Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateiści pro-life oraz proaborcyjni liberalni katolicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-08-2016 12:38VonM (709 punktów)Ateiści pro-life oraz proaborcyjni liberalni katolicy
Zwykło się szufladkować ludzi, że niewierzący musi być od razu zwolennikiem aborcji na życzenie, zaś katolik musi się jej sprzeciwiać. Nie wiem, czy takie szufladkowanie to po prostu wygodne narzędzie dla mediów, ale pomijanie tytułowych grup jest dla mnie dezinformacją opinii publicznej.

Pytanie pierwsze, czy ateiści pro-life są wrogiem publicznym numer 1 środowisk lewicowych i feministycznych, jako osoby które doprecyzowują pojęcie wolności osobistej, poprzez szerzenie terminu obrony życia niezależnie od systemów religijnych. I w drugą stronę, jak Kościół traktuje katolików proaborcyjnych?

Osobiście jestem zwolennikiem obecnego kompromisu aborcyjnego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

09-08-2016 13:09
 Ocena 13 na 13
ZaKotem (8733 punktów)

>Pytanie pierwsze, czy ateiści pro-life są wrogiem publicznym numer 1 środowisk lewicowych i
>feministycznych

Nie ma wprawdzie jakiegoś powszechnego kościoła feministycznego, który wydaje obowiązujące opinie, ale ogólnie feministki zazwyczaj są dosyć negatywnie nastawione do takich, co chcieliby wsadzać kobiety do więzienia za usunięcie pasożyta, którego zasadziĺ im tam ktoś bez ich wiedzy i zgody. Nie wiem, czemu tak mają, rozbestwione są i tyle.

>I w drugą stronę, jak Kościół traktuje
>katolików proaborcyjnych?

W Polsce Kościół jako organizacja traktuje ich jako grzeszników, którzy powinni się z owej postawy wypowiadać i jej zaniechać.

>Osobiście jestem zwolennikiem obecnego kompromisu aborcyjnego.

Zasadniczo wszystko można nazwać kompromisem, na przykład komunizm leninowski to taki kompromis między programem mienszewików i trockistow. Kompromisy z klerem w Polsce zawiera się na takiej zasadzie:

Biskup: Daj mi 1000zł.
Polityk: No co ty? Nie.
Biskup: No dobrze, to zawrzyjmy kompromis. Dasz mi tylko 500zł, w ten sposób ty zrezygnujesz z 500zł, i ja też.
Polityk: Hm, no, teraz to brzmi rozsądnie, chyba nikt się nie przyczepi.
09-08-2016 21:54 
 Ocena 2 na 2
Paluzel (699 punktów)
>Zasadniczo wszystko można nazwać kompromisem, na przykład komunizm leninowski to taki kompromis między programem mienszewików i trockistow. Kompromisy z klerem w Polsce zawiera się na takiej zasadzie:
>Biskup: Daj mi 1000zł.
>Polityk: No co ty? Nie.
>Biskup: No dobrze, to zawrzyjmy kompromis. Dasz mi tylko 500zł, w ten sposób ty zrezygnujesz z 500zł, i ja też.
>Polityk: Hm, no, teraz to brzmi rozsądnie, chyba nikt się nie przyczepi.

No cóż, lepsze 500 zł niż 0 zł.

Mogło być o wiele gorzej- mógł nam się w 1993 r. trafić jeszcze bardziej prokatolicki rząd który- zakazał by aborcji całkowicie, co skutkowało by najprawdopodobniej potężnymi gangami aborcyjnymi lub sporą samowolą lekarzy którzy za hajs czy znajomości dokonywali by aborcji. (Oczywiście, takie zjawiska istnieją, ale w mniejszej skali).
10-08-2016 19:45 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>Mogło być o wiele gorzej- mógł nam się w 1993 r. trafić jeszcze bardziej prokatolicki rząd który- zakazał by aborcji całkowicie, co skutkowało by najprawdopodobniej potężnymi gangami aborcyjnymi lub sporą samowolą lekarzy którzy za hajs czy znajomości dokonywali by aborcji.

Myślę że to byłoby w pewnym sensie lepsze rozwiązanie - owszem, parę lat pewnie by się ludzie przemęczyli, ale potem byłaby jakaś większa reakcja. A tak mamy również tutaj taki "zgniły kompromis" - niby jest rozdział państwa od Kościoła, ale jak coś to na przykład od góry do dołu:

- na Świątynię Opatrzności dawać kasy nie można, ale puści się pod pretekstem muzeum
- Kościół prawa nam nie uchwala, ale w razie czego najpierw coś oprotestuje a potem politycy najpierw "skastrują" swój projekt w ramach autocenzury, a potem i tak będą jeszcze to negocjować w ramach komisji wspólnej z episkopatem
- religia w szkole? no przecież jak najbardziej nieobowiązkowa, ale w praktyce okazuje się że szkoła chce zaświadczenia nie od tego kto chce lekcji religii, tylko do tego kto nie chce.

