Przykład sprzed 100 lat miałby sens tylko wtedy, gdyby nie postęp dokonujący się także w dziedzinie bezpieczeństwa. O ile 100 lat temu w miarę łatwo można było prowadzić na rynek dowolny produkt, o tyle dzisiaj jest to obarczone wieloma rygorami. Inaczej mówiąc, Twoje przestroga jest brana pod uwagę poprzez istnienie setek jednostek kontrolnych, stosujących metody naukowe, w budownictwie, przemyśle samochodowym, farmakologii itd. czyli coś, co 100 lat temu dopiero raczkowało.
Niestety nie mamy innej możliwości jak uczyć się na własnych błędach, zawsze coś wymknie się spod kontroli, nawet dzisiaj, rzecz jednak w tym, aby przypadki były rzadsze i mniej bolesne. Budując dom musisz spełnić pewne normy - zawalenie się domu to dziś rzadkość, przepisy przeciwpożarowe mocno ograniczyły liczbę pożarów, w samochodach już nie uświadczysz klasycznych szyb itd. Tego wszystkiego dawniej nie było, dzisiaj wręcz narzekamy na nadmierną kontrolę jakości i bezpieczeństwa. Nikomu dzisiaj nie udałoby się wprowadzić na rynek maszynki do usuwania owłosienia bez zdobycia różnego rodzajów certyfikatów bezpieczeństwa. Aby to obejść trzeba oszukiwać, ale to już inne zagadnienie.
Boimy się GMO, nie dlatego, że nie kontrolujemy tego tak, jakby miało to miejsce 100 lat temu, ale dlatego, że nie ufamy tym, którzy to kontrolują i testują, którzy twierdzą, że jest to nie tylko bezpieczne, ale także rozwiązuje wiele problemów związanych z niedożywieniem.
Ale błędy będą, będą też oszuści. Czym innym jak nie eksperymentem na żywych ludziach jest latanie samolotami? Po każdej katastrofie zbiera się komisja, która za wszelką cenę stara się ustalić jej powód, po to, aby problem wyeliminować w przyszłości. I pomimo wyeliminowania już wielu wad konstrukcyjnych, te nadal się zdarzają, pomimo ogromnej staranności od czasu do czasu coś będzie działać źle. A przecież podobnie rzecz ma się z farmakologią, lek na rynku to eksperyment na żywym organizmie, od czasu do czasu przydarzy się coś nieprzewidzianego i dojdzie do tragedii. Rzecz jednak w tym, że katastrof lotniczych mamy już znacznie mniej niż dawniej, właśnie dlatego, że rozwijamy także systemy kontroli, nie sądzę, aby inaczej miało to wyglądać w przypadku farmakologii czy GMO, tzn. aby w tych obszarach kontrola była jakoś mniej zaawansowana.
Kiedy rozmawiam z przeciwnikiem szczepień zdaję sobie sprawę, że to osoba, która niemal całkowicie ignoruje oficjalne dane o zachorowalności przed i po wprowadzeniu szczepień, uważa je za sfałszowane, zmanipulowane, nie ma też najmniejszego zaufania do organów kontrolnych, czyli sprowadzająca sytuację do Twojego przykładu sprzed 100 lat - coś ktoś robi i nikt tego nie kontroluje. Ale nie tak to dzisiaj wygląda, dzisiaj mamy już nieporównywalnie lepiej rozwinięte najprzeróżniejsze systemy kontrolne i w tej dziedzinie dalej dokonujemy postępu. Dzisiaj musimy wręcz uważać, aby nie doprowadzać sytuacji kontrolnych do absurdów, a co niestety się zdarza i co także może stanowić problem.
|