Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dylatacja czasu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-07-2016 00:46krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Dylatacja czasu
0 na 2
Trochę grafomanii i dyletanctwa na forum nie zaszkodzi. Po to jest przecież, żeby wymieniać poglądy, nawet te nierozwinięte. Poproszę, żeby mnie jakiś fizyk sprowadził na ziemię a reszcie przypomniał i przybliżył nieco zjawisko dylatacji czasu.
Wiem, że były już wątki:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,179413/z,0/d,2
www.racjonalista.pl/forum.php/s,472855
ale powtórzyć, przypomnieć, uporządkować dobra rzecz.

Za wiki:
Cytat:
Dylatacja czasu - zjawisko różnic w pomiarze czasu dokonywanym równolegle w dwóch różnych układach odniesienia, z których jeden przemieszcza się względem drugiego. Pomiar dotyczy czasu trwania tego samego zjawiska.
Przy wielkich, skoncentrowanych masach i prędkościach zbliżonych do prędkości światła, dylatacja czasu jest natomiast duża.

pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu

Pierwsza rzecz jaka przykuwa moją uwagą dotyczy tego:
Wiki:
Cytat:
Oznacza to, że gdy ogląda się kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła, to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi) - czas płynie w jej wnętrzu wolniej. Osoba lecąca rakietą dokonałaby takich samych obserwacji patrząc na obserwatora na Ziemi.

pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu

Instytut Fizyki PWr
Cytat:
Przesunięcie ku fioletowi oznacza, że zegar na orbicie spieszy się względem ziemnego (zegary na orbicie idą szybciej

www.if.pwr.wroc.pl/~wsalejda/pop/GPS_DFN_2008.pdf

Zaskakuje mnie ta różnica, podczas ruchu obserwatorzy widzą wzajemnie swoje spowolnienie natomiast przy przesunięciu grawitacyjnym jeden obserwuje spowolnienie drugiego a drugi przyśpieszenie pierwszego.

Będę jednak streszczał się bo późno

Na wiki znajduje w opisie zegara
Cytat:
Podstawowa budowa zegara obejmuje cztery zasadnicze segmenty:
- źródła napędu (np. bateria wraz z silnikiem, sprężyna, obciążniki) powodujące działanie zegara

pl.wikipedia.org/wiki/Zegar

Każdy zegar ma napęd. Czyli każdy zegar wykonuje pewne wewnętrzne działanie w określonym tempie związanym z SIŁĄ własnego, wewnętrznego napędu.
Dwa identyczne zegary, chodzące w identycznym tempie mają identyczną SIŁĘ napędu.

Jak wszyscy dobrze wiedzą GRWITACJA to oddziaływanie
Wiki:
Cytat:
Oddziaływanie - rodzaj działania, które występuje gdy dwa lub więcej obiektów ma na siebie jakiś wpływ.
W fizyce i chemii, oddziaływanie odnosi się do działania jednego obiektu na drugi, a jego miarę stanowi energia oddziaływania. Oddziałujące obiekty mogą być czymkolwiek od punktu materialnego do pól kwantowych. Na przykład, oddziaływanie elektromagnetyczne cząstek naładowanych następuje za pośrednictwem fotonów, podczas gdy za rozpad beta odpowiedzialne jest oddziaływanie słabe. Obecnie znane są cztery oddziaływania podstawowe.

pl.wikiped(*)ia.org/wiki/Oddziaływanie

Oczywiście grawitacja tym oddziaływaniem podstawowym jest.

Dalej na wiki znajduję opis siły:
Cytat:
Siła - wektorowa wielkość fizyczna będąca miarą oddziaływań fizycznych między ciałami.

pl.wikipedia.org/wiki/Siła

W tym momencie w moim umyśle jawi się stosunek
SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania
i zauważam przy przesunięciu grawitacyjnym ten stosunek jest różny.

Przepraszam, będę stosował skróty myślowe, nie wszystkim to się podoba ale jest naprawdę późno.

Przyjmijmy, że każda obserwacja jest fizycznym oddziaływaniem ciał.
Jeśli tak przyjmiemy wówczas pojawia się SIŁA obserwacji.
Weźmy za przykład obserwację emitera światła. Wiemy, że kiedy emiter zacznie poruszać się względem obserwatora w każdym przypadku nastąpi zmiana długości fali światła.
Z wiki wiemy, że:
Cytat:
energia przekazywana atomom przez światło zależy wyłącznie od częstotliwości światła

pl.wikipedia.org/wiki/Foton

Zmiana ilości przekazywanej energii oznacza zmianę SIŁY oddziaływania.
Zmiana SIŁY oddziaływania powoduje zmianę stosunku
SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania

Przyjmijmy, że mamy pewną metodę sprawdzanie prędkości obiektu w niewielkiej odległości.
Podejrzewam, że gdybyśmy zastosowali tę samą metodę sprewdzenia prędkości obiektu w niewielkiej odległości w sytuacji, kiedy obiekt ten byłby rozpędzony do prędkości zbliżonej do prędkości światła wówczas byłoby to oddziaływanie o potężnej energii i ogromnej sile oddziaływania. Oczywiście związane byłoby to istotną zmianą stosunku:
SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania

Wniosek końcowy jest więc taki, że efekt Dopplera
pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Dopplera
jest w rzeczywistości zjawiskiem dylatacji czasu

A ten opis na wiki:
Cytat:
Oznacza to, że gdy ogląda się kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła, to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi) - czas płynie w jej wnętrzu wolniej. Osoba lecąca rakietą dokonałaby takich samych obserwacji patrząc na obserwatora na Ziemi.

pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu

jest błędny bowiem prawidłowy powinien wyglądać tak, że kiedy patrzymy na kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła, to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli jeżeli rakieta oddala się lecz kiedy rakieta zbliża się wydarzenia w jej wnętrzu są przyśpieszone.

Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Max Golonko (1811 punktów)
ale dawaj to od razu w Bazgrołach albo o wszystkim i niczym
SAME PYTANIA NIE SĄ zbyt ciekawym materiłaem na nowy wątek

nie kumasz ze to zostało sto razy sprawdzone w eksperymantach
czastki z kosmosu ropadajace sie nad ziemią generuja wtorne czastki
ktorych lot do ziemi trwa duzo dluzej niz czas ich polowicznego rozpadu

NIE KWESTIONUJ FIZYKI - CHOROBE PSYCHICZNĄ KRYSTIOANIE LECZ INACZEJ!!!!!!!
NIE TROLLINGIEM DEBILNYM

Krótko.

Jeśli ktoś leci z prędkoscią zbliżoną do swiatła to czy od nas czy ku nam jego czas (na rakiecie) leci wolniej.

Oczywiście to wychodzi na cząstkach (np neutrinach) bo astronauci NIGDY TAK NIE POLECA bo rakieta spali się rozgrzewana zgarnianymi protonami obecnymi w przestrzeni międzygwiedznej.

PROSzę O WYRZUCENIE TEGO WĄTKU Z DZIaLAU NAUKA

Seria pytań i cytatów z wiki to niepoważny wątek

Miłego dnia
p.s.
Terapia zajęciowa psychiatryczna nie musi odbywac się w dziale nauka
Niech jakiś mod wytłumaczy Kryst. że zaleczać swoje problemy psychiatryczne musi w bazgrołach (choc i ich szkoda)
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Niech zderzeniem w rakiecie będzie emisja 10 fal radiowych.
Jak to zdarzenie będzie widziane przez zewnętrznego obserwatora, w sytuacji kiedy rakieta zacznie poruszać się od i do obserwatora?

W tym pytaniu chodzi o czas absorbcji 10 fal długich i krótkich oraz o różnicę tych dwóch czasów.
W tym pytaniu chodzi także o absorbcję tej samej porcji energii i różnicę czasów, w których ilość przekazanej energii będzie równa.

A co do zjawiska zniszczenia rakiety przez protony tylko potwierdzasz co napisałem, ze oddziaływanie słabe, w którym mierzymy małą prędkość zamieniłoby się w oddziaływanie bardzo silne przy dużych prędkościach.
27-08-2016 07:44 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Niech zderzeniem w rakiecie będzie emisja 10 fal radiowych.
>Jak to zdarzenie będzie widziane przez zewnętrznego obserwatora, w sytuacji kiedy rakieta zacznie poruszać się od i do obserwatora?
>W tym pytaniu chodzi o czas absorbcji 10 fal długich i krótkich oraz o różnicę tych dwóch czasów.
>W tym pytaniu chodzi także o absorbcję tej samej porcji energii i różnicę czasów, w których ilość przekazanej energii będzie równa.
>A co do zjawiska zniszczenia rakiety przez protony tylko potwierdzasz co napisałem, ze oddziaływanie słabe, w którym mierzymy małą prędkość zamieniłoby się w oddziaływanie bardzo silne przy dużych prędkościach.

Oto jak wygląda szaleństwo małego Jacka, po dużym piwie. Czysty przegląd sytuacji. To jest choroba niewidoczna na zewnątrz, tym bardziej groźna, bo dotyczy organu jeszcze przez ludzkość nie poznanemu.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Oto jak wygląda szaleństwo małego Jacka, po dużym piwie. Czysty przegląd sytuacji. To jest choroba niewidoczna na zewnątrz, tym bardziej groźna, bo dotyczy organu jeszcze przez ludzkość nie poznanemu.

Mimo to zaproponuję podział energii na energię ciała i energię czynności, tj. energię materiału wybuchowego i energię wybuchu.

Weźmy np. dwie bryły metalu z czego jedna rozgrzana do 100 stopni Celsjusza druga w temperaturze 0 stopni. My mówimy, że ta cieplejsza ma pewną energię względem zimniej (choć równie dobrze może być zimna energia) i pewien określony czas połowicznego przekazania ciepła, czyli zmniejszenia się różnicy temperatur o połowę.

Wg mnie możemy mówić o energii rozgrzanej bryły i o energii przekazywania ciepła.

Gdybyśmy teraz rozgrzali chłodniejszą bryłę do 50 stopni to automatycznie cieplejsza bryła traci względem niej energię a czas połowicznego przekazania ciepła wydłuża się.

Gdybyśmy pomiędzy bryłami zastosowali izolator ciepła przez co czas połowicznego przekazania ciepła istotnie wydłużyłby się, to wg mnie nie mamy do czynienia ze spadkiem energii ciała ale ze spadkiem energii przekazania ciepła - ogrzewania.
06-07-2016 12:50 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>ale dawaj to od razu w Bazgrołach albo o wszystkim i niczym
>SAME PYTANIA NIE SĄ zbyt ciekawym materiłaem na nowy wątek
>nie kumasz ze to zostało sto razy sprawdzone w eksperymantach
>czastki z kosmosu ropadajace sie nad ziemią generuja wtorne czastki
>ktorych lot do ziemi trwa duzo dluzej niz czas ich polowicznego rozpadu
>NIE KWESTIONUJ FIZYKI - CHOROBE PSYCHICZNĄ KRYSTIOANIE LECZ INACZEJ!!!!!!!
>NIE TROLLINGIEM DEBILNYM
>Krótko.
>Jeśli ktoś leci z prędkoscią zbliżoną do swiatła to czy od nas czy ku nam jego czas (na rakiecie) leci wolniej.
>Oczywiście to wychodzi na cząstkach (np neutrinach) bo astronauci NIGDY TAK NIE POLECA bo rakieta spali się rozgrzewana zgarnianymi protonami obecnymi w przestrzeni międzygwiedznej.
>PROSzę O WYRZUCENIE TEGO WĄTKU Z DZIaLAU NAUKA
>Seria pytań i cytatów z wiki to niepoważny wątek
>Miłego dnia
>p.s.
>Terapia zajęciowa psychiatryczna nie musi odbywac się w dziale nauka
>Niech jakiś mod wytłumaczy Kryst. że zaleczać swoje problemy psychiatryczne musi w bazgrołach (choc i ich szkoda)
>
Widzę tu pewną niekonsekwencję. Kiedy ktoś pisze bzdury, piszecie mu: "doucz się". Kiedy postanawia dopytać o co chodzi - "to nie miejsce na pytania". I to ma zachęcać do zgłębiania tematu? Gość właśnie postanowił się douczyć, a Ty go wyśmiewasz i odsyłasz z kwitkiem. Moim zdaniem bardzo słabe.

I tak, wiem, że krystkon zbudował sobie reputację osoby typu "ja wiem lepiej". Tym bardziej godne pochwały jest, że postanowił zadać trochę pytań.

Na pytania zadane w poście otwierającym wątek poodpowiadam w miarę możliwości, tylko chwilę mi to może jeszcze zająć.

EDIT: A, widzę że pierwsze wrażenie z pobieżnej lektury posta nie było do końca właściwe, jednak na końcu też pojawiło się parę prawd objawionych Jakaś tam jednak zmiana na lepsze jest, widać pewną chęć poddawania przemyśleń pod krytykę.
06-07-2016 21:19 
 Ocena 2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>EDIT: A, widzę że pierwsze wrażenie z pobieżnej lektury posta nie było do końca właściwe, jednak na końcu też pojawiło się parę prawd objawionych Jakaś tam jednak zmiana na lepsze jest, widać pewną chęć poddawania przemyśleń pod krytykę.

Nie widzę niczego niewłaściwego w waleniu prosto z mostu kiedy coś wyda mi się słuszne. Widzę za to dużo niewłaściwego w czajeniu się z wyrażaniem własnym myśli.
Dla mnie rozmowa to burza mózgów. Pomylę się trudno, ktoś mnie poprawi.

Najgorsze co może się człowiekowi przytrafić to powtarzanie cudzych myśli, żeby nie popełnić żadnej pomyłki.
27-08-2016 07:38 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Krótko.
>Jeśli ktoś leci z prędkoscią zbliżoną do swiatła to czy od nas czy ku nam jego czas (na rakiecie) leci wolniej.
>Oczywiście to wychodzi na cząstkach (np neutrinach) bo astronauci NIGDY TAK NIE POLECA bo rakieta spali się rozgrzewana zgarnianymi protonami obecnymi w przestrzeni międzygwiezdnej.

