 |
Czy katastrofa smoleńska jest kwestią wiary? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2016 12:55 | uxbridge (5980 punktów) | Czy katastrofa smoleńska jest kwestią wiary?
6 na 8 | Wątek umieszczam w dziale Nauka nie bez powodu. Wg mnie, stosunek do "sprawy smoleńskiej" jest w decydującym stopniu związany ze stosunkiem do racjonalizmu w ogólności a do naukowego poglądu na świat w szczególności. Cytat z polemisty: >Generalnie lud smoleński i antysmoleński to dwie strony tej samej monety. Ja nie należę do żadnego, ty z racji inwektyw i emocji jakie okazujesz należysz ewidentnie do tego drugiego, co niestety hamuje ci możliwość normalnej rozmowy, kiedy pojawia się jakiekolwiek nawiązanie do tej emocjonującej kwestii. Patrząc w ten sposób, zwolennicy kreacjonizmu, homeopatii i tym podobnych pseudonaukowych bredni oraz ci, co są przeciw to też dwie równorzędne strony. Ciekawe, czy dla mojego rozmówcy agnostycyzm w sprawie kształtu Ziemi jest równie bliski? Tak, jestem całkowicie przekonany o tym, że katastrofa w Smoleńsku była zwykłym wypadkiem. Tak, jest to stanowisko racjonalne nie emocjonalne. Jestem gotów je zmienić w przypadku przeważających dowodów świadczących nie tylko przeciw tej tezie, ale ZA jakąkolwiek przeciwną, byle spójną. Ale kompetencje i dowody są póki co po jednej stronie. Po drugiej jest pokaźna liczba psycholi, jest zamęt, brednie, przyczynkarskie babranie się w mało znaczących szczegółach, szukanie najdrobniejszych luk u przeciwników i przechodzenie do porządku dziennego nad katastrofalnymi sprzecznościami i błedami u siebie. Zwolennicy "nie-katastrofy" pokazują cały wachlarz typowych, wręcz sztandarowych cech teorii spiskowych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę.
|
|
 | 15 na 15 | ZaKotem (8733 punktów) | >Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę.
No i ci, co badali, dysponowali wrakiem i w żaden sposób do innego wniosku dojść nie umieli. Czy po przeniesieniu na polską, świętą ziemię wrak zacznie przejawiać jakieś inne właściwości niż na ruskiej glebie? To jest właśnie gadanie w stylu "ewolucja to tylko teoria".
|
|
|  | | Igor Mikuya (1 punktów) | >> "ewolucja to tylko teoria". Ewolucja to jest teoria, teoria naukowa. Najśmieszniejsze jest to, że ci co mówią powyższe zdanie nawet nie wiedzą co to znaczy i myślą, że mówiąc tak tym samym jej zaprzeczają.
A co do ruskiej/polskiej ziemi, cóż... Znamy ich z historii i jestem w stanie uwierzyć, że na tej ruskiej ziemi może być inaczej. Żeby chociaż to było na ziemi chińskiej albo szwajcarskiej, ale ruskom jakoś nie ufam, po prostu, za dużo historii.
|
|
| |  | 10 na 10 | uxbridge (5980 punktów) | >>> "ewolucja to tylko teoria". >Ewolucja to jest teoria, teoria naukowa. Najśmieszniejsze jest to, że ci co mówią powyższe zdanie nawet nie wiedzą co to znaczy i myślą, że mówiąc tak tym samym jej zaprzeczają. >A co do ruskiej/polskiej ziemi, cóż... Znamy ich z historii i jestem w stanie uwierzyć, że na tej ruskiej ziemi może być inaczej. Żeby chociaż to było na ziemi chińskiej albo szwajcarskiej, ale ruskom jakoś nie ufam, po prostu, za dużo historii. > Nie chodzi o to żebyś ufał ruskim. Pytanie, czy ufasz polskim fachowcom którzy badali katastrofę. Bo jeśli to ruski spisek, to znaczy że dali się wodzić ruskim za nos w prymitywny sposób. Nie protestując przeciw brakowi dostępu do wraku, manipulacjom z czarnymi skrzynkami itp. Więc albo są to durni dyletanci albo spiskują razem z ruskimi. Jeśli chodzi o ruski spisek, to rzecz się kupy nie trzyma. Z jednej strony niewiarygodna wręcz sprawność i precyzja w organizacji zamachu. Pokonanie niebotycznych trudności organizacyjnych i technicznych. Z drugiej, jeśli wierzyć zwolennikom spisku, dziecinna łatwość w jego zdemaskowaniu i analizie przez kompletnych amatorów.
