Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sytuacja mieszkaniowa w Niemczech

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
12-04-2016 14:48dajmonion (3663 punktów)Sytuacja mieszkaniowa w Niemczech
Ocena 2 na 2
Ci co chcieliby wyemigrować do Niemiec powinni wiedzieć, że sytuacja mieszkaniowa w tym kraju jest delikatnie mówiąc fatalna. Traktuje o tym najnowszy numer der Spiegel. To zdumiewające, że w kraju, który tak troszczy się o socjal problem został w pewnym momencie zignorowany i teraz widać skutki. W 2006 roku rząd wycofał się całkowicie z polityki mieszkaniowej i zlecił sprawę landom. Te z kolei potrafiły wydawać kasę na różne rzeczy i sprywatyzowały wiele nieruchomości. Przez długi czas sądzono, że liczba ludności będzie się zmniejszała.
Oczywiście programiści i lekarze mogą sobie pojechać gdzie chcą. Jeśli jednak jesteś dla przykładu policjantem (przykład zaczerpnięty z artykułu), który zarabia 1600 Euro, pracuje w Monachium, to nierzadko jesteś zmuszony dojeżdżać 50 km do pracy i wynajmować mieszanie za 900 Euro (tak zwane Warmmiete - czynsz z uwzględnieniem ogrzewania itp.).
W ciągu ostatnich 5 lat cena wynajmu w Stuttgarcie wzrosła o 24%, w Monachium o 30%, w Berlinie - o 32%. W samym tylko 2015 roku czynsze w Monachium wzrosły o 7,4%. Eksperci z firmy Empirica oczekują, że w tym roku ceny wzrosną jeszcze szybciej.
Obecnie rząd jest między młotem a kowadłem. Z jednej strony stara się przyciągać inwestorów, z drugiej wprowadza mnóstwo przepisów wymagających na przykład, że trzeba zatrudnić milion kosztownych rzeczoznawców, by wybudować dom. Poza tym podejmowane są próby sztucznego hamowania tych czynszów, co chyba i tak niewiele daje sądząc po prognozach wspomnianych ekspertów.
Sytuacja jest o niebo lepsza w Wiedniu. Dwie trzecie Wiedeńczyków mieszka w lokalach dofinansowywanych przez miasto. To jednak nie dotyczy nowych przybyszów. No i bezrobocie w Wiedniu jest stosunkowo wysokie z tendencją wzrostową.
Wiedeń nigdy kwestii mieszkaniowej nie zaniedbał. Od ponad 100 lat trzyma rękę na pulsie i wydaje na te sprawy rocznie więcej kasy niż ostatnio Niemcy.

magazin.sp(*)e=spon&utm_campaign=centerpage
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

DyktaFon (9281 punktów)
>(...)
>Sytuacja jest o niebo lepsza w Wiedniu. Dwie trzecie Wiedeńczyków mieszka w lokalach
>dofinansowywanych przez miasto.(...)

To znaczy co? Jedna trzecia dofinansowuje te dwie trzecie? To dla kogo jest taka świetna sytuacja?
13-04-2016 10:58 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>To znaczy co? Jedna trzecia dofinansowuje te dwie trzecie? To dla kogo jest taka świetna sytuacja?
"W Wiedniu 220 tys. lokali jest własnością miasta, 200 tys. miasto dofinansowało. Większość z nich należy do licznych spółdzielni. Z ogółem 1,8 mln Wiedeńczyków dwie trzecie wynajmuje dotowane mieszkania lub w mieszkania komunalne.
"Unia Europejska patrzy na to podejrzliwie i sprawdza, czy to nie wpływa na zakłócenie konkurencji. Dla urzędników administracji miasta mieszkanie w lokalu po dogodnych celach jest prawem podstawowym, którego chcą bronić i nie są w tym sami. Do tej pory już 30 miast z całej Europy od Amsterdamu po Zagrzeb podpisało waleczną rezolucję do unijnego komisarza odpowiedzialnego w UE za sprawy konkurencji."

