugi tydzień.
Sceneria rozmowa o prace
Ja: co umiesz
Kandydat; Nic
Ja: chcesz sie uczyć?
Kandydat: e ja już szkole skończyłem
Ja: ile chcesz?
Kandydat: no tak z 5 tysięcy,tyle ponoć płacicie zdzichowi (zapomiał chyba ze zdzichu mówi po węgiersku i to za to ma płacone)
Ja: dziękuje skontaktujemy sie z panem

Rewolucja przemysłowa wymiotła tkaczy, informatyczna wymiotła asystentki, buiralistow, kancelistów, maszynotypistów, zecerów, traderow walutowych. Kolejna rewolucja wymiecie następne grupy.

>Program 500+ nie jest wg mnie idealny, ale jest sensowny. Jesli uda się PiSowi, tak jak zapowiada ograniczyć wypływ kasy z kraju i to będą te pieniądze, to będzie to mistrzostwo świata.

>Jak się uda tylko częsciowo i trzeba będzie dołozyć to też będzie dobrze. Wierzę w tę drugą opcję.
Dołóż ze swoich a zostaw moje w spokoju

Wierz dalej, fakty pozostają niezmienne - we Francj, Niemczech, UK i najprawdopodobniej i innych krajach tego typu akcje kończyły sie śladowym wzrostem dzietności w rodzinach które nie produkowały następnych klientów pomocy społecznej, przy ogromnym koszcie dla kieszeni podatnika.
klaio (1068 punktów)
Chciałbym, aby nadzieje Autora się spełniły, ale już w samym PiS widać neoliberalne opory przeciw tej koncepcji. Wicepremier Morawiecki zaapelował do "bogatych", by nie ubiegali się o 500 zł. na dziecko nie wskazując progu zamożności. Już osoby które dysponują na osobę w rodzinie ledwie niewiele więcej niż minimum socjalnym mogą być pod presją moralną by nie występować o dodatek. Także zastrzeżenia Ziobry pokazują, że ważne osoby w PiS inaczej niż Autor rozumieją program 500+. Mianowicie Ministerstwo Sprawiedliwości bredziło coś o osobnych kontach bankowych na ten dodatek dla rodzin i rozliczeniach tej kwoty, do których rodziny byłyby zobowiązane wobec państwa. Te pieniądze miałyby być wydatkowane tylko na artykuły dziecięce. A jak odróżnić zakupy dla dziecka 12+ od zakupów dla dorosłych? Takie zastrzeżenia mógł mieć tylko bezdzietny biurokrata lub dzieciaty, ale dziećmi w wieku przedszkolnym, jak Ziobro. Obawiam się więc, że w PiS nie ma zrozumienia tego programu, który jest traktowany tylko jako marchewka wyborcza, ale już wymyśla się kruczki, jak podciąć skrzydła temu pomysłowi, by starczyło pieniędzy na "priorytety" milsze sercu politykom.
02-02-2016 09:15
 Ocena 11 na 11
piotr35 (1843 punktów)
>Clue programu to wymiar demograficzny. Chodzi o to, by wyjść z dramatycznie niskiego wskaźnika prokreacyjnego

To tylko pobożne i propagandowe życzenia rządu.

Każdy racjonalista powinien najpierw sprawdzić rzeczywistość i sprawdzić, jak dodatek na dziecko wpływa na demografie w innych krajach.

Taki dość wysoki dodatek wprowadzono np. w 1996 roku w Niemczech. Symboliczne 70 marek podwyższono skokowo na 200 marek za 1 i 2 dziecko, 300 marek za trzecie, 350 za następne.
Wskaźnik TFR (liczba urodzeń dzieci na jedną kobietę w wieku rozrodczym) wzrósł nieznacznie z 1.30 w 1996 roku do 1.35 w roku 1997, po czym utrzymywał się na takim samym poziomie przez kolejne kilkanaście lat, mimo systematycznie i regularnie zwiększanych kwot na dziecko. Bez żadnego efektu. NIC.

Dlaczego nie potrafimy korzystać z cudzych błędów i koniecznie chcemy je przetestować na sobie?

>Program znacząco poprawi sytuację rodzin wielodzietnych
i to będzie jego jedynym skutkiem. Socjalnym, a nie demograficznym.
Przestańmy zaklinać rzeczywistość, propaganda tu nie zadziała.
Burnham (1149 punktów)
Ja do tej pory myślałem, że PiS postulował ten program na zasadzie kiełbasy wyborczej. Teraz jednakże zacząłem się bać tych ludzi bo oni swoje pierdoły traktują całkiem serio. W skrócie, jeżeli ten komunistyczny program wejdzie w życie to jeszcze za swojej kadencji puszczą gospodarkę z dymem. Dlaczego ? Po pierwsze, praca na pół etatu wykonywana przez matkę mającą dwójkę dzieci i więcej przestanie się jej opłacać. Kto tę pracę wobec tego zacznie wykonywać ? Nikt i zwyczajnie część usług może zniknąć z rynku albo praca ta będzie przerzucana na innego pracownika. Pojawi się również zjawisko traktowania rozpłodu jako środków utrzymania, a Polski na to nie stać. Innymi słowy, ten program zamiast wprowadzać większą ilość pracowników na rynek dostarczy materialnych powodów by jednak do tej pracy nie iść. Natomiast ciężar produkowania bogactwa będzie przerzucony na barki w ten sposób uszczuplonej części narodu. Siła robocza Polski zwyczajnie zmaleje, a nie widać na horyzoncie poprawy innowacyjności. Dodać do tego trzeba również komunistyczne pomysły by znieść handel w niedzielę co przy mentalności ludzi z PiS można traktować jako pewnik. A to jeszcze bardziej obniży siłę pracy wytwórczej.

Wdrożenie tego programu będzie się również wiązało z zatrudnieniem większej kadry urzędniczej, a więc i wzrostem podatków. Polski nie stać na dalsze podnoszenie podatków bo te już są zbyt wysokie, ale PiS to zrobi. Koszty pracy w efekcie wzrosną jeszcze bardziej bo i sferę socjalną będzie trzeba w większym stopniu utrzymywać. Powiększymy grupę ludzi, którzy nie wytwarzają żadnego bogactwa, a zajmować się będą jedynie transferowaniem pieniędzy od jednych do drugich.

Poza tym mylisz się zasadniczo co do oceny idei tego programu. Ludziom nie chce się robić bo zwyczajnie oczekują coraz więcej i tego samego będą oczekiwali dla swoich dzieci, gdyż w tym duchu właśnie ich wychowają - w duchu roszczeniowej postawy. Zobacz co się dzieje na rynkach w skali globalnej. Nawet największe firmy świata tną koszty zwalniając kadry - ergo nie ma dla nich roboty. Ludzie oczekują nieustannych wzrostów nie rozumiejąc, że jest to zjawisko niemożliwe. Nie ma w naturze choćby jednej takiej istoty czy zjawiska, które nieustannie by rosło. My nie potrzebujemy większej kadry pracowniczej, a zmiany mentalności i przede wszystkim obcięcia kosztów obsługi administracji państwowej.

Inna głupota tego programu wynika z założenia, że 500 pln to dużo dla rodziny. Dzisiaj tak, ale pieniądz to tylko i wyłącznie wartość wymienna, która podlega zmianom wartości. Istnieje coś takiego jak inflacja pieniądza, która najczęstsza jest w gospodarkach w których o ten pieniądz jest łatwo - a właśnie tak gospodarkę rozumie PiS. Te ich 500pln miesięcznie będzie miało coraz mniejszą siłę nabywczą w miarę trwania tego ekonomicznego samobójstwa. To się odbije na sile pieniądza w ogóle. To zasadniczo może być dobry moment by wymieniać PLNy na funty czy dolary bo nasza waluta będzie się stopniowo zamieniać w szmatę.

A PiS gospodarkę tym programem rozwali bowiem transfer pieniędzy nie jest żadnym generowaniem bogactwa, a karaniem pracowników odejmując im jeszcze większą część zarobków i nagradzaniem nygusów. Ja radzę spojrzeć na to co się dzieje globalnie, a szczególnie na Chiny czy Indie (gdzie nie ma jojczenia na zasadzie "a bo nam to się do roboty nie chce iść, a w niedzielę dzień święty mamy"), a nie ciągłe wpatrywanie się w Europę. Przecież to głównie przez Chiny obecnie gospodarka zwolniła, a wcześniej wzrosła. Jaka jest odpowiedź PiS i komunistów na obecne spowolnienie - a no to zwolnimy jeszcze bardziej obarczając kosztami tych, którzy pracują. Ten program to szaleństwo i dyletanctwo ekonomiczne w jednym.
02-02-2016 11:22 
 Ocena 5 na 7
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Jeżeli ten komunistyczny program wejdzie w życie to jeszcze za swojej kadencji puszczą gospodarkę z dymem

Alternatywą jest odroczony krach gospodarki przez system emerytalny. Lepiej próbować i polec niż polec bez próbowania. Naturalnie jeśli państwo i gospodarka będą destabilizowane przez korporacje i środowiska tracące przywileje, to będzie niełatwo, ale alternatywa jest jeszcze gorsza. Być może istnieje droga niesocjalna w rozwiązaniu kryzysu demograficznego, lecz doświadczane szokową transformacją społeczeństwo tego nie kupiłoby, a póki mamy demokrację nie da się zrobić wieloletniej polityki bez poparcia społecznego.
02-02-2016 13:02 
 0 na 2
Alert (214 punktów)
500 zł na dziecko nic nie da. Chamskie, ale prawdziwe wg. mnie:
Spójrz, że kiedyś więcej dzieci się rodziło przed ideą "równouprawnienie kobiet i mężczyzn". Im więcej czasu na naukę/prace poświęcają kobiety, tym mniej mają czasu na inne rzeczy. Po stronie mężczyzn nic się nie zmieniło.
Z tym trzeba nauczyć się żyć.
02-02-2016 14:00 
 Ocena 1 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Spójrz, że kiedyś więcej dzieci się rodziło przed ideą "równouprawnienie kobiet i mężczyzn". Im więcej czasu na naukę/prace poświęcają kobiety, tym mniej mają czasu na inne rzeczy. Po stronie mężczyzn nic się nie zmieniło.

