 |
Mój pobyt na forum - wyjaśnienie i podsumowanie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-09-2016 01:31 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Mój pobyt na forum - wyjaśnienie i podsumowanie
2 na 4 | Wątek będzie o tym dlaczego nie lubię większości ludzi i o ich zakłamaniu, którego nienawidzę. Są w życiu okoliczności i ludzie, którzy potrafią zabić każdą wrażliwość. Są ludzie tak zakłamani, że nie uświadamiają sobie nawet tego, że sami się oszukują. Są też ludzie, którzy potrafią inteligentnie manipulować innymi, niekoniecznie dla własnych celów. Większość moich czynów obraca się przeciwko mnie, bo nie interesuje mnie to czego pożąda większość - prestiż, posiadanie racji, bycie lepszym. Potrzebuję jedynie informacji. Jakich? Ano takich, że odkąd pamiętam otoczenie chciało mi wmówić swoje "racje". W tym celu naginali logikę i próbowali manipulować, a moja wtedy dziecięca psychika nauczyła się wykrywać oszustwo, nieścisłości, sprzeczności w ludzkich twierdzeniach.
Sama logiczna analiza mogłaby prowadzić do występowania błędnego koła. Przykładem jest argumentum ad ignorantiam - można rzucać dowolne stwierdzenia i powiedzieć "udowodnij, że tak nie jest", a treść paranoi bywa logicznie poprawna i jedynym ale jest właśnie brak potwierdzenia teorii. Kolejne sztuczki to powoływanie się na jakieś rzekomo oczywiste fakty, które każdy zna i skoro się nie zgadzam to rzekomo źle to o mnie świadczy. Pewne rzeczy społeczeństwo przyjmuje a priori jako dobre lub złe i nie ma z tym dyskusji. Ludzie powołują się na jakąś "szkołę" lub ideę, albo sprowadzają dyskusję do personalnej potyczki "rację mam ja lub ty, więc porównajmy się (zamiast argumentów)".
I mogę sobie pisać, ale do nikogo to i tak pewnie nie trafi. Ci, którzy mnie poprą już wcześniej mieli takie myślenie, a gdy ktoś zmienia zdanie i docierają do niego pewne rzeczy, to raczej nie dzieje się to pod wpływem samej dyskusji, choć może się ona przyczynić do zrozumienia w przyszłości - ważne, że wprowadzam do jego umysłu pewne dane, które być może się potem ułożą.
Dopóki emocje stoją ponad rozumem, nie ma mowy o logicznych rozważaniach. Po co więc wchodzić w treść umysłu głupich ludzi? Jest coś co z jednej strony mnie przeraża i wywołuje pogardę, a jednocześnie powoduje, że jestem ciekaw co czuje w danym momencie drugi człowiek. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś może dostać argumenty i odpowiadać na coś innego, omija je, a mimo to nie zmienia zdania. Przecież mi pewne niewygodne fakty nie dają spokoju, nie mogę się od nich uwolnić, bo nie potrafię się oszukać. Nie przyjmę niczego na wiarę bo ktoś tak powiedział, albo gdzieś tak jest napisane. Nie uwierzę swojemu umysłowi, bo przecież mogę się mylić. Dlatego chcę kontrargumentów na moje stwierdzenia, np gdy mam jakąś wątpliwość, coś co nie daje mi spokoju. Albo chcę argumentów ostatecznie to potwierdzających by móc poszukać rozwiązania. Ludzie jednak robią coś zaskakującego - postępują jak dziecko, które bawiąc się w chowanego wchodzi pod stół i myśli, że go nie widać. Kłamią w żywe oczy, często okłamując samych siebie i wmawiając sobie, że wygodna dla nich wersja jest tą prawdziwą. Gdy przedstawiam swoje argumenty, wątpliwości to padają przeważnie zarzuty, że to niby ja chcę komuś wmówić swoje zdanie, a chcę po prostu usłyszeć kontrargumenty, stąd często zaostrzam retorykę.
