Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ministerstwo wyrównywania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-09-2016 23:23Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Ministerstwo wyrównywania
Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne ? Chyba nie. Ale jak już idziemy drogą absurdu, to może należałoby powołać Ministerstwo Wyrównywania.
Za komuny system ekonomiczny wyrównywał nierówności społeczne, ale nie sprzyjał rozwojowi. Dlatego władza próbowała pobudzić gospodarkę, bo przecież była nastawiona na rozwój przemysłu. Wiązało się to z niezliczonymi działaniami, które i tak ostatecznie nie zadziałały.
Dzisiaj system ekonomiczny sprzyja rozwojowi (choć władza stara się jak może, by nie sprzyjała), ale władza bohatersko próbuje zmniejszać nierówności. Odwrotna sytuacja.

Wyobraźmy sobie naradę rządu, gdzie po sobie, raport ze swoich działań przestawiają - Minister Rozwoju i Minister Wyrównywania. Zabawna sytuacja. Walczyliby ze sobą ? Bo przecież sukces jednego byłby porażką dla drugiego. Sprzeczność interesów... to tak jakbyśmy nie byli zdecydowani, co ważniejsze: rozwój, czy wyrównywanie. Dlatego powstał taki łamaniec słowny - zrównoważony rozwój. Więc może Ministerstwo Zrównoważonego Rozwoju ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Brzostowski (7067 punktów)
>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne ? Chyba nie.
Zależy jak zdefiniujesz te nierówności, ale generalnie to da się robić i się to robi. Jeśli nie potrafisz sobie tego wyobrazić w skali państwa, to wyobraź sobie w skali firmy, a jak i tu będzie Ci ciężko, to w skali gospodarstwa domowego.

>Dlatego powstał taki łamaniec słowny - zrównoważony rozwój.
>Więc może Ministerstwo Zrównoważonego Rozwoju ?
Nie rozumiesz zupełnie pojęcia zrównoważonego rozwoju. Tak jak i 99,99% ludzi.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne ? Chyba nie.
>Zależy jak zdefiniujesz te nierówności, ale generalnie to da się robić i się to robi. Jeśli nie potrafisz sobie tego wyobrazić w skali państwa, to wyobraź sobie w skali firmy, a jak i tu będzie Ci ciężko, to w skali gospodarstwa domowego.
>>Dlatego powstał taki łamaniec słowny - zrównoważony rozwój.
>>Więc może Ministerstwo Zrównoważonego Rozwoju ?
>Nie rozumiesz zupełnie pojęcia zrównoważonego rozwoju. Tak jak i 99,99% ludzi.
Brzostowski musi odejść. Ignorujcie go !
03-09-2016 18:39 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)

>Brzostowski musi odejść. Ignorujcie go !

Jeśli chcesz, to ignoruj. Sam decyduję kogo olewam.

śp. Jaskinia Trolli team
03-09-2016 18:36 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)

>Nie rozumiesz zupełnie pojęcia zrównoważonego rozwoju. Tak jak i 99,99% ludzi.

Jeśli jesteś jednym z tych 0,01, to wytłumacz, proszę. Obiecuję, że postaram się dołączyć.


śp. Jaskinia Trolli team
03-09-2016 21:40 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Nie rozumiesz zupełnie pojęcia zrównoważonego rozwoju. Tak jak i 99,99% ludzi.
>Jeśli jesteś jednym z tych 0,01, to wytłumacz, proszę. Obiecuję, że postaram się dołączyć.
www.google(*)aqs=chrome..69i57j0l5.3887j0j7
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne ? Chyba nie.<<

Chyba że mówimy o rolkach papieru toaletowego. Rozwijają się, rozwijają i w końcu są równe.
A cały czas były do d.... Tak jak socjalizm.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wieki Kryzys z lat 30-tych ubiegłego wieku pokazał już jak nierówności pięknie rozwijają spleczenstwa. Niektórzy rozwinęli się tak bardzo, ze tworzyli niezapomniane rzeczy, jak np. piece do palenia ludźmi.

Ale zastanówmy się co tak naprawdę rozwija społeczeństwa.
Nierówności czy możliwość rywalizacji?
Postawiłbyś znak równości pomiędzy nierównością społeczną a możliwością rywalizacji?

Możliwość rywalizacji bezsprzecznie rozwija ale tylko wówczas kiedy nie mamy do czynienia z permanentną wygraną i permanentną przegraną. Kto chciałby walczyć bez szans na wygraną?
Zatem muszą walczyć konkurenci, którzy mają szansę wzajemnie pokonać się albo walka musi być tak ustawiona, że pomimo nierównych konkurentów nie wiadomo kto zwycięży.

Walka, którą przegrywa się ZAWSZE nikogo nie rozwija ani zwycięzcy ani pokonanego, taka walka deprawuje i każdy psycholog ci to powie.

Wyrównywanie wyniku walki przez urzędnika na koniec walki to rzeczywiście socjalizm i potężnie demotywuje, gorzej niż walka zawsze przegrana dlatego nie powinno się nigdy zmieniać wyniku walki lecz wyłącznie zasady walki. Nie należy zabierać na silę i rozdawać lecz należy przebudowywać kapitał tak, żeby każdy z konkurentów miał szansę na zwycięstwo, nawet jeśli male, szanse muszą być, inaczej nie będzie żadnego rozwoju poprzez rywalizację.
Brzostowski (7067 punktów)
Dobrze piszesz. Zwracam jednak uwagę, że taki system, ze wszystkimi posiadanymi wadami, jednak istnieje obecnie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Dobrze piszesz. Zwracam jednak uwagę, że taki system, ze wszystkimi posiadanymi wadami, jednak istnieje obecnie.

No przecież nie kwestionuję tego, ze istnieje.
Ale nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Zdaję sobie sprawę, ze współczesny system pokona taki tylko, który wszystkim da więcej korzyści a nie wybranej grupie społecznej. Taki, ktorym stworzy tylko chwilowy przywilej dla wybranych zaraz upadnie.

Skuteczność systemów można oceniać po tym czy ludziom cieknie pot po tyłku od roboty i czy oszczędzają wszystko co tylko można oszczędzić.
02-09-2016 11:16 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dobrze piszesz. Zwracam jednak uwagę, że taki system, ze wszystkimi posiadanymi wadami, jednak istnieje obecnie.
>No przecież nie kwestionuję tego, ze istnieje.
Wiem, tylko chciałem aby wybrzmiało iż taki system już istnieje.
>Ale nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.
Oczywiście, system ma wady.
>Zdaję sobie sprawę, ze współczesny system pokona taki tylko, który wszystkim da więcej korzyści a nie wybranej grupie społecznej. Taki, ktorym stworzy tylko chwilowy przywilej dla wybranych zaraz upadnie.
>Skuteczność systemów można oceniać po tym czy ludziom cieknie pot po tyłku od roboty i czy oszczędzają wszystko co tylko można oszczędzić.

Problem kluczowy to jak stworzyć system optymalny? Wiadomo bowiem, że potrzebna jest konkurencja i szansa zwycięstwa, jak sam trafnie pisałeś, ale też potrzebna jest nierównomierność. Ale jak duża? Jak ją mierzyć? To sprawy ogólne ale przekładają się na konkretne rozwiązania: darmowe szkolnictwo, walka z monopolami, płaca minimalna, wysokość podatków, itd...
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zaproponowałem jeden model, który chciałbym testować na małej grupie ale na razie brak mi poparcia dla tego projektu.

Zapomniałem, ze najważniejszym miernikiem skuteczności systemu jest powszechne poczucie sprawiedliwości. To najważniejszy z mierników.
04-09-2016 15:49 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Zapomniałem, ze najważniejszym miernikiem skuteczności systemu jest powszechne poczucie sprawiedliwości.

Z tym może być największy problem, bo ludzie różnie rozumieją sprawiedliwość i nierzadko jej rozumienie z obiektywizmem nie ma wiele wspólnego.

śp. Jaskinia Trolli team
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Zapomniałem, ze najważniejszym miernikiem skuteczności systemu jest powszechne poczucie sprawiedliwości.
>Z tym może być największy problem, bo ludzie różnie rozumieją sprawiedliwość i nierzadko jej rozumienie z obiektywizmem nie ma wiele wspólnego.
>
śp. Jaskinia Trolli team


Nie ma mowy o żadnym obiektywizmie, obiektywizm to powszechność.
Uznaje się, ze jeśli dominująca większość uznaje coś za sprawiedliwe to jest to obiektywnie sprawiedliwe ale to jest prawda wyłącznie NORMALNYCH.

Liczy się poczucie sprawiedliwości wszystkich normalnych i nienormlanych.
04-09-2016 16:25 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Liczy się poczucie sprawiedliwości wszystkich normalnych i nienormlanych.

No tak ale jeśli ktoś uważa, że coś jest niesprawiedliwe to i poczucia sprawiedliwości mieć nie może.

Posłużę się pierwszym z brzegu przykładem- człowiek biedniejszy często uważa za niesprawiedliwe, że innemu lepiej się powodzi. Uznałby za sprawiedliwe gdyby bogaty równo się z nim dzielił. Bogatszy zaś nie ma, na ogół, ochoty się dzielić uznając podział własnego majątku za rabunek.
Jak chcesz to pogodzić? Może uważasz, że istnieje szansa jednego albo drugiego przekonać, że się myli? Inaczej niż przymusem?

śp. Jaskinia Trolli team
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Liczy się poczucie sprawiedliwości wszystkich normalnych i nienormlanych.
>No tak ale jeśli ktoś uważa, że coś jest niesprawiedliwe to i poczucia sprawiedliwości mieć nie może.
>Posłużę się pierwszym z brzegu przykładem- człowiek biedniejszy często uważa za niesprawiedliwe, że innemu lepiej się powodzi. Uznałby za sprawiedliwe gdyby bogaty równo się z nim dzielił. Bogatszy zaś nie ma, na ogół, ochoty się dzielić uznając podział własnego majątku za rabunek.
>Jak chcesz to pogodzić? Może uważasz, że istnieje szansa jednego albo drugiego przekonać, że się myli? Inaczej niż przymusem?
>
śp. Jaskinia Trolli team


Kapitał to hierarchia woli wśród ludzi a kapitalizm można uznać za system ogniskowania i rozprzestrzeniania się decyzji stadnych prowadzących do zachowań stadnych nazywanych współpracą.

Cytat:
Współpraca - zdolność tworzenia więzi i współdziałania z innymi, umiejętność pracy w grupie na rzecz osiągania wspólnych celów, umiejętność zespołowego wykonywania zadań i wspólnego rozwiązywania problemów. Zdolność tę zalicza się do kompetencji emocjonalnych; umiejętność ta stanowi jeden z wyróżników kompetencji społecznych, które warunkują jakość relacji z innymi ludźmi. Współpraca i współdziałanie prowadzą do tworzenia wewnętrznych więzi wśród członków grupy, jak też rodzą ich poczucie tożsamości z zespołem, co zapewnia trwanie i sprawne funkcjonowanie tego zespołu na rzecz osiągania wspólnych celów jego członków.

pl.wikipedia.org/wiki/Współpraca

Bogactwo i bieda to pozycje w hierarchii homo sapiens.
Bogactwo i bieda to siła wpływu woli określonego człowieka na decyzje pozostałych ludzi.

Czy biedna osoba mogłaby zaakceptować swój zupełny brak wpływu na społeczeństwo i nieliczenie się przez nikogo z jej potrzebami?

Myślę, że tak, jeżeli rozumiałaby, że jej istotny wpływ na społeczeństwo przyniósłby jej jeszcze niższy poziom zaspokojenia potrzeb.
05-09-2016 12:07 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Czy biedna osoba mogłaby zaakceptować swój zupełny brak wpływu na społeczeństwo i nieliczenie się przez nikogo z jej potrzebami?
>Myślę, że tak, jeżeli rozumiałaby, że jej istotny wpływ na społeczeństwo przyniósłby jej jeszcze niższy poziom zaspokojenia potrzeb.

Nie rozumiem do czego zmierzasz.


śp. Jaskinia Trolli team
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czy biedna osoba mogłaby zaakceptować swój zupełny brak wpływu na społeczeństwo i nieliczenie się przez nikogo z jej potrzebami?
>>Myślę, że tak, jeżeli rozumiałaby, że jej istotny wpływ na społeczeństwo przyniósłby jej jeszcze niższy poziom zaspokojenia potrzeb.
>Nie rozumiem do czego zmierzasz.
>
śp. Jaskinia Trolli team


Jesli nie decydujesz, nie masz wpływu na innych ludzi, nikogo nie obchodzisz a jednak wolno ci zjeść resztki z PAŃSKIEGO stołu to możesz uznać to za lepsze od twojego wpływu na innych ludzi, którego konsekwencją jest brak wszystkiego, nawet resztek no może poza złością i żalem innych ludzi do ciebie.
Trzeba tylko sobie z tego zdać sprawę.
05-09-2016 19:10 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Trzeba tylko sobie z tego zdać sprawę.

Bo ja wiem czy trzeba...Nie wydaje mi się to specjalnie istotną kwestią. Chyba, że masz na myśli jakiś bunt czy jego poniechanie, bo szczerze mówiąc wciąż nie rozumiem do końca o co chodzi.
Nie rozumiem też za bardzo jakim cudem przeskoczyliśmy z tematu lepszego systemu do tego, komu można na kogo wpływać.
Mógłbyś przez chwilę, specjalnie dla mnie, wyrażać się trochę mniej zawile? Odwykłem od owijania w bawełnę.

śp. Jaskinia Trolli team
06-09-2016 12:26 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Trzeba tylko sobie z tego zdać sprawę.
>Bo ja wiem czy trzeba...Nie wydaje mi się to specjalnie istotną kwestią. Chyba, że masz na myśli jakiś bunt czy jego poniechanie, bo szczerze mówiąc wciąż nie rozumiem do końca o co chodzi.
>Nie rozumiem też za bardzo jakim cudem przeskoczyliśmy z tematu lepszego systemu do tego, komu można na kogo wpływać.
>Mógłbyś przez chwilę, specjalnie dla mnie, wyrażać się trochę mniej zawile? Odwykłem od owijania w bawełnę.
>
śp. Jaskinia Trolli team

>

Zapytałeś jak pogodzić biednego z bogatym kiedy biedny pragnie wszystko bogatemu odebrać a bogaty nie zamierza niczego oddać.
Jeszcze raz nawiązuję do tego, że kapitał to hierarchia między ludźmi a posiadanie czegoś na własność to nadrzędność woli jednostki nad wolą pozostałych w wymiarze tej własności.
Konflikt interesów biednego i bogatego należy przestawiać jako konflikt podwładnego i przywódcy w wymiarze władzy, gdzie podwładny pragnie przywództwa a przywódca nie zamierza oddać władzy. Pogodzić ich można w taki sposób, że obaj muszą rozumieć wpierw, ze hierarchia to konieczność - podstawa współpracy a po drugie, ze decyzje jednego są dla nich obu lepsze od decyzji drugiego.
07-09-2016 10:44 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zapytałeś jak pogodzić biednego z bogatym kiedy biedny pragnie wszystko
> bogatemu odebrać a bogaty nie zamierza niczego oddać.