Jeśli tak na to patrzysz, to zauważ, że ten program może przynieść tu realną zmianę, bo na rynku pracy pojawia się wynagradzany zawód matka. W Polsce większość zarabia ok. 1700 zł. Już przy trojce dzieci i wypłacie na nie 1000 miesięcznie część matek może rozważać rezygnację z pracy. Przy czwórce dzieci i 1500 miesięcznie netto rezygnacja z przeciętnej pracy staje się sensowną alternatywą.
02-02-2016 15:58 
 Ocena 1 na 1
Alert (214 punktów)
>Przy czwórce dzieci i 1500 miesięcznie netto rezygnacja z przeciętnej pracy staje się sensowną alternatywą.
Demografia poprzez ten projekt nie będzie głównym wyznacznikiem dzietności w Polsce. Mamy pewne trendy, które nie zmienią się pod napływem pewnej kwoty na dzieci. Polacy są zrażeni do takich zapomóg, zasiłków, bardzo sceptycznie do tego podchodzą. Owszem, zmieni się dzietność, ale tylko wśród młodych, nieambitnych matek, wśród takich co myślą, że 500 zł na dziecko będzie dobrze prosperującą "firmą", a szkołę z tego powodu będą mogły wtedy rzucić. Powstanie, więcej patologii, więcej Okienek Życia, więcej dzieci będzie do adoptowania.
Dla mnie to społeczeństwo jest skażone brakiem ambicji.

PS. Nie widzę sensowności tego projektu. Podatek na banki odbije się podwyżkami kredytów, mniej osób będzie stać na własne M, podatek od hipermarketów odbije się na dostawcach produktów i osobach, które je produkują.
Złota zasada jest taka: Aby dać, trzeba zabrać i naiwnym jest twierdzić, że to pomoże.
Walkę z korporacjami zacząć trzeba. I z pewnością nie dopuścić do władzy Nowoczesnych, gdzie Swetru ze współpracy z Balcerowiczem, a ten z kolei z Sorosem, stworzyli wyspy bogaczy, a klasa średnia i biedna nic z tego nie miała, mieć nie ma i nie będzia miała.
02-02-2016 16:12 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
A Ty kolego masz dzieci? Rozumiesz o czym w ogóle piszesz? Czy pleciesz, jak ksiądz na naukach przedmałżeńskich?

Mam dziesiątki przyjaciół: profesorów, doktorów, lekarzy, prawników, których matki nie miały matury. No, takie bez ambicji patologia... A matki te nie pracowały, bo nie musiały, ojciec zarabiał - patologia qwa! Całe społeczeństwo patologiczne.

Śmieszą mnie lemingi.
02-02-2016 16:14 
 Ocena 1 na 1
Alert (214 punktów)
>Całe społeczeństwo patologiczne.

Lemingu, doczytaj do końca.
Przyjaciela ma się tylko jednego.
W sumie co ma wnieść do tematu pytanie o moje dzieci? Jeżeli projekt ma mnie zachęcić do płodzenia?
02-02-2016 19:35 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>Całe społeczeństwo patologiczne.
>Lemingu, doczytaj do końca.
>W sumie co ma wnieść do tematu pytanie o moje dzieci? Jeżeli projekt ma mnie zachęcić do płodzenia?

To, że nie rozumiesz tych matek co pracują za 1500 zł, a swoich wypowiedzi nie opierasz na doswiadczeniu tylko przemyśleniach teoretyka, któremu się wydaje, to i owo, a gówno wie jak jest.

Matka, która pracuje za 1500 zł, chętnie odejdzie z pracy i zajmie się wychowywaniem dzieci, nie będzie już z jęzorem na brodzie napierd... na 2 etatach: w domu i w pracy. Rodzina zyska stały, pewny dochód, co umozliwi jakieś planowanie wydatków i planowanie rozwoju. W małych miastach te 1000 lub 1500 zł, gdy jednak matka dalej będzie pracować, to bardzo dużo kasy. To jak drugie życie dla wielu rodzin, to koniec z zamartwianiem się o kurtki czy książki we wrześniu, to koniec z zastanawianiem się czy wysłać dzeicko na kurs tańca, judo czy dodatkowy angielski. Nie rozumiesz tego?

Nie pieprz o patalogii, bo patologia to MARGINES w tym kraju.

LEming to ten co nie rozumie zbyt wiele z otaczajacego świata.

>Przyjaciela ma się tylko jednego.
A to Ci ksiądz powiedział, czy w Wyborczej przeczytałeś. Co za bzdura.

Śmieszą mnie lemingi.
Alert (214 punktów)
>To, że nie rozumiesz tych matek co pracują za 1500 zł, a swoich wypowiedzi nie opierasz na doswiadczeniu tylko przemyśleniach teoretyka, któremu się wydaje, to i owo, a gówno wie jak jest.

Cała infosfera uparła się na matki, a czy to tylko one mają coś do powiedzenia w zakładaniu rodziny? PiS likwiduje in vitro i ciekawe jak sobie poradzą bez mężczyzn. To nie "Seksmisja".

>Matka, która pracuje za 1500 zł, chętnie odejdzie z pracy i zajmie się wychowywaniem dzieci, nie będzie już z jęzorem na brodzie napierd... na 2 etatach: w domu i w pracy.

Przenieś się na forum racjonalno optymistyczne.

>Rodzina zyska stały, pewny dochód, co umozliwi jakieś planowanie wydatków i planowanie rozwoju. W małych miastach te 1000 lub 1500 zł, gdy jednak matka dalej będzie pracować, to bardzo dużo kasy. To jak drugie życie dla wielu rodzin, to koniec z zamartwianiem się o kurtki czy książki we wrześniu, to koniec z zastanawianiem się czy wysłać dzeicko na kurs tańca, judo czy dodatkowy angielski. Nie rozumiesz tego?

Rozumiem to co piszesz. Małe miasta lepsze od większych (?) Rynek jest bardziej konkurencyjny, a produkty tym samym są tańsze w większych miastach.
02-02-2016 13:27 
 0 na 2
Burnham (1149 punktów)
>Alternatywą jest odroczony krach gospodarki przez system emerytalny.

System emerytalny jest źle pomyślany bowiem opiera się na wartości kapitału obecnego oferując w przyszłości wartości na które nie ma pokrycia i coś takiego musi zbankrutować, prędzej czy później - a bankructwo będzie polegało na tym, że część świadczeń nie będzie wypłacana. Poza tym jest to system niesprawiedliwy bowiem liczy komuś emeryturę na podstawie wieloletniego zatrudnienia w placówce państwowej mimo, że w znikomy sposób mógł się przyczynić do wzrostu bogactwa, a z drugiej strony ktoś pracując w sektorze prywatnym zarabiając mniej ma tę emeryturę naliczaną mniejszą mimo, że mógł swoją pracą bardziej się przyczynić do faktycznego wzrostu bogactwa. Ten system na dzień dobry należałoby uprościć. Przykładowo CAS proponuje by emerytury były równe dla każdego - mnie ten pomysł się podoba zważywszy na to, że te przyszłościowe świadczenia i tak są fikcją.

>Naturalnie jeśli państwo i gospodarka będą destabilizowane przez korporacje i środowiska tracące przywileje, to będzie niełatwo, ale alternatywa jest jeszcze gorsza.

Agencje ratingowe swoją drogą, a socjalizm w kraju swoją. Przykładowo teraz S&P obniżyło rating również Royal Dutch Shell co wydaje się bzdurną oceną, ale Shell w odróżnieniu od gospodarki polskiej zarządzany jest prywatnie i tam się tnie koszty więc akurat oni sobie z S&P poradzą. Natomiast nam zagraża nie tylko S&P, ale i socjalizm.

www.bloomb(*)puts-other-oil-majors-on-watch

>Być może istnieje droga niesocjalna w rozwiązaniu kryzysu demograficznego, lecz doświadczane szokową transformacją społeczeństwo tego nie kupiłoby, a póki mamy demokrację nie da się zrobić wieloletniej polityki bez poparcia społecznego.

Można zmniejszyć podatki albo stworzyć większą kwotę wolną od podatku. Przy obecnych obciążeniach podatkowych dokładanie nowych obciążeń nas pogrąży. Poza tym czasem trzeba pogodzić się z tym, że po prostu nie stać nas na pewne rzeczy. Odnoszę wrażenie, że obecne pokolenia tego nie rozumieją i chcą konsumować ponad miarę (co jest widoczne przy "frankowiczach", którzy spekulowali cenami, a skończyli z kredytem, którego nie można spłacić). Tak jak pisałem wcześniej, nawet firmy giganty jak Anglo-American Plc czy Royal Dutch Shell tną koszty, a British Petroleum zanotował stratę od początku roku rzędu 6,8mld $. Obecny świat i dobrobyt oparte są na ropie naftowej i jeżeli jest spadek konsumpcji ropy naftowej to znaczy, że przekłada się to na całość gospodarki. Nie można w takiej sytuacji generować sztucznego wzrostu bogactwa poprzez transfer bogactwa pomiędzy ludźmi tak jak to chce zrobić PiS.

www.bloomb(*)nnual-net-loss-on-record-chart

Poważnie, należy zrozumieć, że idą czasy spowolnienia albo nawet czegoś gorszego i nie stać nas na pewne rzeczy. Ten program PiS jest istnym szaleństwem, który rozwali nam walutę.
02-02-2016 14:11 
 Ocena 12 na 14
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Burnham Ty widzisz w Polsce socjalizm, a ja widzę społeczeństwo doświadczane terapią szokową, która nie tylko nie dawała żadnego realnego socjalu, to na dodatek pokazywała wielką kradzież dokonywaną przez elitę kompradorską i wielkie koncerny. Ja rozwiązanie wielu problemów widzę nie w dociskaniu pasa Janowi Kowalskiemu czy oczekiwaniu, że doświadczony dzikością rynku, rzuci się on z ochotą w objęcia przedsiębiorczości, lecz w położeniu kresu kradzieży i dymaniu nas przez wielki kapitał i rodzimych złodziejów. Tutaj widzę ekstra miliardy dla budżetu. Jestem obecnie za protekcyjną gospodarką, która sukcesywnie powinna być coraz bardziej przyjazna dla małego i średniego rodzimego biznesu.
02-02-2016 21:10 
 0 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
>System emerytalny jest źle pomyślany bowiem opiera się na wartości kapitału obecnego oferując w przyszłości wartości na które nie ma pokrycia i coś takiego musi zbankrutować

Otóż to. Nie ma problemu z przyrostem naturalnym, jest problem z systemem emerytalnym. Nie dość że płatnik traci większą część wartości tego, co wniósł w postaci składek (w wielu przypadkach wszystko) to jeszcze podatnik dokłada do tego około 50 miliardów rocznie.

