 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-09-2016 09:29 | Arminius (25555 punktów) | Kulturkampf a rebours? | Biskup opolski Andrzej Czaja skrytykował ostro polskie partie polityczne - w szczególności PiS. Biskup zarzucił politykom PO "deptanie określonych wartości" politykom zaś PiS "deptanie ludzkiej godności". Dokonując krytyki jak wyżej ordynariusz opolski przywołał słowa Jana Pawła II, iż: " Ziemia ta potrzebuje wciąż wielorakiego pojednania" - wypowiedziane w 1983 r. an Górze Św Anny. Do zdarzenia jak wyżej doszło podczas rekolekcji udzielanych przez biskupa dziennikarzom "Gościa Niedzielnego". Wypowiedź biskupa była stanowczym komentarzem do przeprowadzonej przez władze PiS operacji powiększenia - od 1 stycznia 2017 r - Opola (miasto będzie miało gargantuiczne rozmiary - powiększy swoją powierzchnię o ok. 100 %) - poprzez włączenie do niego gmin zamieszkałych w zanczącej części przez mniejszość niemiecką. Zabieg taki miał na celu podkopanie znaczenia politycznego i ekonomicznego mniejszości niemieckiej w Polsce - któremu to zabiegowi biskup opolski był stanowczo przeciwny. Komentując słowa biskupa posłanka PiS oświadczyla, iż "angażuje się on za bardzo w sprawy polityczne" - co, nota bene, brzmi wyjątkowo.....komicznie w ustach przedstawiciela obozu rządzącego. Uderzenie w mniejszość niemiecką w Polsce jak wyżej jest kolejnym przejawem antagonizowania przez obóz rządzący grup obywateli zamieszkujacych Polskę, co oczywiście znajdzie swoje reperkusje także na odcinku polityki zagranicznej. Podobną politykę zauważyć można w stosunku do Ukraińców - którym nie tak dawno - na przykład - zafundowano ustawę o ludobójstwie wołyńskim. Wynika z tego dosyć jednoznacznie iż PiS - mimo rzekomych fascynacji J. Kaczyńskiego osobą Piłsudskiego - wdraża w stosunkach z sąsiadami i w stosunku do mniejszości etnicznych w Polsce politykę jednoznacznie endekoidalną. Inna - dosyć szokujaca i swoiście tragikomiczna - konkluzja jest taka, iż historia zatoczyła przysłowiowe koło. I teraz polski kler rzymsko - katolicki - osłaniający w okresie Kulturkampfu żywoł polski w Niemczech - broni przed hakatystycznymi zapędami rządu polskiego żywioł niemiecki na opolszczyźnie. "Dziennikarka Onetu Biskup opolski Andrzej Czaja w ostrych słowach skrytykował polskie partie polityczne. Mocne wypowiedzi padły podczas rekolekcji dla dziennikarzy "Gościa Niedzielnego", jakie w ubiegły weekend odbywały się na Górze św. Anny. – O ile Platforma Obywatelska deptała pewne wartości, tak mam wrażenie, że niektórzy ludzie z Prawa i Sprawiedliwości depczą ludzką godność - stwierdził ordynariusz diecezji opolskiej. Posłanka PiS komentuje dla Onetu: "to mocne i niestosowne słowa. Biskup za bardzo angażuje się w sprawy polityczne. O spotkaniu pracowników IGM z biskupem czytamy w relacji "Gościa Niedzielnego". Biskup Czaja najpierw podziękował dziennikarzom za codzienną pracę w całym Kościele w Polsce oraz przedstawił charakterystykę Kościoła opolskiego. W tym kontekście przypomniał słowa Jana Pawła II, które papież wypowiedział w 1983 roku na Górze św. Anny: "Ziemia ta bowiem wciąż potrzebuje wielorakiego pojednania." Biskup