 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Świat
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-10-2016 09:45 | Arminius (25555 punktów) | "Whiteness studies"?
3 na 3 | Na amerykańskich uniwersytetach są Black studies, Asian studies, Polish studies, Chckanos studies, Jewish studies itp, itd. Celem tych kierunków jest przybliżenie studentowi historii i kultury poszczególnych nacji czy grup społecznych. Oczywiście, w związku z tym, iż zwyrodniała polityczna poprawność ma sie nadal wcale dobrze na amerykańksich uniwersytetach - bardzo często pojawia się problem kompletności i obiektywności przekazu formułowanego na tychże kierunkach. Prócz "studies" jak wyżej, uczelnie w USA oferują również "Whiteness studies". Z pozoru zdawać by się mogło, iż należy je traktować per analogiam do kierunków przykładowo powyżej wyliczonych. Niestety, tak nie jest. O ile w przypadku tych ostatnich - przy wszystkich ich wadach i zastrzeżeniach - ideą naczelną jest przekazanie dawki wiedzy o nacjach czy grupach społecznych - o tyle w przypadku Whiteness studies ich zadaniem a priori jest atak na białego człowieka oraz sponiewieranie, oplucie i spostponowanie wszlekich przejawów i aspektów cywilizacji którą wytworzył. Cechą immanentną owego "kierunku" jest pomijanie wszelkich pozytywnych aspketów cywilizacji białego człowieka oraz traktowanie białych jako ludzkiego zbioru homogenicznego - bez rożnicowania ze względu na majątek, pochodzenie, płeć itd, itp. U podstaw Whiteness studies leży założenie, iż każdy biały jest napiętnowany kolorem swojej skóry - która jest dowodem na jego grzech pierworodny. Biały może starać się odkupić swoją winę - natomiast nie może jej całkowicie wymazać. Na "kierunku" jak wyżej kładzie się akcent na odciśnięcie u każdego trwałej świadomości rasowej - przy czym w przypadku niebiałych chodzi o poczucie krzywdy i bycie ofiarą, a w przypadku Białych - poczucie wiecznej winy. Czołowy reprezentant koncepcji jak wyżej" Noel Ignatiev (Żyd rosyjskiej prowieniencji - komunistyczny weteran) ujmuje ów problem in nuce w następujący sposób: "Kluczem do rozwiązania społecznych problemów naszych czasów jest zniesienie białej rasy - innymi słowy zniesienie przywilejów białej skóry". Biała rasa bez dwóch zdań ma bardzo wiele za uszami. Jednakże prócz tego brudu - ma także szereg pozytywnych osiągnięć - o czym świadczy chociażby kierunek ludzkich migracji w skali globalnej. Już z tego wielce skrótowego przedstawienia problemu - jednoznacznie wynika, iż "Whiteness studies" nie mają nic wspólnego z nauką, natomiast są sensu stricto ideologią - rodzajem wyjątkowo zdegenerowanej politycznje poprawności będącej kontynuacją marksizmu szkoły frankfurckiej - forsowaną i ropzowszechnianą poprzez wykorzystanie doskonałego narzędzia jakim są amerykańskie uczelnie. Przejawem funkcjonowania owych "Whiteness studies" na amerykańskich uniwersytetach jest nabierająca rozpędu w USA kampania usuwania pomników przedstawicieli białej rasy oraz pozbawiania ich statusu patronów różnorakich instytucji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > "Whiteness studies" ... są ... rodzajem wyjątkowo zdegenerowanej politycznje poprawności będącej kontynuacją marksizmu szkoły frankfurckiej...Rozwinięciem której koncepcji szkoły frankfurckiej byłyby koncepcje Ignatieva? A skoro jego poglądy byłyby kontynuacją Marksa, to i w pewnym sensie Hegla, a więc i Kanta, Huma, Kartezjusza... całej tradycji europejskiej filozofii. www.philolex.de/frankfur.htm