Nie mam już złudzeń. Nawet tam gdzie ludzie podają się za racjonalistów, mędrców itd występują te mechanizmy. Człowiek, który chce dążyć do prawdy musi być osamotniony. Musi przedzierać się przez zasieki ludzi żyjących w klatkach zbudowanych ze swoich emocji. W końcu musi patrzeć na siebie jak na proces, a nie osobę. Patrzeć na siebie tak jak na kogoś zupełnie obcego, nie odczuwać utożsamienia z postacią, w której przypadkowo znalazła się moja świadomość. Jeśli z obliczeń wychodzi, że cecha X jest zła, a ja ją akurat mam, to nie znajdę wymówki na to, że X jest dobra, bo moja. Będę szukał sposobu na pozbycie się tej cechy. Będę oceniał to tak samo jak gdybym jej nie miał i obserwowałbym ją u kogoś obcego. A potem może okazać się, że się nie da, to nie będę na siłę wmawiał sobie, że każde życie ma sens i że warto żyć nawet bez rąk i nóg, szans na miłość i sukces.
Ludzie twierdzący jedno nie mogą mówić drugiego gdy sytuacja nie pasuje do wierzenia, a potem wracać znów do swoich wygodnych przekonań i oszukiwać się, że są wartościowe.
Jesteśmy zwierzętami i procesami zarazem. Można na to patrzeć z różnych perspektyw, dlatego różne poglądy mogą być ze sobą na pozór wzajemnie sprzeczne. Ludzie jednak całkowicie ignorują ten fakt i szukają spójności, która jest niemożliwa do osiągnięcia. Język nie jest dokładnym opisem rzeczywistości, tylko roboczym szyfrem, którym się porozumiewamy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 4 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Najgorsi są ludzie, którzy uważają się za dobrych, wartościowych. Żeby utrzymać wiarę w dobro usprawiedliwiają ewidentne zło. Przeczą sobie podając swoje wierzenia, które się wzajemnie wykluczają i mają być prawdą absolutną. Gdy czyjś przykład przeczy ich wierzeniom, to tym gorzej dla tej osoby, a nie dla wierzenia. Oderwane od rzeczywistości osobniki próbują zarażać innych swoimi urojeniami i szukają piękna i wartości w gównie spływającym po kanale. Boją się, że ktoś to obali bo poza tymi wierzeniami nie mają niczego. Żadnego realnego szczęścia, żadnego realnego sukcesu (nawet mimo wielu prestiżowych osiągnięć, które jednak nie wypełnią wewnętrznej pustki). Obserwując te same prymitywne mechanizmy i widząc część z nich także u siebie (większość już wypleniłem, ale siebie z przeszłości też musiałbym nienawidzić) mam ochotę zrównać z ziemią populistyczne poglądy, wierzenia, moralność większości zakłamanych ludzi. Wiele osób nawet nie próbuje zrozumieć treści, bo postrzegają świat prymitywnymi kategoriami bycia lepszym lub gorszym. Np skrytykuję coś, to jakiś kretyn może mi odpowiedzieć "krytykujesz bo czujesz się gorszy" i tym samym otrzymuję informację zwrotną - mój rozmówca czuje się gorszy i projektuje to na mnie, a ja odbijam to jak lustro, bo nie czuję się ani lepszy ani gorszy i też nie przykładam do tego większej wagi, bo dla mnie to bezsensowne etykietki. Jeśli moje posty kogokolwiek zabolały, to znaczy, że trafiły w sedno, albo wywołały automatyczne prymitywne zwierzęce reakcje.
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Jeśli moje posty kogokolwiek zabolały, to znaczy, że trafiły w sedno, albo wywołały automatyczne prymitywne zwierzęce reakcje. Są jeszcze inne możliwości.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Niby jakie? Gdy brakuje argumentow, to pewne reakcje sa standardem.
|
|
| |  | 3 na 3 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Niby jakie? Twoje posty były zwierzęce, a reakcje ludzkie.
Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wszyscy jesteśmy zwierzętami, więc moje posty były zwierzęce. Tylko, że nie o to chodzi, bo są mechanizmy rozumowe charakterystyczne tylko dla ludzi, czyli myślenie, argumentacja, tworzenie i podważanie teorii, a także istnieją u ludzi mechanizmy będące prymitywnymi automatyzmami, które są przeciwieństwem myślenia. Jeśli w odpowiedzi na argumenty otrzymuję zakłamany, nielogiczny, emocjonalny bełkot to nie może być tak jak napisałeś.
|
|
| | | |  | darzec (676 punktów) (zablokowany) | >Wszyscy jesteśmy zwierzętami, więc moje posty były zwierzęce. Tylko, że nie o to chodzi, bo są mechanizmy rozumowe charakterystyczne tylko dla ludzi, czyli myślenie, argumentacja, tworzenie i podważanie teorii, a także istnieją u ludzi mechanizmy będące prymitywnymi automatyzmami, które są przeciwieństwem myślenia. Jeśli w odpowiedzi na argumenty otrzymuję zakłamany, nielogiczny, emocjonalny bełkot to nie może być tak jak napisałeś. Ten Duch Prawdy chciał Cię obrazić, bo to mu najlepiej wychodzi. Człowiek człowiekowi nie równy, stąd różne niekiedy myślenia, bądź całkowity brak myśłenia. Kiedy podważasz czyjeś przekonania, nie przyjmuja tego do wiadomości, mimo, że nie mają nic na potwierdzenie swoich. Wstyd im się przyznać do tego, że tak długo tkwili w błędzie, a niekiedy są to po prostu ludzie nawiedzeni. Ci właśnie ubogacają dyskusję tutaj. Częst mam kupę śmiechu z infantylnych wypowiedzi czy z antyintektualnego bełkotu.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ej mnie nie można obrazić. Przecież nikt nie wie lepiej ode mnie jak mam nierówno pod sufitem. Sam siebie nie jestem w stanie zrozumieć. Tylko, że nie muszę się z tym kryć i nie muszę udawać idealnego, choć społeczeństwo chciało mi to zainstalować i prawie mu się udało. Krokiem naprzód okazał się w moim przypadku powrót do dawnych poglądów, bo przez pewne emocje zaliczyłem swojego czasu ogromny regres. Wiele rzeczy na świecie to skomplikowane mechanizmy, które trudno rozgryźć i którymi zajmują się bardzo mądrzy ludzie. Ja mądry nie jestem. To nie znaczy jednak, że inni są. Nie są, tylko udają. Często jest tak, że im bardziej idealny wizerunek, tym więcej ktoś ma do ukrycia.
Problemem ludzkości jest brak myślenia przyczynowo-skutkowego. Zamiast tego myślą kategoriami "powinienem" i "nie powinienem" opartymi nie o skutki, tylko o społeczne memy. To jest bardzo proste, chodzi o emocje, a te mogą istnieć niezależnie od logiki lub wręcz mogą być jej odwrotnością.
|
|
 | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Kto wątpi w swoją wartość ten dynda na gałęzi. Dopóki wierzysz, ze jesteś dobry, ważny i wartościowy dopóty masz pęd do życia, kiedy zwątpisz pętla sama zaciśnie ci się na szyi. Naturalnym jest zaspokoić zwierzęcy popęd. Powstrzymywanie się przed zaspokojeniem to murowane nieszczęście.
Olson postanowił, że dowie się, po jaki wafel w ogóle jest i za jaką karę. Taki mały ból egzystencjalny.
Doskwiera samotność? Brakuje zgodnych, podobnie myślących, podobnie czujących, którzy pomogliby rozłożyć ból na 2 albo na więcej? Co poradzisz? Wg mnie zgodność potrzeba sobie zbudować, tzn. być gotowym dać coś od siebie a nie jedynie być gotowym żeby wziąć.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Kto wątpi w swoją wartość ten dynda na gałęzi. >Dopóki wierzysz, ze jesteś dobry, ważny i wartościowy dopóty masz pęd do życia, kiedy zwątpisz pętla sama zaciśnie ci się na szyi.