przywołał w ten sposób konflikt, jaki już prawie rok toczy się w sprawie powiększenia Opola. I mocno skrytykował zarówno PiS, jak i PO". wiadomosci(*)zaja-krytykuje-pis-i-po/cdte78www.nto.pl(*)zenie-granic-opola,10424562/2/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Mówienie o Kulturkampfie polskim w sytuacji, gdy Niemcy kontrolują w Polsce rynek prasy i w dużej mierze też radia, brzmi jak niemiecka propaganda. Gdyby rządziła w Polsce opcja narodowa to z pewnością wdrożyliby politykę wzajemności w stosunkach wzajemnych, czyli tak jak Polacy mają u sąsiadów, tak sąsiedzi u nas. A tak się składa, że u nas wszystkie mniejszości są nadzwyczaj uprzywilejowane, a Polacy u sąsiadów mają pod wieloma względami gorzej niż u demonizowanego Łukaszenki. PiS nie prowadzi polityki wzajemności, nadal mniejszości, w tym Niemcy, są bardziej uprzywilejowani, nadal mają lepiej niż Polacy u sąsiadów. Likwiduje tylko najbardziej rozdęte przywileje. Robią w tym zakresie minimum, nie zawsze z przekonaniem, by nie tracić na rzecz swojej realnej konkurencji czyli w środowiskach narodowych, które najmocniej krytykują obóz rządzący właśnie w zakresie braku jakiejkolwiek wzajemności wobec mniejszości. Zamiast więc ględzić o polskim Kulturkampfie zastanówmy się raczej jak mogło do tego dojść, że tak doświadczeni przez los w XX w. Polacy mają tak dyskryminowane położenie w Niemczech, na Litwie czy Ukrainie. wpolityce.(*)-na-nowo-aby-postawic-na-swoim
|
|
 | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Likwiduje tylko najbardziej rozdęte przywileje. Robią w tym zakresie minimum, nie zawsze z przekonaniem, by nie tracić na rzecz swojej realnej konkurencji czyli w środowiskach narodowych, które najmocniej krytykują obóz rządzący właśnie w zakresie braku jakiejkolwiek wzajemności wobec mniejszości.
Ten fragment dotyczy kwestii Litwy i Ukrainy. Opola w ogóle nie powinno się wpisywać w kontekst tego sporu wokół mniejszości. Jest to podyktowane koniecznością rozwoju i chcieli tego nawet ludzie z PO. Generalnie wszystkie miasta się powiększają i jest to proces jak najbardziej naturalny. Opole ma stać w miejscu tylko dlatego, że akurat pod Opolem mieszkają Niemcy. To że okoliczni protestują przeciwko powiększeniu jest czymś całkowicie normalnym, prawie zawsze tak jest, tutaj okoliczni jedynie wykorzystują pretekst, że są mniejszością narodową, by wzmocnić swoje racje. Od 2003 Rzeszów się powiększył o 117%, początkowo okoliczni też mocno protestowali a dziś miasto się świetnie rozwija i wszyscy są zadowoleni. Opole mimo że miasto wojewódzkie to usycha. I potrzebuje tego powiększenia, by złapać wiatr w żagle.
|
|
|  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > Od 2003 Rzeszów się powiększył o 117%, początkowo okoliczni też mocno protestowali a dziś miasto się świetnie rozwija i wszyscy są zadowoleni. Opole mimo że miasto wojewódzkie to usycha. I potrzebuje tego powiększenia, by złapać wiatr w żagle. >
Rzeszów to hegemon lokalny do którego nie mają podejścia lokalne miasta a szczególnie te od A4 w dół. Jeszcze Mielec wygrał coś ze swoją strefą. Natomiast Opole jest wciśnięte między Wrocław a Katowice.