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Zwrot wraku na którym zginęła elita polityczna państwa wydaje ci się zawracaniem głowy? Czy znamy w historii świata analogiczny przypadek, by państwo nie mogło odzyskać samolotu rządowego sześć lat od katastrofy? Do tego czasu piłka jest w grze. Być może Rosji na tym zależy byśmy snuli domysły, ale ta sprawa będzie żyła taką samą plątaniną spiskowych teorii, jak sprawa zabójstwa JFK, którą również nieudolnie wyjaśniono. Dziwisz się ludziom, że nie dają wiary w oficjalne wyjaśnienia, skoro nie możemy wydobyć wraku samolotu? Dlatego właśnie piszę, że jest lud smoleński i antysmoleński.
|
|
| |  | 10 na 10 | uxbridge (5980 punktów) | >Zwrot wraku na którym zginęła elita polityczna państwa wydaje ci się zawracaniem głowy? Czy znamy w historii świata analogiczny przypadek, by państwo nie mogło odzyskać samolotu rządowego sześć lat od katastrofy? Do tego czasu piłka jest w grze. Być może Rosji na tym zależy byśmy snuli domysły, ale ta sprawa będzie żyła taką samą plątaniną spiskowych teorii, jak sprawa zabójstwa JFK, którą również nieudolnie wyjaśniono. Dziwisz się ludziom, że nie dają wiary w oficjalne wyjaśnienia, skoro nie możemy wydobyć wraku samolotu? Dlatego właśnie piszę, że jest lud smoleński i antysmoleński. Brak zwrotu wraku to oczywiście skandal. Zawdzięczamy go w dużym stopniu sekcie smoleńskiej która od początku wysuwała przeciw Rosji absurdalne zarzuty i rozniecała konflikt. Gdyby nie żądano histerycznie zwrotu wraku i gdyby nie był jednym z elementów tego konfliktu, dawno byśmy go mieli u siebie. A tak, rosjanie robią nas jak chcą. Ale brak wraku w Polsce ma się nijak do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Został zbadany. Czy go zwróca teraz, za rok, za pięć lat to nie ma znaczenia. Podobnie jak gdyby go zwrócili rok dwa, pięć lat temu. NIC NOWEGO TAM NIE ZNAJDZIEMY i nie znaleźlibyśmy. Bo albo niczego tam nie ma (niemal na pewno), albo Rosjanie usunęli to co mogłoby przeciw nim świadczyć. Więc po ch... nam on? Jego zwrot to tylko (albo aż) kwestia prestiżu.
|
|
| | |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >NIC NOWEGO TAM NIE ZNAJDZIEMY i nie znaleźlibyśmy. Bo albo niczego tam nie ma (niemal na pewno), albo Rosjanie usunęli to co mogłoby przeciw nim świadczyć. Głupoty opowiadam. Z całą pewnością byśmy coś znaleźli. Np śrubkę pochodzącą z ruskiej rakiety. Albo nit uszkodzony w sposób absolutnie potwierdzający fakt jego przegryzienia przez Putina. Co ogłosiła by triumfalnie grupa całkiem niezależnych i patriotycznie nastawionych uczonych.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >Ale brak wraku w Polsce ma się nijak do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Został zbadany. >Czy go zwróca teraz, za rok, za pięć lat to nie ma znaczenia. Podobnie jak gdyby go zwrócili rok dwa, pięć lat temu. NIC NOWEGO TAM NIE ZNAJDZIEMY i nie znaleźlibyśmy. Bo albo niczego tam nie ma (niemal na pewno), albo Rosjanie usunęli to co mogłoby przeciw nim świadczyć.
