Racjonalista - Strona głównaDo treści
Plan zakazu handlu w niedzielę.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-04-2016 19:40Paluzel (699 punktów)Plan zakazu handlu w niedzielę.
Ocena 7 na 9
biznes.one(*)iedziele-projekt-ustawy/d5rks2

Cytat:

Zakaz handlu w większość niedziel, przewidujący jednak odstępstwa m.in. dla aptek, stacji benzynowych i kiosków - przewiduje wyjściowy projekt ustawy NSZZ Solidarność. W czwartek powołany został komitet, który będzie zbierał podpisy poparcia dla projektu ograniczeń handlu w niedzielę.


Kolejne sprytne posunięcie PiS, tak samo jak z aborcją- czyli zrzucenie odpowiedzialności na projekt ,,obywatelski'', czytaj ludzi praktycznie w 100% oddanych PiSowi i na niego głosujących.

Szykuje nam się prawdopodobnie następny absurd, podobny do tego z ,,500 +'' gdzie zamiast wzmocnić gospodarkę przez obniżenie podatków, zwiększono rozdawnictwo. Rozdawnictwo jak wiemy rozleniwia, a nie motywuje do pracy.

Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do kościołów. Czyli jedynym beneficjentem zamkniętych w niedzielę sklepów ma być kler.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54911 punktów)
>Kolejne sprytne posunięcie PiS, tak samo jak z aborcją- czyli zrzucenie odpowiedzialności na projekt
>,,obywatelski'', czytaj ludzi praktycznie w 100% oddanych PiSowi i na niego głosujących.

A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku? Solidarność pod rządami pana Dudy nie zachwyca swoim działaniem, może pierwszy raz zacznie naprawdę bronić pracowników?

>Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji
>psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do
>kościołów. Czyli jedynym beneficjentem zamkniętych w niedzielę sklepów ma być kler.

To już obsesja? Pipcys jak Inuit po samogonie. Pokaż mi choć JEDNEGO człowieka, który z powodu zamknięcia sklepu pójdzie do kościoła.

Sądzę, że beneficjentami będą przede wszystkim pracownicy, dotąd zmuszani do pracy w niedziele, argumentem wysokiego bezrobocia.
28-04-2016 20:14 
 Ocena 12 na 14
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku? Solidarność pod rządami pana Dudy nie zachwyca swoim działaniem, może pierwszy raz zacznie naprawdę bronić pracowników?

Zeby bronic pracownika nke trzeba zakazywac pracy kazdemu. W Niemczech jest tzw. Arbeitszeitschutzgesetz. Jest w nim uregulowane ile godzin pod rzad moze pracownik przepracowac, ile musi miec odpoczynku po np. 40 godzinach pracy, ile musi miec minimum wolnych niedzieli itd.

Zeby chronic dzieci w szkolach nie trzeba nakazywac kierowcom pchac samochodow.

Zeby nieuczciwym pracodawcom nie dac mozliwosci wyzyskiwania pracownikow trzeba zakazac w ogole pracy? A gdzie sa zwiazki jak pracodawca ma interes otwarty tylko w dni powszednie a i tak wyzyskuje pracownika?

Ewidentnie zakaz handlu w niedziele ma tlo religijno-wdupowazeliniarskie.
28-04-2016 20:52 
 Ocena 5 na 5
szarley (54911 punktów)
>>A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku? Solidarność pod rządami pana Dudy nie zachwyca swoim działaniem, może pierwszy raz zacznie naprawdę bronić pracowników?
>Zeby bronic pracownika nke trzeba zakazywac pracy kazdemu.

Nie, ale może porozmawiaj z polskimi sklepowymi. Zwłaszcza po 50 - 80 dniach pracy bez wolnego dnia.

>W Niemczech jest tzw. Arbeitszeitschutzgesetz. Jest w nim uregulowane ile godzin pod rzad moze pracownik przepracowac, ile musi miec odpoczynku po np. 40 godzinach pracy, ile musi miec minimum wolnych niedzieli itd.

W Czeskiej republice jest dzicz. W Polsce... piękna teoria. 36 godzin odpoczynku raz w tygodniu, co najmniej jedna niedziela wolna w miesiącu. Praktyka jest diametralni odmienna

Gdybym miał pewność, że pracownik w niedzielę, w święto przychodzi do pracy bo chce zarobić, lub wybrał pracę, w której taka jest konieczność, a miał wybór, byłbym za pełnym liberalizmem. Tej pewności nie mam. Wprost przeciwnie. Mam pewność że pracownicy pracują w warunkach urągających ludzkiej godności.

Chcesz pracować w niedziele? Pracuj. Twój wybór. Wierzę, że go masz. Polska sklepowa raczej go nie ma. Każdy jednak powinien mieć prawo do święta
28-04-2016 21:00 
 Ocena 7 na 7
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Nie, ale może porozmawiaj z polskimi sklepowymi. Zwłaszcza po 50 - 80 dniach pracy bez wolnego dnia.

A co z pracownicami stacji benzynowych? One sa gorszw, ze nie chroni sie ich przed praca w niedziele?
28-04-2016 21:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>A co z pracownicami stacji benzynowych? One sa gorszw, ze nie chroni sie ich przed praca w niedziele?

Nie sądzisz, że jest różnica między niezbędnością pracy pracownika stacji paliw a sklepu z telewizorami? Nie dostrzegasz tej różnicy?

Podobnie jest różnica między niezbędnością pracy pielęgniarki w szpitalu a sprzątaczki w szkole (może znieść wolne niedziele w szkołach.. to takie religianckie)
28-04-2016 21:19 
 Ocena 7 na 7
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>A co z pracownicami stacji benzynowych? One sa gorszw, ze nie chroni sie ich przed praca w niedziele?
>Nie sądzisz, że jest różnica między niezbędnością pracy pracownika stacji paliw a sklepu z telewizorami? Nie dostrzegasz tej różnicy?
>Podobnie jest różnica między niezbędnością pracy pielęgniarki w szpitalu a sprzątaczki w szkole (może znieść wolne niedziele w szkołach.. to takie religianckie)

Chyli nie chodzi o bezwzgledna ochrone pracownikow. Sa pracownicy, ktorych trzeba xhronic bo ich wyzyskuje pracodawca. Z srugiej strony sa pracownicy, ktorzy sa rowniez wyzyskiwani ale maja pecha spruedawac paliwo. A ze paliwo jest porzebne wiec przymykamy oko na wyzysk

Jeszcze raz zapytam: zamknieciem sklepu w niedziele uniemozliwiam wyzysk w tym jednym dniu a od pomiedzialku na wyzysk zamykam oczy. To ma pomoc pracownikowi w czym? Zamiast stowrzyc prawo, ktore nakazuje pracodawcom dobrze placic + pytac sie pracownikow czy chca w niedziele pracowac to zamykam sklep w niedziele i jestem zadowolony, ze udaremnilem wyzysk w przynajmniej w niedziele?
28-04-2016 21:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Podobnie jest różnica między niezbędnością pracy pielęgniarki w szpitalu a sprzątaczki w szkole (może znieść wolne niedziele w szkołach.. to takie religianckie)
>Chyli nie chodzi o bezwzgledna ochrone pracownikow. Sa pracownicy, ktorych trzeba xhronic bo ich wyzyskuje pracodawca. Z srugiej strony sa pracownicy, ktorzy sa rowniez wyzyskiwani ale maja pecha spruedawac paliwo. A ze paliwo jest porzebne wiec przymykamy oko na wyzysk

mam wrażenie, że udajesz że ne rozumisz moich słów.
Zbyt inteligentny jesteś żeby naprawdę nie rozumieć

Rodziciel nie ma prawa w niedzielę przyjść do szkoły zapytać o postępy dziecka. jakoś da się w niedzielę nie pracować

>Jeszcze raz zapytam: zamknieciem sklepu w niedziele uniemozliwiam wyzysk w tym jednym dniu a od pomiedzialku na wyzysk zamykam oczy.
Nie. ale jedna patologia nie usprawiedliwia innych
Jeśli można pracownikowi dać prawo do wolnej niedzieli należy to zrobić. nie kosztem innych praw ale mimo nich

>To ma pomoc pracownikowi w czym? Zamiast stowrzyc prawo, ktore nakazuje pracodawcom dobrze placic + pytac sie pracownikow czy chca w niedziele pracowac to zamykam sklep w niedziele i jestem zadowolony, ze udaremnilem wyzysk w przynajmniej w niedziele?

Tak to działa w Rzeszy. Sam pewnie zauważyłeś że tam jest inna KULTURA stosunków pracy
Jeśli bezrobocie będzie 3,5%, lub niemiecka kultura, będę za pełną wolnością handlu nawet w noc sylwestrową. Póki co, jestem za tym, aby państwo pomogło egzekwować prawa ekonomicznie upośledzonych
29-04-2016 10:52 
 Ocena 5 na 5
Fiedia (1636 punktów)
>Chyli nie chodzi o bezwzgledna ochrone pracownikow. Sa pracownicy, ktorych trzeba xhronic bo ich wyzyskuje pracodawca. Z srugiej strony sa pracownicy, ktorzy sa rowniez wyzyskiwani ale maja pecha spruedawac paliwo. A ze paliwo jest porzebne wiec przymykamy oko na wyzysk

Bo to nie o żadną "ochronę przed wyzyskiem" chodzi tylko podlizanie się klerowi i/lub zorganizowanie akcji pod publiczkę pod tytułem patrzcie jak się o was troszczymy. Cóż, taki kraj.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
29-04-2016 12:03 
 Ocena 4 na 4
Rupson (1793 punktów)
>>A co z pracownicami stacji benzynowych? One sa gorszw, ze nie chroni sie ich przed praca w niedziele?
>Nie sądzisz, że jest różnica między niezbędnością pracy pracownika stacji paliw a sklepu z telewizorami? Nie dostrzegasz tej różnicy?

-Sklepy z telewizorami są i tak zamknięte, a w galeriach handlowych, jeśli byłeś, są rozmaite sklepy, od ciastkarni po sklepy z AGD. To dlatego tam ludzie chodzą, żeby nie biegać, nie jeździć, po całym mieście. I dla dziecka coś można kupić i dla dziadka i zjeść i kino nawet jest w środku. A nawet imprezy organizują dla dzieci, jakieś Mikołajki, zespoły ludowe graja, targi wyrobów regionalnych, produktów ekologicznych. I to w niedzielę, by więcej ludzi było. To co, otworzyć tylko niektóre stoiska w niedzielę? Które uznać za zbędne i zamknąć? Pracownik stacji paliw będzie sprzedawał tylko "niezbędne" paliwo, czy także "zbędne" wycieraczki, breloczki, zapalniczki...hot dogi? Ktoś to sprawdzi?
29-04-2016 09:41 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)

>Nie, ale może porozmawiaj z polskimi sklepowymi. Zwłaszcza po 50 - 80 dniach pracy bez wolnego dnia.

Mówmy więc o odpoczynku, a nie o niedzieli.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
szarley (54911 punktów)
>>Nie, ale może porozmawiaj z polskimi sklepowymi. Zwłaszcza po 50 - 80 dniach pracy bez wolnego dnia.
>Mówmy więc o odpoczynku, a nie o niedzieli.

www.racjon(*)rum.php/s,707852/i,100#w707949

Zwłaszcza 3

Mam jakieś nieodparte wrażenie, że gdyby ktokolwiek zaproponował czwartek jako dzień wolny dla handlowców, nikogo by to nie poruszyło....

Podobnie jak szpitalna dieta, wg niektórych 6 dni w tygodniu może być ryba, byle nie w piątek.
28-04-2016 21:01 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Zeby bronic pracownika nke trzeba zakazywac pracy kazdemu.

Nie każdemu. Właściciel swojego sklepiku nadal będzie mógł.

>W Niemczech jest tzw. Arbeitszeitschutzgesetz. Jest w nim uregulowane ile godzin pod rzad moze pracownik przepracowac, ile musi miec odpoczynku po np. 40 godzinach pracy, ile musi miec minimum wolnych niedzieli itd.

W Niemczech jest też zakaz handlu w niedzielę.

>Ewidentnie zakaz handlu w niedziele ma tlo religijno-wdupowazeliniarskie.

Nie przysięgnę, że wcale nie ma takiego tła, ale przecież może się zdarzyć, że interes kleru akurat idzie w parze z interesem innych ludzi. Może o tym nie słyszałeś, ale to nie chrześcijanie wymyślili niedzielę.

Wzruszają mnie nutrie.
29-04-2016 09:48 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>to nie chrześcijanie wymyślili niedzielę.

Kto wymyślił zmęczenie?
Kto odpoczynek?
Zrób sobie nieco bardziej intensywny jogging(np. dzisiaj), a odpowiedź przyjdzie sama, i nie będzie miała z niedzielą i jej wymyślaniem nic wspólnego.

Klechy odpoczynek w niedzielę chcieliby rzecz jasna włączyć do ich kodeksu prawa naturalnego...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-04-2016 14:58 
 Ocena 1 na 1
schlawiner (400 punktów)

>W Niemczech jest też zakaz handlu w niedzielę.
Niemcy mimo (współ)rządów CDU odpełzają od tego zakazu. Nie chce mi się przeklejać z innego forum odnośnej mapki Berlina, bo i tak prawdopodobnie nie znasz niemieckiego.
>Może o tym nie słyszałeś, ale to nie chrześcijanie wymyślili niedzielę.
Zgadza się, lecz nazwa i data były inne.
28-04-2016 20:37 
 Ocena 5 na 7
Paluzel (699 punktów)
>To już obsesja? Pipcys jak Inuit po samogonie. Pokaż mi choć JEDNEGO człowieka, który z powodu zamknięcia sklepu pójdzie do kościoła. Sądzę, że beneficjentami będą przede wszystkim pracownicy, dotąd zmuszani do pracy w niedziele, argumentem wysokiego bezrobocia.

Oczywiście nie każdy da się na to złapać, ale sugestia pozostaje. Przypominam co się działo po wprowadzeniu wolnego w 3 króli. Można się śmiać, że to tylko niegroźna szopka, tak jak pochody bożocielne ale może to stawiać obrzędowość KK w dobrym świetle. Prywatnie miałbym gdzieś zarówno 3 króli, jaki boże ciało, gdyby nie fakt, że instytucja organizująca te uroczystości ma przynajmniej częściową władzę nad umysłami około 50% społeczeństwa i ma wspólne interesy z rządem.

Oprócz tego większość społeczeństwa nie stanowią handlarze i sklepikarze ale klienci. Jeśli chcę coś kupić w niedzielę, to mam do tego prawo, a w dodatku jest to z korzyścią i dla państwa, i dla sklepu w którym kupuję.
28-04-2016 21:01 
 Ocena 3 na 5
szarley (54911 punktów)
>>To już obsesja? Pipcys jak Inuit po samogonie. Pokaż mi choć JEDNEGO człowieka, który z powodu zamknięcia sklepu pójdzie do kościoła. Sądzę, że beneficjentami będą przede wszystkim pracownicy, dotąd zmuszani do pracy w niedziele, argumentem wysokiego bezrobocia.
>Oczywiście nie każdy da się na to złapać, ale sugestia pozostaje.
Nieudowadnialna bzdura. Ponawiam: pokaż jednego człowieka, który z powodu zamknięcia sklepów pójdzie do kościoła (oprócz pracowników, którzy nabędą do tego PRAWO)

>Przypominam co się działo po wprowadzeniu wolnego w 3 króli.

Nooo tragedia się stała!!!! W miastach jakoś ludzie zaczęli się... bawić. Istna tragedia!!

>Oprócz tego większość społeczeństwa nie stanowią handlarze i sklepikarze ale klienci.
>Jeśli chcę coś kupić w niedzielę, to mam do tego prawo,
Masz też prawo skorzystać z usługi gminnego urzędnika, usługi adwokata, wglądu do ocen dziecka w szkole, konsultacji dermatologa, zakupu pocztowego znaczka, miesięcznego biletu na kolei i rozmowy z Rzecznikiem praw obywatelskich?

Gdzie pracujesz? Może ja chcę skorzystać z Twoich usług w kościelne święto Świętej Bożej Rodzicielki o 6 rano? Będziesz w pracy, bo JA chcę skorzystać z Twoich usług?

TY masz prawo, a pracownicy handlu? Co z ich prawami?

>a w dodatku jest to z korzyścią i dla państwa, i dla sklepu w którym kupuję.
A dla pracowników?
(korzyści państwa to raczej udowodnij)
Paluzel (699 punktów)
>Nieudowadnialna bzdura. Ponawiam: pokaż jednego człowieka, który z powodu zamknięcia sklepów pójdzie do kościoła (oprócz pracowników, którzy nabędą do tego PRAWO)

Jeśli rodzina jest całkowicie zateizowana, bądź zmieniła religię na inną, to nie, ale jest dużo rodzin mieszanych, bądź gdzie jeden z członków to agresywny katolik wywierający silny psychiczny wpływ na pozostałych...

>Nooo tragedia się stała!!!! W miastach jakoś ludzie zaczęli się... bawić. Istna tragedia!!

Dopóki za tą zabawą stoi potężna organizacja, mająca poprzez większość parlamentarną, i mentalność około 50% narodu wpływ na Polskę, to takie zabawy są szkodliwe.

>Masz też prawo skorzystać z usługi gminnego urzędnika, usługi adwokata, wglądu do ocen dziecka w szkole, konsultacji dermatologa, zakupu pocztowego znaczka, miesięcznego biletu na kolei i rozmowy z Rzecznikiem praw obywatelskich?

1. To wstyd. Urzędy powinny wyznaczać dyżury na weekendy.
2. Z adwokatem zawsze się można ugadać na telefon.
3. Elektroniczne dzienniki są coraz popularniejsze, można w nie zaglądać codziennie.
4. Dawno nie korzystałem, to nie wiem.
5. Powinny być dyżury, zresztą teraz można większość zamówić przez internet.
6. Internet.
7. Dyżur asystenta w bierze.