|
|
|  | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | Opole większe niż Paryż | "Generalnie wszystkie miasta się powiększają i jest to proces jak najbardziej naturalny. Opole ma stać w miejscu tylko dlatego, że akurat pod Opolem mieszkają Niemcy". "Opole po poszerzeniu będzie liczyć około 130 tys. mieszkańców, a swoją powierzchnią przerastać będzie takie miasta, jak Paryż, Barcelona, Miami czy Kopenhaga. Gęstość zaludnienia zmieni się z 1238 osób na km2 na 865 osób na km 2 - to poziom odpowiadający gminom miejsko-wiejskim". Przecież to będzie monstrualna wydmuszka. Opole większe powierzchnią od Paryża, zamieszkałe przez 130 tysięcy osób. Przecież tu od razu widać jakie czynniki zadecydowały o zmianie granic miasta. Poza tym jest jeszcze kwestia stylu w jakim to zrobiono. www.krytyk(*)opole-bedzie-wieksze-niz-paryz
|
|
| |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | Odp: Opole większe niż Paryż | Arminusie, dzięki że nie posługujesz się materiałami propagandowymi, a konkretnymi liczbami, które aż nadto pokazują, że jednak nie Pan tu ględzi. Dobrze, że i Pan Agnosiewicz choć raz coś dobrego o minionym dziesięcioleciu napisał >Od 2003 Rzeszów się powiększył o 117%, początkowo okoliczni też mocno protestowali a dziś miasto się świetnie rozwija i wszyscy są zadowoleni. Owszem, Rzeszów się rozwija w dużej mierze dzięki dotacją z UE. Zresztą tak Rzeszów jak i inne nasze miasta.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Przecież to będzie monstrualna wydmuszka.Monstrualną wydmuszką nazwałbym raczej problem jaki zrobiono z tej normalnej w świecie sprawy. Włączenie okolicznych gmin do terenów miejskich z myślą o przyszłej rozbudowie miasta. > Opole większe powierzchnią od Paryża, zamieszkałe przez 130 tysięcy osób.Proszę nie manipulować, Paryż wg Wikipedii ma 105 km kw. i ok 2,2mln mieszkańców, ale chodzi tutaj o stary rdzeń Paryża gdzie jest bardzo duża gęstość zaludnienia. Porównanie wypadnie dziwnie także z Warszawą, która ma 517 km kw. prawie 5 razy więcej niż ten wspomniany Paryż. Opole będzie powierzchnią zbliżone do Lublina ok 150 km kw. i to wygląda na rozsądną wielkość przy załozeniu, że miasto będzie się rozwijać . > Przecież tu od razu widać jakie czynniki zadecydowały o zmianie granic miasta.Jeśli ma Pan jakieś dane na temat tych czynników to proszę wyjaśnić, bo dla mnie to jest jakoś dziwnie zakodowane. > Poza tym jest jeszcze kwestia stylu w jakim to zrobiono.Ja podchodzę ze spokojem do tych lamentów autora zalinkowanego wyżej tekstu, bo tutaj interesik polityczny wyziera. Podobnie z biskupem, zresztą czy w ogóle biskup jest wiarygodny  .
|
|
| | |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Paryż wg Wikipedii ma 105 km kw. i ok 2,2mln mieszkańców, ale chodzi tutaj o stary rdzeń Paryża gdzie jest bardzo duża gęstość zaludnienia. Porównanie wypadnie dziwnie także z Warszawą, która ma 517 km kw. prawie 5 razy więcej niż ten wspomniany Paryż. >Opole będzie powierzchnią zbliżone do Lublina ok 150 km kw. i to wygląda na rozsądną wielkość przy załozeniu, że miasto będzie się rozwijać .
Wystarczy wbić w gogle PARYŻ i OPOLE. Wyskoczą granice administracyjne. Przełączyć na EARTH i zobaczyć ile OPOLA jest w OPOLU.....ziemia uprawna i lasy głównie. Paryż to sam beton i asfalt. Jeździłem parę razy przez Paryż i do głowy by mi nie wpadło że OPOLE jest podobne nawet jakby te wsie pozaliczał.