Dziś dysponujemy taką techniką, że jesteśmy w stanie powiedzieć na co zmarł człowiek, którego szczątki przeleżały kilka tysięcy lat, a ty uważasz, że kilka lat to już za długo, by bardzo gruntownie zbadać wrak samolotu? Jeśli tego zabraknie to będzie tak jak z JFK. Dziś 59% Amerykanów uważa, że oficjalny raport ze śledztwa to lipa. A może właśnie to już nas czeka i należy pogodzić się z tym, że jedni święcie wierzą w zamach, a inni są równie świecie pewni, że oficjalny raport raz na zawsze zamyka sprawę.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >Dziś dysponujemy taką techniką, że jesteśmy w stanie powiedzieć na co zmarł człowiek, którego szczątki przeleżały kilka tysięcy lat, a ty uważasz, że kilka lat to już za długo, by bardzo gruntownie zbadać wrak samolotu? Słuszna uwaga. Tyle tylko, że ciała nam zwrócili. Nic się nie bali. I jakoś na szumnie zapowiadane (i haniebne) ekshumacje się nie zapowiada. Ekshumować można od początku pażdziernika. A tu cisza. Wiesz dlaczego? Ja mam teorię. Też spiskową. Muszą znaleźć biegłych którzy zgodzą się kłamać, manipulować i mnożyć wątpliwości. Na razie słabo im idzie. Podobnie jak z nową komisją wypadkową. Długo szukali fachowców gotowych zszargać sobie reputację. Nie znaleźli. Musieli użyć pajaców z ZP.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Christos (2696 punktów) |
>Dziś dysponujemy taką techniką, że jesteśmy w stanie powiedzieć na co zmarł człowiek, którego szczątki przeleżały kilka tysięcy lat
Nie w 100% i potrzeba naprawdę szczęśliwego zbiegu okoliczności aby taką pewność uzyskać.
>a ty uważasz, że kilka lat to już za długo, by bardzo gruntownie zbadać wrak samolotu?
Za długo. Przyczyny katastrof lotniczych bada się w oparciu o szczątki w stanie nienaruszonym, więc w takim, jakie były w miejscu katastrofy, a nie zwalone na kupę. Może się bowiem okazać, że tłoczysko jakiegoś duperelnego siłownika w momencie katastrofy było wysunięte, a jak się kupa złomu obsuwała zostało wsunięte ... albo ciekawski sprawdzał co to. Tak zresztą zrobił MAK.
>A może właśnie to już nas czeka i należy pogodzić się z tym, że jedni święcie wierzą w zamach, a inni są równie świecie pewni, że oficjalny raport raz na zawsze zamyka sprawę.
W cywilizowanych krajach raport państwowej komisji, w której zasiadają FACHOWCY nie podlega dyskusji. Bo ludzie na stanowiskach mają dość przyzwoitości, aby nie wypowiadać się w kwestiach, na których się nie znają. Zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie byle pieniacz może sobie powołać komisję i zaprosić do niej szwagra z kumplami. Rosjanie zdają sobie z tego sprawę i wraku nie zwracają. Dla zaoszczędzenia sobie przerzucania się na słowa z warchołami. Polaczków mogą mieć gdzieś ale przez polską przynależność do organizacji międzynarodowych, łańcuszek obrażonych wydłuża się co nieco.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > W cywilizowanych krajach raport państwowej komisji, w której zasiadają FACHOWCY nie podlega dyskusji.Na jakiej podstawie tak sądzisz? Ano na podstawie rozstrzygnięć autorytatywnych. W prawdziwej nauce autorytet się nie liczy, konsensus się nie liczy, liczą się tylko dowody i argumenty. W tej akurat sprawie śledztwo oddano ludziom, którzy kilka lat pôźniej oskarżeni zostali o zamach na samolot cywilny. Dość marna to okoliczność. Dopóki nie ma w kraju głównego obiektu badawczego, dopóty sprawa nie ucichnie. I jest tak jak z Amerykanami: im dłużej się to utrzymuje, tym więcej osób kwestionuje oficjalną wersję. W 2015 22% Polaków wierzyło w zamach, dziś jest to już 33%. tzn. wierzą, że mogło dojść do zamachu. 51% nie wierzy w zamach. Poza tym nie jest łatwo przesadnie ufać fachowości komisji, jeśli dopuścić, że mogła ona działać równie fachowo jak i całe państwo: cytując ministra: Chuj, dupa i kamieni kupa. Służby działały tak fachowo, że kelnerzy inwigilowali szefa służb specjalnych, i z tego powodu tak duża część Polaków odrzuca autorytet tej komisji. Najuczciwszą postawą w sytuacji tego rozdarcia jest wstrzymanie się od zbyt kategorycznych sądów do czasu jak sprowadzą wrak, jak obie strony będą miały okazję przeprowadzić swoje badanie. Dziś to jest kwestia wiary i na tym etapie mogę zadeklarować, że nie wierzę, iż Putin przeprowadził zamach na polskiego prezydenta, opcja ta wydaje mi się mniej godna wiary niż inne wyjaśnienia. Ale też muszę przyznać, że nie wgryzałem się dotąd zbyt głęboko w cały ten spór i nie znam zbyt szczegółowo argumentów obu stron, gdyż spór ten wydaje mi się zbyt upolitycznionym. Nie ma tutaj podziału na sekte i ludzi racjonalnych. Jest lud smoleński i lud antysmoleński. Ten pierwszy chodzi na miesięcznice, ten drugi urządza sobie kabaret z katastrofy elity politycznej kraju w którym mieszka, i nie jest w stanie rozmawiać o tej sprawie bez kpin i inwektyw, co znamionuje mocne zaangażowanie emocjonalne
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Christos (2696 punktów) |
>Na jakiej podstawie tak sądzisz? Ano na podstawie rozstrzygnięć autorytatywnych. W prawdziwej nauce autorytet się nie liczy, konsensus się nie liczy
Owszem, liczy się. Nigdy nie jest tak, że jeden człowiek posiada całość wiedzy potrzebnej do prześledzenia relacji przyczyna-skutek (np.konsylium).