W latach 50-tych zauważono, że krótkotrwałe cząsteczki zwane mezonami, "żyją" dłużej przy większych prędkościach. Co to oznacza? Czy to niejaki Krystkon wie i rozumie? Czy znów będzie babulił?


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>W latach 50-tych zauważono, że krótkotrwałe cząsteczki zwane mezonami, "żyją" dłużej przy większych prędkościach. Co to oznacza? Czy to niejaki Krystkon wie i rozumie? Czy znów będzie babulił?

A to nie może być prawdziwe stwierdzenie w każdym przypadku bo nie uwzględnia kierunku poruszania się cząsteczki względem obserwatora.
Oddalająca się z dużą prędkością od obserwatora cząsteczka żyje dłużej a zapewne zbliżająca się z dużą prędkością krócej.
Zapewne ma to związek z porcją energii jaką podczas obserwacji wysysa obserwator z cząsteczki.
Jacholek (5699 punktów)
>Trochę grafomanii i dyletanctwa na forum nie zaszkodzi. Po to jest przecież, żeby wymieniać
>poglądy, nawet te nierozwinięte. Poproszę, żeby mnie jakiś fizyk sprowadził na ziemię a reszcie
To nie kwestia poglądów tylko poprawnego stosowania (i interpretacji) transformacji Lorentz'a.
Jeśli chodzi o zegary na orbicie to tutaj wchodzi w grę OTW (Ogólna Teoria Względności). Ten efekt jest uwzględniany w systemie GPS więc każdy to sprawdza na codzień używając systemu nawigacji.
pl.wikipedia.org/wiki/Transformacja_Lorentza
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>To nie kwestia poglądów tylko poprawnego stosowania (i interpretacji) transformacji Lorentz'a.
>Jeśli chodzi o zegary na orbicie to tutaj wchodzi w grę OTW (Ogólna Teoria Względności). Ten efekt jest uwzględniany w systemie GPS więc każdy to sprawdza na codzień używając systemu nawigacji.
>pl.wikipedia.org/wiki/Transformacja_Lorentza

Nie rozumiem OTW. Rozumiem, że jest metodą na dokonanie obliczeń ale nie rozumiem związków w niej zawartych, zastanawiam się czy ktokolwiek to rozumie.

Traktuję OTW jak mnożenie pisemne liczb
pl.wikiped(*)ie#Mno.C5.BCenie_pisemne_liczb
metoda prowadząca do wyniku, której wewnętrznych zależności nikt za bardzo nie pojmuje.

Czynię jedno podstawowe założenie.
Obserwacja to takie samo oddziaływanie fizyczne jak oddziaływanie grawitacyjne czy elektromagnetyczne a zatem obserwacja jako oddziaływanie musi mieć także swoją siłę.
Wg mnie do zmiany obserwowanego tempa czasu oraz do zmiany obserwowanych rozmiarów przestrzennych dochodzi wtedy i tylko wtedy, kiedy zmianie ulega siła obserwacji, kiedy zmienia się siła oddziaływania fizycznego jakim jest obserwowanie.
07-07-2016 09:52 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Nie rozumiem OTW. Rozumiem, że jest metodą na dokonanie obliczeń ale nie rozumiem związków w niej zawartych, zastanawiam się czy ktokolwiek to rozumie.
Zapewniam Cię, że tak

>Traktuję OTW jak mnożenie pisemne liczb
>pl.wikiped(*)ie#Mno.C5.BCenie_pisemne_liczb
>metoda prowadząca do wyniku, której wewnętrznych zależności nikt za bardzo nie pojmuje.
"Nikt" to duża przesada. Zasada działania mnożenia pisemnego opiera się na rozdzielności mnożenia względem dodawania i tym, jak działa zapis dziesiętny.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Domyślam się, ze są tacy, którzy świetnie rozumieją geometrię OTW i warunki w których dziesiątki stają się setkami a setki dziesiątkami ale czy pojmują wszelkie zależności, które do tego prowadzą?

Choćby taką, że obserwacja tempa czasu w odległym obiekcie, będąca fizycznym oddziaływaniem obiektu i obserwatora, w sytuacji kiedy obiekt zbliża się pewną prędkością do obserwatora jest działaniem w kurczącym się układzie, w którym sam obserwator i obiekt skurczeniu nie ulegają, oczywiście w postrzeganiu ich przez nieruchomych względem nich obserwatorów, bo w obserwacji obserwator-obiekt kurczą się ale też przyspieszają.

Nie rozumiem dlaczego uznaje się, ze zbliżające się do siebie obiekty widzą swoje spowolnienie. Wg mnie to powinno być przyspieszenie a przy oddalaniu się spowolnienie.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego uznaje się, ze zbliżające się do siebie obiekty widzą swoje spowolnienie. Wg mnie to powinno być przyspieszenie a przy oddalaniu się spowolnienie.
To już opisałem niżej: www.racjon(*)orum.php/s,715176/i,25#w715196
26-08-2016 20:00 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Traktuję OTW jak mnożenie pisemne liczb
>pl.wikiped(*)ie#Mno.C5.BCenie_pisemne_liczb
>metoda prowadząca do wyniku, której wewnętrznych zależności nikt za bardzo nie pojmuje.

Hm... Mnozenie liczb (pisemne, czy nie) to operacja zdefiniowana bardzo dokladnie w matematyce. Liczby sie buduje startujac od... zera (doslownie). Otoz liczby naturalne to zbiory. 0 = {}, 1 = {0}, 2 = {0, 1}, 3 = {0, 1, 2}, .... Definicja liczb naturalnych pochodzi wprost z aksjomatow teorii mnogosci. Doniosla role gra aksjomat nieskonczonosci, ktory mowi - mniej wiecej - tyle, ze: Istnieje co najmniej jeden zbior indukcyjny A o nastepujacej wlasnosci:

1. {} nalezy do A.
2. Dla kazdego n nalezacego do A, (n + {n}) nalezy do A. ('+' to suma mnogosciowa)

Z tego zbioru uzyskuje sie zbior liczb naturalnych N. Potem definiuje sie operacje na N: dodawanie i mnozenie. Ze dodawanie istnieje jest konsekwencja zasady indukcji, ktora wynika z dobrego uporzadkowania zbioru N. Definicja dodawania:

1. 0 + n* = n*,
2. Dla kazdego n,m: n + m* = (n+m)*,

gdzie n* oznacza nastepnik n (n + 1).

Podobnie dla mnozenia.

Po dowiedzeniu paru twierdzen na temat dodawania i mnozenia dowodzi sie przez indukcje, ze zachodzi rozdzielnosc mnozenia wzgledem dodawania. Potem konstruuje sie inne liczby (ujemne, wymierne i rzeczywiste) i dowodzi scisle, ze to prawo sie przenosi.

Mnozenie pisemne liczb to po prostu konsekwencja rodzaju zapisu, ktory stosujemy do zapisywania liczb. To algorytm, ktory wynika z NATURY dzialan. Zapewniam cie, ze da sie to zrozumiec, a "wewnetrzne zaleznosci" wcale nie sa w tym przypadku skomplikowane.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Mnozenie pisemne liczb to po prostu konsekwencja rodzaju zapisu, ktory stosujemy do zapisywania liczb. To algorytm, ktory wynika z NATURY dzialan. Zapewniam cie, ze da sie to zrozumiec, a "wewnetrzne zaleznosci" wcale nie sa w tym przypadku skomplikowane.

Dla mnie zależności w mnożeniu pisemnym są skomplikowane no ale ze mnie żaden matematyk.

Np. dostrzegam taką zależność, że przesunięcia, których się dokonuje w mnożeniu pisemnym, to przejścia pomiędzy różnymi wymiarami tak jakbyśmy przechodzili z miary w minimetrach do miary w centymetrach następnie do miary w metrach.
Skoro rożne wymiary to i zbiory - skomplikowane.
Wenancjusz (16441 punktów)
Zdaje mi się, że wyłuszczałeś się słupowi reklamowemu na rogu ulic. Ale i tak
.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
Ebvalaim (2787 punktów)
>Pierwsza rzecz jaka przykuwa moją uwagą dotyczy tego:
>Wiki:
>Cytat:
Oznacza to, że gdy ogląda się kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła,
>to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi) - czas płynie w jej
>wnętrzu wolniej. Osoba lecąca rakietą dokonałaby takich samych obserwacji patrząc na obserwatora na
>Ziemi.

>pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
>Instytut Fizyki PWr
>Cytat:
Przesunięcie ku fioletowi oznacza, że zegar na orbicie spieszy się względem ziemnego (zegary
>na orbicie idą szybciej

>www.if.pwr.wroc.pl/~wsalejda/pop/GPS_DFN_2008.pdf
>Zaskakuje mnie ta różnica, podczas ruchu obserwatorzy widzą wzajemnie swoje spowolnienie natomiast
>przy przesunięciu grawitacyjnym jeden obserwuje spowolnienie drugiego a drugi przyśpieszenie
>pierwszego.
Ruch jest symetryczny - gdy A porusza się względem B, to B porusza się względem A. Sytuacja w polu grawitacyjnym nie jest symetryczna, jeden obserwator znajduje się niżej, drugi wyżej.

>... dużo o SIŁACH
Wtf.

>Wniosek końcowy jest więc taki, że efekt Dopplera
>pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Dopplera
>jest w rzeczywistości zjawiskiem dylatacji czasu
No niespecjalnie. Dylatacja czasu daje wkład do efektu Dopplera, ale w żadnym wypadku nie są one tym samym.

>A ten opis na wiki:
>(...)
>jest błędny bowiem prawidłowy powinien wyglądać tak, że kiedy patrzymy na kogoś lecącego rakietą z
>prędkością bliską prędkości światła, to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli jeżeli rakieta
>oddala się lecz kiedy rakieta zbliża się wydarzenia w jej wnętrzu są przyśpieszone.
Połowicznie. Ze względu na efekt Dopplera faktycznie obserwator widziałby zwolnione wydarzenia w rakiecie oddalającej się i przyspieszone w zbliżającej się (w sensie wizualnym, gdyby nagrał obraz kamerą, to rzeczy na filmie działyby się odpowiednio wolniej lub szybciej). Tylko że to nie wszystko.

Wyobraźmy sobie, że w rakiecie pilot z nudów rzuca piłką o ścianę. Robi zamach - zdarzenie A, piłka uderza o ścianę - zdarzenie B.

Rakieta się do nas zbliża, a my filmujemy. Załóżmy, że na naszym filmie między A i B upłynęła sekunda. Czy to oznacza, że między A i B w naszym układzie odniesienia upłynęła sekunda? Ano nie.

Ta sekunda upłynęła między momentami, w których odebraliśmy obraz zdarzeń A i B. Sam czas między zdarzeniami jest jednak określony przez różnicę między momentami wysłania obrazu. W tym czasie rakieta przesunęła się w naszym kierunku, co oznacza, że obraz zdarzenia B leciał do nas krócej, niż obraz A, czyli doleciał wcześniej, niż powinien, gdyby rakieta stała. Jeśli rakieta poruszała się np. z prędkością 0,9 c, to okaże się, że tak naprawdę między A i B upłynęło 10 sekund! W ciągu tych 10 sekund obraz zdarzenia A pokonał 10 sekund świetlnych, ale rakieta przeleciała 9 sekund świetlnych, czyli obraz zdarzenia B będzie jedynie sekundę świetlną w tyle i obrazy dotrą do kamery w odstępie sekundy.

Zegary na rakiecie pokażą z kolei jeszcze inną wartość. Poruszanie się z prędkością 0,9 c daje czynnik gamma = 2,294. To oznacza, że w rakiecie upłynęło nie 10 sekund, a 10/2,294 = ok. 4,36 sekundy.

Sytuacja wygląda więc tak: pilot w zbliżającej się do nas rakiecie rzuca piłką, która po 4,36 sekundy uderza w ścianę. My rejestrujemy obrazy tych zdarzeń w odstępie sekundy, ale po wzięciu poprawki na prędkość wychodzi nam, że tak naprawdę względem nas między tymi zdarzeniami minęło 10 sekund. Zegary są więc nadal spowolnione.

>Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica
>czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.
No i nie masz racji
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ebvalaim ale po co wymyślać uderzanie piłką o ścianę kiedy tempo upływu czasu zawiera się w obserwowanej częstotliwości fali a rozmiary przestrzenne w długości fali?
Ebvalaim (2787 punktów)
>Ebvalaim ale po co wymyślać uderzanie piłką o ścianę kiedy tempo upływu czasu zawiera się w obserwowanej częstotliwości fali a rozmiary przestrzenne w długości fali?
>
Bo piłka jest mniej abstrakcyjna Ale zasada jest ta sama. Czy odległości/czasy są między kolejnymi maksimami fali, czy między jakimiś innymi zdarzeniami, to nie ma znaczenia.
dajmonion (3663 punktów)
Bertrand Russell napisał bardzo ciekawą książkę 'ABC teorii względności' dla osób nie znających matematyki wyższej.


dajmonion
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Bertrand Russell napisał bardzo ciekawą książkę 'ABC teorii względności' dla osób nie znających matematyki wyższej.
>
dajmonion


Ja widzę zasadniczy błąd w takim rozumowaniu


www.edunauka.pl/fizstw.php

Obserwator nigdy nie postrzega światła w sposób przedstawiony na rysunku bowiem sam musi znajdować się na linii światła.
Do tego dochodzi kwestia określenia, w którym momencie światło zostało wyemitowane a zegary w poruszającym się układzie i przy zatrzymanym obserwatorze chodzą inaczej.

