Racjonalista - Strona głównaDo treści
A gdy zacznie się wojna...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-05-2016 00:11Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
A gdy zacznie się wojna...
Co jakiś czas w polskich miastach odbywają się próby działania tzw. syren czyli urządzeń akustycznych ostrzegających np. przed bombardowaniem czy skażeniem (chemicznym, radioaktywnym).
Ilu z nas wie o co w ogóle chodzi? Ilu potrafi rozpoznać te alarmy? Ilu z nas wie, gdzie znajduje się najbliższy schron? Optymistycznie oszacuję, że nikt oprócz członków Obrony Cywilnej i żołnierzy. Optymistycznie, bo podejrzewam, że i pośród nich są niedoinformowani.
My, cywile, w ogóle nie jesteśmy przygotowani na wojnę. Nie będziemy wiedzieli jak się zachować, gdy do niej dojdzie. Z opowieści rodzinnych wiemy, że trzeba będzie zrobić zapasy mąki, soli, puszek. Problem w tym, że nie będziemy mieli za co i gdzie ich kupić, bo gotówki praktycznie nie używamy, a terminale płatnicze, bankomaty i kasy fiskalne nie będą działać - to już nie będzie wojna jak ta sprzed blisko 80 lat. Do nikogo się nie dodzwonimy, dostępu do Internetu nie będzie. My, dorośli, będziemy bardziej bezradni niż dzieci we wrześniu 1939 roku.
www.us.edu.pl/uniwersytet/obrona/alarmy.php
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>My, dorośli,
>będziemy bardziej bezradni niż dzieci we wrześniu 1939 roku.
>www.us.edu.pl/uniwersytet/obrona/alarmy.php

Jest to obraz wstrząsający, ale nie odbiegający tak bardzo od wyobrażeń skutków wojny współczesnej. Rozwój cywilizacyjny i postęp techniki idzie zdecydowanie w kierunku doskonalenia zabijania się wzajemnego. Jeden helikopter potrafi małe miasteczko obrócić w perzynę, jeden czołg potrafi wioskę zmieść z powierzchni ziemi, jeden okręt podwodny z przeciwnej półkuli ziemskiej potrafi zniszczyć mały atol złożony z wysepek na drugiej półkuli, że nawet nie wychodząc "z domu" można zniszczyć co pomniejszy kraj. Nie ma porównania do skutków ostatniej, ponoć najgorszej wojny światowej a mocarze militarni są w posiadaniu środków do zabijania masowego mogąc kilkakrotnie zniszczyć planetę. W tej sytuacji wydaje się troszkę groteskowe, gdyby nie było tak tragiczne rozważanie, jak by było gdyby. Technika wzajemnego straszenia i odgrażania się tworzy równowagę chwiejną. Wystarczy tylko jeden szaleniec, by uruchomić efekt domina. I to z jakich powodów? Nieraz nieistotnych jak ideologia, dostęp do surowców (zwłaszcza energetycznych) czy religia. Co ma tu za znaczenie rozważanie co by było. Ano nic by nie było (de facto i de nomine), bo skutki takiej masowej pożogi (w małym wymiarze weźmy Czarnobyl, czy Hiroszimę) zniszczy nie tylko cywilizację ale i przynajmniej gatunek, nazywającym się w swym zarozumialstwie naczelnym, uzurpującym sobie prawo dyktatu Naturze. Natura nie zginie. Natura w swej mocy twórczej wykształci wtedy inne, w zależności od warunków jakie będą po zniszczeniu "naszego" świata, istoty, mogące posiąść inteligencję. Ludzkość już tego nie zobaczy niestety. Po co wtedy martwić się o pieniądze, internet, żywność, miejsca przetrwania. Zginie nawet ten paranoiczny idiota, który wywołał efekt domina. To jest jeszcze ewentualnie jedyny argument wpływający na wyobraźnię, hamujący jeszcze większy rozmach w zabijaniu gatunku do którego należy. Tak że losy "naszego" świata leżą/są uzależnione od stanu zidiocenia pojedynczych egzemplarzy ludzkich. A chichot historii jest taki, że Polska zawsze na wojnach będzie teatrem i poligonem wojennym na początku każdej wojny z racji swojego położenia geopolitycznego, leżąc na granicy dwóch systemów po najkrótszej drodze. To jest przerażające. To by było na tyle. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Po co wtedy martwić się o pieniądze, internet, żywność, miejsca przetrwania.
