 |
Przyczynek do etymologi słowa "sclavus" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-08-2016 10:56 | Arminius (25555 punktów) | Przyczynek do etymologi słowa "sclavus"
2 na 2 | Zofia Kowalska, W artykule naukowym zatytułowanym: "Handel niewolnikami prowadzony przez Żydów w IX-XI wieku w Europie", opublikowanym w zbiorze pod redakcją Danuty Quirini-Popławskiej, "Niewolnictwo i niewolnicy w Europie od starożytności po czasy nowożytne" (Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1998), zamieściła następującą konstatację: " We wcześnym Średniowieczu Żydzi - przez co najmniej 300 lat - odgrywali dominujacą rolę w dalekosiężnym i zamorskim handlu niewolnikami. Świadectwa podrożników ( Ibn Kordabheh, Ibrahim Ibn Jakób), uwagi zamieszczone w pracach arabskich i żydowskich autorów (Ibn Haukal, Ibrahim al Quarawi, Yehuda ben Meir ha - Kohen), dokumenty wydane przez świeckie i kościelne władze, miejscie przywileje oraz taryfy celne - wszystkie źródła stanowią zwarty materiał dowodowy potwierdzający zaangażowanie Żydów w handel niewolnikami - którzy w większości byli Słowianami. Szlaki handlowe tych żydowskich kupców prowadziły i krzyżowały się we wschodniej i centralnej Europie. Niewolnicy słowiańskiego pochodzenia ekspediowani byli na zachód do - arabskiej Hiszpanii - a stmtąd do innych państw w obrębie basenu M. Śródziemnego. Głównymi ośrodkami handlu niewolnikami były: Praga (od X w.), Magdeburg, Merseburg, Mainz i Koblencja w Niemczech, Verdun w dzisiejszej północnej Francji i szereg miast we Francji południowej. Pomimo gorączkowych debat - jakie problem handlu niewolnikami prowokował tak w kręgach świeckich jak i kościelnych - fakt ten nie miał większego wpływu na skalę zjawiska." Podsumowując, we wczesnym Średniowieczu międzynarodowy handel niewolnikami został zmonopolizowany przez iberyjskich Żydów zwanych Radenitami, którzy - kooperujac z lokalnymi elitami - dostarczali swój towar z Europy centralnej i wschodniej( Słowianie) przez Europę zachodnią islamskim klientom w Hiszpanii i pólnocnej Afryce. Niewolnicy owi byli w wielu wypadkach kastrowani. Proceder jak wyżej należy postrzegać jako kolejny "biznes" na wielką skalę, obfitujący w dalekosiężne konsekwencje i należy go analizować w nawiązaniu do "jankielowego narkobiznesu" - stanowiącego przedmiot mojego poprzedniego wpisu( www.racjonalista.pl/forum.php/s,719020) Kilkusetletnia aktywność jak wyżej musiała odcisnąć piętno - raczej negatywne - na postrzeganiu Żyda przez lokalną społeczność - o czym bezwzględnie należy pamiętać wypowiadajac się na temat polskiego antyjudaizmu czy antysemityzmu. A niestety jest na odwrót. Fakty jak znane są koneserom, szerszy ogół nie ma o nich zielonego pojęcia Odwróćmy więc - hipotetycznie - problem. Załóżmy - uprawiając "what if history" - iż to Słowianie przez kilkaset lat uprawiali na potężną skalę proceder handlu Żydami. Fakt ów byłby szeroko rozkolportowany przez historiografię i propagandę żydowską oraz zdyskontowany do cna przez The Holocaust Industry. Najpewniej ów proceder traktowanoby jako pierwsze i oczywiste ogniwo w łańcuchu antysemickich postaw i czynów Polaków czy chrześcijan - wiodących ostatecznie do ostatecznego rozwiązania. W kontekście problemu tutaj postawionego warto jest przyjrzeć się zasadom funkcjonowania i misji Muzeum Historii Żydów Polskich "Polin". O skandalach związanych z istnieniem tejże placówki zdarzyło już mi się pisać na forum "Racjonalisty" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,687958). W wielkim skrócie - pomijając wątek desusów Dody - skandal ów sprowadza się do tego, iż strona polska płaci za ówą instytucję jak za woły, a strona żydowska kieruje nią i ustala jej "linię programową". W owej placówce muzealnej zaprezentowana jest wielce zniekształcona wizja historii Żydów polskich. Wielce zniekształcona - bo koncentrująca się wyłącznie na pozytywnych aspektach funkcjonowania tej diaspory w Polsce, bez żadnych w praktyce odniesień do szeregu faktów, sytuacji i postaw - jak chociażby jankielowy narkobiznes czy też przywołany tu proceder handlu słowiańskimi niewolnikami - które prezentuja diasporę żydowską w trochę innym świetle . Jeżeli traktować muzeum jako placówkę naukową, mającą promować rzeczywisty obraz historii - to trudno uciec od konstatacji, iz mamy tutaj doczynienia z propagaowaniem klasycznego kłamstwa. Bo znana to prawda, iż półprawda jest całym kłamstwem. Jeżeli zaś traktować muzeum jako placówkę , która ma forsować określoną narrację historyczną, określoną politykę historyczną ( czego dalibóg nie jestem zwolennikiem) to występuje tutaj przeczący zdrowej logice paradoks, który z żydowska nazwałbym hucpą nad hucpami. Bo za pieniądze polskieog podatnika, uprawiana jest polityka historyczna bardziej prożydowska niż propolska. Paradoks ów jest - być może - kolejnym z "biznesów", o którym warto szerzej napisać. Ale to już może w innym wątku. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | linie programowe | >W wielkim skrócie - pomijając wątek desusów Dody - >skandal ów sprowadza się do tego, iż strona polska płaci za ówą instytucję jak za woły, a strona >żydowska kieruje nią i ustala jej "linię programową".
Nie ma żadnej "strony polskiej" ani "strony żydowskiej" a linię programową ustalają Polacy pochodzenia żydowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Instytut jest polski, nie izraelski.
>W owej placówce muzealnej zaprezentowana jest >wielce zniekształcona wizja historii Żydów polskich. Wielce zniekształcona - bo koncentrująca się >wyłącznie na pozytywnych aspektach funkcjonowania tej diaspory w Polsce, bez żadnych w praktyce >odniesień do szeregu faktów, sytuacji i postaw - jak chociażby jankielowy narkobiznes czy też >przywołany tu proceder handlu słowiańskimi niewolnikami - które prezentuja diasporę żydowską w >trochę innym świetle .
Zgadza się. Nie ma tam też koncentracji na holocauscie, który, przyzna Pan, był dość istotnym epizodem w historii Żydów w Polsce. W muzeum nie znajdzie Pan wystaw dotyczących żydowskich handlarzy niewolników, lichwiarzy ani sutenerow. Nie znajdzie tam Pan takze historii polskiego antysemityzmu, co chyba byłoby nieuniknione, gdyby instytutem i muzeum w istocie zarządzali syjonistyczni polakożercy.
>Jeżeli traktować muzeum jako placówkę naukową, mającą promować rzeczywisty >obraz historii - to trudno uciec od konstatacji, iz mamy tutaj doczynienia z propagaowaniem >klasycznego kłamstwa. Bo znana to prawda, iż półprawda jest całym kłamstwem.
No to Pan scharakteryzowal swoją "linię programową" na tym forum.
>Jeżeli zaś traktować >muzeum jako placówkę , która ma forsować określoną narrację historyczną, określoną politykę >historyczną ( czego dalibóg nie jestem zwolennikiem) to występuje tutaj przeczący zdrowej logice >paradoks, który z żydowska nazwałbym hucpą nad hucpami. Bo za pieniądze polskieog podatnika, >uprawiana jest polityka historyczna bardziej prożydowska niż propolska.