Tak. A ja cały czas pytałem jak to jest w twoim systemie, gdy próbuje się pogodzić biednego z bogatym, kiedy bogaty pragnie wszystko biednemu odebrać poprzez tworzenie monopoli i wykorzystanie mechanizmu jawności głosowań, a biedny choć nie zamierza niczego oddać.. musi.

Odpowiedzi jak zwykle brak.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Tak. A ja cały czas pytałem jak to jest w twoim systemie, gdy próbuje się pogodzić biednego z bogatym, kiedy bogaty pragnie wszystko biednemu odebrać poprzez tworzenie monopoli i wykorzystanie mechanizmu jawności głosowań, a biedny choć nie zamierza niczego oddać.. musi.
>Odpowiedzi jak zwykle brak.

Głupio mi odpowiadać, bo to jakbym przekonywał do figli dziewczynę, która już wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie chce mieć ze mną do czynienia. Walczę z powszechną wolą ludzi a przynajmniej wolą klasy średniej, sądząc, że ta może zmienić się. Prawda jest taka, że ludzie będą bronić swojego stylu życia za wszelką cenę a gdybym cudem zdobył jednak na ten styl życia wpływ spotkałbym się z nieudawanym gniewem, z głębokim i przekonującym wyrazem tego, że wielu ludzi nie chce żadnej zmiany. Nie potrzeba pewnie przypominać, że fundamentem stylu życia, do którego nawiązuje są istniejące stosunki społeczne?

Sorry gadam do siebie.

Wracając do odpowiedzi.

W moim modelu jawnej i opodatkowanej własności Januszowi Korwinowi-Mikke nie byłoby łatwo przechowywać równowartości 500 przeciętnych wynagrodzeń, tj. przeciętnego wynagrodzenia za ponad 40 lat pracy, w 7 posiadanych i do niczego mu niepotrzebnych działkach, bo nieużywane działki obciążałby podatek w wysokości załóżmy 1% wartości działek miesięcznie a zatem w wysokości 5 przeciętnych wynagrodzeń miesięcznie. Korwin-Mikke, podobnie jak inni cwani ludzie, potrzebowałby zatem przedmiot inwestycji "w pustostan" wydzierżawić lub sprzedać. Tak czy siak ceny sprzedaż działek, ceny dzierżawy działek zapikowałby ostro w dół względem wartości przeciętnego wynagrodzenia.

Załóżmy, że kapitaliści próbując zachować posiadane wartości i stosunek, w którym 1% ludzi posiada więcej niż pozostałe 99% ludzi rzeczywiście zaczęliby dyskryminować i szantażować wszystkich, którzy odważyliby się jawnie określić jakkolwiek wyższy podatek.

Wówczas taki dyskryminowany i szantażowany Kowalski, który odważył się określić podatek w wysokości 1% wartości mienia miesięcznie, może sięgnąć po tanią jak barszcz działkę, którą Korwin-Mikke jest gotów wynająć za każdą cenę byleby pokryć choć część z 5 przeciętnych wynagrodzeń do zapłacenia miesięcznie w podatkach i na tej działce zrobić jakąś własną, małą chałturkę.

Współcześnie Janusz Korwin-Mikke nie ma żadnej potrzeby wydzierżawić tych działek, bo one są tylko do przechowania wartości i po co mu kłopotliwy dzierżawca, kiedy jest nadzieja, że wartość tych działek wzrośnie 2x w ciągu 3 następnych lat i Janusz, dzięki temu tylko, że jest wpisany w kwity jako właściciel zarobi kolejne 500 przeciętnych wynagrodzeń.

Jak widzisz, Kowalski z łatwym dostępem do zasobów i możliwością działania na własną rękę, będzie mógł bronić się przed szantażami wszystkich kapitalistów, inaczej niż teraz bezdomny, który śpi na chodniku przed pustostanem, który jest zabezpieczeniem emerytur cwańszych od niego ludzi.
ZaKotem (8733 punktów)

>Dzisiaj system ekonomiczny sprzyja rozwojowi (choć władza stara się jak może, by nie sprzyjała), ale
>władza bohatersko próbuje zmniejszać nierówności. Odwrotna sytuacja.
>Wyobraźmy sobie naradę rządu, gdzie po sobie, raport ze swoich działań przestawiają - Minister
>Rozwoju i Minister Wyrównywania. Zabawna sytuacja. Walczyliby ze sobą ?

Kapitał jest silnkiem gospodarki, a socjalna biurokracja - hamulcem. Jak ktoś przez czterdzieści lat jeździł z zaciągniętym ręcznym, to może mu się wydawać, że hamulec to idiotyczne coś przez co jeździ się wolno i nieekonomicznie, najlepiej byłoby to całkiem wymontować. Tak to "komuna" zrodziła polski leseferyzm.

Są lepsze i gorsze sposoby wyrównywania - rozdawnictwo pieniędzy jest chyba najgorszym - ale jedynie dyktatura może z nich na jakiś czas zrezygnować. Gdyby ludzie byli tak bardzo zadowoleni z tego rozwoju, to chybaby na hamujących rozwój nie głosowali, prawda? Widać jakoś nie czują się rozwinięci, choćby nie wiem ile im powtarzać, że im bogatsi są bogaci, tym dla biednych lepiej, to, cholery, nie uwierzą. I co z takimi robić? Albo wybić, albo wyrównać.
darzec (676 punktów)
(zablokowany)
>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne ? Chyba nie.
Według mnie to się nie wyklucza. W Polsce Ludowej nie było takich nierówności jakie są teraz. Choścby epoka gierkowska, był i rozwój a nierówności nie były zbyt widoczne.
Zadłużenie wcale nie było tak wielkie.
Jeśłi spojrzymy na kraje skandynawsjkie tam oba te kierunki współgrają.
Niemcy kolejny dobry przykład.
A u nas ? U nas nie da rady chyba, tak jak piszesz.
Brzostowski (7067 punktów)
> A u nas ? U nas nie da rady chyba, tak jak piszesz.

U nas też da rady, i nawet to się dzieje. Zależy czym mierzysz.

Zobacz tu:

www.forbes.pl/rozwarstwienie-dochodowe-w-polsce-wspolczynnik-giniego,artykuly,192406,1,1.html

współczynnik Giniego spada w latach.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
A co kryje się pod pojęciem rozwoju?
Wyższy stopień przetworzenia środowiska na potrzeby homo sapiens?
Większą dominacja homo sapiens w środowisku?
Poprawa bezpieczeństwa i zdrowia homo sapiens?
A może większa złożoność działalności homo sapiens i większy podział funkcji?

Co jest rozwojem człowieka w świecie, w którym człowiek człowiekowi wilkiem i co moje to nie twoje?
Brzostowski (7067 punktów)
>A co kryje się pod pojęciem rozwoju?
Nie ma dobrej definicji, ani mierników. Jest co jest. Zawsze coś.
04-09-2016 16:50 
 Ocena 3 na 3
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>A co kryje się pod pojęciem rozwoju?
>Wyższy stopień przetworzenia środowiska na potrzeby homo sapiens?
>Większą dominacja homo sapiens w środowisku?
>Poprawa bezpieczeństwa i zdrowia homo sapiens?
>A może większa złożoność działalności homo sapiens i większy podział funkcji?
>Co jest rozwojem człowieka w świecie, w którym człowiek człowiekowi wilkiem i co moje to nie twoje?

Trudno żeby człowiek skupiał się nad rozwojem dżdżownic i ich dominacji.
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne?

Pytanie tylko po co zmniejszać "nierówności społeczne"?

Jeśli uwolnimy gospodarkę i damy jej żyć swoim życiem, to każdy dostanie to na co zasłużył i to na co zapracował. I to jest właśnie sprawiedliwość.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne?
>Pytanie tylko po co zmniejszać "nierówności społeczne"?
>Jeśli uwolnimy gospodarkę i damy jej żyć swoim życiem, to każdy dostanie to na co zasłużył i to na co zapracował. I to jest właśnie sprawiedliwość.

Czy właśnie na tym polegała wojna światowa?
Kto zasłużył ten dostał kulkę w łeb a kto zasłużył jeszcze bardziej tego zagazowano?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czy można się rozwijać, a jednocześnie zmniejszać nierówności społeczne?
>Pytanie tylko po co zmniejszać "nierówności społeczne"?
>Jeśli uwolnimy gospodarkę i damy jej żyć swoim życiem, to każdy dostanie to na co zasłużył i to na co zapracował. I to jest właśnie sprawiedliwość.

A może na tym polegał komunizm? Kto zasłużył tego do łagru?
04-09-2016 17:28 
 Ocena 2 na 2
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Czy właśnie na tym polegała wojna światowa?
Kto zasłużył ten dostał kulkę w łeb a kto zasłużył jeszcze bardziej tego zagazowano?

>A może na tym polegał komunizm? Kto zasłużył tego do łagru?

Ha ha ha ha ha, właściwie bym coś odpisał, ale szkoda czasu na odpowiadanie na takie nonsensy
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Czy właśnie na tym polegała wojna światowa?
>Kto zasłużył ten dostał kulkę w łeb a kto zasłużył jeszcze bardziej tego zagazowano?
>>A może na tym polegał komunizm? Kto zasłużył tego do łagru?
>Ha ha ha ha ha, właściwie bym coś odpisał, ale szkoda czasu na odpowiadanie na takie nonsensy

Wytłumaczę ci ten nonsens, bo może go nie pojąłeś.
Domyślam się co chcesz wyrazić, ze masz biedotę za nic i jeśli taki biedny padnie na ulicy to tylko ulga, bo dobre to, sprawiedliwe, słuszne i zbawienne. Takie podejście rodzi jednak pewne konsekwencje, z których chyba nie zdajesz sobie sprawy. Kiedy biedota zorientuje się, ze masz ja za nic, zacznie mieć za nic twoją własność, twoje prawo do wolności, twoje prawo do życia. Zupełnie za nic, ze jeśli padniesz na ulicy to tylko ulga.
04-09-2016 21:46 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Kiedy biedota zorientuje się, ze masz ja za nic, zacznie mieć za nic twoją własność, twoje prawo do wolności, twoje prawo do życia. Zupełnie za nic, ze jeśli padniesz na ulicy to tylko ulga.

Czyli karmić biedotę, żeby nas nie zagryzła? Choć pewnie słusznie, to niekoniecznie sprawiedliwie.

Czy zresztą nie przeceniamy trochę tej sprawiedliwości? Zazwyczaj każdy kto ma jakąś przewagę nad innymi, to stara się ją wykorzystać dla własnego dobra a ten kto jej nie ma, to do świata zanosi pretensje, że to niesprawiedliwe.

A ja się cieszę, że świat nie jest w stosunku do mnie sprawiedliwy. Więcej na tym korzystam niż tracę.

śp. Jaskinia Trolli team
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Czyli karmić biedotę, żeby nas nie zagryzła? Choć pewnie słusznie, to niekoniecznie sprawiedliwie.

Równie dobrze można byłoby to określić dojeniem biedoty dla własnej korzyści.
Zależy kto określa.

Wyobraź sobie, że jesteś myśliwym a wokół ciebie wyłącznie zwierzęta łowne, które łatwo złowić i zjeść. Po pewnym czasie w zwierzynie łownej zachodzi pewna zmiana zachowań, staje się zorganizowana i agresywna a jej obronne ataki stanowią zagrożenie dla myśliwego. Jak zmienia się życie myśliwego?

Wg mnie to czysta biologia.
Wśród ludzi o dużej skłonności do dominacji i podporządkowywania się rozwija się silna hierarchia a wraz z nią postępuje rozwój pasożytnictwa społecznego władzy. Przypuszczam, że biologiczną odpowiedzią na pasożytnictwo społeczne władzy są pokolenia bardziej agresywne o mniejszej skłonności do podporządkowywania się, które potrafią zakwestionować istniejącą hierarchę.

Wg mnie źródłem każdej ludzkiej wojny jest zakwestionowanie istniejącej wśród ludzi hierarchii.
Wg mnie wojnę przepowiada terroryzm, bowiem terroryzm to pierwsze jaskółki zwiastujące zmiany w ludzkich umysłach.
04-09-2016 22:10 
 Ocena 2 na 2
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)

>Wytłumaczę ci ten nonsens, bo może go nie pojąłeś.

No i nie wytłumaczyłeś.

>Domyślam się co chcesz wyrazić, ze masz biedotę za nic

Patrząc na stan mojego portfela to ja się raczej do tej biedoty zaliczam.

>i jeśli taki biedny padnie na ulicy to tylko ulga, bo dobre to, sprawiedliwe, słuszne i zbawienne.

Ale co to za nonsensy, manipulujesz wmawiając mi, że chce żeby ludzie padali, zapewne z głodu. A ja napisałem tylko, że jestem za tym żeby uwolnić gospodarkę Żeby właśnie nie karano takiej biednej babci, która handluje jajami na ulicy, czy żeby urzędnik nie pobierał pieniędzy wtedy gdy Stasio sprzedaje świnkę którą wyhodował Zdzisiowi. Zdaje się nie pojmujesz tego co napisałem. Masz ludzi za debili, którzy jeśli im się nie da z portfeli innych to umrą z głodu. Może i tacy się znajdą, ale znajdą się też tacy z dobrym sercem co jeść im dadzą.

>Takie podejście rodzi jednak pewne konsekwencje, z których chyba nie zdajesz sobie sprawy. Kiedy biedota zorientuje się, ze masz ja za nic, zacznie mieć za nic twoją własność, twoje prawo do wolności, twoje prawo do życia. Zupełnie za nic, ze jeśli padniesz na ulicy to tylko ulga.

I tu wchodzi na scenę prawo do posiadania broni, policja, wojsko i sądy, które dbają o to żeby moja wolność i własność nie została naruszona, a jeśli zostanie to biada tym co ją naruszyli.

Proste nie?


PS.

>Czy właśnie na tym polegała wojna światowa?
>Kto zasłużył ten dostał kulkę w łeb a kto zasłużył jeszcze bardziej tego zagazowano?
>A może na tym polegał komunizm? Kto zasłużył tego do łagru?

Nie dostrzegasz różnicy między tym, że ma pieniądze ten, który je sobie zarobił swoją pracą, a tym, że ktoś uznał kogoś z góry za godnego utylizacji?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>ja napisałem tylko, że jestem za tym żeby uwolnić gospodarkę Żeby właśnie nie karano takiej biednej babci, która handluje jajami na ulicy, czy żeby urzędnik nie pobierał pieniędzy wtedy gdy Stasio sprzedaje świnkę którą wyhodował Zdzisiowi.

Jeśli pisząc - uwolnić gospodarkę - masz na myśli zniesienie podatków pośrednich, vatu, dochodowego, akcyzy, to podpisuje się pod tym.
Jednak empirycznie już dowiedziono, że warunkach nieopodatkowanej własności koncentracja kapitału nieustannie postępuje a źródłem najwyższych dochodów staje się nie praca lecz posiadanie.
Jeżeli pisząc - uwolnić gospodarkę - masz na myśli zniesienie podatków w ogóle, bo wówczas nastanie sprawiedliwość, to ja wolałbym nie doczekać takiej sprawiedliwości. To byłaby brutalna sprawiedliwość, niefajna, taka, że ja nazwałbym ją niesprawiedliwością.

>I tu wchodzi na scenę prawo do posiadania broni, policja, wojsko i sądy, które dbają o to żeby moja wolność i własność nie została naruszona, a jeśli zostanie to biada tym co ją naruszyli.
>Proste nie?

