Racjonalista - Strona głównaDo treści
Współczesny dzwonek do drzwi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
10-03-2016 23:59Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Współczesny dzwonek do drzwi
Co jakiś czas pojawiają się pomysły nowych gadżetów, nowych zastosowań powszechnie używanych smartfonów. Mnóstwo ich na portalach służących do zbierania pieniędzy na wdrażanie takich pomysłów. Moją uwagę zwrócił pomysł na nowy rodzaj dzwonka do drzwi.
Pomysł polega na tym, że jeśli ktoś użyje tego dzwonka, to na smarfonie odtwarza się obraz z kamery umieszczonej w dzwonku i można porozmawiać z przybyszem. Co najważniejsze wcale nie musimy być w mieszkaniu/domu, bowiem obraz/rozmowa może być transmitowany nie tylko przez domowe wi-fi, ale także przez internet.
Podsumowując - ktoś dzwoni do naszych drzwi, widzimy kto i możemy z nim rozmawiać przez wi-fi (jeśli jesteśmy w domu) albo przez internet, gdy nikogo w domu nie ma. Dla mnie to świetne rozwiązanie.

PS Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)Nie przystoi
" Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze
złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy..."

Pana bawią złośliwości czynione świadkom Jehowy? Nie przystoi
11-03-2016 20:00 
 Ocena 3 na 3
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nie przystoi
>Pana bawią złośliwości czynione świadkom Jehowy? Nie przystoi
Jest jeszcze gorzej - bawią mnie Świadkowie Jehowy z tą ich wiarą, bo każda wiara w bogów jest śmieszna. Najzabawniejsze są te ich próby pozyskiwania nowych członków. Przecież twierdzą, że zbawienie osiągnie dokładnie 144 tys. ludzi, więc pozyskując nowych wiernych zmniejszają swoje szanse.
11-03-2016 22:13 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Kwestia klasy
"Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy".

Może mieć Pan jakąkolwiek opinię o Świadkach Jehowy. Ale pozwalanie sobie na złośliwe zabawy z nimi - to dołowanie. Człowiek z klasą, sznytem i kindersztubą tak nie robi.
12-03-2016 07:38 
 Ocena 7 na 7
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kwestia klasy
>Człowiek z klasą, sznytem i kindersztubą tak nie robi.
Bo większość czasu zajmuje mu tworzenie antyżydowskich wątków.
13-03-2016 19:22 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Krytyka Swiadków Jehowy
"Bo większość czasu zajmuje mu tworzenie antyżydowskich wątków".

Proszę więc - naśladując mnie - zaprezentować serię krytycznych tekstów o doktrynie świadków Jehowy. Chętnie poczytam. Natomiast "złośliwe bawienie się z nimi" - jeszcze raz należy to podkreślić - jest groteskowo żenujące i wystawia kompromitujące świadectwo temu, kto to czyni.
13-03-2016 23:52 
 Ocena 1 na 1
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Odp: Krytyka Swiadków Jehowy
>Proszę więc - naśladując mnie - zaprezentować serię krytycznych tekstów o doktrynie świadków Jehowy.
Nie mam obsesji nt. Świadków Jehowy jaką ty masz odnośnie Żydów, więc nie czuję potrzeby prezentowania serii krytycznych tekstów na ich temat.
Arminius (25555 punktów)Logicznie
"Nie mam obsesji nt. Świadków Jehowy jaką ty masz odnośnie Żydów, więc nie czuję potrzeby prezentowania serii krytycznych tekstów na ich temat".

Więc tym bardziej nie powinien sie Pan z nimi "złośliwie zabawiać".
12-03-2016 11:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Nie przystoi
.
>Jest jeszcze gorzej - bawią mnie Świadkowie Jehowy z tą ich wiarą, bo każda wiara w bogów jest śmieszna.
Strasznie smutne świadectwo Pan samemu sobie tu wydaje. Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów. Mnie nie bawią żadni wierzący, a najmniej ci głęboko wierzący, z którymi żadna rozmowa jest niemożliwą, ale dopóki do ludzi jakieś argumenty docierają to warto z nimi rozmawiać.