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | tzw. marksizm kulturowy | "Rozwinięciem której koncepcji szkoły frankfurckiej byłyby koncepcje Ignatieva"? Tej zasadniczej - czyli marksizmu kulturowego - który de facto nie ma wiele wspólnego z marksizmem ortodoksyjnym ale nadal takie miano nosi. Bo skoro nie zaskoczyła w wymiarze globalnym rewolucja proletariacka - część ideologów sympatyzujących z marksizmem ( dominowali mający korzenie żydowskie) doszła do wniosku, iż należy dokonać transplantacji marksizmu ze sfery czysto ekonomiczno - klasowej na sferę kulturowo - intelektulaną. "Marksizm kulturowy nie jest do końca zdefiniowanym pojęciem. Pod postacią marksizmu kulturowego rozumie się pewną odmianę, modyfikację marksizmu sensu stricto. Marksizm kulturowy dotyczy przełożenia zagadnień ekonomicznych na zagadnienia kulturowe.Początki marksizmu kulturowego sięgają lat 60-tych XX w., kiedy ogromna rzesza socjalistów i marksistów rozczarowała się efektem i skutkiem działań komunizmu w wielu krajach na świecie. Marksiści zachodni dostrzegli, że idea rewolucji nie zostanie tak łatwo przyjęta przez kraje Zachodu, musi więc istnieć inny sposób. Tym sposobem okazał się atak na kulturę. Wedle tej myśli marksizm musiał zmienić i zaatakować coś, co nie pozwalało na wprowadzenie rzeczywistego komunizmu. Tym elementem według marksistów była europejska tradycja.Podstawowym założeniem marksizmu kulturowego jest więc przekształcenie społeczeństwa tak, aby mogło chłonąć idee kulturowej rewolucji. Marksizm kulturowy ostro zaatakował ideę konserwatyzmu, sprzeciwiał się pewnym starym, utartym wzorcom i moralności opartej na religii. Szczególny atak przeprowadzono na religię chrześcijańską, rozpoczęła się promocja ateizmu i nurtu racjonalistycznego.Marksizm kulturowy rozwijany był przez takich myślicieli jak Theodore. Theodore Adorno, Antonio Gramsci, Gyorgy Lukacs, Herbert Marcuse czy Erich Fromm. Wykształcił się w społeczeństwa zachodnich, głównie za sprawą tzw. szkoły frankfurckiej, która rozpoczęła rewolucję moralną i społeczną w Europie zachodniej. Marksizm kulturowy atakował tradycyjne pojęcia - rodzinę, wiarę, patriotyzm i kulturową tożsamość. Marksizm kulturowy odrzucił i całkowicie zmienił pierwotną wersję marksizmu, proletariat został zastąpiony społeczeństwem klasy średniej, które należało zmienić od podstaw." wypracowan(*)y-definicja-zalozenia?strona=2
|
|
|  | 1 na 1 | Burnham (1149 punktów) | Odp: tzw. marksizm kulturowy | >Tej zasadniczej - czyli marksizmu kulturowego - który de facto nie ma wiele wspólnego z marksizmem ortodoksyjnym ale nadal takie miano nosi.
No jeżeli rzecz się tyczy marksizmu Marksowskiego to akurat sporo tam elementów antycywilizacyjnych i szkoła frankfurcka jak i późniejsze mutacje niczego zasadniczo nowego do narracji nie wprowadziły. Dla zainteresowanych polecam dzieło "O pochodzeniu własności prywatnej, rodziny i państwa" w którym dowiadujemy się, że przykładowo cywilizacja rzymska oraz grecka wprowadziły wiele elementu nienaturalnego do społeczeństw wobec czego należy te elementy wyeliminować wzorując się między innymi na plemiennym życiu Irokezów. Jak i również monogamia jest wynalazkiem nadającym się do modyfikacji - wiadomo przecież, że jeżeli ktoś poleca życie w komunach to siłą rzeczy nie wiadomo czyje jest dziecko bowiem każdy może być ojcem.