Nie wiem co Wiedeń zrobił, ale podoba mi się to, skoro innym miastom i UE się to nie podoba.
DyktaFon (9281 punktów)
>>To znaczy co? Jedna trzecia dofinansowuje te dwie trzecie? To dla kogo jest taka świetna sytuacja?
>"W Wiedniu 220 tys. lokali jest własnością miasta, 200 tys. miasto dofinansowało. Większość z nich należy do licznych spółdzielni. Z ogółem 1,8 mln Wiedeńczyków dwie trzecie wynajmuje dotowane mieszkania lub w mieszkania komunalne.

Tak wnioskuję, że miasto zabrało się do pracy, zarobiło pieniądze i kupiło sobie na wolnym rynku 220 tys. lokali. Moje gratulacje! Doskonała inwestycja... (tym bardziej, że nic nie zarobili, tylko zabrali pieniądze innym pod przymusem - też bym tak chciał, żeby np. niektórzy piszący na tym forum mieli obowiązek wpłacać mi za każde napisane słowo np. 10 zł - pod karą więzienia oczywiście, gdyby się buntowali... Byłoby to bardzo postępowe i świetnie rozwiązane. Kto mnie poprze?)

>"Unia Europejska patrzy na to podejrzliwie i sprawdza, czy to nie wpływa na zakłócenie konkurencji. Dla urzędników administracji miasta mieszkanie w lokalu po dogodnych celach jest prawem podstawowym, którego chcą bronić i nie są w tym sami. Do tej pory już 30 miast z całej Europy od Amsterdamu po Zagrzeb podpisało waleczną rezolucję do unijnego komisarza odpowiedzialnego w UE za sprawy konkurencji."
>Nie wiem co Wiedeń zrobił, ale podoba mi się to, skoro innym miastom i UE się to nie podoba.

Innym miastom zapewne to się b. podoba - pod warunkiem, że to one (a w praktyce urzędnicy tych miast) będą mieli z tego korzyści. Natomiast boli ich, że inni (czyli np. ten Wiedeń) tak sobie zgarniają mamonę. Fajnie jest tak dostawać pieniądze za bezdurno...

Socjalizm, który podobno obaliliśmy jakiś czas temu, nie tylko nie zginął, lecz kwitnie w Europie całą gębą. Ciekawe, jak się to skończy?
13-04-2016 15:45 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Socjalizm, który podobno obaliliśmy jakiś czas temu, nie tylko nie zginął, lecz kwitnie w Europie całą gębą. Ciekawe, jak się to skończy?

Pewnie. Najlepiej obalic kazdy podryg socjalnego zachowania i nie dzielic sie na nic i z nikim. Zero doplat do opieki zdrowotnej, zero doplat do szkol, zero renty, zero bezrobotnego. W ogole zero wszystkiego. Niech kazdy placi za wszystko z wlasnej kieszeni. Bedzie napewno slodko i fajnie
DyktaFon (9281 punktów)
>>Socjalizm, który podobno obaliliśmy jakiś czas temu, nie tylko nie zginął, lecz kwitnie w Europie całą gębą. Ciekawe, jak się to skończy?
>Pewnie. Najlepiej obalic kazdy podryg socjalnego zachowania i nie dzielic sie na nic i z nikim. Zero doplat do opieki zdrowotnej, zero doplat do szkol, zero renty, zero bezrobotnego. W ogole zero wszystkiego. Niech kazdy placi za wszystko z wlasnej kieszeni. Bedzie napewno slodko i fajnie
>
Szczerze polecam wypowiedzi Krzysztofa Kononowicza. Na YT jest tego sporo. Byście się zgodzili w postulatach.
13-04-2016 18:55 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>
>Szczerze polecam wypowiedzi Krzysztofa Kononowicza. Na YT jest tego sporo. Byście się zgodzili w postulatach.

Żeby Nietzschego nie było?