@@@
.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów.
Bzdura. Jeśli wiem, że mam rację, to nie ma w tym nic smutnego a tym bardziej kompromitującego.

>Mnie nie bawią żadni wierzący, a najmniej ci głęboko wierzący, z którymi żadna rozmowa jest niemożliwą, ale dopóki do ludzi jakieś argumenty docierają to warto z nimi rozmawiać.
I czujesz się Pan smutny i skompromitowany podczas takich rozmów?
12-03-2016 18:58 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów.
>Bzdura.
Wszytko możliwe, ja nie mam żadnego patentu na rację.

>Jeśli wiem, że mam rację,
U mnie to zależy skąd ma wiedza, iż mogę mieć rację pochodzi. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę,
ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
Aby mieć duże prawdopodobieństwo "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji" swojej racji, to trzeba mieć sporo racjonalnych argumentów i je przedstawiać. Sama wiara we własną rację, choćby i najświętsza, to o wiele za mało.

> to nie ma w tym nic smutnego a tym bardziej kompromitującego.
Jeżeli wiedza pochodzi z wiary we własną rację, to jest to według mnie kompromitujące, ale wierzyć nawet i w to nie polecam, natomiast warto pamiętać, iż nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami.

Mnie nie bawią żadni wierzący, a najmniej ci głęboko wierzący, z którymi żadna rozmowa jest niemożliwą, ale dopóki do ludzi jakieś argumenty docierają to warto z nimi rozmawiać.
>I czujesz się Pan smutny i skompromitowany podczas takich rozmów?
Tak, wielokrotnie czuję zażenowany i smutny podczas rozmów, z głęboko wierzącymi we własne racje durniami, ale raczej nie skompromitowany, gdyż to mogę tylko sam uczynić swoimi głupimi wypowiedziami, a staram się aby przydarzało to mi się jak najrzadziej. Jak często się to nam zdarza najlepiej oceniają to nasi czytelnicy.

@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
To miał być żart Panie Andrzeju?

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
12-03-2016 19:09 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
Panie Andrzeju, Panu to się nudzi? Wczoraj to samo, dziś to samo, bawi Pana ta perfidna manipulacja? Udzieliło Ci się Panie Andrzeju od Przypadka?

Pozdrawiam mimo wszystko.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
12-03-2016 19:20 
 Ocena 1 na 1
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli wiedza pochodzi z wiary we własną rację, to jest to według mnie kompromitujące
Nie spodziewałem się po Panu takiej erystyki. Doskonale Pan wie, że chodzi o wiarę wynikającą z wiedzy, a nie odwrotnie.

>nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami.
Powinien Pan to sobie umieścić w stopce, wówczas nie musiałby Pan pisać tego tak często w swoich postach.

>Tak, wielokrotnie czuję zażenowany i smutny podczas rozmów, z głęboko wierzącymi we własne racje durniami, ale raczej nie skompromitowany
To po co było zarzucać mi, że się kompromituję?

>Jak często się to nam zdarza najlepiej oceniają to nasi czytelnicy.
Ja nie buduję mojego postrzegania siebie na podstawie ocen internautów, bo byle dureń albo troll może wlepić mi minusa z głupoty albo przekornej złośliwości.
13-03-2016 11:23 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów.
>Bzdura.
Wszytko możliwe, ja nie mam żadnego patentu na rację.

>Jeśli wiem, że mam rację,
U mnie to zależy skąd ma wiedza, iż mogę mieć rację pochodzi. Aby mieć duże prawdopodobieństwo "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji" swojej racji, to trzeba mieć sporo racjonalnych argumentów i je przedstawiać. Sama wiara we własną rację, choćby i najświętsza, to o wiele za mało.

> to nie ma w tym nic smutnego a tym bardziej kompromitującego.
Jeżeli wiedza pochodzi z wiary we własną rację, to jest to według mnie kompromitujące, ale wierzyć nawet i w to nie polecam, natomiast warto pamiętać, iż nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami.

__

> Doskonale Pan wie, że chodzi o wiarę wynikającą z wiedzy, a nie odwrotnie.
Nie wiem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469

Czy wiedza jest nauką?

Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.

Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.

Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.

Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej. (...)