|
|
 | 5 na 5 | Arminius (25555 punktów) | konfrontacyjny kurs szkodzi | "Mówienie o Kulturkampfie polskim w sytuacji, gdy Niemcy kontrolują w Polsce rynek prasy i w dużej mierze też radia, brzmi jak niemiecka propaganda". Jednakże jest ona mało skuteczna skoro dochodzi do decyzji o zmianie granic Opola poprzez włączenie w obszar miasta wielu sąsiednich gmin zamieszkałych w znaczącej części przez mniejszość niemiecką. "Gdyby rządziła w Polsce opcja narodowa to z pewnością wdrożyliby politykę wzajemności we stosunkach wzajemnych, czyli tak jak Polacy mają u sąsiadów, tak sąsiedzi u nas". W Polsce mieszka niemiecka mniejszość. W Niemczach mieszkają polscy emigranci. Satus tych grup jest zasadniczo różny. W Polsce w tej chwili mieszka do 1 mln Ukraińcow - którzy są emigrantami. W wielu gminach stanowią znaczącą część ich mieszkańców. Czy to oznacza, iż w owych gminach mają być umieszczona dwujęzyczne nazwy miejscowości? Oczywiście inaczej może wygladać sprawa gdy w danej miejscowości mieszka ukraińska mniejszość w Polsce. Przy okazji warto wspomnieć, iż generalnie rzecz biorąc polscy emigranci w Niemczech mają się dobrze, nie narzekają, zakładają mnóstwo firm, bogacą się i z tego ich bogacenia korzystają oni, ich rodziny i Polska. Jeżeli natomiast są jakieś problemy - to należy je rozwiązywać mając trochę bardziej stosunek koncyliacyjny do Niemców a nie jednoznacznie konfrontacyjny. Przyjmowanie bowiem kursu konfrontacyjnego na Niemcy - czego przejawem jest opercja "wiekie Opole" może doprowadzić do swego rodzaju wojny ekonomicznej z Niemcami, którą oczywiście przegramy i wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębami. O powadze problemu świadczy fakt, iż to nie tylko politycy z opcji opozycyjnych skrytykowali posunięci PiS. Zrobił to biskup opolski, który reprezentuje formację traktującą - generalnie rzecz biorąc - przychylnie rządy PiS. Co do mniejszości polskiej na dawnych Kresach - wypada tylko zaznaczyć, iż dokonując akcji typu "Wielkie Opole" legitimizuje się byłe i przyszłościowe akcje tego typu przez tamtejsze władze, szczególnie na Litwie. Bo przecież skoro Polacy tak mogą sobie pograć z Niemcami w Polsce to Litwa tym bardziej z Polakami na Litwie. Fakt zaś przyjęcia uchwały o ludobójstwie wołyńskim - może postawić Polaków na Ukrainie w bardzo złym położeniu, a o ich repatriacji ewentualnej, rząd PiS ani nie pisnął. "60 tys. Polaków założyło w ubiegłym roku własną firmę w Niemczech - wynika z danych niemieckiego Państwowego Bank Rozwoju (KfW). Za Odrą działa już w sumie około 180 tys. polskich przedsiębiorców. Trzy lata temu Tomasz Napieralski, przedsiębiorca prowadzący duży biznes związany z handlem częściami samochodowymi, postanowił otworzyć oddział w niemieckim miasteczku. Przeprowadzka z Zielonej Góry kilkadziesiąt kilometrów za Odrę była jak podróż do innej bajki. Niestety, będę szczery do bólu. W Polsce tania jest tylko siła robocza. W Niemczech warunki do prowadzenia biznesu okazały się znacznie lepsze - mówi Napieralski i wylicza. Wynajęcie hal magazynowych na zachodzie okazało się tańsze o około 75 proc. niż w Zielonej Górze. Podatek od nieruchomości jest niższy o około 90 proc. Znacznie łatwiejsze, w sensie administracji i papierkowej roboty, jest rozliczanie importu i eksportu części samochodowych poza Unię. Ale najbardziej Napieralski ucieszył z niższej niż w Polsce stawki VAT (19% w Niemczech, a 23% w Polsce)". "Z analiz banku KfW wynika, że takich Napieralskich jest coraz więcej. Na zachód wyjeżdżają nie tylko ci, którzy chcą się dorobić "od zera", ale sporo jest przedsiębiorców rzeczowo myślących o umiędzynarodowieniu swoich firm. Osoby o imigranckich korzeniach bardziej ofensywnie podchodzą do zakładania firm niż Niemcy. Przyjmujemy, że wielu z nich ma niezłe rozeznanie rynku. Trzy czwarte inwestuje i nie ma problemu z samodzielnym sfinansowaniem rozwoju firmy - wyjaśnia Joerg Zeuner, główny ekonomista banku KfW". natemat.pl(*)-zwolnieniami-i-uczciwym-zusem