Wzruszają mnie nutrie.
DyktaFon (9281 punktów)
>>(...) Niech kazdy placi za wszystko z wlasnej kieszeni. Bedzie napewno slodko i fajnie
>
A już tak na poważnie: a dziś to kto płaci? Miasto? Wolne żarty. Dziś każdy płaci z własnej kieszeni, tylko o tym nawet nie wie. I przy okazji płaci na całą zgraję chętnych na pieniądze urzędników.

Czy ktoś przy zdrowych zmysłach uważa, że w polskiej akcji 500+ to te pieniądze biorą się z powietrza, kosmosu lub od urzędników? Nie. Te pieniądze tylko wracają uroczyście do tych, co je wcześniej wypracowali i oddali w formie znacznie większych podatków. Ciekawe, czy rząd ogłosi, ile ta akcja kosztuje tak naprawdę. Choć może lepiej niech nie ogłasza, niech ludzie żyją w błogim przeświadczeniu, że dostali coś za darmo...
13-04-2016 19:06 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>Nie. Te pieniądze tylko wracają uroczyście do tych, co je wcześniej wypracowali i oddali w formie znacznie większych podatków.

Gratuluję ci tego, że płacisz więcej niż 6000 złotych podatku rocznie. Być może twoi znajomi również - ok. Ale w ogóle zdajesz sobie sprawę, że w kraju, w którym żyjesz, mało kogo stać na taki podatek?

Wzruszają mnie nutrie.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Nie. Te pieniądze tylko wracają uroczyście do tych, co je wcześniej wypracowali i oddali w formie znacznie większych podatków.
>Gratuluję ci tego, że płacisz więcej niż 6000 złotych podatku rocznie. Być może twoi znajomi również - ok. Ale w ogóle zdajesz sobie sprawę, że w kraju, w którym żyjesz, mało kogo stać na taki podatek?

No proszę... mało kogo stać... a bulą aż miło. I jeszcze się cieszą, że z każdym rokiem te podatki rosną Nie zrozumiem tego nigdy.... ale może mi wytłumaczysz, jak to działa?

Ja dla przykładu podam, że tak z grubsza licząc, w Polsce płacimy ok. 60% podatków Proszę się nie dziwić. Podatek, to nie jest tylko opłata nazwana "podatek". To także VAT, akcyza i pewnie z kilkadziesiąt innych sprytnych słów, byle ominąć to słowo "podatek". I żeby się płatnicy nie zorientowali, jak się ich skubie na każdym kroku.
Przykładowy link: prawolaffe(*)ile-placimy-podatkow-w-polsce/
To co prawda nie najświeższe dane, ale ogólny obraz przepływu gotówki jest nadal aktualny (co najwyżej rośnie...)

Żeby zapłacić ok. 6 tys. zł podatku, trzeba zarabiać ok. 10 tys. zł rocznie. Czyli miesięcznie ok. 834 zł. Dużo znasz ludzi zarabiających miesięcznie mniej? Domyślam się że zarabiasz mniej? No to nie musisz płacić aż 6 tys. zł podatku Jakaś korzyść z tego jest
14-04-2016 09:56 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Ja dla przykładu podam, że tak z grubsza licząc, w Polsce płacimy ok. 60% podatków Proszę się nie dziwić. Podatek, to nie jest tylko opłata zwana "podatek". To także VAT, akcyza i pewnie z kilkadziesiąt innych sprytnych słów, byle ominąć to słowo "podatek".

Twierdzenie, że płacimy VAT, kupując towar, jest manipulacją, której pospolitość nie czyni poprawną. VAT płaci sprzedający. No dobra, ale wartosc VAT jest zawarta w cenie, więc czy to nie z MOICH pieniędzy go płaci? Nie. Według tej samej logiki, w cenie towaru jest zawarty także zysk sprzedawcy. A więc także jego podatek dochodowy. Czy więc i ten jego podatek JA płacę? I jego ZUS płacę? I też za jego wydatki, za które z kolei ON zapłaci VAT - wszystko za MOJE pieniądze! W taki sposób można "wykazać" że w ogóle wydatek = podatek, bo prawdą jest, że WSZYSTKIE moje pieniądze, z wyjątkiem drobniaków zgubionych za szafą, prędzej czy później trafią do budżetu państwa. Po to istnieje takie pojęcie jak "płatnik" żeby wiedzieć, KTO płaci ILE.


