Racjonalista - Strona głównaDo treści
Oskarżony Henry Kissinger

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
08-09-2016 09:28Arminius (25555 punktów)Oskarżony Henry Kissinger
Ocena 3 na 5
W swojej książce jemu poświęconej, Christopher Hitchens (guru nowofalowego ateizmu) nie zostawił na nim suchej nitki. Oskarżył go o popełnienie szeregu przestępstw, w tym zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Postawił mu kilkanaście konkretnych zarzutów i nazwał go " nikczemnym łgarzem o wyjątkowo dobrej pamięci". Książka została napisana w formie aktu oskarżenia, a jej autor formułując zarzuty, kierował się przy ich weryfikacji zasadami wypracowanymi podczas procesu norymberskiego. Jej tytuł brzmi: "The Trial of Henry Kissinger". Jej bohaterem i głównym oskarżonym jest Henry Kissinger - amerykański polityk żydowskiego pochodzenia, pełniący funkcję doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego i sekretarza stanu w administracji Richarda Nixona i Geralda Forda. W świetle materiału zaprezentowanego przez Hitchensa, Kissinger jawi się jako jeden z największych zbrodniarzy stąpający w tej chwili po kuli ziemskiej - a może i największy, albowiem można mu przypisać sprawstwo polecające i kierownicze oraz współsprawstwo polecające i kierownicze, skutkujące śmiercią kilku milionów ludzi, pomijając ogrom innych przestępstw. Spośród kilkunastu zarzutów o których wyżej, warto jest przedstawić skrótowo kilka najważniejszych, tworzących twarde jądro oskarżenia Hitchensa:

1. Kissinger odegrał kluczową rolę w zainicjowaniu i prowadzeniu niejawnej wojny w Kambodży w latach 1969 – 1973 – polegającej na przeprowadzaniu zakrojonych na gigantyczną skalę dywanowych bombardowań tego kraju, skutkujących śmiercią ok. 150 tysięcy cywilnych mieszkańców kraju. Wojna powyższa zrujnowała kraj do cna i umożliwiła przejęcie w nim władzy przez ludobójczych Czerwonych Khmerów.

2. Kissinger odegrał kluczową rolę w zainicjowaniu i prowadzeniu na gigantyczną skalę niejawnych, dywanowych bombardowań Laosu, podczas wojny wietnamskiej. W rezultacie ok. 70 tysięcy Laotańczyków straciło życie lub zostało rannych, z czego ok. 20 tysięcy już po zakończeniu wojny, w związku z używaniem przez armię amerykańską tzw. „cluster bombs”, cechujących się bardzo dużym odsetkiem niewypałów.

3. W 1971 r. Kissinger odegrał istotną rolę w zachęceniu władz Pakistanu do krwawego stłumienia niepokojów w Bengalu Zachodnim ( obecnie Bangladesz) – co – nota bene – zakończyło się finalnie wojną pakistańsko – indyjską. Szacuje się, iż interwencja Pakistanu kosztowała życie od ok. 200 tysięcy do 3 mln ofiar. 10 milionów Bengalczyków uciekło do Indii, gdzie ogromny, aczkolwiek nieoszczacowany odsetek spośród nich zmarł w obozach dla uchodźców.

4. Kissinger odegrał istotną rolę w zachęceniu i poparciu rządu Indonezji do krwawego stłumienia niepodległościowych dążeń Timorczyków Wschodnich w 1975 r. Skutkiem owej interwencji – w trakcie której armia Indonezji używała sprzętu dostarczonego przez USA – oraz w wyniku brutalnej 25 letniej okupacji Timoru przez Indonezję, zginęło ok. 250 tysięcy Timorczyków, 1/3 całej nacji.