|
|
|  | 2 na 2 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Odp: konfrontacyjny kurs szkodzi | > "Mówienie o Kulturkampfie polskim w sytuacji, gdy Niemcy kontrolują w Polsce rynek prasy i w dużej mierze też radia, brzmi jak niemiecka propaganda".> Jednakże jest ona mało skuteczna skoro dochodzi do decyzji o zmianie granic OpolaCzyli uważasz, że jeśli w czymkolwiek Polacy postąpią wbrew interesowi Niemiec, to jest przejaw słabej kontroli polskiej mediosfery? Kontrola ta jest olbrzymia w mediach tradycyjnych, ale dzięki internetowi społeczeństwo ewoluuje. > W Polsce mieszka niemiecka mniejszość. W Niemczach mieszkają polscy emigranci.To jest nieprawda. W Niemczech mieszkają polscy emigranci, ale i klasyczna polska mniejszość narodowa, potomkowie tych, którzy mieli przed czasami nazistowskimi taki status, m.in. w Zagłębiu Ruhry, Berlinie, Hamburgu. III Rzesza odebrała Polakom ten status w Niemczech i obecne państwo niemieckie to podtrzymuje. > Przy okazji warto wspomnieć, iż generalnie rzecz biorąc polscy emigranci w Niemczech mają się dobrze, nie narzekająJak podaje TVN24: - Najstarsza organizacja Związek Polaków w Niemczech działająca od 1922 r., jest dziś w tak złym stanie finansowym, że nie ma funduszy na opłaty lokali - zaznacza dr Klimaszewski. Gorzej niż na Białorusi. > Jeżeli natomiast są jakieś problemy - to należy je rozwiązywać mając trochę bardziej stosunek koncyliacyjny do Niemców a nie jednoznacznie konfrontacyjny.Polska jest superkoncyliacyjna. Mniejszość niemiecka w Polsce ma najlepsze prawa w całej Europie (lub co najmniej jedne z najlepszych). Jakże to wyjątkowo o Polsce świadczy, że ludzi związanych z narodem, który dokonał ludobójstwa na Polakach zaledwie kilka dekad temu, obdarza tak hojnie! > Przyjmowanie bowiem kursu konfrontacyjnego na Niemcy - czego przejawem jest opercja "wiekie Opole"Jakie wielkie Opole? Przecież dziś jest to miasto niby wojewódzkie, które ma mniejszą powierzchnię niż kilkanaście miast powiatowych! Nawet w samym opolskim jest Kędzierzyn, który obecnie ma większą powierzchnię niż Opole. > "Opole po poszerzeniu będzie liczyć około 130 tys. mieszkańców, a swoją powierzchnią przerastać będzie takie miasta, jak Paryż, Barcelona, Miami czy Kopenhaga.Nie ma to jak dla dobrego efektu dobrać miasta o względnie mikroskopijnej powierzchni urbanistycznej. Już dziś Opole ma powierzchnię Barcelony i Paryża. > Gęstość zaludnienia zmieni się z 1238 osób na km2 na 865 osób na km 2 - to poziom odpowiadający gminom miejsko-wiejskim".Znów nieprawda, żadna gmina wiejsko-miejska nie ma takiej gęstości a średnia dla gmin wiejsko-miejskich jest dużo niższa. Opole po rozszerzeniu nadal będzie miało większą gęstość niż wiele stolic powiatów. Wprawdzie najmniejszą z miast wojewódzkich, ale i dziś Opole to miniwojewództwo. Co więcej nowa gęstość zaludnienia nadal będzie większa niż w bardzo dużej części stolicy, bo takie dzielnice jak Wilanów czy Wawer mają niższą gęstość a mimo to są stolicą Polski! > Przecież to będzie monstrualna wydmuszka.Całkowita nieprawda. Wydmuszką można było nazwać bezsensowny krok stworzenia miniwojewództwa, podyktowane lobbingiem niemieckim. Utworzono sztuczne województwo wciśnięte między dwie prężne jednostki administracyjne, przez co Opole więdnie, tak jak Legnica, tyle że tam podobny proces nastąpił z powodu odebrania statusu wojewódzkiego, w Opolu przeciwnie. Jakie może być remedium na ten słabowity status administracyjny? Ano właśnie ekspansja terytorialna! To nic, że przez to (przez jakiś czas?) odstawać będzie od średniej zaludnienia wojewódzkich miast, nie każde miasta muszą rozwijać się na małej powierzchni, są różne