Wzruszają mnie nutrie.
14-04-2016 10:01 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

Z kolei ZUS podatkiem nie jest, tylko przymusowym ubezpieczeniem. Państwo nie dysponuje tymi pieniędzmi dowolnie, lecz ZUS finansuje sam siebie. Więc nie gadaj, że pisiory z moich składek - większych, niż podatek - będą finansować dopłaty do dziatek.
DyktaFon (9281 punktów)
>>Ja dla przykładu podam, że tak z grubsza licząc, w Polsce płacimy ok. 60% podatków Proszę się nie dziwić. Podatek, to nie jest tylko opłata zwana "podatek". To także VAT, akcyza i pewnie z kilkadziesiąt innych sprytnych słów, byle ominąć to słowo "podatek".
>Twierdzenie, że płacimy VAT, kupując towar, jest manipulacją, której pospolitość nie czyni poprawną. VAT płaci sprzedający. No dobra, ale wartosc VAT jest zawarta w cenie, więc czy to nie z MOICH pieniędzy go płaci? Nie. Według tej samej logiki, w cenie towaru jest zawarty także zysk sprzedawcy. A więc także jego podatek dochodowy. Czy więc i ten jego podatek JA płacę? I jego ZUS płacę? I też za jego wydatki, za które z kolei ON zapłaci VAT - wszystko za MOJE pieniądze! W taki sposób można "wykazać" że w ogóle wydatek = podatek, bo prawdą jest, że WSZYSTKIE moje pieniądze, z wyjątkiem drobniaków zgubionych za szafą, prędzej czy później trafią do budżetu państwa. Po to istnieje takie pojęcie jak "płatnik" żeby wiedzieć, KTO płaci ILE.
>
Wzruszają mnie nutrie.


Przyznam się, że mnie zatkało Bo wg Twojej logiki to wysokość VAT zupełnie Cię nie dotyczy. A niech sobie wprowadzą 80% VAT - mnie to nie dotyczy! Niech płaci ten krwiopijca sprzedawca )) Polecam więc to rozumowanie aktualnemu rządowi - wszystkie problemy akcji 5000+ (to nie pomyłka, jak dawać, to z rozmachem! A co tam...) rozwiążemy jednym skromnym przepisem o wysokość podatku VAT ))))
Przypominam jednak, że u góry strony na ekranie jest napis: www.racjonalista.pl ))))))
14-04-2016 13:42 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
Nie za bardzo wiem, w którym miejscu napisałem, że wysokość VAT mnie nie dotyczy. Oczywiście że mnie dotyczy, tak samo jak dotyczy mnie cena benzyny nawet jeśli nie mam samochodu. Odróżniam jednak to, co płacę ja od tego, co płaci podmiot gospodarczy, któremu ja płacę. Bez tego oczywistego rozróżnienia powstają nonsensy.

Jak kupię od baby worek kartofli, a ona za to kupi nawóz, to ONA płaci za nawóz, nie ja. Gdyby był tańszy, to pewnie i ja bym mniej zapłacił za kartofle, więc jeho cena jak najbardziej mnie dotyczy - co nie zmienia faktu, że nie ja go kupuję, tylko ona. Jeśli baba musi jeszcze zapłacić podatek, to też wpływa na cenę - ale to wciąż JEJ podatek, a nie mój. W przeciwnym wypadku każdy podatek możemy sobie liczyć kilka razy, aż wyjdzie na to że państwo zabiera w podatkach wielokrotność PKB.