500+ załatwi tylko tyle, że zamiast 50 miliardów, w czarną dziurę będzie wpadać 70.
02-02-2016 18:24 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (5685 punktów)
>>Jeżeli ten komunistyczny program wejdzie w życie to jeszcze za swojej kadencji puszczą gospodarkę z dymem
>Alternatywą jest odroczony krach gospodarki przez system emerytalny.

Myślę że nie jest to wcale alternatywa. Potencjalne plusy (w systemie emerytalnym) zaczniemy widzieć najwcześniej za jakieś 20-25 lat (kiedy urodzone dziś dzieci wejdą w wiek produkcyjny).

Natomiast (zakładając popularność programu) już niedługo pewna ilość matek zrezygnuje z pracy (czyli również z płacenia ZUS-u) skoro przy czwórce dzieci można dostać podobne 2000 PLN co np. na kasie (nie licząc innych ewentualnych świadczeń). Jeśli program ten jakoś przetrwa przez dłuższy okres, to mogę się założyć że znajdzie się coraz więcej osób, które po prostu zrobią sobie z tego sposób na życie... oczywiście nie płacąc przez te x lat żadnego ZUS-u, za to narzekając na późniejszą głodową rentę/emeryturę.
Jacholek (5699 punktów)
Takie rozdawnictwo socjalne można by zastąpić czymś inteligentniejszym jak np. innym rozliczaniem podatkowym rodzin wielodzietnych licząc dochód na członka rodziny. No ale nie było żadnej merytorycznej dyskusji tylko populistyczne hasło wyborcze próbuje się przepychać teraz kolanem. Zadziwia mnie precyzja tej prognozy - dodatkowe ćwierć miliona dzieci w ciągu dekady. Czy to po uwzględnieniu realizacji prawa do in vitro ?
02-02-2016 12:04 
 Ocena 2 na 2
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
Takie rozdawnictwo socjalne można by zastąpić czymś inteligentniejszym jak np. innym rozliczaniem podatkowym rodzin wielodzietnych licząc dochód na członka rodziny.

Tylko czy my aby nie jesteśmy w punkcie gdzie innego sposobu już nie ma zwyczajnie.Bo już od dawna bilans demograficzny jest in minus.I jest to wina tylko i wyłącznie państwa
Plus sprzedajne media,fachowcy od ogłupiania ciemnego ludu,poganiaczenie niewolników itp.Możliwe że już nie ma dobrego wyjścia zwyczejnie.I teraz PiS jak uwali budżet i skończymy gorzej niż Grecja,powie nam,złotoustymi ustami pana prezesa że zrobili to dla Polski
A propo pieniędzy które można by użyć w kryzysie demograficznym w naszym kraju.To prawda że dotowanie KK w Polsce kosztuje państwo 13 milionów złotych DZIENNIE czy to pic na wodę ?Gdzie mam szukać rzetelnej informacji jeśli nie tu?I drugie pytanie...Kogoś takie info interesuje jeszcze na tym portalu czy raczej już nie..Chciałbym się upewnić
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
Takie rozdawnictwo socjalne można by zastąpić czymś inteligentniejszym jak np. innym rozliczaniem podatkowym rodzin wielodzietnych licząc dochód na członka rodziny.

Tylko czy my aby nie jesteśmy w punkcie gdzie innego sposobu już nie ma zwyczajnie.Bo już od dawna bilans demograficzny jest in minus.I jest to wina tylko i wyłącznie państwa
Plus sprzedajne media,fachowcy od ogłupiania ciemnego ludu,poganiaczenie niewolników itp.Możliwe że już nie ma dobrego wyjścia zwyczejnie.I teraz PiS jak uwali budżet i skończymy gorzej niż Grecja,powie nam,złotoustymi ustami pana prezesa że zrobili to dla Polski
A propo pieniędzy które można by użyć w kryzysie demograficznym w naszym kraju.To prawda że dotowanie KK w Polsce kosztuje państwo 13 milionów złotych DZIENNIE czy to pic na wodę ?Gdzie mam szukać rzetelnej informacji jeśli nie tu?I drugie pytanie...Kogoś takie info interesuje jeszcze na tym portalu czy raczej już nie..Chciałbym się upewnić
02-02-2016 09:33
 Ocena 13 na 13
piotr35 (1843 punktów)
>I dlatego w Niemczech najpopularniejsze imiona dzieci to Mohammad i Aisha
Ordynarne kłamstwo.

Na niemieckiej Top500 liście najpopularniejszych imion w 2015 roku Mohammad znajduje się dopiero na dalekim 75 miejscu (spadek z 67 miejsca w 2014 roku), a Aisha dopiero na całkiem peryferyjnym 412 miejscu.

Po co tak debilnie kłamać? Przecież to bardzo łatwo sprawdzić.
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Żeby ludzie chcieli mieć dzieci muszą mieć dach nad głową i stabilność finansową. Moim zdaniem dużo lepszym pomysłem byłoby budowanie tanich mieszkań na wynajem i zwalczanie śmieciówek.

Dodatek 500 zł na dziecko to niezły pomysł, jeżeli państwo na to stać, ale on nie zachęci nikogo myślącego do rodzenia kolejnych dzieci. Zwłaszcza, że wychowanie i utrzymanie dziecka nie kończy się z chwilą ukończenia przez nie 18 lat, a wychowanie kilkorga dzieci to już poważna praca i matka najczęściej nie pracuje zawodowo. Gdy dzieci wyrosną ona zostanie na lodzie.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
02-02-2016 13:51 
 Ocena 6 na 6
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Żeby ludzie chcieli mieć dzieci muszą mieć dach nad głową i stabilność finansową. Moim zdaniem dużo lepszym pomysłem byłoby budowanie tanich mieszkań na wynajem

A ja uważam, że nie można tego traktować jako alternatywy. To absolutna konieczność, by rząd budował takie mieszkania i taki program też rusza:

Rząd rusza z programem budowy tanich mieszkań na wynajem. Część czynszu będzie szła na wykup tego mieszkania. Po 20-30 latach wynajmowane w ten sposób mieszkanie stanie się naszą własnością - ustalili dziennikarze RMF FM. Na tej ziemi państwowa spółka - właśnie jest wybierana - ma budować tanie mieszkania po 2-3 tysiące złotych za metr kwadratowy. W przyszłym roku każdy będzie mógł je wynająć. Część czynszu będzie szła na wykup mieszkania. Z taką opcją, że jeżeli ktoś przestanie to robić, może uzyskać zwrot wpłaconych pieniędzy
Czytaj więcej na www.rmf24.(*)ia-na-gruntach-pkp,nId,2021677

Ważne, by to rozwijali.
02-02-2016 22:36 
 Ocena 3 na 3
piotr35 (1843 punktów)
>państwowa spółka - właśnie jest wybierana - ma budować tanie mieszkania po 2-3 tysiące złotych za metr kwadratowy
Pomijając oczywisty fakt, ze 3 tys. zł za m2 to kompletna utopia (Warszawa to 8 tys. za m2, inne miasta to 6 tys. zł za m2), zaczynamy liczyć:
w Polsce potrzebnych jest natychmiast około miliona mieszkań, średnio 50 m2, za owe utopijne 3 tys. zł za m2
1 mln sztuk x 50 m2 x 3 tys. zł = 150 miliardów złociszy (ale raczej 300 miliardów)

Może najpierw warto byłoby zastanowić się racjonalnie, skąd wziąć tak ogromny szmal, a nie rzucać się bezrozumnie na partyjną propagandę.
Równie dobrze PiS mógłby obiecać wszystkim po pałacu. Dla każdego Paca.
diogenes (42753 punktów)
>Clue programu to wymiar demograficzny.

Libido nam oklapło.
Te 500 złociszy (ekonomia) ma zadziałać jak afrodyzjak?
Marnie to widzę. Może lepsze i tańsze byłoby celowe wyłączanie prądu?

Cytat:
Jeszcze gorzej było w 1965 roku, kiedy miał miejsce tzw. "Northeast blackout" - bez prądu zostały Kanada i 7 stanów w USA (w tym Nowy Jork). Był to drugi największy blackout na świecie - dotknął prawie 30 milionów osób i trwał prawie 12 godzin....Oprócz oczywistych skutków odłączenia prądu, takich jak paraliż transportu, zanotowano także wysoki stopień włamań i kradzieży, ale również... wzrost liczby urodzeń dziewięć miesięcy po wypadku.


www.tvp.pl(*)rzygotowac-na-blackout/4733735

Cytat:
...dramatyczne sytuacje i zjawiska często przynoszą pozytywne efekty. Nie inaczej jest w wypadku huraganu Sandy. W rejonie nad którym przeszedł notuje się obecnie trzydziestoprocentowy wzrost spodziewanych na lato urodzin...Zdaniem komentatorów wiele par, które zostały "uwięzione" we własnych domach musiało znaleźć sposób za zabicie czasu.


www.wprost(*)i-urodzi-sie-o-30-proc-wiecej/

Trochę ciemności, zawieruchy i byłoby po sprawie. A tak wciskają nam kolejną solidarność, tym razem z tymi, którzy nie mają dzieci...


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-02-2016 14:54
 Ocena 10 na 10
Radoslavus (546 punktów)
(zablokowany)
Mam mieszane uczucia co do tego programu. Faktycznie dzietność Polek w UK to 2.1 a powodem jest rozbudowana polityka prorodzinna. W Polsce jest to 1.3 - niżej niż pogrążona w zapaści demograficznej Japonia. Pewnie demografia nam skoczy na przewidywany poziom 1.6, ale długofalowo to nie krach demograficzny będzie problemem ale brak pracy, jej bardzo wysoka elastyczność i niskie płace. Dam przykład - obecnie jest pełno ofert dla operatorów obrabiarek skrawających, ale rozmawiając z ludźmi z branży, słyszę, że kwestią czasu jest niemal całkowite wyparcie z branży pracownika przez druk 3d, albo programy do automatycznego generowania programów do cnc. Pracy dla fachowców będzie mniej. Jeżeli chcemy aby system emerytalny nam się nie załamał, musimy zwiększyć ilość osób mających umowę o pracę i ogółem będących w zus, zlikwidować ofe, krus i wprowadzić jednolitą emeryturę obywatelską. Tu jest problem, ale jak go rozwiązać aby postęp służył wszystkim? Niestety nikt chyba nie wie. Obecnie bezrobocie wśród młodzieży jest na poziomie 20% a znaczna ilość pracę mających jest zatrudniona na stanowiskach śmieciowych bez możliwości awansu. A przecież praca na słuchawce nie jest szczytem marzeń przeciętnego człowieka. Tu jest nasza główna bolączka i bez tej zmiany cały przyrost naturalny jaki polityka PiS wygeneruje zostanie zjedzony przez masową migrację na zachód. Poza tym za program nie zapłacą banki czy markety ale przeciętny Jan Kowalski. Nawet zakładając, że nie doszłoby do przerzucania kosztów tych podatków na klientów i tak nie udałoby się pokryć choćby połowy kosztów programu z tych źródeł.