Mam pomysł na eksperyment z dylatacją czasu.
Dokoła zasilanego akumulatorem emitera określonych fal dźwiękowych, np.tuby odtwarzającej utwór muzyczny stawiamy dmuchawy powietrzne skierowane w jego kierunku. Oddalmy się, uruchamiamy wpierw sam emiter i rejestrujemy długość emisji. Następnie uruchamiamy dmuchawy aby spowodowały nadciśnienie w miejscu emitera i sprawdzamy wpływ nadciśnienia na długość długość emisji. Fale powinny wydłużyć się tak samo jak w przypadku emisji światła podczas przesunięcia grawitacyjnego w pole większej grawitacji a więc i długość emisji powinna zwiększyć się - czas utworu. Potem możemy odwrócić dmuchawy do emitera, żeby spowodować podciśnienie i zrobić ten sam eksperyment. Wówczas utwór powinien być nieco krótszy.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Bertrand Russell napisał bardzo ciekawą książkę 'ABC teorii względności' dla osób nie znających matematyki wyższej.
>>
dajmonion

>Ja widzę zasadniczy błąd w takim rozumowaniu
>www.edunauka.pl/fizstw.php
>Obserwator nigdy nie postrzega światła w sposób przedstawiony na rysunku bowiem sam musi znajdować się na linii światła.
>Do tego dochodzi kwestia określenia, w którym momencie światło zostało wyemitowane a zegary w poruszającym się układzie i przy zatrzymanym obserwatorze chodzą inaczej.
>Mam pomysł na eksperyment z dylatacją czasu.
>Dokoła zasilanego akumulatorem emitera określonych fal dźwiękowych, np.tuby odtwarzającej utwór muzyczny stawiamy dmuchawy powietrzne skierowane w jego kierunku. Oddalmy się, uruchamiamy wpierw sam emiter i rejestrujemy długość emisji. Następnie uruchamiamy dmuchawy aby spowodowały nadciśnienie w miejscu emitera i sprawdzamy wpływ nadciśnienia na długość długość emisji. Fale powinny wydłużyć się tak samo jak w przypadku emisji światła podczas przesunięcia grawitacyjnego w pole większej grawitacji a więc i długość emisji powinna zwiększyć się - czas utworu. Potem możemy odwrócić dmuchawy do emitera, żeby spowodować podciśnienie i zrobić ten sam eksperyment. Wówczas utwór powinien być nieco krótszy.

KLĘSKA!!

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Bertrand Russell napisał bardzo ciekawą książkę 'ABC teorii względności' dla osób nie znających matematyki wyższej.
>
dajmonion


Mam jeszcze inny pomysł na eksperyment z dylatacją czasu. Wystarczy dlugi wąż ogrodowy i wiadro. 1. Odkręcamy zawór na full i liczymy czas napełnienia wiadra. 2. Wiadro stawiamy przy zaworze ale wąż rozciągamy po ogrodzie. Po odkręceniu zaworu zwijamy wąż w trakcie napełniania wiadra i zwinięty kładziemy przy wiadrze. Liczymy czas napełnienia. 3. Zaczynamy napełniać ze zwiniętym wężem przy wiadrze i w trakcie napełniania rozciągamy wąż znowu po ogrodzie. Liczymy czas napełnienia. Czasy powinny być różne.
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.

Niby tak wychodzi.. ale to zwalnianie zegarów nie jest liniowe, niestety.

Zwalnianie jest kwadratowe, bowiem proporcjonalne do v^2/c^2!
Tym samym gdy polecisz i wrócisz, wówczas zawsze więcej zgarniesz tych kwadratów.

Jest to prosty fakt matematyczny:

(x-a)^2 + (x+a)^2 >= 2x^2

Wystarczy wyliczyć to:
(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa + a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);

jak widać to rośnie z tym a (a=v - prędkość podróży!);
minimum jest dla a = 0 - nie lecimy nigdzie!
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Może opisz mi to na takim przykładzie.
Stoję obok nieruchomego emitera fal radiowych o długości 1m.
W ciagu 1 sekundy zaabsorbuję 299 792 458 fal.

W drugim przypadku niech przez połowę liczby emitowanych fal emiter bardzo szybko oddala się ode mnie a drugą połowę znowu przybliża.
W jakim czasie zaabsorbuję w drugim przypadku tyle samo fal?

Wg mnie też w ciągu sekundy przy czym np. przez 3/4 sekundy będę odbierał fale długie a przez kolejne 1/4 sekundy fale krótkie ale koniec końców ta sama liczba fal, ten sam czas co w bezruchu.

Mylę się?
07-07-2016 22:35 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Może opisz mi to na takim przykładzie.
>Stoję obok nieruchomego emitera fal radiowych o długości 1m.
>W ciagu 1 sekundy zaabsorbuję 299 792 458 fal.
>W drugim przypadku niech przez połowę liczby emitowanych fal emiter bardzo szybko oddala się ode mnie a drugą połowę znowu przybliża.
>W jakim czasie zaabsorbuję w drugim przypadku tyle samo fal?
>Wg mnie też w ciągu sekundy przy czym np. przez 3/4 sekundy będę odbierał fale długie a przez kolejne 1/4 sekundy fale krótkie ale koniec końców ta sama liczba fal, ten sam czas co w bezruchu.
>Mylę się?

Mówisz o zasadzie zachowania ciągłości: ilość nadana = odebrana,
bowiem nic nie znika itd...

Nie ma to wpływu na efekt zwalniania zegarów:
nadal odbierzesz tyle ile źródło wyemitowało - nie mniej, ani więcej!

No ale problem z tą 'dylatacją czasu' polega właśnie na tym,
że tu liczba emitowanych sygnałów ulega zmianie, a tym samym i odbieranych = zgodnie z tym co piszesz.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Różnica w czasie jaka powstałaby pomiędzy poruszającymi się względem siebie obserwatorami, którzy z jednego miejsca razem rozpoczynają podróż i w jednym miejscu razem podróż kończą byłaby różnicą pomiędzy liczbą nadanych sygnałów i liczbą odebranych sygnałów.

Taka różnica jest wg mnie bzdurą.
Zmianie ulegnie częstotliwość sygnałów, długość sygnałów, energia sygnałów ale nie poróżni się ich całkowita liczba.

Różnica w czasie pojawiałby się dopiero przy przesunięciu grawitacyjnym, gdyby obserwatorzy spędzili pewien czas w różnym polu grawitacyjnym. Jeżeli dwóch obserwatorów umówi się, że będą wysyłać do siebie nawzajem fale radiowe o tej samej częstotliwości i długości, rozstaną się i jeden znajdzie się w silnym polu grawitacyjnym a drugi w słabym, to choć obu będzie wydawało się, że nadal nadają fale o umówionej częstotliwości/długości, ten w słabym polu grawitacyjnym zacznie odbierać falę dłuższą o niższej częstotliwości a ten w silnym polu grawitacyjnym falę krótszą o wyższej częstotliwości. W efekcie liczba nadanych i odebranych sygnałów będzie różna podobnie jak poróżni się ilość wzajemnie przekazanej energii podczas nadawania.
Kiedy ponownie spotkają się będą w różnym stanie energetycznym, w konsekwencji różnego zużycia energii na wysłanie sygnałów.

Wg mnie podobna różnica czasu powstanie pomiędzy obserwatorami, jeśli obserwatorzy będą przez pewien czas przebywać w różnych temperaturach lub ciśnieniach.
08-07-2016 16:33 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Różnica w czasie jaka powstałaby pomiędzy poruszającymi się względem siebie obserwatorami, którzy z jednego miejsca razem rozpoczynają podróż i w jednym miejscu razem podróż kończą byłaby różnicą pomiędzy liczbą nadanych sygnałów i liczbą odebranych sygnałów.
>Taka różnica jest wg mnie bzdurą.

Różnica byłaby możliwa, i oczywista.
Wystarczy że weźmiesz te dwa zegarki świetlne i polatasz nimi.

startujemy z tego samego miejsca, potem każdy sobie lata dowolnie,
a finalnie spotykają znowu.

Opis matematyczny byłoby wówczas bardziej złożony:

a = (x+v1)^2 + (x+v2)^2 + ... (x+vn)^2
b = (x+u1)^2 + (x+u2)^2 + ... (x+un)^2

i plus warunek pętli - spotkania:
v1 + v2 +...vn = u1 + u2 +...+ un

a może być różne b, np. wystarczy że wszystkie vi = 0, natomiast ui <> 0, i już będzie b>a, co znaczy że b będzie bardziej zdylatowany, czyli mniej cykli naliczy.

>Różnica w czasie pojawiałby się dopiero przy przesunięciu grawitacyjnym, gdyby obserwatorzy spędzili pewien czas w różnym polu grawitacyjnym...

>Wg mnie podobna różnica czasu powstanie pomiędzy obserwatorami, jeśli obserwatorzy będą przez pewien czas przebywać w różnych temperaturach lub ciśnieniach.

Zgadza się.
Ten 'efekt zwalniania' zależy od energii, dlatego też używam tam kwadratów prędkości, co jest zgodne z energią kinetyczną: Ek = v^2/2 na jednostkę masy.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Różnica nadanych i odebranych sygnałów możliwa i oczywista?
To chyba w krainie czarów.
Chyba, ze obserwator przestanie rozróżniać sygnały albo je postrzegać.
08-07-2016 18:57 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Różnica nadanych i odebranych sygnałów możliwa i oczywista?
>To chyba w krainie czarów.
>Chyba, ze obserwator przestanie rozróżniać sygnały albo je postrzegać.

Wystarczy zmienić szybkość procesów, a w tym i zegara, którym mierzysz tę szybkość.
x/x = 1 = STW.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Różnica nadanych i odebranych sygnałów możliwa i oczywista?
>>To chyba w krainie czarów.
>>Chyba, ze obserwator przestanie rozróżniać sygnały albo je postrzegać.
>Wystarczy zmienić szybkość procesów, a w tym i zegara, którym mierzysz tę szybkość.
>x/x = 1 = STW.

Ilość fal, którą wysyła do ciebie drugi podróżujący emiter / obserwator może zmienić wtedy tylko, kiedy fale stają się tak krótkie, że przestaniesz je rozróżniać albo tak długie, ze przestaniesz je postrzegać ale nie inaczej.
08-07-2016 19:58 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Ilość fal, którą wysyła do ciebie drugi podróżujący emiter / obserwator może zmienić wtedy tylko, kiedy fale stają się tak krótkie, że przestaniesz je rozróżniać albo tak długie, ze przestaniesz je postrzegać ale nie inaczej.

Nie mówimy o takich przypadkach.

Źródła jak i zegary mogą zwalniać, i to wystarczy.
Nie ma w tym żadnych czarów, a zwłaszcza typu: relatywizm czasu.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Ilość fal, którą wysyła do ciebie drugi podróżujący emiter / obserwator może zmienić wtedy tylko, kiedy fale stają się tak krótkie, że przestaniesz je rozróżniać albo tak długie, ze przestaniesz je postrzegać ale nie inaczej.
>Nie mówimy o takich przypadkach.
>Źródła jak i zegary mogą zwalniać, i to wystarczy.
>Nie ma w tym żadnych czarów, a zwłaszcza typu: relatywizm czasu.

Z tym, ze to ja mówię właśnie o wydłużaniu i skracaniu nadawanego sygnału, o tym że oddalanie się emitera będzie postrzegane jako jego zwolnienie i powiększenie rozmiaru, kiedy zbliżanie jako przyśpieszenie i zmniejszenie rozmiaru ale także o równej liczbie nadanych i odebranych fal po powrocie do miejsca startu.

Ty mówisz za to o nierównej liczbie nadanych i odebranych fal.
Nierówna to może być ta liczba tylko przez czas podróży ale w chwili powrotu stanie się równa.
08-07-2016 20:41 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Z tym, ze to ja mówię właśnie o wydłużaniu i skracaniu nadawanego sygnału, o tym że oddalanie się emitera będzie postrzegane jako jego zwolnienie i powiększenie rozmiaru, kiedy zbliżanie jako przyśpieszenie i zmniejszenie rozmiaru ale także o równej liczbie nadanych i odebranych fal po powrocie do miejsca startu.

I dokładnie tak jest:
n cykli rozłożonych w czasie T, oznacza częstotliwość: f = n/T.
To jest tautologia.

>Ty mówisz za to o nierównej liczbie nadanych i odebranych fal.
>Nierówna to może być ta liczba tylko przez czas podróży ale w chwili powrotu stanie się równa.

Jeśli źródło/zegar zwolni, to i liczba cykli wykonanych,
jak i wysłanych sygnałów, informujących o ich realizacji, musi być mniejsza.

W przypadku efektu Dopplera masz taki wzór w STW:
f = sqrt(1-v / 1+v);
gdzie v = prędkość 'relatywistyczna' źródło-odbiornik.

Natomiast w klasyce masz drastycznie inny wzór:
f = 1-vo / 1-vz, gdzie vo i vz to prędkości: odbiornika i źródła.

No ale to jest dokładnie to samo - gdy sobie założysz... coś tam.
09-07-2016 01:32 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W sobotni ranek zróbmy dla zabawy pewne założenia.

Każde ciało jest polem sił i energią potencjalną.
Postrzegające się ciała mają różny potencjał.
Wzajemne postrzeganie się ciał jest przepływem energii w strumieniu energii pomiędzy ciałami w związku z różnicą ich potencjałów.
Wzajemne postrzeganie się ciał jest wzajemnym oddziaływaniem o pewnej sile.
Oddalanie się ciał zmniejsza różnicę ich potencjałów, osłabia strumień energii i zmniejsza siłę wzajemnego oddziaływania.
Zbliżanie się ciał zwiększa różnicę ich potencjałów, wzmacnia strumień energii i zwiększa siłę wzajemnego oddziaływania.
Asymetryczny wzrost siły oddziaływania jednego z ciał układu z trzecim ciałem i powstanie nowego strumienia energii w zależności od różnicy potencjału drugiego ciała z trzecim wzmacnia lub osłabia strumień energii i zwiększa lub zmniejsza siłę wzajemnego oddziaływania pomiędzy pierwszym i drugim ciałem.
Analogicznie asymetryczny spadek siły oddziaływania jednego z ciał układu z trzecim ciałem i zanik strumienia energii w zależności od różnicy potencjału drugiego ciała z trzecim wzmacnia lub osłabia strumień energii i zwiększa lub zmniejsza siłę wzajemnego oddziaływania pomiędzy pierwszym i drugim ciałem.