Dochodzenie do prawdy jest permanentnym procesem, na którym potykają się nawet mocarze intelektu. Czy oni mając w jakiejś części fałszywe przekonania (prawdę niepełną) - gdy wychodząc z nieprawdziwych złożeń doszli do błędnych wnioskowań - nie są warci naszych analiz i przemyśleń? Czy człowiek myląc się w jednym, myli się we wszystkim? Czy przemyślane i świadomie działania przynoszące zamierzony skutek, ale oparte na fałszywych przesłankach są racjonalne? A gdy zdecydowany racjonalista nabywa przekonań drogą wnioskowania w oparciu o - jego zdaniem - przesłanki prawdziwe i zasadnie przyjęte, popełni błąd (co przecież się zdarza), to jest to pomyłka, nieracjonalność, a może irracjonalność?

Uważam, że używanie rozumu nawet po przyjęciu (np. w procesie socjalizacji) fałszywych założeń jest racjonalnością, co więcej niekiedy (np. ponowne przeanalizowanie, czy tylko zerknięcie na ratuszowy zegar) pozwalają nam zweryfikować wcześniejsze, fałszywe założenia. Nieracjonalną intelektualnie, choć dosyć powszechną, jest dla mnie tylko wszelaka dogmatyka. Dogmatyczne, bezrefleksyjne przyjmowanie "naukowej" wiedzy, uzasadnianej wyłącznie tytułami uczonych, posiada niewiele wyższą racjonalność od wiary w krasnoludki.

Trudno wyobrazić sobie, aby nauka doszła kiedykolwiek do stanu absolutnej doskonałości. Bardzo dużo już osiągnęliśmy. Niektórzy mówią o końcu nauki, ale chyba bliżej był Albert Einstein mówiąc: Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy. (...)

Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.

W stopniu dalece mnie nie satysfakcjonującym znam zagadnienia logiczne i chyba dlatego jestem zwolennikiem logiki praktycznej łączącej rozumowe myślenie z weryfikacją przez doświadczenie. Co za tym idzie, uważam także, że tylko praktyka (weryfikowalne naukowo doświadczenie) może być ostatecznym kryterium prawdziwości sądów. Choć różne są drogi dochodzenia do tego kryterium, to pierwszym krokiem prawie zawsze są intelektualne spekulacje, z których najważniejszymi są te powiązane z filozofią.


@@@
.
dzentelmen (2000 punktów)
Ty się za racjonaliste uważasz, i takie numery wycinasz? Bez komentarza facet.

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
13-03-2016 11:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów.
>Bzdura.
Wszytko możliwe, ja nie mam żadnego patentu na rację.

>Jeśli wiem, że mam rację,
U mnie to zależy skąd ma wiedza, iż mogę mieć rację pochodzi. Aby mieć duże prawdopodobieństwo "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji" swojej racji, to trzeba mieć sporo racjonalnych argumentów i je przedstawiać. Sama wiara we własną rację, choćby i najświętsza, to o wiele za mało.

>Nie spodziewałem się po Panu takiej erystyki.
To źle. Zawsze staram się dopasować ją do interlokutora.

> Doskonale Pan wie, że chodzi o wiarę wynikającą z wiedzy, a nie odwrotnie.
Według Wikipedii: Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Pan ma inną definicję to należy ją podać.

> to nie ma w tym nic smutnego a tym bardziej kompromitującego.
Jeżeli wiedza pochodzi z wiary we własną rację, to jest to według mnie kompromitujące, ale wierzyć nawet i w to nie polecam, natomiast warto pamiętać, iż nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami.
>Powinien Pan to sobie umieścić w stopce, wówczas nie musiałby Pan pisać tego tak często w swoich postach.
Nie każdemu należy tę oczywistość przypominać, a każdy ma też inny stosunek do ludzi, Pan wydziela grupy: Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy, które można potraktować z góry dzwonkiemswojej mądrości, ja wolę do każdego podchodzić osobno, nikt nie ma patentu na racje.

