Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cytatów czar - VI. Z włościańskiej perspektywy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-05-2016 10:11Arminius (25555 punktów)Cytatów czar - VI. Z włościańskiej perspektywy
0 na 4
W debacie pod wątkiem "Dlaczego Antysemita ratował Żydów", jeden z komentatorów wypowiedział opinię:"Polski antysemityzm miał swoje najmocniejsze korzenie w krzewionej przez Kościół Katolicki antysemickiej propagandzie, dalej w ksenofobii warstw najsłabiej wykształconych, a dopiero później, choć też ważne, przyczyny ekonomiczne i konkurencję na rynku pracy". Pogląd ów odzwierciedla znamienną ewolucję, która zaszła w ciagu ostatnich kilku lat. Albowiem do niedawna zasygnalizowanie owych "ważnych przyczyn ekonomicznych" na końcu wypowiedzi, narażałoby autora takowych słów na zaszufladkowanie go w kategorii "zadeklarowany antysemita". Jednakże nadal stanowi on falsyfikację rzeczywistości historycznej gdyż nieprawidłowo rozkłada akcenty. Bowiem przyczyny natury ekonomicznej i społecznej odgrywały rolę dominującą w kształtowaniu postaw polskiego chłopstwa wobec Żydów. Przyczyny natomiast natury religijnej miały charakter subsydiarny i drugorzędny. Jan Słomka, były wójt Dzikowa (Galicja), w 1929 r. opublikował "Pamiętniki Włościanina" stanowiące fascynujący obraz wsi polskiej drugiej połowy 19 w. i przemian w niej zachodzących. Jeden z rozdziałów swojej pracy poświęcił Żydom, Poniżej prezentuję kilka fragmentów owego rozdziału, zachęcając do lektury całego - który należy studiować mając w pamięci uwagi "o kwestii żydowskiej" Karola Marksa, niedawno prezentowane na łamach "Racjonalisty"(www.racjonalista.pl/forum.php/s,710038) - i całej książki.

"Ale jak ja zapamiętałem, to pożyczkami trudnili się jedynie żydzi na podpisy u rejenta, czyli skrypta rejentalne i na weksle. Nie było jeszcze kas żydowskich opartych na statutach, zatwierdzonych przez władzę, tylko każdy pożyczał prywatnie. Brali wielkie procenta, bo 50 % i więcej, jak się kto zgodził płacić jakiś procent, wolno było brać. Więc procent płaciło się według umowy, a jeżeli w terminie dług nie był spłacony, to osobno za grzeczność, za poczekanie wybierali żydzi od dłużników jajka, kury, cielęta, ziarno itp. Jeżeli zaś kto na takiej grzeczności nie chciał się znać lub nie miał na to i upadał majątkowo, to przystępowali do egzekucji, za mniejsze długi zajmując ruchomości, za większe zaś opisując całą realność, po czym następowała licytacja. Do licytacji stawali tylko żydzi, chłopi się na tym początkowo nie rozumieli i licytacji unikali. Żydzi zaś gdy zmiarkowali, że na tym bardzo dobry interes, badali naprzód w sądzie, gdzie będzie licytacja, jechali na miejsce i licytowali w porozumieniu z sobą. Brali też od dłużników za bezcen grunta, domy i co się dało wyciągnąć, strasząc, że jak dobrowolnie nie pogodzą, to wszystko na licytacji będą mieli sprzedane. W Tarnobrzegu zasłynęli z takiej lichwy żydzi: Szpirn, Szajnok, Tafel, Dawid i inni mniejsi spólnicy i naganiacze tych wielkich lichwiarzy. Ostatni z nich, Dawid, odznaczający się silną budową ciała, chełpił się przytem zawsze, że się nikogo nie boi, bo ma szerokie plecy".

"Przez taką lichwę zrujnowali żydzi prawie połowę gospodarzy, bo w każdej gminie znalazło się dużo lekkomyślnych, którzy brali pożyczki i nic za to nie nabywali, ale po większej części na pijatykę obracali. I tacy nawet prędzej mogli dostać pożyczkę niż porządniejsi, bo godzili się łatwo płacić taki procent, jaki żydzi chcieli. Oni zaś wiedzieli między sobą, ile kto był gdzie winien, jaką wartość przedstawia jego majątek i pożyczali dotąd, dopóki majątek wystarczał na pokrycie kapitału, procentu i kosztów egzekucji. W samym Dzikowie wydziedziczyli prawie ze wszystkim trzech gospodarzy osiemnastomorgowych, czterech gospodarzy sześciomorgowych i wielu innych".

"To wywłaszczenie chłopów z majątków trwało tak długo, aż wyszła ustawa przeciw lichwie, zabraniająca brania wielkich procentów. Wtedy sąd zaczął prześladować i karać lichwiarzy i nastała jakby pomsta Boża nad nimi, bo zaczęli upadać, a niektórzy nawet w biedzie wymarli, inni też niekoniecznie w dostatku dożyli, a pozostałe po nich rodziny są dzisiaj zupełnie biedne. Przyszła też kreska na wspomnianego Dawida, który się chełpił szerokimi plecami. Przyłapany został na oszustwie, mianowicie, że dopisał na wekslu jakiejś kobiecie z Żupawy dużo większą sumę, niż należało. Sąd w Tarnobrzegu wytoczył mu śledztwo i przymknął w areszcie razem ze wspólnikami, co w mieście wywołało wielki harmider, bo prawie oni pierwsi dostali się do aresztu. Dopiero od tego czasu żydzi-lichwiarze zmiękli i bali się, a sąd coraz lepiej brał się do nich i poskramiał ich".