Czyli tempo czasu i przestrzenne rozmiary są w ścisłym związku z wielkością sił w układach i sił oddziaływań układów.
07-07-2016 20:34 
 Ocena-1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
[color=blue]>>Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.
>Niby tak wychodzi.. ale to zwalnianie zegarów nie jest liniowe, niestety.
>Zwalnianie jest kwadratowe, bowiem proporcjonalne do v^2/c^2!
>Tym samym gdy polecisz i wrócisz, wówczas zawsze więcej zgarniesz tych kwadratów.
>Jest to prosty fakt matematyczny:
>(x-a)^2 + (x+a)^2 >= 2x^2
>Wystarczy wyliczyć to:
>(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa + a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);
>jak widać to rośnie z tym a (a=v - prędkość podróży!);
>minimum jest dla a = 0 - nie lecimy nigdzie!

"(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa+a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);"
Czytasz tą bzdurę??! 2xa się redukuje! Więc co pozostaje? Tobie w Twoim umyśle odkrycie? Mi pozostaje buracze matolstwo w najprostszej algebrze jaką nas uczono.
Widać, że nie łapiesz. Publicznie to przyznaj. Co jesteś za bufon nowej matematyki?!!

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
07-07-2016 21:47 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>"(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa+a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);"
>
Czytasz tą bzdurę??! 2xa się redukuje! Więc co pozostaje? Tobie w Twoim umyśle odkrycie? Mi pozostaje buracze matolstwo w najprostszej algebrze jaką nas uczono.
>Widać, że nie łapiesz. Publicznie to przyznaj. Co jesteś za bufon nowej matematyki?!!

Niby co czytam?

Jest fakt jak sam byk, bo czysto matematyczny.
Zatem co chcesz - coś ci nie pasuje?

A może ty chcesz podważyć całą matematykę, bo ci nie pasuje,
np. że średnia arytmetyczna nie może być mniejsza od geometrycznej:

(x+y)/2 >= sqrt(xy).. >= harmonic ?
08-07-2016 17:36 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
> [color=blue]>>Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.
>>Niby tak wychodzi.. ale to zwalnianie zegarów nie jest liniowe, niestety.
>>Zwalnianie jest kwadratowe, bowiem proporcjonalne do v^2/c^2!
>>Tym samym gdy polecisz i wrócisz, wówczas zawsze więcej zgarniesz tych kwadratów.
>>Jest to prosty fakt matematyczny:
>>(x-a)^2 + (x+a)^2 >= 2x^2
>>Wystarczy wyliczyć to:
>>(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa + a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);
>>jak widać to rośnie z tym a (a=v - prędkość podróży!);
>>minimum jest dla a = 0 - nie lecimy nigdzie!
>"(x-a)^2 + (x+a)^2 = x^2 - 2xa+a^2 + x^2 + 2xa + a^2 = 2x^2 + 2a^2 = 2(x^2+a^2);"
>
Czytasz tą bzdurę??! 2xa się redukuje! Więc co pozostaje? Tobie w Twoim umyśle odkrycie? Mi pozostaje buracze matolstwo w najprostszej algebrze jaką nas uczono.
>Widać, że nie łapiesz. Publicznie to przyznaj. Co jesteś za bufon nowej matematyki?!!
>
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?


Moja reputacja niestety jest coraz gorsza. Oskarżyłem publicznie astrofona, że nie zna algebry podstawowej. Niestety to nie prawda i tu poddaję się pręgierzowi. To ja źle odczytałem zapis, o czym wszystkich informuję. Powiedzenie karciane mówi: "Kto ma oczy z korka ten płaci z worka". Niestety moja reputacja jest jednak gorsza. Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
mirask (152 punktów)
Moim zdaniem, odpowiedź na zarysowany problem skrywa się już w pierwszym, przytaczanym przez ciebie cytacie z wiki, bo skoro dylatacja czasu jest duża przy "wielkich, skoncentrowanych masach i prędkościach zbliżonych do prędkości światła", to znaczy, że będzie mniejsza przy małych masach i mniejszych prędkościach.
Wszystko było by OK, gdyby nie ten fakt, że nie ma małych mas poruszających się z z prędkościami zbliżonymi do c, bo... fizyka to wyklucza, skoro każda masa w c staje się nieskończona, czyli rośnie wraz ze zbliżaniem się do c.
Będąc na miejscu dużej masy, był bym tym fizycznym prawem zrównującym masy w prędkościach świetlnych przynajmniej zniesmaczony...

Drugi cytat tylko umacnia mnie w moim zdaniu, bo skoro w lecącej rakiecie z prędkością bliską c " wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi)", czyli dla pilotującego tę rakietę upływ czasu nie uległ zmianie, tzn że jego zegar nie zwolnił swojego tempa, to zwolnienie czasu jest tylko złudzeniem nawet wówczas, gdy jest to sprzeczne z wyliczeniami a nawet z przeprowadzonymi eksperymentami.

Nawet gdyby czas zwolnił swój bieg, to wątpliwe jest, żeby zwolnienie to dotyczyło tylko samej kabiny astronauty a nie dotyczyło by urządzenia napędowego tej rakiety, które również powinno zwolnić, co w rezultacie na długo przed osiągnięciem prędkości światła, nieskończonej masy i energii spowodowało by zmniejszenie jej przyspieszenia, i to od momentu zbliżenia się do tej wyimaginowanej prędkości, zbliżonej do c.

Ciekaw jestem, gdzie tkwi błąd w moim rozumowaniu...?
Ebvalaim (2787 punktów)
>Wszystko było by OK, gdyby nie ten fakt, że nie ma małych mas poruszających się z z prędkościami zbliżonymi do c, bo... fizyka to wyklucza, skoro każda masa w c staje się nieskończona, czyli rośnie wraz ze zbliżaniem się do c.
W szkole niby uczą o masie relatywistycznej, ale prawda jest taka, że to pojęcie ma mało sensu. Masa relatywistyczna tak naprawdę niczym nie różni się od energii (poza czynnikiem c^2, który i tak często fizycy przyjmują równy 1), więc jest tylko niepotrzebnym duplikatem. Z tego powodu fizycy wolą przez "masę" rozumieć to, co w szkołach nazywa się "masą spoczynkową" i Twój problem znika.

>Nawet gdyby czas zwolnił swój bieg, to wątpliwe jest, żeby zwolnienie to dotyczyło tylko samej kabiny astronauty a nie dotyczyło by urządzenia napędowego tej rakiety, które również powinno zwolnić, co w rezultacie na długo przed osiągnięciem prędkości światła, nieskończonej masy i energii spowodowało by zmniejszenie jej przyspieszenia, i to od momentu zbliżenia się do tej wyimaginowanej prędkości, zbliżonej do c.
A tak, to jest jedno z możliwych spojrzeń na to, dlaczego nie da się osiągnąć c. Napęd faktycznie zwalnia i przyspieszenie spada i w efekcie rozpędzenie się do c zajmie nieskończenie wiele czasu, niezależnie od tego jak potężne masz silniki.
mirask (152 punktów)
Mimo że nie do ciebie adresowałem swoją wypowiedz, to nieco mnie zainteresowała mię twoja odpowiedź, więc kontynuujmy...
>W szkole niby uczą o masie relatywistycznej, ale prawda jest taka, że to pojęcie ma mało sensu. Masa relatywistyczna tak naprawdę niczym nie różni się od energii (poza czynnikiem c^2, który i tak często fizycy przyjmują równy 1), więc jest tylko niepotrzebnym duplikatem. Z tego powodu fizycy wolą przez "masę" rozumieć to, co w szkołach nazywa się "masą spoczynkową" i Twój problem znika.
Czy mam rozumieć, iż "mój problem" wynika z tego, że masa spoczynkowa, czy też energia nie rośnie wraz z prędkością, bo takowej nie może posiadać z tego powodu, że przypisana jest ciałom będącym w spoczynku?
Czyż nie ma zgody co do tego, że cała materia składa się z atomów a atomy w 99,9% zbudowane sa z energii - dla nas z pustej przestrzeni? Prosty z tego wniosek, że energia i materia są tym samym a my i wszystko dookoła jest energią, lub... oddziaływaniem, a to, że nie możemy przechodzić przez ściany spowodowane jest nie tak gęsto upakowanymi w "materii" atomami, tylko energią - oddzaływaniem między nimi.
Niestety, ale problem nadal istnieje...

>A tak, to jest jedno z możliwych spojrzeń na to, dlaczego nie da się osiągnąć c. Napęd faktycznie zwalnia i przyspieszenie spada i w efekcie rozpędzenie się do c zajmie nieskończenie wiele czasu, niezależnie od tego jak potężne masz silniki.
Niezupełnie się zgodzę z tym, że "rozpędzenie się do c zajmie nieskończenie wiele czasu", bo jest to tylko obejście tego faktu, że zakładając poprawność fizyczną osiągnięcie c jest niewykonalne.
Ciekaw jestem, jakie są jeszcze jakieś inne możliwe spojrzenia, może chociaz jedno przytoczysz...?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Prosty z tego wniosek, że energia i materia są tym samym a my i wszystko dookoła jest energią, lub... oddziaływaniem, a to, że nie możemy przechodzić przez ściany spowodowane jest nie tak gęsto upakowanymi w "materii" atomami, tylko energią - oddzaływaniem między nimi.
>Niestety, ale problem nadal istnieje...
>Ciekaw jestem, jakie są jeszcze jakieś inne możliwe spojrzenia, może chociaz jedno przytoczysz...?

Ja mam jedno amatorskie spojrzenie.

Przy dużej prędkości lub dużej sile oddziaływania możemy przechodzić przez ściany. Co prawda przy przejściu przez ścianę człowiek i ściana ulegają rozpadowi a dalej następuje połączenie w człowieko-ścianę lecz można mówić o przejściu.

Zauważmy, że
duża prędkość i słabe oddziaływanie = mała prędkość i silne oddziaływanie

Ten sam efekt osiągniemy, kiedy człowiek wyskoczy z samolotu i przygrzeje z dużą prędkością w glebę co jeśli po leżącym na glebie człowieku wolniutko przejedzie walec drogowy.

dwie cząsteczki rozpadną się i połączą się ze sobą zarówno zdarzając się ze sobą z dużą prędkością w słabym polu grawitacyjnym jak i stykając się ze sobą z nikłą prędkością w silnym polu grawitacyjnym

energia wiązania / energia oddziaływania
energia ciała / energia czynności

Już pisałem o tym wielokrotnie i tylko powtórzę, że wg mnie energia ciała przekształca się w energię oddziaływania i na odwrót i na tym w ogólności polega zmiana fizyczna.

Wg mnie ciała przekształcają się w oddziaływania a oddziaływania w ciała. Ciało w czynność a czynność w ciało. Przestrzeń przekształca się w czas a czas przekształca się w przestrzeń.
28-07-2016 14:11 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czy mam rozumieć, iż "mój problem" wynika z tego, że masa spoczynkowa, czy też energia nie rośnie wraz z prędkością, bo takowej nie może posiadać z tego powodu, że przypisana jest ciałom będącym w spoczynku?
Nieszczególnie. Energia jak najbardziej rośnie wraz z prędkością. Nie ma natomiast za bardzo sensu mówić o wzroście masy.

>Czyż nie ma zgody co do tego, że cała materia składa się z atomów a atomy w 99,9% zbudowane sa z energii - dla nas z pustej przestrzeni?
Też nie bardzo. Przede wszystkim, nie można być "zbudowanym z energii", tak jak nie można być zbudowanym z temperatury czy prędkości. Energia to własność.
Owszem, to że materialne obiekty nie przenikają przez siebie wynika z oddziaływań międzycząsteczkowych, a oddziaływania mają jakąś energię, ale mówić, że atomy są zbudowane z energii, to błąd.

>Niezupełnie się zgodzę z tym, że "rozpędzenie się do c zajmie nieskończenie wiele czasu", bo jest to tylko obejście tego faktu, że zakładając poprawność fizyczną osiągnięcie c jest niewykonalne.
Poniekąd to jest jedno z uzasadnień faktu, że osiągnięcie c jest niewykonalne.

>Ciekaw jestem, jakie są jeszcze jakieś inne możliwe spojrzenia, może chociaz jedno przytoczysz...?
Np. takie, że energia i pęd dążą do nieskończoności, gdy prędkość dąży do c, a masa jest niezerowa. Albo takie, że ciała poruszające się z prędkością c muszą mieć masę 0 (co wynika z E = pc i m^2c^4 = E^2 - p^2c^2), więc masywne ciała nie mogą poruszać się z c.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Proponuję rozważenie takiej ewentualności jak przekształcenie się cech / właściwości / czynników / przyczyn ciała / czynnosci w ich części / elementy / składniki / konsekwencje.

Wg mnie to jest związek przyczynowo skutkowy.
Właściwości zbioru - elementy zbioru
zbiór jako związek cech i składników

Zbiorem może być ciało albo czynność
mirask (152 punktów)
>Energia jak najbardziej rośnie wraz z prędkością. Nie ma natomiast za bardzo sensu mówić o wzroście masy.

Czyżby masa nie była już wykładnikiem bezwładności, która rośnie wraz ze wzrostem prędkości...?

>Przede wszystkim, nie można być "zbudowanym z energii", tak jak nie można być zbudowanym z temperatury czy prędkości. Energia to własność.
>Owszem, to że materialne obiekty nie przenikają przez siebie wynika z oddziaływań międzycząsteczkowych, a oddziaływania mają jakąś energię, ale mówić, że atomy są zbudowane z energii, to błąd.

Skoro nie można być zbudowanym z energii, mimo że to właśnie ona (bo chyba nie międzyatomowa 'pustka') wypełnia atomy, to z czego niby zbudowany jest nasz świat - z 'pustki', czy raczej z własności?
Błędne raczej jest twierdzenie, że energia jest tym samym, co temperatura czy prędkość, bo one akurat bez energii nie powstaną a energia bez nich potrafi się obejść - czym jest temperatura, jak nie energią cieplną...?
Czy przypadkiem cząsteczki nie są zbudowane z atomów a ich oddziaływania nie są energią, czyli innymi słowy energia/oddziaływania jako główny budulec atomów a tym samym cząsteczek plus oddziaływania między nimi, które "mają jakąś energię" nie są w istocie rzeczy energią...?
Biorąc powyższe pod uwagę, wniosek może być tylko taki, że my i wszystko w okół nas zbudowane jest z oddziaływań, lub... z energii.