Najgorsza jest klasowa samoświadomość
oregani (375 punktów)
(zablokowany)
Najlepszym sposobem na przyrost ludności jest bieda, sprawdza się to wszędzie na świecie, gdzie ludzie żyją w niedostatku. Zupełnie nie rozumiem tych dywagacji związanych z dobrobytem jako warunkiem na zwiększoną dzietność - wszystko przeczy takim wnioskom. Model amerykański wydaje się optymalny, czyli spora liczba milionerów i spora biedaków, z niemałą liczbą emigrantów pracujących na czarno. To biedne, a nie bogate Chiny podjęły drastyczny krok ograniczenia liczby urodzin do jednego dziecka.

Polki w Wielkiej Brytanii rodzą więcej dzieci niż w Polsce, pytanie tylko czy dlatego, że więcej mają pieniędzy, czy dlatego, że należą tam do najniższej warstwy społecznej pod względem dochodów? Fakty można różnie interpretować, ale jeśli weźmie się pod uwagę miejsca i czas, gdzie dochodziło do przeludnienia, według mnie raczej nietrudno zauważyć tę korelację pomiędzy trudnymi warunkami życia a wysoką dzietnością. Projekt PiS to działanie wbrew logice, chyba, że wywoła kryzys gospodarczy - wtedy okaże się skuteczny, nie mam w tym względzie żadnych wątpliwości. Jeśli Polacy znajdą się w wyniku kryzysu w trudnym położeniu, dzietność zdecydowanie podskoczy.

Nie upieram się jednak przy biedzie jako czynniku sprawczym, bieda po prostu sprawia, że dziecko opłaca się mieć. Niewielkie wymagania żywieniowe a dwie pary rąk się przydadzą bardziej niż ich brak, dlatego sądzę, że posiadanie dziecka musi być najzwyczajniej w świecie opłacalne. Można wiele mówić o potrzebie macierzyństwa, miłości itd. ale fakty są takie, że ludzie muszą widzieć w tym potencjalną korzyść. Prymitywne, ale tak właśnie jest. Dzisiaj dzieci to głównie koszty, ale być może właśnie w Wielkiej Brytanii oczyma Polek tam żyjących to zysk i pewnie tak na to patrzą, obywatelstwo, wykształcenie, zmniejszone poczucie osamotnienia itd.

Czy 500 zł się opłaca, czy jest to coś, co gwarantuje zysk w oczach potencjalnych rodziców? Wątpię, aby choć jedna na tysiąc rodzin brała to pod uwagę przy ocenie potencjału na przyszłość. Nie mam nic przeciw pomocy socjalnej, ale dajmy sobie spokój z twierdzeniem, że zwiększy to dzietność. Może gdyby rozdawano mieszkania za drugie dziecko, czyli dawano coś, co długofalowo rozwiązuje ważny problem, gdyby zamiast chodzić do pracy płacono za posiadanie dzieci... ale przecież nikt czegoś takiego nie planuje. Przeciętny Polak i Polka zdają sobie sprawę, że dziecko to wyrzeczenia, muszą więc zmienić to nastawienie. O ile jeszcze można skuteczną propagandą przekonać do pierwszego dziecka, to już po doświadczeniach z tym pierwszym przestanie ona być skuteczna.

Ale być może, 500 zł na dziecko, darmowe przedszkola, darmowa edukacja aż do ostatniego etapu - realnie darmowa, czyli podręczniki, ale też na przykład opłacane na studiach stancje, dojazdy, jeszcze jakieś dodatkowe udogodnienia, być może wtedy z tych drobiazgów udałoby się stworzyć coś przekonującego, opłacalnego dla rodzica. Zdaje się jednak, że nas na to po prostu nie stać, a nawet jeśli stać na jakieś dobre rozwiązanie to nikt go do tej pory nie przedstawił. Niewiele pomogą zarobki nawet 10 000 miesięcznie, ponieważ nie są zasługą dzieci i nadal dzieci pozostają jedynie kosztem. Nie jest to więc kwestia zamożności, ale opłacalności - posiadanie dzieci musi się opłacać, nie narodowi, lecz rodzicowi.
02-02-2016 16:21 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
Antyprzykładem co do tego, że bieda sprzyja posiadaniu większej liczby dzieci jest Rosja.
Bardziej bym stał za kulturą sprzężoną z silną gospodarką sprzyjającą dzietności, niż biedą np. takie sakramentalne "idźcie i rozmnażajcie się" i bogactwo ogniska domowego.

Pozdrawiam
oregani (375 punktów)
(zablokowany)
>Antyprzykładem co do tego, że bieda sprzyja posiadaniu większej liczby dzieci jest Rosja.

Rosja jest tak samo biedna jak Polska, no może nieco bardziej, w każdym bądź razie daleko jej do tej Rosji, która przymierała głodem. Można też powiedzieć, mając w tle kraje rzeczywiście biedne, że jest tak samo bogata jak Polska. Po prostu jest gdzieś po środku, gdzie posiadanie dzieci też być może przestało być opłacalne.

Jednak uważam, że to dobra uwaga. Pozdrawiam również
Marian Forewa (906 punktów)
>Do Sejmu trafił najbardziej rewolucyjny jak dotąd program polityki społecznej - 500+. Założony cel: dodatkowe ćwierć miliona dzieci w ciągu dekady.

Oraz dodatkowe 200 miliardów długu w analogicznym okresie.
Razem z odsetkami wyjdzie koło miliona na twarz "nowego".
02-02-2016 21:05
 Ocena 14 na 14
DyktaFon (9281 punktów)
>Do Sejmu trafił najbardziej rewolucyjny jak dotąd program polityki społecznej - 500+. ...

Całkiem prosto można wyobrazić sobie jeszcze bardziej rewolucyjny projekt: 5000+ Wtedy dopiero by nam wzrosły wskaźniki.

Ciekawe tylko, kiedy ta piramida finansowa (czyli państwo) runie? Pieniądze nie biorą się z budżetu (wbrew temu, co niektórzy decydenci i czytelnicy tego forum myślą), tylko z pracy (i to nie "ciężkiej pracy" urzędników). Zamiast myśleć, jak tu złupić firmy, żeby dać wyborcom, lepiej dla Polski by było, aby stworzyć takie warunki rozwoju firm, żeby im się opłacało rozwijać w Polsce i nawet przyjeżdżać tu i tu właśnie otwierać działalność gospodarczą. Ale póki co, to opłaca się tylko przenosić działalność poza granice Polski. (Proszę się rozejrzeć po internecie ile jest firm pośredniczących w emigracji polskich firm gdzie się tylko da, byle dalej od państwa polskiego.)

Ale co ja tam wiem, nawet nie jestem w PiS-ie, więc nie mam co się wymądrzać
PerverserPerser (579 punktów)
Problem demograficzny krajów zachodnich jest problemem wynikającym z religii. Tą nową religią jest neoliberalizm. To on jest przyczyną. Żeby założyć rodzinę trzeba mieć cenowo dostępne mieszkanie na które dzisiaj wielu nie stać. Trzeba mieć pewną pracę i pewne dochody. Musi być wystarczająca liczba miejsc przedszkolnych. Wszystko to nowa religia niszczy tworząc klasę niewolników. To już nie jest kapitalizm, to jest feudalizm. Z ludzi stworzono masy nomadów wędrujących za pracą. Usiłuje się pozbawić ich poczucia narodowości, zaniku konserwatywnych wartości takich jak rodzina. Babcia lub dziadek nie pozostaje dziś w rodzinie żeby przyswajać wnukom wartości moralne. Dziadka odwiedza się rodziną raz na miesiąc w domu starców a wizyta u dziadka przypomina wycieczkę do zoo. Społeczeństwa ogłupia się programami Tv takimi jak: big Brother, plejada gwiazd i podobne. Praca od rana do wieczora, zarobki stojące w miejscu od kilkunastu lat. Ogólne zubożenie społeczeństwa, niszczenie gospodarek całych państw takich jak Grecja, Portugalia, w przyszłości Włochy i Francja. W USA 40 mln ludzi pobiera kartki żywnościowe żeby przeżyć. W Afryce 100 mln ludzi w wędrówce za pracą.
Ponadto ta cała argumentacja z demokracją jest błędna. Wymaga ona ciągłego wzrostu liczby ludności gdy świat jest przeludniony, brakuje wody pitnej. Właściwą odpowiedzią jest regulacja urodzin, sprawiedliwszy podział dóbr. W finale okaże się że człowiek przebywał na tej ziemi krócej niż dinozaury. Ale gdy już uwolnimy świat od naszej obecności, pozostałe gatunki będą nam wdzięczne.
03-02-2016 12:37 
 Ocena 3 na 5
DyktaFon (9281 punktów)
>(...) Ale gdy już uwolnimy świat od naszej obecności, pozostałe gatunki będą nam wdzięczne.
>
Rozmawiałem dziś ze swoim kotem. I on wyraził wprost przeciwne zdanie. Komu tu wierzyć? Jestem w pełnym dysonansie ))))

A tak na poważnie: dawno nie czytałem bardziej bzdurnej mieszanki prawd, półprawd i wierutnych kłamstw.
04-02-2016 11:34 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>Ponadto ta cała argumentacja z demokracją jest błędna. Wymaga ona ciągłego wzrostu liczby ludności gdy świat jest przeludniony, brakuje wody pitnej.
Oczywiście masz na myśli demografię, ale generalnie zgadzam się z Twoimi wnioskami. Jeśli natychmiast nie znajdziemy bardzo taniego źródła energii, cywilizacja piorunem się skończy. Alternatywą jest świadome zmniejszenie zaludnienia Ziemi ("rośnijcie i mnóżcie się" - obecne hasło kretynów, ale jakżeż popularne). Najniższa liczba, o jakiej czytałem, to populacja około 600 mln lub mniejsza, jaka ma szanse żyć z odtwarzaniem zasobów zużywanych. Ponieważ niemożliwe jest uzgodnienie nawet prostszych rzeczy (gorzej, nawet zgoda co do faktów), cywilizacja jest raczej skazana na naturalne zmniejszenie populacji metodą wymierania z głodu i wojen o resztę zasobów, kiedy zużyjemy ropę. Czyli niedługo. Witajcie w nowym świecie.
Jeśli ktoś ma dostęp do "The Vegetarian Myth" Lierre Keith, to serdecznie polecam.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
dzentelmen (2000 punktów)
>... o resztę zasobów, kiedy zużyjemy ropę. Czyli niedługo.