Istotnie, za pieniądze polskiego podatnika jest uprawiana pewna polityka. Polityka tolerancji i przyjaźni. I jest ona na pewno prożydowska. Czy jest ona również propolska, czy antypolska, to zależy. Gdyby bowiem wykazano, że w Polsce bardzo brakuje antysemityzmu, że poziom antysemityzmu jest tak niebezpiecznie niski, że Polaków w świecie ośmiesza, wtedy, w istocie, ta linia mogłaby Polsce zaszkodzić.
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: linie programowe |
W Warszawie, tzw. stolicy Polski, dzieją się w ogóle rzeczy ciekawe wielce, o ile ktoś ma w ogóle szansę się o nich dowiedzieć z tzw. polskich mediów. Patrzcie ich, a w takim antypodalnym Sydney piszą o tym i bez kompleksów, i bez ogródek, i bez owijania w bawełnę. www.smh.co(*)3-billion-20160807-gqmys8.htmlwww.fpp.co.uk/online/05/11/Abe_Goldberg.htmlChoć i w Melbourne mają swoich "singerów"... www.thesat(*)c-church-poland/14625432003215I piszą czarno na białym, bez większych skrupułów - "walka australijskiej żydówki z polskim Kościołem katolickim". A do kogo - w relacji reporterki z Melbourne - rzeczona żydówka zwróciła się o pomoc w tej jakże słusznej walce? Nie do kogo innego, jak do naczelnego rabina Polski, "prostolinijnego nowojorczyka". To ci nowina, zaiste antypodalna! 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | cymesiki | "One of Australia's most notorious corporate fugitives, Abraham "Abe" Goldberg, has died in Poland more than 25 years after his textile empire collapsed with debts of $1.3 billion and warrants were issued for his arrest. Creditors and corporate regulators will be incensed to learn that Goldberg is understood to have left an inheritance of more than €500 million ($728 million) after amassing a vast property portfolio in Warsaw since fleeing Melbourne." Wytropił Pan perełeczkę. Ten Goldberg to wypisz wymaluj australijski Barmat. Pomijając technikalia nic się nie zmienia, nic a nic - aż trudno w to uwierzyć. Rzeczywiście, jak w przesłaniu ze "Skrzypka na dachu" - nie ma jak wiekowa tradycja. Jeżeli chodzi o Żydówkę, która wygrała proces - nawet jeżeli założymy, iż sprawa jest opisana obiektywnie (a przecież tresć artykułu razi tendencyjnością) - to na tych dwóch przykładach - Goldberga i Żydówki jak wyżej - widać wyśmienicie skalę uprawianych geszeftów przez stronę polską i stronę żydowską. en.wikipedia.org/wiki/Barmat_scandal
|
|
| |  | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: cymesiki |
> Wytropił Pan perełeczkę.Prawdę mówiąc - nie ja, ale tygodnik "Angora" (bieżący numer). Ja tylko dotarłem do źródła.  > Jeżeli chodzi o Żydówkę, która wygrała proces - nawet jeżeli założymy, iż sprawa jest opisana obiektywnie (a przecież tresć artykułu razi tendencyjnością) - to na tych dwóch przykładach - Goldberga i Żydówki jak wyżej - widać wyśmienicie skalę uprawianych geszeftów przez stronę polską i stronę żydowską.Widać, widać - wierzchołek góry lodowej. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Więcej prawdy w muzeum - mniej ideologii | "Nie ma żadnej "strony polskiej" ani "strony żydowskiej" a linię programową ustalają Polacy pochodzenia żydowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Instytut jest polski, nie izraelski".
W takim razie, jeżeli założymy, iż muzeum jest placówka naukową, która winna szerzyć wiedzę o tym jak to w rzeczywistości było ( znany paradygmat Rankego) - kierownictwo ŻIH zawodzi na całej lini - bo prezentuje ugrzecznioną wersję historii, w której funkcjonowanie Żydów na ziemiach polskich ukazane jest bez szeregu ważkich patologii i wielce negatywnych jego aspektów (debatujemy o niektórych z nich, a jest ich przecież całe multum) - które przecież także należą do historii tej społeczności. Historia to nie ogródek w którym zostawiamy piękne róże, usuwając paskudne chwasty, które też w nim wyrosły. Być może wiĘc należałoby pomyśleć o wymianie kierownictwa ŻIH?