>A dla pracowników?(korzyści państwa to raczej udowodnij)

Dla pracowników zarobek, te choć kilkadziesiąt złotych więcej. Dla państwa do oczywiście większy dochód przez większy popyt. Prosze zwrócić uwagę, że najgęściej centa handlowe odwiedzane są w weekendy.
29-04-2016 12:36 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Nieudowadnialna bzdura. Ponawiam: pokaż jednego człowieka, który z powodu zamknięcia sklepów pójdzie do kościoła (oprócz pracowników, którzy nabędą do tego PRAWO)
>Jeśli rodzina jest całkowicie zateizowana, bądź zmieniła religię na inną, to nie, ale jest dużo rodzin mieszanych, bądź gdzie jeden z członków to agresywny katolik wywierający silny psychiczny wpływ na pozostałych...

Czyli praca w niedziele, ma być sposobem na uniknięcie konieczności pójścia do kościoła w rodzinie w której jest agresywny katolik? Chyba jednak fantazja Cię ponosi

>>Nooo tragedia się stała!!!! W miastach jakoś ludzie zaczęli się... bawić. Istna tragedia!!
>Dopóki za tą zabawą stoi potężna organizacja, mająca poprzez większość parlamentarną, i mentalność około 50% narodu wpływ na Polskę, to takie zabawy są szkodliwe.
A na czym ta szkodliwość polega? Jak jej zapobiec?

>>Masz też prawo skorzystać z usługi gminnego urzędnika, usługi adwokata, wglądu do ocen dziecka w szkole, konsultacji dermatologa, zakupu pocztowego znaczka, miesięcznego biletu na kolei i rozmowy z Rzecznikiem praw obywatelskich?
>1. To wstyd. Urzędy powinny wyznaczać dyżury na weekendy.
Ejże, a dlaczego tylko dyżury?
(Pozostałe namieszałeś)
Rozumiem, że Ty jesteś ZAWSZE gotów pracować? Czym się zajmujesz? (oczywiście pytanie nienachalne)

>>A dla pracowników?(korzyści państwa to raczej udowodnij)
>Dla pracowników zarobek, te choć kilkadziesiąt złotych więcej. Dla państwa do oczywiście większy dochód przez większy popyt. Prosze zwrócić uwagę, że najgęściej centa handlowe odwiedzane są w weekendy.
Nie sądzę, aby nabywcy mniej wydawali, tłumniej przyjdą w soboty, wydadzą te same pieniądze na te same zakupy.
29-04-2016 21:59 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)

>Nie sądzę, aby nabywcy mniej wydawali, tłumniej przyjdą w soboty, wydadzą te same pieniądze na te same zakupy.
No, niektórzy w soboty też pracują... I nawet w nocy z soboty na niedzielę czasami.
Ale dlaczego ograniczać się tylko do sklepów? W końcu kina, muzea, wesołe miasteczka, hotele, restauracje też nikomu życia nie ratują i nie są niezbędnie potrzebne. Niech ludzie chodzą do kina w czwartek, do muzeum w środę, a na pizzę całą rodziną w poniedziałek. I też wydadzą te same pieniądze. A co! Muszą w niedzielę? Pozamykać.
No dobrze, a teraz poważnie. Handel w niedzielę nie jest niczemu winien, że pracownicy są traktowani nieregulaminowo. Istnieje kodeks pracy, istnieje PIP, niech się wezmą do roboty i pilnują, by przestrzegano zapisów. Związki zawodowe, zamiast się bawić w politykę, też powinny tego pilnować. Ktoś pracuje w niedzielę? W zamian ma wolny wtorek, czwartek czy inny dzień. Tak jak na stacji benzynowej, w szpitalu, wodociągach czy na komisariacie policji. Wszystko można zorganizować przy odrobinie pomyślunku.
Rząd uczepił się handlu w niedzielę, bo nie radzi sobie z poważniejszymi wyzwaniami, ot, co.
30-04-2016 20:33 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Dla pracowników zarobek, te choć kilkadziesiąt złotych więcej.<
Żaden problem. trzeba pracownikowi płacić tyle ile płacono dotychczas.
>Dla państwa do oczywiście większy dochód przez większy popyt. Prosze zwrócić uwagę, że najgęściej centa handlowe odwiedzane są w weekendy.<
Gratuluję znajomości elementarnej wiedzy z ekonomii. Państwo nie zarobi na tym ani centa. Wolny handel w niedzielę rozciąga konsumpcję na 7 dni tygodnia zamiast 6. Nie jest ona nic większa, bo żadnemu konsumentowi nie chcą się cudownie pomnożyć złotówki przeznaczone na konsumpcję. Każdy wyda tyle ile ma do wydania, różnica jedynie w jakim dniu tygodnia je wyda. Twój zachwyt nad wspaniałą frekwencją centrów handlowych zdradza twój młody wiek. W okresie minionym gdy cena biletu do kina lub teatru była równa cenie bułki z masłem, w której i masło i bułka były dotowane przez państwo, nikt nie miał potrzeby chodzić po centrach handlowych przyklejając nosy do wystaw z nieosiągalnymi cenowo produktami. Dziś dzięki reklamom, doradcom bankowym, kupujemy te produkty których nie potrzebujemy, za pieniądze których nie mamy, żeby olśnić ludzi których nie możemy znieść. Ci odwiedzający centra w niedziele, to jest nowy model człowieka wykreowany przez neoliberalizm. Zero kolektywnego myślenia i działania, konsumpcja jako jedyny cel.(Ten opis jest o wiele dłuższy ale to nie jest ten temat). Zastąpienie męczarni rozmyślań nad cierpieniami młodego Werthera męczarniami nad wyborem modelu smartphona lub koloru auta.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
29-04-2016 07:32 
 0 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> w dodatku jest to z korzyścią i dla państwa, i dla sklepu
> w którym kupuję.

A państwo to nie właśnie ludzie - w tym pracownicy sklepu? Jest przede wszystkim wygodą i korzyścią dla Ciebie. Widzisz, są argumenty za i przeciw: z jednej strony wygoda jednych, z drugiej niewygoda innych. A może można się jednak dogadać?

> większość społeczeństwa nie stanowią handlarze i sklepikarze ale klienci

Refundowana terapia enzymatyczna lekiem Elaprase stosowana w leczeniu rzadkiej choroby mukopilisacharydozy typ II, znanej jako zespół Huntera jest dostępna w Polsce od 2008 roku.
Większość społeczeństwa nie choruje na mukopilisacharydozę..

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Paluzel (699 punktów)
>A państwo to nie właśnie ludzie - w tym pracownicy sklepu? Jest przede wszystkim wygodą i korzyścią dla Ciebie. Widzisz, są argumenty za i przeciw: z jednej strony wygoda jednych, z drugiej niewygoda innych. A może można się jednak dogadać?

Można, pracownik może wybrać sobie inny dzień wolny.

>Refundowana terapia enzymatyczna lekiem Elaprase stosowana w leczeniu rzadkiej choroby mukopilisacharydozy typ II, znanej jako zespół Huntera jest dostępna w Polsce od 2008 roku. Większość społeczeństwa nie choruje na mukopilisacharydozę..

Gdyby państwo nie okradało ludzi co miesiąc ze składki zdrowotnej na będącą obecnie na nędznym poziomie państwową służbę zdrowia, to było by ich stać na rzadkie leki. Proszę sobie policzyć ile się zabiera tej składki z perspektywy kilkunastu lat.
szarley (54911 punktów)
>>A państwo to nie właśnie ludzie - w tym pracownicy sklepu? Jest przede wszystkim wygodą i korzyścią dla Ciebie. Widzisz, są argumenty za i przeciw: z jednej strony wygoda jednych, z drugiej niewygoda innych. A może można się jednak dogadać?
>Można, pracownik może wybrać sobie inny dzień wolny.
Uważasz, że pracownikowi jest wszystko jedno kiedy ma wolne?
Pewnie ultraliberał, który uważa, że pracownik to tylko dodatek do miejsca pracy

>Gdyby państwo nie okradało ludzi co miesiąc ze składki zdrowotnej
Ultraliberał
Paluzel (699 punktów)
>Pewnie ultraliberał, który uważa, że pracownik to tylko dodatek do miejsca pracy.
Z chęcią poznam twoją definicję.

>Ultraliberał
Policz sobie składkę, którą ci zabierają i pomnóż to przez lata.
29-04-2016 15:48 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Pewnie ultraliberał, który uważa, że pracownik to tylko dodatek do miejsca pracy.
>Z chęcią poznam twoją definicję.

pl.wikipedia.org/wiki/Chilijski_cud

Chcę Cię przeprosić, używam czasem niejasnych definicji, a nawet zarzuca mi się, że wymyślam słowa lub stosuję niezrozumiałe zapożyczenia, nie jest to arogancja, ale nieperfekcyjna znajomość polskiego języka.

>>Ultraliberał
>Policz sobie składkę, którą ci zabierają i pomnóż to przez lata.
Cieszyłbym się płacąc więcej niż odzyskując, bo to znaczy żem zdrów
29-04-2016 12:31 
 0 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Można, pracownik może wybrać sobie inny dzień wolny.

A jak nie chce, to co? Wynocha ze sklepu?

>Gdyby państwo nie okradało ludzi

Zasadłem sensowne pytanie a otrzymałem nonsensowną odpowiedź.
C'est la vie.

> to było by ich stać na rzadkie leki

Akutat. Sądzisz, że stać ich byłoby na terapię za 1.5 mln PLN? (są i takie) Gratuluję fantazji i grubego portfela.

> Proszę sobie policzyć ile się zabiera tej składki z perspektywy kilkunastu lat.

Pewnie jakieś 1,5 mln PLN

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
Paluzel (699 punktów)
>A jak nie chce, to co? Wynocha ze sklepu?

Pozostaje albo dogadanie się z szefem, albo zmiana pracy.

>Akutat. Sądzisz, że stać ich byłoby na terapię za 1.5 mln PLN? (są i takie) Gratuluję fantazji i grubego portfela.(...) Pewnie jakieś 1,5 mln PLN

Tylko nie jest to tak proste, jak się wydaje.
natemat.pl(*)-ma-dostepu-do-drogich-terapii

Jeśli uwierzyć w informacje z powyższej strony, to chorych na choroby rzadkie mamy w Polsce około 3 mln. Mieszkańców Polski jest w przybliżeniu 38.500.000 zatem procentowo liczba chorych na choroby rzadkie wynosi w przybliżeniu 0,8%.

Czyli 99,2% mieszkańców pokrywa finansowo tych chorych czyli 0,8%. Jeśli chcesz pomóc to załóż jakąś fundację, albo dołóż się do istniejącej, tylko mi proszę nie mów, że zabieranie 99,2%, by pomóc 0,8% jest uczciwe.
29-04-2016 15:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>A jak nie chce, to co? Wynocha ze sklepu?
>Pozostaje albo dogadanie się z szefem, albo zmiana pracy.
Jednak ultraliberał
Proponujesz zmianę pracy kobiecie po 50-tce po zasadniczej szkole w małej mieścinie?

>Jeśli uwierzyć w informacje z powyższej strony, to chorych na choroby rzadkie mamy w Polsce około 3 mln. Mieszkańców Polski jest w przybliżeniu 38.500.000 zatem procentowo liczba chorych na choroby rzadkie wynosi w przybliżeniu 0,8%.

???

>Czyli 99,2% mieszkańców pokrywa finansowo tych chorych czyli 0,8%. Jeśli chcesz pomóc to załóż jakąś fundację, albo dołóż się do istniejącej, tylko mi proszę nie mów, że zabieranie 99,2%, by pomóc 0,8% jest uczciwe.

1 Jest uczciwe. Człowiek jest istotą stadną, dzięki tej stadności (i inteligencji) podporządkował sobie planetę.
2 Tak działają zdrowotne ubezpieczenia. Kiedy są zdrowi, płacą - kiedy są chorzy, korzystają
30-04-2016 20:12 
 Ocena 1 na 1
PerverserPerser (579 punktów)
>Pozostaje albo dogadanie się z szefem, albo zmiana pracy.<
Szef żeby był szefem, musi posiadać zezwolenie na działalność gospodarczą. Działalność gospodarczą na danym obszarze gospodarczym regulują ustawy. Ustawy posiadają również nakazy i zakazy. Ich przesłanką powinna być równość szans dla wszystkich podmiotów działających na rynku oraz interesy państwa. Bez tego szybko powstaną monopoliści i kartery. Szef który uważa że może prowadzić swoją działalność li tylko wg umiejętności dogadywania się musi zakupić sobie prywatną wyspę, otworzyć na niej sklep i zatrudniać personel na warunkach wynikłych z ugadania się. Otumanieni korwinizmem często błędnie pojmują słowo "wolny" w nazwie "wolny rynek". "Wolny" nie oznacza wolnej amerykanki tylko brak regulacji cen, co nawet w systemach kapitalistycznych nie jest lub nie zawsze, oczywistością.
>Czyli 99,2% mieszkańców pokrywa finansowo tych chorych czyli 0,8%. Jeśli chcesz pomóc to załóż jakąś fundację, albo dołóż się do istniejącej, tylko mi proszę nie mów, że zabieranie 99,2%, by pomóc 0,8% jest uczciwe.<
To jest nieuczciwe dopóki nikogo osobiście nie dotknie. Równie "niesprawiedliwe" jest ubezpieczenie samochodu, ubezpieczenie od pożaru, powodzi i każde inne. Nie rozumiesz istoty ubezpieczenia. Ubezpieczenie ma ubezpieczać a nie być sprawiedliwe. Jest zresztą sprawiedliwsze niż brak ubezpieczeń.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
28-04-2016 21:04 
 Ocena 2 na 2
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku? Solidarność pod rządami pana Dudy nie zachwyca swoim działaniem, może pierwszy raz zacznie naprawdę bronić pracowników?
Warto orientować się w temacie, w którym zabiera się głos.
Związek "Solidarność" proponuje identyczne rozwiązanie, jakie obowiązuje w przypadku pracy w dni świąteczne, a to znaczy, że w takie dni za ladą teoretycznie może stać wyłącznie właściciel sklepu.
To jest ściema, bo zakaz pracy w święta dotyczy wyłącznie pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ale już nie na zlecenie. To samo ma dotyczyć pracy w niedzielę.
28-04-2016 21:27 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Związek "Solidarność" proponuje identyczne rozwiązanie, jakie obowiązuje w przypadku pracy w dni świąteczne, a to znaczy, że w takie dni za ladą teoretycznie może stać wyłącznie właściciel sklepu.
>To jest ściema, bo zakaz pracy w święta dotyczy wyłącznie pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ale już nie na zlecenie. To samo ma dotyczyć pracy w niedzielę.

Sam unikam pracy na etat, ale umowa - zlecenie dla sklepowej to patologia. Szkoda, że zawodowe związki nie chcą tej patologii ograniczać, choć dobry pomysł już jest

Pomysł, żeby jedynie właściciel osobą własną za ladą stanął jest dobry, ale... w Polsce znów wykrzywiony. Jedna z sieci sklepów dała sklepowym po jednej akcji i...
28-04-2016 21:35 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Pomysł, żeby jedynie właściciel osobą własną za ladą stanął jest dobry, ale... w Polsce znów wykrzywiony. Jedna z sieci sklepów dała sklepowym po jednej akcji i...

No wlasnie. Zamiast wziac sie za sedno problemu to jak zwykle zamienia sie jedna patologie druga.

Zamiaat zmusic pracodawcow do dobrego traktowania pracownika to w imie walki z nierownoscia zamyka sie sklep i odbiera prawo do pracy tym, ktorzy lubia i chca w niedziele pracowac.

I tworzy sie kolejny prawny bubel. Na wstepie wielke halo, ze walczymy z wyzyskiem a w spisie stresci 100 ale:

- benzyna potrzebna wiec kochany pracowniku maaz pecha
- apteki potrzeba wiec kochany pracowniku masz pecha

Ale tak w ogole to walczymy o rownosc. A ze to akurat niedziela? No coz, przypadek
29-04-2016 06:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Zamiaat zmusic pracodawcow do dobrego traktowania pracownika to w imie walki z nierownoscia zamyka sie sklep i odbiera prawo do pracy tym, ktorzy lubia i chca w niedziele pracowac.

Ilu znasz ludzi, którzy lubią w niedziele stać za ladą?

>- benzyna potrzebna wiec kochany pracowniku maaz pecha
>- apteki potrzeba wiec kochany pracowniku masz pecha
>Ale tak w ogole to walczymy o rownosc. A ze to akurat niedziela? No coz, przypadek

Jakoś nie dostrzegam w tym żadnego Twojego pomysłu. Wszyscy powinni w niedziele pracować? Nikt?
Wg mnie pracować powinni ci, których praca w niedziele jest niezbędna i ci którzy chcą pracować*. Argument, JA chcę robić zakupy w niedziele jest chybiony, bo ktoś inny powie JA chcę 1 stycznia złożyć sądowy pozew.

* przy założeniu, że ich "chcę" nie spowoduje u dziesięciu innych "muszę"
29-04-2016 16:45 
 Ocena 5 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Wg mnie pracować powinni ci, których praca w niedziele jest niezbędna i ci którzy chcą pracować*. Argument, JA chcę robić zakupy w niedziele jest chybiony, bo ktoś inny powie JA chcę 1 stycznia złożyć sądowy pozew.
A ta praca to ma być niezbędna dla kogo? Niezbędna dla samych zatrudnionych (być może bez pracy w niedziele niektórzy pracownicy staną się niepotrzebni), dla ich szefów (nie czarujmy się, zamknięcia sklepów w niedzielę nie zrównoważy się rzekomo wzmożonym ruchem w pozostałe dni tygodnia), dla osób, które z tej niedzielnej pracy korzystają (niemając dostępu do pewnych usług i towarów oferowanych w niedziele, pewnie raczej nie poumierają ani się nie rozchorują, ale wszak mogą odczuwać wyraźne pogorszenie komfortu)?