Mniej więcej. Dlatego ten pęd do życia jest sprzeczny z dążeniem do prawdy i weryfikacji realnej wartości człowieka. Dlatego właśnie mam cechy socjopatyczne, bo ludzie kłamią na temat swojej wartości. Mało tego - sam do pewnego momentu miałem wiele typowych plebejskich cech, a odkrycie prawdy na swój temat jest bolesne, więc ludzie od tego uciekają. Sens może mieć jedynie znalezienie pędu do życia, który wykształci się mimo ucieczki od iluzji, która daje taki owczy pęd tępym plebejuszom.
>Naturalnym jest zaspokoić zwierzęcy popęd. Powstrzymywanie się przed zaspokojeniem to murowane nieszczęście.
Lepiej budować szczęście z tombaku, które można podważyć zwykłymi słowami? Serio? Ludzie chcą tylko konsumować bodźce, np zwierzęcy popęd w postaci czucia się lepszym od reszty.
>Olson postanowił, że dowie się, po jaki wafel w ogóle jest i za jaką karę. Taki mały ból egzystencjalny. >Doskwiera samotność? Brakuje zgodnych, podobnie myślących, podobnie czujących, którzy pomogliby rozłożyć ból na 2 albo na więcej? Co poradzisz? >Wg mnie zgodność potrzeba sobie zbudować, tzn. być gotowym dać coś od siebie a nie jedynie być gotowym żeby wziąć.
Więc daję tu kawę na ławę i ciekawe ile osób rozumie coś z tego. Nie brakuje mi osób podobnie myślących, tylko głównie takich, które myślą inaczej i mają na to logiczne argumenty, a wynikiem ich przyjęcia jest coś zarazem pozytywnego i niezakłamanego.
|
|
| |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Olsonie a czy ty masz jakieś wyobrażenia, które sprawiają ci przyjemność? Przyjemną wizję, cos w stylu mojej wizji przemienionych ludzi i przemienionego państwa?
Wiara to pogoń za przyjemnym ale jaki masz wybór? Pogoń za nieprzyjemnym? A ty jakie dania jadasz smaczne czy niesmaczne?
Kto goni za przyjemnym ten ma szansę przyjemność przeżyć. Oczywiście przyjemność przeminie ale co doznasz to twoje.
Ja nie widzę innego wyboru jak oddać się pragnieniom i żądzy. Obserwuję i dostrzegam, że szczęśliwi to tacy tylko, którzy bezmyślnie, jak zwierzęta zaspokajają się. Poznałem już nieszczęście i dziękuję bardzo ale więcej mi nie potrzeba. Jeśli muszę stać się zwierzęciem, żeby poczuć szczęście to proszę bardzo jestem gotów. Ja raczej wybieram matrix niż wyjście z matrixu. Nie chcę pojąć własnych procesów psychicznych, chcę się im poddać i zapomnieć, ze jestem pacynką. Mogę być marionetką bylebym czuł się dobrze. A ty? Chcesz patrzeć w otchłań tak długo aż otchłań spojrzy na ciebie?
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Olsonie a czy ty masz jakieś wyobrażenia, które sprawiają ci przyjemność? Przyjemną wizję, cos w stylu mojej wizji przemienionych ludzi i przemienionego państwa?
Mam kilka takich wyobrażeń. Jednym z nich jest po prostu śmierć. Sama świadomość tego, że umrę powoduje, że nie chce mi się mimo wszystko umierać. Drugie wyobrażenie to technologiczna osobliwość i nie jest to z wiadomych względów sprecyzowane. Kiedyś myślałem o tym co można by poprawić w obecnym świecie, ale to tak jakby naprawiać zdezelowanego malucha i ciągle do niego dokładać, a i tak zmagać się z tym, że działa źle. Obecnie jedynym co próbuję robić, jest wykazywanie ludziom kłamstw i sprzeczności i oczywiście szukanie takowych w swojej psychice.
>Wiara to pogoń za przyjemnym ale jaki masz wybór? Pogoń za nieprzyjemnym? A ty jakie dania jadasz smaczne czy niesmaczne?