W 1973 r. Henry Kissinger otrzymał..............................pokojową Nagrodę Nobla, aczkolwiek gwoli sprawiedliwości należy wyjaśnić, iż dwóch członków komitetu przyznającego nagrodę, zrezygnowała w proteście przeciwko jego kandydaturze.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

gorky105 (656 punktów)
Trzeba przyznać, że całkiem sporo tych zarzutów. Jest jednak jedno zasadnicze ALE. Sekretarz Stanu nie ma takiej władzy, aby móc zarządzić te wszystkie decyzje samodzielnie (poza pkt. 3) i każdą z nich musiał zatwierdzić prezydent USA na którego to (jako głównodowodzącego wojsk USA) spada większość odpowiedzialności za śmierć tylu osób.

Pokojowa nagroda nobla się Kissingerowi na pewno nie należała, ale też go nie demonizujmy. Sprawowanie władzy to często umiejętność podejmowania trudnych decyzji w celu zapewnienia jak najlepszej pozycji zarządzanemu przez siebie państwu.
08-09-2016 11:28 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)technika ekskulpowania
"Jest jednak jedno zasadnicze ALE. Sekretarz Stanu nie ma takiej władzy, aby móc zarządzić te wszystkie decyzje samodzielnie (poza pkt. 3) i każdą z nich musiał zatwierdzić prezydent USA na którego to (jako głównodowodzącego wojsk USA) spada większość odpowiedzialności za śmierć tylu osób."

Kissinger był spiritus movens tych przedsięwzięć. Prezydenci akceptowali i przekazywali do wykonania co czyni ich również odpowiedzialnymi.

"Sprawowanie władzy to często umiejętność podejmowania trudnych decyzji w celu zapewnienia jak najlepszej pozycji zarządzanemu przez siebie państwu".

Tą formułą można ekskulpować najwększego ludobójcę. I tak się - co smutne - dzieje. Bo jak terrorysta z ISIS zabije kilkadziesiąt osób wysadzając się w powietrze - to uchodzi za megapotwora i megazbrodniarza w mediach. A tu tymczasem w smokingu, wielce szanowany, konsultowany przez wielkich tego świata, chodzi sobie delikwent, który ma na sumieniu dziesiatki tysięcy ofiar więcej. W przypadku Kissingera pikantne i bardzo relewantne jest to, iż jego działania były także niezgodne w wielu wypadkach z amerykańskim porządkiem prawnym - a mimo to np. Hillary Clinton traktuje go w kategoriach mistrza - od którego należy pobierać nauki.

"The most heated moment in last night's Democratic debate wasn't over Wall Street or racial justice. Instead, it was over Henry Kissinger, a former US secretary of state who hasn't held political office since 1977 and whom Hillary Clinton had previously cited as a foreign policy expert who approved of her work.
"She talked about getting the approval or the support or the mentoring of Henry Kissinger," Bernie Sanders said. "Now, I find it kind of amazing, because I happen to believe that Henry Kissinger was one of the most destructive secretaries of state in the modern history of this country."
Sanders has a point. While Kissinger deserves real credit for some of America's most important Cold War victories, including Nixon's diplomatic opening to China, he is also responsible for some of its worst atrocities. The carpet-bombing of Cambodia, supporting Pakistan's genocide in Bangladesh, greenlighting the Argentinian dictatorship's murderous crackdown on dissidents - all of those were Kissinger initiatives, all pushed in the name of pursuing American national interests and fighting communism".

www.vox.co(*)9304/clinton-sanders-kissinger
08-09-2016 11:55 
 Ocena 1 na 1
gorky105 (656 punktów)Odp: technika ekskulpowania
>Tą formułą można ekskulpować najwększego ludobójcę. I tak się - co smutne - dzieje. Bo jak terrorysta z ISIS zabije kilkadziesiąt osób wysadzając się w powietrze - to uchodzi za megapotwora i megazbrodniarza w mediach.

Nie każdego, bo jest jednak wyraźna granica pomiędzy takim Hitlerem, który w imię chorej ideologii wymordował miliony ludzi, a takim Kissingerem, którego trudne decyzje podyktowane były chęcią ograniczenia strat wśród żołnierzy amerykańskich. Jako sekretarz generalny jest zobowiązany przede wszystkim strzec bezpieczeństwa obywateli swojego państwa, oraz stać na straży interesu swojego państwa. Cóż, świat nie jest czarno-biały jakby chcieli niektórzy.