Czyli pseudokompromis polega na tym że Kościół i tak robi co chce, politycy robią również to co chce Kościół (tylko zależnie od opcji albo się tym chwaląc na głos albo udając że to przypadek) a ludzie są na to wku..rzeni akurat na tyle żeby sobie ponarzekać i niewiele poza tym. Podejrzewam że gdyby w latach 90-tych dłużej porządzili nami "ajatollachowie" typu Goryszewskiego ( "nieważne czy Polska będzie biedna, czy bogata, ważne żeby była katolicka" ) to społeczeństwo zdążyłoby dobitnie pokazać KRK gdzie jego miejsce.
Pan Leming (674 punktów)
>Pytanie pierwsze, czy ateiści pro-life są wrogiem publicznym numer 1 środowisk lewicowych i feministycznych
Jak każdy aktywista pro-life. Tutaj nie ma żadnego znaczenia wiara, czy jej brak. Jak ateista będzie popierał bicie żony przez męża to jakim czynnikiem łagodzącym jest jego pogląd na istnienie Boga?
>I w drugą stronę, jak Kościół traktuje katolików proaborcyjnych?
Jako niereformowalnych grzeszników? Nie wiem jak można być członkiem jakiejś organizacji i popierać proceder za udział w którym karze się wydaleniem z tej organizacji. Na myśl przychodzą mi tylko ludzie pokroju europosła Korwina-Mikkego, którzy robią krecią robotę, gdyż chcą upadku organizacji z którą są związani.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
11-08-2016 08:44 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>>I w drugą stronę, jak Kościół traktuje katolików proaborcyjnych?
>Jako niereformowalnych grzeszników? Nie wiem jak można być członkiem jakiejś organizacji i popierać proceder za udział w którym karze się wydaleniem z tej organizacji.

To niezupełnie tak. Dla katolika aborcja jest grzechem ciężkim i to jest bezdyskusyjne. Ale z tego, że coś jest grzechem, bynajmniej nie wynika, że niewsadzanie do więzienia tych, co go popełniają, również jest grzechem. To już jest interpretacja specyficzna dla polskich fioletowych, w reszcie katolickiego swiata nie tak pospolita.
Pan Leming (674 punktów)
Nie rozumiem takiej postawy. Czyli jest sobie katolik powiedzmy, pan Janusz, który ma świadomość tego, że aborcja jest grzechem ciężkim-śmiertelnym. Zabójstwem za który grozi ekskomunika dla "każdego bez udziału którego aborcja nie mogłaby się odbyć" prawda-nie(*)borcje-popelnia-grzech-ciezki/ Przestępstwem według prawa kanonicznego ekai.pl/wy(*)ika-za-aborcje-analiza-prawna/ Jednocześnie pan Janusz twierdzi, że w szczególnych przypadkach jak gwałt aborcja jest dopuszczalna. Dla mnie pan Janusz mając takie poglądy grzeszy pychą (wie lepiej niejako od Boga, co jest dozwolone) i godzi w piąte przykazanie "Nie zabijaj", gdyż jego pogląd jest w zasadzie przyzwoleniem na zabójstwo w określonych okolicznościach. Oczywiście pan pro-aborcyjny Janusz nie żałuje za swoje poglądy, więc nie jest w stanie otrzymać ważnego sakramentu pokuty i pojednania, a tym samym jakiegokolwiek innego. Przyjęcie komunii w tym stanie ducha pana Janusza byłaby świętokradztwem. Nie twierdzę, że pan Janusz powinien być ekskomunikowany, twierdzę że jest stosujących się wybiórczo do nauk KK katolikiem jakich wielu. Czyli niereformowalnym grzesznikiem, gdyż nawet nie przyjmuje tego do wiadomości że grzeszy i ma za co żałować.
>Ale z tego, że coś jest grzechem, bynajmniej nie wynika, że niewsadzanie do więzienia tych, co go popełniają, również jest grzechem.
www.katoli(*)iduje-kosciol,2433,416,cz.html

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
ZaKotem (8733 punktów)

>>Ale z tego, że coś jest grzechem, bynajmniej nie wynika, że niewsadzanie do więzienia tych, co go popełniają, również jest grzechem.
>www.katoli(*)iduje-kosciol,2433,416,cz.html

To jest właśnie ta interpretacja, która nie jest oczywista, i, jak sądzę, nie za głoszenie oczywistości papież Benedykt został wykolegowany z tronu. Według bowiem żadnego normalnego systemu prawnego - także KPK, który pochodzi od prawa rzymskiego - NIEPRZESZKADZANIE w przestępstwie nie jest równoznaczne ze WSPÓŁDZIAŁANIEM. Do wyjątków można zaliczyć np. prawo radzieckie z czasów stalinowskich, według ktorego niedoniesienie na "zdrajcę" czy innego "szkodnika" było właśnie tak samo karane jak zdrada lub szkodnictwo. Gdyby konsekwentnie stosować zasadę "niekaranie = współdziałanie", to każdy polski katolik się prostytuuje.
Pan Leming (674 punktów)
Z Katechizmu Kościoła Katolickiego:
"V. Rozprzestrzenianie się grzechu
1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
- uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
- nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
- nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
- chroniąc tych, którzy popełniają zło."