I jakie to mają być te niezbędne prace? Policja, pogotowie ratunkowe, straż pożarna, jakieś inne służby reagujące w sytuacjach nagłego i bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia ludzi czy mienia i jeszcze parę podobnych specjalności.
A czy komunikacja publiczna jest niezbędna w niedziele? A w jakim zakresie?
A placówki kultury, edukacji i rozrywki? Przecież pracownicy kin, teatrów, basenów, wesołych miasteczek, ogrodów botanicznych i zoologicznych, uczelni organizujących zajęcia weekendowe, muzeów itp. też pewnie chcieliby spędzać niedziele z rodziną.

A na koniec proponuję rozważyć nieco przewrotny postulat, żeby zakazem pracy w niedziele objąć też kler i całą obsługę kościołów i innych miejsc kultu - myślę, że oni też mają prawo do odpoczynku w niedzielę i ewentualnego spędzenia tego dnia w gronie rodzinnym i że argument: JA chcę uczestniczyć w odprawianej mszy w niedzielę, jest chybiony, bo ktoś inny powie: "JA chcę 1 stycznia złożyć sądowy pozew".
29-04-2016 17:08 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>myślę, że oni też mają prawo do odpoczynku w niedzielę i ewentualnego spędzenia tego dnia w gronie rodzinnym i że argument: JA chcę uczestniczyć w odprawianej mszy w niedzielę, jest chybiony, bo ktoś inny powie: "JA chcę 1 stycznia złożyć sądowy pozew".
Ja powiem więcej - łuni strasznie grzeszą. Nikt tak jak łuni powinni pamiętać, że nawet bóg w siódmym dniu odpoczywał.
Tak wiec powinni dać przykład jako pierwsi.
szarley (54911 punktów)
Można sprowadzić rzecz do dwóch skrajności
- zniesienie niedziel i świąt i uczynienie ich czarnymi dniami w kalendarzu (każdy pracuje 5 dni w tygodniu, ale każda firma pracuje 7 dni)
- zakaz jakiejkolwiek pracy w niedziele

Zapewne nie jesteś zwolennikiem żadnej skrajności

Wszystko co jest pomiędzy tymi (głupimi) skrajnościami jest jakąś granicą
Ja jestem zwolennikiem poglądu, żeby w niedziele pracowali tylko ci, którzy wykonują prace społecznie niezbędne oraz ci, którzy pracować chcą. Przeciwny jestem zmuszaniu do pracy ludzi, dla których niedziela (ale też 1 Maja czy 11 Listopada) znaczą więcej niż zwykły dzień

Pierwsza grupa jest w miarę zdefiniowana i na pewno sądowa kancelaria pracować nie musi
Druga grupa jest jeszcze precyzyjniej zdefiniowana, ale problem leży w sczegółach
Jeśli nauczyciel WF chce pracować w niedziele, to uczniowie też muszą przyjść do szkoły? Jeśli górnik chce prowadzić wydobycie (służby i tak pracują) to z nim musi przyjść do pracy kilku innych pracowników
29-04-2016 21:53 
 Ocena 4 na 4
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Można sprowadzić rzecz do dwóch skrajności... Zapewne nie jesteś zwolennikiem żadnej skrajności
Wszystko można sprowadzić do skrajności, ale często lepszą metodą poszukiwania sensownych rozwiązań jest próba sięgnięcia do sedna danej sytuacji. A w Polsce sedno tego sporu jest zdecydowanie religijne. Tu nie chodzi o żadną ochronę pracowników, bo ta - choćby ze względu na jej postulowaną selektywność - jest tylko pretekstem, lecz o przeforsowanie katolickiego modelu postrzegania rzeczywistości i de facto takiegoż stylu życia.

Z Twojej wcześniejszej wymiany poglądów z romaro:
>KK jest główną instytucją, która walczy o zamknięcie sklepów w niedzielę i tego nie zaprzeczysz.[romaro]
>Nie, nie zaprzeczę i wcale mnie taka postawa kościoła nie dziwi, wprost uważam, że kościół ma obowiązek upominania się o wolne niedziele.[szarley]
wynika, że również Twoim zdaniem Kościół jest głównym orędownikiem wprowadzenia takiego zakazu.
Zgadzamy się zatem co do tego, jaka jest główna siła sprawcza dążąca do wprowadzenia rzeczonego zakazu, choć raczej różnimy się w ocenie motywów, jakimi ta siła się kieruje. Proponuję poszukać odpowiedzi choćby w tekście sprzed trzech lat towarzyszącym mapce podlinkowanej przez Ciebie w jednej z Twoich wypowiedzi ; można tam przeczytać o jednej z takich wcześniejszych inicjatyw:
"Pomysłodawcy liczą, że zakaz wzmocni więzi rodzinne."
No cóż, wzmacnianie więzi rodzinnych rodaków ostro zalatuje mi katolickim fetyszem wartości rodzinnych i propagowaną przez Kościół i środowiska z nim związane walką z konsumpcyjnym stylem życia (bo ten - obok upowszechnienia edukacji - najbardziej odsuwa ludzi od religii).
Przy sposobności pozwolę sobie na dodatkową dygresję, że pomysłodawcy chyba zapomnieli o położeniu geograficznym Polski, w której przez dużą część roku trudno jest korzystać z parków, deptaków i skwerów, a w galeriach handlowych jest wtedy przytulnie.

Podobną argumentację przytoczył ostatnio przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda: "Chcemy, aby niedziela była dla rodziny" .
A co, jeśli ktoś nie ma rodziny albo chce od niej odpocząć?
Być może Ty wierzysz w te intencje ulżenia doli osób pracujących w niedzielę, ja jednak obstaję przy twierdzeniu, że jest to walka o rząd dusz, tyle tylko że tym razem prowadzona nie bezpośrednio przez Kościół, lecz przez uległe mu i mające z nim zbieżne interesy przystawki polityczne i związkowe.

>Ja jestem zwolennikiem poglądu, żeby w niedziele pracowali tylko ci, którzy wykonują prace społecznie niezbędne oraz ci, którzy pracować chcą.
>Pierwsza grupa jest w miarę zdefiniowana
>Druga grupa jest jeszcze precyzyjniej zdefiniowana
Wybacz, ale ja tu nie podzielam z Tobą takiej pewności w kwestii tych definicji. Zresztą, zadałem Ci w tym względzie kilka pytań w moim poprzednim wpisie, ale odpowiedzi nie uzyskałem.
Czy osoba zatrudniająca się w sieci prowadzącej handel w niedzielę należy - Twoim zdaniem - do tych, "którzy pracować chcą" w niedziele?
szarley (54911 punktów)
>Wszystko można sprowadzić do skrajności, ale często lepszą metodą poszukiwania sensownych rozwiązań jest próba sięgnięcia do sedna danej sytuacji. A w Polsce sedno tego sporu jest zdecydowanie religijne.
>>Nie, nie zaprzeczę i wcale mnie taka postawa kościoła nie dziwi, wprost uważam, że kościół ma obowiązek upominania się o wolne niedziele.[szarley]
>wynika, że również Twoim zdaniem Kościół jest głównym orędownikiem wprowadzenia takiego zakazu.
Oczywiście, że kościół jest orędownikiem takiego zakazu. Nigdy temu przecież nie przeczyłem. Przecież kościół głoszący "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" zawsze będzie optował za świętowaniem niedzieli
Smutne jest to, że praw pracowniczych nie bronią ci, którzy głoszą się lewicą

>Zgadzamy się zatem co do tego, jaka jest główna siła sprawcza dążąca do wprowadzenia rzeczonego zakazu, choć raczej różnimy się w ocenie motywów, jakimi ta siła się kieruje.
Różnych motywów można się doszukiwać, Hennelowa zapewne napisałaby, że kościół upomina się o prawo do świętowania niedzieli, Kotliński, bo każdy katolik na mszy to 5 złotych więcej dla kleru.
Prawda zapewne jest pośrodku

>Podobną argumentację przytoczył ostatnio przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda: "Chcemy, aby niedziela była dla rodziny" .
>A co, jeśli ktoś nie ma rodziny albo chce od niej odpocząć?
Wtedy należałoby znieść Boże Narodzenie, żeby mu nie było przykro?

>Być może Ty wierzysz w te intencje ulżenia doli osób pracujących w niedzielę,
Nie ma znaczenia czy wierzę w czyste intencje, do Solidarności zaufania raczej nie mam, ale jakom rzekł, uważam że tę granicę między pracującymi a niepracującymi w niedziele należy przesunąć tak, aby sprzedawca nawozów miał wolne (jeśli chce!)

>Wybacz, ale ja tu nie podzielam z Tobą takiej pewności w kwestii tych definicji. Zresztą, zadałem Ci w tym względzie kilka pytań w moim poprzednim wpisie, ale odpowiedzi nie uzyskałem.
Uznałem odpowiedzi za tak oczywiste, że pytania za retoryczne! Ale oczywiście wrócimy do nich (pozwól że jutro )

>Czy osoba zatrudniająca się w sieci prowadzącej handel w niedzielę należy - Twoim zdaniem - do tych, "którzy pracować chcą" w niedziele?

Zależy. Jeśli chce pracować, niech pracuje (byle nie zmuszała innych) Nie zapominaj jednak, że wiele może większość takich osób pracuje w handlu, bo nie ma dla nich innej pracy. Pracodawca ma taką władzę, że nie mają wyboru. To nie lekarze, programiści, projektanci...
29-04-2016 22:37 
 Ocena 5 na 5
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Nie zapominaj jednak, że wiele może większość takich osób pracuje w handlu, bo nie ma dla nich innej pracy. Pracodawca ma taką władzę, że nie mają wyboru. To nie lekarze, programiści, projektanci...

Wiec wypydaloby wziac sie za nieuczciwych pracodawcow a nie za zamiatanie problemu pod dywan w postaci argumetacji, ze problem rozwiaze jakis tam zakaz obowiazujacy od godziny x do godziny y.

Bo jeden z drugim pracodawca sa skurwielami wiec nie pozwolimy im otwierac interesu w jeden dzien i po problemie?

A w ktorym dniu nie pozwolimy handlowac pracodawcy, ktory rowniez wyzyskuje pracownikow ale w niedziele ma i tak i tak zamnkniete? Czy na to juz nie patrzymy? Bo nwolma niedziela wszystko naprawi (niczym spowiedz u katolika)

Nalezaloby stworzyc prawo chroniace pracownika i co wazniejsze egzekwowac je a problem niedzieli nie bylby problemem.
A tak trzeba erystyka i populiznem argumentowac, ze wolna niedziela jest ratunkiem biedych kasjerek (ale juz nie kasjerek na stacji benzynowej czy kinowej)
30-04-2016 13:46 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>Nalezaloby stworzyc prawo chroniace pracownika i co wazniejsze egzekwowac je a problem niedzieli nie bylby problemem.

Nic po najlepszym prawie, jeśli na poziomie obywatela brakuje reakcji na jego łamanie.


No gods, no masters...I am who I am.
30-04-2016 02:19 
 Ocena 5 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście, że kościół jest orędownikiem takiego zakazu. Nigdy temu przecież nie przeczyłem. Przecież kościół głoszący "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" zawsze będzie optował za świętowaniem niedzieli
Gdyby sprawę dopuszczalności handlu w niedzielę stawiano w kontekście przestrzegania nakazów religijnych, byłoby to zaściankowe, ale przynajmniej uczciwe. Zasłanianie się w tej kwestii rzekomą ochroną praw pracowników (a właściwie tylko niektórych ich grup) powoduje, że do zaściankowości dochodzi jeszcze zakłamanie. Przyczyną tego zakłamania jest przypuszczalnie to, że środowiska współpracujące z Kościołem mogą się spodziewać społecznej niechęci wobec zmian oficjalnie mających na celu dostosowanie życia obywateli do wyobrażeń Kościoła i dlatego zasłaniają się w tym względzie nieszczerym frazesem o ochronie praw pracowników (doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego chcą chronić ich praw tylko w niedzielę, a nie interesują się innymi zagadnieniami dotyczącymi tej kwestii). Wszystko to sprowadza się do kiepskiego udawania, że tu niby wcale nie chodzi o narzucenie całemu społeczeństwu nakazów Kościoła.

>>Zgadzamy się zatem co do tego, jaka jest główna siła sprawcza dążąca do wprowadzenia rzeczonego zakazu, choć raczej różnimy się w ocenie motywów, jakimi ta siła się kieruje.
>Różnych motywów można się doszukiwać, Hennelowa zapewne napisałaby, że kościół upomina się o prawo do świętowania niedzieli, Kotliński, bo każdy katolik na mszy to 5 złotych więcej dla kleru.
I właśnie dlatego przytoczyłem dwie wypowiedzi zwolenników wprowadzenia rzeczonego zakazu; wynika z nich, że inicjatorom chodzi o to, aby wzmocnić "więzi rodzinne" i "aby niedziela była dla rodziny". W ocenie tej retoryki warto mieć na względzie, że to właśnie Kościół zawłaszczył sobie obronę rodziny i uczynił z niej hasło, którym usiłuje firmować rożne swoje pomysły i działania. No cóż, naziści dbali o czystość rasową, komuniści prawili bajki o swojej trosce o dobru ludu pracującego, a tu mamy troskę o dobro rodziny. Trzy potencje troszczące się o szarego człowieka!

>Prawda zapewne jest pośrodku
Co do tego nie mogę się z Tobą zgodzić. Sam fakt występowania mocno przeciwstawnych opinii nie oznacza jeszcze, że prawda leży pośrodku. Dezinformacja i przeinaczenia w żaden sposób nie wpływają na usadowienie prawdy.

>>Podobną argumentację przytoczył ostatnio przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda: "Chcemy, aby niedziela była dla rodziny" .
>>A co, jeśli ktoś nie ma rodziny albo chce od niej odpocząć?
>Wtedy należałoby znieść Boże Narodzenie, żeby mu nie było przykro?
A to niby z jakiej racji? Czy Boże Narodzenie jest świętem zawłaszczonym na potrzeby życia rodzinnego?

>Nie ma znaczenia czy wierzę w czyste intencje, do Solidarności zaufania raczej nie mam, ale jakom rzekł, uważam że tę granicę między pracującymi a niepracującymi w niedziele należy przesunąć tak, aby sprzedawca nawozów miał wolne (jeśli chce!)
Dlaczego dawać wybór sprzedawcy nawozów, a odmawiać go kasjerce w operze czy w zoo?

>>Wybacz, ale ja tu nie podzielam z Tobą takiej pewności w kwestii tych definicji. Zresztą, zadałem Ci w tym względzie kilka pytań w moim poprzednim wpisie, ale odpowiedzi nie uzyskałem.
>Uznałem odpowiedzi za tak oczywiste, że pytania za retoryczne!
Te odpowiedzi będą wręcz nieistotne, jeśli uznamy, że w całym tym przedsięwzięciu "propracowniczym" chodzi o propagowanie kościelnego światopoglądu, a nie o ochronę praw pracowników. W tym sporze Kościół jest tak samo przejęty ochroną praw pracowników, jak w sporze o prawo do aborcji jest przejęty godnością kobiety i tzw. świętością życia. Wybacz dosadność, ale to są bajeczki dla małych dzieci albo naiwnych dorosłych.

>>Czy osoba zatrudniająca się w sieci prowadzącej handel w niedzielę należy - Twoim zdaniem - do tych, "którzy pracować chcą" w niedziele?
>Zależy. Jeśli chce pracować, niech pracuje (byle nie zmuszała innych) Nie zapominaj jednak, że wiele może większość takich osób pracuje w handlu, bo nie ma dla nich innej pracy. Pracodawca ma taką władzę, że nie mają wyboru. To nie lekarze, programiści, projektanci...
Nie zapominam, tak samo jak nie zapominam, że pracownicy instytucji kultury, oświaty i rozrywki, policji i straży oraz wszyscy ci, którzy pracują w niedziele (a nie mają związku z handlem), także mogą mieć problemy ze znalezieniem innej pracy.
szarley (54911 punktów)
Trudno mi odpowiadać kilku osobom naraz tymi samymi argumentoma, ale Tobie imiennie obiecałem odpowiedź

Streszczę :
W sierocińcu w niedziele muszą pracować wychowawcy. Księgowa nie musi
W szpitalu muszą pracować lekarze, zaopatrzeniowiec nie musi
W Straży pożarnej muszą dyżurować strażacy, kontrolerzy gaśnic nie muszą
W publicznej komunikacji pracują kierowcy, ale warsztaty są zamknięte

Teatry, kina, muzea, zooparki są otwarte (choć też w te dni nie wszyscy tam pracują) bo to jest bardzo społecznie użyteczne, zamknięcie tych placówek to już byłby dogmatyzm.

Nie można odłożyć do jutra zakupu paliwa, czasem chleba, można odłożyć do jutra zakup telewizora, pralki, szklanek... (oczywiście znajdzie się mnóstwo obrońców konieczności kupienia lakieru do auta, bo jutro trzeba wyjechać....)

W drugą stronę:
Jeśli dla potrzeb klientów trzeba otwierać sklepy, to dlaczego nie banki, urządy, wywiadówki w szkołach?