Terrorysta z ISIS zabija w imię religii i nienawiści do tego co inne - dla niego zabijanie jest celem w samym sobie.
Dobry przywódca z kolei wolałby wielu śmierci uniknąć, ale musi dokonywać bilansu zysków i strat. Ludzie w swej masie nie są pacyfistami, a sekretarz generalny największego mocarstwa światowego tym bardziej pacyfistą być nie może.

>A tu tymczasem w smokingu, wielce szanowany, konsultowany przez wielkich tego świata, chodzi sobie delikwent, który ma na sumieniu dziesiatki tysięcy ofiar więcej. W przypadku Kissingera pikantne i bardzo relewantne jest to, iż jego działania były także niezgodne w wielu wypadkach z amerykańskim porządkiem prawnym

Krytykujesz Kissingera m.in. za bombardowania Laosu, oraz Kambodży. Zapominasz jednak, że Wietnam Północny wykorzystywał te kraje jako linie zaopatrzenia dla Vietkongu, oraz do przerzucania regularnych wojsk na południe. Amerykanie chcieli wygrać tę wojnę więc musieli przeciąć linie zaopatrzeniowe wroga wszelkimi możliwymi sposobami. Czy usprawiedliwia to śmierć dziesiątków tysięcy cywili? Nie. Czy było to konieczne z punktu widzenia interesu USA? Zdecydowanie tak.

Nie jest żadną tajemnicą, że USA nie zbudowały swojej potęgi na pacyfizmie, miłości do świata, oraz pragnieniu wolności.

Ostatecznie wolałbym na stanowisku sekretarza generalnego takiego Kissingera, który potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność za trudne decyzje, niż taką rozmemłaną Federicę Mogherini, która to płacze po zamachach i nie jest w stanie podjąć żadnych działań.

>www.vox.co(*)9304/clinton-sanders-kissinger

Artykuł dość tendencyjny. Wiele w nim komentarzy i ocen, oraz wpływania na emocje. Mało rzetelnej analizy. Np. postawienia pytania jaka była alternatywa wobec bombardowań Laosu i Kambodży. Śmierć kolejnych dziesiątek tysięcy amerykańskich żołnierzy?
08-09-2016 12:32 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)Paralele z Norymbergą
"Nie każdego, bo jest jednak wyraźna granica pomiędzy takim Hitlerem, który w imię chorej ideologii wymordował miliony ludzi, a takim Kissingerem, którego trudne decyzje podyktowane były chęcią ograniczenia strat wśród żołnierzy amerykańskich. Jako sekretarz generalny jest zobowiązany przede wszystkim strzec bezpieczeństwa obywateli swojego państwa, oraz stać na straży interesu swojego państwa. Cóż, świat nie jest czarno-biały jakby chcieli niektórzy".

Decyzje Kissingera nie były podyktowane chęcią ograniczenia strat wśród żołnierzy amerykańskich. Pierwszorzędnym motywem stojącym za decyzjami Kissingera była chęć utrzymania amerykańskiej dominacji w wielu regionach świata - bez względu na koszta, jak to widać na prztoczonych przykładach. I mając to na uwadze wypada tylko potwierdzić, iż jeżeli ekskuplujemy Kissingera, musimy też ekskulpować Hitlera, jeżeli nie za wszystkie to przynajmniej za szereg zbrodni które na nim ciążą. Przypominam też Panu, iż szereg decyzji Hitlera także można z powodzeniem uzasadnić checią ograniczenia strat wśród żołnierzy niemieckich czy niemieckiej ludności cywilnej.

"Terrorysta z ISIS zabija w imię religii i nienawiści do tego co inne - dla niego zabijanie jest celem w samym sobie".