Pogoń za prawdą, bo szczęście wyzwalające się pod wpływem nieprawdy to złudne, sztuczne, narkotyczne "szczęście". Nie ważne co ja jadam, bo niespecjalnie mam po co o siebie dbać więc wolę wybrać smaczne. Gdybym miał po co żyć, to wybrałbym zdrowe.
>Kto goni za przyjemnym ten ma szansę przyjemność przeżyć. Oczywiście przyjemność przeminie ale co doznasz to twoje. >
Nie każdemu jest dana taka możliwość. Mógłbym nawet gonić za chwilą przyjemności, ale to przecież tylko stan chemii w mózgu.
|
|
| | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Olsonie to żadna sztuczka umrzeć, byle kto to potrafi, nawet pająk, którego wczoraj utopiłem w kiblu. Sztuczką jest przeżyć ale też nie tak zwyczajnie. Sztuczką jest przeżyć nadając samemu swojemu życiu sens. Sztuczką jest wyzwolić w sobie pragnienie życia i obudzić je w innych. Jesteś pająkiem czy magikiem?
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Olsonie to żadna sztuczka umrzeć, byle kto to potrafi, nawet pająk, którego wczoraj utopiłem w kiblu.To naturalny proces. Sztuczki są niepotrzebne. > Sztuczką jest przeżyć ale też nie tak zwyczajnie. Sztuczką jest przeżyć nadając samemu swojemu życiu sens. Sztuczką jest wyzwolić w sobie pragnienie życia i obudzić je w innych.Czyli oszukując siebie i innych? Może to sztuczka, a sztuką jest dążenie do prawdy i pozbywanie się w tym celu tego co uważasz za "siebie". A i tak nie ma to sensu i większy szacunek należy się tym joginom, którzy dokonali samospalenia  Mną kieruje po prostu prymitywny gen przetrwania i dlatego żyję. > Jesteś pająkiem czy magikiem?Żaden z Ciebie magik. Można być co najwyżej iluzjonistą.
|
|
| | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Czyli oszukując siebie i innych? Może to sztuczka, a sztuką jest dążenie do prawdy i pozbywanie się w tym celu tego co uważasz za "siebie".Prawda jest taka, że potrzebujemy, a potrzebować - chcieć i nie chcieć - to musieć i nie móc, jak z oddychaniem, nie zaspokoisz się to jesteś trup. Nie ma żadnej prawdy i żadnego fałszu ponad potrzebami. Cali my - ja i ty - to wyłącznie nasze potrzeby i nasza przemiana na skutek zaspokajania się, bo przecież jesteśmy przemianą energii jak oddziałujące ze sobą galaktyki. Co z tego, że potrzeby bywają różne, proste i złożone, świńskie i filozoficzne skoro to wciąż potrzeby??? > A i tak nie ma to sensu i większy szacunek należy się tym joginom, którzy dokonali samospalenia Mną kieruje po prostu prymitywny gen przetrwania i dlatego żyję.Wiesz jaki ja mam problem z kierowaniem? Nie wierzę w nadrzędność kierowcy nad samochodem. Mówią, że to kierowca kieruje samochodem ale mi wychodzi na to, że na równi z kierowcą samochód kieruje kierowcą. Mówią, że umysł to wytwór fizyczności ale mi wychodzi na to, że fizyczność to wytwór umysłu. Nie zdarzało ci się materializować myśli? Gdybyś dobrze pokombinował to może nawet jakąś terapią genetyczną zmieniłbyś swój gen. > Żaden z Ciebie magik. Można być co najwyżej iluzjonistą.Magik i iluzjonista to to samo. Za iluzjonistę będziesz mógł mnie uznać wtedy kiedy poczuję się szczęśliwy. Na razie jestem na przeciwnym biegunie.