A tak w ogóle to "czarnuch" (czyli Marks) słynął z tego, że nie bardzo dbał o rodzinę i to głównie Engels utrzymywał żonę Marksa i jego dzieci. Świat poszedł do przodu, degeneraci się rozmnożyli, a ich "wiedza" dalej poszła w świat. Jakoś w ogóle mnie nie dziwi, że świat zachodu jest wypierany już nie tylko przez Chiny, ale i przez Turków czy coraz bardziej odradzające się imperium perskie.
|
|
| |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >No jeżeli rzecz się tyczy marksizmu Marksowskiego to akurat sporo tam elementów antycywilizacyjnych i szkoła frankfurcka jak i późniejsze mutacje niczego zasadniczo nowego do narracji nie wprowadziły. Dla zainteresowanych polecam dzieło "O pochodzeniu własności prywatnej, rodziny i państwa" w którym dowiadujemy się, że przykładowo cywilizacja rzymska oraz grecka wprowadziły wiele elementu nienaturalnego do społeczeństw wobec czego należy te elementy wyeliminować wzorując się między innymi na plemiennym życiu Irokezów. Jak i również monogamia jest wynalazkiem nadającym się do modyfikacji - wiadomo przecież, że jeżeli ktoś poleca życie w komunach to siłą rzeczy nie wiadomo czyje jest dziecko bowiem każdy może być ojcem.
Zaprawdę słuszne to i sprawiedliwe, abyśmy źródła historyczne czytywali, w szczególności te, które czytać polecamy. "Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa" - to książka napisana przez Engelsa po śmierci Marksa - wbrew pozorom to dwie zupełnie różne osoby. No, ale wszak i chrzescijaninowi zdarzy się pomylić Apostoła Piotra z Pawłem, jako że wciąż występują razem jak Flip i Flap. Jeśli zaś chodzi o Sodomę i Gomorę, jaką Engels serwował przyszłym pokoleniom w futurystycznym bezklasowym społeczeństwie, to najlepiej zacytować wyżej wspomniane dzieło:
Nadchodząca rewolucja społeczna przez przekształcenie we własność społeczną przynajmniej przytłaczającej większości trwałych, dających się przekazać w dziedzictwie bogactw - środków produkcji - sprowadzi do minimum całą tę troskę o dziedzictwo. Skoro zaś monogamia powstała z przyczyn ekonomicznych, powstaje pytanie, czy zniknie ona, gdy znikną te przyczyny?
Można by nie bez słuszności odpowiedzieć: monogamia nie tylko nie zniknie, lecz wówczas dopiero zostanie urzeczywistniona w całej pełni, gdyż wraz z przekształceniem środków produkcji we własność społeczną zniknie również praca najemna, proletariat, a więc dla pewnej - statystycznie obliczalnej - ilości kobiet zniknie konieczność oddawania się za pieniądze. Prostytucja zniknie, monogamia zaś, zamiast zginąć, stanie się wreszcie rzeczywistością - także i dla mężczyzn.
I może jeszcze to:
A więc przypuszczenia, które dzisiaj robić możemy co do układu stosunków płciowych po nadchodzącym zniesieniu produkcji kapitalistycznej, są przeważnie natury negatywnej, ograniczają się głównie do tego, co odpada. Ale co nowego dojdzie? To rozstrzygnie się wówczas, gdy wyrośnie nowe pokolenie: pokolenie mężczyzn, którym nigdy w życiu nie zdarzyło się kupić kobiety za pieniądze lub za pomocą innych społecznych środków potęgi, i pokolenie kobiet, którym nigdy nie zdarzyło oddać się mężczyźnie z jakichkolwiek innych względów niż z prawdziwej miłości ani też odmówić ukochanemu z obawy przed następstwami ekonomicznymi. Gdy ci ludzie będą już istnieli, to diablo mało będą się oni interesowali tym, co według pojęć dzisiejszych robić powinni; stworzą oni swe własne metody postępowania i odpowiednią do nich opinię publiczną co do postępowania każdej jednostki - kropka.