>W 2015 22% Polaków wierzyło w zamach, dziś jest to już 33%. tzn. wierzą, że mogło dojść do zamachu. 51% nie wierzy w zamach.
Więc jednak konsensus się liczy? W myśl twojej logiki raport można by napisać na podstawie sondażu OBOP-u w oparciu o medialne gdybanie.
>...i z tego powodu tak duża część Polaków odrzuca autorytet tej komisji
Więc zastanówmy się kto podważył fachowość komisji. Konkurencyjna komisja? Ilu miała w swoim składzie inżynierów lotniczych, pilotów, kontrolerów ruchu lotniczego znających procedury podchodzenia do lądowania?
>Najuczciwszą postawą w sytuacji tego rozdarcia jest wstrzymanie się od zbyt kategorycznych sądów do czasu jak sprowadzą wrak, jak obie strony będą miały okazję przeprowadzić swoje badanie.
Ktokolwiek i kiedykolwiek zechce zweryfikować raport MAK-u i polskiej komisji, będzie musiał polegać na materiale dowodowym przez nie zebranym. Nawet w tak pospolitych zdarzeniach jak wypadki drogowe, ślady są zabezpieczane na miejscu zdarzenia z podstawowej przyczyny - aby nie zostały zatarte i aby śledczy miał do analizy ślady istotne, a nie musiał eliminować tych powstałych przy załadunku wraku.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | > >W 2015 22% Polaków wierzyło w zamach, dziś jest to już 33%. tzn. wierzą, że mogło dojść do zamachu. 51% nie wierzy w zamach.> Więc jednak konsensus się liczy? W myśl twojej logiki raport można by napisać na podstawie sondażu OBOP-u w oparciu o medialne gdybanie.Wskazując sondaż powiedziałem ile ludzi wierzy w jedną bądź drugą wersję. Nie powiedziałem, że za pomocą opinii publicznej da się zbudować taką lub inną wersję wydarzeń. Coś słabo z dedukcją  > Więc zastanówmy się kto podważyłTypowo irracjonalne podejście. Patrzmy KTO mówi a nie CO mówi. Z punktu widzenia metody naukowej to elementarny błąd. Dlaczego nie zacząłeś: Przyjrzyjmy się ich tezom, tylko: zobaczmy kto... W 2013 o rekordowo blisko ziemi przeleciała potężna planetoida Duende. Mimo tego, że była o włos od ziemi nie zauważyli jej fachowcy z ośrodków naukowych, lecz hiszpański dentysta: natemat.pl(*)ylko-dla-nudziarzy-i-szalencowW sprawie tak spolaryzowanej politycznie obie strony powinny mieć możliwość zbadania jej. A później mogą się wymieniać fachowymi argumentami, które podane zostaną do publicznej wiadomości, na podstawie czego będziemy mogli, wierzę, ostatecznie uporać się z wersją zamachu. Jestem przekonany, że społeczeństwo nie da się kupić byle argumentami, bo jako całość nie chcemy wierzyć w żaden zamach, bo wiara taka implikuje okropne konsekwencje. Jeśli więc komisja jest bylejaka to przedstawi bylejakie dowody, które przekonają jedynie przekonanych. Jeśli będą jak obecnie kluczyć w ogólnikach, to sprawa ta stanie się zwykłym folklorem politycznym. Nie ma się więc o co obawiać
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | >>Więc zastanówmy się kto podważył >Typowo irracjonalne podejście. Patrzmy KTO mówi a nie CO mówi. Z punktu widzenia metody naukowej to elementarny błąd. Nieprawda. Bardzo racjonalne podejście. KTO mówi, ma fundamentalne znaczenie w metodzie naukowej. Zdanie fachowca ma wielokrotnie większą wagę od zdania dowolnej liczby dyletantów w danej dziedzinie. Dopiero w polemice między FACHOWCAMI, gdy zdania w miarę równo podzielone, bierzemy pod lupę argumenty. Ale też tylko wtedy, gdy mamy ku temu jakieś kompetencje. Gdy nie mamy, możemy zająć ambiwalentne stanowisko. Ale nadal, zdanie 10 fachowców ma większe znaczenie od opinii jednego w sytuacji, gdy ten jeden nie dysponuje niezwykle silnymi dowodami. Ale wtedy, większość z tych 10 szybko się do niego przyłączy. Tak działa nauka. I nie, nie mówimy o czymś takim jak forumowy spór profesora topowej uczelni z doktorantami z Rzeszowa. >Dlaczego nie zacząłeś: Przyjrzyjmy się ich tezom, tylko: zobaczmy kto... Bo nie czuje się wystarczająco kompetentny by oceniać specjalistów więc polega na autorytecie? Ty tak nie robisz?