modele rozwoju, akurat w Opolu rozwój nie idzie w wieżowce, lecz jest bardziej płaski. To też jest pewna koncepcja, pewna specyfika. > Przecież tu od razu widać jakie czynniki zadecydowały o zmianie granic miasta.Jest dokładnie odwrotnie! To akurat pewne, że chodzi o rozwój własnie dlatego, że rozwiązanie to popierają także ludzie z PO, co jest absolutnym ewenementem, partie te nigdzie nie mogą się dogadać co do spraw zupełnie podstawowych, a tutaj gostek z PO entuzjastycznie odnosi się do tego projektu! To że biskup sądzi inaczej niczego nie oznacza. Już od czasów Konfederacji Targowickiej wiemy, że polska hierarchia wobec zwykłego kleru odstaje nierzadko, jeśli idzie o postawy patriotyczne. Cytowany biskup jakiś czas temu powiedział, że Ślązak nie czuje się Polakiem (jego pryncypał arcybiskup katowicki Skworc mówi z kolei "jesteśmy Polakami"). Czaja został sprezentowany Polsce przez niemieckiego papieża, pochodzi on z Oleśna, które kilka lat temu usiłowało nadać swojej szkole imię Niemca, który stworzył Cyklon B: wpolityce.(*)iega-nielojalnosci-nasz-wywiadJest to więc nader toksyczny klimat kulturowy. Słowa Czaji nic nie znaczą, sojusz PO i PiS znaczy naprawdę wiele. > może doprowadzić do swego rodzaju wojny ekonomicznej z Niemcami, którą oczywiście przegramyAleż usiłujesz zalinać! To nie dwudziestolecie. Dziś to Niemcy są o wiele bardziej uzależnieni od fruktów jakie im daje polski rynek aniżeli odwrotnie. Na współpracy znacznie, znacznie lepiej wychodzą Niemcy, więc jakiekolwiek poważne uderzenie w tę współpracę zostałoby przez Niemcy odczute bardzo poważnie. Nikt nie ma interesu w takiej wojnie, więc ona się nie wydarzy, ale gdyby do niej doszło, to Polacy w obliczu batali z Niemcami błyskawicznie spięliby się, zaciskając pasa. Czy to samo uczyniłyby miliony imigrantów w Niemczech uzależnionych od niemieckiego socjalu, gdyby nagle się to skończyło? Dlatego nie ma co nas straszyć wojną ekonomiczną, bo w Niemczech wywróciłaby ona władzę, w Polsce - wzmocniłaby ją. Dlatego właśnie ona nie zaistnieje  > Co do mniejszości polskiej na dawnych Kresach - wypada tylko zaznaczyć, iż dokonując akcji typu "Wielkie Opole" legitimizuje się byłe i przyszłościowe akcje tego typu przez tamtejsze władze, szczególnie na Litwie. Bo przecież skoro Polacy tak mogą sobie pograć z Niemcami w Polsce to Litwa tym bardziej z Polakami na Litwie. Fakt zaś przyjęcia uchwały o ludobójstwie wołyńskim - może postawić Polaków na Ukrainie w bardzo złym położeniu, a o ich repatriacji ewentualnej, rząd PiS ani nie pisnął.Kolejne strachy na Lachy. Zdaję sobie sprawę z faktu, że Niemcy mają całkowite przełożenie na to, co robi Litwa, że mają wciąż lepsze niż Polska przełożenie na Ukrainę, a kto wie czy i podobnie nie będzie z Białorusią. I Niemcy oczywiście mogą stymulować tam niechętne Polsce ruchy, ale to gra dla Niemiec nader ryzykowna. Polska obecnie bardzo chce współpracować z Ukrainą, Litwą i Białorusią. I dlatego jest nam znacznie bliżej politycznie do Berlina aniżeli do Moskwy. I dlatego mimo pozorów, rząd PiS ma wyraźny interes w tym, by utrzymać partnerstwo z Niemcami. Chce tylko renegocjacji owego układu, zbyt obecnie dla Polski niekorzystnego. Ale jest to wciąż kierunek proberliński. Gdyby stało się tak, że na dawnych kresach będą się eskalować antypolskie zjawiska, to społeczeństwo cofnie mandat dla PiSu i da mandat narodowcom. A wtedy się geopolityka zmieni z środkowoeuropejskiej otwartej na Niemcy - na współpracę z Moskwą. Dlatego Niemcom opłaca się, by na kresach nie kładziono tych kłód. By utrzymać sojusz z Polską, Niemcy powinni zmienić nastawienie na bardziej partnerskie. Jestem zresztą przekonany, że oni rozumieją, że mimo wszystko obecna polityka jest prozachodnia, i jeśli jej powinie się noga, to realną opcją stanie się polityka prowschodnia.