Informacje dotyczące "stanu surowca" są objęte tzw. "klauzulą tajności". To interes racji stanu, każdego z państw, które posiadają ropę / gaz, lub wydobywają. Powstaje też nowa technologia związana z wydobyciem, które zresztą ma już miejsce za sprawą umowy między Exxon Mobill a Rosnieft, a dotyczy wydobycia surowca z dna mórz i oceanów.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
08-02-2016 09:07 
 Ocena 2 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
> Powstaje też nowa technologia związana z wydobyciem

Optymiści.

Wiadomo na pewno: zasoby surowców nie są nieskończone. Coraz wymyślniejsze i droższe metody sięgania do coraz głębszych pokładów tylko przedłużą agonię.
Burnham (1149 punktów)
>Jeśli natychmiast nie znajdziemy bardzo taniego źródła energii, cywilizacja piorunem się skończy. Ponieważ niemożliwe jest uzgodnienie nawet prostszych rzeczy, cywilizacja jest raczej skazana na naturalne zmniejszenie populacji metodą wymierania z głodu i wojen o resztę zasobów, kiedy zużyjemy ropę. Czyli niedługo. Witajcie w nowym świecie. Jeśli ktoś ma dostęp do "The Vegetarian Myth" Lierre Keith, to serdecznie polecam.

A czy mógłbym się dowiedzieć na podstawie czego sądzisz, że niedługo zasoby ropy naftowej się wyczerpią ? Czy posiadasz jakieś dane to potwierdzające ? I jeżeli ropa jest drogim źródłem energii to jak wytłumaczyć, że jednak jest tania ? Czy wiesz dlaczego dzisiaj ropa jest tania i dlaczego również była tania w 2003 ? A potrafisz wytłumaczyć dlaczego wcześniej jednak była droższa i skąd te zmiany cen ? Pytam bo idąc twoim tokiem rozumowania to cena ropy powinna wynosić około 200$ za baryłkę bo rzekomo "niedługo się skończy". Najwidoczniej świat nie wie o tym, że ropa się kończy i wycenił ropę na 30$ za baryłkę z wielkimi próbami by tę cenę podnieść jak najwyżej. Jesteś w stanie podać źródło danych o "kończącej się" ropie ? Czy wiesz ile kosztuje wydobycie ropy ?
08-02-2016 21:03 
 Ocena 3 na 5
Appenzeller (3118 punktów)
>A czy mógłbym się dowiedzieć na podstawie czego sądzisz, że niedługo zasoby ropy naftowej się wyczerpią? Czy posiadasz jakieś dane to potwierdzające?
Juści, mógłbyś. Zresztą sam też na to możesz wpaść, bo to proste i nie wymaga kalkulacji. Ziemia ma ograniczone rozmiary, toteż i zasoby ropy naftowej, jeśli pominąć hipotezy o jej samorództwie, są z natury ograniczone. Jest nieodtwarzalna. Zapotrzebowanie na nią rośnie zaś z liczbą ludności.
Ropa miała dość sztucznie wywindowaną cenę, którą spuszczono dla zrobienia Putinowi na złość. Ubocznie udało się zarżnąć opłacalność wydobycia z łupków. Ale to inna historia. Ceny giełdowe są w dużej mierze funkcją stanu nerwów spekulantów, pardon, inwestorów.
Ale w temacie, kak nie tianis', zasoby paliw kopalnych SĄ ograniczone. Ludzie zaś mnożą się na potęgę. Samoodtwarzalność Ziemi została już przekroczona na oko dziesięciokrotnie. To sporo. Podtrzymują nas paliwa kopalne. W końcu przestaną.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
08-02-2016 21:54 
 Ocena 2 na 2
Marian Forewa (906 punktów)
>Ale w temacie, kak nie tianis', zasoby paliw kopalnych SĄ ograniczone. Ludzie zaś mnożą się na potęgę. Samoodtwarzalność Ziemi została już przekroczona na oko dziesięciokrotnie. To sporo. Podtrzymują nas paliwa kopalne. W końcu przestaną.

www.forbes(*)finding-new-ones/#6d2c6c5b0376

Dane są niepewne, ale wskaźnik stosunku rezerw do produkcji ocenia się na około 50 lat.
Nawet jeżeli są mocno przesadzone w jedną lub drugą stronę, jest to wielkość tego samego rzędu co oczekiwana pozostała długość życia większości z nas.

"Niedługo", to pojęcie względne i subiektywne, ale jeżeli powyższe nie jest niedługo, to nie wiem co jest.
09-02-2016 10:41 
 Ocena 2 na 2
Burnham (1149 punktów)
Te dane BP publikuje na podstawie rezerw z których faktycznie można pozyskać ropę (a więc jest tam infrastruktura, a wydobycie będzie opłacalne - przykładowo teraz Shell powoli zwija manatki na Morzu Północnym nie dlatego, że ropa się kończy, ale dlatego, że gdzie indziej można to wydobywać taniej) lecz te wyliczenia nie obejmują wszystkich odkrytych złóż. Przykładowo w Polsce mamy spore pokłady ropy naftowej, ale w wyniku sabotażu energetycznego przeprowadzonego przez PO (i nikt osób za to odpowiedzialnych nie wsadził do pierdla) u nas łupki póki co muszą czekać na lepsze czasy i wobec tego takich regionów nie wlicza się do rezerw światowych. Podobnie jest w Wenezueli, gdzie można znacznie więcej wydobywać ropy naftowej lecz ze względów politycznych się tego nie robi. Innymi słowy, wykorzystanie złóż ropy naftowej nie jest zależne od samych złóż, a od sytuacji na świecie - czyli czy przykładowo Iran będzie w stanie się dogadać z Arabią Saudyjską, a Wenezuela postanowi wzmocnić gospodarkę poprzez większą produkcję i eksport ropy naftowej do czego potrzebuje myśli technologicznej ExxonMobil czy Chevron. Albo przykładowo czy uda się kiedyś w Nigerii zrobić coś by wojny plemienne nie odstraszały kapitału zagranicznego poszukującego ropy naftowej.

Właściwie pytanie zatem nie brzmi czy wystarczy nam ropy naftowej, ale czy ludzie będą w stanie się dogadać między sobą.
09-02-2016 10:28 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
>>A czy mógłbym się dowiedzieć na podstawie czego sądzisz, że niedługo zasoby ropy naftowej się wyczerpią? Czy posiadasz jakieś dane to potwierdzające?
>Juści, mógłbyś. Zresztą sam też na to możesz wpaść, bo to proste i nie wymaga kalkulacji. Ziemia ma ograniczone rozmiary, toteż i zasoby ropy naftowej są z natury ograniczone. Jest nieodtwarzalna. Zapotrzebowanie na nią rośnie zaś z liczbą ludności.

Ale ja się zapytałem o dane świadczące o "niedługim" wyczerpaniu zasobów ropy naftowej, a ty zamiast tego chwalisz się swoimi poglądami. Wiedza o świecie to jednak coś więcej aniżeli słuszne poglądy Appenzellera. Ludność między rokiem 2005 - 2014 wzrosła o 500mln, a konsumpcja ropy naftowej wzrosła w tym samym czasie o 7,5 mln baryłek dziennie (co stanowi zaledwie 70% wydobycia w samych tylko USA). Zapotrzebowanie na ropę rośnie wśród społeczeństw uprzemysłowionych i chcących korzystać z technologii, a nie wraz z powiększającą się liczbą ludności. Istnieją społeczeństwa zacofane, konsumujące ropę naftową w znacznie mniejszych ilościach, a przyszły wzrost ludności świata prognozowany jest głównie wśród społeczeństw mniej zaawansowanych. Potwierdzone rezerwy ropy naftowej to 1,7 biliona baryłek (to znaczy takie z których zasadniczo można wydobywać), a świat od 1856 roku zużył łącznie 1 bilion baryłek ropy naftowej, a 5 bilionów baryłek według geologów nadal czeka na wydobycie (Daniel Yergin, "The Quest", 2011 rok). Czy masz świadomość skali jak olbrzymie są te zasoby ? Czy rozumiesz wobec tego dlaczego ropa naftowa jest obecnie najtańsza od ponad 10 lat ? Przy OBECNEJ technologii inżynieryjnej i przetwórczej te odkryte zasoby wystarczą na około 300 lat. A wiesz ile jeszcze nie odkryliśmy i jak bardzo jeszcze człowiek posunie naukę oraz technologię do przodu tym bardziej usprawniając przetwórstwo ropy naftowej na paliwa, oleje grzewcze czy napędowe, produkcję smarów, asfaltu, materiały na tworzywa sztuczne, itd. ?

Czy wiesz dlaczego ktoś kiedyś powiedział (bodajże minister ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej), że epoka kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku kamieni i w jakim kontekście ta wypowiedź padła ?

>Ropa miała dość sztucznie wywindowaną cenę, którą spuszczono dla zrobienia Putinowi na złość.

Kto kontroluje ceny ropy naftowej jeżeli można wiedzieć ?

>Ubocznie udało się zarżnąć opłacalność wydobycia z łupków. Ale to inna historia.

Zapytałem się na samym początku o dane, a w każdym zdaniu swojej wypowiedzi zamiast danych atakujesz mnie swoimi poglądami na świat i przetwórstwo energii. Ani jednym zdaniem nie odniosłeś się do faktów lecz twoje stwierdzenia napisane są w taki sposób, że mają zamykać dyskusję. Przepraszam, ale mnie nie interesuje twój system wierzeń.

www.prnews(*)ion-from-majors-567692721.html
www.worldo(*)oduction-by-2018-wood-mac-says
oilpro.com(*)ntinas-emerging-vaca-muerta-sh

Czy jesteś wobec tego w stanie wyjaśnić dlaczego Shell, ExxonMobil czy Chevron inwestują w "zarżnięte" łupki ? Czy masz świadomość znaczenia dla USA źródeł gazu i ropy pozyskiwanych z łupków i na jaką skalę ten biznes jest prowadzony ?

>Ceny giełdowe są w dużej mierze funkcją stanu nerwów spekulantów, pardon, inwestorów.

Czyli jeżeli przykładowo wybuchnie konflikt wokół Cieśniny Ormuz to ceny ropy naftowej nie pójdą w górę bowiem to wszystko zasadniczo "funkcja stanu nerwów spekulantów" ?