www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-1.htm

>Gdyby konsekwentnie stosować zasadę "niekaranie = współdziałanie", to każdy polski katolik się prostytuuje.
Nie moja wina, że czyjeś zasady są do dupy. Nie ma też obowiązku bycia katolikiem. Ja tylko próbuję czytać ze zrozumieniem i dociekać zgodnie z prawdą. Edit: Poza tym należy oddzielić przestępstwo od grzechu. Aborcja jest jednym i drugim dla tych bez udziału których nie mogłaby się odbyć, ale jej popieranie, nie przeszkadzanie, jest już wyłącznie grzechem, a nie jest przestępstwem.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
11-08-2016 14:57 
 Ocena 4 na 4
piotr35 (1843 punktów)
>Czyli jest sobie katolik powiedzmy, pan Janusz, który ma świadomość tego, że aborcja jest przestępstwem według prawa kanonicznego. Jednocześnie pan Janusz twierdzi, że w szczególnych przypadkach jak gwałt aborcja jest dopuszczalna. Dla mnie pan Janusz mając takie poglądy grzeszy pychą (wie lepiej niejako od boga, co jest dozwolone)

Pan Janusz potrafi czasami samodzielnie myśleć i wie, że z 80% już zapłodnionych jajeczek nie urodzi się dziecko. Pan Janusz jako dobry katolik jest przekonany, że nic nie dzieje się bez woli boskiej, więc skoro jego bozia uśmierca jeszcze przed narodzinami 4/5 przyszłych niemowlaków, czyli zabija 500 milionów rocznie, to tych kilkadziesiąt płodów pochodzących z gwałtów nie będzie mu robiło żadnej istotnej różnicy w jego boskiej intensywnej aborcji.
Panu Januszowi jest bliżej do swojego wyimaginowanego boga, niż urzędnikom KrK.

Pan Leming (674 punktów)
To z pana Janusza jest jeszcze większy cwaniak niż myślałem


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
Kãa Ėsanæan'eveôse (26 punktów)
Czyli z tych rozważań wynika, że żeby człowiek był w porządku, musi albo zgodzić się na WSZYSTKIE, nawet najbardziej bezsensowne poglądy wynikające z wiary, albo mieć swoje zdanie za cenę wykluczenia poza związek wyznaniowy. Cel w praktyce raczej nierealny do osiągnięcia - albo właśnie udowadniający bezsens jakiejkolwiek religii. Bo chyba nie jest możliwe, żeby w każdej dziedzinie życia społeczno-publiczno-politycznego (a to wielowymiarowy, złożony twór) jakaś wielka grupa na każdy temat miała dokładnie to samo zdanie.
A właściwie mieć wyrzuty sumienia z powodu opinii na jakiś temat to brzmi wyjątkowo upiornie...
Dezinformacja opinii publicznej może być celowa. Przecież w naszym katolickim kraju to ateista zawsze musi być tym złym, pozbawionym moralności i zarażającym społeczeństwo ideami "zachodniej cywilizacji śmierci".
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>Zwykło się szufladkować ludzi, że niewierzący musi być od razu zwolennikiem aborcji na życzenie,
>zaś katolik musi się jej sprzeciwiać. Nie wiem, czy takie szufladkowanie to po prostu wygodne
>narzędzie dla mediów, ale pomijanie tytułowych grup jest dla mnie dezinformacją opinii publicznej.
Chociaż tak nie jest to zgodnie z nauką kościoła katolik nie powinien być z a aborcją.
Jednak katolicy to ludzie niezbyt przestrzegający zasad swej religii dlatego jest tam taki rozgardiasz. To właśnie oni uważają, moim zdaniem, że ateiści to samo zło.

>Pytanie pierwsze, czy ateiści pro-life są wrogiem publicznym numer 1 środowisk lewicowych i
>feministycznych, jako osoby które doprecyzowują pojęcie wolności osobistej, poprzez szerzenie
>terminu obrony życia niezależnie od systemów religijnych. I w drugą stronę, jak Kościół traktuje
>katolików proaborcyjnych?
Dziwne pytanie. Nie wiem czy ktoś z lewicowców, czy środowisk feministycznych to zgłębiał.

>Osobiście jestem zwolennikiem obecnego kompromisu aborcyjnego.
Andrzej Franciszek Popławski (7067 punktów)
>Pytanie pierwsze, czy ateiści pro-life są wrogiem publicznym numer 1 środowisk lewicowych i
>feministycznych, jako osoby które doprecyzowują pojęcie wolności osobistej, poprzez szerzenie
>terminu obrony życia niezależnie od systemów religijnych.
To zależy jacy z nich obrońcy życia. Jeśli są to ateiści zgadzający się na aktualnie funkcjonujący, nazwijmy to tak: kompromis, to takowych można z podejrzliwością, o dobrą wolę posądzać. Jeśli jednak są to ateiści bezkompromisowy pro-life, to mogą być uznani za wrogów, burzą bowiem pewną lojalność światopoglądowa środwiska.
>I w drugą stronę, jak Kościół traktuje katolików proaborcyjnych?
Normalnie, to przecież ok. 40% katolików.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365