Wojna nie musi być na skalę światową. Wystarczy taka lokalna, jak na Ukrainie. Ruscy zupełnie bezkarnie zajęli część terytorium sąsiedniego państwa (Krym) i poszli dalej. Do Polski mogą wejść z równą łatwością, przedtem hackując i paraliżując zabezpieczenia naszych systemów elektronicznych. W odpowiedzi UE nałoży na Rosję sankcje równie skuteczne jak te w związku z aneksją części Ukrainy.
Arminius (25555 punktów)chata za wsią
"My, dorośli, będziemy bardziej bezradni niż dzieci we wrześniu 1939 roku".

Dlatego też warto jest mieć chatę za wsią, z małym zagonem wokół niej - i znać podstawy rolnictwa, ogrodnictwa i hodowli. Bo na wypadek sytuacji jak z Pana wpisu - skończy się rzeczywistość na poły wirtualna i pojawi się realny real.
Sa tacy, którzy na taki apokaliptyczny scenariusz się przygotowują. Są to tzw. "prepersi". Ale odnoszę wrażenie, iż często więcej w tej postawie snobizmu i ciągątek militarnych niż autentycznej treści.
19-05-2016 19:14 
 Ocena 1 na 1
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
Odp: chata za wsią
Wszyscy sobie domków na wsi czy prywatnych schronów nie zafundujemy. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie maksymalnej ochrony obywateli. A nasze państwo ma nas w doopie. Dlatego nie wiemy nic o alarmach, ani gdzie są schrony, a w takiej Szwajcarii jest ich wystarczająco dużo, aby pomieścić wszystkich Szwajcarów. U nas tzw. służby specjalne zajmują się totalną inwigilacją obywateli, aby mieć na nich "haki", gdy ich zadaniem powinna być ochrona obywateli przed wewnętrznymi/zewnętrznymi zagrożeniami.
DyktaFon (9281 punktów)
>Wszyscy sobie domków na wsi czy prywatnych schronów nie zafundujemy. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie maksymalnej ochrony obywateli. A nasze państwo ma nas w doopie. Dlatego nie wiemy nic o alarmach, ani gdzie są schrony, a w takiej Szwajcarii jest ich wystarczająco dużo, aby pomieścić wszystkich Szwajcarów. U nas tzw. służby specjalne zajmują się totalną inwigilacją obywateli, aby mieć na nich "haki", gdy ich zadaniem powinna być ochrona obywateli przed wewnętrznymi/zewnętrznymi zagrożeniami.
>
Nie ma czegoś takiego jak "państwo". To twór językowy, a nie realna "rzecz"."Państwem" zarządzają ludzie. Ludzie, którzy dorwali się do korytka i to jest ich celem, a nie dbanie o "obywateli". Proszę przyjrzeć się osobom, które od tego korytka zostały w procesie demokracji odciągnięte (czyli straciły władzę). Są (wraz z rodzinami) najczęściej ustawione do końca życia lub i do dalszych pokoleń. I to jest zadanie tworu zwanego "państwem". Ciekawi mnie, jak długo wszyscy ludzie będą liczyli na "państwo" zamiast na siebie? To jest zasadnicze pytanie
Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma czegoś takiego jak "państwo".
Nie istnieje więc Polska, Niemcy, Norwegia, Australia itd.
Nie wiem co zażywasz, ale odstaw to póki nie cały twój mózg zamieni się w budyń.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365