W sprawie Smoleńska nie ma ANI JEDNEGO fachowca od katastrof lotniczych który pokazał dowody na zamach. Taylor, którego można od biedy nazwać fachowcem, w badaniu katastrofy nie uczestniczył, a jego stanowisko polega na wytknięciu rzekomych bądź prawdziwych uchybień w śledztwie. To co najwyżej krytyka elementów warsztatu, a nie podważenie wniosków. Jego opinia ma więc bardzo małą wagę.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
 | 4 na 4 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | Cytat:"Jesteśmy coraz bliżej dnia, w którym będziemy znali prawdę, w którym tu, po dwu stronach tego miejsca gdzie stoimy, będą dwa pomniki - Pomnik Smoleński i Pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nasi przeciwnicy, ci którzy przez lata wydawali się triumfować, mają dziś już tylko jedna broń - tę starą broń komunistów i ich sojuszników - prowokację. Widzimy to tutaj. Ale przegrali. Zwyciężyliśmy" - powiedział Jarosław Kaczyński pod Pałacem Prezydenckim. "[...]musimy nasz marsz kontynuować aż do tego dnia, gdy usłyszymy komunikat prokuratury, komunikaty zespołu, który dzisiaj bada w Komisji Wypadków Lotniczych sprawę smoleńską, póki nie odsłonimy tutaj pomników" - oświadczył lider PiS. [(źródło)Tak więc nie martw się, i bez wraku PiS-owcy dojdą do PRAWDY.
Moje wątki nt. PiS nie są wynikiem zdziwienia, powstają w celach kronikarskich.
|
|
 | 3 na 3 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | >Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę. Aleś dowalił macierowiczowym "ekspertom"!
Moje wątki nt. PiS nie są wynikiem zdziwienia, powstają w celach kronikarskich.
|
|
 | 10 na 10 | Fizyk (17637 punktów) | > Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę.
Mylisz się Mariuszu. Każdy mógł (a i prawdopodobnie nadal może) sam sobie sprawdzić co naprawdę się stało. Zaraz po katastrofie, przez szereg dni, fotograf-amator Siergiej Amielin porobił wiele wysokiej jakości zdjęć drzew ściętych przez rozbijający się samolot. Zdjęcia te, zamieszczone w internecie, wraz z opublikowanym stenogramem rozmów w kabinie pilotów jednoznacznie wskazywały na przyczynę katastrofy na długo przed opublikowaniem badań oficjalnej komisji.
|
|
|  | 3 na 3 | ziemiojad (338 punktów) |
> Mylisz się Mariuszu. Każdy mógł (a i prawdopodobnie nadal może) sam sobie sprawdzić co naprawdę się stało.> Zgadzam się. Na stronach internetowych, forach, blogach, widać było, że ludzie śledzą informacje na bieżąco. Niektórzy nawet robili własne obliczenia. Brali w tym udział i eksperci - autorytety, jak np. prof. Artymowicz, który prowadził blog fizyka-smolenska.blogspot.com gdzie wyjaśniał bardzo różne zagadnienia katastrofy jako fizyk i pilot. Ludzie chcieli wiedzieć i na własną rękę szukali wyjaśnień na podstawie dostępnych danych. A te były, bo przecież nie było tak, że nikt na miejscu niczego nie zbadał i nie zmierzył.