Z policją, wojskiem, sądami jest tak, że działają sprawnie dopóki w ludziach wiara, że bronią wspólnego dobra. Zauważ jak działały socjalistyczna policja, wojsko i socjalistyczne sądy u schyłku socjalizmu, kiedy funkcjonariusze państwa zaczęli zdawać sobie sprawę, że już nie tylko nie będą odbierani jako strażnicy dobra lecz jako twórcy zła.

>Nie dostrzegasz różnicy między tym, że ma pieniądze ten, który je sobie zarobił swoją pracą, a tym, że ktoś uznał kogoś z góry za godnego utylizacji?
W mieście, z którego pochodzę jeden gość z rodziny zarabia na automatach do gry a mój kumpel ze studiów na zakładach z dźwignią o zmiany ceny ropy - sądzisz, że ta kasa jest zarobiona pracą?
05-09-2016 19:34 
 Ocena 1 na 1
Marcin Trollosiewicz (1120 punktów)
>Jeśli pisząc - uwolnić gospodarkę - masz na myśli zniesienie podatków pośrednich, vatu, dochodowego, akcyzy, to podpisuje się pod tym. [...]
>Jeżeli pisząc - uwolnić gospodarkę - masz na myśli zniesienie podatków w ogóle, [...]

Zdanie:
"I tu wchodzi na scenę prawo do posiadania broni, policja, wojsko i sądy"

powinno Ci uzmysłowić co mam na myśli.

>Z policją, wojskiem, sądami jest tak, że działają sprawnie dopóki w ludziach wiara, że bronią wspólnego dobra.

Wspólnego dobra - czyli państwa, które jest dla obywatela, a nie odwrotnie. Tak jak jest teraz.

>Zauważ jak działały socjalistyczna policja, wojsko i socjalistyczne sądy u schyłku socjalizmu, kiedy funkcjonariusze państwa zaczęli zdawać sobie sprawę, że już nie tylko nie będą odbierani jako strażnicy dobra lecz jako twórcy zła.

Tak zaznaczę na marginesie, że socjalizm mamy nadal, albo jak mawia Stanisław Michalkiewicz "kapitalizm kompradorski". Choć zapewne i to i to.

>W mieście, z którego pochodzę jeden gość z rodziny zarabia na automatach do gry a mój kumpel ze studiów na zakładach z dźwignią o zmiany ceny ropy - sądzisz, że ta kasa jest zarobiona pracą?

Jeśli ktoś jest skłonny płacić innym za ich jakąś aktywność, to tak, jest to praca.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Chciałbyś pewnie powiedzieć, ze podatków powinno być tyle tylko ile potrzeba do wyegzekwowania od wszystkich twojej własności prywatnej?

Ja mam na to taką odpowiedź.

Przymusowa egzekucja nieopodatkowanej własności prywatnej ma tę samą naturę co przymusowa egzekucja podatków.
Przymus i przemoc to właściwości pasożytnictwa a juz na pewno nie symbiozy.
07-09-2016 08:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przymus i przemoc to właściwości pasożytnictwa a juz na pewno nie symbiozy

Zgadza się.

- Kali-Hamerlik-Konopka chciał przejąć firmę pewnego biznesmena za grosze, zastosował inteligentnie szereg kruczków prawnych, ale tamten napuścił na niego ochroniarzy - nie udało się, Krystian cacy (nie pasożyt).

- Kali-Hamerlik-Konopka mieszka w Berlinie w wynajętym mieszkaniu, za które musi płacić 1100 Eur - skandal i rozbój w biały dzień, pasożytnictwo i przemoc bogatego nad biednym!

- W systemie Kalego-Hamerlika-Konopki eksmitują właściciela gospodarstwa, bo nie może sprostać nałożonym przez społeczeństwo w demokracji bezpośredniej podatków - system cacy (nie pasożyt) i zero przemocy.

Bycie niezgodnym w obecnym systemie, olewanie profesorów na studiach i ślizganie się na egzaminach a potem konsekwencje - skandal i rozbój w biały dzień!

Bycie niezgodnym w krystkonizmie (każdą umowę można w dowolnym momencie zerwać), olewanie profesorów na studiach i ślizganie się na egzaminach a potem odbiór tytułu - cacy (nie pasożytnictwo).



krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku ten świat opiera się na pułapkach na ludzi zastawionych przez ludzi więc mi nie wyrzucaj, ze sam takie pułapki budowałem. Ja jednak potrafię wyciągnąć z tego wnioski i zapostulowac jawność kapitału ty natomiast chcesz nadal karać za naruszenie tajemnic gospodarczych.

Może gdybym nie olewał profesorów na studiach to teraz nie potrafiłbym zakwestionować ich zadania a tak potrafię.
07-09-2016 09:43 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Może gdybym nie olewał profesorów na studiach to teraz nie potrafiłbym
> zakwestionować ich zadania a tak potrafię

Pytanie, czy potrafisz odpowiedzieć na parę mam nadzieję prostych pytań (ostatnie milczenie swiadczy, że raczej nie).

a) co z debetem, jeśli dom się spali a nikt zgliszcz ani ziemi jeszcze nie wyceni? Wzrasta? Pozostaje ten sam? Zmniejsza się? - jeśli to ostatnie, w jaki sposób?
b) jeśli budżet w dochodach przeznaczony na konieczną spłatę kredytu jest zbyt duży i w nakazanym terminie kredytobiorca wyrobić się nie może, to co wtedy?
c) od kiedy po pożarze zmniejszany jest limit kredytu, jeśli w ogóle?
d) co z moim pytaniem o inflację godzinek bez pokrycia w kapitale stałym?
e) co z moim pytaniem o straty spowodowane przez pożyczki dla bogaczy? (przypomnijmy: nie płacą podatków)

Pisałeś kiedyś o o natychmiastowych płatnościach (m.in. zobowiazań).
krystkon_1976 18-03-2015: Cytat:

Nauczyliśmy się zwierać własne zobowiązania w rozkładzie gotówki. Zaciągać je i spłacić poprzez przelewy gotówki i tego należy się trzymać. Cash&carry zawsze natychmiastowa płatność i nigdy inaczej.

f) czy forumowicze twoją późnieszą twórczość mają rozumieć tak, że odwołujesz swoje zdanie o natychmiastowej spłacie zobowiązań?

> Debet zawsze rośnie i maleje w tempie 10% obrotów w portfelu
> i obojętnie czy własność sprzedasz czy ci spłonie.

g) skąd wiadomo, że przyznany debet ma maleć jeśli nieruchomość spłonie, a jeszcze nikt po pożarze jej nie wycenił?

Najpierw miej odwagę odpowiedzieć sensownie na pytania, dopiero później chwal się że coś kwestionujesz pomimo braków wiedzy o mechanizmach działania świata i człowieka.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Odpowiem, odpowiem ale później teraz produkcja.
Nie przychodzi ci do głowy, że ludzie po coś analizowali te wynagrodzenia, ze to miało swój cel i miałoby też konsekwencje gdybyście dali ludziom nauczyć się z tym żyć? Ale nie daliście, bo tak korzystniej z tym, ze tylko dla właściciela.
07-09-2016 10:32 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> miałoby też konsekwencje gdybyście dali ludziom nauczyć się
> z tym żyć? Ale nie daliście, bo tak korzystniej z tym, ze tylko dla właściciela.

A jakie konkretnie konsekwencje? Wypłata i tak ustalana jest w odniesieniu do średniej w regionie czy mieście na określonym stanowisku. Średnią każdy zainteresowany zna (jest publikowana przez gazety / portale).
Rozumiem jednak, że nieustanne igrzyska między pracownikami + dodatkowy etat na rozwiązywanie konfliktów między poddwładnymi to jest to, co chiałbyś kierownikowi zafundować w celu podniesienia efektywności.

.. super.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wiesz co sądzę o tajeniu źródeł konfliktów w miejsce rozwiązania konfliktu?
Że jeśli dobrze źródło konfliktu zataisz to masz dużą szansę na to, że w przyszłości konflikt wystrzeli ci z silą supernowej prosto w twarz.

I jak nie strajkiem to komunizmem.
07-09-2016 11:16 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wiesz co sądzę o tajeniu źródeł konfliktów w miejsce rozwiązania konfliktu?

Spoko, wiem.
Konflikty tego typu rozwiązuje się z przełożonym, a jeśli brak ci augmentów na podwyżkę w rodzaju swoich kompetencji czy sprawności, chwytasz się brzytwy w postaci "Heniek pracuje dużo mniej i gorzej, a ma więcej" bo przecież znaleźć sobie inną pracę strach, zwłaszcza jak po studiach umie się tylko parę prostych rzeczy np. stanie przy maszynie, czy jazda autem.

> jak nie strajkiem to komunizmem.

Było w wiekach XVIII - XX.
Dziś jak ci nie pasuje - szukasz innej, lepiej płatnej i bardziej satysfakcjonującej pracy.. albo zbawiasz świat, a dzieci głodne i wychowuje je matka / podwórko.

No ale ty przeciez w Korei Północnej mieszkasz i do nieuctwa namawiał cię ponoć sam Kim Dżong Un


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku nie tlumacz mi jakie są zasady rozwiązywania konfliktów, bo ja nauczony doświadczeniem wiem, ze stosując się do tych wszystkich zasad człowiek staje ostatecznie samotnie naprzeciw otchłani.

Wyjaśnij lepiej biedocie co kiedy w twoim ukochanym świecie nie znajduje dobrej pracy, nie znajduje przyszłości, nie znajduje nadziei, nie znajduje szczęścia. Co wtedy? Mieli znaleźć a nie znajdują.

Dobra nie będę taki ja wyjaśnię za ciebie.
Muszą zrozumieć, ze są czymś gorszym i że ani szczęście ani przyszłość im się nie należy, bo należy to.sie tylko lepszym.
A kiedy już to zrozumieją muszą to zaakceptować.
07-09-2016 13:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jacku nie tlumacz mi jakie są zasady rozwiązywania konfliktów,
> bo ja nauczony doświadczeniem wiem, ze stosując się do tych
> wszystkich zasad człowiek staje ostatecznie samotnie naprzeciw otchłani.

I oczywiście wszyscy inni winni są twoich porażek, ty nie bo skąd?
Ciekawe, że ja mam inne doświadczenia. Wiesz, z jakiego powodu?

> Wyjaśnij lepiej biedocie co kiedy w twoim ukochanym świecie nie
> znajduje dobrej pracy, nie znajduje przyszłości, nie znajduje nadziei,
> nie znajduje szczęścia. Co wtedy? Mieli znaleźć a nie znajdują.

"Co kiedy nie znajduje" - pisz po polsku, nie można cię zrozumieć.

> Muszą zrozumieć, ze są czymś gorszym i że ani szczęście ani
> przyszłość im się nie należy, bo należy to.sie tylko lepszym.
> A kiedy już to zrozumieją muszą to zaakceptować.

Nieustanne porównywanie się do innych (zwłaszcza lepszych) jest jedną z gorszych rzeczy, która się do człowieka przylepia. Moim zdaniem nie przeszła lekkość bytu, nie zakłamanie, nie hipokryzja ale to właśnie jest jedna z bardziej odstręczających od ciebie cech.
Sam wiesz, że Bóg na początku nie dał ludziom po równo - nie rozumiem o co masz żal - zwłaszcza ty, który miałeś z początku naprawdę wiele. Więcej nawet, niż ja.
Ja mam ci coś wyrównywać? Szarley? Bogusławski? Rafal73? Z jakiej racji i niby jak?

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Mam taki pomysł. Umówmy się, ze ja będę osadzał zasady społeczne a ty będziesz osadzał mnie?
Ach nie trzeba? Już jesteśmy umówieni?
07-09-2016 14:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Mam taki pomysł. Umówmy się, ze ja będę osadzał zasady społeczne
> a ty będziesz osadzał mnie?

Skoro w twoim osadzaniu zasady społecznych widzę rażącą analogię z twoimi aberracjami, nie będę udawał że ich nie ma.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Mam taki pomysł. Umówmy się, ze ja będę osadzał zasady społeczne
>> a ty będziesz osadzał mnie?
>Skoro w twoim osadzaniu zasady społecznych widzę rażącą analogię z twoimi aberracjami, nie będę udawał że ich nie ma.
>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


Ja też nie będę udawał, że współczesny model społeczny jest dla kogoś więcej niż tylko dla paru starych cwaniaków, zabezpieczonych na forever w posiadaniu wszystkich mieszkań na wynajem biedocie.

Choc można też w pustostanach i działkach budowlanych, których się nie potrzebuje.
07-09-2016 14:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> też nie będę udawał, że współczesny model społeczny jest dla
> kogoś więcej niż tylko dla paru starych cwaniaków, zabezpieczonych
> na forever w posiadaniu wszystkich mieszkań na wynajem biedocie.

Miałem gorszy start od ciebie i tyle w temacie.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Miałem gorszy start od ciebie i tyle w temacie.

No tak zapomniałem o lepszości.
Ta.przytłaczająca lepszość.
No ale jak ją zaakceptować? Jak kelnerować ci z radością kiedy dzieci w domu głodne?
07-09-2016 15:07 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Miałem gorszy start od ciebie i tyle w temacie.
>No tak zapomniałem o lepszości.
>Ta.przytłaczająca lepszość.

Mnie jak widzisz nie przytłoczyła.
Jest ok.

> No ale jak ją zaakceptować? Jak kelnerować ci z
> radością kiedy dzieci w domu głodne?

Nie kelneruj i nie pierz brudnej odzieży innym ludziom, tylko weź się za technikum wieczorowe, poszukaj lepszej pracy i może daj sobie choć chwilę refleksji na temat dalszych planów rozmnożenia rodziny Hamerlik-Konopka.

Co światu po zasiedleniu go Hamerlikami, podczas gdy dzieci
a) nie będą nic umieć?
b) będą wychowywane bez ojca?
c) w biedzie?
d) będą musiały naiwnie kombinować, bo nikt nie nauczy ich uczciwie zgadzać się z bliźnim?


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>>Miałem gorszy start od ciebie i tyle w temacie.
>>No tak zapomniałem o lepszości.
>>Ta.przytłaczająca lepszość.
>Mnie jak widzisz nie przytłoczyła.
>Jest ok.
>> No ale jak ją zaakceptować? Jak kelnerować ci z
>> radością kiedy dzieci w domu głodne?
>Nie kelneruj i nie pierz brudnej odzieży innym ludziom, tylko weź się za technikum wieczorowe, poszukaj lepszej pracy i może daj sobie choć chwilę refleksji na temat dalszych planów rozmnożenia rodziny Hamerlik-Konopka.
>Co światu po zasiedleniu go Hamerlikami, podczas gdy dzieci
>a) nie będą nic umieć?
>b) będą wychowywane bez ojca?
>c) w biedzie?
>d) będą musiały naiwnie kombinować, bo nikt nie nauczy ich uczciwie zgadzać się z bliźnim?

Ach ty mój osobisty kusicielu.
I pomyśleć, ze te wszystkie dobre rady to z troski o mnie.
Ze też są tacy, którzy potrafią wziąć na siebie ciężar innych. Az cieplej na sercu.
Jakiż to pozytywny świat.
07-09-2016 17:06 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ach ty mój osobisty kusicielu

Nie kuszę cię. Rozmawiamy.
Jak zechcesz - będziesz prał do końca cudze brudy i skażesz na to dzieci, twój wybór.

