 |
Podludzie i ci normalni - a może warto być podczłowiekiem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-09-2016 15:34 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Podludzie i ci normalni - a może warto być podczłowiekiem?
-2 na 2 | Prowokacyjny tytuł to pierwszy odsiew. Ci normalni czytają dalej, a podludzie na starcie poczują dyskomfort - to niska samoocena. Podludzie po prostu czują, że ten tekst będzie o nich, a ci którzy nie są podludźmi pomyślą, że to tekst o jakichś tam innych ludziach. Gorszych.
Skąd ludzie nabywają przekonania? Każdy normalny człowiek podchodzi do analizy pozbywając się chwilowo swoich dotychczasowych przekonań. Podludzie analizują wszystko przez pryzmat tego co już wcześniej pomyśleli - znaczy, że są zmanipulowani. Słuchamy tego co mają do powiedzenia inni, szukamy różnych źródeł. Potem albo coś przyjmujemy, albo nie. To zależy od filtrów, przez pryzmat których patrzymy na świat. Podludzie nie potrzebują dowodu, ani argumentu. Kierują się głównie emocjami.
W tym tkwi sedno. Normalni ludzie potrafią popatrzeć na sytuację bez emocji. Umysł w danym momencie to tabula rasa, a dopiero potem następuje konfrontacja przemyśleń z emocjami. Trudna sprawa, podludzie wolą tego unikać i chcą pozostać przy dawnym światopoglądzie.
Kluczowe: podludzie obserwują świat przez pryzmat swojego ego. To perspektywa: JA żyję na tym świecie, JA mam wybór, JA lubię to i to, JA chcę tego, MNIE tak postrzegają. Tymczasem prawidłową perspektywą jest postawienie w centrum świata, a JA to tylko jego mały element. Nieważne co czuję, bo to może być nieprawidłowe. Nieważne co myślę i co mi się wydaje, bo to może być nieprawidłowe. Nieważne czego chcę, bo to może być zły wdruk w podświadomość.
I na końcu powstaje pytanie, do którego dochodzą tylko ci, którzy nie są podludźmi. Jak dostosować swoje JA do tego czego wymaga do prawidłowego życia ten świat? To pytanie nie ma odpowiedzi, dlatego ta wygoda podludzi jest uzasadniona.
Podludzie wierzą w coś bo wydaje im się, że "mogłoby tak być" co wynika z tego, że danej tezy nie da się obalić w 100% pokazując jasne dowody na jej niesłuszność. Czyli to taka indukcja bez późniejszej dedukcji, weryfikacji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | |
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Taki mam humor xD Widzę, że bliska jest Ci filozofia Nietzschego.
|
|
| |  | 2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | a propos humoru  Stalin i Chruszczow siedzieli w altance. Pili herbatę, rozmawiali. Zrobiło się ciemno, Stalin sposępniał. Chruszczow powiedział: - Pojadę już do domu, Józefie Wissarionowiczu, żona nie może się doczekać. - Nigdzie nie pójdziecie - odezwał się nagle Stalin. - Zostaniecie tutaj. - Żona będzie się denerwować, Józefie Wissarionowiczu. Stalin podniósł wzrok na Chruszczowa. To było tamto spojrzenie - żółte, rozwścieczone oczy. Chruszczow oczywiście został. Spał źle. Rano ubrał się i wyszedł do ogrodu. W altanie siedział Stalin. Pił herbatę. Chruszczow podszedł, przywitał się. Stalin upił łyk herbaty i spytał: - A wy kim jesteście? Jak się tu dostaliście? - Józefie Wissarionowiczu, to ja... Chruszczow. - Trzeba będzie wyjaśnić, kim jesteście - powiedział Stalin i wyszedł z altany. Dygoczący z przerażenia Chruszczow powlókł się do bramy. Po kilku krokach dogonił go wartownik. - Nikito Siergiejewiczu, towarzysz Stalin wszędzie was szuka. Chruszczow zawrócił do altany. Stalin znów tam był. Pił herbatę. - Gdzie się podziewaliście, Nikito Siergiejewiczu? - spytał ciepło. - Nie należy tak długo spać, nie mogłem się was doczekać.
|
|
5 na 5 | ZaKotem (8733 punktów) | >Prowokacyjny tytuł to pierwszy odsiew. Ci normalni czytają dalej, a podludzie na starcie poczują >dyskomfort - to niska samoocena. Podludzie po prostu czują, że ten tekst będzie o nich, a ci którzy >nie są podludźmi pomyślą, że to tekst o jakichś tam innych ludziach. Gorszych.
A co mają zrobić ci, którzy jakoś nie przyjmują do wiadomości istnienia "podludzi"?
Podpowiedź: nie każdy, kto nie przyznaje ci racji, automatycznie jest kretynem.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A co mają zrobić ci, którzy jakoś nie przyjmują do wiadomości istnienia "podludzi"?
Zmienić nazwę "podludzie" na inną, która pasuje do zjawiska, które opisałem. Niektórzy lubią polityczną poprawność i moje słowa wtedy są dla nich zbyt ostre. Hiperbola służy jednak tylko wzmocnieniu przekazu i emocji.
>Podpowiedź: nie każdy, kto nie przyznaje ci racji, automatycznie jest kretynem.
A czy pisałem, że jest? Zobacz, napisałeś coś co każdy może napisać gdy nie ma racji. Zamiast odnieść się do treści wyprodukowałeś TYPOWY tekst świadczący o tym, że się nie zgadzasz, ale nie umiesz tego wyrazić odnosząc się do treści. Czyste emocje.
|
|
|  | darzec (676 punktów) (zablokowany) |
>Zmienić nazwę "podludzie" na inną, która pasuje do zjawiska, które opisałem.
Teraz jest to do przełknięcia. W niektórych kwestiach peawnie jestem "podludziem" z lenistwa, czy z braku czasu nie skorygowałem utartych poglądów z rzeczywistością. Weźmy fakty historyczne. Kazda ekipa na swoją modłę je ustawia. Dobrzy, źli raz Ci innym razem Tamci. Punkt widzenia zależy od rządzących w danym momencie. Jakimi źródłami więc się kierować. Nie wiadomo.
|
|
2 na 2 | Belfer00 (720 punktów) | >Każdy normalny człowiek podchodzi do analizy pozbywając się chwilowo swoich dotychczasowych przekonań. >Podludzie analizują wszystko przez pryzmat tego co już wcześniej pomyśleli - znaczy, że są zmanipulowani.
>Podludzie nie potrzebują dowodu, ani argumentu. Kierują się głównie emocjami. >Normalni ludzie potrafią popatrzeć na sytuację bez emocji. >Umysł w danym momencie to tabula rasa, a dopiero potem następuje konfrontacja przemyśleń z emocjami. >podludzie wolą tego unikać i chcą pozostać przy dawnym światopoglądzie.
>Kluczowe: podludzie obserwują świat przez pryzmat swojego ego. >Tymczasem prawidłową perspektywą jest postawienie w centrum świata, a JA to tylko jego mały element.
>I na końcu powstaje pytanie, do którego dochodzą tylko ci, którzy nie są podludźmi. >Jak dostosować swoje JA do tego czego wymaga do prawidłowego życia ten świat? >To pytanie nie ma odpowiedzi, dlatego ta wygoda podludzi jest uzasadniona.
