W szczególność: jakbrak niezawisłości sędziów wpływa na stan Trybunału?
Konstutucja art. 195 u. 1 mówi: "Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji." Proszę zauważyć, że niezawisłość nie jest tu zdefiniowana jako opcjonalny, możliwy do wyboru przywilej, z którego można zrezygnować jak się chce. Nie ma tutaj opcjonalności, jest konieczność, obowiązkowość niezawisłości.
Powstaje więc pytanie - czy instytucja składająca się z sędziów, którzy nie są niezawiśli, lecz w rzeczywistości przyjmują polecenia od partii politycznych lub innych grup trzymających władzę - czy taka instytucja w ogóle jest Trybunałem Konstytucyjnym?
Jeżeli potraktować zapisy Konstutucji jako definicję Trybunału Konstytucyjnego - to instytucja bez niezawisłych sędziów nie spełnia tej definicji, nie jest więc Trybunałem, może więc co najwyżej go udawać.
Oczywiście jest jeszcze inna interpretacja - że TK istnieje, a te zapisy Kosntutucji opisują jego poprawny, prawidłowy stan. W przypadku braku niezawisłości sędziów TK istnieje, lecz jest "zepsuty". Tak np. jak zepsuty samochód. Jeżeli tak, to pojawiają się ciekawe pytania, charakterystyczne dla każdej rzczy zepsutej, np. samochodu:
1) Do jakiego poziomu zepsucia jest to "samochód zepsuty", a kiedy jest to już tylko złom? I jak do tej analogii ma się aktualny skład sędziów organizacji twierdzącej, że jest TK? Np. czy jest tam w ogóle ktoś niezawisły?
2) Czy taki zepsuty samochód może być dopuszczony do użycia? Przecież od pewnego stopnia zepsucia stwarza znaczące zagrożenie dla innych? Organizacja twierdząca, że jest TK w aktualnym stanie też stwarza zagrożenie, np. podejmuje próby sparaliżowania działań rządu. A w poprzednim składzie m.in. przyczyniła sie do zwinięcia miliardów z OFE, czy też współpracowała w odbieraniu prawa do swobody wypowiedzi ("obraza uczuć religijnych"). |