|
|
 | 2 na 2 | pompa (524 punktów) | > Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę.Wrak samolotu było oglądany przez członków komisji Millera, a także przez biegłych prokuratury. Były też pobierane próbki czyli wymazy z różnych przedmiotów, które potem badano w laboratoriach na obecność materiałów wybuchowych. niezniknel(*)20w dn. 27.03.2015 r.pdfPoczytaj sobie, szczególnie od strony 20. Więc takie gadanie, że nie sprawdzono, nie zbadano, niczego nie wyjaśniono to zwykła ignorancja jest. Oczywiście zawsze będzie można mówić, że można przeprowadzić jakieś dodatkowe badania. Nawet gdyby złożono wrak dokładnie ze wszystkich kawałów, to dalej można by twierdzić, że powinni rozbić takiego samego tupolewa o taką samą brzozę i najlepiej w tym samym miejscu żeby sprawdzić czy tak samo się rozpadnie.
|
|
 | 2 na 2 | Max Golonko (1811 punktów) | > Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę.Do tego co napisał Ci w odpowiedzi na ten Twój wpis Fizyk dodam, że błędne, a raczej wynikające z małego doświadczenia, działania pilota zarejestrowały rejestratory. Pilot był pod ogromną presją. Samolot (skrzydło) był wielokrotnie uderzony przez mniejsze drzewa i gałęzie, czyli metal był już mocno rozgrzany i narażony na wielokrotne odkształcenia (zmęczeni materiału) zanim w końcu trafił grube drzewo! TU MASZ JASNY OBRAZ !!! static.rmf.pl/rmf_fm/img/schemat.jpgMiłego dnia Mariuszu p.s. Pamiętaj: Mściwy i małostkowy Jarosław i Rydzyk przeminą, racjonalnie myŚlący Polacy pozostaną.
|
|
|  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Samolot (skrzydło) był wielokrotnie uderzony przez mniejsze drzewa i gałęzie, czyli metal był już mocno rozgrzany i narażony na wielokrotne odkształcenia (zmęczenie materiału) zanim w końcu trafił grube drzewo!
Wątpię czy w te kilka sekund skrzydło mogło się rozgrzać i czy mogło nastąpić zmęczenie materiału, ale nie ma to znaczenia bo wbrew pozorom skrzydło samolotu pasażerskiego jest delikatną konstrukcją. W pogoni za zredukowaniem ciężaru, samoloty są przygotowane co najwyżej na zderzenia z dużymi ptakami - cokolwiek większego grozi katastrofą. Jak będziesz w samolocie to popatrz na skrzydło: jest na nim ścieżka dla mechaników ograniczona napisami "no step", bo postawienie nogi blisko krawędzi natarcia może ją uszkodzić.
|
|
| |  | 2 na 2 | Max Golonko (1811 punktów) | > >Wątpię czy w te kilka sekund skrzydło mogło się rozgrzać i czy mogło nastąpić zmęczenie materiałuAle widzisz (patrz do linka) ile on tych gałęzi i drzewek ściął. Tak liczne uderzenia w skrzydło musiały czymś skutkować. To nie był boski metal  On ten lasek ścinał chyba dłużej niż kilka sekund? Co do rozgrzewania się to nie wiem na 100% ale meteoryty, które docierają do gruntu lecąc przez atmosferę zaledwie kilka sekund ulegają przynajmniej wyraźnemu obtopieniu!
|
|
| | |  | 2 na 2 | TyDraniu (6569 punktów) | >Co do rozgrzewania się to nie wiem na 100% ale meteoryty, które docierają do gruntu lecąc przez atmosferę zaledwie kilka sekund ulegają przynajmniej wyraźnemu obtopieniu!
Meteoroidy lecą z prędkością 2-3 rzędy wielkości szybciej niż samolot.
Z drugiej strony model zderzenia skrzydła z brzozą Biniendy pokazał, że dźwigary w punkcie zderzenia pękały do połowy, z tymże Binienda grubość dźwigarów zwiększył w modelu 2-krotnie w porównaniu do faktycznej grubości. Użył też modelu drewna z nierealnym parametrem sprężystości = 0. Moim zdaniem Binienda faktycznie wykazał tym modelem b. wysokie prawdopodobieństwo zniszczenia skrzydła przez drzewo (nawet nie biorąc pod uwagę tych poprzednich drzew).