>I pomyśleć, ze te wszystkie dobre rady to z troski o mnie

Bynajmniej. Do głowy mi nie przyjdzie, że można być aż tak zaciukanym w teoriach spiskowych. Dziwię się nieustannie wypisywanym tu przez ciebie treściom, ale ja lubię się dziwić więc niz w tym złego.
Wyrażam siebie w reakcji na wylewane tu frustracje. Ty coś z tego weźmiesz lub odrzucisz - twój bonus, ale nic nie musisz.

>Jakiż to pozytywny świat

J.w.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Do głowy mi nie przyjdzie, że można być aż tak zaciukanym w teoriach spiskowych.

W zdemaskowaniu, nadmiernej, antyspołecznej, niedobrej chciwości klasy średniej i wyższych nie ma żadnego spisku. Ludzie są chciwi i to jest naturalne. Sam jednak powinieneś wiedzieć najlepiej, że brak samoograniczania się prowadzi zazwyczaj do katastrofy.

Partie populistyczne zwyciężają w wyborach tylko dlatego, że klasa średnia nadmiernie drenuje klasy niższe. Rozumiem, że przywódcy należy się najwięcej ale kiedy docieramy do granicy, gdzie bez przywódcy osiąga się więcej niż z przywódcą, to naturalnym jest odwrócić się od takiego przywództwa i wpiąć się do niego tyłkiem, jeśli nie oskarżyć o całe zło i ukarać za sprawstwo zła.

Nie widzisz, że proponuję dobre rozwiązania? Tj. dziki kapitalizm, który jednak ograniczałby nieco koncentrację kapitału, bez naruszenia wolności wyboru.
Bądź sobie nadal tak arogancki jak jesteś, broń swojego stylu życia zawzięcie, niech inni podobni do ciebie a dominujący w tej chwili nad pozostałymi przewagą kapitałową robią podobnie, niech jeszcze trochę kapitał skoncentruje się, jeszcze trochę bezrobocia, jeszcze jedna a porządna bańka a znajdzie się taki, który będzie udowadniał, że Jacek to bardzo zły człowiek i że cierpienia przez ostatnie 20 lat, to wszystko przez niego, że trzeba się natychmiast od Jacka odwrócić ale nie tak zwyczajnie, nie wolno zapomnieć mu tego co zrobił i trzeba go skrzywdzić tak jak i on krzywdził, żeby cierpiał tak jak inni cierpieli.

Mówisz, że jesteś super mądry i w ogóle najinteligentniejszy, najzdolniejszy, najlepszy ale czy ty nie jesteś przypadkiem niemądry? Chcesz mieć poczucie niepewności i zagrożenia na starość, kiedy będziesz już słaby. Wystarczy ci 5 lat cierpienia i dojdziesz do wniosku, że nie opłacały się te wszystkie syte lata za te 5.

Zamiast odpowiednio reagować na frustracje innych ludzi,to nie będziesz pozował na super cwaniaka i nawijał o lataniu muchy w okół ogona słonia.

Zastanów się czy ja chcę ci coś na złość robić?
Sądzisz, że zacznę akceptować swoją pozycję społeczną jak mi nawtykasz, że jestem nikim i muszę to akceptować?

Jak na razie to rośnie we mnie tylko emocja, która nie pozwoli mi ani zapomnieć ani wybaczyć. Wiesz jak się nazywa? Widziałeś jak wygląda świat, w którym ludzie wzajemnie nienawidzą się? To nie jest fajne ani to nie jest śmieszne.

Zrozum nawet bardzo inteligentni ludzie są zdolni do nienawiści. Czyż nie lepiej jest tłumić nienawiść w zarodku? Zanim osiągnie masę krytyczną?

Naprawdę jesteś przekonany, że świat jest wspaniały i wszyscy zadowoleni oprócz mnie?
Wierzysz w to?
Czy ty nie wiesz, że emocje udzielają się, że zarażają, przenoszą jak choroby? Że dziś kilku coś czuje a po 5 latach wszyscy już to czują?
Ach co ja ci będę tłumaczył. Ty masz swoje wizje przyszłości. Sądź, że wszystko będzie takie same przez następne 1000 lat, a komunizmu w Polsce sprzed 25 lat nie bierz w ogóle pod uwagę.

Przestań wreszcie jadzić, znaczy truć mój umysł i wykrztuś z siebie wreszcie coś pojednawczego - masz ty taką zdolność?
08-09-2016 08:18 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Krystian problem w tym, że chciałbyś uczyć ludzi jak się samo-ograniczać, jak eliminować chciwość - siłą. Eliminować siłą i nakazem. Wijesz się i plączesz jak chciałbyś wprowadzać swój system "powszechnej szczęśliwości" i przyciśnięty co rusz albo zderzasz się ze ścianą pisząc "ludzie musieliby po prostu zacząć myśleć jak ja", albo twierdzisz że nieprzyjmującym nowego systemu grozi eksmisja do Afryki czy Syberii.
To tylko inna odmiana tyranii, co gorsza ukrywana przed samym sobą. Absurd tej sytuacji jest jeszcze jeden: ty mega chciwy chcesz uczyć ludzi wstrzemięźliwości.
Ty, który nigdy się nie ograniczałeś (ogranicza cię tylko wykreowana przez siebie niechcący sytuacja) chcesz uczyć innych ludzi (lub im narzucać) jak się ograniczać.
Naprawdę nie widzisz w tym żadnej niekonsekwencji? Naprawdę masz ludzi za naiwnych i wierzysz, że pójdą za farbowanym lisem? Optymista

>kiedy docieramy do granicy, gdzie bez przywódcy osiąga się więcej niż z
>przywódcą, to naturalnym jest odwrócić się od takiego przywództwa i wpiąć
>się do niego tyłkiem, jeśli nie oskarżyć o całe zło i ukarać za sprawstwo zła.

Problem w tym, że nigdy nie wiemy jaki będzie kolejny przywódca. Często można wpaść z deszczu pod rynnę. To co piszesz już było kilka razy w historii: gdy większe rzesze czuły niemożliwy do uniesienia ucisk. I dlatego chcesz jeszcze raz, aby innym ludziom było tak samo źle jak tobie. Większej ilości ludzi niż teraz. To mega-perfidia.
Postawy "im gorzej tym lepiej" zawsze były, to mnie dziwi średnio. Bardziej dziwi mnie, że pomimo wyznawania tego typu wiary delikwent może mieć się za dobrego i jedynie słusznego ekonomicznego zbawiciela ludzkości.

>Nie widzisz, że proponuję dobre rozwiązania? Tj. dziki kapitalizm,
>który jednak ograniczałby nieco koncentrację kapitału,
> bez naruszenia wolności wyboru.

Słowa słowa słowa. Jaką wolnosc wyboru ma rolnik, który dostał od otoczenia do zapłacenia nadmierne podatki?
Twoje rozwiązania poza tym, że jest w nich wiele sprzeczności w kilku punktach prowadzą do:
1. Jeszcze większej koncentracji kapitału
2. Upadku wolności wyboru np. w sprawie egzekwowania osobistego poczucia sprawiedliwości
3. Zubożenia klasy średniej i niższej kosztem garstki cwaniaków
4. Zmieszenie się liczby biedaków do zera (wymrą).
5. Nieustannej walki garstki biedaków o dominację, a reszty społeczeństwa do olbrzymiej frustracji związanej z niemożnością wyjścia poza swoją kastę.

> niech jeszcze trochę kapitał skoncentruje się, jeszcze trochę bezrobocia,
> jeszcze jedna a porządna bańka (..) trzeba się natychmiast od Jacka odwrócić
> ale nie tak zwyczajnie, nie wolno zapomnieć mu tego co zrobił i trzeba go
> skrzywdzić tak jak i on krzywdził, żeby cierpiał tak jak inni cierpieli.

Sorki że się tak zapytam, a kogo krzywdzi Jacek? Ciebie, bo ci czołobitnie nie przytakuje i śmie widzieć w tym absurdy?

>Zamiast odpowiednio reagować na frustracje innych ludzi

Odpowiednio, czyli tak jak chce Krystian Hamerlik-Konopka, który nigdy sam by wobec innych tak nie postąpił, jak chce aby inni reagowali wobec niego. No comments.

>Zastanów się czy ja chcę ci coś na złość robić?

Nie, po prostu się pogubiłeś. Nie ma tu żadnego osobistego żalu może poza tym, że jak już wiesz - ja żadnym trybikiem w twojej maszynie "powszechnej szczęśliwości" nie będę, ani nie pomogę ci jej wprowadzić. Ja nie jestem chory na kompleks mesjasza, poza tym w młodości wziąłem sobie do serca słowa mamy aby uczyć się w szkole, sam rozumiesz.

>Sądzisz, że zacznę akceptować swoją pozycję społeczną jak mi
>nawtykasz, że jestem nikim i muszę to akceptować?

Jak już napisałem, nic nie musisz. Możesz zostać gdzie jesteś czyli w pralni, agitować na fR, głodzić swoje dzieci itd. Tylko że tylko ty i twoja rodzina poniosą konsekwencje. Mnie to smuci, ale cóż mogę poradzić? Rób jak uważasz.

>Czyż nie lepiej jest tłumić nienawiść w zarodku? Zanim osiągnie masę krytyczną?

Wg mnie zamiast tłumić, lepiej ją konstruktywnie wykorzystać. Niestety nic w twoim działaniu konstruktywnego nie widzę. Sama próba indoktrynacji i prawie szczelne zamkniecie się na feedback od innych. Smutne.

>Naprawdę jesteś przekonany, że świat jest wspaniały i wszyscy zadowoleni oprócz mnie?

Pisałem już 100 razy, nie wmawiaj mi swoich przekonań: ani nie uważam, że świat jest wspaniały, ani że wszyscy oprócz ciebie zadowoleni. Jeśli jesteś niezadowolony to coś z tym zrób konstruktywnego (jeśli chcesz) ale ty wolisz narzekać i snuć fantazje o zemście. Skoro tylko na to cię stać ok, cóż mogę zrobić (wzruszenie ramionami).

C.D.N.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 08:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ciąg dalszy:

>Sądź, że wszystko będzie takie same przez następne 1000 lat

Gdybyś czytał mnie uważnie wiedziałbyś, że tak nie sądzę.

>a komunizmu w Polsce sprzed 25 lat nie bierz w ogóle pod uwagę.

Wbrew pozorom co rusz ów temat wychodzi, zagrożenia w twoim systemie podobne do stalinowskiej tyranii tudzież putinowskiej dyktatury są aż rażące. Że o polskim modelu centralnego sterowania i lękliwego hołdowania ekonomicznym ideologiom bez pokrycia w rzeczywistości, czy chociażby pobieżnej znajomości potrzeb ludzkich tylko wspomnę.
Krystianie: jak może zaistnieć między nami porozumienia, jak mogą paść pochwały czy przyjść pojednanie (którego tak mocno pragniesz), jeśli pozostajesz na podane realne ścieżki rozwoju sprzeczny, negujesz absurdy w swoim systemie i mnożysz kolejne, jesteś wobec ludzi programowo niezgodny, ale co gorsza: nie znasz tak naprawdę żadnych innych potrzeb poza nachapaniem się i powrotem do czasów z perspektywą pałacu i karocy?
Krystian, jak może być pojednanie między człowiekiem pracowitym i wykształconym, który czegoś tam się w życiu uczciwie dorobił nigdy nie krzywdząc przy tym innych, a człowiekiem który walił w bliźnich jak w bęben, opier*alał się ile mógł a dziś jest dumny ze swojego nieuctwa w szkole i z uporem maniaka w swoich próbach indoktrynacji bliźnich bierze je wciąż za dobrą monetę? Z jałowym zazdrośnikiem i zawistnikiem?
Tak naprawdę mamy ludzkości tylko do dania to, co już kiedyś od kogoś wzięliśmy i w sobie rozwinęliśmy. Co ty wziąłeś? (długą listę rzeczy, których nie wziąłeś znam)
Z tymi retorycznymi pytaniami cię zostawiam i dziękuję za rozmowę.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Przede wszystkim powinienem powtórzyć się.
Istotnie różnimy się moralnie, nasze indywidualne pojęcia dobra i zła są zupełnie niekompatybilne. Mamy zupełnie odmienne wizje świata i życia.

Dlatego też ja wydaję się tobie niemoralny a ty mi.
Człowiek musi dokonywać wyborów a te są silnie oparte s tym czego dany człowiek chce i na co nie ma wpływu.

Twierdzę, ze biedota, która jest w większości na tym świecie skorzystalaby na mojej moralności bardziej niż na twojej powszechnie na panującej. Potrzebuje tylko właściwie wybrać.

Gdybym oferował tyranię, nie proponowałbym specjalnej strefy ekonomicznej lecz proponowałbym cię ukarać czego nie robię.
08-09-2016 10:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przede wszystkim powinienem powtórzyć się.
> Istotnie różnimy się moralnie, nasze indywidualne pojęcia dobra
> i zła są zupełnie niekompatybilne. Mamy zupełnie odmienne wizje świata i życia.

Nic nowego. Pisałem już o tym wiele miesięcy temu i przez ten czas szukałeś popleczników.

> Człowiek musi dokonywać wyborów a te są silnie oparte s tym
> czego dany człowiek chce i na co nie ma wpływu.

Znów truizm.

>Twierdzę, ze biedota, która jest w większości na tym świecie
> skorzystalaby na mojej moralności bardziej niż na twojej
> powszechnie na panującej

Wiele razy pisałem odpowiedzi na podobne twierdzenia. Jak dla mnie, nie ma ono poparcia w logice, socjologii i ekonomii, ale ty - samotny biały żagiel - swoje wiesz i pewnie tak zostanie.

> Potrzebuje tylko właściwie wybrać.

Widzę że lubisz truizmy. Wybieranie zawsze powinno być właściwe (kolejny truizm, który napisałem za ciebie).

> Gdybym oferował tyranię, nie proponowałbym specjalnej strefy ekonomicznej
> lecz proponowałbym cię ukarać czego nie robię.

Wielokrotnie pisałeś, że niestosujących sie do krystkonizmu wysyłałbyś na Syberię lub do Afryki. Jest to zapisane w twoich wypowiedziach na fR.

W dłuższej perspektywie rozmowy, nieposłusznych tezom krystkonizmu (czyt. samodzielnie myślących) próbujesz karać wkręcając ich w swoje poczucie winy, co zresztą typowe.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W rzeczy samej Jacku.
Postuluję przymusowe wydalenie osoby, która np. uporczywie narusza cudzą własność prywatną. Przy czym wydalenie nie ma odludzie lecz na ludzie i przy zachowaniu pełnej swobody jaka na tym ludziu przysługuje innym. Skoro nie potrafisz żyć ze swoimi wg pewnych zasad i być z nimi kompatybilnym, niszcząc wszystko w takim razie mieszkaj z obcymi wg innych zasad a może będzie wszystkim z tym lepiej.