>>Ciekaw jestem, jakie są jeszcze jakieś inne możliwe spojrzenia, może chociaz jedno przytoczysz...?
>Np. takie, że energia i pęd dążą do nieskończoności, gdy prędkość dąży do c, a masa jest niezerowa. Albo takie, że ciała poruszające się z prędkością c muszą mieć masę 0 (co wynika z E = pc i m^2c^4 = E^2 - p^2c^2), więc masywne ciała nie mogą poruszać się z c.

Szkopuł w tym, że niezerowa masa, czyli jakaś tam masa również powinna dążyć do nieskończoności, bo jednak jest jakąś masą a nie duchem, jednak... bez masowe ciała? Czy mógł byś wymienić chociaż jedno?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Czy pytanie o to - z czego jesteśmy zbudowani - jest pytaniem o iloczyn czynników czy o sumę składników?
Wg mnie oczywiście o iloczyn czynników, bo jest to koniunkcja przyczyn kiedy suma składników jest alternatywą konsekwencji.

Wg mnie każde ciało wynika z koniunkcji oddziaływań i prowadzi do alternatywy oddziaływań. Podobnie jak każda czynność wynika z koniunkcji ciał i prowadzi do alternatywy ciał, bowiem przestrzeń i czas przekształcają się w siebie nawzajem.

Wg mnie każdy obiekt, czyli ciało w przestrzeni i czynność w czasie to zbiór i związek właściwości z elementami. To znaczy, ze związek wielkości przestrzennych ze zbiorem ciał jest czynnością i związek wielkości w czasie ze zbiorem czynności jest ciałem.

To może wydać się trochę belkotliwe ale proszę zauważyć, ze właściwości/cechy dowolnego obiektu są zawsze w koniunkcji - iloczyn przyczyn, kiedy elementy/składniki/części dowolnego obiektu są zawsze w alternatywie - suma konsekwencji.
18-08-2016 08:27 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
> Czy pytanie o to - z czego jesteśmy zbudowani - jest pytaniem o iloczyn czynników czy o sumę składników?
>Wg mnie oczywiście o iloczyn czynników, bo jest to koniunkcja przyczyn kiedy suma składników jest alternatywą konsekwencji.

>To może wydać się trochę belkotliwe ale proszę zauważyć

Powiedz mi, jaką część swoich dochodów przeznaczasz na dopalacze?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zakotem a jeśli okaże się, że to ma sens, przeprosisz mnie?
Masz coś do mnie poza pogardą?
Małe wafelki opanowały świat i rządzą się na każdym kroku, mam uwierzyć, ze rozumiesz więcej? Nie bądź śmieszny człowieku!
18-08-2016 10:13 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
>Zakom jesli okaże się, że to ma sens, przeprosisz mnie?

Ależ ja jestem przekonany, że to ma sens, podobnie jak święte księgi wszelkich religii. Bełkot nie tym się charakteryzuje, że nie ma żadnego sensu, ale tym, że nie sposób jednoznacznie ustalić, co to za sens, więc każdy może temu nadać taki sens, jaki mu się akurat podoba.

>Masz coś do mnie poza pogardą?

To nie pogarda, tylko politowanie. Pytasz, czy prócz tego mam w stosunku do ciebie jakieś pozytywne uczucia? Ależ tak, szczere zainteresowanie, jak przedstawicielem obcego gatunku.

>Małe wafelki opanowały świat i rządzą się na każdym kroku, mam uwierzyć, ze rozumiesz więcej? Nie bądź śmieszny człowieku!

A czemu miałbyś wierzyć, że rozumiem więcej, skoro w oczywisty sposób widać, że mniej? Ty rozumiesz mnie, a ja ciebie nie rozumiem, więc w rozumieniu masz nade mną przewagę. Z drugiej strony, ja mam przewagę w byciu rozumianym. W ten sposób obaj jesteśmy wygrani, bo, widzisz, każdy z nas jest lepszy w tym, co sam uważa za ważniejsze. Czyż to nie piękny przykład obopólnej korzyści uzyskanej w stosunkach międzyludzkich?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ale czego nie rozumiesz? Że zbiór to związek cech z elementami? Związek czynników zbioru ze składnikami?
Nie rozumiesz, że opis - COŚ jest - jest rozłożeniem CZEGOŚ na czynniki, czytaj przyczyny a - COŚ posiada - rozkładem CZEGOŚ na składniki, czytaj konsekwencje?

Mam dla ciebie zadanie. Napisz dwa zdania opisu siebie samego. W jednym zdaniu opisz swoje cechy a w drugim zdaniu wymień swoje elementy. Przyjrzyj się konstrukcji tych opisów i powiedz co wyrażają.
Zasugeruję, przyczyny i konsekwencje.
19-08-2016 08:43 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Mam dla ciebie zadanie. Napisz dwa zdania opisu siebie samego. W jednym zdaniu opisz swoje cechy a w drugim zdaniu wymień swoje elementy.

1. Jestem piękny i uroczy.
2. Mam wątrobę, mózg i oczy.

>Przyjrzyj się konstrukcji tych opisów i powiedz co wyrażają.

No, cechy i elementy?

>Zasugeruję, przyczyny i konsekwencje.

A w którym miejscu?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Lilly Amina (4723 punktów)

>1. Jestem piękny i uroczy.
>2. Mam wątrobę, mózg i oczy.
26-08-2016 17:25 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czyżby masa nie była już wykładnikiem bezwładności, która rośnie wraz ze wzrostem prędkości...?
Poniekąd mogłaby być, ale wtedy musiałaby być tensorem drugiego rzędu (formą kwadratową), bo bezwładność w kierunku poprzecznym do kierunku ruchu jest inna, niż wzdłuż tego kierunku.

Ogólnie tę rosnącą bezwładność lepiej opisywać zależnością pędu od prędkości, a pojęcie masy pozostawić jako masę spoczynkową.

>Skoro nie można być zbudowanym z energii, mimo że to właśnie ona (bo chyba nie międzyatomowa 'pustka') wypełnia atomy, to z czego niby zbudowany jest nasz świat - z 'pustki', czy raczej z własności?
Z oddziałującej ze sobą materii. Nie bardzo jest sens w mówieniu, że coś wypełnia atomy.

>Błędne raczej jest twierdzenie, że energia jest tym samym, co temperatura czy prędkość, bo one akurat bez energii nie powstaną a energia bez nich potrafi się obejść - czym jest temperatura, jak nie energią cieplną...?
Można też powiedzieć, że ciężko o energię bez prędkości - bo nie ma wtedy mowy o energii kinetycznej A temperatura nie jest równoważna energii cieplnej, jest z nią związana, tak, ale to nie to samo.

>Czy przypadkiem cząsteczki nie są zbudowane z atomów a ich oddziaływania nie są energią, czyli innymi słowy energia/oddziaływania jako główny budulec atomów a tym samym cząsteczek plus oddziaływania między nimi, które "mają jakąś energię" nie są w istocie rzeczy energią...?
Oddziaływania nie są energią. Oddziaływania mogą mieć energię, ale nie są nią. W bardziej kwantowym spojrzeniu ciężko nawet mówić o energii oddziaływań, bo energia zawsze jest własnością jakichś cząstek, a oddziaływania odpowiadają tylko za przekształcanie się jednych zbiorów cząstek w inne.

>Biorąc powyższe pod uwagę, wniosek może być tylko taki, że my i wszystko w okół nas zbudowane jest z oddziaływań, lub... z energii.
No właśnie niezbyt

>Szkopuł w tym, że niezerowa masa, czyli jakaś tam masa również powinna dążyć do nieskończoności, bo jednak jest jakąś masą a nie duchem, jednak... bez masowe ciała? Czy mógł byś wymienić chociaż jedno?
Foton, hipotetyczny grawiton. Na chwilę obecną to chyba już pełen zestaw
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Oddziaływania nie są energią. Oddziaływania mogą mieć energię, ale nie są nią.

Wg mnie pojęcie energii jest w ścisłym związku z pojęciem zmiany. Decydującą rolę odgrywa tu także pojęcie siły.

Wg mnie siła jest wadliwie definiowana:
Cytat:
Siła - wektorowa wielkość fizyczna będąca miarą oddziaływań fizycznych między ciałami.

pl.wikipedia.org/wiki/Siła
bowiem istnieją sprzeczne siły, siła wiązania i siła oddziaływania.

Wg mnie siła wiązania jest podstawą przestrzeni kiedy siła oddziaływania podstawą czasu. Siła jest miarą zarówno ciał jak i czynności.
Podczas zmiany mamy do czynienia z wzajemnym przekształcaniem się sił wiązania i oddziaływania.

Weźmy przykłady
Z pewną prędkością np. 10km/h zderzamy się raz ze słabo związaną wodą a drugi raz z silnie związanym betonem. Z większej od wody siły wiązania betonu wynikać będzie wyższa energia zderzenia, czyli wyższa energia czynności.
i odwrotnie
Z rożnymi prędkościami raz 10km/h a drugim razem 100km/h zderzamy z wodą. Z wyższej przy 100km/h niż przy 10km/h siły oddziaływania z wodą wynikać będzie wyższa energia wody, czyli wyższa energia ciała.
27-08-2016 07:13 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Czyżby masa nie była już wykładnikiem bezwładności, która rośnie wraz ze wzrostem prędkości...?
>Poniekąd mogłaby być, ale wtedy musiałaby być tensorem drugiego rzędu (formą kwadratową), bo bezwładność w kierunku poprzecznym do kierunku ruchu jest inna, niż wzdłuż tego kierunku.
>Ogólnie tę rosnącą bezwładność lepiej opisywać zależnością pędu od prędkości, a pojęcie masy pozostawić jako masę spoczynkową.
>>Skoro nie można być zbudowanym z energii, mimo że to właśnie ona (bo chyba nie międzyatomowa 'pustka') wypełnia atomy, to z czego niby zbudowany jest nasz świat - z 'pustki', czy raczej z własności?
>Z oddziałującej ze sobą materii. Nie bardzo jest sens w mówieniu, że coś wypełnia atomy.
>>Błędne raczej jest twierdzenie, że energia jest tym samym, co temperatura czy prędkość, bo one akurat bez energii nie powstaną a energia bez nich potrafi się obejść - czym jest temperatura, jak nie energią cieplną...?
>Można też powiedzieć, że ciężko o energię bez prędkości - bo nie ma wtedy mowy o energii kinetycznej A temperatura nie jest równoważna energii cieplnej, jest z nią związana, tak, ale to nie to samo.
>>Czy przypadkiem cząsteczki nie są zbudowane z atomów a ich oddziaływania nie są energią, czyli innymi słowy energia/oddziaływania jako główny budulec atomów a tym samym cząsteczek plus oddziaływania między nimi, które "mają jakąś energię" nie są w istocie rzeczy energią...?
>Oddziaływania nie są energią. Oddziaływania mogą mieć energię, ale nie są nią. W bardziej kwantowym spojrzeniu ciężko nawet mówić o energii oddziaływań, bo energia zawsze jest własnością jakichś cząstek, a oddziaływania odpowiadają tylko za przekształcanie się jednych zbiorów cząstek w inne.
>>Biorąc powyższe pod uwagę, wniosek może być tylko taki, że my i wszystko w okół nas zbudowane jest z oddziaływań, lub... z energii.
>No właśnie niezbyt
>>Szkopuł w tym, że niezerowa masa, czyli jakaś tam masa również powinna dążyć do nieskończoności, bo jednak jest jakąś masą a nie duchem, jednak... bez masowe ciała? Czy mógł byś wymienić chociaż jedno?
>Foton, hipotetyczny grawiton. Na chwilę obecną to chyba już pełen zestaw

Wybacz Ebvalaim, ale masz anielską cierpliwość i niezwykłą delikatność.. Ja tak nie potrafię. Jak gościu błądzi, to odsyłam z powrotem do szkoły by nauczył się podstaw lub chociażby do Wikipedii. Ja coś o rachunku tensorowym się uczyłem, lub powiedzmy mnie uczono. Niejaki Krystkon też myśli i jest przekonany, że w dwóch zdaniach na tym forum wprowadzisz go do elektrotechniki.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
smelig (435 punktów)

> ale mówić, że atomy są zbudowane z energii, to błąd.