Niedziela jest dla wielu ludzi dniem szczególnym. Dla jednych z przyczyny czysto praktycznych jako dzień kiedy większość ludzi nie pracuje i łatwiej jest zorganizować rodzinny wypad na rower, dla innych bo jest to dzień święty i pracować nie chcą

Jeśli ktoś chce pracować powinien mieć do tego prawo (pod warunkiem uszanowania praw innych) Jeśli właściciel sklepu chce stać za ladą w niedzielę, niech stoi. Nawet niech Nowy Rok wita w sklepie jeśli jego wola, pracownika najemnogo niech nie zmusza

Student medycyny, policyjnej lub wojskowej szkoły, uczeń technikum kolejowego , chemicznego , medycznego, górniczego, hutyniczego wie z góry, że niejedne święta w pracy spędzi i będzie potrzebny! ale trzeba też zauważyć że akurat pracownicy handlu są najbardziej ekonomicznie i politycznie słabą częścią proletariatu

Nikogo nie wolno do religijnych praktyk zmuszać, nikomu nie wolno ich utrudniać

Mam nadzieję, że odpowiedziałem też na Twoje pytania, bo za bardzo Cię uważam, aby narażać się na zarzut ignorowania Ciebie
Przepraszam tych, którym nie odpowiedziałem, ale nie chcę zaśmiecać forum pisząc kilkakroć to samo
30-04-2016 16:15 
 Ocena 6 na 6
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Trudno mi odpowiadać kilku osobom naraz tymi samymi argumentoma, ale Tobie imiennie obiecałem odpowiedź
>Przepraszam tych, którym nie odpowiedziałem, ale nie chcę zaśmiecać forum pisząc kilkakroć to samo
Jeśli w jakiejś kwestii wypowiedziałeś się już wcześniej, zawsze możesz w kolejnych odpowiedziach kierowanych do kilku rozmówców wskazać na taki konkretny fragment, najlepiej opatrzony linkiem do postu.
Zaśmiecać forum, oczywiście, nie należy!

>W sierocińcu w niedziele muszą pracować wychowawcy. Księgowa nie musi
>...
>W publicznej komunikacji pracują kierowcy, ale warsztaty są zamknięte
Trafnie uchwyciłeś tu istotę funkcjonowania wielu instytucji działających w niedziele przy zmniejszonych mocach przerobowych.

>Teatry, kina, muzea, zooparki są otwarte (choć też w te dni nie wszyscy tam pracują) bo to jest bardzo społecznie użyteczne, zamknięcie tych placówek to już byłby dogmatyzm.
A jakie przyjmujesz kryterium użyteczności społecznej?
Dlaczego niby kino czy zoo ma być potrzebniejsze w niedziele niż drogeria, sklep spożywczy czy nawet sklep ze sprzętem AGD lub RTV? A jeśli statystyki by nam wykazały, że więcej ludzi odwiedza w niedziele sklepy niż kina, to nadal będziesz obstawał przy tym nader subiektywnym kryterium większej niedzielnej użyteczności społecznej instytucji kultury i rozrywki niż placówek handlowych? Ja na przykład poważnie rozważałbym wówczas przeciwieństwo tej tezy.

>zamknięcie tych placówek to już byłby dogmatyzm.
Nie większy niż zamknięcie placówek handlowych. To tylko kwestia subiektywnej oceny.

>Nie można odłożyć do jutra zakupu paliwa, czasem chleba, można odłożyć do jutra zakup telewizora, pralki, szklanek...
Skąd taki kategoryczny podział?
Dlaczego nie można odłożyć zakupu paliwa? Wystarczy być zapobiegliwym i dokonać go przed momentem, w którym jego odłożenie stanie się niemożliwe. A jeśli chodzi o tych, którzy są cały dzień w drodze, to wszak wystarczy umieścić jedną stację paliw w promieniu, powiedzmy, 50 km, i to najlepiej wysterylizowaną ze wszelkich dodatkowych gadżetów jak batoniki, kanapki i to wszystko, w co należało się zaopatrzyć w dzień inny niż niedziela.
Dokładnie to samo można powiedzieć o zakupie chleba, telewizora, pralki czy szklanek. Wszystko można zrobić poza niedzielą, tylko że to samo dotyczy wizyty w instytucjach kultury czy rozrywki.

>W drugą stronę:
>Jeśli dla potrzeb klientów trzeba otwierać sklepy, to dlaczego nie banki, urządy, wywiadówki w szkołach?
W trzecią stronę:
Jeśli dla potrzeb stróżów moralności publicznej trzeba zamykać sklepy, to dlaczego nie muzea, kina, teatry, ogrody zoologiczne, restauracje, kościoły? Jeśli wypoczywać na łonie rodziny, to na całego.

>Niedziela jest dla wielu ludzi dniem szczególnym. Dla jednych z przyczyny czysto praktycznych jako dzień kiedy większość ludzi nie pracuje i łatwiej jest zorganizować rodzinny wypad na rower, dla innych bo jest to dzień święty i pracować nie chcą
A dla jeszcze innych jest dniem, w którym mają ochotę wyskoczyć całą rodziną do galerii handlowej, gdzie porobią jakieś cieszące ich zakupy, zjedzą obiad w restauracji, pójdą do cukierni, kina czy na siłownię.

>Jeśli ktoś chce pracować powinien mieć do tego prawo (pod warunkiem uszanowania praw innych) Jeśli właściciel sklepu chce stać za ladą w niedzielę, niech stoi. Nawet niech Nowy Rok wita w sklepie jeśli jego wola, pracownika najemnogo niech nie zmusza
Nikt nikogo nie zmusza do podejmowania zatrudnienia w miejscu, w którym występuje konieczność pracy w niedziele. A co mają zrobić osoby, które bardzo chciałyby mieć wolne wtorki albo czwartki? Jak dostosujemy do nich życie całego społeczeństwa?

>Student medycyny, policyjnej lub wojskowej szkoły, uczeń technikum kolejowego , chemicznego , medycznego, górniczego, hutyniczego wie z góry, że niejedne święta w pracy spędzi i będzie potrzebny!
Dokładnie to samo wie z góry osoba, która decyduje się na podjęcie pracy w Tesco czy Biedronce.

>ale trzeba też zauważyć że akurat pracownicy handlu są najbardziej ekonomicznie i politycznie słabą częścią proletariatu
Z pewnością nie są słabszą częścią "proletariatu" niż pracownicy instytucji kultury i rozrywki, których niedzielna praca jest - Twoim zdaniem - bardzo użyteczna społecznie. Wątpię też, czy wiedzie im się gorzej niż pracownikom sierocińców, strażakom czy kolejarzom.

>Nikogo nie wolno do religijnych praktyk zmuszać, nikomu nie wolno ich utrudniać
Utrudnianie uczestnictwa w praktykach religijnych skończyło się u nas w 1989 roku; od tego czasu w rozwoju polskiego społeczeństwa zdecydowanie preferowany jest kierunek odwrotny (religia w szkołach; tzw. kompromis aborcyjny, będący faktycznie zaostrzeniem wcześniejszych rozwiązań, zresztą niespecjalnie przestrzegany przez instytucje państwowe; konkordat budzący poważne wątpliwości; panoszenie się Kościoła w życiu społecznym i politycznym).

>Mam nadzieję, że odpowiedziałem też na Twoje pytania, bo za bardzo Cię uważam, aby narażać się na zarzut ignorowania Ciebie
Dziękuję. Ja również bardzo Cię szanuję.

Skoro jednak mówimy o odpowiadaniu na pytania, to zauważ, że mój niniejszy wpis - w przeciwieństwie do poprzedniego - nie odnosi się do przywołanego wczoraj sedna religijnego sporu o dopuszczalność handlu w niedziele, a jedynie do jego sfery pozornej, czyli rzekomej ochrony praw pracowniczych, tak ochoczo podkreślanej przez środowiska związane z Kościołem. Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.
30-04-2016 17:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>A jakie przyjmujesz kryterium użyteczności społecznej?
>Dlaczego niby kino czy zoo ma być potrzebniejsze w niedziele niż drogeria, sklep spożywczy czy nawet sklep ze sprzętem AGD lub RTV? A jeśli statystyki by nam wykazały, że więcej ludzi odwiedza w niedziele sklepy niż kina, to nadal będziesz obstawał przy tym nader subiektywnym kryterium większej niedzielnej użyteczności społecznej instytucji kultury i rozrywki niż placówek handlowych? Ja na przykład poważnie rozważałbym wówczas przeciwieństwo tej tezy.

Oczywiście takie kryterium może być tematem dyskusji (choć nie między prawodawcami trochę daremnej) Jednak skoro porównujesz zoo i drogerię, to do zoo idzie się zazwyczaj całą rodziną lub grupą przyjaciół dla wypoczynku, do drogerii na krótkie zakupy. Statystyki.. fajna rzecz, Ile jest w Polsce galerii, a ile zoo? Ile kosztuje bilet do zoo dla rodziny?

>>zamknięcie tych placówek to już byłby dogmatyzm.
>Nie większy niż zamknięcie placówek handlowych.
W takim razie dogmatyzmem jest też zamknięcie w niedzielę szkół?

>>Nie można odłożyć do jutra zakupu paliwa, czasem chleba, można odłożyć do jutra zakup telewizora, pralki, szklanek...
>Skąd taki kategoryczny podział?
Z życiowego doświadczenia. Jednak.

>Dlaczego nie można odłożyć zakupu paliwa? Wystarczy być zapobiegliwym i dokonać go przed momentem, w którym jego odłożenie stanie się niemożliwe. A jeśli chodzi o tych, którzy są cały dzień w drodze, to wszak wystarczy umieścić jedną stację paliw w promieniu, powiedzmy, 50 km, i to najlepiej wysterylizowaną ze wszelkich dodatkowych gadżetów jak batoniki, kanapki i to wszystko, w co należało się zaopatrzyć w dzień inny niż niedziela.
Wgryzasz się w szczegóły, na które można odpowiedzieć równie absurdalnymi szczegółami. Poczta też musi być czynna w promieniu godzinnego dojazdu autobusem bo ktoś zapomniał wysłać życzenia...

>>W drugą stronę:
>>Jeśli dla potrzeb klientów trzeba otwierać sklepy, to dlaczego nie banki, urządy, wywiadówki w szkołach?
>W trzecią stronę:
>Jeśli dla potrzeb stróżów moralności publicznej trzeba zamykać sklepy, to dlaczego nie muzea, kina, teatry, ogrody zoologiczne, restauracje, kościoły?
Chyba właśnie o to ostanie chodzi.
Powtórzę: mam wrażenie, że nikogo z przeciwników zamykania sklepów nie ruszyłby pomysł zamknięcia sklepów w każdy czwartek.

>>Niedziela jest dla wielu ludzi dniem szczególnym. Dla jednych z przyczyny czysto praktycznych jako dzień kiedy większość ludzi nie pracuje i łatwiej jest zorganizować rodzinny wypad na rower, dla innych bo jest to dzień święty i pracować nie chcą
>A dla jeszcze innych jest dniem, w którym mają ochotę wyskoczyć całą rodziną do galerii handlowej, gdzie porobią jakieś cieszące ich zakupy, zjedzą obiad w restauracji, pójdą do cukierni, kina czy na siłownię.
I tu trzeba się zastanowić czy ich wolność nie jest kosztem wolności innych
Powtórzę: kto szuka pracy w policji, straży medycynie, wie na co się gotuje, kto szuka pracy w sklepie zazwyczaj nie ma innego wyjścia

>>Jeśli ktoś chce pracować powinien mieć do tego prawo (pod warunkiem uszanowania praw innych) Jeśli właściciel sklepu chce stać za ladą w niedzielę, niech stoi. Nawet niech Nowy Rok wita w sklepie jeśli jego wola, pracownika najemnogo niech nie zmusza
>Nikt nikogo nie zmusza do podejmowania zatrudnienia w miejscu, w którym występuje konieczność pracy w niedziele.
Doprawdy? znajdź inną pracę dla 50-latki po zawodówce (lub nawet po maturze)

>A co mają zrobić osoby, które bardzo chciałyby mieć wolne wtorki albo czwartki? Jak dostosujemy do nich życie całego społeczeństwa?
O czwartkach już pisałem, nikogo by nie bolały, bo nikt nie wykorzysta wolnego dnia na pójście do kościoła.

>>Student medycyny, policyjnej lub wojskowej szkoły, uczeń technikum kolejowego , chemicznego , medycznego, górniczego, hutyniczego wie z góry, że niejedne święta w pracy spędzi i będzie potrzebny!
>Dokładnie to samo wie z góry osoba, która decyduje się na podjęcie pracy w Tesco czy Biedronce.
Nie! Popatrz kto pracuje w biedronkach. Ludzie, dla których alternatywą jest zasiłek, pracują w niedzielę, nie mając wyboru. W płockiej rafinerii za niedzielę jest podwójna płaca, w biedronce też? w kopalni jest świadomość niezbędności swojej pracy, w osiedlowym sklepiku, żal że trzeba -nastą niedzielę pracować na drugiej zmianie

>>ale trzeba też zauważyć że akurat pracownicy handlu są najbardziej ekonomicznie i politycznie słabą częścią proletariatu
>Z pewnością nie są słabszą częścią "proletariatu" niż pracownicy instytucji kultury i rozrywki, których niedzielna praca jest - Twoim zdaniem - bardzo użyteczna społecznie. Wątpię też, czy wiedzie im się gorzej niż pracownikom sierocińców, strażakom czy kolejarzom.
Porównaj płace

>>Nikogo nie wolno do religijnych praktyk zmuszać, nikomu nie wolno ich utrudniać
>Utrudnianie uczestnictwa w praktykach religijnych skończyło się u nas w 1989 roku; od tego czasu w rozwoju polskiego społeczeństwa zdecydowanie preferowany jest kierunek odwrotny (religia w szkołach; tzw. kompromis aborcyjny, będący faktycznie zaostrzeniem wcześniejszych rozwiązań, zresztą niespecjalnie przestrzegany przez instytucje państwowe; konkordat budzący poważne wątpliwości; panoszenie się Kościoła w życiu społecznym i politycznym).

To zabroń biskupom się panoszyć a nie sklepowej iść na mszę i świętować w niedziele
30-04-2016 17:03 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>Skoro jednak mówimy o odpowiadaniu na pytania, to zauważ, że mój niniejszy wpis - w przeciwieństwie do poprzedniego - nie odnosi się do przywołanego wczoraj sedna religijnego sporu o dopuszczalność handlu w niedziele, a jedynie do jego sfery pozornej, czyli rzekomej ochrony praw pracowniczych, tak ochoczo podkreślanej przez środowiska związane z Kościołem. Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.

Nie mam niczego wspólnego z konserwatywną prawicą, z polskim kościołem bardzo niewiele , ale w tym przypadku prawa pracownicze idą w parze z prawem do religijnej tolerancji.
Jak widać czym innym jest tolerancja wobec biskupa a czym innym wobec sklepowej

Nie znalazłem żadnych badań na temat jak chętnie pracują w niedziele pracownicy poszczególnych branż, z doświadczenia wiem, że do kopalń są zawsze chętni do pracy w niedziele w zamian za dwa dni wyrównania, spróbuj czasem porozmawiać z pracownicą sklepu

Zdarza mi się pracować w niedziele. Projekt się sypnął i nóż czasu na gardle. pomiary można wykonać tylko w przerwie w ruchu kopalni... Ale ja mam wybór!
30-04-2016 18:44 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.
>Nie mam niczego wspólnego z konserwatywną prawicą, z polskim kościołem bardzo niewiele,
Pan nie, ale próba wymuszenia dnia wolnego w niedzielę już zdecydowanie tak.

>ale w tym przypadku prawa pracownicze idą w parze z prawem do religijnej tolerancji.
Nawet Bóg, gdyby istniał, to by się oburzył. Jeżeli chodzi o ochronę praw pracowniczych, to praca w niedzielę jest na bardzo dalekim miejscu i najpierw należałoby by się zająć tymi bardziej istotnymi. Począwszy od sprawiedliwego wynagrodzenia i przestrzegania (coraz bardziej naciąganych) ustawowych godzin pracy.

>Jak widać czym innym jest tolerancja wobec biskupa a czym innym wobec sklepowej.
Zdecydowanie czymś innym. Większość sprzedawców ubóstwia biskupów, a większość biskupów, to praktycznie (nie słownie, gdyż to koryto i nie wolno zrażać płatników) ma sprzedawców w wielkim poważaniu.

>Nie znalazłem żadnych badań na temat jak chętnie pracują w niedziele
Inteligentny człowiek, gdy nie musi to nie pracuje, chyba, iż jego praca to realizacja osobistych zainteresowań i możliwości samorealizacji. Innych do pracy przymusza ekonomia. W niedzielę, ale nie tylko w niedzielę, można wiele ciekawych rzeczy robić, albo sobie poleżeć.

>Nie znalazłem żadnych badań na temat jak chętnie pracują w niedziele pracownicy poszczególnych branż, z doświadczenia wiem, że do kopalń są zawsze chętni do pracy w niedziele w zamian za dwa dni wyrównania, spróbuj czasem porozmawiać z pracownicą sklepu.
Rozmawiałem, smutno jest każdemu gdy musi się pracować gdy inni mają wolne, ale gdy dostanie się podwójną dniówkę, czy też dwa dni wolnego to narasta podwójna chęć do pracy w niedzielę. Nie przesadzajmy też z religijnością Polaków, a ci najbardziej religijni dają sobie radę z przestrzeganiem kościelnych przykazań. Gorzej z "Dekalogiem".

>Zdarza mi się pracować w niedziele. Projekt się sypnął i nóż czasu na gardle. pomiary można wykonać tylko w przerwie w ruchu kopalni... Ale ja mam wybór!
I co sądzi Pan, iż gdy Pan miał wybór, to Bóg Panu wybaczył, a nie wybaczy tym, którzy nie mają wyboru? Jestem całkowicie przekonanym, iż pan Quetzalcoatl ma tu 100% racji pisząc: Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.

Pozdrawiam.

@@@
.
30-04-2016 19:32 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Nie mam niczego wspólnego z konserwatywną prawicą, z polskim kościołem bardzo niewiele,
>Pan nie, ale próba wymuszenia dnia wolnego w niedzielę już zdecydowanie tak.
Są sytuacje w których z diabłem mi po drodze

>>ale w tym przypadku prawa pracownicze idą w parze z prawem do religijnej tolerancji.
>Nawet Bóg, gdyby istniał, to by się oburzył. Jeżeli chodzi o ochronę praw pracowniczych, to praca w niedzielę jest na bardzo dalekim miejscu i najpierw należałoby by się zająć tymi bardziej istotnymi.
Do dyskusji czy najpierw czy potem, na pewno wiele jest do zrobienia zwłaszcza w dzikich krajach, w których pracownik jest dodatkiem do miejsca pracy. Tu akurat dyskusja jest o wolnych niedzielach.