Nie przychodzi mi natomiast do głowy taki pomysl jak tobie, żeby niezgodnego człowieka, który nie zachowuje się jak tego chcę, zamknąć do metalowej klatki na szczury i trzymać go w tej klatce przez 10 lat. Taką ideę uznaje za złą, bardzo złą.
08-09-2016 13:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Postuluję przymusowe wydalenie osoby, która np. uporczywie narusza cudzą własność prywatną

Było, zanudzasz.

> Przy czym wydalenie nie ma odludzie lecz na ludzie i przy
> zachowaniu pełnej swobody jaka na tym ludziu przysługuje innym

Np. powrotu i robienia tego samego

> Skoro nie potrafisz żyć ze swoimi wg pewnych zasad i być z
> nimi kompatybilnym, niszcząc wszystko w takim razie mieszkaj
> z obcymi wg innych zasad a może będzie wszystkim z tym lepiej.

To właśnie tyczy się ciebie teraz. Mieszkasz z obcymi ludźmi którzy wyznają inne zasady i nikogo wokół nie rozumiesz. Takie wyobcowanie na własną prośbę.
Powyższy twój akapit to typowa projekcja, aż dziwne że tego nie widzisz.

> Nie przychodzi mi natomiast do głowy taki pomysl jak tobie, żeby
> niezgodnego człowieka, który nie zachowuje się jak tego chcę, zamknąć
> do metalowej klatki na szczury i trzymać go w tej klatce przez 10 lat

Nigdy nie pisałem o żadnej klatce. Nie czytasz uważnie.

Obiecałeś odpowiedzieć na moje pytania z przed dwóch dni. Jak zwykle obiecanki-cacanki "bo robota czeka", czego.. dowodzi umieszczenie przez ciebie przez ten czas kilkunastu wpisów
No comments.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W moim modelu nie można utracić wolności nawet na własne życzenie, nie ma takiej opcji wyboru.
Odpowiem, odpowiem.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> W moim modelu nie można utracić wolności nawet na
> własne życzenie, nie ma takiej opcji wyboru

Uhm, a biedacy z tej 'wolnosci' umierają z głodu, gnębieni przez cwaniacki system 'w twoim modelu'.
No comments.

> Odpowiem, odpowiem.

Czekaj tatka lata. Nie wierzę, gdyż z natury wątpiący jestem

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 11:14 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Istotnie różnimy się moralnie, nasze indywidualne pojęcia dobra i zła są zupełnie >niekompatybilne.
Jest to bardzo mało prawdopodobne. Ludzie zachowują się mniej lub bardziej przewidywalnie. Przy zbyt dużym natężeniu nieprzewidywalności żadna grupa społeczna nie utrzyma się. I dlatego np. kłamanie nigdy nie było, nie jest i nie będzie czymś zasadniczo pozytywnym. Kłamstwo może pełnić różne funkcje, ale żadna z nich nie jest ważniejsza niż samo istnienie grupy społecznej. A warto pamiętać, że historia naszego gatunku jest historia grup właśnie, a nie indywiduów.

dajmonion
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Istotnie różnimy się moralnie, nasze indywidualne pojęcia dobra i zła są zupełnie >niekompatybilne.
>Jest to bardzo mało prawdopodobne. Ludzie zachowują się mniej lub bardziej przewidywalnie. Przy zbyt dużym natężeniu nieprzewidywalności żadna grupa społeczna nie utrzyma się. I dlatego np. kłamanie nigdy nie było, nie jest i nie będzie czymś zasadniczo pozytywnym. Kłamstwo może pełnić różne funkcje, ale żadna z nich nie jest ważniejsza niż samo istnienie grupy społecznej. A warto pamiętać, że historia naszego gatunku jest historia grup właśnie, a nie indywiduów.
>
dajmonion


To nie tylko jest prawdopodobne to jest pewne.
Zauważ na tym świecie funkcjonują obok siebie osobowości skrajnie altruistyczne - moralność grupowa i osobowości skrajnie egoistyczne - moralność indywidualna.

Większość moich postulatów opiera się o moralność grupową, w której jednostka traci znaczenie i Jacek zdaje sobie z tego sprawę.

Skoro już o kłamstwie jako wyrazie niemoralności grupowej to co powiesz o tajemnicy, siostrze kłamstwa?
08-09-2016 12:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Większość moich postulatów opiera się o moralność grupową, w której
> jednostka traci znaczenie i Jacek zdaje sobie z tego sprawę

Zgadza się Krystianie. Problem polega na tym że chciałbyś pchać ludzi pod prąd ewolucji (błąd pre-trans) i może dlatego nie zyskujesz zwolenników.
Historia ludzkości od wspólnot plemiennych poprzez narodowe idzie ku uszanowaniu indywidualności (wolność).
Żaden jeden, czy nawet setka głosów "niezgodnych" tego nie powstrzyma. Trend jest określony nie przez jedną ani nawet tysiąc jednostek. Ta siła działa ponad jednostkami.

Swoją drogą uważam, że tak naprawdę w głębi duszy jesteśmy co do większości moralnych zagadnień zgodni i ty masz podobną moralność do mojej czy szarleya, a niezgodność jest tylko na powierzchni, powodowana takimi a nie innymi wydarzeniami życiowymi jeszcze z dzieciństwa.

Skorupa z powierzchni odpadnie - będziesz lepiej rozumiał świat i z nim współdziałał, będziesz doceniany.

W geście ślepego protestu "za tamto" zadbasz o pogrubienie skorupy - umrzesz w poniżeniu a świat jak gdyby nigdy nic pójdzie dalej.
Takie życie.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
O czyjej wolności mówisz? Bo już na pewno nie o wolności zwykłych ludzi.
Widzę twoją lojalność wobec klasy średniej nawet przez światłowód. Twoja moralność grupowa, poprzez silna moralność rodzinną, kończy się na klasie średniej. Śmiem twierdzić, ze wobec pozostałych ludzi nie nosisz w sobie żadnych emocji - obojętność.

Dlatego też twierdzę, ze pozostałym będzie lepiej ze mną niż z tobą, bo moje postulaty wywodzą się z emocji odczuwanych wobec tych ludzi.

Ja też jestem ewolucją. Nie przypisuj wszystkiego sobie.
Może świat nie pójdzie dalej, może go zatrzymam i nagnę. To się jeszcze okaże. W końcu cuda się dzieją na tym świecie nie z tej Ziemi.
08-09-2016 13:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>O czyjej wolności mówisz? Bo już na pewno nie o wolności zwykłych ludzi.

O wolności każdego, w tym zwykłych ludzi.
Ty też byłeś wolny do podpisania swojego cyrografu w 2008r.
Kwestia wykorzystania tej wolności to dalsza sprawa. Tobie zaszkodziła, widać przygotowany na nią nie byłeś. Mam w ogóle wątpliwości, czy byłeś na coś w życiu przez kogoś przygotowywany i nie mówię tego z poczuciem wyższości. Po prostu przeczuwam, że nie byłeś.

A propos - masz żal do tych, którzy byli wychowywani? Dobra czegoś wskazówka.

>Widzę twoją lojalność wobec klasy średniej nawet przez światłowód

Każdy widzi co chce widzieć.
Swoją drogą twoja lojalność względem skorupy którą sobie hodujesz od lat wprost wyziera z monitora.

> Twoja moralność grupowa, poprzez silna moralność rodzinną, kończy
> się na klasie średniej. Śmiem twierdzić, ze wobec pozostałych ludzi
> nie nosisz w sobie żadnych emocji - obojętność.

Trudno mi odpowiadać na i za cudze aberracje.

> Dlatego też twierdzę, ze pozostałym będzie lepiej ze mną niż
> z tobą, bo moje postulaty wywodzą się z emocji odczuwanych wobec
> tych ludzi

A pytałeś chociaż tych ludzi - jak sądzą, czy może będzie im lepiej?
Nie pytałeś. Z fundamentalną wiarą dyskusji nie ma, a i czasu szkoda.
Dlatego od dłuższego czasu z tym nie dyskutuję.

>Ja też jestem ewolucją. Nie przypisuj wszystkiego sobie.

Wrotki od szareya już dostałeś?
Jasne, powinienem wszystko tylko tobie. Śmieszna ta argumentacja "wszystko/nic".

> Może świat nie pójdzie dalej, może go zatrzymam i nagnę
> To się jeszcze okaże. W końcu cuda się dzieją na tym świecie nie z tej Ziemi.

Jasne
pl.wikipedia.org/wiki/Kompleks_Mesjasza

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 15:36 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> moje postulaty wywodzą się z emocji odczuwanych wobec tych ludzi

Przypomnijmy, jakie to emocje: cieszysz się na wizję przyjęcia uchodźcy, gdyż plan który żywisz w głębi duszy jest wtedy bliski zrealizowania.
Jaki to plan? Uchodźca chce u ciebie zamieszkać kilka dni, a Ty:
- Drogi panie! Cieszę się że przyszedłeś i chętnie przyjmę cię pod mój dach, jeśli bedziesz ze mną propagował krystkonizm

To twoje słowa.

Zaiste piękne emocje odczuwane wobec tych ludzi

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> moje postulaty wywodzą się z emocji odczuwanych wobec tych ludzi
>Przypomnijmy, jakie to emocje: cieszysz się na wizję przyjęcia uchodźcy, gdyż plan który żywisz w głębi duszy jest wtedy bliski zrealizowania.
>Jaki to plan? Uchodźca chce u ciebie zamieszkać kilka dni, a Ty:
>- Drogi panie! Cieszę się że przyszedłeś i chętnie przyjmę cię pod mój dach, jeśli bedziesz ze mną propagował krystkonizm
>To twoje słowa.
>Zaiste piękne emocje odczuwane wobec tych ludzi
>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


Rozproszona księga kapitału ma odebrać rządom i parlamentom zdolność stanowienia własności. Skończą się zatem wojny o własność. Skończy się zatem uchodźctwo.
08-09-2016 16:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Rozproszona księga kapitału ma odebrać rządom i parlamentom zdolność stanowienia własności.

Mantra - z nią dyskusji nie ma, a czasu szkoda.
Podałem ci argumenty i informacje co na ten temat sądzę. Odsyłam do archiwum naszych rozmów.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 14:02 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>To nie tylko jest prawdopodobne to jest pewne.
To po co te całe dyskusje, skoro między tobą a Jackiem taka przepaść?
>Skoro już o kłamstwie jako wyrazie niemoralności grupowej to co powiesz o tajemnicy, siostrze >kłamstwa?
A po co miałbym cokolwiek mówić, skoro jak twierdzisz jesteś z zupełnie innej bajki?

dajmonion
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>To nie tylko jest prawdopodobne to jest pewne.
>To po co te całe dyskusje, skoro między tobą a Jackiem taka przepaść?
>>Skoro już o kłamstwie jako wyrazie niemoralności grupowej to co powiesz o tajemnicy, siostrze >kłamstwa?
>A po co miałbym cokolwiek mówić, skoro jak twierdzisz jesteś z zupełnie innej bajki?
>
dajmonion


Bo widzisz bajki ulegają ciągłym przemianom, łączą się, dzielą się, nieustannie zmieniają. Dzis ta jutro tamta.

Moja fabryka jest blisko linii muru berlińskiego. Niedawno jeszcze strzelali tam do siebie podczas prób przejścia ze strony na stronę.
08-09-2016 15:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bo widzisz bajki ulegają ciągłym przemianom, łączą się, dzielą się,
> nieustannie zmieniają. Dzis ta jutro tamta.

Myślę, że wiele możesz jeszcze zmienić i naprawić. Jednak trzeba chcieć.
Jedno jest pewne: nic konstruktywnego samo się nie zadzieje, jeśli nie ma się realnej siły sprawczej.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 15:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Moja fabryka jest blisko linii muru berlińskiego. Niedawno
> jeszcze strzelali tam do siebie podczas prób przejścia
> ze strony na stronę.

Oczywiście. Tylko że ludzie z pod muru Berlińskiego nie gnębili samych siebie wewnątrz, ale byli gnębieni.
8.s.dzienn(*)rlin-mur-berlinski-397-231.jpg

Z tej perspektyw ludzie dzielą się na trzy grupy:
a) oddzielani od dobrostanu zewnętrznym murem (np. Koreańczycy Północni)
b) oddzielani od dobrostanu murem wenętrznym
c) ludzie wolni, lub coraz bardziej wolni, którym czasem zazdroszczą ludzie z podpunktów a) i b)

Czasem ludzie z tych podpunktów coś dla siebie robią (ludzie wolni im pomagają) a czasem tkwią dalej w bezsilności i samotności tylko odstraszając, gdyż zmiana oprócz niewątpliwych benefitów niesie wcześniej niechciany wysiłek. Takie życie.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Edukacja za darmo? A cóż to jest? Kto będzie nauczał za darmo, czego i dlaczego?
Ty?
I czego nauczysz ludzi, z którymi chcesz rywalizować?
Że powinni zaakceptować twoją nadrzędność?

Edukacja biedoty za darmo przez tych, którzy doją biedotę aż miło to nawet nie jest śmieszne, to jest tragiczne.
08-09-2016 16:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ależ jad się z ciebie wylewa. Uważaj, żebyś nie utonął.

>Edukacja za darmo? A cóż to jest? Kto będzie nauczał za darmo, czego i dlaczego?

Nauczyciele wykształceni w darmowych szkołach lub prywatnych, za podatki od obrotu i wybranych dóbr stałych np. od nieruchomości.
wadowice.p(*)kalne/podatki-od-nieruchomosci

Przedmiotów: matematyki, fizyki, j.polskiego, historii, przyrody, wiedzy o społeczeństwie, przygotowania do życia w rodzinie, komunikacji interpersonalnej, etyki, na studiach specjalistycznych szczegółowych przedmiotów itd.

>I czego nauczysz ludzi, z którymi chcesz rywalizować?

Wielu rzeczy których mnie uczono. I innych.
Nie wiem, czy wiesz że istnieją wykłady np. z czegoś takiego:
www.biol.u(*)apidweaver/2016_amyloidozy.pdf
.. i tutaj
pl.wikiped(*)._Adama_Mickiewicza_w_Poznaniu

>Edukacja biedoty za darmo

Dokładnie. A wiesz, że część z nich nie unikałaby edukacji?

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Istotnych rzeczy i tak nie nauczą, bo nawet gdyby je znali to te objęte są prawną ochroną tajemnic. Ponadto to biedota płaci podatki pośrednie bo oczywiście dochody kapitałowe wyjęte są spod tych podatków, więc gdzie tu za darmo?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Istotnych rzeczy i tak nie nauczą, bo nawet gdyby
> je znali to te objęte są prawną ochroną tajemnic

Konkretnie jakich istotnych rzeczy?
Jestem ciekaw, gdyż wtedy ocenię skąd je ewent. znam, lub że nie znam.

> Ponadto to biedota płaci podatki pośrednie bo oczywiście dochody
> kapitałowe wyjęte są spod tych podatków

Nie rozumiem. Z jakich podatków?


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 15:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>To po co te całe dyskusje, skoro między tobą a Jackiem taka przepaść?

Spójrz na moją stopkę poniżej (wciaż ma nadzieję).


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 09:44 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Ludzie są chciwi i to jest naturalne.
Chciwość to nie chęć gromadzenia dóbr, tylko poczucie nienasycenia. Można być chciwym na wrażenia i ciągle myśleć o następnym lub bardziej intensywnym. A taka chciwość to czyste nieszczęście.


dajmonion
07-09-2016 14:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Choc można też w pustostanach i działkach budowlanych, których się nie potrzebuje

"Jeśli umiesz liczyć, licz tylko na siebie".
Miałeś h** złoty róg w postaci działki, teraz zamiast działki została zazdrość.
I ok.