Proponuję następujące anty-Engelsowskie slogany do miażdżenia lewaka: "Tylko dziwki dają za darmo" "Tylko lump żeni się z miłości" itp.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Burnham (1149 punktów) | >"Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa" - to książka napisana przez Engelsa po śmierci Marksa - wbrew pozorom to dwie zupełnie różne osoby.
Od kiedy to pisma Engelsa traktujemy jako nie wchodzące w skład marksizmu tego Marksowskiego ? Wnioski Henry'ego Morgana (bo to od niego Engels z Marksem wzięli antropologię - tak jak ekonomię wzięli od Smitha i Ricardo, a filozofię od Hegla) cytował już Karol Marks w "Kapitale", a nie Engels po jego śmierci. Odłączanie Engelsa od Marksa świadczy o słuszności klasycznego już pytania o to czym różni się kapitalista od socjalisty; socjalista to ten co czyta Marksa, a kapitalista to ten co zrozumiał.
Nie wiem dlaczego ucinasz cytaty, ale może mieć to wiele wspólnego z tym co napisałem powyżej. Tutaj reszta cytatu:
Jesteśmy obecnie w przededniu rewolucji społecznej, kiedy dotychczasowe ekonomiczne podstawy monogamii nieuchronnie znikną, tak samo jak jej uzupełnienie - prostytucja. Monogamia powstała ze skoncentrowania większych bogactw w jednym ręku, a mianowicie w ręku mężczyzny - i z konieczności przekazania tych bogactw w spadku dzieciom tego mężczyzny, a nie żadnego innego. Do tego była potrzebna monogamia kobiety, a nie mężczyzny, ta monogamia kobiety zatem absolutnie nie przeszkadzała jawnej lub ukrytej poligamii mężczyzny
Marks i Engels pojmowali rodzinę i monogamię jako produkt cywilizacji Rzymu i Grecji - coś co należało zniszczyć.
poniżające stanowisko kobiety, występujące wyraźnie u Greków okresu bohaterskiego, a jeszcze bardziej okresu klasycznego (...) nigdzie jednak nie zostało zniesione. Pierwszy skutek nowo ustalonego samowładztwa mężczyzny widoczny jest w powstającej teraz przejściowej formie rodziny patriarchalnej Rzeczą istotną jest włączenie do rodziny niewolników i władza ojcowska; dlatego najdoskonalszym typem -takiej formy rodziny jest rzymska familia.
(...)
Nierozerwalność małżeństwa jest po części skutkiem sytuacji ekonomicznej, w której powstała monogamia, po części tradycją z czasów, gdy związek między ta, sytuacją ekonomiczną a monogamia był przez religię wypaczony. Już obecnie widzimy w niej tysiączne wyłomy. Jeśli moralne jest tylko małżeństwo oparte na miłości, to jest nim tylko takie, w którym miłość trwa. Czas trwania indywidualnej miłości płciowej jest różny u różnych jednostek, szczególnie u mężczyzn, i w razie zupełnego wygaśnięcia miłości lub wyparcia jej przez nową namiętną miłość rozwód jest dobrodziejstwem zarówno dla oba stron jak dla społeczeństwa.
(...)
Mężczyzna ujął w swe ręce ster domu, kobieta została poniżona, stała się niewolnicą jego namiętności i zwykłym narzędziem do rodzenia dzieci.(...)Współczesna rodzina monogamiczna opiera się na (...) niewoli domowej kobiety. Mąż (...) zarobkuje, żywi rodzinę, przynajmniej wśród klas posiadających, a to zapewnia mu panujące stanowisko. W rodzinie jest on burżua, a żona reprezentuje proletariat.