Czy można wiedzieć skąd Appenzeller bierze swoje poglądy o energii światowej ?
09-02-2016 16:33 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
Poza fajerwerkiem uprzejmości i minusem, na które nie odpowiem, dzięki za odpowiedź.
Proroctwo o skończoności zasobów energetycznych ma oparcie w geologii, fizyce i chemii. Ropa skończy się (niech będzie, że za 150 lat). Nadal uważam to za niedługo. Natomiast ludność Ziemi żyje już tylko z ropy; ona napędziła zieloną rewolucję. Ziemia jest już przeludniona, gleby wyjałowione, ciągną już tylko na nawozach sztucznych. Może ropy wystarczy do czasu kolapsu Ziemi z prostego przeludnienia i przeeksploatowania, a może ropa będzie szybsza. Nasze dzieci zobaczą. Poglądowo to przedstawiono w filmie francuskim Home.
>Czy jesteś wobec tego w stanie wyjaśnić dlaczego Shell, ExxonMobil czy Chevron inwestują w "zarżnięte" łupki ?
Niektórych jeszcze stać, innych już nie.
>Czyli jeżeli przykładowo wybuchnie konflikt wokół Cieśniny Ormuz to ceny ropy naftowej nie pójdą w górę bowiem to wszystko zasadniczo "funkcja stanu nerwów spekulantów" ?
Nerwy spekulantów zawsze grają ważną rolę na giełdach, choć podaż i popyt naturalnie też.
>Kto kontroluje ceny ropy naftowej jeżeli można wiedzieć ?
Ostatnio oni, ale wątek akcji dla podkopania dochodów Rosji przewija się w różnych miejscach.

>Zapytałem się na samym początku o dane, a w każdym zdaniu swojej wypowiedzi zamiast danych atakujesz mnie swoimi poglądami na świat
Też uważam za przerażające, że mam poglądy.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
Burnham (1149 punktów)
>Poza fajerwerkiem uprzejmości i minusem, na które nie odpowiem, dzięki za odpowiedź.

Piszesz nieprawdę polegając na swoich poglądach co jest tym bardziej nieuprzejme. Ja prosiłem o dane, a w zamian za to dostałem kanon wiary. Nie można pisać, że ropa naftowa się niedługo skończy nie mając ku temu żadnych podstaw. Ja rozumiem, że apokaliptyczny przekaz z pewnych względów może być atrakcyjny, ale ma się to nijak do rzeczywistości.

>Proroctwo o skończoności zasobów energetycznych ma oparcie w geologii, fizyce i chemii. Ropa skończy się (niech będzie, że za 150 lat). Nadal uważam to za niedługo.

No dobra na tej zasadzie to również wiemy, że kiedyś Ziemia przestanie istnieć bo taki los każdego organizmu w kosmosie, ale nie o tym jest mowa. Użyteczne rezerwy to kolejne 55 lat zaopatrzenia w ropę naftową i jest to liczba 1,7 biliona baryłek ropy. Natomiast zbadane rezerwy podawane przez ekologów to liczba 5 bilionów baryłek ropy. Ludzkość do tej pory od czasu odkrycia zastosowania ropy naftowej zużyła nieco ponad 1 biliona baryłek ropy - czyli przez okres 150 lat prowadząc liczne wojny i produkując samochody. Nie można dać odpowiedzi na to kiedy ropy zabraknie bo pytanie jest niemądre. Wiemy tyle, że tej ropy wystarczy na co najmniej kilka ładnych pokoleń na przód. W międzyczasie może się zmienić sytuacja na świecie albo mogą się dokonać nowa odkrycia naukowe czy technologiczne. Epoka kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku kamieni. Mamy od groma lat przed sobą by korzystać z już znalezionych złóż ropy naftowej - a ile więcej tej ropy jest w ziemi to nie wiadomo.

Tak więc nie, apokalipsa energetyczna nie nadchodzi. Wręcz przeciwnie, mamy zalew taniej energii i mamy jej pod dostatkiem do tego stopnia, że z pewnych źródeł nie opłaca się wydobywać bowiem wciąż pojawiają się tańsze źródła energii co w dużej mierze wynika z odkrycia nowej myśli technologicznej czyli szczelinowania hydraulicznego. A skąd wiesz co przyniesie przyszłość i czy człowiek nie odnajdzie kolejnej metody pozyskiwania energii ? Obecnie bada się energię termojądrową. I może być też tak, że ropa naftowa podzieli los węgla kamiennego.

>Natomiast ludność Ziemi żyje już tylko z ropy; ona napędziła zieloną rewolucję. Ziemia jest już przeludniona, gleby wyjałowione, ciągną już tylko na nawozach sztucznych.

To jest nieprawda. Przykładowo rolnictwo lądu afrykańskiego nie istnieje nie dlatego, że nie da się tam stworzyć płodów rolnych, ale z tego względu żeby francuski rolnik miał rynek zbytu. Po co rolnikom z zachodu konkurencja ? Lepiej zalewać ich tanim i niepotrzebnym w Europie produktem w postaci akcji humanitarnych totalnie rozwalając sens rolnictwa na "czarnym lądzie". Wmawia się ludziom, że biedne dzieci z Afryki głodują i ludzie kupują te propagandowe bzdury wspierając w efekcie akcje humanitarne, a rzecz się tyczy utrzymania rynków zbytu. Czyli, de facto, ci tzw. "wrażliwi ludzie" z własnej głupoty wspierają nową formę kolonializmu. Co niby zachodni rolnik ma zrobić tanią żywnością, której nie może sprzedać w Europie ? Albo on tę żywność zniszczy albo ... no właśnie. Biedne dzieci afrykańskie ...

>>Czy jesteś wobec tego w stanie wyjaśnić dlaczego Shell, ExxonMobil czy Chevron inwestują w "zarżnięte" łupki ?
>Niektórych jeszcze stać, innych już nie.

Czy wiesz w jaki sposób Rockefeller zbił fortunę ? W momencie, gdy cena ropy spadała na łeb na szyję wzbudzając panikę wśród przedsiębiorców popychając ich do wycofywania się z rynku on kupował tej ropy ile tylko był w stanie - nawet wtedy, gdy ropa była tańsza od szklanki wody. Shell zapowiedział przejęcie koncernu BG za sumę 70$ mld. Inna sprawa, że sam Standard Oil niejednokrotnie swoją polityką specjalnie zaniżał ceny ropy naftowej by przejąć mniejszy biznes (ale tak robiono kiedyś, gdy głównym polem naftowym świata były regiony Pensylwanii). Kto się wycofuje z biznesu ten się wycofuje, a kto zostaje ten wie co robi - tak przy okazji to Chevron czy ExxonMobil to nic innego jak Standard Oil. Duch Rockefellera cały czas jest w biznesie naftowym obecny. Oni się wiele od tego człowieka nauczyli - przetrwają ci, którzy mają kapitał, a mniejszych się zje.

>>Kto kontroluje ceny ropy naftowej jeżeli można wiedzieć ?
>Ostatnio oni, ale wątek akcji dla podkopania dochodów Rosji przewija się w różnych miejscach.

Nikt nie jest w stanie dzisiaj kontrolować cen ropy naftowej - ostatnim razem dokonały tego kraje OPEC w 1974 roku. Nawet w tym artykule, który przytoczyłeś autor tylko wspomina, że istnieją jakieś teorie spiskowe (czyli pierdoły) odnośnie kartelu kontrolującego ceny. Nie tylko cena ropy naftowej spadała, ale i wszystkich innych surowców. Przykładowo, co ma wspólnego Anglo American Plc (największy wydobywczy gigant światowy przemysłu ciężkiego) z Rosją i z tematem ropy naftowej ? Ano nic, ale zwolnili u siebie 60% kadr. Dlaczego ? Bo Chiny zwolniły, a zachód nie jest w stanie wytworzyć takiego popytu by tę wcześniejszą podaż utrzymać i mus gospodarka globalnie idzie w dół (KGHM też systematycznie idzie w dół).

Artykuły o rzekomym spisku naftowym przeciwko Rosji piszą albo płatni trolle albo pożyteczni idioci i nie ma w ogóle sensu śledzić ich "tfurczości".
09-02-2016 18:33 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Poza fajerwerkiem uprzejmości i minusem, na które nie odpowiem, dzięki za odpowiedź.
>Piszesz nieprawdę polegając na swoich poglądach co jest tym bardziej nieuprzejme.

Uczy się od najlepszych

Burnham:
Cytat:
Bo ja widziałem i nadal widzę ludzi z niewielkiego miasta w Wielkopolsce, którzy zarabiają po 5-10 tys. pln na rękę i sami odchodzą z pracy z uśmiechem na ustach. A wie Pan dlaczego ? Bo oni sobie znajdą zatrudnienie z takimi samymi albo większymi zarobkami. I wcale nie są wybitnie uzdolnieni jak i branża nie jest wybitnie skomplikowana.


I nieprawda
I oparte tylko na poglądach
I skwitowane nieuprzejmoscią

www.racjonalista.pl/forum.php/s,696144#w696257

>Ja prosiłem o dane,
Ja też. Ignorancja też, Farmer też
Tylko o dane

>a w zamian za to dostałem kanon wiary.
Ja też. Ignorancja też, Farmer też
16-02-2016 19:42 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
>Nie można pisać, że ropa naftowa się niedługo skończy nie mając ku temu żadnych podstaw. Ja rozumiem, że apokaliptyczny przekaz z pewnych względów może być atrakcyjny, ale ma się to nijak do rzeczywistości.

Jasne, że ma się nijak. Można powiedzieć, dobry żart tynfa wart. Fakty? Ciężka historia.

Cytat:
Kiedy więc nastąpi moment, w którym wydobycie ropy osiągnie maksimum, a potem zacznie maleć? To zależy głównie od tego, jak duże są rezerwy i rzeczywiste zasoby ropy do wykorzystania. Wbrew pozorom pytanie nie jest banalne - informacje, jakie są rezerwy w znanych złożach nie są publicznie dostępne, wręcz przeciwnie, w wielu krajach stanowią ściśle chronioną tajemnicę. Oficjalne rezerwy są podawane i znane, można z nimi zapoznać się choćby z raportu BP, jednak podawane przez poszczególne kraje informacje nie są w żaden sposób weryfikowane czy audytowane. Wielu geologów i ekonomistów podaje je w wątpliwość.


ziemianaro(*)opedia/74/kiedy-zabraknie-ropy

Reszta to spekulacja h..ja warta, dla ustalenia faktycznego stanu rzeczy...
Oficjalnie informacje lecą w statystykę, albo jeb do raportów... i na krótkie prognozy.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
19-02-2016 14:57 
 Ocena 1 na 1
Burnham (1149 punktów)
Ten artykuł jest w swojej głównej wymowie nierzetelny (lub po prostu autor zbyt nachalnie upiera się przy swojej pesymistycznej tezie) bowiem twierdzenie, że odkrywamy coraz mniej ropy naftowej, co ma rzekomo stanowić problem energetyczny w przyszłości, jest nieprawdą.