Reakcja czytających rzeczywiście odruchowa. To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z nazizmem. Dostrzegam w Twojej koncepcji pewne zbieżności z teorią poziomów świadomości Joanny Rajskiej. Tylko Ty chyba sugerujesz, że dany człowiek po prostu należy do jakiejś kategorii (normalnych, podnormalnych, może i nadnormalnych) a Rajska kładzie nacisk na możliwość rozwoju i przechodzenia na wyższy poziom. "Podczłowiek" to w klasyfikacji Rajskiej poziom drugi czy trzeci, a ten poziom, który nazywasz "normalnym" to czwarty czy piąty. Ale pytanie "jak dostosować siebie do świata" pochodzi raczej z poziomu trzeciego. Na czwartym pytamy "gdzie jest prawda i sens?", a na piątym zaczynamy uzyskiwać odpowiedzi i potrafimy zmienić nie tylko siebie lecz i świat. Pozdrawiam.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Takich teorii jest wiele, ale ta do mnie nie przemawia. Lepsza jest np teoria dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dabrowskiego. Takie pytania czlowiek zadaje sobie rownolegle, ale zeby pytac o to jak sie dostosowac, trzeba bylo najpirtw zadac sobie pytanie o prawde i wartosci.
W mojej sytuacji wyglada to tak: nie moge tego co lubie, musze to czego nie lubie. Skoro juz na sile zyje, to musze sie dostosowac. Nie moge lubic, musze musiec. Sensu nie ma, prawda boli i jest gorzka. Trzeba sie do niej jakos dostosowac, albo czekac na koniec.
|
|
|  | | Belfer00 (720 punktów) | >Takich teorii jest wiele, ale ta do mnie nie przemawia. >Lepsza jest np teoria dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego. >Takie pytania człowiek zadaje sobie równolegle, ale żeby pytać o to jak się dostosować, trzeba było najpierw zadać sobie pytanie o prawdę i wartości. Osoba na trzecim poziomie przyjmuje (uważa), że jest "po prostu" jeden świat, i to do niego "należy" się dostosować. Swój światopogląd i system wartości (wzięte od innych) uważa za "jedynie słuszne". Traktuje osoby przedstawiające inne drogi jako (nieszkodliwych lub szkodliwych) dziwaków. Dopiero na czwartym poziomie zdaje sobie sprawę z wielości i różnorodności możliwych dróg ("narracji") i poważnie bierze je pod uwagę. Próbując "dopasować" teorię Rajskiej i teorię dezintegracji pozytywnej możnaby chyba umieścić dezintegrację między trzecim a czwartym poziomem. Rajska stwierdza, że od poziomu czwartego człowiek jest w pewnym sensie "nieprzystosowany" ("nienormalny", "ponadnormalny"), a "normalni" (przeciętni) są ludzie na poziomie drugim i trzecim. Natomiast Ty (o ile dobrze Cię rozumiem) określasz (co uważam za znaczące) osoby na wyższych poziomach jako "normalnych ludzi", a te na niższych jako wręcz "podludzi". Czyli stawiasz ludziom wyższe wymagania niż Rajska.
>W mojej sytuacji wygląda to tak: nie mogę tego co lubię, muszę to czego nie lubię. Na pewno?
>Skoro już na siłę żyję, to muszę się dostosować. Do czego? Do świata (którego?)? Do własnych zasad (wymagań)?
>Nie mogę lubić, muszę musieć. Dlaczego?
>Sensu nie ma, prawda boli i jest gorzka. Która prawda?
>Trzeba się do niej jakoś dostosować, albo czekać na koniec. Dlaczego tylko takie drogi?
A co do pytania z tytułu: jednak chyba nie warto (nawet wzamian za uniknięcie cierpienia).
Pozdrawiam.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Osoba na trzecim poziomie przyjmuje (uważa), że jest "po prostu" jeden świat, i to do niego "należy" się dostosować. >Swój światopogląd i system wartości (wzięte od innych) uważa za "jedynie słuszne". >Traktuje osoby przedstawiające inne drogi jako (nieszkodliwych lub szkodliwych) dziwaków.
No i właśnie tu są pewne niespójności. Z jednej strony piszesz tu o tym co ja nazywam podludźmi - są jakieś przekonania na temat świata, które ma dany osobnik (wzięte z otoczenia) i ktoś taki myśli "tak jest". Jakaś grupa ludzi jest do tego dostosowana i ona tak robi i to jest "normalne", więc "tak trzeba". Z drugiej strony ja piszę o tym, że świat rzeczywiście jest jaki jest (prawda ontologiczna), ale my nie znamy tej prawdy, tylko mamy różne koncepcje na jej temat. Jednak jest nauka i poważne badania i są brednie, które albo ludzie często powtarzają grupowo (i są to różne slogany, albo odzywki typu "co mówić gdy rozmawiasz z lewakiem/prawakiem/katolem"), albo roją sobie sami.
>Dopiero na czwartym poziomie zdaje sobie sprawę z wielości i różnorodności możliwych dróg ("narracji") i poważnie bierze je pod uwagę.
Ale wielość i różnorodność dotyczy głównie głupoty. Spojrzenie "z wyższego poziomu" sprowadza wiele rzeczy do prostych algorytmów, gdzie większość widzi coś transcendentnego, co wynika z niezrozumienia.
>Próbując "dopasować" teorię Rajskiej i teorię dezintegracji pozytywnej możnaby chyba umieścić dezintegrację między trzecim a czwartym poziomem. >Rajska stwierdza, że od poziomu czwartego człowiek jest w pewnym sensie "nieprzystosowany" ("nienormalny", "ponadnormalny"), a "normalni" (przeciętni) są ludzie na poziomie drugim i trzecim. >Natomiast Ty (o ile dobrze Cię rozumiem) określasz (co uważam za znaczące) osoby na wyższych poziomach jako "normalnych ludzi", a te na niższych jako wręcz "podludzi". >Czyli stawiasz ludziom wyższe wymagania niż Rajska.
A może ona jest po prostu zbyt poprawna politycznie. Rozumienie pewnych podstawowych zależności nie powinno być traktowane jako ponadnormalne. Szczególnie, że żaden człowiek nie jest i nigdy nie był nadzwyczajny.
>>W mojej sytuacji wygląda to tak: nie mogę tego co lubię, muszę to czego nie lubię. >Na pewno?
Tak.
>>Skoro już na siłę żyję, to muszę się dostosować. >Do czego? >Do świata (którego?)? >Do własnych zasad (wymagań)?
Do przyczyn i skutków, które tu obowiązują.
>>Nie mogę lubić, muszę musieć. >Dlaczego?
Bo to czego chcę i co lubię jest złe. Mam możliwość wyboru tego co zrobię, ale nie mam wyboru na temat tego co będę czuł. Tzn mogę jedynie sprawić żeby emocje nie były zbyt odczuwalne. Trzeba potem po nie sięgać wgłąb psychiki, ale to dobry stan, bo cierpienie nie jest wtedy na pierwszym planie.
>>Sensu nie ma, prawda boli i jest gorzka. >Która prawda?
Naukowa.
>>Trzeba się do niej jakoś dostosować, albo czekać na koniec. >Dlaczego tylko takie drogi?
