Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-01-2007 09:19Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
Wielce Szanowni Racjonaliści ateiści, dajecie się wmanewrować w twierdzenie, iż - tak jak nie ma dodów na istnienie Boga - tak nie ma dowodów na jego niestnienie.
Albo jesteście wierzącymi i wtedy ta wiara jest lepsza, która jest mocniejszą, albo stoicie na gruncie nauki, gdzie dowód istnienia (czegokolwiek) spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym. (Nauka nie zajmuje się żadnymi dowodami "na nieistnieje" ani Pana Boga, ani Baby Jagi, ani kranoludków).
Ponieważ nie znam, nie tylko żadnego dowodu, ale nawet dającej się logicznie udwodnić przesłanki, iż Bóg istnieje. (Jego istnienie można przyjąć tylko na wiarę - jako aksjomat.) To oczywistym jest, że dla racjonalisty opierającego konsekwentnie swój światopogląd na nauce (naturalizmie metodologicznym) Bóg istnieć nie może.
Co więcej, mówiąc o Bogu istniejącym - oddziaływującym na rzeczywistość - należałoby przedstawić definicję tego bytu oraz wskazać sposoby Jego oddziaływania, także możliwości tego sprawdzenia.
To co wyżej przedstawiłem jest pośrednim dowodem, iż taki byt nie istnieje, a nawet gdyby istniał nie miałoby to żadnego znaczenia dla człowieka.
Duże znaczenie dla ludzi ma idea Boga i wszystkie mity z tą ideą związane. Organizacje religijne i ich struktury, kulty itp. sprawy, ale to już inna bajka.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 Dalej..
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi IQ955
@@@

>Osobiście uważam, że sprawa wiary, lub niewiary jest jakąś prywatną skłonnością człowieka. Nie wiem, czy wynika to z budowy biologicznej pewnych ludzi, czy z ich wczesnego wychowania. Może też i z historii ich życia...
Moim zdaniem, człowiek jest istotą religijną, to znaczy genetycznie posiada jakąś strukturę mózgu ułatwiającą nabycie w procesie socjalizacji przekonań religijnych, ale czasem występuje jakaś patologia lub błąd wychowawczy i mamy niedowiarków.

>Co do nauki - to myślę, że roztrząsanie (nie)istnienia Boga nie ma specjalnego znaczenia.
Wybitni myśliciele, tysiące książek i sprawa nie mają specjalnego znaczenia?

>W końcu można zawsze wykonać doświadczenie i powiedzieć: "No właśnie Bóg tak to zrobił" (elektrony, galaktyki, wiewiórki etc.). Jeśli ktoś tak lubi - jego rzecz (dopóki oczywiście nie próbuje "korygować" danych).
Za klasykiem, wielokrotnie podkreślam: Z wiarą nie ma dyskusji.
Wspominam też o teleologii.

>Wśród wybitnych ludzi nauki byli, o ile wiem, zarówno wierzący, jak i niewierzący.
I tak (między innymi, niektórzy wybitni ateiści byli zakonnikami lub wywodzili się z zakonów) i nie. Ponad 95% biologów ewolucyjnych jest ateistami. Im większe wykształcenie tym mniejsza religijność. Sprawa nie jest tak prosta jak się wszelkim fideistom wydaje. Dwójmyślenie jest częstą ludzką przypadłością.

>>A dalej, to uważam, że w najbliższym półwieczu zostaną zapełnione wszystkie luki w wiedzy, gdzie można by jeszcze upchnąć Boga. Tym samym - mimochodem - powstanie naukowy dowód na Jego nieistnienie.
>Oooops! Tu bardzo bym uważał. Na początku XX w. uważano, że fizykę klasyczną już niedługo da się zamknąć. Hilbert myślał, że uda się sformalizować matematykę. Krótko - ja bym się na taka prognozę nie poważył. I jeszcze z konkretną datą! Odcinam się zdecydowanie!
Kto za pięćdziesiąt lat będzie pamiętał, że tak napisał Bogusławski, ale sądzę, że jeszcze parę osób będzie pamiętało, iż twierdził tak np. Dawkins.