Błędna małostkowość tej konstatacji jest wprost nie do uwierzenia. Jest zasadniczo inaczej. Terrorysta z ISIS (i inni tego typu) - zabija z chęci ślepej zemsty za zbrodnie takich delikwentów jak Kissinger et consortes, za zbrodnie na jego pobratymcach, dzieciach, rodzinie, zniszczenie jego domów, miejsc pracy itp. Dlaczego ta oczywista prawda jest tak trudna do zrozumienia? Innymi słowy, megazbrodnie terroryzmu państwowego w wykonaniu takich jak Kissinger generują mikrozbrodnie teroryzmu indywidualnego w wykonaniu takich jak terrorysta z ISIS

"Krytykujesz Kissingera m.in. za bombardowania Laosu, oraz Kambodży. Zapominasz jednak, że Wietnam Północny wykorzystywał te kraje jako linie zaopatrzenia dla Vietkongu, oraz do przerzucania regularnych wojsk na południe. Amerykanie chcieli wygrać tę wojnę więc musieli przeciąć linie zaopatrzeniowe wroga wszelkimi możliwymi sposobami. Czy usprawiedliwia to śmierć dziesiątków tysięcy cywili? Nie. Czy było to konieczne z punktu widzenia interesu USA? Zdecydowanie tak."

Wojna w Wietnamie była konsekwencją neokolonialnej, imperialistycznej polityki USA ( i w pierwszej fazie wojny Francji). Ho Szi Minh nie chciał być w inicjalnej fazie konfliktu komunistą. Chciał być nacjonalistą - ale na niezlaeżność Wietnamu nie chciały się zgodzić byłe potęgi kolonialne. Więc ubrał się w szatę marksisty i do realizacji swoich celów narodowych zsykał poparcie Sowietów. Podobnie było zresztą z Castro. Więc z punktu widzenia interesów USA, zasadnym i niezbędnym było prowadzić inną politykę zagraniczną. A nie idiotyczne błędy polityki fatalnej "naprawiać" uciekaniem się do metod mających wszelkie znamiona zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości.

"Nie jest żadną tajemnicą, że USA nie zbudowały swojej potęgi na pacyfizmie, miłości do świata, oraz pragnieniu wolności. "

No właśnie. I przykład z Kissingerem pokazuje jakimi metodami ową potęgę zbudowano. Oto właśnie w nim chodzi

"Artykuł dość tendencyjny. Wiele w nim komentarzy i ocen, oraz wpływania na emocje. Mało rzetelnej analizy. Np. postawienia pytania jaka była alternatywa wobec bombardowań Laosu i Kambodży. Śmierć kolejnych dziesiątek tysięcy amerykańskich żołnierzy?"

Artykuł podlinkowany w poprzednim poście miał ukazać status Kissingera - celebryty i guru, którego wielce poważa Hillary Clinton i wielce krytykuje - co znamienne - Barni Sanders.

"Np. postawienia pytania jaka była alternatywa wobec bombardowań Laosu i Kambodży. Śmierć kolejnych dziesiątek tysięcy amerykańskich żołnierzy?"

Alternatywą było prowadzenie innej polityki zagranicznej, zawzmankowanej w wypwiedzi wyżej - w rezultacie której nie doszłoby do działań zbrojnych zakrojonych na tak gigantyczną skalę. W chwili wybuchu i eskalacji wojny jedynym wyjśiem było wyjście z kraju, którego mieszkańcy nie życzyli sobie obecności amerykańskiej. Co do bombardowania Laosu i Kambodży - zadziwia pańska łatwość w usprawiedliwianiu zaatakowania krajów, które nie były zaangażowane bezpośrednio w konflikt. Znów więc przypominam, iż w ten sposób totalnie rozgrzesza sie Hitlera - na przykład za zajecie Sudetów czy Nadrenii i Północnej Westfalii. Proszę pamiętac, iż Hitchens oskarżył Kissingera uciekajac się do formuły norymberskiej - co jest wielce znamienne w kontekście czynionych przez nas porównan do Hitlera.

08-09-2016 12:57 
 Ocena 1 na 1
gorky105 (656 punktów)Odp: Paralele z Norymbergą
>Decyzje Kissingera nie były podyktowane chęcią ograniczenia strat wśród żołnierzy amerykańskich. Pierwszorzędnym motywem stojącym za decyzjami Kissingera była chęć utrzymania amerykańskiej dominacji w wielu regionach świata - bez względu na koszta, jak to widać na prztoczonych przykładach.