W moim przekonaniu nie jest wszystko jedno kiedy pracownik ma wolne, skoro samym pracownikom nie jest zajedno. A nie jest. Także z powodów religijnych.

>>Jak widać czym innym jest tolerancja wobec biskupa a czym innym wobec sklepowej.
>Zdecydowanie czymś innym. Większość sprzedawców ubóstwia biskupów, a większość biskupów, to praktycznie (nie słownie, gdyż to koryto i nie wolno zrażać płatników) ma sprzedawców w wielkim poważaniu.
Dlatego nie upominam się o prawa biskupów

>>Nie znalazłem żadnych badań na temat jak chętnie pracują w niedziele pracownicy poszczególnych branż, z doświadczenia wiem, że do kopalń są zawsze chętni do pracy w niedziele w zamian za dwa dni wyrównania, spróbuj czasem porozmawiać z pracownicą sklepu.
>Rozmawiałem, smutno jest każdemu gdy musi się pracować gdy inni mają wolne, ale gdy dostanie się podwójną dniówkę, czy też dwa dni wolnego to narasta podwójna chęć do pracy w niedzielę.
Dlatego wielu pracowników chce w niedziele pracować i jestem za tym, aby im było wolno, ale świadom jestem, że gdyby im normalną stawkę lub wyrównanie 1:1 zaproponowano, chętni by nie byli. Na swoim niech każdy pracuje kiedy chce. Z moich obserwacji (a badań nie znalazłem, lub może nawet nikt nie robił, bo ktoby się w szczęśliwym liberalnim kraju sklepowymi przejmował) wynika jednak, że w handlu pracuje się niechętnie

>>Zdarza mi się pracować w niedziele. Projekt się sypnął i nóż czasu na gardle. pomiary można wykonać tylko w przerwie w ruchu kopalni... Ale ja mam wybór!
>I co sądzi Pan, iż gdy Pan miał wybór, to Bóg Panu wybaczył, a nie wybaczy tym, którzy nie mają wyboru?
Wprost przeciwnie Sądzę, że prędzej wybaczy tym bez wyboru, Mea culpa, ale świat powinien być organizowany aby dać wybór czy grzeszyć (byle nie przeciw innym ludziom)

>Jestem całkowicie przekonanym, iż pan Quetzalcoatl ma tu 100% racji pisząc: Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.

Być może, choć mechanizm wymaga dookreślenia.
Biskupi nasilają swoje żądania nie kierując się dobrem pracowników, ale chęcią większej kontroli nad politykami, jednak w sprawach wolnych niedziel inaczej mówić nie mogą (choć wielu prawdom wiary przeczyć poradzą)
Jednak zwykły wierny, który dzięki temu zyska wolną niedzielę to dobro zupełnie inne niż biskup. Nie należy na złość biskupom zakazywać wolnej niedzieli, bo cierpi na tym nie biskup, a sklepowa.

W niektórych sprawach nawet z diabłem mi po drodze. a w niektórych to nawet z biskupami

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
30-04-2016 22:56 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Są sytuacje w których z diabłem mi po drodze
www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycje

Nawet Bóg, gdyby istniał, to by się oburzył. Jeżeli chodzi o ochronę praw pracowniczych, to praca w niedzielę jest na bardzo dalekim miejscu i najpierw należałoby by się zająć tymi bardziej istotnymi.
>Do dyskusji czy najpierw czy potem, na pewno wiele jest do zrobienia zwłaszcza w dzikich krajach, w których pracownik jest dodatkiem do miejsca pracy.
Dobrą ilustracją polskiego biznesu jest program "Kuchenne rewolucje". Spokojnie te same motywacje prowadzenia biznesu oraz umiejętności zarządzania ludźmi można rozszerzyć na wszystkie branże.

> Tu akurat dyskusja jest o wolnych niedzielach.
Tak, ale ja najbardziej nienawidzę hipokryzji, a to jest temat zastępczy.

>W moim przekonaniu nie jest wszystko jedno kiedy pracownik ma wolne, skoro samym pracownikom nie jest zajedno. A nie jest.
Nie jest, większość chciałaby mieć wolne wraz z innymi i ewentualnie dodatkowe.

> Także z powodów religijnych.
Tak, dla jakiejś tam części z powodów religijnych. Choć moja znajoma pracuje na dużej plebanii i jeszcze nigdy nie dostała propozycji aby w niedzielę nie przychodziła i dzień święty święciła, a księża się sami obsłużą.

> Z moich obserwacji (a badań nie znalazłem, lub może nawet nikt nie robił, bo kto by się w szczęśliwym liberalnym kraju sklepowymi przejmował) wynika jednak, że w handlu pracuje się niechętnie.
Gdyż to praca ciężka, słabo płatna i o szacunek trudno.

Jestem całkowicie przekonanym, iż pan Quetzalcoatl ma tu 100% racji pisząc: Trzeba jednak pamiętać, że w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.
>Być może, choć mechanizm wymaga dookreślenia.
Proste im więcej wiernych w niedzielę tym taca pełniejsza.

>Biskupi nasilają swoje żądania nie kierując się dobrem pracowników, ale chęcią większej kontroli nad politykami, jednak w sprawach wolnych niedziel inaczej mówić nie mogą (choć wielu prawdom wiary przeczyć poradzą).
Kler najpierw dba o własne doczesne interesy, używając w tym celu przeróżnych narzędzi, a dopiero później zastanawia się jak to sprzedać innym. "Módl i się i pracuj, a zbawienie wieczne będzie ci dane". Przeciwko czemu nawet co przyzwoitsi księża protestowali: [Załącznik]

>Jednak zwykły wierny, który dzięki temu zyska wolną niedzielę to dobro zupełnie inne niż biskup. Nie należy na złość biskupom zakazywać wolnej niedzieli, bo cierpi na tym nie biskup, a sklepowa.
Ależ Pan mnie zupełnie nie zrozumiał. Jestem zdecydowanie po stronie pracowników, a nie właścicieli, którzy zawsze dadzą sobie radę oraz za prawem wyboru wszędzie tam, gdzie mój wybór nie ogranicza innym prawa do wyboru. Ja na przykład od dzieciństwa w wigilię Bożego Narodzenia jem postne, ale wcale mi nie przeszkadza, iż biskupi pozwolili teraz wiernym na tłusto zajadać. Ot z jednej strony tradycja, a z drugiej aggiornamento.

Pozdrawiam.

@@@
.
01-05-2016 02:18 
 Ocena 3 na 5
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście takie kryterium może być tematem dyskusji
Myślę, że jeśli ktoś opowiada się za ochroną jednej grupy pracowników przed pracą w niedziele, a zgadza się na taką pracę innych grup, raczej nieróżniących się od tej pierwszej pod względem zamożności i wpływów politycznych, takie kryterium zdecydowanie powinien mieć w zanadrzu. W przeciwnym wypadku dyskusja staje się oderwana od rzeczywistości.

>Jednak skoro porównujesz zoo i drogerię, to do zoo idzie się zazwyczaj całą rodziną lub grupą przyjaciół dla wypoczynku, do drogerii na krótkie zakupy.
Znam osoby, które lubią spędzać całkiem sporo czasu w drogeriach, oraz takie, które nie znoszą zoo. Znam też takie, które są przeciwieństwem opisu zawartego w poprzednim zdaniu. Zwykle najlepiej jest dać ludziom swobodę wyboru.

>Ile jest w Polsce galerii, a ile zoo?
Galerii jest pewnie więcej. Dlaczego? Może dlatego, że zoo jest raczej droższe w utworzeniu i przynosi mniejsze zyski, a może dlatego, że jest na nie mniejsze zapotrzebowanie społeczne.

>Ile kosztuje bilet do zoo dla rodziny?
Często mniej niż zakupy w drogerii.

>W takim razie dogmatyzmem jest też zamknięcie w niedzielę szkół?
Mieszasz kategorie!
Szkoły bez problemu realizują stawiane przed nimi cele w dni robocze, placówki handlowe nie, bo ludzie w te dni często są zabiegani i znajdują czas i ochotę na zakupy dopiero w weekend. Gdyby było inaczej, handel nie działałby w niedziele, bo handel jest prywatny i funkcjonuje w taki sposób, jaki daje najlepsze rezultaty ekonomiczne.

>>Skąd taki kategoryczny podział?
>Z życiowego doświadczenia. Jednak.
W takim razie mamy odmienne doświadczenia życiowe.

>>>Dlaczego nie można odłożyć zakupu paliwa?
>>Wgryzasz się w szczegóły, na które można odpowiedzieć równie absurdalnymi szczegółami.
Absurd szczegółu jest często najlepszym sposobem obnażenia innego absurdu.

>mam wrażenie, że nikogo z przeciwników zamykania sklepów nie ruszyłby pomysł zamknięcia sklepów w każdy czwartek.
A kogo ze zwolenników zakazu handlu w niedzielę ruszyłby pomysł zamknięcia sklepów w każdy czwartek? A może ich interesuje tylko niedzielny los kasjerek?

>>A dla jeszcze innych jest dniem, w którym mają ochotę wyskoczyć całą rodziną do galerii handlowej...
>I tu trzeba się zastanowić czy ich wolność nie jest kosztem wolności innych
Odbywa się to nie większym kosztem wolności innych osób niż niedzielna msza odbywa się kosztem wolności organisty, zakrystiana i innych osób asystujących. Jak myślisz, czy organista może odmówić udziału w niedzielnych nabożeństwach (bo woli ten czas spędzić z rodziną) bez obawy o dalsze losy współpracy z parafią?
Zadałem ci to pytanie nie dlatego, że jestem szczególnie cięty na Kościół, lecz dlatego, że każdy, kto bierze się za naprawianie świata, powinien zacząć od posprzątania własnego podwórka. A w odniesieniu do Kościoła tego nie widać.

>>Nikt nikogo nie zmusza do podejmowania zatrudnienia w miejscu, w którym występuje konieczność pracy w niedziele.
>Doprawdy? znajdź inną pracę dla 50-latki po zawodówce (lub nawet po maturze)
Gdy zostanie wprowadzony zakaz handlu w niedziele, liczba osób zatrudnionych w handlu z pewnością się zmniejszy, więc tej nieszczęsnej 50-latce po zawodówce (lub nawet po maturze) będzie jeszcze trudniej cokolwiek znaleźć.

>>A co mają zrobić osoby, które bardzo chciałyby mieć wolne wtorki albo czwartki?
>O czwartkach już pisałem, nikogo by nie bolały, bo nikt nie wykorzysta wolnego dnia na pójście do kościoła.
I też dziwnym trafem nikt nie upomina się o wtorki ani czwartki.

>>>Student medycyny, policyjnej lub wojskowej szkoły ... wie z góry, że niejedne święta w pracy spędzi
>>Dokładnie to samo wie z góry osoba, która decyduje się na podjęcie pracy w Tesco czy Biedronce.
>Nie! Popatrz kto pracuje w biedronkach. Ludzie, dla których alternatywą jest zasiłek, pracują w niedzielę, nie mając wyboru.
Najwyraźniej obserwujemy zupełnie innych ludzi w sklepach Biedronki. Ja regularnie odwiedzam kilka takich sklepów i nawet trochę znam niektórych ludzi w nich zatrudnionych. Większość to młode osoby uzupełniające wykształcenie i mające jakieś mniej lub bardziej skonkretyzowane plany zawodowe na przyszłość. Niestety, nie dostrzegam odmalowanej przez ciebie beznadziejności tych miejsc. Zatrudnieni w tych placówkach też nie wydają mi się szczególnie przygnębieni, ale może w Twojej miejscowości jest inaczej.

>>Wątpię też, czy wiedzie im się gorzej niż pracownikom sierocińców, strażakom czy kolejarzom.
>Porównaj płace
Porównałem.

>To zabroń biskupom się panoszyć a nie sklepowej iść na mszę i świętować w niedziele
Nie mam mocy zabraniania innym czegokolwiek.

>>w całej tej awanturze bynajmniej nie chodzi o jakiekolwiek prawa pracowników, lecz o rozszerzenie wpływów Kościoła i związanej z nim konserwatywnej prawicy.
>Nie mam niczego wspólnego z konserwatywną prawicą, z polskim kościołem bardzo niewiele , ale w tym przypadku prawa pracownicze idą w parze z prawem do religijnej tolerancji.
I właśnie na tej przypadkowej koincydencji środowiska konserwatywne usiłują zbić kapitał polityczny.

>Jak widać czym innym jest tolerancja wobec biskupa a czym innym wobec sklepowej
Tolerancja wobec biskupa brzmi trochę jak tolerancja wobec prezesa spółki giełdowej. Z pewnością jest mu bardzo potrzebna z Twojej czy mojej strony.

>Nie znalazłem żadnych badań na temat jak chętnie pracują w niedziele pracownicy poszczególnych branż,
Przejrzeć wyniki badań zawsze warto, żeby poznać konkretne liczby, ale i bez badań można się domyślić, że ludzie nie przepadają za pracą w niedziele. Jedyną rekompensatą jest wtedy satysfakcjonujące wynagrodzenie.

>Zdarza mi się pracować w niedziele... Ale ja mam wybór!
"I tu trzeba się zastanowić czy [Twoja] wolność nie jest kosztem wolności innych".
01-05-2016 12:08 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Oczywiście takie kryterium może być tematem dyskusji
>Myślę, że jeśli ktoś opowiada się za ochroną jednej grupy pracowników przed pracą w niedziele, a zgadza się na taką pracę innych grup, raczej nieróżniących się od tej pierwszej pod względem zamożności i wpływów politycznych, takie kryterium zdecydowanie powinien mieć w zanadrzu.

I masz w zanadrzu. Obydwaj uważamy że pewne grupy zawodowe powinny w niedziele pracować inne nie. Spór nie dotyczy "czy" ale "kto"

>Mieszasz kategorie!
>Szkoły bez problemu realizują stawiane przed nimi cele w dni robocze, placówki handlowe nie,

Szkoły bez problemu realizują stawiane przed nimi cele w dni robocze, placówki handlowe w większości też

I tym zakończył się protokół rozbieżności
01-05-2016 20:17 
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>I tym zakończył się protokół rozbieżności
Mnie się wydaje, że ten protokół rozbieżności ani się tu nie zakończył, ani nie jest tak krótki, jak to sugeruje Twój poprzedni wpis.
Po ucięciu przez Ciebie naszej dyskusji nie pozostaje mi chyba jednak nic innego, jak tylko podziękować Ci za dotychczasową wymianę poglądów, co niniejszym czynię.
Może większą satysfakcję niż w rozmowach w tym wątku ze mną, Andrzejem Bogusławskim czy rafalem73 i jeszcze kilkoma innymi użytkownikami odnajdziesz w rozpoczętych dziś dyskusjach z krystkonem, czego Ci szczerze życzę.
Pozdrawiam.
01-05-2016 20:24 
 Ocena-1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>I tym zakończył się protokół rozbieżności
>Mnie się wydaje, że ten protokół rozbieżności ani się tu nie zakończył, ani nie jest tak krótki, jak to sugeruje Twój poprzedni wpis.
To gdzie jeszcze widzisz różnicę zdań ?
01-05-2016 20:44 
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>>>I tym zakończył się protokół rozbieżności
>>Mnie się wydaje, że ten protokół rozbieżności ani się tu nie zakończył, ani nie jest tak krótki, jak to sugeruje Twój poprzedni wpis.
>To gdzie jeszcze widzisz różnicę zdań ?
Drogi szarleyu, nie wydajesz mi się osobą, której trzeba streszczać wypowiedzi wcześniej do niej skierowane. Wszystko jest przecież w naszych wcześniejszych postach.
Jeśli po ich przeczytaniu nadal uważasz, że nie ma między nami różnicy zdań w kwestii planowanego zakazania handlu w niedziele, to ja to, oczywiście, muszę zaakceptować.
A niezależnie od tego uważam, że dyskutanci wcale nie zawsze muszą dojść w rozmowie do konsensusu. I chyba na tym możemy poprzestać.
Jeszcze raz Cię pozdrawiam.
01-05-2016 20:50 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Jeśli po ich przeczytaniu nadal uważasz, że nie ma między nami różnicy zdań w kwestii planowanego zakazania handlu w niedziele, to ja to, oczywiście, muszę zaakceptować.

Są, ale nie aż tak wielkie
Uważasz, że nie wszyscy powinni pracować w niedziele. Ja też
Uważasz, że niektórzy muszą we niedziele pracować. Ja też

Na tyle znam Twoje poglądy, żeby napisać, że uważasz, że kto chce pracować powinien mieć do tego praw, a i tu się zgadzamy.

>A niezależnie od tego uważam, że dyskutanci wcale nie zawsze muszą dojść w rozmowie do konsensusu.
Także i tu się zgadzam

Skąd protokół niezgodności?
Bo znalazł się niewielki punkt w którym się nie zgadzamy, a szansa na wspólne stanowisko jest nikła, a obydwaj już przedstawiliśmy swoje argumenta. Nie we wszystkim musimy się zgadzać, żeby się wzajem uważać
Bo ja wolę szukać wspólnych poglądów jako początku każdego kompromisu niż ostatecznich różnic (Ty też!)

>Jeszcze raz Cię pozdrawiam.
wzajemnie
01-05-2016 21:34 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Uważasz, że nie wszyscy powinni pracować w niedziele. Ja też
>Uważasz, że niektórzy muszą we niedziele pracować. Ja też

Rowniez uwazasz, ze ci, ktorzy w niedziele chca pracowac, powinni miec mozliwosc pracy w niedziele.

Jakim wiec sposobem chcesz im to umozliwic, zamykajac ich zaklad w pracy w niedziele?????