Na Twoim miejscu jako racjonalisty (jednego z niewielu zresztą na tym forum) nie byłbym tego taki pewien.
Załóżmy, że istnieje czwarty wymiar przestrzenny i my wraz z całą materią i eterem poruszamy się właśnie w czwartym kierunku z prędkością 1 (prędkość światła). Przecież nikt nie może być pewnym, że taki wymiar nie istnieje.
Wnioskiem z tak przyjętego założenia jest to, że tylko niewielka część masy spoczynkowej ma pochodzenie materialne a cała reszta wynika z energii kinetycznej związanej z tym ruchem

.
Wenancjusz (16441 punktów)
>"Trochę grafomanii i dyletanctwa na forum nie zaszkodzi. Po to jest przecież, żeby wymieniać poglądy, nawet te nierozwinięte. Poproszę, żeby mnie jakiś fizyk sprowadził na ziemię a reszcie przypomniał i przybliżył nieco zjawisko dylatacji czasu.">

Wstęp zaiste zarąbisty.
Wielu forumowiczów apeluje, by szaleńców nie deprymować a ich wywody stonowanie próbować naprostować i w ramach poprawności grzecznie wyjaśnić, że błądzą.
TYLE, ŻE U KRYSTKONA SIĘ NIE DA. Dobrze, rozumiem że on nie rozumie nic. Dobrze, że chce zrozumieć. TYLKO DLACZEGO TUTAJ?? Jego wypowiedzi to chaos kompletny. Zjawisko względności czasu dla różnych układów odniesienia i odczuwane w tych układach odniesienia jest doskonale opisane, tyle że absolutnie niezrozumiałe dla Krystkona. Popatrzeć na jego wywód "myślowy" to tragedia. Miesza wszystko bez sensu. No bo jak wrzucić do jednego wora trochę mąki, parę drobnych monet, i złomowane części starej WFM-ki i na podstawie tego wnioskować o wieku młynarza. Co ten człowiek ma za chore skojarzenia?! Chciałoby się takiemu spokojnie wyjaśnić w czym jego błąd, ale on nie pozwoli, bo do zestawu dorzuci jeszcze dwie łyżki z zestawu ślubnej wyprawy teściowej, guzik sołtysa, starą skarpetkę z harcerstwa jeszcze, no i może pastę do podłogi i żąda by wykazać mu logiczne powiązanie tych przedmiotów ze zjawiskiem piania kogutów wczesnym rankiem. Tak prowadzi swój wywód Krystkon. CZY TO JEST NORMALNE U KOGOŚ, KTO CHCE COŚ POZNAĆ??? Nie rozumie co to jest siła, co to grawitacja, co to prędkość relatywistyczna, co to jest energia. Jak więc takiemu tłumaczyć spokojnie oczywiste relacje fizyczne w TW? NIE DA SIĘ! Ale chce się dowiedzieć i żąda głosu jakiegoś fizyka na tym forum! Fizyk żaden się nie odezwie, bo jest tragicznym dyletantem. Popatrzeć tylko na jego wypowiedź. Czy on w ogóle ma pojęcie o czym pisze? Toć to bigos dokumentny. Nie ma sensu. Powołuje się na Wiki i nawet wtedy cytuje bzdury. Ten osobnik nakłaniając do wymiany zdań deklasuje siebie, co już dawno zauważono na tym forum, ale również deklasuje interlokutora na forum, który wdał się z nim w dysputę przeświadczony, że dobrze robi. Eeeech....
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Warto byłoby w tym miejscu podkreślić, ze Wenancjusz latami studiował fizykę a nie były to studia prywatne. Kto tu, jeśli nie Wenancjusz, jest fizykiem?

I co wam, dyletanci, Wenancjusz tym postem wyjaśnił? Tak bez udawania i bez jaj, czy coś stało się jasne i zrozumiałe?

To jest zwykłe szczucie, żebyście nie próbowali zrozumieć abyście uwierzyli, ze inni, bo nie wy, wiedzą, wiedzą ale nie powiedzą, bo i tak nie zrozumielibyście.

Wenancjuszu chcesz coś wyjaśnić? To wyksztuś to wreszcie.
22-07-2016 23:22 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Fizyk żaden się nie odezwie, bo jest tragicznym dyletantem.
Ja tak nieśmiało acz nieskromnie napiszę, że się odezwałem... :p
Może jakiś full-wypas fizyk ze mnie nie jest, ale tytuł magistra udało się jakoś zdobyć
23-07-2016 03:06 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Fizyk żaden się nie odezwie, bo jest tragicznym dyletantem.
>Ja tak nieśmiało acz nieskromnie napiszę, że się odezwałem... :p
>Może jakiś full-wypas fizyk ze mnie nie jest, ale tytuł magistra udało się jakoś zdobyć
>
No i chwała Tobie. Poza tym nikt Tobie tytułu nie podważa, a bynajmniej ja. Jakby nie było stanowisz skrajne przeciwieństwo niektórych ekonomistów (po Uniwerkach ekonomicznych wrocławskich), którzy nie wyjaśnili mi do dziś co to jest cena i od czego zależy oraz jak się ma w relacjach do wartości dobra.. Bo lakoniczne wyjaśnienie, że wynika z prawa własności nic nie wyjaśnia, a oczekiwałem logicznego wywodu łączącego prawo własności z ceną rynkową dobra.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
23-07-2016 23:13 
 0 na 4
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
Obaj jesteście typowymi i amatorami, tylko że jakoś tak dziwnie wykolejonymi.. co od razu łatwo wczuć.

Pewnie w matematyce macie gigantyczne tyły, co jest ostatnio typowe,
no i stąd ta rozbieżność... znaczy chodzi mi o taki paradoks:

pomimo większej edukacji, erudycji, zamiast być mniej amatorscy wy zbaczacie wprost ku niej (amatorszczyźnie).

W sumie to chyba nie jest paradoks, lecz typowe zjawisko znane w socjologii: dryf stadny, itp.
24-07-2016 00:07 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
Czy możesz, proszę, iść być arogancki gdzie indziej, najlepiej we własnym mieszkaniu, bez zmuszania innych ludzi do oglądania tego?

Ja rozumiem, że masturbowanie się nad swoją wspaniałością publicznie jest fajniejsze, ale już chyba wystarczająco wiele razy zarobiłeś tu bana, żeby zrozumieć, że to nie jest na to właściwe miejsce (zwłaszcza jeśli jesteś choć w połowie tak inteligentny, za jakiego się uważasz).
24-07-2016 01:10 
 Ocena-2 na 2
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
Tępaka z daleka czuć - sam o tym dobrze wiesz.
No chyba że wy tępole nie macie nawet i tego zmysłu, co byłoby dość naturalnym stanem rzeczy:
IQ < 90 => brak samokrytycyzmu, wyczucia stylu, zero jakiegokolwiek rozsądku, a i niezdolność do uczuć wyższych, itd.
24-07-2016 10:59 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czy możesz, proszę, iść być arogancki gdzie indziej, najlepiej we własnym mieszkaniu, bez zmuszania innych ludzi do oglądania tego?
>Ja rozumiem, że masturbowanie się nad swoją wspaniałością publicznie jest fajniejsze, ale już chyba wystarczająco wiele razy zarobiłeś tu bana, żeby zrozumieć, że to nie jest na to właściwe miejsce (zwłaszcza jeśli jesteś choć w połowie tak inteligentny, za jakiego się uważasz).
>
Dodam tylko, iż astrofon zapomniał w ogóle, że na tym forum czytają wypowiedzi nie tylko fizycy i wybitni matematycy jak sam autor tych uwag. Jego racji popieranych rachunkiem nikogo nie interesują (zwłaszcza humanistów). Są niezrozumiałe i nudne, co się zaraz przylepia do autora takich wywodów. Więc czasem nie wolno używać specyfiki nauk ścisłych w stosunku do takich. By zainteresować zagadnieniem stosuje się metodę opisową, bez zawiłości i tajemnic matematyki wyższej. Jeśli astrofon takim geniuszem się uważa to i bardzo łatwo powinien w formie zajmująco opisowej, zawiłości TW wyjaśnić. Ma to ponoć w małym paluszku! Niestety! Przy jego założeniu, że tak "proste" sprawy winien każdy znać, uważa się za szokującego, intrygującego i doskonałego. Astrofon tego nie potrafi czyli.....jest tylko pusty jak dzwon głośno dzwoniący. Wyłazi pogarda dla innych forumowiczów, zarozumiałość niesamowita i autokratyzm chorobliwy. Co za żałosna kreatura.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
24-07-2016 14:35 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Dodam tylko, iż astrofon zapomniał w ogóle, że na tym forum czytają wypowiedzi nie tylko fizycy i wybitni matematycy jak sam autor tych uwag. Jego racji popieranych rachunkiem nikogo nie interesują (zwłaszcza humanistów).
Moim zdaniem on pisze właśnie do humanistów Ludzie obeznani z fizyką i matematyką od razu zauważą, że co chwila robi nieuzasadnione przeskoki, że kompletnie ignoruje wiele odkryć i wyników eksperymentów, że jego wywody są niespójne i wnioski często nie wynikają z przesłanek. To właśnie humaniści, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, mogą odnieść wrażenie, że pisze człowiek niezwykle inteligentny i wykształcony.
24-07-2016 14:51 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)
>To właśnie humaniści, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, mogą odnieść wrażenie, że pisze człowiek niezwykle inteligentny i wykształcony.
Zaliczam się do humanistów z racji kierunkowego wykształcenia wyższego, ale maturę zdawałam w klasie mat-fiz (wprawdzie dawno, ale jednak sporo pamiętam) i moje wrażenia są akurat odwrotne
Wenancjusz (16441 punktów)
>>To właśnie humaniści, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, mogą odnieść wrażenie, że pisze człowiek niezwykle inteligentny i wykształcony.
>Zaliczam się do humanistów z racji kierunkowego wykształcenia wyższego, ale maturę zdawałam w klasie mat-fiz (wprawdzie dawno, ale jednak sporo pamiętam) i moje wrażenia są akurat odwrotne

Czyżbym włożył znów kij w mrowisko? Moje doświadczenia z humanistami (nawet dobrymi-pedagodzy) upewniają mnie wręcz, że kwitują zawiłe wywody matematyczno-fizyczne krótką ripostą mów do rzeczy zrozumiale. Czy mam coś dodawać? Tak mówi zawsze człowiek oczekujący sensu końcowego wypowiedzi. I to rozumiem. Ale czy na tym polega inteligencja jako taka? Myślę, że wątpię.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
24-07-2016 18:28 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Czyżbym włożył znów kij w mrowisko?
Kto wie To może być Dla mnie człowiek, który nie ma pojęcia, choćby najmniejszego, o matematyce i fizyce, to nie jest humanista, a nieuk.
Ale coś w tym jest i niestety, dotyczy to w większym stopniu osób młodszych, niż starszych. Na ok. 10-12 osób z mojego środowiska, którym opowiedziałam dowcip o elektronie (taki suchar, pewnie znacie), którego zatrzymała policja, sens zrozumiały ze 3, i to te w moim wieku. "Specjalizacja" obecnych liceów tzw. ogólnokształcących jest przerażająca.
24-07-2016 22:56 
 Ocena-1 na 3
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>>To właśnie humaniści, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, mogą odnieść wrażenie, że pisze człowiek niezwykle inteligentny i wykształcony.
>Zaliczam się do humanistów z racji kierunkowego wykształcenia wyższego, ale maturę zdawałam w klasie mat-fiz (wprawdzie dawno, ale jednak sporo pamiętam) i moje wrażenia są akurat odwrotne

Pełna zgoda!
Tym którzy zajmują się fizyką kompletnie szajba odwala;
Miernoty niszowe, i tyle, no bo ani to to humaniści, a do matematyki też im bardzo daleko.

Bredzą tacy tylko od rzeczy, tworzą niby jakieś teorie... fizyczne!
No bo oni mogą, im wolno - są przecież wolni od wszelkich reguł i zasad... jak każdy kretyn.
24-07-2016 18:24 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Moim zdaniem on [astrofoton - Q] pisze właśnie do humanistów . Ludzie obeznani z fizyką i matematyką od razu zauważą, że co chwila robi nieuzasadnione przeskoki, że kompletnie ignoruje wiele odkryć i wyników eksperymentów, że jego wywody są niespójne i wnioski często nie wynikają z przesłanek.
Wysnułeś dziwaczny wniosek co do adresatów tych wypowiedzi!

Z tego, co napisałeś, wynika, że wyznacznikiem bycia humanistą jest brak obeznania z fizyką i matematyką:
> on pisze właśnie do humanistów. Ludzie obeznani z fizyką i matematyką od razu zauważą, że...
co jest absurdalnym założeniem, gdyż brak takiego obeznania świadczy wyłącznie o tym, że ktoś nie ma kompetencji w zakresie szeroko rozumianych nauk ścisłych, ale nie świadczy o tym, że ten ktoś jest humanistą, bo żeby uznać kogoś za humanistę, należy stwierdzić u niego występowanie wiedzy humanistycznej, czyli jednak czegoś in plus, a nie stwierdzenie (a raczej domniemanie) braku innego rodzaju wiedzy, czyli czegoś in minus.

Na zasadzie odwrotności można by Twoją wypowiedź przetransformować i stwierdzić, że ten, kto nie ma obeznania z humanistyką (nie ma wiedzy o literaturze, historii, kulturze itp.) jest umysłem ścisłym oraz że każda bzdura traktująca o zagadnieniach z zakresu humanistyki adresowana jest właśnie do niego.

>To właśnie humaniści, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, mogą odnieść wrażenie, że pisze człowiek niezwykle inteligentny i wykształcony.
Daruj sobie domysły, kto i z jakiej przyczyny może odnieść jakieś tam wrażenie, bo takie domniemania - zwłaszcza oparte na wrzuceniu całej zróżnicowanej grupy ludzi do jednej szufladki, a właśnie taką "mądrość" tu zaserwowałeś - są funta kłaków niewarte.
Ludzie nie odnoszą wrażeń o inteligencji i wykształceniu autorów wypowiedzi na podstawie tego, czy sami są absolwentami kierunków ścisłych czy humanistycznych, ale najczęściej na podstawie posiadanej wiedzy (życiowej) i zdobytego doświadczenia (życiowego). Nierzadko też spotyka się ludzi niewykształconych, którzy wszak pod względem rozsądku i umiejętności oceny innych biją na głowę niejednego zadufanego w sobie adepta takiej czy innej dyscypliny akademickiej.
Życzę Ci na przyszłość więcej wstrzemięźliwości w ferowaniu sądów czy domysłów o ludziach, o których prawdopodobnie niewiele wiesz.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Wysnułeś dziwaczny wniosek co do adresatów tych wypowiedzi!Z tego, co napisałeś, wynika, że wyznacznikiem bycia humanistą jest brak obeznania z fizyką i matematyką co jest absurdalnym założeniem, gdyż brak takiego obeznania świadczy wyłącznie o tym, że ktoś nie ma kompetencji w zakresie szeroko rozumianych nauk ścisłych, ale nie świadczy o tym, że ten ktoś jest humanistą, bo żeby uznać kogoś za humanistę, należy stwierdzić u niego występowanie wiedzy humanistycznej, czyli jednak czegoś in plus, a nie stwierdzenie (a raczej domniemanie) braku innego rodzaju wiedzy, czyli czegoś in minus.
Oczywiście, zgadzam się całkowicie! Takie niewątpliwie było oryginalne znaczenie słowa "humanista" i byłoby miło, gdyby tak zostało, jednak ostatnio zwykle w mowie potocznej znaczy ono dokładnie to, co tu obalasz, czyli człowieka nieobeznanego z naukami ścisłymi. Pojawiła się taka trochę dychotomia, która może wynikać z dwóch rzeczy:

1. Po pierwsze, zwykle w szkołach dzieli się profile najogólniej na "ścisłe" i "humanistyczne". Można przez to odnieść wrażenie, że gdy nie jest się ścisłowcem, to z automatu jest się humanistą.