Żadne mocarstwo nie byłoby mocarstwem gdyby nie bezduszna polityka. Nie twierdzę, że Kissinger jest dobrym człowiekiem. Twierdzę, że był dobrym przywódcą dla swojego kraju. M.in. jego decyzje pomogły USA utrzymać pozycję światowego lidera w tak trudnym okresie. Żaden wielki przywódca w historii ludzkości nie ma do końca czystych rączek.

>I mając to na uwadze wypada tylko potwierdzić, iż jeżeli ekskuplujemy Kissingera, musimy też ekskulpować Hitlera, jeżeli nie za wszystkie to przynajmniej za szereg zbrodni które na nim ciążą. Przypominam też Panu, iż szereg decyzji Hitlera także można z powodzeniem uzasadnić checią ograniczenia strat wśród żołnierzy niemieckich czy niemieckiej ludności cywilnej.

Za samo wywołanie wojny bym Hitlera nie oskarżał. Niemcy miały tam jakieś swoje racje z którymi nie musimy się przecież zgadzać. Oskarżam go o prowadzenie wojny totalnej, skupionej na wyniszczaniu całych narodów. Oskarżam go o prowadzenie skrajnie ksenofobicznej i rasistowskiej polityki w imieniu której zamordowano miliony niewinnych ludzi.
Sama wojna jest jedynie przedłużeniem dyplomacji. Inną drogą do realizacji interesów państwa. Nie ma co liczyć, że ludzkość kiedykolwiek odrzuci drogę siły.

>Błędna małostkowość tej konstatacji jest wprost nie do uwierzenia. Jest zasadniczo inaczej. Terrorysta z ISIS (i inni tego typu) - zabija z chęci ślepej zemsty za zbrodnie takich delikwentów jak Kissinger et consortes, za zbrodnie na jego pobratymcach, dzieciach, rodzinie, zniszczenie jego domów, miejsc pracy itp. Dlaczego ta oczywista prawda jest tak trudna do zrozumienia? Innymi słowy, megazbrodnie terroryzmu państwowego w wykonaniu takich jak Kissinger generują mikrozbrodnie teroryzmu indywidualnego w wykonaniu takich jak terrorysta z ISIS

Oczywiście, że tak. Posłużyłem się pewnym skrótem myślowym i oczekiwałem, że to zrozumiesz. Rozwój fanatyzmu islamskiego jest oczywiście skutkiem błędnej polityki USA, ale same zabójstwa i akty terroru ISIS usprawiedliwia właśnie wolą Allaha.

>Wojna w Wietnamie była konsekwencją neokolonialnej, imperialistycznej polityki USA ( i w pierwszej fazie wojny Francji).

Żadna to tajemnica, że imperia prowadzą politykę imperialistyczną. Tak było i to się nie zmieni. Głos krytyki tego również nie zmieni. Tacy przywódcy jak Kissinger są zapewne niemoralni, ale są diablo skuteczni.

>Więc z punktu widzenia interesów USA, zasadnym i niezbędnym było prowadzić inną politykę zagraniczną. A nie idiotyczne błędy polityki fatalnej "naprawiać" uciekaniem się do metod mających wszelkie znamiona zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości.

Czyi jaką? Ustępstwa nie dość, że obniżyłyby prestiż USA, to jeszcze wzmocniłyby przeciwników tego państwa.

>No właśnie. I przykład z Kissingerem pokazuje jakimi metodami ową potęgę zbudowano. Oto właśnie w nim chodzi

To nie jest żadna wielka tajemnica. Wielu ludzi woli tkwić w hipokryzji i odrzucać takie myślenie, ale to nie zmienia rzeczywistości. Jeżeli państwo ma stać się mocarstwem i nim pozostać (na czym niezwykle zyskują obywatele tego państwa), to musi podejmować niemoralne decyzje.