Problem z tym stwierdzeniem polega na tym, że USA dzięki nowej technologii odkrywczej (łupki) zyskały niezależność energetyczną i po raz pierwszy bodajże od lat 30stych XX wieku staną się wkrótce potentatem eksportowym (znieśli zakaz eksportu ropy ustanowiony w 1974 roku) zmniejszając zasadniczo ujemny bilans zagranicznej wymiany gospodarczej będący wcześniej w dużej mierze wynikiem właśnie importu ropy naftowej. Historia wydobycia ropy naftowej to nie tylko nowe odkrycia geologiczne, ale również nowe odkrycia technologiczne. Co z tego, że największe pola odkrywano dawniej aniżeli obecnie skoro to dzięki nowej technologii USA zyskały energetyczną niezależność, a nie dzięki nowym wielkim odkryciom geologicznym ? A skąd mamy wiedzieć co przyszłość przyniesie i czy człowiek nie wymyśli kolejnej metody pozyskiwania energii ? USA obecnie wydobywają ponad 11mln baryłek ropy naftowej dziennie, a mogą więcej z tym, że aktualnie nie jest to potrzebne. USA nigdy nie wydobywały tyle ropy naftowej co obecnie.

Wobec tego należy podchodzić ostrożnie do stwierdzeń o mniejszych odkryciach geologicznych czego przykładem jest również pole naftowe Tengiz odkryte przez Sowietów w 1979 roku w Kazachstanie, gdyż dopiero myśl technologiczna korporacji zachodnich zwiększyła potencjał wydobywczy tego źródła, a czego nigdy nie potrafili dokonać Sowieci. Stare odkrycia geologiczne nabierają nowego sensu w miarę postępu naukowego i technologicznego.

Cytat:
Oficjalne rezerwy są podawane i znane, można z nimi zapoznać się choćby z raportu BP, jednak podawane przez poszczególne kraje informacje nie są w żaden sposób weryfikowane czy audytowane. Wielu geologów i ekonomistów podaje je w wątpliwość.


Już pisałem, że tego typu stwierdzenia wynikają z niewiedzy. BP publikuje dane odnośnie rezerw z których można wydobywać ropę, a więc takich, gdzie albo położona jest infrastruktura albo ona dopiero powstaje. Natomiast w raporcie BP w ogóle nie ma przykładowo rezerw gazu i ropy naftowej w polskich łupkach mimo, że doskonale wiemy, że my te źródła mamy. BP nie publikuje danych odnośnie tak zdefiniowanych rezerw bo te złoża nie uczestniczą w komercyjnym obrocie. A więc nie jest tak jak autor tego artykułu pisze dalej, że mamy jeszcze do wykorzystania 1 bilion baryłek ropy naftowej - przy obecnej wiedzy geologicznej tego jest pięć razy więcej.

Cytat:
Niepokojące więc jest, że już od dłuższego czasu liczba projektów planowanych po roku 2012 nie rośnie znacząco. Może to oznaczać, że skoro dzisiaj ich nie rozpoczynamy, to zwyczajnie, po 2012 roku będziemy oddawać do użycia moc wydobywczą, która nawet nie będzie w stanie skompensować spadku wydobycia ze starych złóż, o jakimkolwiek wzroście wydobycia nawet nie wspominając.


Niestety, ale takie stwierdzenia postawione w artykule wynikają albo z niewiedzy autora albo są zwykłą propagandą. Zauważ, że przykładowo Kazachstan i Turkmenistan mają znacznie większe moce wydobywcze, ale tej ropy naftowej się tam nie wydobywa w większych ilościach. Na czym więc polega kwestia w definicji malejącego tempa uruchamiania nowych produkcji co tak alarmująco opisuje autor ? To dosyć proste - bo Rosja sobie tego nie życzy. W którym kierunku przykładowo skierować zwiększoną produkcję ropy naftowej z takich krajów jak Turkmenistan czy Kazachstan ? Na północ ? Rosja nie potrzebuje tej ropy, a Chiny też mają ograniczoną konsumpcję tego surowca więc zwiększenie produkcji z myślą o tych kierunkach byłoby bez sensu. Gdzie może zatem popłynąć surowiec z Kazachstanu ? Do Europy. Ale w tym właśnie tkwi polityczny problem i dlatego nie można zrealizować projektu Nabucco. Ta produkcja nie wrośnie (co autor artykułu niesłusznie przedstawia jako problem "brakującej ropy") bowiem Rosja chce utrzymać rolę potentata energetycznego, a co może osiągnąć tak długo jak będzie posiadać wpływ na sytuację energetyczną w Europie będąc głównym dostawcą. Dywersyfikacja dostaw ropy naftowej i gazu ze złóż Morza Kaspijskiego zniszczyła by Rosję i oni do tego nie dopuszczą.

Wydobycie ropy naftowej to nie tylko geologia i nawet technologia, ale również polityka czy zwykła ludzka chciwość. Już Standard Oil robił wiele by wyeliminować konkurencję z rynku choć oczywiście siłą rzeczy stosowali inne metody od Rosjan. Więc nie jest tak jako to widzi autor, że zwalniające tempo wydobycia z nowych złóż jest problemem geologicznym. Polityka jest również bardzo ważnym czynnikiem.

Cytat:
W 2007 roku mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy wydobycie nie nadążało za popytem. Rezultatem był drastyczny wzrost cen ropy i recesja. Znaczący wzrost wydobycia w 2009 roku pozwoli na zapewnienie wystarczających dostaw ropy w latach 2009-2011, prowadząc być może do przejściowego spadku cen. Szczyt produkcji (plateau) przypada na lata 2009-2014. Jednak po roku 2012 brak mocy produkcyjnych oznacza, że nie wystarczy ropy dla wszystkich chętnych. Na wykresie, gdzieś w okolicach pojawia się "Oil Gap" - luka pomiędzy zapotrzebowaniem i dostawami. Kontynuowanie scenariusza wzrostu zużycia ropy będzie praktycznie niemożliwe.


Nie wiem w którym roku napisany był ten artykuł, ale autor w tym zdaniu udowadnia kompletny brak zrozumienia tematu co w rezultacie czyni całą wymowę artykułu totalnie pozbawioną sensu. Przede wszystkim, dlaczego nastąpił wzrost cen ropy w roku 2007 ? W branży istnieje termin "syndrom z Dżakarty", który wyjaśnia dlaczego tak się stało. Natomiast obecnie mamy rok 2016 i doskonale wiemy o tym, że tej ropy jest zwyczajnie na tyle dużo, że poszczególne kraje dosłownie zabijają się (czego dowodem jest wojna w Syrii i aneksja Krymu) by być znaczącymi dostawcami, gdyż dywersyfikacja dostaw jest większa aniżeli w roku 2008, kiedy to autor napisał.
dzentelmen (2000 punktów)
>Ten artykuł jest w swojej głównej wymowie nierzetelny...

Ogólnie zgadzam się z tym co napisałeś. Ale tu akurat bardziej sam cytat niż cały tekst służy za argument. Przecież niezależnie od tekstu / źródła ta informacja powtarza się niemal za każdym razem. Wiemy, że nic nie wiemy. Na bieżąco są tylko ci, którzy są do tego uprawnieni. Tzn. ci od władzy jak i ci od pieniędzy...

>... tej ropy jest zwyczajnie na tyle dużo, że poszczególne kraje dosłownie zabijają się (czego dowodem jest wojna w Syrii i aneksja Krymu) by być znaczącymi dostawcami, gdyż dywersyfikacja dostaw jest większa aniżeli w roku 2008, kiedy to autor napisał.

Te konflikty, które wspomniałeś to nie tylko kwestia 'czystej ekonomii' (ropa), ale przede wszystkim posunięcia polityczne. Syria nie jest przecież (relatywnie) bogata w ropę. A Ruscy Krym zajęli po dostęp do morza (abstrahując już od tego czy to uprawnione czy nie) , bez potrzeby ewentualnych komplikacji (np. Ukraina w Unii, to byłoby wymuszenie nowego układu i podejscia). Zgadzam się, że ropy jest jeszcze dość, bo póki - to co nie drożeje - tego jest pod dostatkiem... chyba...
A poważniej rzecz ujmując, to rozwój nowej technologii, nowe kontrakty na wydobycia potwierdzają tylko, że "rewolucja" w tym zakresie to jeszcze daleko przed nami.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
Olek Mularski (3178 punktów)
>Do Sejmu trafił najbardziej rewolucyjny jak dotąd program polityki społecznej - 500+.

Rewolucyjny? Dobry żart! Populistyczna kiełbasa wyborcza i to w dodatku odgrzewana, dobrze przetestowana i to z marnym skutkiem w wielu innych krajach. Działanie nastawione na zdobycie jak największej liczby głosów wśród typowych wyborców PiS-u czyli ludzi niewykształconych, którzy nie wiedzą jak działa gospodarka i myślą, że pieniądze biorą się z budżetu, czyli takiego magicznego worka bez dna tudzież drzewka na którym rosną złotówki. Przypomina mi to również trochę kolejną charakterystyczną metodę działania PiS-u, czyli efekciarstwo, co można było zauważyć np. podczas tzw. poszukiwania układu (inaczej walki z korupcją) z czasów pierwszej kadencji PiS, kiedy to minister Ziobro latał na aresztowania i fotografował się z "kominiarzami" eskortującymi skutych przestępców. Liczył się efekt i światła jupiterów, a to, że połowa z zatrzymanych będzie niewinna to już nie, to że zatrzymanie doktora Garlickiego położyło się cieniem na polskiej transplantologii również. Tak i tu też robi się rozdmuchaną kampanię medialną, że te 500 zł ma działać niczym Braveran , budzić w mężczyznach chuć, leczyć impotencję, być może nawet usuwać bezpłodność. Może nawet będzie lepsze niż in vitro i napro razem wzięte

Niestety, ale to tak nie działa. W wielu krajach występuje lub występował podobny socjal w postaci dodatkowych pieniędzy na dzieci, a dzietność wśród par jest bardzo niska (patrz np. Niemcy, Szwecja). W tych państwach jeśli już rodzi się gdzieś dużo dzieci, to co najwyżej wśród muzułmańskich imigrantów, którzy nie pracują, a jedyne pieniądze jakie zarabiają to właśnie socjal i ewentualnie jakieś prace dorywcze. Jednakże nie chodzi nam przecież o to, żeby zastępować pokolenia Arabami zasilającymi rzeszę bezrobotnych, a później zakłady karne, areszty i przytuliska dla bezdomnych.