Wobec tego gdy ci panowie mówili i pisali o monogamii to tak na prawdę mieli na myśli wolny związek dwójki osób, gdzie mężczyźnie (bo to burżuj przecież !) w etapie rewolucji zostaną odebrane środki produkcji co wypchnie kobietę do pozycji lidera. W skrócie pogląd Engelsa i Marksa na sprawy społeczne można zrównać z ich poglądem na ekonomię (baza, nadbudowa i inne bzdury) gdzie mężczyzna w każdym przypadku zawsze będzie musiał być pozbawiony swojej pozycji (nawet wtedy gdy żona okaże się śmierdzącym leniem, gdy ona pracować nie chce lub z jakiś innych względów których powodów mogą być tysiące), a żona nawet gdy tego nie chce będzie musiała być mu w sensie ekonomicznym równa, co najmniej. Jak widzimy "rewolucja wyrównywania" czy też droga ku tej "właściwej" monogamii w dalszym ciągu postępuje.
Engels i Marks mieli poważne problemy z logicznym myśleniem co nie tylko widać w "Kapitale", ale i w tej intelektualnej szmirze. Jeżeli normalne jest pojęcie monogamii jako związku z którego każdy może dobrowolnie wyjść na zasadzie dyskomfortu emocjonalnego to czym to się różni od poligamii czy jakiejkolwiek innej relacji ? Przecież nie ma w takim rozumowaniu logicznych przeciwwskazań, że skoro z powodów dyskomfortu jedna ze stron może odejść to i również z powodu komfortu emocjonalnego mogą w późniejszym etapie do siebie ponownie wrócić i tolerować sytuację, gdy jeden lub oboje partnerów będą żyć w innych równoległych związkach (jak przykładowo mój znajomy mający kochanki o czym żona wie). Ergo jeżeli czas trwania indywidualnej miłości płciowej jest różny u różnych jednostek, szczególnie u mężczyzn, i w razie zupełnego wygaśnięcia miłości lub wyparcia jej przez nową namiętną miłość rozwód jest dobrodziejstwem zarówno dla oba stron jak dla społeczeństwa to dlaczego należałoby ignorować indywidualne uczucie mężczyzny do wielu kobiet lub to samo ze stron kobiety ?
Słowami kluczowymi w pojmowaniu rodziny oraz monogamii u Marksa i Engelsa są kapitał, wyzysk oraz "uczucie indywidualne" z którego można w każdej chwili wyjść. Nie wiem gdzie tutaj miejsce na monogamię bo wyraźnie widać uwielbienie Marksa i Engelsa dla teorii Henry'ego Morgana o właściwej strukturze rodzinnej jaką mieli u siebie Irokezi, gdzie nie było zdecydowanego lidera i dzieci były wspólne bowiem niepodobna było dojść kwestii ojcostwa.
Generalnie zarówno w kwestii ekonomii jak i każdej innej Marks z Engelsem zwyczajnie bredzili bo sensu w ich pisaninie nigdy wielkiego nie było.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >"Rozwinięciem której koncepcji szkoły frankfurckiej byłyby koncepcje Ignatieva"? >Tej zasadniczej - czyli marksizmu kulturowego - który de facto nie ma wiele wspólnego z marksizmem ortodoksyjnym ale nadal takie miano nosi.
I o te miano tu chodzi. Kiedy interpretacja doktryny przestaje nią być w sposób istotny? Mówimy o marksizmie a nie o np. (neo)heglizmie Marksa. Ktoś, kto zmienia sedno marksizmu, przestaje być marksistą...To kwestia metodologii historii filozofii.
>... należy dokonać transplantacji marksizmu ze sfery czysto ekonomiczno - klasowej na sferę kulturowo - intelektulaną.
A gdyby ktoś (jak było to np. w teologii wyzwolenia) dokonał "transplantacji" marksizmu do religii - mielibyśmy marksizm religijny, a po transplantacji Marksa do spirytyzmu - byłby marksizm spirytystyczny, itd. Po prostu bzdury.
>Podstawowym założeniem marksizmu kulturowego jest więc przekształcenie społeczeństwa tak, aby mogło chłonąć idee kulturowej rewolucji.
Marksizm był przede wszystkim próbą rozwiązania rzeczywistych problemów społecznych, które zrodził kapitalizm (czy ogólniej - konflikty społeczne) i konserwujący je konserwatyzm.