>Alternatywą było prowadzenie innej polityki zagranicznej, zawzmankowanej w wypwiedzi wyżej - w rezultacie której nie doszłoby do działań zbrojnych zakrojonych na tak gigantyczną skalę. W chwili wybuchu i eskalacji wojny jedynym wyjśiem było wyjście z kraju, którego mieszkańcy nie życzyli sobie obecności amerykańskiej.

Z punktu widzenia USA konflikt był potrzebny. Nie zgodziłbym się z tym, że mieszkańcy Wietnamu nie życzyli sobie obecności USA, gdyż naród podzielił się na mniej więcej równe połowy, czyli przeciwników komunizmu i jego zwolenników.

>Co do bombardowania Laosu i Kambodży - zadziwia pańska łatwość w usprawiedliwianiu zaatakowania krajów, które nie były zaangażowane bezpośrednio w konflikt.

Powtórzę raz jeszcze, Wietnam Północny wykorzystywał te kraje jako linie zaopatrzeniowe czym pierwszy naruszył ich neutralność.

>Proszę pamiętac, iż Hitchens oskarżył Kissingera uciekajac się do formuły norymberskiej - co jest wielce znamienne w kontekście czynionych przez nas porównan do Hitlera.

Zgodnie z tą samą formułą można by oskarżyć praktycznie wszystkich oficerów ZSRR i całkiem sporą liczbę oficerów alianckich. Historię piszą zwycięzcy. Świat nie jest czarno-biały i nie składa się wyłącznie z tych dobrych i złych jak wpiera nam współczesna edukacja.

Podkreślę raz jeszcze, że nie twierdzę aby postępowanie Kissingera było moralnie słuszne.
08-09-2016 14:32 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)polityka racjonalnego upodmiotowiania
"Czyli jaką? Ustępstwa nie dość, że obniżyłyby prestiż USA, to jeszcze wzmocniłyby przeciwników tego państwa".

Racjonalną, w której wojna nie jest wiodącym środkiem jej kształtowania. Tak w przypadku Indochin jak i wielu innych państw - polityka USA polegająca na uznawaniu ich podmiotowości prowadziłaby w przeszłości do znacznie lepszych rezultatów jeżeli chodzi o poziom prestiżu tego państwa.
Zaraz po II wojnie światowej sędzia sądu najwyzszego USA nazwiskiem Douglas objechał kraje Bliskiego i Środkowego Wschodu. Opis tej węrdrówki zawarł w ksiażce "Strange Lands. Friendly People". Już sam tytuł jest wielce znamienny i świadczy o prestiżu USA wśród mieszkańców tych regionów. Douglas objechał owe obszary bez zadnej eskorty i nigdy nie doświadczył żadnych wrogich aktów ze strony lokalnych populacji - przeciwnie podkreśla na kartach swojej książki iż USA wśród autochtonów cieszyło się wielkim poważaniem , mitem i prestiżem. I co zostało z tego po półwieczu polityki bata? Odpowiedź jest przecież oczywista.

" Jeżeli państwo ma stać się mocarstwem i nim pozostać (na czym niezwykle zyskują obywatele tego państwa), to musi podejmować niemoralne decyzje".

Czyli na przykład o zbrodniach wojennych czy przeciwko ludzkości. Ale nawet jeżeli zaakceptujemy taką optykę to nie można w stypizowanych przestępstwach zawartych w konwencjach miedzynarodowych tworzyć kontratypów - z których będzie wynikało, iż jak jakieś państwo/nacja, chcąc zostać imperium wymordowało parę mln ludzi - to tego typu zachowanie automatycznie przestaje nosic znamiona przestępstwa.

"Z punktu widzenia USA konflikt był potrzebny. Nie zgodziłbym się z tym, że mieszkańcy Wietnamu nie życzyli sobie obecności USA, gdyż naród podzielił się na mniej więcej równe połowy, czyli przeciwników komunizmu i jego zwolenników".

I później właśnie w związku z taką a nie inną polityką USA tych prosowieckich i prokomunistycznych Wietnamczyków było coraz i coraz więcej. Więc gdy USA się ostatecznie wycofały z wojny - Wietnam Południowy sypnąl się jak domek z kart.