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>W Polsce mieszka niemiecka mniejszość. W Niemczach mieszkają polscy emigranci. >To jest nieprawda. W Niemczech mieszkają polscy emigranci, ale i klasyczna polska mniejszość narodowa, Gdzie???
>potomkowie tych, którzy mieli przed czasami nazistowskimi taki status, m.in. w Zagłębiu Ruhry, Berlinie, Hamburgu. Te ziemie nigdy nie były polskie, nigdy polska ludność tam nie była autochtoniczna
>- Najstarsza organizacja Związek Polaków w Niemczech działająca od 1922 r., jest dziś w tak złym stanie finansowym, że nie ma funduszy na opłaty lokali - zaznacza dr Klimaszewski. ZPwN powstał w 1922 w Opolu, Olsztynie, Złotowie, Babimoście, tam gdzie Polacy mieszkali od wieków (jak dzisiejsi Niemcy w Polsce) Oddział w Bochum skupiał polskich migrantów ze Śląska, Mazur, Wielkopolski (chyba nie zechcesz udowadniać prapolskości Bochum)
|
|
 | 7 na 7 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) | Odp: Kulturkampf a rebours? |
>Zamiast więc ględzić o polskim Kulturkampfie zastanówmy się raczej jak mogło do tego dojść, że tak doświadczeni przez los w XX w. Polacy mają tak dyskryminowane położenie w Niemczech, na Litwie czy Ukrainie.
W Niemczech większość Polonii to Volkswagendeutsche - napływowi emigranci ekonomiczni, którzy niekoniecznie chcą wychowywać dzieci na Polaków.
Litwa , Ukraina - to zadanie dla Wszechprezydenta Niezłomnego, który podźwignął naród z kolan. Pytanie do Dudy i Waszczykowskiego - jak zamierzają poprawić sytuację tamtejszych Polaków ( to są zasiedziali od wieków autochtoni).
|
|
 | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | >Mówienie o Kulturkampfie polskim w sytuacji, gdy Niemcy kontrolują w Polsce rynek prasy ... Obywatele niemieccy, a nie Niemcy będący polskimi obywatelami.
Status Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce nie jest jednakowy, ale nie zapominaj, że Polacy w Niemczech są rozproszoną ekonomiczną emigracją, w Polsce zaś Niemcy stanowią zwłaszcza w zachodniej części Górnego Śląska autochtoniczną, od pokoleń dwujęzyczną ludność. Gdybyś chciał porównywać status mniejszości, to musiałbyś porównać status mniejszości polskiej w Niemczech do statusu tam mniejszości afgańskiej czy bułgarskiej, lub też porównać status Niemców w Polsce do statusu Polaków na Litwie w Czeskiej republice lub na Ukrainie (na to jednak Niemcy nie mają żadnego wpływu) Porównywać można sytuację Białorusinów w Polsce i Polaków na Białorusi (obie grupy są autochtoniczną ludnością
Polacy mają prawo w swoich domach w Niemczech mówić swobodnie po polsku, natomiast Niemcy w Polsce mogą mówić w urzędach po niemiecku tylko tam, gdzie stanową określony odsetek ludności. W Łowiczu czy Skierniewicach żaden Niemiec w urzędzie nie będzie po niemiecku obsłużony
Polacy nie mają reprezentacji w Bundestagu, ale w czasach kiedy Katowice należały do Niemiec, swoich posłów mieli, a i dziś gwarancji nie mają, poseł niemieckiej mniejszości musi wygrać wybory, tylko nie dotyczy go (podobnie jak Ukraińców, Białorusinów, Litwinów czy Słowaków) minimum głosów w skali kraju
na marginesie: historia Niemców w Polsce byłaby moc krótsza, gdyby polskie władze po 1926 we wschodniej części Górnego Śląska a po 1945 w jego zachodniej części uznały prawa Ślązaków do kulturowej odrębności. Zauważ, jak znacząco zmniejszyła się w Polsce liczność Niemców w powszechnym spisie, odkąd zaczęto deklarować narodowość śląską jako drugą czy pierwszą.
Umieszczanie nazw miejscowości na tablicach w Niemczech jest, występuje na terenach, które zamieszkuje autochtoniczna, słowiańska ludność łużycka. Polacy w Niemczech nie mają takiego przywileju? A w której gminie powinni go mieć? Gdzie są autochtonami?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|