Wzruszają mnie nutrie.
DyktaFon (9281 punktów)
A więc po kolei

Trzeba rozróżnić funkcję podatnika i płatnika. Podatnik może formalnie nie wpłacać żadnych pieniędzy nazywanych "podatkiem", a i tak będzie podatnikiem. Tak to chytrze działa

Wytłumaczę to łopatologicznie:

Załóżmy, że ja zarabiam na życie kopaniem rowów. Normalnie - łopatą. I jeśli żyję w kraju bez podatku VAT, to wystarczy mi, że miesięcznie wykopię 77 metrów rowu. (Jestem słaby w tym fachu, więcej nie daję rady kopać w ciągu miesiąca ) Ale starczy mi to na życie (jedzenie, mieszkanie... no i dostęp do internetu ) I teraz politycy doszli do wniosku, że nie stać ich jeszcze na ośmiorniczki... i koniecznie trzeba wprowadzić VAT. Dla przykładu 23% tegoż podatku. (To nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, taki tylko przykład daję.) I co się dzieje ze mną bidokiem? Już nie wystarczy, że wykopię 77 metrów rowu. Żeby żyć na tym samym poziomie muszę wykopać 100 metrów rowu. I oczywiście nie płacę podatku VAT! Gdzieżby tam. Ale za 77 metrów miesięcznie nie wyżyję

Pytanie podsumowujące: jestem tym podatnikiem VAT, czy nie?
14-04-2016 15:35 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Pytanie podsumowujące: jestem tym podatnikiem VAT, czy nie?
>
Mam wrażenie, że mówimy na różne tematu. Ja naprawdę nie wymyślam takich pojęć jak "płatnik" czy "podatnik". Są to pojęcia ściśle zdefiniowane a owe definicje nie są tajne. Tlumaczysz mi jak komu głupiemu, że VAT wpływa na moją siłę nabywczą. Jest to oczywista oczywistość i nigdzie nie stwierdziłem, że nie. Natomiast z tej oczywistej oczywistości NIE wynika, że to kupujący płaci podatek. Dokładne ustalenie, co kto płaci, jest BARDZO ważne, aby uniknąć przekrętów w postaci podwójnego księgowania (albo żadnego). Tu nie ma miejsca na "na jedno wychodzi". Czasem na jedno, a czasem nie.

Wyobraźmy sobie sytuację, że rzeczywiście kupujący jest płatnikiem VAT. Pomijam trudności techniczne takiego rozwiązania, bo to czysta teoria. Wtedy kupujący płaci podatek, ale za to sprzedający nie, więc cena towaru jest nizsza o wartość podatku. Na jedno wychodzi? Na razie tak. Ale właśnie w takiej sytuacji DAŁOBY się wprowadzić np. Ulgi dla rodziców w VAT takie, aby oszczedzili akurat 6000 rocznie, nie mniej, nie więcej. W obecnym systemie byłoby to praktycznie niewykonalne. Bo jak, kazdemu sprzedawcy będziesz się legitymizował z posiadanua dzieci? No i jak wykazesz, ze limitu juz nie wykorzystales? Ulgi mogą dotyczyć tylko podatku dochodowego, a mało kto płaci go tyle. Dlatego JEŚLI chcemy dokonać takiej redystrybucji majątku, aby rodzina z dwojgiem dzieci dostała 500 zł miesięcznie (kosztem, rzecz jasna, tych, co nie mają dzieci - nie oceniam tutaj, czy taka redystrybucja jest słuszna, czy nie) - to NIE osiągniemy takiego efektu przez obniżenie jakiegokolwiek podatku.

Wzruszają mnie nutrie.
GrzeTor (1279 punktów)
Niemcy są już teraz gęsto zaludnione. Skąd wziąć nowe tereny na budowę? Odrolnienie gruntów rolnych oznacza utratę dotacji z UE i potencjalne uzależnienie od importu żywności. Wycięcie lasów jest nieekologiczne, a ekologia to tam silna ideologia.

Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365