"Zgodnie z tą samą formułą można by oskarżyć praktycznie wszystkich oficerów ZSRR i całkiem sporą liczbę oficerów alianckich. Historię piszą zwycięzcy."

Oczywiście że tak. A to że historię piszą zwycięzcy - nie oznacza, iż przestępstwa zostały lub nie zostały popełnione.
gorky105 (656 punktów)Odp: polityka racjonalnego upodmiotowiania
>Racjonalną, w której wojna nie jest wiodącym środkiem jej kształtowania. Tak w przypadku Indochin jak i wielu innych państw - polityka USA polegająca na uznawaniu ich podmiotowości prowadziłaby w przeszłości do znacznie lepszych rezultatów jeżeli chodzi o poziom prestiżu tego państwa.
>Zaraz po II wojnie światowej sędzia sądu najwyzszego USA nazwiskiem Douglas objechał kraje Bliskiego i Środkowego Wschodu. Opis tej węrdrówki zawarł w ksiażce "Strange Lands. Friendly People". Już sam tytuł jest wielce znamienny i świadczy o prestiżu USA wśród mieszkańców tych regionów. Douglas objechał owe obszary bez zadnej eskorty i nigdy nie doświadczył żadnych wrogich aktów ze strony lokalnych populacji - przeciwnie podkreśla na kartach swojej książki iż USA wśród autochtonów cieszyło się wielkim poważaniem , mitem i prestiżem. I co zostało z tego po półwieczu polityki bata? Odpowiedź jest przecież oczywista.

Z Indochinami USA miały znacznie poważniejszy problem. Pamiętaj, że kolonialna polityka Francji doprowadziła do wzrostu nastrojów prokomunistycznych w społeczeństwie wietnamskim i w rezultacie komuniści przejęli władzę na północy kraju. USA nie mogło dopuścić do utworzenia kolejnego satelity ZSRR/ChRL, gdyż utraciłoby sporo prestiżu, oraz wpływów, więc zdecydowało się na interwencję militarną.

>Czyli na przykład o zbrodniach wojennych czy przeciwko ludzkości. Ale nawet jeżeli zaakceptujemy taką optykę to nie można w stypizowanych przestępstwach zawartych w konwencjach miedzynarodowych tworzyć kontratypów - z których będzie wynikało, iż jak jakieś państwo/nacja, chcąc zostać imperium wymordowało parę mln ludzi - to tego typu zachowanie automatycznie przestaje nosic znamiona przestępstwa.

Oczywiście, że będzie to nosiło znamiona przestępstwa, ale co to zmienia? Zwycięzców się nie sądzi.
A przywódców historia ocenia zazwyczaj po ich skuteczności.

>I później właśnie w związku z taką a nie inną polityką USA tych prosowieckich i prokomunistycznych Wietnamczyków było coraz i coraz więcej.

Zapominasz o wielu zbrodniach popełnianych przez Wietkong, oraz Wietnam Północny. Nie usprawiedliwiają one co prawda działań USA, ale dają pełniejszy obraz sytuacji rzezi jaką była tamta wojna.

>Więc gdy USA się ostatecznie wycofały z wojny - Wietnam Południowy sypnąl się jak domek z kart.

Wietnam Południowy posypał się poprzez fatalną w skutkach decyzję wycofania amerykańskiego wsparcia lotniczego.

>Oczywiście że tak. A to że historię piszą zwycięzcy - nie oznacza, iż przestępstwa zostały lub nie zostały popełnione.