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Prawda jest taka, że potrzebujemy, a potrzebować - chcieć i nie chcieć - to musieć i nie móc, jak z oddychaniem, nie zaspokoisz się to jesteś trup.Potrzeba kończy się tym co lot ćmy do światła. Potem opróżniam klosz z martwych ciem. > Nie ma żadnej prawdy i żadnego fałszu ponad potrzebami. Cali my - ja i ty - to wyłącznie nasze potrzeby i nasza przemiana na skutek zaspokajania się, bo przecież jesteśmy przemianą energii jak oddziałujące ze sobą galaktyki.Bzdura do kwadratu. Powiedz to narkomanowi, który ma potrzebę wzięcia działki, a prawda jest taka, że go to zniczy i to złe. > Co z tego, że potrzeby bywają różne, proste i złożone, świńskie i filozoficzne skoro to wciąż potrzeby???Człowiek, który dąży tylko do zaspokajania potrzeb to taki robocik. > Wiesz jaki ja mam problem z kierowaniem?> Nie wierzę w nadrzędność kierowcy nad samochodem. Mówią, że to kierowca kieruje samochodem ale mi wychodzi na to, że na równi z kierowcą samochód kieruje kierowcą.A matka wie, że ćpiesz?  > Mówią, że umysł to wytwór fizyczności ale mi wychodzi na to, że fizyczność to wytwór umysłu. Nie zdarzało ci się materializować myśli? Gdybyś dobrze pokombinował to może nawet jakąś terapią genetyczną zmieniłbyś swój gen.Ej to nie jest Harry Potter. > >Żaden z Ciebie magik. Można być co najwyżej iluzjonistą.> Magik i iluzjonista to to samo.> Za iluzjonistę będziesz mógł mnie uznać wtedy kiedy poczuję się szczęśliwy. Na razie jestem na przeciwnym biegunie.A za Magika jak skoczysz przez okno: pl.wikipedia.org/wiki/Magik_(raper)
|
|
| | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Bzdura do kwadratu. Powiedz to narkomanowi, który ma potrzebę wzięcia działki, a prawda jest taka, że go to zniczy i to złe.A zjedzenie trującego grzyba przez pomyłkę? Do czego życie zmierza? Ach zapomniałem, wg ciebie w tym nie ma żadnego zamiaru, to czysty absurd: Cytat:Filozofia egzystencji rozumie termin "absurd" tak, jak rozumie się go w języku potocznym. Absurdalność przypisywana przez egzystencjalistów życiu ludzkiemu i wszelkim ludzkim działaniom to specyficzne stany mentalne (takie jak trwoga czy poczucie braku celu) stanowiące według egzystencjalistów fundament bycia człowieka. pl.wikipedia.org/wiki/Absurd_(poj%C4%99cie) Spójrz na to w taki sposób, matematyka rzeczywistości przeczy jej absurdalności, tu każdy elektron i foton ma znaczenie, każdy jeden. Powiesz, że to wszystko przypadkowe ale pech chce, że matematyka opisuje nawet przypadki. Zresztą postulowałem już istnienie wartości rozproszonych > Człowiek, który dąży tylko do zaspokajania potrzeb to taki robocik.Nie wierzę, że nie załapałeś jeszcze, że WSZYSTKO w naszej rzeczywistości jest robocikiem, każdy fragment. Ja jednak ponawiam pytanie - czy to otoczenie steruje robotem czy robot steruje otoczeniem? Nie wierzę w nadrzędność programisty nad komputerem, nie wierzę w podporządkowanie komputera, komputer steruje programistą identycznie jak programista komputerem. Pomyślałeś kiedyś, że można kimś posterować poprzez stworzenie mu określonych możliwości wyboru? Potrafiłbyś stworzyć taką sieć kanałów, która miałaby 100 alternatywnych wejść ale tylko jedno wyjście? Cokolwiek ze 100 alternatywnych możliwości nie wybierzesz na wejściu zawsze skończysz w tym samym miejscu. Kto wówczas steruje? Wybierający czy stwarzający możliwość wyboru? Czyż komputer nie stwarza przypadkiem programiście pewnej ograniczonej puli możliwych wyborów? Spójrz na klawiaturę? Ile masz możliwości?
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Spójrz na to w taki sposób, matematyka rzeczywistości przeczy jej absurdalności, tu każdy elektron i foton ma znaczenie, każdy jeden. Powiesz, że to wszystko przypadkowe ale pech chce, że matematyka opisuje nawet przypadki. Zresztą postulowałem już istnienie wartości rozproszonych
Matematyka jest tylko opisem. Jak to się ma do absurdalności, bo nie rozumiem?