>Poza tym - co znaczy tu słowo "dowód"?!
Piszę o tym, w tym wątku, a nawet w ripostowanej tu wypowiedzi, chodzi tu o pośredni dowód. Zostaną wypełnione wszystkie naukowe luki, w których "Bóg - Zapchajdziura" mógłby jeszcze się zmieścić.
Polecam szczególnie prace nad mózgiem i umysłem. Wszak tam ten nasz "Bóg" - głównie siedzi.

>>Świat stanie się bardzo racjonalny i chyba bardzo smutny.
Panie Marku, to tylko taka osobista refleksja. Lubię marzenia, lubię baśnie. Jak to dobrze odwołać się do Boga Ojca, czy Matki Boskiej, a nawet jak fajnie podyskutować z teistami. To było, tylko trochę, na serio. Nie wiem, jak to będzie.

>Nota bene - czy obecny świat można nazwać "wesołym"? Ośmielam się odrobinkę powątpiewać...
Szkoda, iż nie ma Pana w Polsce, tu ciągle mamy "wesolutko". Hani o dzień się spóźniło i tragedia narodowa. Pisowski strażnik moralności - od paru dni - gotuje się z oburzenia.
Klawo u nas jest.


Miłego dnia.

MarcinletOdp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi jarekland

>Racjonalista to człowiek opierający swoje spojrzenie na świat, na nauce.
Chyba na rozumie, na nauce to scjentysta opiera swe spojrzenie na świat.

>I dzisiejszy stan badań naukowych jest taki iż Boga nie ma ponieważ nie ma dowodu na jego istnienie.
A która dyscyplina naukowa zajmowała się istnieniem Boga, bo chyba nie teologia? Możesz podać linki do tych badań?

Kornowski (835 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
>Wielce Szanowni Racjonaliści ateiści, dajecie się
>wmanewrować w twierdzenie, iż - tak jak nie ma dodów na
>istnienie Boga - tak nie ma dowodów na jego niestnienie.

Przykładowo przez długi czas nie wiedziano o istnieniu bakterii beztlenowych i utrzymywano, że życie bez tlenu jest niemożliwe. Istotą rozwoju jest sprawdzanie wszelkich teorii oraz stawianie pytań i szukanie na nie odpowiedzi.

Dlatego podstawą nauki (w przeciwieństwie do wiary) jest sceptycyzm, i ostrożność w wydawaniu opinii. Zakładając, że jeśli czegoś się nie odkryło to prawdopodobnie (ale nie na 100%) to nie istnieje, choće nie zamyka sobie furtki na przyszłość.

To samo z prognozą. Żaden naukowiec nie powie Ci, że np. na pewno jutro będzie padać, lecz np. że będzie tak z prawdopodobieństwem 95%.

Oless (982 punktów)Odp: Dopóki nie zobaczę jabłka "spadającego z górę" ...
W odpowiedzi superkuku
>Jeżeli zakładamy, że jest to ten Bóg, o którym mówi Biblia, to wszelkie rozważania naukowe o Jego istnieniu, obrażają Go.

Możesz rozwinąć? Czym jest dla ciebie "rozważanie naukowe" oraz "obrażanie" w tym przypadku?

>Jeżeli nie wierzymy, że On istnieje, to po co zakładamy taką możliwość?

Niczego nie zakładamy. Rozważyć taką możliwość należy tylko z tego powodu że istnieje.

Oless (982 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi Marcinlet
>>Racjonalista to człowiek opierający swoje spojrzenie na świat, na nauce.
>Chyba na rozumie, na nauce to scjentysta opiera swe spojrzenie na świat.
Na nauce to opiera swoje spojrzenie na świat prawie każdy, czyli jeżeli już to ponazywać - człowiek cywilizowany
Scjentysta zakłada dodatko że istnieje tylko to co nauka mówi na temat świata przyrodniczego.