Tak, wielokrotnie czuję zażenowany i smutny podczas rozmów, z głęboko wierzącymi we własne racje durniami, ale raczej nie skompromitowany, gdyż to mogę tylko sam uczynić swoimi głupimi wypowiedziami, a staram się aby przydarzało to mi się jak najrzadziej.
>To po co było zarzucać mi, że się kompromituję?
Przecież Pan się zupełnie nie kompromituje. Napisałem, iż to ja nie chcę się kompromitować. Nie zrozumiał Pan?

Jak często się to nam zdarza najlepiej oceniają to nasi czytelnicy.
>Ja nie buduję mojego postrzegania siebie na podstawie ocen internautów, bo byle dureń albo troll może wlepić mi minusa z głupoty albo przekornej złośliwości.
To Pański wybór, ja swoje wypowiedzi kieruję tylko do inteligencji zdolnej je zrozumieć i zależy mi na jej opinii. Oczywiście piszę na otwartym forum, a tu są różni użytkownicy. Niektórzy za wykazywanie głupoty ich tekstów wprost mnie znienawidzili, iż każdą wypowiedź przeciwko mnie skierowaną obdarzają plusem nawet prawie bez czytania inni lub ci sami klikają mi minusy, a jeszcze inni próbują się jakoś odgryźć i co z tego? Po pierwsze nie do durni kieruję swoje wypowiedzi, a po drugie jest ich tu zdecydowana mniejszość. Tak zależy mi na dobrym postrzeganiu mnie przez ludzi, których intelektualnie szanuję, a takich ciągle jest tu większość.

PS. Czytelnik 'dzentelmen' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Nie przystoi' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,701090#w701323

@@@
.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>> Doskonale Pan wie, że chodzi o wiarę wynikającą z wiedzy, a nie odwrotnie.
>Według Wikipedii: Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Pan ma inną definicję to należy ją podać.
Nie wiem po co Pan udaje, że nie rozumie co miałem na myśli. Przecież to i dla mnie, i dla Pana jasne, że chodzi o wiarę w takim sensie, że choć nie ma się możliwości samodzielnego sprawdzenia prawdziwości jakiegoś stwierdzenia, to się w nie wierzy na podstawie argumentów potwierdzających jego poprawność. Na przykład nie mam możliwości przeprowadzenia jakiegoś eksperymentu fizycznego, ale mam działającą żarówkę, więc "wierzę", że część energii elektrycznej zasilającej żarówkę zamieniana jest na ciepło, bo włączona żarówka parzy mnie w rękę.

>>To po co było zarzucać mi, że się kompromituję?
>Przecież Pan się zupełnie nie kompromituje. Napisałem, iż to ja nie chcę się kompromitować. Nie zrozumiał Pan?
Widocznie to "Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów." mi się uroiło.

PS A czy ma Pan może coś do powiedzenia w temacie wątku? Czy tylko znalazł Pan kolejną okazję, aby napisać "nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami"?
13-03-2016 12:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Jest jeszcze gorzej - bawią mnie Świadkowie Jehowy z tą ich wiarą, bo każda wiara w bogów jest śmieszna.
Strasznie smutne świadectwo Pan samemu sobie tu wydaje. Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną
i kompromitującą od wiary w bogów. Mnie nie bawią żadni wierzący, a najmniej ci głęboko wierzący, z którymi żadna rozmowa jest niemożliwą, ale dopóki do ludzi jakieś argumenty docierają to warto z nimi rozmawiać.

__________

>Widocznie to "Wiara we własną rację jest zdecydowanie bardziej smutną i kompromitującą od wiary w bogów." mi się uroiło.
Nie, nie uroiło się Panu. Zdecydowanie tak uważam i jeżeli Pan wierzy we własną rację, to odnosiło się to także do Pana.
Ja staram się wszędzie zachować racjonalny sceptycyzm i w nic nie wierzę, ale przecież jesteśmy inni i nikt nie musi brać ze mnie przykładu. www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687 Szczególnie wtedy, gdy wie lepiej i święcie wierzy we własną rację.

>PS A czy ma Pan może coś do powiedzenia w temacie wątku?
Czy trzeba coś dodawać do tego co napisałem? Myślę, iż ci do których kieruję swoje wypowiedzi bez trudu zrozumieli o co chodzi, a inni nie zrozumieją tego i tak nigdy.