"... był jeszcze zwyczaj, że karczmarze jeździli po kolędzie, każdy wstępował do »swoich gospodarzy«, którzy u niego byli stałymi gośćmi, to jest pili. Po Dzikowie jeździł najwięcej Salomon Szrajber z Tarnobrzega. Wszedłszy do izby zaczynał od życzenia: Daj Boże szczęście, żeby się tu powodziło, iżby wszyscy byli zdrowi, pieniądze mieli i żeby tu niczego nie brakowało - przychodzę tu z kolędą. I od razu nalewał do kieliszka wódkę, którą miał z sobą, a więcej było na wozie, i częstował po kolei wszystkich obecnych, poczynając od gospodarza i gospodyni, dawał po kieliszku dzieciom pomijając tylko najmniejsze, sługom, a nieobecnych kazał przywoływać, dogadując przytem:Jak szanuję stół, to i stołowe nogi, ja tu wszystkich chcę potraktować, bo ten dom szanuję, niech go pamiętają wszyscy, żem tu był po kolędzie. Gospodarzowi i gospodyni nalewał jeszcze po drugim i trzecim kieliszku i zachęcał:;Pijcie, pijcie, niech wam będzie na zdrowie, ja wam nie żałuję, a gdzie spodziewał się lepszej kolędy, zostawiał jeszcze mniejszą lub większą flaszkę wódki. Za to gospodarz dawał mu znowu od siebie kolędę, zazwyczaj ćwierć lub pół korca jakiegoś ziarna: żyta, jęczmienia, pszenicy, owsa, czego miał więcej, a znowu gospodyni dawała od siebie jaja, kaszę jaglaną, kurę, słowem, coś ze swego kobiecego gospodarstwa. Gdy tak całą wieś objechał, to wszyscy mniej lub więcej byli wódką zamroczeni, tylko on był trzeźwy i wywoził ze wsi dobry wóz ziarna".

www.linux.net.pl/~wkotwica/slomka/slomka-05.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
O żydowskich lichwiarzach mnóstwo brzydkich rzeczy napisano, w większości prawdziwych. Żeby jednak mieć obraz całej rzeczywistości, a nie jek antysemickiego wycinka, warto zauważyć, że lichwą trudniła się jedynie niewielka część Żydów. Niestety, to właśnie z tą częścią najczęściej mieli do czynienia chłopi - bo większość Żydów żyła w swoich zamkniętych społecznościach, robili swoje biedne interesy między sobą i rzadko kontaktowali się bliżej z gojami. Tak się więc złożyło, że rolę łączników między zwykłymi chrześcijanami a Żydami sprawowali najgorsi z tych drugich. A przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w sredniowieczu, gdy Żydzi przybywali do Niemiec czy Polski i prawach wówczas obowiązujących.
Tragedią jest to, że ofiarami "pomsty" chłopów wyzyskiwanych przez lichwiarzy byli rzadko sami lichwiarze - ci bowiem mieli zbyt "szerokie plecy" - ale po prostu każdy, kto nosił pejsy. Żyd to Żyd, co za różnica, który.
20-05-2016 11:06 
 Ocena-1 na 3
Arminius (25555 punktów)Utylizacja ciepłej wody z parchami
Żeby jednak mieć obraz całej rzeczywistości, a nie jek antysemickiego wycinka, warto zauważyć, że lichwą trudniła się jedynie niewielka część Żydów".

Jednakże prócz lichwiarzy byli również - na przykład - arendarze i handlarze. Co Pan sądzi o instytucji "kolędy" bardzo obficie podlewanej okowitą, po której "kolędujący" arendarz wyjeżdżał ze wsi furą wyładowaną po brzegi, a chłopi pozostawali w sztok spici?
Opinia Słomki o handlarzach żydowskich jest również wielce wymowna w kontekście debatowanego zagadnienia:

"Handel prowadzili żydzi najczęściej w sposób oszukańczy, nierzetelnie. Kupujący zawsze musiał się obawiać, że żyd mu nie doważy, nie domierzy, że da gorszy towar, za drogo policzy, oszuka przy wydawaniu reszty itp. Z łatwością dawali towar na kredyt i przyuczali niejednego do borgów. Żyd zachęcając do kupna, z góry zaznaczał, że da towar bez pieniędzy, że się o pieniądze nie pyta, skoro jednak należności na czas nie otrzymał, wnosił bezwzględnie skargę do sądu i ściągał sobie dług z kosztami, a jeżeli liczył na krótką pamięć odbiorcy, to mu do długu coś przypisał i większej kwoty domagał się".

Sygnalizowane jest tutaj - między innymi - przestępstwo fałszywej wagi, którego ofiarą masowo i nagminnie padali chłopi.

"Za mojej pamięci zaszło w Tarnobrzegu parę głośniejszych wypadków, które świadczyły, jaka to bywała obsługa żydowska w handlu. Jeden szczególnie narobił dużo wrzawy. Raz stróż miejski, pełniący wartę nocną w zimie, zajrzał do piekarni żydowskiej przez okno niedostatecznie zasłonięte. Widział wtedy, jak żyd, piekarz, rozebrał się i mył się szczotką w ciepłej wodzie, a następnie czeladnik wodę tę wlał do dzieży do ciasta. I z takiego to ciasta jedli potem chleb kupujący. Stróż doniósł o tym do sądu, sprawa toczyła się w Rzeszowie. Pokazało się, że żyd, który się mył w tej ciepłej wodzie, miał parchy. Został on wtedy zasądzony, a piekarnia jego zamknięta"

Powyższe zdarzenie jest oczywiste samo w sobie i - na marginsie zasadniczego wątku - stanowi potężny argument uzasadniający konieczność funkcjonowania bardzo wymagających przepisów sanepidowskich!!!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365