IQ955 (2355 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
>Moim zdaniem, człowiek jest istotą religijną, to znaczy genetycznie posiada jakąś strukturę mózgu ułatwiającą nabycie w procesie socjalizacji przekonań religijnych, ale czasem występuje jakaś patologia lub błąd wychowawczy i mamy niedowiarków.
Co do tej "religijnej" struktury w mózgu - po prostu nie wiem (raczej wątpię). Wyjaśnienie proponowałbym może skromniejsze. Widziałbym w tym jakąś bardzo daleko idącą generalizację odruchu warunkowego. A ten bywa bardzo przydatny dla przeżycia - ssanie cycusia zamienia przykry głód w przyjemną sytość więc "wierzymy", że tak będzie za każdym razem.

>Co do nauki - to myślę, że roztrząsanie (nie)istnienia Boga nie ma specjalnego znaczenia.
>>Wybitni myśliciele, tysiące książek i sprawa nie mają specjalnego znaczenia?
Przepraszam za myślowy skrót. Szło mi po prostu o to, że prawo Ohma (czy jakiekolwiek inne ustalenie faktów) pozostaje niezależne od tego, czy skomentujemy je jako fakt działania sił nadprzyrodzonych, czy jako zwykły fakt, czy w ogóle nie skomentujemy.

>Za klasykiem, wielokrotnie podkreślam: Z wiarą nie ma dyskusji.
Owszem, ale jeśli będę pracował w (bardzo szeroko rozumianym) "laboratorium" z innym człowiekiem i jeśli będzie on rzetelny i kompetentny, to jego prywatna interpretacja faktów, jako działania sił wyższych niespecjalnie mnie interesuje.

>Im większe wykształcenie tym mniejsza religijność.
Teologiczne - też? A poważniej - statystycznie chyba tak i jest, ale statystycznie większość pali (jeśli to nieprawda - proszę podstawić coś innego zamiast palenia).

>Sprawa nie jest tak prosta jak się wszelkim fideistom wydaje.
I ateistom też (obawiam się czasem). Mam na myśli tylko w tym sensie, że oni też (jak pewnie trochę i wszyscy) lubią sobie czasami upraszczać obraz świata.

>Dwójmyślenie jest częstą ludzką przypadłością.
Oj! tak, tak. Sam widziałem nawet przypadki wielomyślenia (zależnie od rozmówcy).

>Kto za pięćdziesiąt lat będzie pamiętał, że tak napisał Bogusławski, ale sądzę, że jeszcze parę osób będzie pamiętało, iż twierdził tak np. Dawkins.
Skromność godna naśladowania; ja jednak nie ośmielam się mówić, co będzie za 50 lat, bo może w ogóle nie być ludzi...

>Piszę o tym, w tym wątku, a nawet w ripostowanej tu wypowiedzi, chodzi tu o pośredni dowód. Zostaną wypełnione wszystkie naukowe luki, w których "Bóg - Zapchajdziura" mógłby jeszcze się zmieścić.
A więc hipoteza prawdopodobieństwa istnienia Boga stanie się jeszcze mniej prawdopodobna (tak oto pracuje chory mózg fanatyka ścisłości )

>Świat stanie się bardzo racjonalny i chyba bardzo smutny.
Jeszcze raz się zgadzam - zbyt duża wiedza o własnej kondycji zdecydowanie nie poprawia humoru. Dlatego doskonale rozumiem ludzi wierzących. Wezmę za przykład Russella, którego obydwaj podobno lubimy. Otóż odkąd poznałem jego książki, zawsze miałem wrażenie, że on stara się swój ateizm jakoś "uprawomocnić" i, że nie było mu z tym do końca wygodnie. Podobne wrażenie mam przy lekturach Kołakowskiego i innych podobnie myślących, a w końcu last, but not least i mnie samemu to uczucie obce nie jest.

Jeden z moich ulubionych aforyzmów:

Niewiedza - to siła. (S. Mrożek)

>Szkoda, iż nie ma Pana w Polsce,
Jeśli dostanę od Pana 6 właściwych cyfr (1..49) i końcówkę banderoli - wracam.