> Czy tylko znalazł Pan kolejną okazję, aby napisać "nikt - jak bardzo by się nie starał - nie skompromituje nas bardziej niż uczynimy to sami"?
Myślę, iż to oczywistość i warto tylko od czasu do czasu ją przypomnieć mając pełną świadomość, iż do tych najbardziej się samo-kompromitujących i tak to nie dotrze.

Miłego dnia.

@@@
.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>>PS A czy ma Pan może coś do powiedzenia w temacie wątku?
>Czy trzeba coś dodawać do tego co napisałem?
Przypomnę, że wątek dotyczy niestandardowego dzwonka do drzwi.
13-03-2016 15:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...
Jest jeszcze gorzej - bawią mnie Świadkowie Jehowy z tą ich wiarą, bo każda wiara w bogów jest śmieszna.

___________

>PS A czy ma Pan może coś do powiedzenia w temacie wątku?
Czy trzeba coś dodawać do tego co napisałem?
>Przypomnę, że wątek dotyczy niestandardowego dzwonka do drzwi.
Do "dzwonka" się też odniosłem: każdy ma też inny stosunek do ludzi, Pan wydziela grupy: Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy, które można potraktować z góry dzwonkiem swojej mądrości, ja wolę do każdego podchodzić osobno, nikt nie ma patentu na racje. Nie zrozumiał Pan, to szkoda, ale ja nic nie potrafię z tym uczynić.

Miłego dnia.

@@@
.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Do "dzwonka" się też odniosłem
Kłamiesz Pan bezczelnie, żenada.
14-03-2016 11:03 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
13-03-2016 15:55 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Przypomnę, że wątek dotyczy niestandardowego dzwonka do drzwi.

Serio?

Cytat:
PS Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...


Jak widać nie tylko ... ale również
Gdyby nie owo również żadnym komentarzem, tym bardziej złośliwym, nie odpowiedziałbym na Twój wpis
13-03-2016 16:26 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Jak widać nie tylko ... ale również.
>Gdyby nie owo również żadnym komentarzem, tym bardziej złośliwym, nie odpowiedziałbym na Twój wpis
Ja również!

@@@
.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Naprawdę nie interesuje mnie twoje życie jako ŚJ.
14-03-2016 06:54 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Naprawdę nie interesuje mnie twoje życie jako ŚJ.

Nie tylko siły wiary można Ci zazdrościć, ale też, jak widzę, objawień
13-03-2016 09:44 
 Ocena-1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
Wytnij mi zgredzie jeszcze raz taki numer, a ja ci zacznę wycinać. Jakie ty masz kompetencje co? Rozrywkę se k.. znalazł.

<i>"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty"</i>. - Hegel.
13-03-2016 16:54 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
> Wytnij mi zgredzie jeszcze raz taki numer, a ja ci zacznę wycinać. Jakie ty masz kompetencje co? Rozrywkę se k.. znalazł.
Fi donc! Fi donc! No jakże tak można, żeby to chociaż raz, a to już któryś z kolei taki post... Może by tak na priva tego typu adresy kierować?
dzentelmen (2000 punktów)
>Fi donc! Fi donc! No jakże tak można, żeby to chociaż raz, a to już któryś z kolei taki post... Może by tak na priva tego typu adresy kierować?
Bardzo Cię droga Pani przepraszam, jeśli poczułaś się zniesmaczona.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
13-03-2016 17:04 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>>Fi donc! Fi donc! No jakże tak można, żeby to chociaż raz, a to już któryś z kolei taki post... Może by tak na priva tego typu adresy kierować?
>Bardzo Cię droga Pani przepraszam, jeśli poczułaś się zniesmaczona.
>Pozdrawiam.
Zniesmaczona to nie, ale lekko zażenowana.
Pozdrawiam również i na przyszłość proponuję paragraf 26 regulaminu forum
13-03-2016 19:02 
 Ocena 1 na 1
dzentelmen (2000 punktów)
>>>Fi donc! Fi donc! No jakże tak można, żeby to chociaż raz, a to już któryś z kolei taki post... Może by tak na priva tego typu adresy kierować?
>>Bardzo Cię droga Pani przepraszam, jeśli poczułaś się zniesmaczona.
>>Pozdrawiam.
>Zniesmaczona to nie, ale lekko zażenowana.
>Pozdrawiam również i na przyszłość proponuję paragraf 26 regulaminu forum
Na pewno z rady skorzystam. Proszę się nie gniewać, ale nie zdzierżę nieczystych zagrywek.