Bo nie ma (znanego) sposobu na to żeby przestały mi się podobać kobiety z nadwagą, a zaczęły normalne. Nie ma też sposobu na pogodzenie się z tym, że w związku z tym nie mam szansy na miłość. I tu kolejna ważna sprawa - taka sytuacja uświadomiła mnie (wstyd, że tak późno), że ta cała miłość to oszustwo. Właściwie wiedziałem o tym wcześniej, ale nie chciałem tak myśleć. Emocje (jak u typowych podludzi, którym jeszcze wtedy zdecydowanie byłem) nie pozwalały myśleć, że miłości nie ma, a jest tylko dobór naturalny - mechanizm tej samej ewolucji, która "sprawiła", że zwierzęta się zjadają, cierpią z bólu, są odsiewane przez środowisko. Ludzie są tylko bardziej zaawansowanymi zwierzętami. To co się tu dzieje to tylko procesy, które z jakiegoś powodu się tu odbywają i nie wiadomo co przyniosą, ale raczej nic dobrego. Wszystko można sprowadzić do zapisu jakiegoś kodu, bo nawet jak ludzie odczuwają emocje i mówią, że to sens, to tak naprawdę to tylko pożądany stan neuroprzekaźników i zwierzęcy mechanizm danego osobnika. Treść, jego narkotyczne wrażenie głębi są bez znaczenia. Chodzi tylko o narkotyk i obiekty (często także mentalne, iluzoryczne) dające pożądany stan odczuwania. Tylko, że ludzie żeby czuć te pozytywne emocje muszą się okłamywać. Muszą mieć "prosty świat" gdzie "tak po prostu jest" i "trzeba się dostosować" i w tym świecie musi się dziać dla danego osobnika coś co "jest dobre". Mnogość spojrzeń sprowadza wszystko do braku wartości i opisu - kodu.
>A co do pytania z tytułu: jednak chyba nie warto (nawet wzamian za uniknięcie cierpienia). >Pozdrawiam. >
Też tak uważam. Czasem po prostu się nie da, choć pod niektórymi względami każdy zalicza się do kategorii podludzi, bo cały ten gatunek to bubel ewolucji.
|
|
krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Przekonanie to przewaga jednej emocji nad drugą, która w sytuacji alternatywy - konieczności wyboru, doprowadzi do określonego przełomu.
Im bardziej złożone emocje, tym bardziej złożone przekonania i tym więcej wątpliwości przy przełomie. Podważanie własnych odczuć jest pochodną tzw. inteligencji czyli pochodną poziomu złożoności emocji.
Tak czy siak pozostajemy w wymiarze emocji bo w tym wymiarze operuje osobowość. Nie ma osobowości ponad emocjami, tzn. ponad potrzebami, popędami, zahamowaniami bo to one przecież są przyczyną osobowości.
|
|
-3 na 3 | meuszjkl (95 punktów) | Bycie podczłowiekiem jest komfortowe, wystarczy ślepo podążać za stadem. Na ten przykład, osoba uważająca się za dobrą(niosąca pomoc, postępująca życzliwe, niewyrządzająca krzywdy innym) w momencie racjonalnego rozumowania, natychmiastowo ze swojej diety powinna wyeliminować produkty mięsne aby żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami odnośnie dobroci. Sądzę że osobę "dobrą" taka treść automatycznie rusza i nie chciałaby się tam znajdować i czynnie uczestniczyć: www.youtub(*)R3_fI3pvBrAXb-eqnfEzAa_DC_17NMTa sytuacja szczególnie nie różni się od tego co robili - na ten przykład naziści przerabiając ludzi na mydło. Co ciekawe, jeśli postawilibyśmy tam psa, kotka(ogólnie - zwierzęta domowe) to ludzie zareagowali by w sposób negatywny - emocjonalny smutek i chęć dojechania oprawców, a tak to spoko, nie ma sprawy, to tylko brudna świnia którą nadziewamy przy obiedzie na widelec. Tak sobie żem teraz pomyślał że z tego można by zrobić całkiem niezły film, coś jak "Życie jest piękne", "Chłopiec w pasiastej piżamie" i zgarnąć furę forsy. Będąc racjonalistą należałoby albo zmienić swój pogląd na temat dobroci albo stać się weganem lub przynajmniej wegetarianinem. Opcja pierwsza będzie miała głęboki wpływ na życie - powiem wręcz że jest to prosta droga do akceptacji kanibalizmu (niepraktykowaniu wyłącznie poprzez sankcje prawne) ze względu na przedefiniowanie pojęcia "zwierzęcia" i zrozumieniu że człowiek jest niczym innym jak zwierzem tylko posiadająca lepszą jednostkę myślącą. Zmienia to także pogląd na ludzi jako mięsożernych morderców. Opcja druga jest zaś problematyczna bo należy szukać zamienników aby dostarczyć do organizmu odpowiednie składniki odżywcze. W tym momencie najłatwiejszym rozwiązaniem jest być podczłowiekiem któremu Bóg powiedział że jeść zwierzęta można i nie ma w tym nic złego. Ludzie podążają stadnie i nie zastanawiają się nad sprawami ELEMENTARNYMI przyjmując jakieś p*****lolo za pewnik. Niedawny morderca z Polski powiedział że dobry mięsożerca powinien chodź raz w życiu upolować swoje jedzenie i ma absolutną rację - ludzie dopiero wtedy zaczynają się nad tą sprawą zastanawiać, bo pójście do sklepu po mięsko które nie ma niemiłego zapachu takich refleksji zdecydowanie nie wywoła. Więc jeśli znajdziecie osobą uważającą się za "dobrą" spytajcie czy je mięso, jeśli odpowie że je to wiecie o niej już dwie rzeczy, że nie jest dobra a w dodatku używa swojego mózgu w miałki sposób. Znam wielu weganów i o nich mogę powiedzieć że są dobrzy, ja nie jestem dobry chodź chyba bym chciał - jednak brak pracy, z racji studiów dziennych, bezpośrednio przekłada się na niskie saldo na koncie, co zaś bezpośrednio przekłada się na niemożność decydowania o tym co się je. Oczywiście można kombinować, ale na pewno nie przez 365 dni w roku i na pewno nie narażając organizmu na niedobory elementarnych składników.
|
|
 | 1 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | Zaakceptowałeś już kanibalizm czy dopiero zmierzasz do tego?
|
|
|  | | meuszjkl (95 punktów) | >Zaakceptowałeś już kanibalizm czy dopiero zmierzasz do tego? >
Przykro mi że nie wiesz co dokładnie napisałem w tamtym poście. Mam wytłumaczyć?
|
|
 | 1 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Mam dla ciebie złą wiadomość: Hitler był wegetarianinem. Wegetarianka, która dokona aborcji jest dobra czy zła? A gdy w ciąży pije i ćpa?
Wegetarianka tak zła, że aż wkurwiona to ja.
Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
|
|
|  | | meuszjkl (95 punktów) | >Mam dla ciebie złą wiadomość: Hitler był wegetarianinem. >Wegetarianka, która dokona aborcji jest dobra czy zła? >A gdy w ciąży pije i ćpa? >Wegetarianka tak zła, że aż wkurwiona to ja. >Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
Rymy jak u Cypisa, ale u niego przynajmniej wychodzi na świat pełna całość, u ciebie - bełkot.
|
|
| |  | 2 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>Mam dla ciebie złą wiadomość: Hitler był wegetarianinem. >>Wegetarianka, która dokona aborcji jest dobra czy zła? >>A gdy w ciąży pije i ćpa? >>Wegetarianka tak zła, że aż wkurwiona to ja. >>Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami. >Rymy jak u Cypisa, ale u niego przynajmniej wychodzi na świat pełna całość, u ciebie - bełkot. > Napisał student,który nie potrafi liczyć cen w sklepie.
Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
|
|
| | |  | -2 na 2 | meuszjkl (95 punktów) | >>>Mam dla ciebie złą wiadomość: Hitler był wegetarianinem. >>>Wegetarianka, która dokona aborcji jest dobra czy zła? >>>A gdy w ciąży pije i ćpa? >>>Wegetarianka tak zła, że aż wkurwiona to ja. >>>Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami. >>Rymy jak u Cypisa, ale u niego przynajmniej wychodzi na świat pełna całość, u ciebie - bełkot. >> >Napisał student,który nie potrafi liczyć cen w sklepie. > Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
Typowy mięsożerca, myślący że nażre się papryki, cebuli, śliwek i będzie si. Nie. Załącz myślenie.
|
|
| | | |  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | :D:D:D
Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Na ten przykład, osoba uważająca się za dobrą(niosąca pomoc, postępująca życzliwe, niewyrządzająca krzywdy innym) w momencie racjonalnego rozumowania, natychmiastowo ze swojej diety powinna wyeliminować produkty mięsne aby żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami odnośnie dobroci.Nieuprawniony wniosek. Zabijanie w odpowiednich warunkach (żeby zwierzęta nie cierpiały) po to żeby zjeść to nie zło, tylko natura naszego gatunku, za którą nie odpowiadamy. To już wina świata, czy tam dla wierzących Boga. > Sądzę że osobę "dobrą" taka treść automatycznie rusza i nie chciałaby się tam znajdować i czynnie uczestniczyć:> www.youtub(*)R3_fI3pvBrAXb-eqnfEzAa_DC_17NM> Ta sytuacja szczególnie nie różni się od tego co robili - na ten przykład naziści przerabiając ludzi na mydło.To już nie jest wina konsumenta. Możemy jedynie walczyć o dobre warunki dla zwierząt. Ja np jem mięso, ale gdyby nie było go w sklepach, to zabijałbym zwierzęta w taki sposób żeby nie cierpiały. > Co ciekawe, jeśli postawilibyśmy tam psa, kotka(ogólnie - zwierzęta domowe) to ludzie zareagowali by w sposób negatywny - emocjonalny smutek i chęć dojechania oprawców, a tak to spoko, nie ma sprawy, to tylko brudna świnia którą nadziewamy przy obiedzie na widelec.A tu trafiłeś w punkt. Tu wychodzi zakłamanie tych niby "dobrych" ludzi. Oni mają wtłoczone do głowy jakieś przekonania, że coś jest dobre, a coś złe i na tej podstawie reagują emocjonalnie. Chcą czuć się tymi dobrymi, bo to daje im zastrzyk pozytywnych emocji, czyli narkotyku. Okłamują się dla naćpania. "Dobro" jest też fikcyjną ideą wytworzoną po to żeby ludzie się oszukiwali, a także chcieli żyć (taaa, bo życie jest niby najważniejsze, skąd ja to znam...) "Dobro" to strategia dotycząca akceptacji przez społeczeństwo. Może być kartą przetargową, służy poprawieniu sobie samooceny. > Będąc racjonalistą należałoby albo zmienić swój pogląd na temat dobroci albo stać się weganem lub przynajmniej wegetarianinem.Przecież wegetarianizm i weganizm to ideologie takie jak religie, choć bywają dla niektórych ludzi racjonalnym wyborem dotyczącym żywienia. > Opcja pierwsza będzie miała głęboki wpływ na życie - powiem wręcz że jest to prosta droga do akceptacji kanibalizmu (niepraktykowaniu wyłącznie poprzez sankcje prawne) ze względu na przedefiniowanie pojęcia "zwierzęcia" i zrozumieniu że człowiek jest niczym innym jak zwierzem tylko posiadająca lepszą jednostkę myślącą.Jak czytam takie wpisy to nie jestem pewien czy taką lepszą. Człowiek jest innym gatunkiem. Lew zjadający antylopę nie jest kanibalem. > W tym momencie najłatwiejszym rozwiązaniem jest być podczłowiekiem któremu Bóg powiedział że jeść zwierzęta można i nie ma w tym nic złego. Ludzie podążają stadnie i nie zastanawiają się nad sprawami ELEMENTARNYMI przyjmując jakieś p*****lolo za pewnik.No tak, jedni powtarzają wypociny z Biblii, a inni wierzą we własne urojenia. > Niedawny morderca z Polski powiedział że dobry mięsożerca powinien chodź raz w życiu upolować swoje jedzenie i ma absolutną rację - ludzie dopiero wtedy zaczynają się nad tą sprawą zastanawiać, bo pójście do sklepu po mięsko które nie ma niemiłego zapachu takich refleksji zdecydowanie nie wywoła.Wybitny autorytet. > Więc jeśli znajdziecie osobą uważającą się za "dobrą" spytajcie czy je mięso, jeśli odpowie że je to wiecie o niej już dwie rzeczy, że nie jest dobra a w dodatku używa swojego mózgu w miałki sposób.Bo nie pasuje to do Twojego wymyślonego pojęcia "dobra"? > Znam wielu weganów i o nich mogę powiedzieć że są dobrzyŚwietny wyznacznik "dobra" > ja nie jestem dobry chodź chyba bym chciałPo co? > jednak brak pracy, z racji studiów dziennych, bezpośrednio przekłada się na niskie saldo na koncie, co zaś bezpośrednio przekłada się na niemożność decydowania o tym co się je. Oczywiście można kombinować, ale na pewno nie przez 365 dni w roku i na pewno nie narażając organizmu na niedobory elementarnych składników.To weganie i wegetarianie są jacyś bogaci?
|
|
|  | | meuszjkl (95 punktów) | >Nieuprawniony wniosek. Zabijanie w odpowiednich warunkach (żeby zwierzęta nie cierpiały) po to żeby zjeść to nie zło, tylko natura naszego gatunku, za którą nie odpowiadamy. To już wina świata, czy tam dla wierzących Boga.
Natura jest zła - walczysz z nią przez całe życie. Zachowanie człowieka w dzisiejszych czasach bardzo odbiega od bytu "naturalnego".
>To już nie jest wina konsumenta. Możemy jedynie walczyć o dobre warunki dla zwierząt. Ja np jem mięso, ale gdyby nie było go w sklepach, to zabijałbym zwierzęta w taki sposób żeby nie cierpiały.
Rozumiem, z tym że mając taką postawę nie powinieneś mieć obiekcji w zabijaniu ludzi w taki sposób aby nie cierpieli. To jest praktycznie to samo, zwierze i zwierze. Kotka i pieska nie zabijam, świnkę zabijam, a człowieka to już skandal i 25 lat więzienia - jest to brak wyciągania logicznych wniosków, próba ucieczki od prawdy.
>Przecież wegetarianizm i weganizm to ideologie takie jak religie, choć bywają dla niektórych ludzi racjonalnym wyborem dotyczącym żywienia.
Jeśli byłbym za tym aby znieść karę śmierci to czy byłbym ideologiem? Kwestia sporna. Zwykły prosty pogląd "nie popieram kary śmierci" tak jak "nie jem mięsa". Prosta deklaracja - nie jakaś złożone ideololo.
>Człowiek jest innym gatunkiem. Lew zjadający antylopę nie jest kanibalem.
Kanibalizm wśród zwierząt jest procesem normalnym.
>Po co?
Dam ci plusa jeśli znajdziesz odpowiedź na te pytanie. Nie wiem.