>Hani o dzień się spóźniło i tragedia narodowa. Pisowski strażnik moralności - od paru dni - gotuje się z oburzenia.
Przepraszam, ale nie wiem, o czym to jest.

>Klawo u nas jest.
Wszędzie dobrze, gdzi nas nie ma (jak powiedział żołnierz radziecki).

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]

Zbysław ŚmigielskiOdp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
    Przepraszam, ale ja mam takie głupie przyzwyczajenie cytować samego siebie, poza tym nie potrafię odróżnić teologa od teleologa. Może to jakiś kiks w mojej osobistej logice. Pozdrawiam.

#23
26-01-2007 17:32
 Ocena 1 na 1
IQ955 (2355 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
teleologia - filoz. pogląd, według którego celowość stanowi zasadę oraz wyjaśnienie istoty i przebiegu zjawisk i procesów w przyrodzie.
[gr. téleos "osiągajacy cel" + logika]

teologia - nauka o Bogu oparta na dogmatach danej religii, zakładająca prawdziwość jej twierdzeń, podejmujące jej wykład, interpretację i obronę.
[gr. theologia]

No, czy ja na tym forum to mam patent na przepisywanie słowników?!


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]

superkuku (191 punktów)Odp: Dopóki nie zobaczę jabłka "spadającego z górę" ...
W odpowiedzi Oless
>>Jeżeli zakładamy, że jest to ten Bóg, o którym mówi Biblia, to wszelkie rozważania naukowe o Jego istnieniu, obrażają Go.
>Możesz rozwinąć? Czym jest dla ciebie "rozważanie naukowe" oraz "obrażanie" w tym przypadku?

Biblia mówi o tym, że Bóg jest Królem. Skoro mamy świadomość tego, że On nas słyszy, to nie możemy w obecności naszego Pana zachowywać się tak, że rozważamy to, czy On w ogóle istnieje. Byłoby to chamstwem. Nie mamy do czynienia z kolesiem.

MarcinletOdp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi Oless

>Na nauce to opiera swoje spojrzenie na świat prawie każdy, czyli jeżeli już to ponazywać ->człowiek cywilizowany
No nie wiem czy prawie każdy. Musimy wykreślić wszystkich sekciarzy, parapsychologów, tropicieli UFO, astrologów, moherów itp.

>Scjentysta zakłada dodatko że istnieje tylko to co nauka mówi na temat świata >przyrodniczego.
Inaczej mówiąc opiera swój światopogląd na naukach przyrodniczych.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Dopóki nie zobaczę jabłka "spadającego z górę" ...
W odpowiedzi superkuku
@@@

>Biblia mówi o tym, że Bóg jest Królem. Skoro mamy świadomość tego, że On nas słyszy, to nie możemy w obecności naszego Pana zachowywać się tak, że rozważamy to, czy On w ogóle istnieje. Byłoby to chamstwem. Nie mamy do czynienia z kolesiem.

O Wielki Superkuku, nie warto wchodzić na naszą stronę.
My tu - w większości - jesteśmy takie chamy, że to rozważamy.

A nawet więcej - tu bankową pewność, że istnieje ten "koleś",
to ma tylko Superkuku, Kloc i Oleś,
gdyż nawet Teresa, gdyby tak całkiem pewna swego była,
to chyba by tu nie wchodziła.


Poezja ma jest śliczna i adekwatnie merytoryczna.

*

IQ955 (2355 punktów)Odp: Dopóki nie zobaczę jabłka "spadającego z górę" ...

>A nawet więcej - tu bankową pewność, że istnieje ten "koleś",
>to ma tylko Superkuku, Kloc i Oleś,
>gdyż nawet Teresa, gdyby tak całkiem pewna swego była,
>to chyba by tu nie wchodziła.

>Poezja ma jest śliczna i adekwatnie merytoryczna.

* * *

Zachwycon niebiańskiem powyższem tem wierszem,
Następne tuszę-ć ja po tem czytać pierwszem,
Z ich treścią figlarną i formy kryształem,
Kameny powiewem, co stał się w nich ciałem.