>Marksizm kulturowy ostro zaatakował ideę konserwatyzmu,...
Bo idea ta "konserwowała" społeczne konflikty, zamiast je rozwiązywać. Proszę zerknąć do encyklik schyłku XIX w. i ich żenującego poziomu, czy fantastyczne (np. polskie) pomysły naprawiaczy społeczeństw przy pomocy kropidła.
> Szczególny atak przeprowadzono na religię chrześcijańską, rozpoczęła się promocja ateizmu i nurtu racjonalistycznego.
Nic nowego: było to nawiązanie do idei oświecenia. Miała to być reakcja na instrumentalizację umysłu, co podkreślała szkoła frankfurcka.
> Marksizm kulturowy atakował tradycyjne pojęcia - rodzinę, wiarę, patriotyzm i kulturową tożsamość.
Założenie takiej argumentacji jest takie: tradycyjne stosunki społeczne były (są) cacy, a tu jakiś marksizm (lub inna teoria) chce je obalić. To fałszywe założenie. Chodzi o to, że te stosunki były (są) faktycznie nie do przyjęcia (człowiek nie mógł czy nie może w pełni się w nich realizować), i jakieś zmiany były (są) konieczne. Nie twierdzę, że adekwatnym antidotum na problemy społeczne i cywilizacyjne jest jakaś forma marksizmu, ale zmiany ( a tym samym ich koncepcja) są konieczne. Nie sadzę, aby konserwatyzm (w połączeniu z religią, wszystko jedno jaką) był właściwą odpowiedzią na "ducha" czasów. Modlitwa i kropidło ma swoje (bardzo wąskie) granice.
>Marksizm kulturowy odrzucił i całkowicie zmienił pierwotną wersję marksizmu
No to przestańmy łączyć tę koncepcję naprawy świata z marksizmem. (W tym sensie nauk Jezusa i dziesiątki czy setki ich wersji nie nazywamy np. judaizmem katolickim czy neojudaizmem protestanckim).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 6 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: "Whiteness studies"? | W Ameryce każdy ma prawo nazwać swoją stodołę uniwersytetem, a swoje krowy doktorami. Amerykanie o tym wiedzą i i z odpowiednią powagą traktują "studia" kreacjonistyczne, ufologiczne czy takie, jak Pan opisał, a naiwny Europejczyk widząc nazwę "university" myśli, że to na serio i nauka amerykańska zeszła już nie na psy, ale na skunksy.
W Polsce też usuwa się patronów białej rasy (no bo jakich?) którzy stali się politycznie przestarzali i to samo zdarza się w USA. Przed latami 70 trudno o amerykańskiego polityka lub działacza innej rasy, więc jakich mają usuwać?
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >W Ameryce każdy ma prawo nazwać swoją stodołę uniwersytetem, a swoje krowy doktorami.
O to tu chodzi. Arminius wybiera sobie "chłopców do bicia" na swoim poziomie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 3 na 5 | Burnham (1149 punktów) | O to chodzi, że przeciętny Polak nie interesuje się USA więc nie wie co w macierzy się dzieje (na przykład całkiem żywe są tam ruchy secesyjne i ostatnio nawet odbyło się głosowanie nad secesją Teksasu ! Co prawda frakcja separacyjna przegrała ... ale kto wie jakim posłuchem będzie się cieszyć w przyszłości. Mainstreamowi zależy na tym by o tego typu zjawiskach było głucho tak więc przeciętny Kowalski już na pewno o tym się nie dowie). Zresztą ktoś kto jako tako zna historię tego kraju rozumie doskonale, że Amerykanów od zawsze było stać na import najlepszych specjalistów i to zjawisko trwa do dzisiaj. O intelektualnym zwyrodnieniu uniwersytetów humanistycznych w USA pisze się od dawna (odsyłam do felietonów dr Thomasa Sowella). Podobne zjawisko trwa na polskich uniwersytetach humanistycznych - zawłaszczenie przez lewicowy dyskurs polityczny dziedzin humanistycznych (szczególnie tyczy się to