>To weganie i wegetarianie są jacyś bogaci?
Bogactwo to posiadanie średniego dobrze prosperującego przedsiębiorstwa...
>Wybitny autorytet.
Zły autorytet(nawet potępiam), ale nawet Hitler czasem mówił z sensem...
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Natura jest zła - walczysz z nią przez całe życie.
Walczę z jej niektórymi aspektami.
>Zachowanie człowieka w dzisiejszych czasach bardzo odbiega od bytu "naturalnego".
Nie odbiega. To natura obecnego człowieka taka jest, a jedzenie mięsa nie jest nowym wymysłem.
>>To już nie jest wina konsumenta. Możemy jedynie walczyć o dobre warunki dla zwierząt. Ja np jem mięso, ale gdyby nie było go w sklepach, to zabijałbym zwierzęta w taki sposób żeby nie cierpiały. >Rozumiem, z tym że mając taką postawę nie powinieneś mieć obiekcji w zabijaniu ludzi w taki sposób aby nie cierpieli.
Aha czyli jak lubisz jeść czekoladę to nie powinieneś mieć obiekcji do jedzenia gówna. Wspaniały tok myślenia.
>To jest praktycznie to samo, zwierze i zwierze.
Super, to zamknę Cię w klatce.
>Kotka i pieska nie zabijam, świnkę zabijam, a człowieka to już skandal i 25 lat więzienia - jest to brak wyciągania logicznych wniosków, próba ucieczki od prawdy.
Bzdura. Jedynie porównanie zabijania kotka i pieska ze świnką jest dobre. Wychodzi tu na jaw użyteczność tych zwierząt. Świnia jest nam potrzebna jako pożywienie, a kotek do głaskania i zabijania szkodników. Emocje przesłaniają ludziom te proste fakty tworząc iluzję "świnie się zabija i to ok, a zabójstwo kota to skandal". Dla takiego chińczyka to będzie jednak normalne.
Jeśli chodzi o zabójstwa i ludzi - jestem za eutanazją na życzenie, za aborcją na życzenie. Kiedyś byłem za karą śmierci, ale potem zmieniłem zdanie, że lepsze jest testowanie leków i kosmetyków na najgorszych więźniach (pedofilach, gwałcicielach, seryjnych mordercach), zamiast na myszach. Ludzkie życie jak i każde inne nie ma żadnej wartości samej w sobie. Dopiero pewne czynniki tą wartość nadają i siłą rzeczy nie mogą tego zrobić innym zwierzętom niż ludzie.
Ponadto jestem za sterylizacją plebsu. Uważam, że rodzenie dzieci i planowanie ciąży zazwyczaj jest niemoralne.
>Jeśli byłbym za tym aby znieść karę śmierci to czy byłbym ideologiem? Kwestia sporna. Zwykły prosty pogląd "nie popieram kary śmierci" tak jak "nie jem mięsa". Prosta deklaracja - nie jakaś złożone ideololo.
Chodzi o otoczkę ideologiczną. Nie jest ona potrzebna i szanuję wegetarian, którzy nie jedzą mięsa z powodów użytecznych, np dlatego, że to zmniejsza szansę na raka i zachorowanie na serce.
>>Człowiek jest innym gatunkiem. Lew zjadający antylopę nie jest kanibalem. >Kanibalizm wśród zwierząt jest procesem normalnym.
Wśród niektórych gatunków, więc nie manipuluj.
>>Po co? >Dam ci plusa jeśli znajdziesz odpowiedź na te pytanie. Nie wiem.
Nie szukam na nie odpowiedzi, tylko pytam Ciebie. Ja nie muszę być na siłę "dobry".
>>To weganie i wegetarianie są jacyś bogaci? >Bogactwo to posiadanie średniego dobrze prosperującego przedsiębiorstwa...
Ale nie o tym rozmawiamy. Uciekasz od odpowiedzi. Zresztą nie pierwszy raz. Pisałeś już, że upodobania seksualne można łatwo zmienić, a do dziś nie napisałeś jak.
>>Wybitny autorytet. >Zły autorytet(nawet potępiam), ale nawet Hitler czasem mówił z sensem...
A czasem bez.
|
|
| | |  | | meuszjkl (95 punktów) | >Aha czyli jak lubisz jeść czekoladę to nie powinieneś mieć obiekcji do jedzenia gówna. Wspaniały tok myślenia.
Jak dla mnie bez analogii. Nie mówię o kwestii walorów smakowych. Czym innym jest nie jeść gówna bo ci nie smakuje a czym innym jest nie zabijać ludzi bo nie. Nie masz narządu który dawałby ci sygnał że jest to niedobre. Może mózg...Ale to zależy wyłącznie od nabytych poglądów. Jeśli by ci od dziecka wmawiano że trzymanie murzynków w klatce jest dobre to byś najpewniej nie widział w tym niczego złego.
>Ale nie o tym rozmawiamy. Uciekasz od odpowiedzi. Zresztą nie pierwszy raz. Pisałeś już, że upodobania seksualne można łatwo zmienić, a do dziś nie napisałeś jak.
Nie uciekam. Wskazuję jedynie na sam fakt posiadania jakichkolwiek pieniędzy a nie o bogactwach - zadałeś złe pytanie.
Można zmienić, ale nikt z zewnątrz za Ciebie tego nie zrobi. Jest to tak samo proste jak zaprzestanie palenia papierosów - identyczna kwestia.
>A czasem bez.
Przeważnie.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Aha czyli jak lubisz jeść czekoladę to nie powinieneś mieć obiekcji do jedzenia gówna. Wspaniały tok myślenia.> Jak dla mnie bez analogii. Nie mówię o kwestii walorów smakowych.Ja też nie. I wydaje mi się, że powinieneś zmienić forum, bo to jak sama nazwa wskazuje jest dla racjonalistów. Nie dla samozwańczych guru, fantastów, ideologów i konfabulantów. Napisałeś: > >Rozumiem, z tym że mając taką postawę nie powinieneś mieć obiekcji w zabijaniu ludzi w taki sposób aby nie cierpieli.Więc ja wyciągnąłem idealną analogię co do tej sztuczki erystycznej, którą tu zaserwowałeś. To taki chwyt retoryczny z mojej strony, w przeciwieństwie do Ciebie bez erystyki. Chodzi o wykazanie Ci,że wyciągnąłeś nieuprawniony wniosek z "przesłanki". Wydawało mi się, że pisząc w ten sposób uświadomię Ci to, ale widzę dalsze konfabulacje, racjonalizacje, manipulacje, więc tym razem wyjaśniłem łopatologicznie. Tak żeby dotarło. > Jeśli by ci od dziecka wmawiano że trzymanie murzynków w klatce jest dobre to byś najpewniej nie widział w tym niczego złego.Bzdura. Gdybym widział, że większość tak robi, to bym nimi gardził i tłumaczył, że to złe i dlaczego tak jest. Zupełnie inny przypadek, analogii brak. > >Ale nie o tym rozmawiamy. Uciekasz od odpowiedzi. Zresztą nie pierwszy raz. Pisałeś już, że upodobania seksualne można łatwo zmienić, a do dziś nie napisałeś jak.> Nie uciekam. Wskazuję jedynie na sam fakt posiadania jakichkolwiek pieniędzy a nie o bogactwach - zadałeś złe pytanie.Nie, czepiasz się zupełnie nieistotnej kwestii, bo uciekasz od tego, że zwróciłem uwagę, że Twoje wykręty dotyczące jedzenia mięsa są głupie. Piszesz, że nie masz pieniędzy na bycie wegetarianinem, więc zapytałem czy w takim razie wegetarianie to jacyś bogacze kupujący drogie jedzenie. Przecież tak nie jest i znam biednych jak mysz kościelna wegetarian, więc to był wykręt. > Można zmienić, ale nikt z zewnątrz za Ciebie tego nie zrobi.Skoro tak twierdzisz to powinieneś dostać Nobla. Ale... tak naprawdę zdradziłeś się tylko z tym, że jesteś samozwańczym guru, który wbrew faktom wymyśla swoje teorie i je głosi jako coś oczywistego. W dodatku stosujesz tu zrzucenie winy, co świadczy o Tobie jak najgorzej. Pewnie dlatego myślisz o dobrze w kontekście zwierzątek, a nie ludzi. > Jest to tak samo proste jak zaprzestanie palenia papierosów - identyczna kwestia.Zastanawiam się czy Ty naprawdę tak myślisz i jesteś taki... omylny, czy to jakieś prowo i trolling. Nie wierzę żeby ktoś mógł to porównać, a jednak to się dzieje naprawdę  Jak można porównywać nabyty nałóg do popędu seksualnego? To świadczy nie tylko o zerowej wiedzy, ale też o głupocie, bo zamiast sprawdzić jakie są fakty, głosisz bzdury bez pokrycia, w dodatku bez grama logiki.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | meuszjkl (95 punktów) | >Ja też nie. I wydaje mi się, że powinieneś zmienić forum, bo to jak sama nazwa wskazuje jest dla racjonalistów. Nie dla samozwańczych guru, fantastów, ideologów i konfabulantów.