Niech Wena Ci, Wieszczu, Twe pióro prowadzi,
Niech muska Twój inkaust, pergamin, bo radzi
My będziem Twych strof rym pożywać,
By w sfery niebieskie z nim Duchem wzlatywać.

(pisałem dla potomnych w styczniu 2006)


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi IQ955
@@@

>Co do tej "religijnej" struktury w mózgu - po prostu nie wiem (raczej wątpię).
Aktualne badania na mózgiem pokazują, że na drodze ewolucji, wykształciły się u nas takie struktury. Dalej. Niesłychanie ciekawe badania pokazują nam reakcje na pobudzenia elektryczne i chemiczne naszego mózgu. Widzenie "boga", czy "oswobodzenie" się z ciała jest dosyć łatwo wywołać, który to będzie bóg , to już zależy od kultury. Oczywiście zdecydowanie upraszczam, ale literatura na ten temat jest ogromna. Tu już trudno o racjonalne wątpliwości, to jest dowiedzione.

>>>>Z wiarą nie ma dyskusji.
>Owszem, ale jeśli będę pracował w (bardzo szeroko rozumianym) "laboratorium" z innym człowiekiem i jeśli będzie on rzetelny i kompetentny, to jego prywatna interpretacja faktów, jako działania sił wyższych niespecjalnie mnie interesuje.
Mnie też, ale pod jednym warunkiem, że on nie będzie zmuszał mnie, mojej rodziny i moich przyjaciół do przyjęcia jego własnego poglądu za jedynie prawdziwy.
I dalej.
To Pan jest pewien, że światopogląd nie ma wpływu na kierunki i wyniki badań?
Ja mam ogromne wątpliwości.

>>>>Im większe wykształcenie tym mniejsza religijność.
>Teologiczne - też?
Chyba też! Sadzę, że gdybym przyłożył 1000 teologów do 1000 Polaków ze "średnim", to teologowie mieliby większe wątpliwości.
Znam dobrze kilku teologów - mocno wykształconych - i mają spore wątpliwości, a już tak na pewno, to od pewności Kloca czy Supekuku dzielą ich lata świetlne.
Choć tu nie rozbijałem religiności na specjalności naukowe. Na przykład sporo większa religijność występuje u matematyków i fizyków niż u biologów, a najniższa jest wśród prawników.

>>Sprawa nie jest tak prosta jak się wszelkim fideistom wydaje.
>I ateistom też (obawiam się czasem). Mam na myśli tylko w tym sensie, że oni też (jak pewnie trochę i wszyscy)lubią upraszczać obraz świata.
Dlatego napisałem "fideistom". Moim zdaniem, wierzyć można we wszystko, a dla mnie wszystkie wiary są sobie logicznie równe.
Jestem racjonalno-empirycznym sceptykiem, lub prościej "niedowiarkiem", a nie żadnym ateistą.
A jak, tak nastawiony sceptycznie racjonalista może przeczyć istnieniu czegoś, co nie tylko nie istnieje, ale nawet nie została sformułowana jego filozoficzno-logiczna definicja. Zaś religijne definicje poszczególnych bóstw opisują je za pomocą nic logicznie nie znaczących terminów.

PS. Polecam znakomitą recenzję książki Michaela Drosnina. "Kod Biblii" Zamieszczoną w 5 i 6 numerze "Forum Klubowego" na stronie 155. Napisaną przez...... Marka Czeszkę.
Gratuluję Panie Marku!


Serdeczne pozdrowienia.

*

IQ955 (2355 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
>Tu już trudno o racjonalne wątpliwości, to jest dowiedzione.
Moim zdaniem i tak - i nie. Otóż wiadomo mi, że na przykład epileptycy, tuż przed atakiem, miewają takie mistyczne wzloty. Dostojewski (też ponoć epileptyk) nazywał to "dotknięciem Boga". Czytałem, że można jakieś takie stany wywoływać, przez drażnienie mózgu prądem, lub kontrolowane niedotlenienie (podobne jak w śmierci klinicznej). Występują wtedy wrażenia "tunelu", "wyjścia z ciała" etc. Tyle, że to raczej patologia. Nie trzeba zreszta tak daleko szukać; nawet w snach miewamy bardzo intensywne poczucie "nadzwyczajności". O ile wiem, jest więcej takich mechanizmów regulujących świadomość (adrenalina choćby). I tu znów wraca motyw, że nie jest przyjemnie za dużo o tym wiedzieć. Jest coś przykrego w fakcie, że nasze "życie duchowe" może zależeć od stężenia czegośtam we krwi.