Zamiast ukarac pracodawce za naduzycia, Ty chcesz isc na skroty. Chcesz zamknac caly sklep. Nawet ten, w ktorym 100% pracownikow chcialoby pracowac w niedziele.

Dlaczego nie chcesz aby karac tylko tych, ktorzy na te kare zasluguja tylko kazesz ryczaltem wszystkich jak leci????
szarley (54911 punktów)
>Rowniez uwazasz, ze ci, ktorzy w niedziele chca pracowac, powinni miec mozliwosc pracy w niedziele.
>Jakim wiec sposobem chcesz im to umozliwic, zamykajac ich zaklad w pracy w niedziele?????
Nie chcę, ale uważam, że nie powinni zmuszać do pracy tych, którzy pracować nie chcą

Jeśli nauczyciel chce pracować w niedziele, czy do szkoły powinni przychodzić uczniowie?

>Zamiast ukarac pracodawce za naduzycia, Ty chcesz isc na skroty. Chcesz zamknac caly sklep. Nawet ten, w ktorym 100% pracownikow chcialoby pracowac w niedziele.
Znajdź taki. Jeśli przy obecnej kulturze stosunków pracy, będzie pewność, że naprawdę 100% chce pracować, nie mam niczego naprzeciw! Niech pracują.
01-05-2016 21:49 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli nauczyciel chce pracować w niedziele, czy do szkoły powinni przychodzić uczniowie?

Jako nauczyciel mozesz w niedzile isc do szkoly i pracowac. Mozesz przygotowac material na poniedzialek, korygowac klasowki itd.
Uczniowie to klienci, ktorzy po prostu nie maja ochoty na nauke (zakupy) w niedziele.

>>Zamiast ukarac pracodawce za naduzycia, Ty chcesz isc na skroty. Chcesz zamknac caly sklep. Nawet ten, w ktorym 100% pracownikow chcialoby pracowac w niedziele.
>Znajdź taki. Jeśli przy obecnej kulturze stosunków pracy, będzie pewność, że naprawdę 100% chce pracować, nie mam niczego naprzeciw! Niech pracują.

Czyli zamiast polepszyc stosunki pracy ty chcesz zamknac sklep. W imie idei chcesz pozbawic pracy ludzi, ktorzy w niedziele pracowac cha

Tez tak mozna. Po co isc trudniejsza droga skoro mozna krociutkim zakazem rozwiazac caly probem.

Kiedys komunisci w podobny sposob rozwiazali problem z alkoholem
Tez sprzedawali alkohol od 13-tej. I jak wszyscy wiemy cala Polska byla do 13-tej trzezwa
szarley (54911 punktów)
>>Jeśli nauczyciel chce pracować w niedziele, czy do szkoły powinni przychodzić uczniowie?
>Jako nauczyciel mozesz w niedzile isc do szkoly i pracowac. Mozesz przygotowac material na poniedzialek, korygowac klasowki itd.

To robi się w domu, nikt nikomu nie zabrania w niedziele

Jeśli jeden pracownik na taśmie w GMC chce przyjść do pracy, należy zatrudnić wszystkich ?
Przecież tylko wtedy montażowa taśma może pracować
01-05-2016 22:07 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>To robi się w domu, nikt nikomu nie zabrania w niedziele

Mozesz czy nie mozesz isc do szkoly w niedziele?

Ja tez moge infantylnie powiedziec, ze zatankowac moge w sobote a do kina w piatek.
Po co wiec owtierac stacje benzynowa i kina w niedziele?

>Jeśli jeden pracownik na taśmie w GMC chce przyjść do pracy, należy zatrudnić wszystkich ?
>Przecież tylko wtedy montażowa taśma może pracować

Chyba sam wiesz, ze stajesz sie w swojej arfumentacji infantylny?
Porownujesz sklep sprzedazy detalicznej z GMC???

Niemcy sa dobrym przykladem w jaki sposob mozna zmusic pracodawce do normalnego zachowania.

Konczac dyskuje (bo do konsensusu nie dojdziemy):

Ty jestes zdania, ze sklepy w niedziele trzeba zamknac bo pracodawcy to skurwiele i inacuzej nie da sie wyzysku zlikwidowac

Ja jestem zdania, ze pracodawcy sa skurwielami i ze problem lezy po ich stronie. Nie rozwiaze sie go poprzez zakaz handlu w niedziele. Skurwiel zostanie skurwielem.
Rozwiazaniem jest zmuszenie skurwiela do poprawnego zachowania. A nie machanie mu paluszkiem, pozwolenie na dalsze wyzyskiwanie i pozbawienie dobrze platnej pracy ludzi, ktorzy w niedziele pracowac chca.
30-04-2016 20:47 
 Ocena 2 na 2
PerverserPerser (579 punktów)
>- benzyna potrzebna wiec kochany pracowniku maaz pecha<
bardzo populistyczna argumentacja bez odrobiny zastanowienia. Większość stacji benzynowych jest w niedziele zamknięta. Proponujesz zamknąć wszystkie żeby podróżni czekali do poniedziałku na możliwość dalszej jazdy? Czy może zakaz sprzedaży napojów i posiłków żeby jechali o suchym pysku i pustym żołądku? Czy może propagujesz ideę prowiantu podróżnego? Czyżbyśmy już mieli wojnę?
>apteki potrzeba wiec kochany pracowniku masz pecha<
Apteki dyżurne pracują żeby zapewnić możliwość zakupu lekarstwa w trybie pilnym w razie nagłego zachorowania. Choroba nie jest przewidywalna, głód tak. Chleb i ziemniaki można sobie kupić w sobotę. Kto twierdzi że potrzebuje w niedzielę zakupić majtki na zmianę, nie zmienia majtek bo miałby ich zapas.


Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
29-04-2016 09:27 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
>Szkoda, że zawodowe związki nie chcą tej patologii ograniczać, choć dobry pomysł już jest

To nie jest takie proste. Ludzie w dalszym ciągu nie rozumieją, że związki zawodowe to oni sami, a nie KTOŚ.
Kilka lat temu mieliśmy problem z rotacją pracowników w jednej z firm podwykonawczych. Ze względu na specyfikę produkcji, było to uciążliwe przez konieczność szkolenia co raz to nowych ludzi. Powodem, jak to bywa najczęściej, były żenująco niskie płace. Oczywiście część narzekających, to mimo wszystko byli długoletni pracownicy. Zaproponowaliśmy pomoc w rozmowach z pracodawcą, zaproponowaliśmy aby założyli związek zawodowy. I nic. Nikt z nich się nie wychylił, mimo tego, że nie groziła im utrata pracy. Koniec był taki, że zakład rozwiązał kontrakt z tą firmą.


No gods, no masters...I am who I am.
29-04-2016 09:39 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Szkoda, że zawodowe związki nie chcą tej patologii ograniczać, choć dobry pomysł już jest
>To nie jest takie proste. Ludzie w dalszym ciągu nie rozumieją, że związki zawodowe to oni sami, a nie KTOŚ.
To jedna z przyczyn
Drugą jest rzeczywisty brak liderów, którzy jednak muszą mieć trochę odwagi i ... oleju w głowie
Trzecią jest to co związki wyczyniają tam, gdzie mają władzę, np w górnictwie węgla, gdzie należy się pracownikowi nagroda z zysku kiedy nie ma zysku.

Rzecz jest bardzo skomplikowana, ale rzeczą mądrego państwa jest dążenie do równowagi między kapitałem a pracą, a tej przy obecnie istniejących związkach dłuuugo nie będzie.

>Kilka lat temu mieliśmy problem z rotacją pracowników w jednej z firm podwykonawczych. ..Zaproponowaliśmy pomoc w rozmowach z pracodawcą, zaproponowaliśmy aby założyli związek zawodowy. I nic. Nikt z nich się nie wychylił, mimo tego, że nie groziła im utrata pracy.
>Koniec był taki, że zakład rozwiązał kontrakt z tą firmą.

I tak oto wbrew dogmatom utraliberałów, brak zawodowych związków doprowadził do strat przedsiębiorcy
29-04-2016 11:06 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>Drugą jest rzeczywisty brak liderów, którzy jednak muszą mieć trochę odwagi i ... oleju w głowie

Tego ostatniego najbardziej brakuje. Nadmiar jest natomiast, chorych ambicji udowadniania władzy.

>Trzecią jest to co związki wyczyniają tam, gdzie mają władzę, np w górnictwie węgla, gdzie należy się pracownikowi nagroda z zysku kiedy nie ma zysku.

Zbyt wielu ludzi zarabia na węglu między kopalnią, a piecem, aby kopalnia mogła skalkulować cenę gwarantującą zyski proporcjonalne do oczekiwań załogi. Ale to już decyzja polityczna.

>Rzecz jest bardzo skomplikowana, ale rzeczą mądrego państwa jest dążenie do równowagi między kapitałem a pracą, a tej przy obecnie istniejących związkach dłuuugo nie będzie.

W demokracji, państwo jest tak mądre, jak obywatele.


No gods, no masters...I am who I am.
29-04-2016 06:33 
 Ocena 8 na 8
romaro (25211 punktów)
>Pokaż mi choć JEDNEGO człowieka, który z powodu zamknięcia sklepu pójdzie do kościoła
Jesteś w stanie wskazać choć jednego, który z tego powodu nie pójdzie?

KK jest główną instytucją, która walczy o zamknięcie sklepów w niedzielę i tego nie zaprzeczysz. Duda zapowiedział, że czas skończyć z tą świecką tradycją by w niedziele robić zakupy. Jak powiedział - niedziela jest dla rodziny - żeby pójść do teatru. Wiadomo gdzie najtańsze przedstawienia wystawiają. Gdyby teatry wystawiały sztuki za co łaska, ale nie wystawiają. Duda nic nie zrobił aby sytuacja robotników się polepszyła - co najwyżej pilnuje interesy górników.
Niech Dudę nie interesuje co ludzie robią w czasie wolnym od pracy, a zacznie się interesować tym, jak są wykorzystywani w czasie pracy. Dzisiaj wierzyć Związkom Zawodowym, że działają w interesie pracownika, to to samo co wierzyć w KK.
29-04-2016 06:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Pokaż mi choć JEDNEGO człowieka, który z powodu zamknięcia sklepu pójdzie do kościoła
>Jesteś w stanie wskazać choć jednego, który z tego powodu nie pójdzie?

Nie rozumiem Ktoś ma niepójść do kościoła bo mu zamknęli sklep???

>KK jest główną instytucją, która walczy o zamknięcie sklepów w niedzielę i tego nie zaprzeczysz.

Nie, nie zaprzeczę i wcale mnie taka postawa kościoła nie dziwi, wprost uważam, że kościół ma obowiązek upominania się o wolne niedziele.

>Jak powiedział - niedziela jest dla rodziny - żeby pójść do teatru.
(gdzie aktorzy pracują)

>Wiadomo gdzie najlepsze przestawienia wystawiają. Gdyby teatry wystawiały sztuki za co łaska, ale nie wystawiają.
Nie rozumiem aluzji. Bo gdybym rozumiał, to wyszłoby mi, że upominasz się o niezakazywanie handlu, kierując się religijnymi przesłankami.

Znam pogląd, że należy wprowadzić 10-dniowe tygodnie z 3 dniami weekendu i jednym państwowym świętem w roku. Ten pogląd głoszono w imię świeckości państwa, ale ten kto go głosił nie dostał w wyborach poparcia
Czyżbyś uważał, że praca w niedziele jest dobrym sposobem antykościelnego działania ?
romaro (25211 punktów)
Kto chce to pójdzie - poprosiłeś idiotycznie by ktoś coś wskazał, więc równie idiotyczne pytanie zadałem.
>Czyżbyś uważał, że praca w niedziele jest dobrym sposobem antykościelnego działania ?
Mówimy o prawach pracowniczych, a nie o walce z kościołem.
Wypowiedziałem się dość jasno - Każdy może interpretować moją wypowiedź jak mu wygodnie.
szarley (54911 punktów)
>Kto chce to pójdzie -
... i zamknięte sklepy nie spowodują, że klienci pójdą do kościoła

>>Czyżbyś uważał, że praca w niedziele jest dobrym sposobem antykościelnego działania ?
>Mówimy o prawach pracowniczych, a nie o walce z kościołem.
>Wypowiedziałem się dość jasno - Każdy może interpretować moją wypowiedź jak mu wygodnie.

Gdybyś się był wypowiedział jasno, nie byłoby pola interpretacji
romaro (25211 punktów)
>Gdybyś się był wypowiedział jasno, nie byłoby pola interpretacji
Odpowiem jeszcze na twoje pytanie " wskaż mi"
Otóż wskażę, a raczej wykażę, że wzrośnie liczba osób odwiedzających kościoły. W wyniku zamknięcia sklepów wycieczki rekreacyjne staną się jeszcze bardziej popularne. Jedną z form spędzania wolnego czasu jest zwiedzanie. Sam, mimo że jestem ateistą, lubię odwiedzać miejsca kultu z czysto historycznego zamiłowania, a tu często, jak wiadomo, nie wszystko jest za darmo. Nie wspomnę już o tych, co z nudów pójdą na mszę, bo co by nie mówić - prawdą jest, że wielu w niedzielę odwiedza duże sklepy "dla zabicia czasu".
szarley (54911 punktów)
>>Gdybyś się był wypowiedział jasno, nie byłoby pola interpretacji
>Odpowiem jeszcze na twoje pytanie " wskaż mi"
>Otóż wskażę, a raczej wykażę, że wzrośnie liczba osób odwiedzających kościoły. W wyniku zamknięcia sklepów wycieczki rekreacyjne staną się jeszcze bardziej popularne. Jedną z form spędzania wolnego czasu jest zwiedzanie.

Super, zyska kultura w miejsce napychania basa to akurat cieszy

>Sam, mimo że jestem ateistą, lubię odwiedzać miejsca kultu
Zrozumiałe, w wielu miejscowościach kościół jest jedynym miejscem godnym zobaczenia

>z czysto historycznego zamiłowania, a tu często, jak wiadomo, nie wszystko jest za darmo.
Nie rozumiem, słowa "często". Niewiele jest kościołów, w których za zwiedzanie się płaci. Pasowałoby więc słowo "rzadko" Zwiedzanie kościoła/cerkwi/synagogi nie ma jednak niczego wspólnego z religijnymi praktykami.

>Nie wspomnę już o tych, co z nudów pójdą na mszę,
I w to właśnie nie wierzę. Pójdą (oprócz tych co zwykle) jedynie ci, którzy będą mieli czas, bo dotąd musieli pracować

Mam wrażenie, jakby Tobie przeszkadzało, że w niedziele ktokolwiek więcej pójdzie do kościoła nawet pozwiedzać
romaro (25211 punktów)
>Nie rozumiem, słowa "często". Niewiele jest kościołów, w których za zwiedzanie się płaci. Pasowałoby więc słowo "rzadko" Zwiedzanie kościoła/cerkwi/synagogi nie ma jednak niczego wspólnego z religijnymi praktykami.
Często, rzadko, możemy tutaj dyskutować. Co do religijnych praktyk - Do kościoła i diabeł może wejść byle siedział cicho ale wrzucił na tacę.
szarley (54911 punktów)
>>Nie rozumiem, słowa "często". Niewiele jest kościołów, w których za zwiedzanie się płaci. Pasowałoby więc słowo "rzadko" Zwiedzanie kościoła/cerkwi/synagogi nie ma jednak niczego wspólnego z religijnymi praktykami.
>Często, rzadko, możemy tutaj dyskutować. Co do religijnych praktyk - Do kościoła i diabeł może wejść byle siedział cicho i wrzucił na tacę.

No i zaczynają się zwykłe kłamstwa

1 Wejść do kościoła w celu jego zwiedzenia możesz prawie zawsze bezpłatnie. Słowo często, którego użyłeś jest kłamstwem a nie tematem dyskusji.
"każdy ma prawo do własnych przekonań ale nie do własnych faktów"
W Krakowie zapłacić trzeba za zwiedzanie trzech kościołów i jednej synagogi

2 Rzucanie na tacę nie jest warunkiem ani wejścia do kościoła, ani udziału w religijnych praktykach.
romaro (25211 punktów)
>2 Rzucanie na tacę nie jest warunkiem ani wejścia do kościoła, ani udziału w religijnych praktykach.
Czyli uważasz, że prowadziliby swoją działalność gdyby wiedzieli, że złamanego grosza z tego nie będą mieć.
Zabrać kierownictwu związków zawodowych przywileje i zagonić do normalnej roboty. To samo z kościołem. Jedni i drudzy niczego nie oferują i do niczego nie zmuszają, poza tym, że wymusili na społeczeństwie wiarę w to, że świat bez nich nie mógłby uczciwie funkcjonować. Istnieją, a uczciwości brak.
szarley (54911 punktów)
>>2 Rzucanie na tacę nie jest warunkiem ani wejścia do kościoła, ani udziału w religijnych praktykach.
>Czy uważasz, że prowadziliby swoją działalność gdyby wiedzieli, że złamanego grosza z tego nie będą mieć.

Uważam, że wbrew Twojej opinii
Cytat:
Co do religijnych praktyk - Do kościoła i diabeł może wejść byle siedział cicho i wrzucił na tacę.


Rzucanie na tacę nie jest warunkiem ani wejścia do kościoła, ani udziału w religijnych praktykach.

Moja wypowiedź nie pozostawia pola do interpretacji.