>>Człowiek, który dąży tylko do zaspokajania potrzeb to taki robocik. >Nie wierzę, że nie załapałeś jeszcze, że WSZYSTKO w naszej rzeczywistości jest robocikiem, każdy fragment.
Wszystko to mechanizmy, zazwyczaj źle działające. Tylko, że można żyć jak robocik do zaspokajania potrzeb, a można też jako robot próbujący badać rzeczywistość, a potrzeby to tylko element opisu.
>Ja jednak ponawiam pytanie - czy to otoczenie steruje robotem czy robot steruje otoczeniem?
Podział na otoczenie i robota jest sztuczny. To naczynia połączone. Zarówno otoczenie steruje Tobą, bo Cię ukształtowało, jak i Ty zmieniasz coś w otoczeniu jako reakcja zwrotna.
>Nie wierzę w nadrzędność programisty nad komputerem, nie wierzę w podporządkowanie komputera, komputer steruje programistą identycznie jak programista komputerem. >Pomyślałeś kiedyś, że można kimś posterować poprzez stworzenie mu określonych możliwości wyboru?
No pewnie. Mamy ograniczone ilości wyboru, który jest ograniczony budową mózgu i przekonaniami.
>Potrafiłbyś stworzyć taką sieć kanałów, która miałaby 100 alternatywnych wejść ale tylko jedno wyjście? Cokolwiek ze 100 alternatywnych możliwości nie wybierzesz na wejściu zawsze skończysz w tym samym miejscu. Kto wówczas steruje? Wybierający czy stwarzający możliwość wyboru?
Stwarzający możliwości wyboru, a wybierającemu zdaje się, że wybiera. I do tego sprowadza się poczucie wolnej woli jakie mają ludzie.
>Czyż komputer nie stwarza przypadkiem programiście pewnej ograniczonej puli możliwych wyborów? Spójrz na klawiaturę? Ile masz możliwości?
No liczba możliwości zawsze jest jakoś ograniczona. Wolna wola nie istnieje nawet w żadnej teorii.
|
|
| Shoah (60 punktów) | >Jeśli z obliczeń wychodzi, że cecha X jest zła, a ja ją akurat mam, to nie znajdę wymówki na to, że X jest dobra, bo moja
Załóżmy, że X to zawzięcie. Z jednej strony można na nią spojrzeć negatywnie i pozytywnie, ma ona dobre i słabe strony. Nigdy niczego nie można postrzegać w odcieniach czerni i bieli, zawsze jest szarość.
>Ludzie jednak całkowicie ignorują ten fakt i szukają spójności, która jest niemożliwa do osiągnięcia
Jest możliwa, oszukujesz sam siebie. Poglądy powinny być elastyczne (dopełniając luki w braku wiedzy na jakiś temat), trwanie przy jednym uwłacza racjonalnemu myśleniu.
>Będę oceniał to tak samo jak gdybym jej nie miał i obserwowałbym ją u kogoś obcego. A potem może okazać się, że się nie da, to nie będę na siłę wmawiał sobie, że każde życie ma sens i że warto żyć nawet bez rąk i nóg, szans na miłość i sukces.
Wmawiać? Sens jest, ale za życia go po prostu gubimy. Nasza egzystencja powinna być wykorzystywana w pełni tak jak nam na to pozwala. Słyszałeś o przypadku Nick'a Vujicic'a? Gdyby on się poddał, nie miałby żony i nie dorobiłby się dziecka mimo braku nóg i rąk. Nawet jeśli to głęboko wierzący człowiek, religia to dla niego tylko forma motywacji.
Mógłbym dalej się tak odnosić do wycinków tekstu twojego posta, ale nie mam już na to siły. Masz zbyt duże mniemanie o sobie i mam nadzieje, że kiedyś to sobie uświadomisz. Nie odnoś się do tego jakoś bardzo ofensywnie, po prostu to jak gloryfikujesz swój punkt widzenia jako ten jedyny słuszny jest męczące.