>To Pan jest pewien, że światopogląd nie ma wpływu na kierunki i wyniki badań?
Pewien nie jestem - raczej przeciwnie - chyba ma. Jest bardzo możliwe, że wywiera on wpływ zwłaszcza na kierunki badań i to tym wiekszy, im dalej od nauk ścisłych. W moim rozumieniu jest to troche sprawa definicji. Naukę od pseudonauki odróżnia chyba, między innymi to, że nauka bada, jak jest, a pseudonauka usiłuje udowodnić, że jakoś tam jest. W rzeczywistości często się to wszystko dość mocno gmatwa - to prawda, niestety.

>Chyba też! Sadzę, że gdybym przyłożył 1000 teologów do 1000 Polaków ze "średnim", to teologowie mieliby większe wątpliwości.
A to zabawne! Chyba ma pan rację!

>Choć tu nie rozbijałem religiności na specjalności naukowe. Na przykład sporo większa religijność występuje u matematyków i fizyków niż u biologów, a najniższa jest wśród prawników.
Hm, może... A skąd pan to wie?

>Gratuluję Panie Marku!
Dziękuje serdecznie,
Ale:
1. Jakiś chochlik drukarski zmienił mój oryginalny tytuł "Zakodowana przyszłość" na zupełnie nie pasujący do zawartości "Do spółki z da Vincim".
2. Pierwsze zdanie brzmi: "Aby uniknąć nieporozumień wyjaśniam od razu, że nie jest to recenzja książki" (a jedynie krytyka metodyczna).

P.S. Oficjalna odmiana mojego nazwiska brzmi:

M. Marek Czeszek
D. Marka Czeszka
C. Markowi Czeszkowi
B. Marka Czeszka
N. Markiem Czeszkiem
M. o Marku Czeszku
Wołacza nie zamieszczam, bo na niego nie reaguję.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg istnieje! Zaraz, zaraz, a co to znaczy Bóg?
W odpowiedzi IQ955
@@@

>>>>Tu już trudno o racjonalne wątpliwości, to jest dowiedzione.
>Moim zdaniem i tak - i nie. Otóż wiadomo mi, że na przykład epileptycy, tuż przed atakiem, miewają takie mistyczne wzloty. Dostojewski (też ponoć epileptyk) nazywał to "dotknięciem Boga". (...)
>Jest coś przykrego w fakcie, że nasze "życie duchowe" może zależeć od stężenia czegośtam we krwi.

Zgadzam się, iż nauka bezwzględnie obdziera nas z wszelkich złudzeń.

Ignacio Morgado (hiszpański psychobiolog) mówi: "Biochemiczna miłość rozpoczyna się od wydzielania fenyloetylaminy, substancji podobnej do amfetaminy, wywołującej podniecenie. W kolejnej fazie dochodzi do zwiększenia estrogenów i androgenów. Za co odpowiadają gonady. Prowadzi to do seksualnego podniecenia. Fenyloetylamina wraz z dopaminą wywołują pasję i euforię typową dla osób zakochanych zanim jeszcze dojdzie między nimi do seksualnego zbliżenia. (...) Nadmiar testosteronu może prowadzić do rozpusty, fenyloetylamina skłania do związania się z ukochaną osobą, natomiast wazopresyna i oksytocyna to "neuronarkotyki" sprzyjające zachowaniom społecznym."

Dla mnie to smutne i straszne, ale najgorsze, że prawdziwe.

"Newsweek" Napisał o nowej dziedzinie nauki o neuroteologii. Poniżej wyjątki z tej publikacji:

Religia a mózg

Czy Bóg istnieje tylko w naszych głowach? Na to pytanie stara się odpowiedzieć nowa dziedzina nauki - neuroteologia. (...)