Socjal jest potrzebny, ale mądry, taki, który spowoduje rzeczywiste zmniejszenie wydatków ponoszonych w związku z utrzymaniem dzieci. Jednocześnie nie powinna być to jakaś marna w sumie kwota pieniędzy, którą rodzice będą mogli przeznaczyć na cokolwiek z papierosami i alkoholem włącznie (bo takie wydatki za te 500 zł też będą z pewnością realizowane). Istnieje wiele o wiele bardziej słusznych propozycji niż ta współczesna autorstwa PiS-u, które przewijały się kiedyś już wielokrotnie przez nasz parlament i zostały w znacznej większości niezrealizowane. Chodzi m.in. o darmowe przedszkola i żłobki dla dzieci, darmowe obiady, podręczniki do klas 1-3 szkoły podstawowej itp. Tego nie da się przepić ani w inny sposób zmarnotrawić, a pomoc dla rodzin posiadających dzieci będzie znaczna.

Zmniejszenie obciążenia wydatkami przeznaczonymi na dziecko to jednak nie jedyna przyczyna małej dzietności. Kolejną ważną rzeczą jest wykształcenie dające stabilną pracę na współczesnym rynku. W ciągu ostatnich lat powyrastało niczym grzyby po deszczu masa różnego rodzaju prywatnych szkół typu "Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie", które wypuszczają co roku tysiące bezrobotnych licencjatów i magistrów pedagogiki, turystyki i rekreacji, hotelarstwa i diabli jeszcze wiedzą jakich kierunków. Kiedyś, w latach 80-tych czy 90-tych dzieciak, który miał słabe oceny szedł do zasadniczej szkoły zawodowej, zostawał mechanikiem czy fryzjerką i po ukończonej szkole zamiast zasilać szeregi bezrobotnych szedł do swojej pierwszej pracy, może i nie najlepiej płatnej, ale dającej utrzymanie oraz możliwość stopniowego uzupełnienia wykształcenia w stosownym kierunku, np. dorobienie uzupełniającego technikum czy nawet studiów inżynierskich. Współcześnie fryzjerka, mechanik czy elektryk to zawody dość rozwojowe, dające stabilną, nieźle płatną pracę i co najważniejsze łatwość w otworzeniu własnego biznesu. Niestety obecnie system kształcenia w ZSZ uległ degeneracji, szkoły są zamykane, przyjmują coraz mniej uczniów, a co gorsza wśród młodych ludzi istnieje jakiś owczy pęd i przemożna potrzeba ukończenia liceum i studiów (i nie ważne, że przez całą podstawówkę i gimnazjum nigdy nie miało się średniej ocen ponad 3,5). Pytanie tylko, co zrobić z tysiącami psychologów, pedagogów i hotelarzy? Żaden rynek tylu nie przyjmie, w związku z tym ci ludzie zasilają rzesze bezrobotnych lub zatrudniają się na tzw. "śmieciówki" w miejscach gdzie wykształcenie nie jest potrzebne. Niestabilna praca i brak ubezpieczenia społecznego nie sprzyjają tworzeniu stałych związków i posiadaniu dzieci. W związku z tym trzeba przywrócić zasadniczym szkołom zawodowym należne miejsce na ścieżce edukacyjnej młodego człowieka. Rozwiązać by to mogła likwidacja znacznej części z "Wyższych Szkół Gotowania na Gazie" i ograniczenie liczby miejsc na kierunkach humanistycznych z jednoczesnym zwiększeniem ich liczby na kierunkach matematyczno przyrodniczych uniwersytetów i na politechnikach.

Kolejną rzeczą, którą trzeba zrobić jest budowa tanich mieszkań na wynajem, które można by jednocześnie spłacać opłacając czynsz, z czasem nabywając prawo do ich własności. Jest to droga inwestycja, ale możliwa do realizacji i co najważniejsze prawdopodobnie skuteczniejsza w walce o dzietność niż owe 500 złotych. Pieniądze na nią można uzyskać z dwóch źródeł. Po pierwsze ukrócenie finansowego rozpasania kleru katolickiego, tzn. opodatkowanie księży na zasadach ogólnych, rozwiązanie funduszu kościelnego, zniesienie lekcji religii, likwidacja ordynariatu polowego WP oraz kapelanów (w szpitalach, straży pożarnej, straży granicznej, policji, więziennictwie itp.). Drugim źródłem finansowania powinno być skuteczne opodatkowanie zagranicznych korporacji od wielu lat skutecznie drenujących nasz budżet.

Nie nie należy też zapominać o technikach sztucznego zapłodnienia in vitro i jego finansowaniu z budżetu państwa. Niepłodność to coraz szerszy problem społeczny, a koszty leczenia nie raz przerastają rodzinny budżet. Pozwólmy więc cieszyć się dziećmi wszystkim, także tym którzy w sposób naturalny nie mogą ich mieć.
DEMONICON (4893 punktów)
Pan poseł w szelkach z uargumentowaną kontrpropozycją:

www.youtube.com/watch?v=Fv3X1QincuE

Pozdrawiam
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Polsce i skierować do polskich rodzin. Roczny koszt 500+ to ok. 20 mld zł.
>Jak kobiety zapowiadają spożytkowanie tych świadczeń?
>Cytat:
Lidia: Przestanę liczyć na ubrania po dzieciach kuzynki i zacznę kupować nowe ubrania i nowe
>buty. Zabiorę pierwszy raz do kina i na basen i owoce bede kupowała codziennie.
>Monika: Jakieś nowe ubranka, wyjście gdzieś razem i rozwijanie talentów dzieci.

Kobiety tak twierdzą?
Wzruszające...

>Jaki będzie realny skutek to się okaże, gdyż w warunkach polskich jest to eksperyment społeczny.
>Dokonywany jednak wobec realnego problemu społecznego. Jeśli eksperyment się nie powiedzie, będziemy
>skazani na miliony imigrantów....

Racjonalne podejście do problemu:
1) zdefiniowanie problemu
2) analiza/zrozumienie problemu, w tym jego przyczyn i skutków
3) analiza różnych możliwości rozwiązania, jeśli z pkt. 2 wynika, że problem jest warty zajmowania się nim
4) realizacja planu, mierzenie efektów i korygowanie planu w razie potrzeby

"Polskie" rozwiązanie problemu:
1) wymyślenie akcji do niezbadanego problemu (być może na potrzeby wyborcze)
2) realizacja tej akcji i modlenie się, że takie działanie jakiś problem rozwiąże i nie stworzy nowych

Czy 500PLN na dziecko to dobry pomysł - NIE WIEM
Czy sposób podejścia do problemu demograficznego jest dobry - NIE!!!! bo znów liczymy na szczęście i wyniki modłów. To podejście przypomina wyzwolenie W-wy przy pomocy Powstania Warszawskiego (lub cokolwiek to nie miało na celu -bo do dziś nie wiadomo, o co/przeciwko czemu była to walka)

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Irracja (4721 punktów)
>W dyskusji o tym projekcie stale dochodzi do mylenia pojęć i rozpatrywania go w kategoriach
>socjalnych (wsparcie biednych), co ma tutaj charakter drugorzędny. Clue programu to wymiar
>demograficzny. Chodzi o to, by wyjść z dramatycznie niskiego wskaźnika prokreacyjnego - dlatego
>premiuje się głównie drugie i kolejne dzieci.<

... bo to jest program socjalny. Dlaczego? Bo nie stwarza warunków do planowania rodziny (przed poczęciem i porodem), lecz likwiduje/zmniejsza skutki finansowe narodzin dziecka. Najbardziej wykształceni i wartościowi młodzi ludzie wyjeżdżają (i będą wyjeżdżać) tam gdzie warunki do planowania są lepsze. Mieszkania, żłobki, przedszkola, odpisy podatkowe, i wiele innych - to program pro demograficzny. A pieniądze? Przy życzliwej polityce państwa sami zarobią i nie będą się czuli "niechcianymi petentami biurokracji państwowej"...

>Program znacząco poprawi sytuację rodzin wielodzietnych. Będzie też presją na pracodawców, by wyjść
>z "pensji" typu 1600 zł - bo wobec takich wynagrodzeń posiadanie trójki dzieci może stać się realną
>alternatywą. Stąd taka nagonka poganiaczy niewolników, którzy straszą, że takie "rozpasanie" socjalne doprowadzi
>do wzrostu obrotów sklepów monopolowych.<

... bo taka jest prawda. Największa grupa petentów MOPSu,GOPSu i innych instytucji socjalnych finansuje "monopol spirytusowy". Miałem styczność z działalnością społeczną i wiem, że ci uczciwi nie chcą "jałmużny" lecz realnej możliwości samodzielnego zarobku. Co do presji to po części racja. Ale po części gdyż dotyczy tych bardziej wartościowych pracowników. Od 7 miesięcy pracuję w nowej firmie. Pracuje też tam (nie wiem jak długo) pracownik który jest dobrym fachowcem. Do czasu mojego przyjścia robił co chciał. To on ustsalał kiedy będzie w pracy a kiedy pije. Teraz przestał pić tyle, bo ma go kto (nie pijący) zastąpić (przy awariach i nadgodzinach) i stracił na wypłacie. Tylko na jak długo, skoro ma 4 dzieci i będzie dostawał 2 tysiące a tracił ok. 800 złotych?...

>Tymczasem tego rodzaju programy w Europie są standardem.
>Występują w 21 na 32 kraje UE, EOG i Szwajcarii.<

... tylko, że to uzupełnienie wielu innych działań polityki pro demograficznej, a nie jej podstawa...

>Inni mówią, że aby dać 500 trzeba zabrać 700. Tak, tylko na owe 700 mają się zrzucić głównie banki
>hipermarkety, koncerny i znajomi królika, którzy wypompowywali z budżetu miliardy. Z Polski wypływa
>rocznie 90 mld zł. To kategorycznie za dużo. Wyzwaniem rządu jest, by część tej sumy zatrzymać w
>Polsce i skierować do polskich rodzin. Roczny koszt 500+ to ok. 20 mld zł.<

... będzie gorzej. Nie 700 a grubo ponad 1000. Banki, hipermarkety, koncerny, itp przerzuca koszty na klientów. A małe i średnie firmy zbankrutują lub emigrując za granicę...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365