>Zabrać kierownictwu związków zawodowych przywileje i zagonić ich do normalnej roboty.
Nie! w cywilizowanych krajach związki są potrzebne, w dzikich jeszcze bardzie. w Polsce należy je wzmacniać (choć patologie jakie odstawiaj w KGHM, KW, czy PKP należy ograniczać)

>To samo z kościołem. Jedni i drudzy niczego nie oferują i do niczego nie zmuszają, poza tym, że wymusili na społeczeństwie wiarę w to, że świat bez nich nie mógłby uczciwie funkcjonować.
Zawsze byłem zwolennikiem świeckiego państwa i patologie kościoła mi się nie podobały i nie podobają, niemniej jestem stanowczo przeciwny jakimkolwiek działaniom mającym na celu utrudnianie udziału w religijnych praktykach. Także jestem przeciwny zmuszaniu do pracy w niedziele czy święta z pobudek ideologicznych, na zasadzie: "wprowadźmy pracę w niedziele, to przestaną chodzić na msze, a ideologię się dorobi"

Możesz nienawidzić kościoła i nie będę go przed Twoją nienawiścią bronił, jeśli jednak wymyślasz na temat kościoła kłamstwa, protestuję, a to co zacytowałem, jest Twoim kłamstwem
29-04-2016 08:33 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>2 Rzucanie na tacę nie jest warunkiem ani wejścia do kościoła, ani udziału w religijnych praktykach.
>Czyli uważasz, że prowadziliby swoją działalność gdyby wiedzieli, że złamanego grosza z

Skoro zmieniłeś "czy" na "czyli":

Uważam, że jest wielu księży, którzy bez obfitego datku nie ruszą dupy nawet do pochówku, ale znam też księży, którzy całą swoją posługę za darmo świadczyli (np tajni dominikanie mieli normalną pracę)

Irytuje mnie pazerność wielu duchownych, ale nie jest to powodem, że chciałbym aby musieli umierać z głodu.
Jednemu jestem stanowczo przeciwny - finansowaniu księży z publicznych pieniędzy, w drugą stronę przeciwny jestem uznawaniu, że państwo nie powinno finansować niczego w kościele bo to też skutek fanatycznego zacietrzewienia
29-04-2016 09:39 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku?

A co ma niedziela wspólnego z odpoczynkiem? Jak się człowiek zmęczy, to czas na niedzielę, nawet w poniedziałek lub czwartek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
szarley (54911 punktów)
>>A może po to właśnie są zawodowe związki, żeby upominać się o prawo pracownika do odpoczynku?
>A co ma niedziela wspólnego z odpoczynkiem? Jak się człowiek zmęczy, to czas na niedzielę, nawet w poniedziałek lub czwartek.

1 Owszem, ale trudno jest zorganizować pracę, czy całokształt społecznego życia tak, żeby każdy odpoczywał kiedy chce

2 Lepiej jest "zarządzić" dzień odpoczynku wtedy, kiedy np dzieci mają wolne w szkole

3 Lepiej jest "zarządzić" dzień odpoczynku wtedy, kiedy komuś na tym szczególnie zależy, bo np dla niego jest to święto.
29-04-2016 10:00 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>trudno jest zorganizować pracę, czy całokształt społecznego życia tak, żeby każdy odpoczywał kiedy chce


Nie mówimy o odpoczynku żeby każdy odpoczywał kiedy chce, lecz odpoczynku po pracy, a więc wysiłku fizycznym ,intelektualnym, innym. Od kiedy na wieżach kościołów pojawiły się zegary (a potem na przegubach rąk), od tego czasu człowiek nie żyje już wedle naturalnych rytmów, nie budzi go kogut, i nie idzie spać z kurami. Dywagacje na temat wolnych niedziel są równie głupie, jakim byłyby zakaz używania elektrycznego światła w nocy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
szarley (54911 punktów)
>>trudno jest zorganizować pracę, czy całokształt społecznego życia tak, żeby każdy odpoczywał kiedy chce
>Nie mówimy o odpoczynku żeby każdy odpoczywał kiedy chce, lecz odpoczynku po pracy, a więc wysiłku fizycznym ,intelektualnym, innym. Od kiedy na wieżach kościołów pojawiły się zegary (a potem na przegubach rąk), od tego czasu człowiek nie żyje już wedle naturalnych rytmów,
Dni tygodnia (i cotygodniowy odpoczynek) pojawiły się moc wcześniej niż kościoły)

>Dywagacje na temat wolnych niedziel są równie głupie, jakim byłyby zakaz używania elektrycznego światła w nocy.

Jaki wniosek?
Wszyscy do pracy?
Nikt?

Może jednak warto pomyśleć nad tym, że znakomita większość jakoś... woli wolne niedziele. Niektórzy z powodów religijnych chcieliby mieć ten dzień wolnym
29-04-2016 11:28 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>znakomita większość jakoś... woli wolne niedziele. Niektórzy z powodów religijnych chcieliby mieć ten dzień wolny.

Mówiąc o handlu mówimy o pracy i ekonomii (co najmniej o tym). Jeśli pracodawca jest w stanie zagwarantować godziwe wynagrodzenie i równie godziwe warunki pracy (odpoczynek jest ich składnikiem i należy się - jako fizjologiczne a priori - każdemu pracownikowi) - to w czym problem? Jeżeli ktoś chce leżeć w niedzielę krzyżem - proszę bardzo, ale pracodawca powinien mieć wolność w ofercie pracy w dowolnym czasie.

Mniejszość jest równie znakomita jak większość.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-04-2016 11:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>znakomita większość jakoś... woli wolne niedziele. Niektórzy z powodów religijnych chcieliby mieć ten dzień wolny.
>Mówiąc o handlu mówimy o pracy i ekonomii (co najmniej o tym). Jeśli pracodawca jest w stanie zagwarantować godziwe wynagrodzenie i równie godziwe warunki pracy (odpoczynek jest ich składnikiem i należy się - jako fizjologiczne a priori - każdemu pracownikowi) - to w czym problem?
Jeśli pracownikowi pozostawia WYBÓR, to żadnego problemu nie ma
Jestem za pełnym liberalizmem, przy 3,5 % bezrobociu

>Jeżeli ktoś chce leżeć w niedzielę krzyżem - proszę bardzo, ale pracodawca powinien mieć wolność w ofercie pracy w dowolnym czasie.
Stąd właśnie moje nieodparte przeświadczenie, że gdyby chodziło o wolny czwartek nikt by się nie odezwał.
29-04-2016 12:02 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)

>Stąd właśnie moje nieodparte przeświadczenie, że gdyby chodziło o wolny czwartek nikt by się nie odezwał.
Stąd właśnie moje nieodparte przeświadczenie, że gdyby chodziło o wolny czwartek Kościół nie próbował by penalizować pod własne potrzeby prawa państwowego. Dla mnie ważnymi są dniówkowe, tygodniowe i roczne rozliczenia godzin pracy, a nie ich terminy połączone z sakralnością niektórych dni. Tu potrzebnym by był tylko brak przymusu pracy w te dni.

@@@
.
29-04-2016 12:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Tu potrzebnym by był tylko brak przymusu pracy w te dni.

Tak. Mnie też wystarczyłby brak przymusu pracy w niedziele czy święta.
29-04-2016 12:15 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Stąd właśnie moje nieodparte przeświadczenie, że gdyby chodziło o wolny czwartek nikt by się nie odezwał.

Wolny czwartek zamiast niedzieli? To przecież atak na biblijną i katolicką kosmologię... I nikt miałby się nie odezwać?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-04-2016 12:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Stąd właśnie moje nieodparte przeświadczenie, że gdyby chodziło o wolny czwartek nikt by się nie odezwał.
>Wolny czwartek zamiast niedzieli? To przecież atak na biblijną i katolicką kosmologię... I nikt miałby się nie odezwać?

Nikt z tych, którzy krytykują pomysł wolnych niedziel
29-04-2016 21:13 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (5685 punktów)
>Sądzę, że beneficjentami będą przede wszystkim pracownicy, dotąd zmuszani do pracy w niedziele, argumentem wysokiego bezrobocia.

Z tego co wiem to pracownicy sieciówek nie mają źle w porównaniu do pracowników "prywaciarzy". Etap "najdzikszego" kapitalizmu mamy za sobą - teraz są normalne umowy o pracę, w miarę godziwe stawki, a jak pracują w dni wolne to podejrzewam że mogą sobie zgodnie z prawem pracy odebrać w formie wolnego w inny dzień.

Mi też się zdarza pracować w weekendy, bo po prostu części spraw (IT) nie da się zrobić w normalnych godzinach pracy... i nie czuję się w związku z tym szczególnie pokrzywdzony.

Owszem, byłoby miło gdyby związki zawodowe zajęły się dla odmiany tym czym powinny (zamiast polityką), ale myślę że akurat zakaz handlu w niedzielę nie jest jakimś szczególnym priorytetem.
klaio (1068 punktów)
Trybunał Konstytucyjnych w Niemczech kilka lat temu uznał niekonieczny handel w niedzielę za naruszenie konstytucyjnego prawa do wypoczynku dając czysto laickie uzasadnienie. Rodziny ateistów też potrzebują być razem i wygodnictwo niektórych, nawet jeśli większości, nie usprawiedliwia tyranizowania mniejszości. Oby tylko Kościół się nie włączył w tę sprawę, bo sprowokuje wtedy absurdalny podział.
Paluzel (699 punktów)
>Trybunał Konstytucyjnych w Niemczech kilka lat temu uznał niekonieczny handel w niedzielę za naruszenie konstytucyjnego prawa do wypoczynku dając czysto laickie uzasadnienie. Rodziny ateistów też potrzebują być razem i wygodnictwo niektórych, nawet jeśli większości, nie usprawiedliwia tyranizowania mniejszości. Oby tylko Kościół się nie włączył w tę sprawę, bo sprowokuje wtedy absurdalny podział.

Proszę zdefiniować pojęcie ,,niekonieczny handel''.
28-04-2016 21:06 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Proszę zdefiniować pojęcie ,,niekonieczny handel''.

Inteligentnemu człowiekowi nie sprawia to kłopotu. Ideologicznie zaślepionemu owszem

Niezbędne jest utrzymanie dyżurnej apteki czy paliwowej stacji
Niekonieczne sklepu z nawozami
29-04-2016 11:54 
 Ocena 2 na 2
Paluzel (699 punktów)
>Inteligentnemu człowiekowi nie sprawia to kłopotu. Ideologicznie zaślepionemu owszem
>Niezbędne jest utrzymanie dyżurnej apteki czy paliwowej stacji
>Niekonieczne sklepu z nawozami.

A jak ktoś nie zrobił zakupów wcześniej (miał do tego prawo) a załóżmy, że mieszka w okolicy gdzie są same markety, a nie chce przepłacać za jedzenie na stacji benzynowej?

Pracownik pracujący w niedzielę ma zagwarantowany inny dzień wolny.
29-04-2016 12:05 
 0 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Inteligentnemu człowiekowi nie sprawia to kłopotu. Ideologicznie zaślepionemu owszem
>>Niezbędne jest utrzymanie dyżurnej apteki czy paliwowej stacji
>>Niekonieczne sklepu z nawozami.
>A jak ktoś nie zrobił zakupów wcześniej (miał do tego prawo) a załóżmy, że mieszka w okolicy gdzie są same markety, a nie chce przepłacać za jedzenie na stacji benzynowej?

Takich problemów można wymyślać dziesiątki. Z dzieciństwa pamiętam, że wszystkie sklepy w niedziele były zamknięte, a nikt głodny nie chodził

>Pracownik pracujący w niedzielę ma zagwarantowany inny dzień wolny.
1 Nie zawsze.
2 Dlaczego pracownicy mający wybór, przeważnie wolą mieć wolną niedzielę?

>A jak ktoś nie zrobił zakupów wcześniej (miał do tego prawo)",
3 a jak ktoś nie zdążył w poniedziałek do biblioteki, we wtorek wymienić opon, w środę na wywiadówkę, w czwartek do dentysty, w piątek do urzędu a w sobotę do banku?

Między poglądem ultraortodoksyjnych żydów, że w szabas nie wolno sypnąć węgla do pieca a ultraortodoksyjnych liberałów, że pracownik to dodatek do stanowiska pracy jest jeszcze cała tęcza barw.
Paluzel (699 punktów)
>Takich problemów można wymyślać dziesiątki. Z dzieciństwa pamiętam, że wszystkie sklepy w niedziele były zamknięte, a nikt głodny nie chodził.

Świadczy to źle o mentalności zwolenników zakazu handlu w niedzielę. Co te 45 lat realnego socjalizmu z ludźmi zrobiło?

>1 Nie zawsze. 2 Dlaczego pracownicy mający wybór, przeważnie wolą mieć wolną niedzielę?

1. To źle, ale to już nie ode mnie zależy.
2. Przyzwyczajenie z okresu szkoły zapewne.

>3 a jak ktoś nie zdążył w poniedziałek do biblioteki, we wtorek wymienić opon, w środę na wywiadówkę, w czwartek do dentysty, w piątek do urzędu a w sobotę do banku?

Należy podzielić sprawy na te bardziej pilne, i mniej pilne. Mniej pilne można zrobić jutro.
29-04-2016 12:43 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Takich problemów można wymyślać dziesiątki. Z dzieciństwa pamiętam, że wszystkie sklepy w niedziele były zamknięte, a nikt głodny nie chodził.
>Świadczy to źle o mentalności zwolenników zakazu handlu w niedzielę. Co te 45 lat realnego socjalizmu z ludźmi zrobiło?
Tjaaaa w Hamburgu, Waszyngtonie, Helsinkach, Montrealu, Bernie... Co ten realny socjalizm z tymi ludźmi zrobił

biznes.new(*)pracuje-europa,104851,1,1.html



>>1 Nie zawsze. 2 Dlaczego pracownicy mający wybór, przeważnie wolą mieć wolną niedzielę?
>1. To źle, ale to już nie ode mnie zależy.
Co w tym złego?
1.1 W tym dniu dzieci nie mają lekcji, można urządzić rodzinny piknik
1.2 Spora część społeczeństwa jednak religię praktykuje - powinni mieć prawo do tego

>>3 a jak ktoś nie zdążył w poniedziałek do biblioteki, we wtorek wymienić opon, w środę na wywiadówkę, w czwartek do dentysty, w piątek do urzędu a w sobotę do banku?

>Należy podzielić sprawy na te bardziej pilne, i mniej pilne. Mniej pilne można zrobić jutro.
Kupno telewizora, butów, konewki,cementu, kiszonych ogórków można spokojnie odłożyć. Paliwo, leki, prezerwatywy, energia czasem alkohol i pieczywo potrzebne są już dziś
Dlatego jedni pracować muszą, inni nie muszą, ja chcę, żeby ci, którzy nie muszą, nie musieli
Paluzel (699 punktów)

>Tjaaaa w Hamburgu, Waszyngtonie, Helsinkach, Montrealu, Bernie... Co ten realny socjalizm z tymi ludźmi zrobił

Nie zmienia to faktu, że dla mnie jest to złym systemem, i co, pojadę w celach turystycznych do tych miejsc i będę miał problemy.

W tym twoim podlinkowanym materiale zresztą są wypowiedzi o katastrofalnych skutkach zakazu handlu w niedzielę.

>1.1 W tym dniu dzieci nie mają lekcji, można urządzić rodzinny piknik
Pracownik powinien mieć prawo do odrobienia tamtego dnia, choćby w sobotę, zresztą ma też prawo do urlopu, może wziąć dzień urlopu.

>1.2 Spora część społeczeństwa jednak religię praktykuje - powinni mieć prawo do tego
Msze są codziennie, mogą pójść w sobotę.

>Kupno telewizora, butów, konewki,cementu, kiszonych ogórków można spokojnie odłożyć. Paliwo, leki, prezerwatywy, energia czasem alkohol i pieczywo potrzebne są już dziś

Nie zmienia to faktu, że pracownicy stacji benzynowych, aptek, zakładów energetycznych, monopolowych i spożywczaków, też chcą chodzić do kościoła, czy na piknik, i co, tym Szarley każe pracować. A jak będzie mu potrzebne pieczywo to go albo nie kupi, albo drożej na stacji.
szarley (54911 punktów)
>>Tjaaaa w Hamburgu, Waszyngtonie, Helsinkach, Montrealu, Bernie... Co ten realny socjalizm z tymi ludźmi zrobił
>Nie zmienia to faktu, że dla mnie jest to złym systemem, i co, pojadę w celach turystycznych do tych miejsc i będę miał problemy.

1 Pisałeś Cytat:

Co te 45 lat realnego socjalizmu z ludźmi zrobiło?

Tymczasem mapa pokazuje coś WPROST przeciwnego.
2 Jakie kłopoty? Sporo podróżuję po świecie, czasem nawet w miejscach gdzie do sklepu jest kilkaset kilometrów i też głodny nie chodziłem.

>W tym twoim podlinkowanym materiale zresztą są wypowiedzi o katastrofalnych skutkach zakazu handlu w niedzielę.
Jakie to te katastrofalne skutki? Pracownicy do kościoła chodzą?

>>1.1 W tym dniu dzieci nie mają lekcji, można urządzić rodzinny piknik
>Pracownik powinien mieć prawo do odrobienia tamtego dnia, choćby w sobotę, zresztą ma też prawo do urlopu, może wziąć dzień urlopu.
1 Urlop jest TAKŻE dla rodziny nie zamiast
2 w handlu wolna sobota jest mniej prawdopodobna niż wolna niedziela

>>1.2 Spora część społeczeństwa jednak religię praktykuje - powinni mieć prawo do tego
>Msze są codziennie, mogą pójść w sobotę.

a nawet w czwartek
Praktykuje, nie oznacza tylko udziału we mszy (!)

>>Kupno telewizora, butów, konewki,cementu, kiszonych ogórków można spokojnie odłożyć. Paliwo, leki, prezerwatywy, energia czasem alkohol i pieczywo potrzebne są już dziś
>Nie zmienia to faktu, że pracownicy stacji benzynowych, aptek, zakładów energetycznych, monopolowych i spożywczaków, też chcą chodzić do kościoła, czy na piknik, i co, tym Szarley każe pracować.
Nie zmienia to faktu, że pracownicy banków, przychodni, szkół też mają wolne.
Zawsze znajdziesz kogoś, kto pracuje i kogoś kto ma wolne. (Dlatego pytałem o Twoją pracę, ale szanuję prawo do braku odpowiedzi)

Niektóre prace są niezbędne do wykonania w niedziele, inne mogą poczekać. Jestem za tym, aby te pierwsze były wykonywane, te drugie były wykonywane następnego dnia lub przez pracownika który ma wybór i chce pracować.