2. Po drugie, sposób nauczania polskiego w szkołach powoduje powstanie wrażenia, że ścisłe, logiczne rozumowanie jest tam wręcz zabronione. Z automatu więc ludzie nie rozumujący ściśle zaczynają identyfikować się z polskim, a że jest to przedmiot humanistyczny...

Tak więc jakkolwiek zgadzam się z Tobą co do tego, co powinno oznaczać słowo "humanista", obawiam się, że stan faktyczny jest w tej chwili nieco inny.
24-07-2016 23:58 
 Ocena 3 na 3
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
>Takie niewątpliwie było oryginalne znaczenie słowa "humanista" i byłoby miło, gdyby tak zostało,
To "oryginalne znaczenie" funkcjonuje nadal, co potwierdza choćby poniższa definicja słownikowa przedmiotowego terminu (nasza dyskusja dotyczy oczywiście tylko pierwszego znaczenia):
Cytat:
"humanista
1. specjalista w zakresie nauk humanistycznych
2. osoba kierująca się zasadami humanizmu
3. przedstawiciel humanizmu okresu Odrodzenia"

Słownik Języka Polskiego PWN

Nieco więcej o tym terminie i o związanym z nim kontekście kulturowym możesz przeczytać w Słowniku Języka Polskiego pod red. W. Doroszewskiego.

>jednak ostatnio zwykle w mowie potocznej znaczy ono dokładnie to, co tu obalasz, czyli człowieka nieobeznanego z naukami ścisłymi.
Słowniki językowe rejestrują potoczne znaczenie wyrazów, jednak znaczenia, które sugerujesz, nie znalazłem w żadnym opracowaniu specjalistycznym. Jeśli taką publikację znasz, to ją przywołaj, inaczej bowiem pozostaje przyjąć, że to, o czym piszesz, nie jest nawet mową potoczną i że ma w najlepszym razie status jakiegoś slangu o mocno ograniczonym zakresie.
Tak czy inaczej na forum publicznym wypada się posługiwać standardową polszczyzną zrozumiałą dla ogółu, a nie jakimś szkolnym slangiem o nieprecyzyjnych pojęciach (a jeśli się to już robi, należy to wyraźnie zaznaczyć).

>Pojawiła się taka trochę dychotomia, która może wynikać z dwóch rzeczy:
>1. Po pierwsze, zwykle w szkołach dzieli się profile najogólniej na "ścisłe" i "humanistyczne". Można przez to odnieść wrażenie, że gdy nie jest się ścisłowcem, to z automatu jest się humanistą.
Nawet jeśli tak jest w jakichś szkołach, to po osobie, która wedle własnych deklaracji ma 27 lat i jest magistrem fizyki (lub jakiegoś kierunku pokrewnego), można oczekiwać większej precyzji wypowiedzi niż po uczniach gimnazjum czy innej szkoły. Poza tym nie rozumiem, dlaczego posługujesz się terminem "humanista" w takim ułomnym znaczeniu (ułomnym, bo nielogicznym, co wykazałem w moim poprzednim wpisie), choć ponoć zgadzasz się z tym, co w tej kwestii napisałem:
>Oczywiście, zgadzam się całkowicie!
Jeśli się z tym zgadzasz, to zapewne dostrzegasz niedorzeczność takiego "szkolnego" użycia tego pojęcia, a jeśli dostrzegasz tę niedorzeczność, to dlaczego nadal posługujesz się tym pojęciem jak sztubak (i to bez jakiegokolwiek zdystansowania się w tej kwestii)?

>2. Po drugie, sposób nauczania polskiego w szkołach powoduje powstanie wrażenia, że ścisłe, logiczne rozumowanie jest tam wręcz zabronione. Z automatu więc ludzie nie rozumujący ściśle zaczynają identyfikować się z polskim, a że jest to przedmiot humanistyczny...
Twoje wrażenia są wręcz zdumiewające! Wprawdzie nie rozumiem, dlaczego przenosisz je na większą zbiorowość ("w szkołach"), ale mniejsza o to.
Nigdy nie słyszałem o takiej formie nauczania czegokolwiek (tzn. przez zakazanie logicznego rozumowania) i szczerze mówiąc, wątpię w jej realne istnienie, no ale chyba nie warto tego rozwijać, bo przecież każdy może mieć takie wrażenia, jakie chce.
24-07-2016 22:13 
 0 na 2
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Dodam tylko, iż astrofon zapomniał w ogóle, że na tym forum czytają wypowiedzi nie tylko fizycy i wybitni matematycy jak sam autor tych uwag. Jego racji popieranych rachunkiem nikogo nie interesują (zwłaszcza humanistów). Są niezrozumiałe i nudne, co się zaraz przylepia do autora takich wywodów. Więc czasem nie wolno używać specyfiki nauk ścisłych w stosunku do takich. By zainteresować zagadnieniem stosuje się metodę opisową, bez zawiłości i tajemnic matematyki wyższej. Jeśli astrofon takim geniuszem się uważa to i bardzo łatwo powinien w formie zajmująco opisowej, zawiłości TW wyjaśnić. Ma to ponoć w małym paluszku! Niestety! Przy jego założeniu, że tak "proste" sprawy winien każdy znać, uważa się za szokującego, intrygującego i doskonałego. Astrofon tego nie potrafi czyli.....jest tylko pusty jak dzwon głośno dzwoniący. Wyłazi pogarda dla innych forumowiczów, zarozumiałość niesamowita i autokratyzm chorobliwy.

Wybacz dziecinny pseudofizyku, ale Lorentz dawno
wyjaśnił, czym jest w istocie i na czym polega
ta wasza dzisiejsza wielka "teoria", bo relatywną zwana.

> Co za żałosna kreatura.

W nauce nie ma miejsca na żadne wasze kultury!

To jest bezosobowa, bezpłciowa i beznamiętna... konkretna wiedza, niestety.

W przeciwieństwie do tego ten wasz śmieszny relatywizm jest ułomnym gównem emocjonalno-religijnym... no bo dzieło, owoc gówniarzy a nie żadna wiedza, czy też nauka.. prymitywna socjologia robaczków i tyle w tym magii co pies naszczał.
24-07-2016 01:32 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Obaj jesteście typowymi i amatorami, tylko że jakoś tak dziwnie wykolejonymi.. co od razu łatwo wczuć.
>Pewnie w matematyce macie gigantyczne tyły, co jest ostatnio typowe,
>no i stąd ta rozbieżność... znaczy chodzi mi o taki paradoks:
>pomimo większej edukacji, erudycji, zamiast być mniej amatorscy wy zbaczacie wprost ku niej (amatorszczyźnie).
>W sumie to chyba nie jest paradoks, lecz typowe zjawisko znane w socjologii: dryf stadny, itp.
>
Cholera! Trafiło się na geniusza. Dzięki za uwagi prostolinijnemu umysłowi. Stary! Brak Tobie luzu i wyobraźni. Twoja ocena mnie nie grzeje i nie ziębi. Sam pierdoły piszesz beznamiętnie i co...?? Poważnie to wygląda takie prostactwo? A o matematyce to nie pisz. Może i padniesz na najbliższej całce powierzchniowej? Nie wiadomo. Kurczę, że takich zarozumialców się i tu spotyka. Przecież to jest obrzydliwe co wyprawiasz na tym forum. Powiem wprost. Ty jesteś takim zadufanym w sobie palantem. Przykro ale jesteś mało komunikatywny, zapatrzony w swoją wątpliwą nieomylność. Taka widać kindersztuba. Pozdrowionka też sztampowe.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
24-07-2016 22:21 
 Ocena 1 na 3
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Cholera! Trafiło się na geniusza. Dzięki za uwagi prostolinijnemu umysłowi. Stary! Brak Tobie luzu i wyobraźni. Twoja ocena mnie nie grzeje i nie ziębi. Sam pierdoły piszesz beznamiętnie i co...?? Poważnie to wygląda takie prostactwo? A o matematyce to nie pisz. Może i padniesz na najbliższej całce powierzchniowej? Nie wiadomo. Kurczę, że takich zarozumialców się i tu spotyka. Przecież to jest obrzydliwe co wyprawiasz na tym forum. Powiem wprost. Ty jesteś takim zadufanym w sobie palantem. Przykro ale jesteś mało komunikatywny, zapatrzony w swoją wątpliwą nieomylność. Taka widać kindersztuba. Pozdrowionka też sztampowe.

|a+b| >= a+b;

to jest Twój przeambitny problem do rozwiązania... bo w sam raz na Twoją rangę i poziom;
Masz na to swój czas... aż do samego końca życia.
...

Całka powierzchniowa problemem... matematycznym?
Jakże to typowe dla miernot.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Trochę grafomanii i dyletanctwa na forum nie zaszkodzi. Po to jest przecież, żeby wymieniać
>poglądy, nawet te nierozwinięte. Poproszę, żeby mnie jakiś fizyk sprowadził na ziemię a reszcie
>przypomniał i przybliżył nieco zjawisko dylatacji czasu.
>Wiem, że były już wątki:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,179413/z,0/d,2
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,472855
>ale powtórzyć, przypomnieć, uporządkować dobra rzecz.
>Za wiki:
>Cytat:
Dylatacja czasu - zjawisko różnic w pomiarze czasu dokonywanym równolegle w dwóch różnych
>układach odniesienia, z których jeden przemieszcza się względem drugiego. Pomiar dotyczy czasu
>trwania tego samego zjawiska.
>Przy wielkich, skoncentrowanych masach i prędkościach zbliżonych do prędkości światła, dylatacja
>czasu jest natomiast duża.

>pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
>Pierwsza rzecz jaka przykuwa moją uwagą dotyczy tego:
>Wiki:
>Cytat:
Oznacza to, że gdy ogląda się kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła,
>to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi) - czas płynie w jej
>wnętrzu wolniej. Osoba lecąca rakietą dokonałaby takich samych obserwacji patrząc na obserwatora na
>Ziemi.

>pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
>Instytut Fizyki PWr
>Cytat:
Przesunięcie ku fioletowi oznacza, że zegar na orbicie spieszy się względem ziemnego (zegary
>na orbicie idą szybciej

>www.if.pwr.wroc.pl/~wsalejda/pop/GPS_DFN_2008.pdf
>Zaskakuje mnie ta różnica, podczas ruchu obserwatorzy widzą wzajemnie swoje spowolnienie natomiast
>przy przesunięciu grawitacyjnym jeden obserwuje spowolnienie drugiego a drugi przyśpieszenie
>pierwszego.
>Będę jednak streszczał się bo późno
>Na wiki znajduje w opisie zegara
>Cytat:
Podstawowa budowa zegara obejmuje cztery zasadnicze segmenty:
>- źródła napędu (np. bateria wraz z silnikiem, sprężyna, obciążniki) powodujące działanie
>zegara

>pl.wikipedia.org/wiki/Zegar
>Każdy zegar ma napęd. Czyli każdy zegar wykonuje pewne wewnętrzne działanie w określonym tempie
>związanym z SIŁĄ własnego, wewnętrznego napędu.
>Dwa identyczne zegary, chodzące w identycznym tempie mają identyczną SIŁĘ napędu.
>Jak wszyscy dobrze wiedzą GRWITACJA to oddziaływanie
>Wiki:
>Cytat:
Oddziaływanie - rodzaj działania, które występuje gdy dwa lub więcej obiektów ma na siebie
>jakiś wpływ.
>W fizyce i chemii, oddziaływanie odnosi się do działania jednego obiektu na drugi, a jego miarę
>stanowi energia oddziaływania. Oddziałujące obiekty mogą być czymkolwiek od punktu materialnego do
>pól kwantowych. Na przykład, oddziaływanie elektromagnetyczne cząstek naładowanych następuje za
>pośrednictwem fotonów, podczas gdy za rozpad beta odpowiedzialne jest oddziaływanie słabe. Obecnie
>znane są cztery oddziaływania podstawowe.

>pl.wikiped(*)ia.org/wiki/Oddziaływanie
>Oczywiście grawitacja tym oddziaływaniem podstawowym jest.
>Dalej na wiki znajduję opis siły:
>Cytat:
Siła - wektorowa wielkość fizyczna będąca miarą oddziaływań fizycznych między
>ciałami.

>pl.wikipedia.org/wiki/Siła
>W tym momencie w moim umyśle jawi się stosunek
>SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania
>i zauważam przy przesunięciu grawitacyjnym ten stosunek jest różny.
>Przepraszam, będę stosował skróty myślowe, nie wszystkim to się podoba ale jest naprawdę późno.
>Przyjmijmy, że każda obserwacja jest fizycznym oddziaływaniem ciał.
>Jeśli tak przyjmiemy wówczas pojawia się SIŁA obserwacji.
>Weźmy za przykład obserwację emitera światła. Wiemy, że kiedy emiter zacznie poruszać się względem
>obserwatora w każdym przypadku nastąpi zmiana długości fali światła.
>Z wiki wiemy, że:
>Cytat:
energia przekazywana atomom przez światło zależy wyłącznie od częstotliwości światła

>pl.wikipedia.org/wiki/Foton
>Zmiana ilości przekazywanej energii oznacza zmianę SIŁY oddziaływania.
>Zmiana SIŁY oddziaływania powoduje zmianę stosunku
>SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania
>Przyjmijmy, że mamy pewną metodę sprawdzanie prędkości obiektu w niewielkiej odległości.
>Podejrzewam, że gdybyśmy zastosowali tę samą metodę sprewdzenia prędkości obiektu w niewielkiej
>odległości w sytuacji, kiedy obiekt ten byłby rozpędzony do prędkości zbliżonej do prędkości światła
>wówczas byłoby to oddziaływanie o potężnej energii i ogromnej sile oddziaływania. Oczywiście
>związane byłoby to istotną zmianą stosunku:
>SIŁA napędu / SIŁA oddziaływania
>Wniosek końcowy jest więc taki, że efekt Dopplera
>pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Dopplera
>jest w rzeczywistości zjawiskiem dylatacji czasu
>A ten opis na wiki:
>Cytat:
Oznacza to, że gdy ogląda się kogoś lecącego rakietą z prędkością bliską prędkości światła,
>to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli (dla obserwatora z Ziemi) - czas płynie w jej
>wnętrzu wolniej. Osoba lecąca rakietą dokonałaby takich samych obserwacji patrząc na obserwatora na
>Ziemi.

>pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
>jest błędny bowiem prawidłowy powinien wyglądać tak, że kiedy patrzymy na kogoś lecącego rakietą z
>prędkością bliską prędkości światła, to wydarzenia we wnętrzu rakiety zachodzą powoli jeżeli rakieta
>oddala się lecz kiedy rakieta zbliża się wydarzenia w jej wnętrzu są przyśpieszone.
>Nieprawdą więc jest także, że jeśli ktoś poleci w kosmos i wróci to będzie jakakolwiek różnica
>czasu. Bowiem co się wpierw spowolni to przy powrocie przyśpieszy.

Hmm... I gadaj z takim. Jak? Ebvalaim proszę o pomoc, bo nie daję rady, a Ty jesteś taki wyrozumiały dla pustoty umysłowej.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
24-07-2016 18:32 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Hmm... I gadaj z takim. Jak?
Podstawowe pytanie brzmi: po co?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
> Hmm... I gadaj z takim. Jak? Ebvalaim proszę o pomoc, bo nie daję rady, a Ty jesteś taki wyrozumiały dla pustoty umysłowej.

Wenancjuszu jako profan stawiam proste tezy a ty, człowiek wielce wykształcony, z łatwością możesz się do nich odnieść z właściwym wyjaśnieniem. Zdobyłeś wiedzę chyba również po to, żeby ją przekazać innym?

Postawiłem więc tezę, że w czynności każdego ciała możemy wyróżnić:
1. siłę wewnętrznego napędu ciała
2. siłę zewnętrznego oddziaływania ciała
których stosunek wielkości do siebie determinuje tempo czynności ciała.

Możesz zaprzeczyć. Zaprzeczysz?

Opisuję to jak amator ale każdy powinien mnie raczej zrozumieć. Weźmy za przykład zwykły nakręcany budzik sprężynowy i tempo czasu jaki pokazuje chodząc po nakręceniu. Wg mnie:
- budzik w silnym polu grawitacyjnym zwolni,
- budzik w ruchu jednostajnie przyśpieszonym zwolni,
- budzik w ruchu po okręgu podlegając sile odśrodkowej zwolni,
- pod wpływem wysokiego ciśnienia zwolni,
- pod wpływem wysokiej temperatury zwolni,
- pod wpływem silnego pola elektromagnetycznego zwolni,
- pod wpływem silnego pola akustycznego zwolni.
Zaprzeczysz?

Wg mnie tempo czynności każdego materialnego ciała zależy od stosunku:
siła napędu / siła oddziaływania

Miałbym nawet pomysł na eksperymentalne sprawdzenie tego.
Umieszczamy w próżni emiter promieniowania cieplnego a obok niego metalową kulę o określonej temperaturze w napędzie obrotowym, obracającym kulą wokół jej własnej osi. Podgrzewamy metalową kulę przez ściśle określony czas obracając ją wokół własnej osi:
1. obracając kulę bardzo wolno
2. obracając kulę ekstremalnie szybko
mierzymy temperaturę.
Wg mnie temperatura metalowej kuli obracanej ekstremalnie szybko będzie rosła wolniej a zatem będzie niższa.
Zaprzeczysz?

---------
Dodam jeszcze może, że wg mnie siła wewnętrznego napędu oznacza w efekcie siłę wiązania ciała a zatem chodzi mi o stosunek:
siła wiązania ciała / siła oddziaływania ciała
26-07-2016 19:41 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
Nie męcz już tego Winicjusza, bo to biedaczyna nieszczęsna, a nie żaden specjalista.

Ze swoich starych czasów pamiętam bardzo dobrze takich... specjalistów;
np. taki jeden mgr inż... pilot notabene, nie potrafił odpowiedzieć na pytanie typu:
całka z sin(x) po dx.

Fakt autentycznie prawdziwy... a takich speców mamy całe miliony!
26-07-2016 20:05 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Nie męcz już tego Winicjusza, bo to biedaczyna nieszczęsna, a nie żaden specjalista.
>Ze swoich starych czasów pamiętam bardzo dobrze takich... specjalistów;
>np. taki jeden mgr inż... pilot notabene, nie potrafił odpowiedzieć na pytanie typu:
>całka z sin(x) po dx.
Niejeden inżynier 40 lat po studiach tego nie pamięta ale wie gdzie szukać,
Idę o wet, że i Wenancjusz w razie czego zajrzy do Bermana

>Fakt autentycznie prawdziwy... a takich speców mamy całe miliony!
a Ty w jakim picidołku maturę kupileś że piszesz "Fakt autentycznie prawdziwy... "
26-07-2016 20:21 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Niejeden inżynier 40 lat po studiach tego nie pamięta ale wie gdzie szukać,
>Idę o wet, że i Wenancjusz w razie czego zajrzy do Bermana

A takie przypadki też dobrze pamiętam...
mój nauczyciel mechaniki w technikum był w tym chyba najlepszy;

Pewnego raza szpanował że on wielce biegły w matematyce...
twierdził że on z dwie setki wzorów pamięta, i dlatego
nie potrzebuje żadnych poradników/tablic matematycznych.

A za jakiś czas była taka sytuacja:
ten wielki mistrz od wzorów miał zastępstwo z naszą klasą,
i lekcja odbywała się w innej sali.

No, a wtedy ja sobie pomyślałem:
skoro to taki mistrz od wzorów, więc może pomoże rozwiązać zadania z matmy.
I pytam go... o coś tam - byle gówno jakieś szkolne
A on patrzy, wytrzeszcza gały... no i odpowiada:
nie mam tu swojego poradnika z wzorami, więc niestety ale nic nie poradzę... hehe!

>a ty w jakim picidołku maturę kupileś że piszesz "Fakt autentycznie prawdziwy... "

Czytać słowa już potrafisz, ale jeszcze troszkę za słabo..
26-07-2016 20:52 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Niejeden inżynier 40 lat po studiach tego nie pamięta ale wie gdzie szukać,
>>Idę o wet, że i Wenancjusz w razie czego zajrzy do Bermana
>A takie przypadki też dobrze pamiętam...
>mój nauczyciel mechaniki w technikum był w tym chyba najlepszy;
>Pewnego raza szpanował że on wielce biegły w matematyce...
>twierdził że on z dwie setki wzorów pamięta, i dlatego
>nie potrzebuje żadnych poradników/tablic matematycznych.
>A za jakiś czas była taka sytuacja:
>ten wielki mistrz od wzorów miał zastępstwo z naszą klasą,
>i lekcja odbywała się w innej sali.
>No, a wtedy ja sobie pomyślałem:
>skoro to taki mistrz od wzorów, więc może pomoże rozwiązać zadania z matmy.
>I pytam go... o coś tam - byle gówno jakieś szkolne
>A on patrzy, wytrzeszcza gały... no i odpowiada:
>nie mam tu swojego poradnika z wzorami, więc niestety ale nic nie poradzę... hehe!
>>a ty w jakim picidołku maturę kupileś że piszesz "Fakt autentycznie prawdziwy... "
>Czytać słowa już potrafisz, ale jeszcze troszkę za słabo..

Szarley'u! Czytam te subtelne i wyniosłe wypowiedzi astrofona, dające tylko powód do zastanowienia się czyż nie jest podobny do tej herbaty chińskiej zwanej "Ulung". Kojarzy mi się zawsze wtedy określenie używane przez moją babcię "Gdzie un sie taki ulung". Widzisz, że to postać żałosna i nie warta splunięcia jako że i ogłady nie ma. Poza tym zarozumiałość chodzi w parze z pustotą wewnętrzną. Więc może pisać do mnie/na mnie wszystko co jego jałowizna myślowa wytworzy (wulgaryzmy przede wszystkim), a ja zablokowałem jego wypowiedzi. Nie widzę i.... mam spokojniejsze życie. A on niech pisze co chce. W pewnej chwili dostanie bana i finał.
Dla wyjaśnienia temu głąbowi jestem tylko inż. elektrykiem i z racji tej więcej miałem do czynienia z matematyką bardziej subtelniejszą jak np. mechanik, czy budowlaniec choćby dlatego, że dzieła tworzone przez te zawody były namacalne i widoczne, co wpływało na wyobraźnię. Prądu nie widać, a potrafi zabić.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
26-07-2016 21:32 
 Ocena 1 na 1
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
>Szarley'u! Czytam te subtelne i wyniosłe wypowiedzi astrofona, dające tylko powód do zastanowienia się czyż nie jest podobny do tej herbaty chińskiej zwanej "Ulung". Kojarzy mi się zawsze wtedy określenie używane przez moją babcię "Gdzie un sie taki ulung". Widzisz, że to postać żałosna i nie warta splunięcia jako że i ogłady nie ma. Poza tym zarozumiałość chodzi w parze z pustotą wewnętrzną. Więc może pisać do mnie/na mnie wszystko co jego jałowizna myślowa wytworzy (wulgaryzmy przede wszystkim), a ja zablokowałem jego wypowiedzi. Nie widzę i.... mam spokojniejsze życie. A on niech pisze co chce. W pewnej chwili dostanie bana i finał.
>Dla wyjaśnienia temu głąbowi jestem tylko inż. elektrykiem i z racji tej więcej miałem do czynienia z matematyką bardziej subtelniejszą jak np. mechanik, czy budowlaniec choćby dlatego, że dzieła tworzone przez te zawody były namacalne i widoczne, co wpływało na wyobraźnię. Prądu nie widać, a potrafi zabić.

Chyba ciebie nie docienił... tfu, przeceniłem lekko (w twojej logice to znaczy tyle co przegrubo). Błeahaehehe!

PS. Ja prosty.. łenżynier rolnik... a prąd mi niestraszny.
darlove (2804 punktów)
Czas to cos, co mierzymy, ale tak naprawde... nawet nie wiemy, co mierzymy. Na tym polega caly problem z czasem i rozumieniem teorii Einsteina. Jak mierzy sie czas? Ano poprzez zliczanie pewnych zdarzen, ktore sa cykliczne. A co to jest zdarzenie cykliczne? Ano takie, ktore sie powtarza i odleglosci "czasowe" pomiedzy jednym zajsciem tego zdarzenia i drugim zajsciem - uwaga - WYDAJA SIE BYC takie same. Kwestia kluczowa to "wydaja sie byc takie same". Skad wiadomo, ze odleglosci "czasowe" sa takie same? Otoz znikad. Jest to kwestia wiary. Po prostu musimy wierzyc, ze pewne rzeczy zachodza cyklicznie. Byc moze tak jest, a byc moze nie. A teraz troche o tym, jak ja rozumiem dylatacje... Faktem doswiadczalnym jest, ze swiatlo w kazdym ukladzie odniesienia ma te sama predkosc. Skoro tak, to eksperyment myslowy z poruszajacym sie "zegarem swietlnym", gdzie czas mierzy sie poprzez odbicia promienia swietlnego miedzy dwoma taflami lustra, dowodzi, ze czas w ukladzie poruszajacym sie wraz z zegarem musial zwolnic w stosunku do obserwatora z zewnatrz, ale - i to jest chyba najdziwniejsze - w ukladzie, ktory sie porusza z lustrem, czas "plynie" sobie w najlepsze dokladnie tak samo jak wowczas, gdy uklad sobie spoczywal. To jest elementarna konsekwencja stalej predkosci swiatla W KAZDYM UKLADZIE. Dlaczego predkosc swiatla jest stala? Ha! To jest bardzo dobre pytanie... i nie ma na to (chyba) zadnej odpowiedzi, bowiem stala predkosc swiatla jest po prostu aksjomatem, na ktorym Einstein zbudowal TW. Z rownan Maxwella oczywiscie wynika, ze fale elektromagnetyczne rozchodza sie ze stala predkoscia w prozni, ale to jest - znow - wniosek z aksjomatow teorii Maxwella. To tak jak w geometrii sa pojecia pierwotne, ktorych sie nie definiuje. Po prostu sie nie da. Nie da sie np. zdefiniowac scisle pojecia zbioru. Wielu probowalo, ale kazdy poniosl kleske. No wiec co zrobiono, aby uratowac matematyke? Otoz po prostu nie mowi sie, czym jest zbior, tylko jakie zbior ma wlasciwosci (aksjomaty). W ten sposob unika sie antynomii, ale rownoczesnie nikt nie ma pojecia, o czym mowi. Teorie aksjomatyczne (a fizyka opiera sie na matematyce) maja to do siebie, ze nie mowia o naturze rzeczy, a tylko o zwiazkach miedzy rzeczami... Mi sie wydaje, ze natura rzeczy jest dla nas - ludzi - po prostu niepoznawalna i jest to inherentna cecha Natury (Wszechswiata). Wystarczy sobie przypomniec, jak strasznie dziwna jest dla nas mechanika kwantowa, aby zrozumiec, ze pewne rzeczy nigdy nie zostana przez nas zrozumiane w 100%.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Nie da sie np. zdefiniowac scisle pojecia zbioru. Wielu probowalo, ale kazdy poniosl kleske.

Ja wymyśliłem jedną
Zbiór to związek (zależność/relacja/funkcja) iloczynu właściwości z sumą elementów.
Związek koniunkcji czynników z alternatywą składników.

Proponowałem już nawet przedstawienie zbioru jako związku przyczynowo skutkowego, gdzie właściwości są przyczynami zbioru a elementy jego skutkami.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365