Swoją drogą, gdybyś miał teraz 10 działek to nie nabierzesz mnie, że którąś z nich udostępniłbyś biedakom.
Tej postawy wobec ciebie nauczył mnie przykład z uchodźcą.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
08-09-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wyjaśnij lepiej biedocie co kiedy w twoim ukochanym świecie nie
> znajduje dobrej pracy, nie znajduje przyszłości, nie znajduje nadziei,
> nie znajduje szczęścia. Co wtedy? Mieli znaleźć a nie znajdują.

Dobrze, wyjaśniam to biedocie: przede wszystkim nie jestem cudotwórcą, a domyślam się że tego chcesz od bliźnich - wiec uprzedzam, że recepty na cud nie napiszę. Moja wizja to tworzenie państwa prawa, w którym istnieje powszechny dostęp do edukacji za darmo. Ja byłem uczony za darmo i skorzystałem, tym bardziej chciałbym, by poszerzono i polepszono ofertę szkół publicznych.
Wyłapywane przez nauczycieli juz w podstawówce dzieci biedoty edukują się później za państwowe pieniądze (jeśli chcą), następnie swoją wiedzę wykorzystują dla siebie i kraju - to jest moja wizja.

> nie znajduje przyszłości

Nie bardzo wiadomo co konkretnie masz tu na myśli i w jakiej ten ktoś jest sytuacji.

> nie znajduje nadziei

Nadzieja jest w przyszłości, którą można samodzielnie kształtować, jeśli otrzymało się edukację i nie popełniło się jakiegoś zonka w postaci morderstwa czy szalbierstwa.

> nie znajduje szczęścia

Szczęście, jak podkreśla wiele autorytetów i po prosu zwykłych osób które na codzień spotykamy, to nie karoca, nie pałac ani nawet nie gromadka dzieci, którą otacza się bezmyślnie dorosły.
Szczęście to też jeszcze nie nie zaspokojenie podstawowych potrzeb. Jest wielu ludzi dobrze sytuowanych, które jeżdżą na wakacje zagranicę, pracują po 6 godzin dziennie, mają żonę, dzieci ale nie są szczęśliwi.

Co miałbym do zaoferowania nie znajdującym szczęścia? Zatroszczyć się o siebie i poszukać powodu jego braku. Ale emocjonalnie, nie finansowo (pieniądze szczęścia nie dają).
Np. zacząć od zadania sobie pytania, z jakiego powodu od maleńkości jestem taki niezgodny. Przeciw czemu / komu ciągle staję okoniem, na co z przeszłości dziś wciąż reaguję i jak to właściwie na mnie działa.
Jak działa na otoczenie. Szczerość wobec siebie to podstawa.

Zadania niby znane i oklepane, ale mało osób ma siły i odwagę, by je podjąć.
Lepiej przecież fantazjować o "złych onych"..
Oni wszystkiemu winni. Tak, ja nie!!!

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie, czy potrafisz odpowiedzieć na parę mam nadzieję prostych pytań (ostatnie milczenie swiadczy, że raczej nie).
>a) co z debetem, jeśli dom się spali a nikt zgliszcz ani ziemi jeszcze nie wyceni? Wzrasta? Pozostaje ten sam? Zmniejsza się? - jeśli to ostatnie, w jaki sposób?

Masz ziemię i na niej dom. Wpisane w jawną księgę kapitału. Na tej podstawie inni mogą wycenić twoje mienie do wysokości kasy, którą mają w portfelu. Każda taka wycena jest podstawą podatku od własności ale też podstawą automatycznego debetu pieniężnego i także obowiązującą ofertą zakupu twojego mienia, którą w każdej minucie możesz zaakceptować i przenieś własność za kasę. Kto wycenia twój majątek ten musi się liczyć, że chata płonie a ty w trakcie pożaru akceptujesz ofertę i ktoś myślał że będzie miał dom ale dostaje zgliszcza. Każdy wyceniający powinien to uwzględnić w wycenie i albo się ubezpieczyć albo wyceniać na 40% wartości ale robi co chce.
Tylko niektóre wyceny twojego domu są wyższe reszta jest niska, bo ktoś np. liczy na cud, że odbije ci i zaakceptujesz jego niską ofertę. Dla debetu znaczenia ma średnia ważona ze wszystkich wycen. Niech ta średnia osiągnie 40% wartości twojego domu. Zatem debet będzie ci rósł w tempie 10% twoich obrotów w portfelu do poziomu 40% wartości twojego mienia i podatek także bulisz od 40% wartości rynkowej twojego mienia.
Masz wyjścia. Ubezpieczasz się od spalenia domu, nie wydajesz całego debetu 40% wartości domu, po pożarze przyjmujesz najwyższą ofertę wyceny twojego domu, sprzedajesz ziemię z ze zgliszczami na rynku i pokrywasz wydane 40% debetu, spłacasz wolno opadający debet z wynagrodzenia za pracę. Nie jesteś w czarnej dupie.

>b) jeśli budżet w dochodach przeznaczony na konieczną spłatę kredytu jest zbyt duży i w nakazanym terminie kredytobiorca wyrobić się nie może, to co wtedy?

jeśli debet będzie zmniejszał się na skutek zmiany wycen twojego domu na wycenę zgliszcz to i tak w tempie 10% wpływów z ostatnich miesięcy/lat tego nie doprecyzowałem. Urwanie 10% z twojego dotychczasowego strumienia wpływów nie powinno cię zabić. Jeśli jednak to za dużo, to debet będzie mniejszy niż pokrycie a zatem wszelkie nowe dopływy do portfela zostaną natychmiast zaliczone na pokrycie debetu, nie będziesz mógł wydawać kasy z portfela.

>c) od kiedy po pożarze zmniejszany jest limit kredytu, jeśli w ogóle?

j.w.

>d) co z moim pytaniem o inflację godzinek bez pokrycia w kapitale stałym?

Jak bez pokrycia, kiedy wszystkie godzinki w debecie pochodzą ze średnich wycen mienia? Nikt nie ma wyższego debetu niż wartość jaką ktoś inny gotów jest natychmiast zapłacić za przejęcie mienia i do tego ma na to kasę gotową w portfelu.

Podaż gotówki w moim modelu ogranicza podatek od własności.
Podatek od własności ogranicza wielkość majątku jakim jesteś w stanie efektywnie rządzić, żeby nie zjadł cię podatek. Ograniczona wielkość posiadanego majątku to ograniczona kreacja debetu.
Ludzie bez majątku nie mają żadnego debetu - ZERO to ich granica wydatków z portfela.

>e) co z moim pytaniem o straty spowodowane przez pożyczki dla bogaczy? (przypomnijmy: nie płacą podatków)

W moim modelu debet związany z własnością umożliwia pokrywanie części ceny nabycia własności właśnie z tego debetu. To wygląda jakby można było kupować w nieskończoność ale nie można z trzech powodów:
1. Średnia wycena mienia jest zawsze znacznie niższa od jego rynkowej wartości przyjmijmy 50% a więc już 50% pokrycia reszty potrzeba mieć z innego źródła.
2. Podatek od własności. Gdyby to był zakładany przeze mnie 1% średniej wyceny mienia miesięcznie to ten 1% przy mieniu niskiej wartości to żaden problem ale przy ogromnych wartościach to ogromny problem.
3. Konkurencja. Każdy chce byś właścicielem.

>Pisałeś kiedyś o o natychmiastowych płatnościach (m.in. zobowiazań).
>krystkon_1976 18-03-2015: Cytat:

>Nauczyliśmy się zwierać własne zobowiązania w rozkładzie gotówki. Zaciągać je i spłacić poprzez przelewy gotówki i tego należy się trzymać. Cash&carry zawsze natychmiastowa płatność i nigdy inaczej.


Nie zrozumiałeś mnie chyba właściwie. Gotówka jest nośnikiem zobowiązań. Kiedy dajesz komuś gotówkę, zaciągasz wobec niego zobowiązanie, które będziesz wyświadczał pracując za odzyskanie tej gotówki.
Mój model to cash&carry, nie wypisujesz żadnych kwitów, nie tworzysz żadnych pisemnych "umów" tylko zawsze natychmiast płacisz gotówką. Nie masz gotówki to nie kupujesz tylko idziesz do pracy zarobić gotówkę.
Wszystkie umowy zobowiązaniowe to dodatkowa kreacja pieniądza bezgotówkowego.
W moim modelu nie ma miejsca na taką kreację, nie ma depozytów, pożyczek, terminów kupieckich, weksli i innych pierdół jest tylko gotowizna i może być z automatycznego debetu.

Nie chce mi się już wracać do kwestii mnożników kreacji pieniądza bo zaraz do roboty ale w moim modelu ma być wyłącznie cash&carry. Jeśli powstaną pożyczki mimo nieskuteczności przymusowych egzekucji i będzie dodatkowa kreacja pieniądza - trudno. Zakazu nie ma ale przymusu egzekucyjnego też.

>f) czy forumowicze twoją późnieszą twórczość mają rozumieć tak, że odwołujesz swoje zdanie o natychmiastowej spłacie zobowiązań?

Nigdy nie było żadnej natychmiastowej spłaty zobowiązań bo w moim modelu nie ma zobowiązań. W moim modelu działa wyłącznie gotówka. Wszelkie zobowiązania muszą zawierać się w rozkładzie gotówki.
Nawet wykorzystanego debetu nie należy traktować jak współczesnego zobowiązania bo nikt nie będzie tego od ciebie dochodził. To jest przesuwająca się dolna granica wydatków w portfelu. Raz w dół raz w górę. Wyczerpiesz cały debet i nie będzie z czego pobrać podatku od własności to utracisz świadectwo własności ale zyskasz wpływ z najwyższej wyceny. Nie tylko zostanie spłacony debet ale jeszcze zostanie ci nadwyżka,bo najwyższa wycena jest zawsze większa od średniej wyceny i zarazem debetu.
09-09-2016 08:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Masz ziemię i na niej dom. Wpisane w jawną księgę kapitału.
> Na tej podstawie inni mogą wycenić twoje mienie do wysokości kasy,
> którą mają w portfelu. Każda taka wycena jest podstawą podatku od
> własności ale też podstawą automatycznego debetu pieniężnego i także
> obowiązującą ofertą zakupu twojego mienia, którą w każdej minucie możesz
> zaakceptować i przenieś własność za kasę

Wstęp niepotrzebny. To juz znam.

> Kto wycenia twój majątek ten musi się liczyć, że chata płonie a ty w
> trakcie pożaru akceptujesz ofertę i ktoś myślał że będzie miał dom ale
> dostaje zgliszcza

Fikcja nr 1: życie w nieustającym ryzyku jest dobre i korzystne.
I dlatego ludzie kupą galopują za krystkonizmem, że hej!

> Każdy wyceniający powinien to uwzględnić w wycenie i albo się
> ubezpieczyć albo wyceniać na 40% wartości ale robi co chce.

Przypomnijmy, że w twoim systemie nie ma żadnych mniejszych ani większych niż 100% wartości. To fikcja nr 2. Wartośc jest taka, ile ktoś za coś da i ani mniej, ani więcej.

> Tylko niektóre wyceny twojego domu są wyższe reszta jest niska,
> bo ktoś np. liczy na cud, że odbije ci i zaakceptujesz jego niską ofertę

W życiu społeczeństwo nie liczy na cuda, prócz kilku głupców. Fikcja nr 3 (no chyba że zakładasz swoje społeczeństwo głupców)

> Dla debetu znaczenia ma średnia ważona ze wszystkich wycen.
> Niech ta średnia osiągnie 40% wartości twojego domu.
> Zatem debet będzie ci rósł w tempie 10% twoich obrotów w portfelu do
> poziomu 40% wartości twojego mienia i podatek także bulisz od 40%
> wartości rynkowej twojego mienia.

Zgadza się, ale nie o to pytałem.

>Masz wyjścia. Ubezpieczasz się od spalenia domu

Fikcja nr 4: ubezpieczasz się w firmie, która może wypłacić ci 50%, 10% sumy ubezpieczenia, albo w ogóle zerwać umowę jeśli chce, a skompensować sobie to dodatkowym pijarem w mediach.

> nie wydajesz całego debetu 40% wartości domu

Fikcja nr 5: możesz wydać cały debet za przyznaną wycenę, w krystkonizmie wolnosć rządzi

> po pożarze przyjmujesz najwyższą ofertę wyceny twojego domu,
> sprzedajesz ziemię z ze zgliszczami na rynku

Fikcja nr 6: zdaje się pisałeś, że od umowy (np. kupna) można odstąpić w dowolnym momencie..

> i pokrywasz wydane 40% debetu, spłacasz wolno opadający
> debet z wynagrodzenia za pracę. Nie jesteś w czarnej dupie.

Przyjmując na chwilę jeden z twoich fikcyjnych scenariuszy, ja faktycznie nie jestem. Ale w czarnej dupie jest ten, kto z kolei za swój debet kupił zgliszcza za cenę stojącego domu. Co z nim? Pod most?

> Urwanie 10% z twojego dotychczasowego strumienia wpływów nie powinno cię zabić

Czasem 5% zabije, jeśli pojawiają sie inne nieprzewidziane wydatki np. choroba.
Zabije też gospodarkę t.j. kredytodawców, to straasznie wolno.
Nie mówiąc o tym, że uruchamiamianie debetu działa równie ślamazarnie.
Kto się zapisze na coś takiego - szukaj, może jaki głupi się znajdzie.

> Jeśli jednak to za dużo, to debet będzie mniejszy niż pokrycie
> a zatem wszelkie nowe dopływy do portfela

Tego zdania nie rozumiem.

>> d) co z moim pytaniem o inflację godzinek bez pokrycia w kapitale stałym?
> Jak bez pokrycia, kiedy wszystkie godzinki w debecie pochodzą ze średnich wycen mienia?

Wcześniej napisałeś, że godzinki zawsze mają pokrycie w kapitale.
Teraz zdaje się piszesz, że mają pokrycie w średnich wycenach. Zdecyduj się.
Wbrew pozorom to nie to samo. Realnie: ludzie zerwą umowę kupna-sprzedaży, jeśli tuż przed zwolnieniem przelewu zobaczą zgliszcza.
Albo będą robić wyceny w ten sposób, że będą stać przez godzinę z laptopem przed domem wyganiając właściciela tuż po kliknięciu przez niego "akceptuję wycenę".
A po upływie tej godziny bez akceptacji, ofertę wycofywać.
Zresztą niezła procedura. Szczerze - wolę to, co jest teraz: mniejszy wysiłek, łatwiej i bezpieczniej.

Pytanie było jednak inne: co jeśli debet był przyznany jakiś tam (na stojący dom), dom się pali a debet zostaje. Na to pytanie nie odpowiedziałeś.
Wyceny maleją, powstaje luka, a w konsekwencji godzinka influje.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
O matko Jacku tu się nic nie zgadza z tego co napisałeś, później ci zaprzeczę teraz wspomnę tylko, ze tworzycie gospodarkę, która jest po prostu kasynem gry, do tego tak biurokratyczną, ze polowa ludzkości zajmuje się wyłącznie wypełnianiem kwitów na innych ludzi a ty mi czynisz takie zarzuty?