Zarzuty bez logicznego pokrycia.
>Więc ja wyciągnąłem idealną analogię co do tej sztuczki erystycznej, którą tu zaserwowałeś. To taki chwyt retoryczny z mojej strony, w przeciwieństwie do Ciebie bez erystyki. Chodzi o wykazanie Ci,że wyciągnąłeś nieuprawniony wniosek z "przesłanki". Wydawało mi się, że pisząc w ten sposób uświadomię Ci to, ale widzę dalsze konfabulacje, racjonalizacje, manipulacje, więc tym razem wyjaśniłem łopatologicznie. Tak żeby dotarło.
Nie jest to dla mnie "przesłanka". Nikogo nie manipuluje, bynajmniej nie robię tego świadomie i celowo, jeśli widzisz gdzieś nieścisłość w tym co mówię to mi na to zwracaj uwagę, nie lubię manipulatorów, ale każdy może odbierać słowa w różny sposób. Manipulacja, konfabulacja nie są moim celem, jest to działanie całkiem dla mnie nieuzasadnione. Chodź jak mówię, czasem mogę tego dokonać poprzez fakt nieświadomości.
>Bzdura. Gdybym widział, że większość tak robi, to bym nimi gardził i tłumaczył, że to złe i dlaczego tak jest. Zupełnie inny przypadek, analogii brak.
Kierujesz się dzisiejszym stanem wiedzy.
>Nie, czepiasz się zupełnie nieistotnej kwestii, bo uciekasz od tego, że zwróciłem uwagę, że Twoje wykręty dotyczące jedzenia mięsa są głupie. Piszesz, że nie masz pieniędzy na bycie wegetarianinem, więc zapytałem czy w takim razie wegetarianie to jacyś bogacze kupujący drogie jedzenie. Przecież tak nie jest i znam biednych jak mysz kościelna wegetarian, więc to był wykręt.
Nie wegetarianinem a weganem - różnica ZASADNICZA.
I co z tego że znasz biednych wegetarianinów a ja znam biedne dziwki? Nie ma to kompletnie nic do rzeczy. Chodzi o jakość życia i funkcjonowania.
>Skoro tak twierdzisz to powinieneś dostać Nobla. Ale... tak naprawdę zdradziłeś się tylko z tym, że jesteś samozwańczym guru, który wbrew faktom wymyśla swoje teorie i je głosi jako coś oczywistego. W dodatku stosujesz tu zrzucenie winy, co świadczy o Tobie jak najgorzej. Pewnie dlatego myślisz o dobrze w kontekście zwierzątek, a nie ludzi.
Wbrew jakim faktom? Konkretnie. W chili obecnej nie wiem o czym rozmawiamy. Jeśli masz inne fakty to je podaj, bo póki co toczyliśmy normalną merytoryczną rozmowę, a teraz wyjeżdżasz z jakimś szajsem. Na kogo zrzucam winę i jaką winę? Że ludzie są źli? Nie tylko, zwierzęta też siebie nawzajem zjadają.
>Zastanawiam się czy Ty naprawdę tak myślisz i jesteś taki... omylny, czy to jakieś prowo i trolling. Nie wierzę żeby ktoś mógł to porównać, a jednak to się dzieje naprawdę Jak można porównywać nabyty nałóg do popędu seksualnego? To świadczy nie tylko o zerowej wiedzy, ale też o głupocie, bo zamiast sprawdzić jakie są fakty, głosisz bzdury bez pokrycia, w dodatku bez grama logiki.
Porównanie może nie jest najlepsze bo dotyczy dwóch różnych kwestii, ale określiłem wyłącznie skalę problem - taki miałem zamiar, ale zinterpretowałeś inaczej.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Zarzuty bez logicznego pokrycia.
Z logicznym pokryciem, a Ty nie potrafisz odeprzeć argumentów.
>Nie jest to dla mnie "przesłanka".
Czyli stwierdzasz tak bez przesłanek, czy wbrew nim? Bo rzucasz jakieś stwierdzenie, an ie potrafisz go uzasadnić.
>Nikogo nie manipuluje, bynajmniej nie robię tego świadomie i celowo, jeśli widzisz gdzieś nieścisłość w tym co mówię to mi na to zwracaj uwagę
I to właśnie robię, ale i tak nie rozumiesz.
>Kierujesz się dzisiejszym stanem wiedzy.
A ty jakim, jutrzejszym? Jaka to wiedza jest tu potrzebna? Byłoby tak jak dzisiaj - byłbym w opozycji do plebsu i tłumaczyłbym im dlaczego rasizm jest zły i głupi. I pewnie też nic by do nich nie trafiło. Standard.
>Nie wegetarianinem a weganem - różnica ZASADNICZA.
No i po co niby weganem? Bez sensu.
>I co z tego że znasz biednych wegetarianinów a ja znam biedne dziwki? Nie ma to kompletnie nic do rzeczy. Chodzi o jakość życia i funkcjonowania.
No do tematu miało to sporo, bo pisałeś, że nie możesz być weganem (nie doczytałem, że chodziło o wegetarianizm, mój błąd) z powodu braku kasy na to.
>Wbrew jakim faktom? Konkretnie. W chili obecnej nie wiem o czym rozmawiamy.
No to sobie przeczytaj o czym pisaliśmy.
olson: Pisałeś już, że upodobania seksualne można łatwo zmienić, a do dziś nie napisałeś jak.
meuszjkl: Można zmienić, ale nikt z zewnątrz za Ciebie tego nie zrobi. Jest to tak samo proste jak zaprzestanie palenia papierosów - identyczna kwestia.
olson: Skoro tak twierdzisz to powinieneś dostać Nobla. Ale... tak naprawdę zdradziłeś się tylko z tym, że jesteś samozwańczym guru, który wbrew faktom wymyśla swoje teorie i je głosi jako coś oczywistego.