Pozdrawiam.

"Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
szarley (54911 punktów)Odp: Współczesny dzwonek do drzwi
>Moją uwagę zwrócił pomysł na nowy rodzaj dzwonka do drzwi.
>Pomysł polega na tym, że jeśli ktoś użyje tego dzwonka, to na smarfonie odtwarza się obraz z kamery
>umieszczonej w dzwonku i można porozmawiać z przybyszem. Co najważniejsze wcale nie musimy być w mieszkaniu/domu,
>Podsumowując - ktoś dzwoni do naszych drzwi, widzimy kto i możemy z nim rozmawiać przez wi-fi (jeśli
>jesteśmy w domu) albo przez internet, gdy nikogo w domu nie ma. Dla mnie to świetne rozwiązanie.

Wymyśl jeszcze koło, silnik dwutaktowy i gazową latarnię

>PS Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze
>złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...

A co mają z tym wspólnego?
Chcesz - rozmawiasz, nie chcesz - nie rozmawiasz
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Wymyśl jeszcze koło, silnik dwutaktowy i gazową latarnię
Nie rozumiem co chciałeś przez to powiedzieć.
szarley (54911 punktów)
>>Wymyśl jeszcze koło, silnik dwutaktowy i gazową latarnię
>Nie rozumiem co chciałeś przez to powiedzieć.
>
... jeśli pomysł z takim dzwonkiem u drzwi jest nowością....
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>... jeśli pomysł z takim dzwonkiem u drzwi jest nowością....
Sam pomysł dzwonka nie jest nowością, ale opisany przeze mnie dzwonek nowością jest. Czytałeś w ogóle mój post?
12-03-2016 07:49 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>... jeśli pomysł z takim dzwonkiem u drzwi jest nowością....
>Sam pomysł dzwonka nie jest nowością, ale opisany przeze mnie dzwonek nowością jest.
A co to jest nowość? Kilka lat w dzisiejszych czasach to jeszcze nowość?

>Czytałeś w ogóle mój post?
Mam zwyczaj czytać wpisy na które odpowiadam

Nowością mógłby być jedynie pomysł rozmawiania w taki sposób ze świadkami Jehowy, ale to też żadne novum, wielcy chamstwo nieraz przez próg z gośćmi rozmawiali.

Jeśli z kimś rozmawiać nie chcę, do domu nie puszczam, jeśli rozmawiam, to proponuję herbatę.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>>>... jeśli pomysł z takim dzwonkiem u drzwi jest nowością....
>>Sam pomysł dzwonka nie jest nowością, ale opisany przeze mnie dzwonek nowością jest.
>A co to jest nowość? Kilka lat w dzisiejszych czasach to jeszcze nowość?
Rozumiem, że wiesz, iż taki dzwonek został wymyślony i wyprodukowany kilka lat temu.
Być może, ja natrafiłem na informację o nim kilka dni temu.
12-03-2016 19:38 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>... jeśli pomysł z takim dzwonkiem u drzwi jest nowością....
>>>Sam pomysł dzwonka nie jest nowością, ale opisany przeze mnie dzwonek nowością jest.
>>A co to jest nowość? Kilka lat w dzisiejszych czasach to jeszcze nowość?
>Rozumiem, że wiesz, iż taki dzwonek został wymyślony i wyprodukowany kilka lat temu.
>Być może, ja natrafiłem na informację o nim kilka dni temu.
Owszem pomysł jest znany w różnych wersjach od dawna.

Cytat:

Podsumowując - ktoś dzwoni do naszych drzwi, widzimy kto i możemy z nim rozmawiać przez wi-fi (jeśli jesteśmy w domu) albo przez internet, gdy nikogo w domu nie ma. Dla mnie to świetne rozwiązanie.