>A jak będzie mu potrzebne pieczywo to go albo nie kupi, albo drożej na stacji.
1 Napisałem Ci już, byłem baaardzo dorosły kiedy otwarto pierwszy sklep w niedzielę a głodny nie chodziłem, radziliśmy sobie bez wysiłku
2 Drożej ? 5 złotych? jeśli raz w roku zapomnę o zakupie pieczywa, to nie jest to cenowy kosmos
Lilly Amina (4723 punktów)

>Tjaaaa w Hamburgu, Waszyngtonie, Helsinkach, Montrealu, Bernie... Co ten realny socjalizm z tymi ludźmi zrobił
W Helsinkach akurat zakazu nie ma
szarley (54911 punktów)
>>Tjaaaa w Hamburgu, Waszyngtonie, Helsinkach, Montrealu, Bernie... Co ten realny socjalizm z tymi ludźmi zrobił
>W Helsinkach akurat zakazu nie ma

Ja miałem spory kłopot z zakupami
Pan Leming (674 punktów)
Ktoś pytał pracowników o zdanie? Wszak do tej pory za niedzielę miał dzień do obioru, który mógł wykorzystać w ciągu tygodnia by coś załatwić np. lekarza, w urzędzie, co chciał. Teraz nic nie załatwi bo niedziela. Również ktoś mógł pracować bo chciał podwójną dniówkę. Teraz też nie będzie miał tej możliwości.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
28-04-2016 20:36 
 Ocena 10 na 10
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Ktoś pytał pracowników o zdanie? Wszak do tej pory za niedzielę miał dzień do obioru, który mógł wykorzystać w ciągu tygodnia by coś załatwić np. lekarza, w urzędzie, co chciał. Teraz nic nie załatwi bo niedziela. Również ktoś mógł pracować bo chciał podwójną dniówkę. Teraz też nie będzie miał tej możliwości.

Pracownik nie wie, ze musi byc chroniony przed praca w niedziele

Poza tym uscislijmy, ze tylko pracownicy w handlu detalicznym musza byc chronieni. Wszyscy inni (stacje benzynowe, kierowcy i wiele innych grup zawodowych) takiej ochrony nie potrzebuja.

Bo przeciez wiadomo, ze to nie o dupolizostwo idzie a o "ochrone" pracownikow (handlu detalicznego) idzie
28-04-2016 20:44 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Ktoś pytał pracowników o zdanie? Wszak do tej pory za niedzielę miał dzień do obioru,
To żart?

>Również ktoś mógł pracować bo chciał podwójną dniówkę.
Drugi żart?

Handel to nie kolej, kopalnia czy huta, gdzie pracownicze prawa są respektowane

30 dni w miesiącu za 5 zł/h brutto na umowę - zlecenie - to są realia handlu w Polsce
28-04-2016 20:53 
 Ocena 10 na 10
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Handel to nie kolej, kopalnia czy huta, gdzie pracownicze prawa są respektowane
>30 dni w miesiącu za 5 zł/h brutto na umowę - zlecenie - to są realia handlu w Polsce

I rozwiazaniem problemu jest nie wziecie sie za umowy-zlecenia i wyzyskujacych pracodawcow tylko zakaz pracy w niedziele? A w poniedzialek 5 zl/h juz jest cacy?

Rozwiazaniem nie jest wiec zmuszenie handlu detalicznego do respektowania praw pracowniczych ino zakazanie pracy w niedziele. Bo od poniedzialku problem z prawami juz nie jest problemem
28-04-2016 21:07 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Handel to nie kolej, kopalnia czy huta, gdzie pracownicze prawa są respektowane
>>30 dni w miesiącu za 5 zł/h brutto na umowę - zlecenie - to są realia handlu w Polsce
>I rozwiazaniem problemu jest nie wziecie sie za umowy-zlecenia i wyzyskujacych pracodawcow tylko zakaz pracy w niedziele? A w poniedzialek 5 zl/h juz jest cacy?

Nie, ale jedna patologia nie powinna usprawiedliwiać kolejnych
28-04-2016 22:16 
 Ocena 6 na 6
Pan Leming (674 punktów)
>Handel to nie kolej, kopalnia czy huta, gdzie pracownicze prawa są respektowane
Czyli rząd zamiast doprowadzić do respektowania praw pracowniczych zakaże handlu w niedzielę. Bogu dzięki, że od poniedziałku do soboty nikt nie łamie praw pracowników.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Osobiście jestem za zakazem pracy od trzynastej w sobotę, przez całą niedzielę, i do dziewiątej rano w poniedziałek.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
28-04-2016 21:36 
 Ocena 3 na 3
DyktaFon (9281 punktów)
>Osobiście jestem za zakazem pracy od trzynastej w sobotę, przez całą niedzielę, i do dziewiątej rano w poniedziałek.

Ja jestem za zakazem pracy w ogóle. Starczy mi 500 zł od rządu. Nie mam za dużych wymagań, co mi tam...
29-04-2016 06:16 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Co tam Ci wystarczy czy nie wystarczy i od kogo, to mnie akurat mało interesuje. Natomiast interesowałoby mnie bardzo, jakie są koszty społeczne i ekonomiczne szaleńczego pracoholizmu i konsumpcjonizmu, w jakich obecnie żyjemy, nie wiadomo dlaczego jeszcze się z tego ciesząc i odczuwając z tego powodu niejaką dumę. Bo to są nie tylko czyste zyski, ale też koszty i straty. Przymusowa praca w soboty i niedziele oznacza większe zużycie energii elektrycznej i surowców energetycznych, większe obciążenie infrastruktury, zmęczenie i stres ludzi, ich rodzin, w tym dzieci, zaniedbywanie obowiązków rodzinnych - co ma wymierne skutki dla zdrowia somatycznego i psychicznego społeczeństw. Oczywiście, jestem świadom, że otumanieni hitlerowcy neoliberalizmu chętnie zamieniliby całe państwa i kontynenty w obozy pracy niewolniczej, ale osobiście mam pewne zastrzeżenia wobec planów tych moralnych degeneratów i fanatyków kultu mamony. Bo zyski są jak zwykle dla jednych, a koszty i straty zazwyczaj przerzucane są na innych. Dlatego jestem zwolennikiem zakazu wszelkiej pracy w soboty od godziny trzynastej, przez całą niedzielę, do poniedziałku do godziny 9 rano.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
29-04-2016 12:00 
 Ocena 3 na 3
Paluzel (699 punktów)
>Dlatego jestem zwolennikiem zakazu wszelkiej pracy w soboty od godziny trzynastej, przez całą niedzielę, do poniedziałku do godziny 9 rano.

Będę nieco wredny i uznam użyty przez ciebie zaimek przymiotny za dosłowny. Rozumiem wobec powyższego, że np. i szpitale, i więzienia, apteki czy obiekty wojskowe powinny nie pracować od 1:00 po poł. w soboty do poniedziałku 9:00 rano.

Usiłowałeś pewnie ironizować, ale rezultat jest całkiem nonsensowny.
29-04-2016 12:32 
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)

>Usiłowałeś pewnie ironizować, ale rezultat jest całkiem nonsensowny.

Wcale nie jest nonsensowny... Najlepiej, żeby nic nie było )))
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Usiłowałeś pewnie ironizować, ale rezultat jest całkiem nonsensowny.

Twoje słowa wydają się gładsze od śmietany i miększe od oliwy. Dzięki nim dojdziesz może do połowy swych dni, a resztę zapewne mile spędzisz w pracy...
Ja natomiast jestem zwolennikiem zakazu wszelkiej pracy od godziny trzynastej w sobotę do dziewiątej rano w poniedziałek, nie licząc większych i mniejszych świąt i uroczystości, których wypada co najmniej dwa-trzy w tygodniu, i to w najgorszym razie.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Christos (2696 punktów)

>Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji
>psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do
>kościołów.

Jestem skłonny postawić w zakład pewną sumę pieniędzy, o to, że skierują się do stoisk monopolowych czynnych stacji benzynowych.

No gods, no masters...I am who I am.
KORUND (4922 punktów)
>Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji
>psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do
>kościołów. Czyli jedynym beneficjentem zamkniętych w niedzielę sklepów ma być kler.

1. Dlaczego niedziela? Pamiętaj abyś dzień święty święcił? To chyba dotyczy tylko chrześcijan? Może muzułmanie dodadzą do tego święty piątek, żydzi sobotę? 3 dni wolne? Dlaczego KRK tak mało ufa swoim owieczkom? Myślą, że jak pójdą do galerii to miną kościół? Poza tym urzędnicy Pana B. przejawiają jakąś dziwną niechęć akurat do galerii i supermarketów, a nie zwykłych sklepów. Bo większe od świątyń?

2. Dlaczego tylko zakaz handlu? Biorąc przykład z ortodoksyjnych żydów może w ogóle zakaz pracy, a nawet poruszania się pojazdami? A jak handlu to czemu nie każdego? Nie kupimy loda, nie pójdziemy do restauracji, PUB-u, kina? Ktoś musi pracować? Lekarz, pogotowie, woda musi płynąć do ludzi prąd, są zakłady o produkcji ciągłej. Tylko gdzie równość? Może zacząć szczegółowo wyznaczać kto, czym i w jakie dni świąteczne może handlować? Ktoś musi to kontrolować (pracując w te dni), zaraz jakieś kary...i zaczyna się socjalistyczno religijny obłęd.

3. Zmianowość. Takie coś naprawdę istnieje i działa. Praca wszystkich w te same dni może prowadzić do absurdów. Już teraz, gdy wszystkie urzędy pracują w podobnych godzinach, by cokolwiek załatwić trzeba brać wolne. Gdyby jakiś "geniusz" wyznaczył, że wszyscy pracują tak samo, od...do, w te same dni, to nawet chleb trudno byłoby kupić. Trzeba by wynajmować bezrobotnych i emerytów. Bywam czasami w galeriach w zwykłe dni (na urlopie). Luz, w poniedziałki wręcz pustka, właściwie mogliby zamknąć, szkoda prądu. Już teraz w weekendy jesteśmy świadkami "marszu lemingów" przez kraj. To w góry, to nad morze, bo długi weekend, święta. Stres, nerwy tłok, korki, wypadki. Wypoczynek? Jak będzie wyglądała sobota, gdy w niedzielę nie da się już nic kupić? Już współczuję sprzedawcom, którym tego dnia wypadnie zmiana.

4. Nie jestem zwolennikiem zapieprzania na okrągło, a przeciwnie, skracania czasu pracy i ostrzejszego przestrzegania kodeksu pracy. Pracujemy by żyć nie odwrotnie. Chodzi też o to, by nikt nie pracował dłużej niż ma to w umowie, a ta nie może być niezgodna z ww. kodeksem. Jeżeli już od czegoś ma być państwo i kontrole, to właśnie od tego. Nie mogę się też doczekać efektów komputeryzacji i robotyzacji, która miała dawać nam więcej wolnego czasu. 3 dniowy weekend? 7 godzin dziennie? A może po prostu więcej dni urlopu i niech każdy dysponuje tym czasem jak chce, a nie jak wyznaczy państwo lub nie daj Boże Kościół.
PerverserPerser (579 punktów)
>Nie mogę się też doczekać efektów komputeryzacji i robotyzacji, która miała dawać nam więcej wolnego czasu. 3 dniowy weekend? 7 godzin dziennie? A może po prostu więcej dni urlopu i niech każdy dysponuje tym czasem jak chce, a nie jak wyznaczy państwo lub nie daj Boże Kościół.<
W niedalekiej przyszłości się doczekasz. Według obecnych szacunków przemysłu, w całej Europie zniknie kilkadziesiąt mln miejsc pracy. Jeżeli marzysz o skracaniu czasu pracy to rzuć aktualnie okiem na Francję.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
PerverserPerser (579 punktów)
>Kolejne sprytne posunięcie PiS, tak samo jak z aborcją- czyli zrzucenie odpowiedzialności na projekt, obywatelski'', czytaj ludzi praktycznie w 100% oddanych PiSowi i na niego głosujących.<
Posiadam czynne prawo wyborcze ale nie chodzę na wybory od kilkunastu lat.
"Gdyby wybory miały coś zmienić, zostałyby zakazane" - K. Tucholsky
Mimo tego jestem przeciwny handlowi w niedzielę. Handel zatrudnia w większości kobiety a niedziela jest jedynym dniem tygodnia kiedy mogą one spędzić czas z rodziną. W wolny wtorek lub czwartek jak co niektórzy argumentują dzieci są w szkole, po południu na dodatkowych lekcjach języka lub muzyki lub mąż ma właśnie nadgodziny i cały dzień jest nieobecny. W niedzielę powinien być dozwolony handel na pchlich targach, żeby każdy miał możliwość porozmawiania z ludźmi przy okazji opróżniania pawlacza.

Żaden argument nie jest per se błędny tylko dlatego że popierają go biskupi i prałaci. Argument jest poprawny jeżeli jest spójny logicznie i jest sensowny. W twojej argumentacji nie widzę żadnego sensu, jedynie ideologiczne skrzywienie.
>Szykuje nam się prawdopodobnie następny absurd, podobny do tego z ,,500 +'' gdzie zamiast wzmocnić gospodarkę przez obniżenie podatków, zwiększono rozdawnictwo. Rozdawnictwo jak wiemy rozleniwia, a nie motywuje do pracy.<
Ty nie wiesz jak przebiegają rozmowy na placach golfowych, jeżeli sądzisz że obniżenie podatków dla przedsiębiorców doprowadzi do poprawy gospodarki.
Nikt nie jest w stanie więcej zjeść niż zje a z tą nadwyżką trzeba coś zrobić. Można ratować dżunglę w Nikaragui ale to robią nieliczni. Można zafundować sobie wszystkie perwersje seksualne, ale to też się z czasem znudzi. Miliarderzy ci od BMW, Aldi, firm kosmetycznych mają jeszcze odrobinę wstydu. Prawdziwi macherzy obracają dziennie bilionami. Tam się nie rozmawia o kupnie fabryki, tak się przechwala możliwością kupna Ukrainy, Europy etc. "Ja mogę wywołać wojnę, a ja mogę wywołać dwie wojny". Tak przebiegają rozmowy na placach golfowych.
Twoja logika przypomina logikę pewnego faceta który odzwyczajał konia od jedzenia. Niestety gdy zeszedł z dzienną racją do pół szklanki owsa dziennie, koń niespodziewanie zdechł.
Podobnie u ciebie. Musimy pracować taniej żeby uzdrawiać gospodarkę. Chińczycy pracują za miskę ryżu, musimy też pracować za miskę ryżu żeby im dorównać. Co się stanie gdy cały świat będzie pracować za miskę ryżu? Wtedy Chińczycy będą pracować za pół miski ryżu. Żeby im dorównać będziemy zmuszeni... Tak nam wmawiają msm i sprzedajni politycy. Czas włączyć szare komórki albo podzielić los konia.

Uważasz że za 500 zł można miesięcznie można wychować dziecko, dać mu wykształcenie, zawód?
Wychowałem dwójkę i finansowałem im wykształcenie. Zdolności i pilność musieli wnieść od siebie jako udział własny. Nie masz pojęcia ile wymaga to wyrzeczeń, trudu, samozaparcia. Dzisiaj do każdych życzeń urodzinowych od dzieci, dołączone jest podziękowanie za mój wysiłek. Wielu ich kolegów i koleżanek musiało przerwać studia z powodów finansowych. Rodziców nie było stać lub nie byli gotowi zrezygnować z urlopu. 500 zł. to jest jałmużna społeczeństwa, które oczekuje że nie zabraknie lekarzy, inżynierów, hydraulików, ale trud wychowania dzieci nie wszyscy są gotowi podjąć lub ich na dziecko nie stać. Takich czasów dożyliśmy. Deficyty demograficzne uzupełnia się analfabetami z bliskiego wschodu.
>Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do kościołów. Czyli jedynym beneficjentem zamkniętych w niedzielę sklepów ma być kler.<
Nie daj Boże, gdy jakaś rodzina postanowi w niedzielę wyruszyć na wycieczkę rowerową zamiast do kościoła. Wtedy beneficjentem będzie Romet lub Chińczycy. Religionbusiness najlepiej kwitł w czasach gdy niedziela była święta. To wymagało powszechnej akceptacji niedzieli jako świętej. Dziś takiej akceptacji brak. Finansowanie Kościoła nie opiera się głównie na tacy.

Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
silencjum (-53 punktów)
(zablokowany)
>Szykuje nam się prawdopodobnie następny absurd, podobny do tego z ,,500 +'' gdzie zamiast wzmocnić
>gospodarkę przez obniżenie podatków, zwiększono rozdawnictwo. Rozdawnictwo jak wiemy rozleniwia, a nie motywuje do pracy.

że co rozdawnictwo?

Powinni oddawać 5000 zł.. i każdemu bez wyjątku..
a i tak byłbyś do tyłu w porównaniu do zachodu!

A tak w ogóle, po jakiego chuja my do tej europy wchodziliśmy,
skoro dochód na łeb w Polsce jest obecnie taki sam jak za... Jaruzela - co, może nie jest tak?
No, może faktycznie jest inaczej, bo Emerytury są niższe.. z 50%..

>Jedynym jak przypuszczam celem ograniczeń handlu w niedzielę, jest wywarcie pewnej perswazji psychologicznej dla ludzi nie uczęszczającej na msze, tak aby zamiast do sklepów, skierowali się do kościołów. Czyli jedynym beneficjentem zamkniętych w niedzielę sklepów ma być kler.

Pleciesz jak nawiedzony zajob!
Co, a może w gremani, czy francy, ktoś pracuje w niedzielę - tak?
Ah! Nie? No to wypad... do Bangladeszu - tam zapierdalają 24/24 za 6 centów!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365