Głosisz jakieś herezje, a potem masz pretensje, że zarzucam Ci konfabulacje i irracjonalizm.
>Na kogo zrzucam winę i jaką winę? Że ludzie są źli? Nie tylko, zwierzęta też siebie nawzajem zjadają.
Jak wyżej. Sam już nie wiesz na co odpowiadasz.
>Porównanie może nie jest najlepsze bo dotyczy dwóch różnych kwestii, ale określiłem wyłącznie skalę problem - taki miałem zamiar, ale zinterpretowałeś inaczej. > Porównanie całkowicie nietrafne. Zero analogii.
|
|
 | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >Bycie podczłowiekiem jest komfortowe, wystarczy ślepo podążać za stadem. >Na ten przykład, osoba uważająca się za dobrą(niosąca pomoc, postępująca życzliwe, niewyrządzająca krzywdy innym) w momencie racjonalnego rozumowania, natychmiastowo ze swojej diety powinna wyeliminować produkty mięsne aby żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami odnośnie dobroci.
Powinna też wyeliminować wszystkie produkty rolnicze, aby nie uczestniczyć w krzywdzeniu gryzoni, o bilionach owadów nawet nie wspominając. Najlepiej w ogóle całkiem się wyeliminować.
>Niedawny morderca z Polski powiedział że dobry mięsożerca powinien chodź raz w życiu upolować swoje jedzenie i ma absolutną rację - ludzie dopiero wtedy zaczynają się nad tą sprawą zastanawiać, bo pójście do sklepu po mięsko które nie ma niemiłego zapachu takich refleksji zdecydowanie nie wywoła.
Ciekawe, że kiedy ludzie - w tym dzieci - w większości osobiście uczestniczyli w zarzynaniu zwierząt, to jakoś wegetarianizm nie był pospolity. A według tego, co piszesz, powinno być odwrotnie, dziwne, nie?
>Więc jeśli znajdziecie osobą uważającą się za "dobrą" spytajcie czy je mięso, jeśli odpowie że je to wiecie o niej już dwie rzeczy, że nie jest dobra a w dodatku używa swojego mózgu w miałki sposób.
A może ich pojęcie dobra jest inne od twojego. Wziąłeś w ogóle pod uwagę taką możliwość?
>Znam wielu weganów i o nich mogę powiedzieć że są dobrzy, ja nie jestem dobry chodź chyba bym chciał - jednak brak pracy, z racji studiów dziennych, bezpośrednio przekłada się na niskie saldo na koncie, co zaś bezpośrednio przekłada się na niemożność decydowania o tym co się je. Oczywiście można kombinować, ale na pewno nie przez 365 dni w roku i na pewno nie narażając organizmu na niedobory elementarnych składników.
Wiesz co, moi rodzice w latach 40-50 byli prawie wegetarianami właśnie z tego powodu, że mięso na wsi to jadło się chyba na Wielkanoc, albo gdy kura zdechła, poza tym to głównie kapustę i ziemniaki. A tymczasem ciebie nie stać na nie jedzenie mięsa, dziwności...
|
|
|  | 1 na 1 | meuszjkl (95 punktów) | >Powinna też wyeliminować wszystkie produkty rolnicze, aby nie uczestniczyć w krzywdzeniu gryzoni, o bilionach owadów nawet nie wspominając. Najlepiej w ogóle całkiem się wyeliminować.
Dokładnie. Nie można cenić życia pieska bardziej niż życia muchy. Bo niby na jakiej podstawie? Jest to działanie nielogiczne. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę że życie bez krzywdzenia piesków,kotków,much i stonek jest niemożliwe - zatem nie możemy być dobrzy, przynajmniej przy obecnej technologii, ale gdy tylko takowa się pojawi będzie inaczej...Na razie ludzie starają się na to nie patrzeć bo wiedzą że nie mogą nic z tym zrobić...Nie chcą się katować problemami niemożliwymi do naprawienia...
>Ciekawe, że kiedy ludzie - w tym dzieci - w większości osobiście uczestniczyli w zarzynaniu zwierząt, to jakoś wegetarianizm nie był pospolity. A według tego, co piszesz, powinno być odwrotnie, dziwne, nie?
Kiedyś normalnym było posiadanie murzyna który jest na każde zawołanie. Inny poziom wiedzy...Wiele czynników(w tym głód) ale za dużo bym się rozpisywał.
>A może ich pojęcie dobra jest inne od twojego. Wziąłeś w ogóle pod uwagę taką możliwość?
Tak. Każdy człowiek ma swoje definicje i to co ja rozumiem za "normalne" nie dla każdego musi być "normalne". W mojej definicji zabijanie nie jest dobre, nie ważne czy zabijasz człowieka, pieska czy muchę.
>Wiesz co, moi rodzice w latach 40-50 byli prawie wegetarianami właśnie z tego powodu, że mięso na wsi to jadło się chyba na Wielkanoc, albo gdy kura zdechła, poza tym to głównie kapustę i ziemniaki. A tymczasem ciebie nie stać na nie jedzenie mięsa, dziwności...
A średnia długość życia wynosiła lat 40(no może 45) - chodź pewno powiesz że Twoi rodzice żyli dłużej - co jednak nie ma związku bo należy brać pod uwagę ogół populacji.
Będąc weganem musisz żreć suple np. witamine D inaczej bardzo możliwe że sobie coś szybko połamiesz.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dokładnie. Nie można cenić życia pieska bardziej niż życia muchy. Bo niby na jakiej podstawie?Na takiej, że to bardziej zaawansowana forma życia, ma większy mózg i unerwienie, więc pewnie więcej czuje i ma większą świadomość. Ale skoro Twoje życie jest warte tyle co muchy... to daj packę i pistolet  W zasadzie tak właśnie jest w szerszym kontekście - nic nie ma wartości, więc życie (żadne) też, ale taka prawda nie jest korzystna dla przetrwania, więc moralność nie może się na tym opierać. Gdyby się opierała na prawdzie, to powinniśmy wyeliminować cały świat. Może to by było dobre rozwiązanie. > Jest to działanie nielogiczne. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę że życie bez krzywdzenia piesków,kotków,much i stonek jest niemożliwe - zatem nie możemy być dobrzy, przynajmniej przy obecnej technologii, ale gdy tylko takowa się pojawi będzie inaczej...Na razie ludzie starają się na to nie patrzeć bo wiedzą że nie mogą nic z tym zrobić...Nie chcą się katować problemami niemożliwymi do naprawienia...Skoro nie można tego zmienić to nie może to wchodzić w kategorię dobra i zła moralnego. > Tak. Każdy człowiek ma swoje definicje i to co ja rozumiem za "normalne" nie dla każdego musi być "normalne". W mojej definicji zabijanie nie jest dobre, nie ważne czy zabijasz człowieka, pieska czy muchę.A nie jest dobre bo...? To Twoje urojenie przyjęte a priori. > A średnia długość życia wynosiła lat 40(no może 45) - chodź pewno powiesz że Twoi rodzice żyli dłużej - co jednak nie ma związku bo należy brać pod uwagę ogół populacji.Przecież tamto pokolenie było zdrowsze.
|
|
| |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
>A średnia długość życia wynosiła lat 40(no może 45) - chodź pewno powiesz że Twoi rodzice żyli dłużej - co jednak nie ma związku bo należy brać pod uwagę ogół populacji.