"Zgadza się. Nie ma tam też koncentracji na holocauscie, który, przyzna Pan, był dość istotnym epizodem w historii Żydów w Polsce".
O holokauscie nie musi być w tym muzeum. Jest go pełno w przestRZeni naukowej i medialnej (inna sprawa to jakość tego materiału) - więc owo zjawisko nie musi być wyakcentowane w owym muzem - chociaż gdyby było, nie byłoby w tym nic nagannego.
"W muzeum nie znajdzie Pan wystaw dotyczących żydowskich handlarzy niewolników, lichwiarzy ani sutenerow. Nie znajdzie tam Pan takze historii polskiego antysemityzmu, co chyba byłoby nieuniknione, gdyby instytutem i muzeum w istocie zarządzali syjonistyczni polakożercy".
To źle, w tym cały problem. W muzeum winno być o żydowskich handlarzach niewolników, lichwiarzach, fałszerzach monet, nieuczciwych handlarzach psujących wagi, arendarzach, faktorach szlachciców gnębiących chłopów, żydowskich komunistach, sb-kach i tak dalej. Przecież to jest cześć historii - jakże istotna - społeczności żydowskiej w Polsce. I o polskim antyjudaiźmie czy antysemityźmie ( ten rzadko występował, a Pan myli sobie pojęcia) też powinno być - oczywiście że tak. I wtedy dostalibyśmy obraz zobiektywizowany - czego strona żydowska boi się jak ognia.
"Jeżeli traktować muzeum jako placówkę naukową, mającą promować rzeczywisty obraz historii - to trudno uciec od konstatacji, iz mamy tutaj doczynienia z propagaowaniem klasycznego kłamstwa. Bo znana to prawda, iż półprawda jest całym kłamstwem.
No to Pan scharakteryzowal swoją "linię programową" na tym forum".
Ja piszę o tym - powołując się na bardzo mocne argumenty natury merytorycznej - o czym nie ma - NA PRZYKŁAD - w Muzeum Historii Żydów Polskch Polin. Ukazuję tę drugą połowę - której strona żydowska tak bardzo się boi. Jak ktoś pójdzie do muzeum jak wyżej, wyniesie stamtąd bardzo tendencyjny i nieprawdziwy obraz historii polskich Żydów i relacji polsko - żydowskich. Jak ktoś potem przeczyta moje posty - skonwaliduje sobie ów zwichrowany przekaz i otrzyma obraz zdecydowanie bardziej zrównoważony i obiektywny.
"Istotnie, za pieniądze polskiego podatnika jest uprawiana pewna polityka. Polityka tolerancji i przyjaźni. I jest ona na pewno prożydowska. Czy jest ona również propolska, czy antypolska, to zależy. Gdyby bowiem wykazano, że w Polsce bardzo brakuje antysemityzmu, że poziom antysemityzmu jest tak niebezpiecznie niski, że Polaków w świecie ośmiesza, wtedy, w istocie, ta linia mogłaby Polsce zaszkodzić".
W mojej opinii rolą muzeum nie jest szerzenie "tolerancji i przyjaźni". Rolą muzeum winno być ukazywanie prawdy - jakkolwiek owa prawda jest gorzka i nieprzyjemna. Ale jeżeli już chcemy zrobić z muzeum placówkę propagandy państwowotwórczej - niech to będzie propaganda zdecydowanie propolska (a nie prożydowska) bo przecież muzeum jest utrzymywane przez polskieog podatnika. Żydzi jeżeli chcą prezentować swoją ugrzecznioną i jednowymiarową historię an terenie Międzymorza - winni sobie w Izraelu, za swoja wlasne pieniądze założyć stosowne muzeum, które promowałoby ów kłamliwy przekaz.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|