No i warto dodać, która na koniec wypluwa z siebie obrzydliwą biedę i obrzydliwe bogactwo.
No ale lepszość i najlepszość. Nigdy o tym nie zapominajmy.
09-09-2016 08:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> O matko Jacku tu się nic nie zgadza z tego co napisałeś

Ciekaw jestem tej 'logiki zaprzeczeń'

> tworzycie gospodarkę, która jest po prostu kasynem gry

No tak, oferta na kupno domu "z gwarancją, że jeśli w międzyczasie się spali to dostanę za cenę domu zgliszcza".. oczywiście rosyjską ruletką nie jest
pl.wikipedia.org/wiki/Rosyjska_ruletka

> do tego tak biurokratyczną, ze polowa ludzkości zajmuje
> się wyłącznie wypełnianiem kwitów na innych ludzi

Ktoś wypełnia na ciebie kwity? Chyba trzeba się bać, lub wściekać..

> No i warto dodać, która na koniec wypluwa z siebie
> obrzydliwą biedę i obrzydliwe bogactwo.

Na jednym i drugim kiedyś żerowałeś windykując, vide twoja cisza w odniesieniu do kodeksu etyki windykatora.
Można by przeanalizaować punkt po puncie ten kodeks etyki i jak to z nim było u ciebie, ale
1. Nie intersuje mnie to
2. Nawet gdyby - i tak pewnie znam odpowiedź

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
09-09-2016 09:01 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ty znasz wszystkie odpowiedzi.
A ostateczną i najważniejszą odpowiedzią jest:

Mam to wszystko w dupie i ma być tak, jak ja tego chcę. Rób to czego ja chcę i nie obchodzi mnie czego ty chcesz.
09-09-2016 09:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Mam to wszystko w dupie i ma być tak, jak ja tego chcę. Rób to czego
> ja chcę i nie obchodzi mnie czego ty chcesz.

Chciałbym, żebyś się podniósł z klęczek, ale nikt nie powinien, a nawet nie może tego zrobić za ciebie.
Szczęście innych to również moje szczęście, ale jeśli ma się odbywać czyimś kosztem - niech już pozostaje jeden nieszczęśliwy, niż dwójka bo rozdawnictwo deprawuje i uzależnia, ale ty oczywiście oficjalnie tego 'nie wiesz', a nawet wygodnicko twierdzisz, że jest inaczej.
I cóż ja mogę na to poradzić?
Dziękuję za rozmowę.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
09-09-2016 09:25 
 Ocena-1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Mam to wszystko w dupie i ma być tak, jak ja tego chcę. Rób to czego
>> ja chcę i nie obchodzi mnie czego ty chcesz.
>Chciałbym, żebyś się podniósł z klęczek, ale nikt nie powinien, a nawet nie może tego zrobić za ciebie.
>Szczęście innych to również moje szczęście, ale jeśli ma się odbywać czyimś kosztem - niech już pozostaje jeden nieszczęśliwy, niż dwójka bo rozdawnictwo deprawuje i uzależnia, ale ty oczywiście oficjalnie tego 'nie wiesz', a nawet wygodnicko twierdzisz, że jest inaczej.
>I cóż ja mogę na to poradzić?
>Dziękuję za rozmowę.
>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


Jakie rozdawnictwo?
Postuluję 12% podatku od wartości mienia rocznie w zamian za uznanie własności prywatnej i dominacji.

Twierdzisz, ze współcześnie ludzie płacą mniej niż 12% wartości mienia podatków rocznie? Wszystkich podatków?

Kto płaci mniej bo sklepowe biedronki na pewno więcej?
Więc kto? Ach dzieci Kulczyka? No tak.

Jakie rozdawnictwo człowieku? Kto ci budował dom? Ty sam? A teraz biedny musisz rozdać?

Sumienie ci się chyba popsuło, moralność ci nie działa jak należy.
09-09-2016 09:43 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jakie rozdawnictwo?

Proponujesz, aby sprzątaczka która ma rower i 40m2 domek, wybudowany własnoręcznie w latach 60tych przez jej rodzinę, sponsorowała Hamerlika wynajmujacego mieszkanie w Berlinie za 4700 PLN/m-c, jeżdżącego na wakacje do Wiednia i mającego dochody na poziomie 1% najwyżej zarabiających ludzi w Polsce.
Jeśli to nie przymuszanie do rozdawnictwa biednych pasożytom, to co nim k*wa jest??

> Twierdzisz, ze współcześnie ludzie płacą mniej niż 12%
> wartości mienia podatków rocznie? Wszystkich podatków?

Linkowałem ci stronę z podatkami dla gminy Wadowice.

>Jakie rozdawnictwo człowieku?

Umiesz ty do ch*a wafla czytać?

> Kto ci budował dom? Ty sam? A teraz biedny musisz rozdać?

Minus za konfabulacje.
Na szczęście teraz nic nie muszę, czego nie chcę. To jeszcze nie krystkonizm

>Sumienie ci się chyba popsuło, moralność ci nie działa jak należy

Oczywiście powinienem wyznawać moralność Kalego-Harmerlika-Konopki, gdyż:

"Wstajemy równo o godzinie DX

a przedtem wszyscy snimy równe sny
pod kranem program mycia nr 3
Centralny Wyrównywacz nadał mi

równe buty równe zęby nos
równy w stronę baz produkcji krok
równą farbą malujemy wciąż
równe hasła w koło: równy bądź bądź

Nierówni myślą że to źle Równym być
chcą ładnie pachnieć chcą być chudzi
chcą tyć
Centralny Wyrównywacz wskaże nam ich
i jeszcze dzisiaj założymy im:


równe buty równe zęby nos
równy w stronę baz produkcji krok
równą fabą wyrównamy ich

masz równym masz równym
masz równym być o-ja-ja-jaj
masz równym masz równym
masz równym być o-ja-jaj
ma-ma-masz równym masz
równym masz równym być 0-ja-ja-jaj
masz równym masz równym
ma-
ma-ma-ma-ma-ma-ma-ma
ma-ma-ma-
ma-ma-ma-ma-ma-ma-ma-ma
ma-ma-
ma-ma-ma-ma-masz!


Republika

Dziękuję za rozmowę.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Nie sprzątaczka z 40m2 buli na krystkona tylko 1% ludzi posiadających więcej niż pozostałe 99% ludzi wydaje zaledwie dziesięcinę na potrzeby pozostałych 99% zachowując 90% dla siebie samych na palace, złote wieże, ekskluzywne burdele czy co tam chcą.

Dziesięcina dla 99% ludzkości to nie jest grzech.
09-09-2016 10:23 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> 1% ludzi posiadających więcej niż pozostałe 99% ludzi

Uhm i oni potulnie dadzą swoją dzisięcinę (nawet więcej), gdyż Krystian Hamerlik-Konopka 'po dobroci' tak se pomyślał

> Dziesięcina dla 99% ludzkości to nie jest grzech

Zanim gruby schudnie, chudy umrze i to jest grzechem skazywanie ich na śmierć. Byłeś grubym cwaniakiem z pensją 20 tys. PLN/m-c więc wiesz, jak u nich z moralnością / etyką.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jacku tu mie idzie o żadne chudnięcie grubego, niech nawet przytyje jeśli ma potencjał.
Tu chodzi o taką przemianę modelu gospodarczego, żeby zwykli ludzie nie byli w nim jak prostytutki a klasa średnia i wyżej jak klienci burdelu. Chodzi o przekształcenie, dzięki któremu każdy będzie mógł poczuć się wolnym człowiekiem.
Nikt na tym nie straci, bo odpadnie tylko nieco patologicznych stosunków społecznych z życia ludzi, nic więcej.
09-09-2016 12:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jacku tu mie idzie o żadne chudnięcie grubego

A myślałem, że w twoim systemie próba narzucania mu podatku ma na celu podzielenie się z biedniejszymi..
Zrozum chłopie, że władza nad procentem podziału w twoim systemie bardziej leży u grubego, niż obecnie. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ustalił sobie 0% dla innych i tak zrobi.

> Tu chodzi o taką przemianę modelu gospodarczego, żeby zwykli ludzie
> nie byli w nim jak prostytutki a klasa średnia i wyżej jak klienci burdelu.
> Chodzi o przekształcenie, dzięki któremu każdy będzie mógł poczuć się wolnym
> człowiekiem

Idea szczytna. W kwestii szczegółów spie*liłeś to koncertowo.

> Nikt na tym nie straci

Uhm A na Placu Czerwonym rozdają diamenty

> bo odpadnie tylko nieco patologicznych stosunków społecznych z życia ludzi, nic więcej

Ogólny postulat ideologicznie słuszny.
A teraz poznaj świat, trochę się poducz i może skoryguj resztę sprzeczności w swoim programie.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
W moim modelu nie musi być żadnego rozdawnictwa poprzez podatki. Podatek może wynosić zero lub blisko zera, bo jest określony ma być przecież w demokracji bezpośredniej i sam często sugerowałeś, ze taki byłby.

A więc zero rozdawnictwa określone demokratycznie.
Chyba wierzysz w wartość demokracji?
09-09-2016 13:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Podatek może wynosić zero lub blisko zera, bo jest
> określony ma być przecież w demokracji bezpośredniej

Nie czytasz mnie uważnie. Będzie wynosił zero. Oczywiście, że sugerowałem. A spowodowałoby to jeszcze szybszą koncentrację kapitału w rękach garstki.. na co chyba masz alergię?

> A więc zero rozdawnictwa określone demokratycznie

Żadną demokracją. Szantażem. Widać jak uważnie mnie czytasz. Ogólne postulaty ideologiczne masz słuszne. A teraz poznaj świat, trochę się poducz i może skoryguj resztę sprzeczności w swoim programie.
Dziękuję za rozmowę, nie mam nic do dodania i nie chcę być ciągnięty na dalsze spytki.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>> Podatek może wynosić zero lub blisko zera, bo jest
>> określony ma być przecież w demokracji bezpośredniej
>Nie czytasz mnie uważnie. Będzie wynosił zero. Oczywiście, że sugerowałem. A spowodowałoby to jeszcze szybszą koncentrację kapitału w rękach garstki.. na co chyba masz alergię?
>> A więc zero rozdawnictwa określone demokratycznie
>Żadną demokracją. Szantażem. Widać jak uważnie mnie czytasz. Ogólne postulaty ideologiczne masz słuszne. A teraz poznaj świat, trochę się poducz i może skoryguj resztę sprzeczności w swoim programie.
>Dziękuję za rozmowę, nie mam nic do dodania i nie chcę być ciągnięty na dalsze spytki.
>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


A ta jeszcze szybsza koncentracja kapitału i panowanie garstki nad wszystkim to to rozdawnictwo sprzed 5 postów? I o tym ten wierszyk o wyrównywaniu?

O co chodzi? Martwisz się, że nie będzie ciebie w tej garstce?
Jakich "wartości" bronisz, bo czasem naprawdę już gubię się w tym?

Pisałeś o mojej skorupie ale może tu jest więcej takich skorup i nie tylko ja ją noszę?

Gdybym miał takiego sprzymierzeńca jak ty, miałbym szansę coś zmienić. Pomyśl o tym. Taki ty jakim jesteś dałbyś sobie dobrze radę w każdym systemie.
09-09-2016 17:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A ta jeszcze szybsza koncentracja kapitału i panowanie garstki
> nad wszystkim to to rozdawnictwo sprzed 5 postów?

Postulat rozdawnictwa jest twój: pragnienie, abyś dostał coś od kogoś inteligentniejszego, mądrzejszego, bardziej zaradnego, sprawniejszego, w ogóle naj naj naj /lepiej / szybciej sprytniej od ciebie.

Dostał, bo oczywiście sam tego sobie zapewnić nie umiesz.
To np. błaganie, aby szarley choć w czymś małym zgodził się z tobą, to co niby było?
Partnerska oferta?

> I o tym ten wierszyk o wyrównywaniu?

Bogatych w ilości 1% na rzecz 99% biednych.

>O co chodzi?

O ten tramwaj, co nie chodzi.

> Pisałeś o mojej skorupie ale może tu jest więcej takich skorup i nie tylko ja ją noszę?

Przypomnijmy: ja nic od ciebie nie chcę.
Ty chcesz coś ode mnie za firko, masz potrzebę i pewnie problem.
Tylko że ja, drogi kolego nie działam w PACH ani www.chsch.pl
a i oni bacznie by się zapewne przyjrzeli, czy ich dar wyda w ogóle jakieś owoce.

Żegnam i do niewidzenia.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)

>Przypomnijmy: ja nic od ciebie nie chcę.
>Ty chcesz coś ode mnie za firko, masz potrzebę i pewnie problem.
>Tylko że ja, drogi kolego nie działam w PACH ani www.chsch.pl
>a i oni bacznie by się zapewne przyjrzeli, czy ich dar wyda w ogóle jakieś owoce.
>Żegnam i do niewidzenia.
>
krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.


Chcesz ze mną rozmawiać inaczej nie robiłbyś tego. Chyba, że naruszam twoje wewnętrze wartości, to ci ochota przechodzi, jak w tej chwili. Myślę, że to przez obraz świata jaki wtłaczam w ciebie, którego ty nie chcesz, bo ci się nie podoba. Wiem, wiem rzeczywistość jest chwilami przygnębiająca. Teraz wiesz już przynajmniej dlaczego nieszczęśliwi ludzie wokół ciebie to i twoje nieszczęście.

Może jednak odpowiedziałbyś jeszcze co najhardziej odstręcza cię od mojej wizji świata ludzi? Z tego co piszesz zawsze byleś pracowity, odpowiedzialny, pomysłowy i etyczny. Wydawać mogłoby się, ze mój model jest dla ciebie jak dar niebios ale nie jest.

Co jest najgorsze?
To, że wszyscy widzieliby twój portfel jakby otwarty leżał na ulicy?
No ale ty przecież lubisz ludziom mówić wprost czego chcesz i czego nie chcesz i nie przejmujesz się konfliktami woli i niezadowoleniem innych.

Mam 1.000.000 w portfelu i nie zapłacę ci 5 za godzinę lecz 2, bo tak chcę. Czyż to nie twój klimat?
10-09-2016 01:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Teraz wiesz już przynajmniej dlaczego nieszczęśliwi ludzie
> wokół ciebie to i twoje nieszczęście

Wiem wiem, chciałbyś być Janem Chrzcicielem i zarazem Trędowatym.

> Wydawać mogłoby się, ze mój model jest dla ciebie jak dar niebios ale nie jest
>Co jest najgorsze?

W archiwum naszych ponad rocznych rozmów jest sporo, zwłaszcza o tym ostatnim pisałem parę dni temu. Do tego cię odsyłam.

> nie przejmujesz się konfliktami woli i niezadowoleniem innych

Malkontentów, którzy potrafią tylko narzekać? Oczywiście.
Mogę spokojnie takich jak ty ludzi zostawiać, gdyż wiem że mają siłę, żeby z tego co ze sobą porobili wyjść samodzielnie, choć czasem bardzo chcieliby nie mieć, gdyż wyjście i dojrzałość jawią im się jako ciężary nie do udźwignięcia. Jeśli natomiast nie chcą - ich wybór.
Pa

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdybym miał takiego sprzymierzeńca jak ty, miałbym szansę coś zmienić
> Pomyśl o tym

Znów zamierzasz kogoś błagać?