A dr Błaszczyk z WAT obliczył, że dolne poszycie jest odpowiedzialne za 1/3 wytrzymałości skrzydła, więc jego rozdarcie przez pień mogłoby w sposób istotny wpływać na dalsze losy skrzydła już za brzozą. W amerykańskich eksperymentach z lat 1963-65 skrzydło niszczyło słup telegraficzny, po czym, na skutek uszkodzeń wywołanych zderzeniem, było ukręcane przez siły oporu powietrza i odpadało w ciągu 1/3 sekundy po kolizji.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | ziemiojad (338 punktów) | > Z drugiej strony model zderzenia skrzydła z brzozą Biniendy pokazał, że dźwigary w punkcie zderzenia pękały do połowy, z tymże Binienda grubość dźwigarów zwiększył w modelu 2-krotnie w porównaniu do faktycznej grubości. Użył też modelu drewna z nierealnym parametrem sprężystości = 0.Wszystkie błędy Biniendy opisuje prof. Artymowicz fizyka-smo(*)e-patyczku-i-niezomnym_15.htmlDokładne wyliczenia i wnioski o możliwym wpływie brzozy na skrzydło prof. Artymowicza fizyka-smo(*)ia-skrzyda-jego-starcie-z.htmlNa marginesie - osobiście jestem pod wielkim wrażeniem ogromu pracy i czasu jaki p. Artymowicz poświęcił na wyjaśnianie katastrofy.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Wątpię czy w te kilka sekund skrzydło mogło się rozgrzać i czy mogło nastąpić zmęczenie materiału > Ale widzisz (patrz do linka) ile on tych gałęzi i drzewek ściął. Tak liczne uderzenia w skrzydło musiały czymś skutkować.
Bardzo możliwe, że te cieńsze drzewka wpłynęły na sterowność sterowność samolotu, ale straciło to znaczenie gdy skrzydło uderzyło w grubszą brzozę.
> On ten lasek ścinał chyba dłużej niż kilka sekund?
Nie więcej niż 4 sekundy od pierwszego drzewa do tej brzozy. W tym czasie samolot wykonował już manewr odejścia. Gdyby pilot zaczął ten manewr o dwie sekundy wcześniej, to prawdopodobnie wyszliby z tego cało.
|
|
| | |  | | ziemiojad (338 punktów) | > Ale widzisz (patrz do linka) ile on tych gałęzi i drzewek ściął.> Tak liczne uderzenia w skrzydło musiały czymś skutkować.Samolot uderzał o drzewa różnymi elementami, nie tylko tym skrzydłem, zarówno przed "brzozą smoleńską" jak i za nią. Skutkowało to na pewno niszczeniem samolotu o czym świadczą fragmenty poszycia gubione przez niego po drodze, widoczne np. na zdjęciach tu: faktysmole(*)ciowa/articles/przeszkody.htmlAle i nieuszkodzone skrzydło w starciu z taką brzozą przegrywa.
|
|
|  | |
 | 6 na 6 | Celecrin (6386 punktów) | >Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę. Jeśli Twoje zdanie tyczy każdej katastrofy to jest oczywistym nonsensem. Podstawowa sprawa to szereg czarnych skrzynek, które zapisują rozmowy w kokpicie oraz wszelkie możliwe parametry lotu oraz mechaniczne i elektryczne samolotu, również dane o jego położeniu i orientacji do końca lotu. Pierwsze i najważniejsze czego się szuka to czarne skrzynki. Najlepszym tego przykładem jest niedawna katastrofa gdzie niemiecki pilot popełnił samobójstwo zabijając przy okazji wielu ludzi. Jeśli więc twierdzisz, że sprawa naszego TU_154 jest kwestią wiary to albo kłamiesz albo posiadasz zbyt małą wiedzę i braki nadrabiasz wiarą.