Te przestępstwa istnieją jedynie w świadomości nielicznych ludzi. Większość wierzy w mityczną walkę ,,dobra ze złem". I jakbyśmy się nie pocili, to nikt tych zbrodniarzy nie posądzi. Life is brutal, a my tego nie zmienimy. Moim zdaniem trzeba akceptować świat takim jaki jest.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Odp: Oskarżony Henry Kissinger
Kissinger jest znany z zamiłowania do tzw. realpolitik. Nie dziwie się, że Telegram Blooda nie robił na nim wrażenia. Pakistan był antyradziecki, co było korzystne dla USA. A osłabienie Pakistanu, poprzez odłączenie się od niego Bangladeszu (Pakistan Wschodni) - nie było na rękę Amerykanom. Co tu dużo mówić... twarda polityka, nie z książek dla dzieci.
08-09-2016 20:14 
 Ocena 3 na 3
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Jednak Kissinger odnosił się do depesz Blooda tylko po to, by szydzić z jego tchórzostwa. "Ten konsul w Dhace ma słabe nerwy" - powiedział Nixonowi. "Keating też" - odparł prezydent. "Wszyscy siedzą w samym środku tego zamieszania, zupełnie jak w Biafrze. Chodzi głównie o to, żeby zachować spokój i nic nie robić. To nie nasza sprawa". "Czy oni nie rozumieją, że inaczej tylko pomoglibyśmy Indiom?" Kissinger się z nim zgadzał. "To rozwścieczyłoby Pakistan Zachodni. Pakistan Wschodni i tak nic by na tym nie zyskał, a Hindusi raczej nie słyną z wdzięczności". Choć Stany Zjednoczone miały istotny wpływ na działania Yahyi, Kissinger mówił: "W Pakistanie wciąż nie dzieje się najlepiej, ale nic nie możemy z tym zrobić". Zapewniał Nixona, że nie wywierają żadnych nacisków na Pakistan. "Powinniśmy się trzymać od tego z dala, tak jak w Biafrze, bo i co, u diabła, możemy z tym zrobić?" - pytał retorycznie prezydent. (Żaden z nich jakby nie dostrzegał, że stając po stronie władz Pakistanu, Stany Zjednoczone w pełni angażują się w ich działania). "Słuszna uwaga" - odparł Kissinger, Nixon zaś dorzucił: "Nie podoba mi się to, ale strzelanie do głodujących Biafrańczyków też mi się nie podobało"

29 marca Kissinger powiedział Nixonowi: "Wygląda na to, że Yahya ma pełną kontrolę nad Pakistanem Wschodnim". "To dobrze" - odparł prezydent. "Są sytuacje, w których użycie siły...". "W których użycie siły się opłaca" - dokończył za niego Kissinger. "Bo wszyscy eksperci mówili, że trzydzieści tysięcy ludzi nie może przejąć władzy nad siedemdziesięcioma pięcioma milionami. Cóż, to może się jeszcze zmienić, ale na razie wszystko się uspokoiło". Nixon, popadając w filozoficzną zadumę, rozprawiał głośno o korzyściach płynących z użycia przemocy: "Cóż, może świat się zmienił. Choć swoją drogą, kiedy spojrzymy na historię, okaże się, że trzydzieści tysięcy zdyscyplinowanych ludzi może bez trudu zapanować nad siedemdziesięcioma pięcioma milionami. Pomyśl tylko, co zrobili Hiszpanie, kiedy podbili Inków i całą resztę. I co zrobili Brytyjczycy, kiedy podbili Indie". "To prawda" - zgodził się z nim Kissinger. Z dala od Dhaki Nixon i Kissinger oddawali się bezpiecznie akademickim dyskusjom. "Tak czy inaczej, dobrze mu życzę" - kontynuował Nixon, mówiąc o Yahyi. "Lepiej, żeby Pakistan się nie rozpadł, to oczywiste. Pozostaje tylko pytanie, czy ktoś może rządzić tym cholernym krajem". Kissinger, pełen zrozumienia dla trudności, przed jakimi stał Yahya, odparł: "To prawda, a Bengalczykami zawsze rządziło się bardzo trudno"

Fragmenty z książki Gary J. Bass'a "Telegram konsula Blooda, Nixon, Kissinger i zapomniane ludobójstwo".

Tak prawdopodobnie prezydent i jego sekretarz stanu myśleli o sprawie.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że Kissinger zawarł z Biblioteką Kongresu Stanów Zjednoczonych umowę, która zamyka badaczom dostęp do jego dokumentów aż do śmierci i przez kolejne pięć lat, chyba że otrzymali jego pisemne zezwolenie.


Wróć do listy wątków działu Świat
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365