Średnia wieku była mniejsza (ale nie aż tak, mówimy o XX wieku!) z powodu większej śmiertelności niemowląt, ale ludzie normalnie żyli do 60-70 lat. Dzisiaj w takim wieku mało kto żyje bez pomicy farmaceutyków, których wtedy nie było.
|
|
|  | | meuszjkl (95 punktów) | >Na takiej, że to bardziej zaawansowana forma życia, ma większy mózg i unerwienie, więc pewnie więcej czuje i ma większą świadomość. Ale skoro Twoje życie jest warte tyle co muchy... to daj packę i pistolet W zasadzie tak właśnie jest w szerszym kontekście - nic nie ma wartości, więc życie (żadne) też, ale taka prawda nie jest korzystna dla przetrwania, więc moralność nie może się na tym opierać. Gdyby się opierała na prawdzie, to powinniśmy wyeliminować cały świat. Może to by było dobre rozwiązanie.
Zapewniam cię że dobrze oddany strzał nie spowoduje bólu przez większe unerwienie. Świadomość też nie będzie przeszkodą gdy ktoś zrobi to bez uprzedzenia. Prawda nie jest korzystna dla przetrwania, dlatego mózg dopuszcza wiele nieścisłości w myśleniu(możesz być jednocześnie za czymś i przeciw temu), co nie zmienia faktu że osobiście chce wiedzieć jaka ona jest.
>Skoro nie można tego zmienić to nie może to wchodzić w kategorię dobra i zła moralnego.
W momencie gdy nie można było znieść niewolnictwa poprzez ludzkie napory nie oznaczała to że niewolnictwo jest słuszne i dobre.
Można to zmienić ale wymagałoby to zbyt dużych poświęceń. Techniczne możliwości są, raczej są niewystarczająco doskonałe by ludzie je zaakceptowali.
>A nie jest dobre bo...? To Twoje urojenie przyjęte a priori.
Aksjomat. Pewnych rzeczy nie można wykazać, są to kwestie bardzo umowne.
>Przecież tamto pokolenie było zdrowsze.
Mit. Jak dla mnie zbyt ogólnie powiedziane, szczególne przypadki w porównaniu ze szczególnymi przypadkami dzisiejszych ludzi najpewniej tak.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Skoro nie można tego zmienić to nie może to wchodzić w kategorię dobra i zła moralnego. >W momencie gdy nie można było znieść niewolnictwa poprzez ludzkie napory nie oznaczała to że niewolnictwo jest słuszne i dobre.
Kolejny bezsens. Nie poprzez ludzkie napory, tylko gdyby nie można było go znieść ze względu na brak zastosowania innych możliwości, wtedy byłoby to obojętne moralnie.
>Można to zmienić ale wymagałoby to zbyt dużych poświęceń. >Techniczne możliwości są, raczej są niewystarczająco doskonałe by ludzie je zaakceptowali.
Nie. Równie dobrze mógłbyś chcieć ludziom zakazać seksu. Jednak coś Cię łączy z Hitlerem - ta chęć zakazywania czegoś naturalnego i odwracanie moralności.
>>A nie jest dobre bo...? To Twoje urojenie przyjęte a priori. >Aksjomat. Pewnych rzeczy nie można wykazać, są to kwestie bardzo umowne.
Ale ja się na to nie umawiałem i mam gdzieś ten Twój głupi nielogiczny aksjomat. I co teraz zrobisz, jak to wyjaśnisz?
>>Przecież tamto pokolenie było zdrowsze. >Mit. Jak dla mnie zbyt ogólnie powiedziane, szczególne przypadki w porównaniu ze szczególnymi przypadkami dzisiejszych ludzi najpewniej tak.
Nie mit, tylko tak było w dużej mierze. Tzn teraz niby jest lepiej bo jest lepsza medycyna, więc wtedy bardziej błahe schorzenia mogły powodować gorsze skutki, w tym zgony, natomiast nie było chorób cywilizacyjnych spowodowanych właśnie syfem w powietrzu, jedzeniu.
|
|
| | |  | | meuszjkl (95 punktów) | >Nie. Równie dobrze mógłbyś chcieć ludziom zakazać seksu. Jednak coś Cię łączy z Hitlerem - ta chęć zakazywania czegoś naturalnego i odwracanie moralności.
Mylisz się. Niczego nie chce zakazywać czy nakazywać, piszę jedynie że określone czynności uważam za złe. Nie mam planów aby to zmieniać, chodź wskazuję że dla chcącego nic trudnego.
>Ale ja się na to nie umawiałem i mam gdzieś ten Twój głupi nielogiczny aksjomat. I co teraz zrobisz, jak to wyjaśnisz?
Tłumaczenie dlaczego "zabijanie jest złe" przypomina trochę rozmowę z 5 latkiem który zadaje tysiące pytań. Na prawdę chcesz wyjaśnienia dlaczego "zabijanie jest złe"? Wydaje mi się że nie chciałbyś aby ktoś decydował o Twoim życiu lub śmierci, chciałbyś podjąć decyzję samemu. No chyba że nie i jest ci to całkiem obojętne?? Moze być i tak ale nie dotyczy to większości, a jednostek.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Mylisz się. Niczego nie chce zakazywać czy nakazywać, piszę jedynie że określone czynności uważam za złe.
Masz do tego prawo. Problem polega na tym, że nie umiesz za bardzo wytłumaczyć swojego toku myślenia, tylko rzucasz gotowe ogólniki, które w dodatku są dziwnymi wymysłami.
>Nie mam planów aby to zmieniać, chodź wskazuję że dla chcącego nic trudnego.
To nie wskazuj, bo to zwykłe brednie.
>Tłumaczenie dlaczego "zabijanie jest złe" przypomina trochę rozmowę z 5 latkiem który zadaje tysiące pytań. Na prawdę chcesz wyjaśnienia dlaczego "zabijanie jest złe"?
Chcę takiego wyjaśnienia, bo jesteś jak taki rodzic, który próbuje wytłumaczyć dziecku coś w co sam wierzy, ale na co nie ma żadnego pokrycia. "Jest złe, bo tak i nie pyskuj". Nie podoba mi się ta postawa.
>Wydaje mi się że nie chciałbyś aby ktoś decydował o Twoim życiu lub śmierci, chciałbyś podjąć decyzję samemu. No chyba że nie i jest ci to całkiem obojętne?? Moze być i tak ale nie dotyczy to większości, a jednostek. >
O moim nie i ja też nie decyduję o życiu i śmierci innych ludzi. Jedzenie mięsa to co innego. Problemem są tylko fatalne warunki hodowli. Te zwierzęta dostają życie dzięki człowiekowi i człowiek je im odbiera. Może sobie na to pozwolić dlatego, że jest na tyle rozwinięty. Nie ma jednak prawa powodować cierpienia zwierząt.
|
|
 | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Tak sobie żem teraz pomyślał że z tego można by zrobić całkiem niezły film, coś jak "Życie jest piękne", "Chłopiec w pasiastej piżamie" i zgarnąć furę forsy.
Już mam pierwszą scenę.
Pole ziemniaków z którego przegania się dziki. Albo scena w której łyżka koparki demoluje cały ekosystem.
BTW. Hipokryzja konformistów używających dezodorantów i leków testowanych na zwierzętach idealnie wpisuję się w PANA ŻYCIA i ŚMIERCI.
To jakaś nowa wersja makusia? No on też nie poradził na ten podział.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|