> Taki ty jakim jesteś dałbyś sobie dobrze radę w każdym systemie

Może, tylko że wolałbym w takim z przed kilkuset lat (raczkującym kapitalizmie bez ochrony praw pracowniczych i z monopolami) nie.

Rzecz oczywista, że jeśli ma się wybór, zawsze należy wybrać bardziej ludzki i wolny system.
Pytanie, czy ma się zdolność ich rozróżniania.
Dziękuję za rozmowę.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Błagać, nie! To jest festiwal korzyści.
Gdybym ci groził miałbyś dla mnie więcej szacunku?
Jesteśmy inteligentami bytami, to wymaga wytworzenia wyższej kultury, przecież nie poddamy się wszystkim łatwym mechanizmom psychicznym jak zwierzęta. Człowieczeństwo zobowiązuje choć przymusowej egzekucji takiego zobowiązania nie ma.
10-09-2016 01:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jesteśmy inteligentami bytami, to wymaga wytworzenia wyższej kultury

No właśnie

> przecież nie poddamy się wszystkim łatwym mechanizmom psychicznym
> jak zwierzęta. Człowieczeństwo zobowiązuje choć przymusowej egzekucji
> takiego zobowiązania nie ma.

Teraz będziesz mnie pewnie dłuższą chwilę zwodził swoimi pytaniami, skojarzeniami i projekcjami, bo boisz się że odejdę i cię zostawię sam na sam ze swoimi wewnętrznymi zmorami.
Wiem Krystianie, wszystko wiem ale nie jestem tego rodzaju inteligentnym specjalistą
Trzymaj się i indoktrynuj sobie dalej kiedy już musisz (czasem jednak przymusowa egzekucja danych zachowań istnieje, a zobowiązanie jest niedyskutowane).

Na tym naszą rozmowę chciałbym zakończyć.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
m.youtube.com/watch?v=CExlwc5DSpM

Przede wszystkim Jacku chciałbym, żeby ciebie w ogóle nie było, żebyś nie istniał, podobnie zresztą jak mój szef. Stawiam was ma równi. Jak mógłbym chcieć ciebie zatrzymać? Należysz do jednej z dwóch osób, które poniżyły mnie najbardziej.

Ciebie zatrzymać? W tej formie zniknij i niech do śmierci więcej o tobie nie usłyszę a moje życie będzie na pewno lepsze. Myślę, że nie wiesz o czym mówisz. Kto chciałby zachować udrękę? Ja z całą pewnością nie.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Myślę, że nie wiesz o czym mówisz.

Niestety odwrotnie.

> Kto chciałby zachować udrękę? Ja z całą pewnością nie.

portal.abczdrowie.pl/co-to-jest-nerwica-natrectw
Jacek Głodzik Cytat:
Czasem jednak przymusowa egzekucja danych zachowań istnieje, a zobowiązanie jest niedyskutowane.
Na tym naszą rozmowę chciałbym zakończyć.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Jak kończysz to kończ doktorze, mój ty kuszący mnie okazie zdrowia. Ja nie skoczyłem to mogę sobie nadal.

Albo zaakceptuj to, że nie tylko warto interesować się moimi przekonaniami ale także warto pod ich wpływem zmienić się i porozumieć ze mną. Masz tę możliwość jeśli tylko wyjdziesz ze skorupy najlepszości Jacka Głodzika.
Inni ludzie też mają swoją wartość. Nie jesteś sam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie tylko warto interesować się moimi przekonaniami ale także warto
> pod ich wpływem zmienić się i porozumieć ze mną.
> (..) Inni ludzie też mają swoją wartość.

Oczywiście, że mają. Twoje pomysły i przekonania są aż tak mądre, że po próbie porozumienia się stwierdziłem, że warto założyć na twoje wpisy blokadę.
Dziękuję i bez odbioru.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Tylko po co mnie o tym informujesz? Pomyśl lepiej o tym ile razy mnie zraniłeś. Mam traumę od ciebie. Jeśli dostałeś rykoszetem to wiedz, ze to twoja karma.

Nie wolno niszczyć cudzych, prawdziwych wartości, bo jeśli to robisz umierają wtedy także twoje.
12-09-2016 07:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tylko po co mnie o tym informujesz? Pomyśl lepiej o tym ile razy mnie
> zraniłeś. Mam traumę od ciebie

Krystianie: nikt nie nakazuje nam czytać cudzych wpisów. Nikt oprócz nas samych. Istnieje coś takiego jak opcja wyłączania postów i zawsze można ją sobie aktywować.
Swoją drogą cieszę się, że moje wpisy cię ruszają. Nigdy nie byłem wobec ciebie chamski ani grubiański. W sedno trafia zwykła argumentacja i konsekwencja w drążeniu niejasności, która wywołuje podczas upuszczania gazu z balona emocje, czasem niepewność jeśli dana teza jest całkowitą fikcją, mającą w rzeczywistości inną funkcję niż głoszący podaje.
Na twoim miejscu wyciągnąłbym wnioski, zamiast się obrażać. Ludzie robią ci przysługę rozmawiając i biorąc na warsztat twoje punkty. Ale to ja.

> Nie wolno niszczyć cudzych, prawdziwych wartości, bo jeśli
> to robisz umierają wtedy także twoje.

Zgadzam się, prawdziwych wartości, które funkcjonują w życiu lub mają na to szansę faktycznie nie powinno się niszczyć. Te które przynoszą większe cierpienie, lub mają na to zadatki powinno się poddawać krytyce, jak pisał Tadeusz Żeleński-Boy (znajdziesz we Wprowadzeniu do Racjonalisty)
Cytat:
"Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich".

Krytyka to wielka wartość; tylko w ogniu krytyki, konfrontacji, polemicznych dyskusji - wykuwa się najlepiej światopogląd.


Miło było porozmawiać z Szanownym Panem Krystkonem, teraz jednak czuję że mój cel został osiągnięty.
Powiem to teraz całkiem prosto i jasno: nie mam chęci prowadzenia dalej tej rozmowy. To co robisz to strata czasu i naciąganie innych na to samo.
Dlatego teraz się pożegnam. Udanego życia, indoktrynuj sobie dalej innych a mnie już zostaw w spokoju.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Wszystko pięknie tylko odnoszę wrażenie, ze to ty obrażasz się nie ja. Ja jakoś przełknąłem wszystkie twoje upokorzenia. Co prawda przyznaję, ze jesteś tak dręczącym mnie człowiekiem, ze wolałbym, żeby cię w ogóle nie było ale to jeszcze chyba nie obraza czy już?

Myślę, ze zmęczyłeś się juz tym, ze nie pokonałeś mnie w sposób oczywisty a taki był twój zamiar od początku. Czytałeś mój wpis o mechanizmie pobicia? Sądzę, że bijąc mnie chciałeś zasłużyć na większy szacunek wśród kolegów z tego forum.

Nigdy ani przez chwilę nie traktowałeś moich poglądów, przekonań, emocji na poważnie. To była zawsze tylko gra o zwycięstwo, walka o dominację, która nie potoczyła się jak chciałeś i do czego byleś przyzwyczajony z innych doświadczeń życiowych.

Też będziesz musiał to przełknąć.
Takie życie. Ludzie to prymitywne zwierzęta.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ja jakoś przełknąłem wszystkie twoje upokorzenia

Nie miałeś wyjścia, gdyż tobie chodzi o naciąganie innych na pogaduszki w celu ucieczki od dojmującej rzeczywistości.

> jesteś tak dręczącym mnie człowiekiem, ze wolałbym, żeby cię w ogóle
> nie było ale to jeszcze chyba nie obraza czy już?

Dla mnie to żadna obraza. Kowal własnego losu dręczy się sam od 2008r. i mieszanie w to innych jak dla mnie jest po prostu śmieszne. Dziwię się, że liczysz na obdzielenie kogoś twoim poczuciem winy.

> Sądzę, że bijąc mnie chciałeś zasłużyć na większy szacunek wśród kolegów z tego forum.

Może do połowy tych rozmów w swojej naiwności sądziłem, że coś do ciebie trafi.
Pomyliłem się i to tutaj przed kolegami chcę wyznać.
Człowiek jest istotą omylną.

> Nigdy ani przez chwilę nie traktowałeś moich poglądów, przekonań, emocji na poważnie

Zgadza się. Trudno traktować np. poglądy typu "jak zaproponuję komuś kupno domu, to za parę dni jeśli sprzedawca o niego nie zadba i przydarzy się pożar - muszę za cenę domu kupić zgliszcza" poważnie. Niepoważnych ludzi nie traktuje się poważnie.

> To była zawsze tylko gra o zwycięstwo, walka o dominację,
> która nie potoczyła się jak chciałeś i do czego byleś przyzwyczajony
> z innych doświadczeń życiowych.

Ok, miej sobie swoje racje. Przyssałeś się i widocznie boli cię gwałtowne odessanie w rozmowie, tak bywa ale to już nie moja sprawa.

>Też będziesz musiał to przełknąć.
>Takie życie.

Brawo
A teraz pa, udanego życia.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zdaj sobie sprawę, że z tym przyklejeniem się to klasyczna projekcja.
09-09-2016 10:14 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Twierdzisz, ze współcześnie ludzie płacą mniej niż 12% wartości mienia podatków rocznie? Wszystkich podatków?

A ty twierdzisz, że człowiek, który nie biednieje, co roku uzyskuje przyrost co najmniej 12% swojego majątku?

>Kto płaci mniej bo sklepowe biedronki na pewno więcej?

Możesz tak na konkretnych liczbach? Sklepowa ma mieszkanie wraz z wszystkimi ruchomościami warte 200 tys., zarabia 20 tys. rocznie, w jaki sposób zapłaci 24 tys. rocznie, chocbyś nawet wliczył podatki pośrednie?
09-09-2016 10:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A ty twierdzisz, że człowiek, który nie biednieje, co roku uzyskuje
> przyrost co najmniej 12% swojego majątku?

I tu zapewne nastąpi jak zwykle mantra w rodzaju: dla chcących w krystkonizmie możliwości są znacznie większe niz 12%.
Beznadzieja, ten teflonowy gość nic nie kuma.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Twierdzisz, ze współcześnie ludzie płacą mniej niż 12% wartości mienia podatków rocznie? Wszystkich podatków?
>A ty twierdzisz, że człowiek, który nie biednieje, co roku uzyskuje przyrost co najmniej 12% swojego majątku?
>>Kto płaci mniej bo sklepowe biedronki na pewno więcej?
>Możesz tak na konkretnych liczbach? Sklepowa ma mieszkanie wraz z wszystkimi ruchomościami warte 200 tys., zarabia 20 tys. rocznie, w jaki sposób zapłaci 24 tys. rocznie, chocbyś nawet wliczył podatki pośrednie?
>

Chciałbym poznać te sprzątaczki, które biorą na rączkę 2000zl na czysto ale mniejsza o to.

Chętnie odpowiem ale wpierw ty musisz mi coś wyjaśnić.

Weźmy modelowego człowieka. W wieku 18 lat usamodzielnia się i zostaje sprzątaczką. Zarabia 2000zl na rękę na podstawie umowy o pracę, choc takie rzeczy to tylko w bajkach i żyje w ten sposób przez kolejne 15 lat w waszym ulubionym modelu społecznym.

Wyjaśnij jakim cudem sprzątaczka nabywa mieszkanie za 200.000 zl.

Utrudnieniem niech będzie to, ze nie dostaje, nie spada z nieba, nie dzieje się żaden cud, bo mówimy o modelowym, dorosłym, samodzielnym człowieku.
09-09-2016 17:23 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Twierdzisz, ze współcześnie ludzie płacą mniej niż 12% wartości mienia podatków rocznie? Wszystkich podatków?
>>A ty twierdzisz, że człowiek, który nie biednieje, co roku uzyskuje przyrost co najmniej 12% swojego majątku?
>>>Kto płaci mniej bo sklepowe biedronki na pewno więcej?
>>Możesz tak na konkretnych liczbach? Sklepowa ma mieszkanie wraz z wszystkimi ruchomościami warte 200 tys., zarabia 20 tys. rocznie, w jaki sposób zapłaci 24 tys. rocznie, chocbyś nawet wliczył podatki pośrednie?
>>
>Chciałbym poznać te sprzątaczki, które biorą na rączkę 2000zl na czysto ale mniejsza o to.

Brutto, człowieku, przecież mówimy o podatkach! To kwota nieopodatkowana.

>Chętnie odpowiem ale wpierw ty musisz mi coś wyjaśnić.
>Weźmy modelowego człowieka. W wieku 18 lat usamodzielnia się i zostaje sprzątaczką. Zarabia 2000zl na rękę na podstawie umowy o pracę, choc takie rzeczy to tylko w bajkach i żyje w ten sposób przez kolejne 15 lat w waszym ulubionym modelu społecznym.
>Wyjaśnij jakim cudem sprzątaczka nabywa mieszkanie za 200.000 zl.

W drodze spadku.

>Utrudnieniem niech będzie to, ze nie dostaje, nie spada z nieba, nie dzieje się żaden cud, bo mówimy o modelowym, dorosłym, samodzielnym człowieku.

Dlaczego takie utrudnienia? Większość znanych mi ludzi ma rodziców i dziadków, tych zaś nie da się powstrzymać przed umieraniem, to prawdziwa mania. Krystkonizm jakoś to ukróci?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Zauważ jednak, ze mój model nie opiera się na spadkach po dziadkach dorabiających się jeszcze w socjalizmie. Wprost przeciwnie proponuję, żeby mój model zaczął się w pewnej specjalnej strefie, w której na początku będzie pustostan + zmienione relacje gospodarcze między ludźmi + parę rąk do pracy.

Twoje zdarzenie ze spadkiem jest niemodelowe i wyjątkowe. Nie brałem pod uwagę jeszcze wszystkich wyjątków ale skoro chcesz to wezmę.
07-09-2016 09:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> jawność kapitału

Co najmniej raz pisałem ci o tym, co pociągnęła za sobą jawność wypłat w firmie w której pracuję. Fakty nie kłamią.
Ludzie więcej czasu poświęcali na analizę ile inny dostal, dlaczego i czy na pewno mu się należy, a efektywnosć spadła.

Naprawdę chcesz, by w krystkonizmie efektywnosć pracy spadła? Ok, zatem przyznaj to otwarcie, a nie takie sranie w banie.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
07-09-2016 09:48 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jacku ten świat opiera się na pułapkach na ludzi zastawionych
> przez ludzi więc mi nie wyrzucaj, ze sam takie pułapki budowałem

Wyrzucam. Podkopywanie dołków pod kimś jest nieetyczne hipokryto.

PS z perspektywy użalajacej się praczki na przedmiesciach świat faktycznie może opierać się tylko na pułapkach.


krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
07-09-2016 08:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Patrząc na stan mojego portfela to ja się raczej do tej biedoty zaliczam.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Marcina Trollosiewicza, czy Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Miałem na myśli to, że obecne działania są niewydajne. Są ludzie biedni (i zawsze będą, w porównaniu do bogatych), ale to nie powód by na siłę wyrównywać społeczeństwo.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365