Ciekawi mnie czy kogoś to w ogóle tak naprawdę interesuje.
|
|
 | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Załóżmy, że X to zawzięcie. Z jednej strony można na nią spojrzeć negatywnie i pozytywnie, ma ona dobre i słabe strony. Nigdy niczego nie można postrzegać w odcieniach czerni i bieli, zawsze jest szarość.
Nieprawda. Niektóre rzeczy mają tylko złe strony.
>>Ludzie jednak całkowicie ignorują ten fakt i szukają spójności, która jest niemożliwa do osiągnięcia >Jest możliwa, oszukujesz sam siebie. Poglądy powinny być elastyczne (dopełniając luki w braku wiedzy na jakiś temat), trwanie przy jednym uwłacza racjonalnemu myśleniu.
Jeśli są elastyczne to nie mogą być w pełni spójne. Nie mogą, bo musielibyśmy znać całą prawdę o świecie żeby mogło tak być. Spójny to może być wycinek wiedzy np o budowie kwiatka.
>>Będę oceniał to tak samo jak gdybym jej nie miał i obserwowałbym ją u kogoś obcego. A potem może okazać się, że się nie da, to nie będę na siłę wmawiał sobie, że każde życie ma sens i że warto żyć nawet bez rąk i nóg, szans na miłość i sukces. >Wmawiać? Sens jest, ale za życia go po prostu gubimy. Nasza egzystencja powinna być wykorzystywana w pełni tak jak nam na to pozwala.
No i jaki to sens? Nie ma, choć niektórzy potrafią go sobie nadać, a wtedy się oszukują. Dla jednych to nic nie warty prestiż i sława, dla innych sukces zawodowy, dla innych miłość. Umierają i okazuje się, że nic nie było wiele warte, więc liczą się same odczucia, a te sprowadzają się do stanu neuroprzekaźników, co oznacza, że szczęście to taki narkotyk, a to co prowadzi do szczęścia to tylko racjonalizacja i nadawanie wartości nic nie wartej otoczce.
>Słyszałeś o przypadku Nick'a Vujicic'a? Gdyby on się poddał, nie miałby żony i nie dorobiłby się dziecka mimo braku nóg i rąk. Nawet jeśli to głęboko wierzący człowiek, religia to dla niego tylko forma motywacji.
No oszukał się w ten sposób i próbuje oszukiwać innych i wymusić litość. Tylko, że może on ma akurat taką chorobę, która zapewnia mu poczucie szczęścia, które jest zakłamane i iluzoryczne, a ja może mam taką, że mi się to nigdy nie uda?
>Mógłbym dalej się tak odnosić do wycinków tekstu twojego posta, ale nie mam już na to siły. Masz zbyt duże mniemanie o sobie i mam nadzieje, że kiedyś to sobie uświadomisz.
Oj nie. Nie mam o sobie dużego mniemania, tylko ludzie wokół zbywają wartościowe treści i reagują prymitywnymi emocjami. To jest takie zostawienie człowieka samemu sobie i obwinianie go o to, że z jakiegoś powodu cierpi. Te gorsze jednostki powiedzą jeszcze "to twoja wina!" i będą wypierać niewygodne fakty na swój temat. Mam po prostu niskie mniemanie o ludzkości, a siebie oceniam w zbyt złożony sposób żeby postrzegać siebie jako jeden obiekt, który ma wysokie lub niskie mniemanie o sobie.
>Nie odnoś się do tego jakoś bardzo ofensywnie, po prostu to jak gloryfikujesz swój punkt widzenia jako ten jedyny słuszny jest męczące. >Ciekawi mnie czy kogoś to w ogóle tak naprawdę interesuje. >
No i tu właśnie popełniasz błąd, bo ja nie gloryfikuję swojego punktu widzenia jako ten jeden słuszny, tylko atakuję wszystkich, którzy postrzegają w ten sposób swoje poglądy. Robię więc coś całkowicie odwrotnego niż mi zarzuciłeś. A dla mnie wygrywają poglądy, których póki co nikt nie skontrował.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|