|
|
|  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Jeśli więc twierdzisz, że sprawa naszego TU_154 jest kwestią wiary to albo kłamiesz albo posiadasz zbyt małą wiedzę i braki nadrabiasz wiarą. Katastrofa rządowego Tu-154 jest jedną z najlepiej zbadanych w historii. Ci którzy twierdzą, że tam są jakieś istotne wątpliwości mogące mieć wpływ na końcowe wnioski, są albo ignorantami, albo ślepymi zwolennikami prawicy która zrobiła z tego sprawę polityczną. Jescze jedna grupa to ześwirowani wyznawcy światowych spisków. Jeśli ktoś nie wierzy w "zwykłą" katastrofę, to MUSI zgodzić się z tym, że setki polskich specjalistów ją badających, to zwykli zdrajcy albo kompletne bęcwały.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
 | 4 na 4 | Celecrin (6386 punktów) | >Cała ta sprawa jest kwestią wiary. Nie da się zbadać katastrofy samolotu bez dysponowania wrakiem samolotu. Można najwyżej bić pianę. Dla mnie sprawę wyjaśnił pilot będący w studio tvn24 podczas pierwszego publicznego czytania stenogramu zapisu z kokpitu. Powiedział on iż wydaje mu się że załoga używała zamiast wysokosciomierza barycznego radiowysokosciomierza. Jar znajdujący się przed lotniskiem spowodował że autopilot ściągnął samolot w dół. Stwierdzenie drugiego pilota 'odchodzimy' miało miejsce na wysokości 80m ale piloci się normalnie nie wyrobili bo mając sporą prędkość poziomą ciągle 'zbliżała się do nich ziemia' w efekcie na płaskim terenie za jarem byli na 15 metrach nad gruntem. Moim zdaniem problem polega na tym, że zanim dochodzimy do mgły, bomb, drzew musimy odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego samolot mający jedynie zgodę na próbę lądowania na 100m znalazł się na 15m, prawda?
|
|
2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Zwolennicy "nie-katastrofy" pokazują cały wachlarz typowych, wręcz sztandarowych cech teorii >spiskowych.
Teoria spiskowa musi być spójna, a ta jest bez sensu. Zaniedbania, zaniedbania, zaniedbania - ktoś powinien za to odpowiedzieć, choć życia zmarłym tym nie przywrócimy. Tak na przyszłość, tu nie ma miejsca na błędy, kompromitacja państwa na całej linii... Znam bardziej niewiarygodne teorie spiskowe, które są chociaż spójne, np. o zabójstwie Kennedy'ego. Co zrobić ? Jak wytłumaczysz to ludziom, którzy wierzą w bajki ???
|
|
 | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | >>Zwolennicy "nie-katastrofy" pokazują cały wachlarz typowych, wręcz sztandarowych cech teorii >>spiskowych. >Teoria spiskowa musi być spójna (...) Znam bardziej niewiarygodne teorie spiskowe, które są chociaż spójne, np. o zabójstwie Kennedy'ego. >Co zrobić ? Jak wytłumaczysz to ludziom, którzy wierzą w bajki ??? Wg. mojej i ne tylko mojej nomenklatury, "teoria spiskowa" to właśnie taka która nie jest spójna. Wszystkie niespójności i wątpliwości tłumaczy piętrowymi spiskami. Zamach na Kennedy'ego jest faktem. Każdy niespontaniczny zamach jest wynikiem spisku (tajnego porozumienia). Nawet jeśli był to spisek jednej osoby. Zamach 9/11 też był niewątpliwie efektem spisku Ben Ladena et consortes. Więc ok niech będzie zamach. Wtedy oczywiście spisek też musiał być. Ale na Jowisza, niech ten zamach i jego przebieg ma sens! Jeden, dwa, trzy wybuchy. Raz liniowe, raz powierzchniowe, to znów objętościowe (bomba termobaryczna). Na skrzydle, w kabinie, na ogonie, co to k... jest!? Małe wybuchy, bo ślady nie tego... no niezbyt wyraźne. Ale potężne, no bo przecież tysiące szczątków się rozprysło, nie jak przy zwykłym uderzeniu w ziemię. Spiskował Putin, kontrolerzy, Tusk, Kopacz, prokuratorzy, Lasek, Miller, dziesiątki biegłych z różnych dziedzin. Wszyscy ukrywają prawdę - Rosja, UE, USA, Izrael. Jak rzyć panie prezesie, jak rzyć?
|
|
|  | 2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Wg. mojej i ne tylko mojej nomenklatury, "teoria spiskowa" to właśnie taka która nie jest spójna.
Spór semantyczny. Jeżeli coś nie jest spójne to po co dodawać słowo "teoria" ? "Domniemany spisek" ? Jeżeli coś jest spójne to można by rzec np. "teoria zamachu". Chyba lepiej, co ? Zadajmy sobie pytanie: kto skorzystał na domniemanym zamachu w Smoleńsku ? Jeżeli nikt, to po co ktoś angażował środki ? Na złość nam zrobili ? Po co Rosjanie podkopywaliby swój wizerunek zestrzeliwując samolot prezydencki nad swoją ziemią ? Jeżeli byłaby to sprawka Tuska, to musiałby zrobić to bez porozumienia z Rosją ? W jaki sposób ? To niemożliwe.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|