literatury co jest widoczne nad studniami o utopiach - o tym zjawisku pisał choćby prof. Artur Blaim w "Aesthetic Objects and Blueprints: English Utopias of the Enlightenment"). Sam byłem świadkiem tego dziadostwa kiedy to "wyzwolona niezależna kobieta", ładnych parę lat temu, oceniając moją pracę zaniżyła mi ocenę za poglądy bez większy ceregieli informując mnie o tym czerwonym piśmidłem mimo, że istota ćwiczenia polegała na poprawności pisania, a nie poglądach. Obecnie studia humanistyczne to dno i dwa kilo mułu ... szczególnie w USA. townhall.c(*)/the-academic-curtain-n2227794townhall.c(*)9/27/favors-to-blacks-n2223691Mało tego bo całkiem niedawno temu szerokim echem odbiła się sprawa gwiazdy porno, która jako studentka zasłynęła między innymi z "odkłamywania" jej głównej branży - w sensie, że nie jest to taki zły kawałek chleba bowiem sesje poniżania jakich doświadczyła (sceny w której kilkunastu facetów traktowało ją jak szmatę itd.) sprawiły iż poczuła w sobie siłę i stała się niejako dojrzalszym człowiekiem lepiej rozumiejącym zagadnienia wolności. Obecnie pani ta kształci się jako ekspertka w zakresie "women's studies". www.busine(*)f-as-a-libertarian-2015-1?IR=TOstatnio oglądałem wykład na Yale z okazji 50cio lecia wydania książki Burnhama "Suicide of the West" i w pewnym momencie pewien profesor zdał relację z tego jak to go studenci gonili i dopiero dzięki interwencji strażników mógł bezpiecznie opuścić teren uniwersytetu. Nie wiem czy sobie jaja robił czy rzeczywiście przed nimi uciekał. W każdym bądź razie, Pan Kowalski niewiele wie co się w USA wyprawia.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | indoktrynowanie? | "W Ameryce każdy ma prawo nazwać swoją stodołę uniwersytetem, a swoje krowy doktorami. Amerykanie o tym wiedzą i i z odpowiednią powagą traktują "studia" kreacjonistyczne, ufologiczne czy takie, jak Pan opisał, a naiwny Europejczyk widząc nazwę "university" myśli, że to na serio i nauka amerykańska zeszła już nie na psy, ale na skunksy."
Zdecydowanie zbyt często i na serio - zważywszy na obniżkę poziomu nauczania na amerykańksich szkołach wyższych - co jest tym bardziej pikantne, iż za wtłaczanie do głów owej - jakże często - pseudonauki - płaci się jak za woły. Ktoś to trafnie podsumował twierdząc, iż za prawdziwe pieniądze studenci dostają fałszywą wiedzę. Świadczy o tym chociażby odsetek Amerykanów podpisujących się pod formuła kreacjonistyczną - podaną przez Pana jako przykład.
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: indoktrynowanie? | >za prawdziwe pieniądze studenci dostają fałszywą wiedzę.
Jeśli zamiast kilograma kaszanki dostanie pan kilo gwoździ to otrzymał pan fałszywą kaszankę? Zbiór zdań, który okazał się fałszywy, przestaje być wiedzą. A zanim został zweryfikowany - był zaledwie hipotezą. Tak więc studenci za prawdziwe pieniądze otrzymują stek bzdur. To mniej więcej ta sama relacja z jaką mamy do czynienia w religiach.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | W Polsce raczej nie | "W Polsce też usuwa się patronów białej rasy (no bo jakich?) którzy stali się politycznie przestarzali i to samo zdarza się w USA. Przed latami 70 trudno o amerykańskiego polityka lub działacza innej rasy, więc jakich mają usuwać?"
W Polsce nie usuwa się za kolor skóry. Bo za tych usuniętych pojawiają się nowi o tym samym kolorze. W USA usuwa się w duchu jak w wątku przewodnim - także tych, którzy prócz przewin mają sporo zasług.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|