W nowo otwartym Ośrodku Badań nad Nauką i Religią Uniwersytetu Columbia naukowcy starają się ustalić, na ile doświadczenia duchowe są odbiciem "powtarzających się zjawisk w ludzkim mózgu". W grudniu ubiegłego roku naukowe pismo "Journal of Consciousness Studies" poświęciło cały numer chwilom religijnego uniesienia, od "chrześcijańskich objawień" po "szamańskie stany świadomości". W tym roku w księgarniach pojawiła się książka "Religia w mózgu", traktująca między innymi o tym, w jaki sposób praktyki religijne oddziałują na mózg, podnosząc poziom optymizmu czy kreatywności. Wszystkie te nowe badania łączy chęć znalezienia neurologicznego wyjaśnienia doznań duchowych i mistycznych, chęć odkrycia tego, co dzieje się w naszym mózgu w chwili, gdy "doświadczamy zetknięcia z rzeczywistością odmienną i w jakimś sensie wyższą od tej, którą znamy na co dzień", jak ujął to psycholog David Wulff z Wheaton College w Massachusetts. Psychologowie i neurolodzy zajmujący się neuroteologią starają się ustalić, które obszary mózgu uaktywniają się, a które wyłączają podczas owych mistycznych przeżyć. Doznania duchowe w różnych kulturach, czasach i religiach są tak zbieżne, że - jak twierdzi Wulff - "sugeruje to jakiś wspólny mianownik, który prawdopodobnie jest odbiciem struktur i procesów zachodzących w ludzkim mózgu".(...)
Jeśli widok krzyża czy Tory wywołuje w nas uczucie nabożnej czci, to dzieje się tak dlatego, że wzrokowo-skojarzeniowe pole mózgu, które interpretuje to, co widzi oko i łączy obrazy z uczuciami i wspomnieniami, nauczyło się wiązać te właśnie obrazy z takimi emocjami. Wizje, pojawiające się w czasie modlitwy lub rytuału religijnego, również powstają w obszarze asocjacyjnym - do ich powstania przyczynia się elektryczna stymulacja płatów skroniowych (mieszczą się one po bokach głowy, a ich obwody nerwowe odpowiedzialne są za procesy językowe, myślenie koncepcyjne i skojarzenia). Padaczka skroniowa - nieprawidłowe natężenie aktywności elektrycznej w rejonach skroniowych - powoduje skrajne nasilenie tego procesu. Część naukowców uważa, że choroba ta może wywoływać silne doznania religijne - wizje czy głosy, które nieobce były choćby Joannie d'Arc. Na padaczkę skroniową powodującą obsesję na punkcie duchowości prawdopodobnie cierpieli też Dostojewski, święty Paweł, święta Teresa z Avila czy Proust. (...)
Największą zasługą neuroteologii może okazać się jej wpływ na nasze postrzeganie świadomości - największej tajemnicy nauk o układzie nerwowym. "W czasie doświadczenia mistycznego umysł wycisza się, odczuwanie zmysłowe znika, a więc pozostaje jedynie czysta świadomość" - tłumaczy Robert K. Forman, naukowiec zajmujący się religioznawstwem porównawczym w Hunter College w Nowym Jorku. "To oznacza, że świadomość nie potrzebuje obiektu i że nie jest jedynie produktem ubocznym działania zmysłów". Odpowiedź na pytanie, czy nasz mózg "tworzy" Boga, czy też Bóg stworzył mózg, wciąż pozostanie jedynie kwestią wiary.

Sharon Begley
Newsweek Polska


Od czasów "Socjobiologii" Edwarda O. Wilsona (1975) minęła cała epoka naukowa i trzeba ten dorobek w swoim myśleniu przetrawić. Polecam tu np. naszego wspaniałego polskiego uczonego profesora Bernarda Korzeniowskiego (także autor Racjonalisty.pl).

Ciąg dalszy w następnym poście.

1 2 3 4 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365