Dla mnie to też jest świetne rozwiązanie, ale nie nowość.
To nie jest żaden wstyd nie wiedzieć że coś już kilka lat temu wymyślono i inni od dawna tego wynalazku używają. Sam kila razy wyważałem otwarte drzwi, lub byłem przyłapywany na tym, że czegoś nie wiem i wcale się tego nie wstydzę.

Cytat:

PS Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...


W przeciwieństwie do technicznych nowinek, kulturalne traktowanie gości kimkolwiek są, wymyślono już baaaaaaaaaardzo dawno temu. Nie masz obowiązku wpuszczać do domu kogoś, kogo nie chcesz widzieć, np agitatorów, ale pomysł rozmowy kiedy Ty siedzisz na kanapie a oni gadają do drzwi wywołując Twoje złośliwe rozbawienie, kompromituje ... Ciebie

Niewiedza nie jest powodem do wstydu ale motywacją do nauki, a i tak wszystkiego wiedzieć nie będziesz
Chamstwo kompromituje zawsze.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Owszem pomysł jest znany w różnych wersjach od dawna.
>kulturalne traktowanie gości kimkolwiek są, wymyślono już baaaaaaaaaardzo dawno temu. Nie masz obowiązku wpuszczać do domu kogoś, kogo nie chcesz widzieć, np agitatorów, ale pomysł rozmowy kiedy Ty siedzisz na kanapie a oni gadają do drzwi wywołując Twoje złośliwe rozbawienie, kompromituje ... Ciebie
Cytat:
Wymyśl jeszcze koło, silnik dwutaktowy i gazową latarnię

Od początku mogłeś po prostu napisać, że pomysł wdrożono już kilka lat temu, ale nie, wolałeś szydzić ze mnie w kolejnych postach. Mam nadzieję, że zrozumiałeś swoją hipokryzję.

PS Agitujesz chodząc po domach? Bo jakoś niezwykle wracasz ciągle do tematu agitujących Świadków Jehowy.
12-03-2016 20:33 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Owszem pomysł jest znany w różnych wersjach od dawna.
>>kulturalne traktowanie gości kimkolwiek są, wymyślono już baaaaaaaaaardzo dawno temu. Nie masz obowiązku wpuszczać do domu kogoś, kogo nie chcesz widzieć, np agitatorów, ale pomysł rozmowy kiedy Ty siedzisz na kanapie a oni gadają do drzwi wywołując Twoje złośliwe rozbawienie, kompromituje ... Ciebie
>Cytat:
Wymyśl jeszcze koło, silnik dwutaktowy i gazową latarnię

>Od początku mogłeś po prostu napisać, że pomysł wdrożono już kilka lat temu, ale nie, wolałeś szydzić ze mnie w kolejnych postach. Mam nadzieję, że zrozumiałeś swoją hipokryzję.
Nie, nie zrozumiałem. Co ma wspólnego kpiarstwo z hipokryzją?

Cytat:
Jeśli wiem, że mam rację, to nie ma w tym nic smutnego a tym bardziej kompromitującego

Wiesz, że masz rację, wielka jest Twoja Wiara, ale mało odporna na kpinę

>PS Agitujesz chodząc po domach? Bo jakoś niezwykle wracasz ciągle do tematu agitujących Świadków Jehowy.
Gdzie owo "ciągle" ?
Jakiś dowód, statystyka, linki?
Ach cóż, wielka jest Twoja Wiara
finerbijk (17282 punktów)
>Dla mnie to świetne rozwiązanie.
>PS Wątek powstał nie tylko z chęci podzielenia się informacją o ciekawym gadżecie, ale również ze złośliwego pomysłu na zabawę z np. Świadkami Jehowy...
A mnie też się podoba pomysł konwersowania ze Świadkami z kanapy. Tylko jeszcze bym go udoskonalił. Przycisk dzwonka na zewnątrz mógłby zbierać przy dzwonieniu linie papilarne, na podstawie których można by przypisać w bazie danych różne dodatkowe atrakcje.
Na przykład, dla komorników i ŚJ przy kolejnej próbie dzwonienia lekka dawka napięcia ze sto woltów. Dla miłych pań - delikatny rozprysk coco chanel. Pole możliwych zastosowań jest szerokie.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365