 |
Kościół kontra astronautyka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-10-2016 20:47 | Max Golonko (1811 punktów) | Kościół kontra astronautyka
3 na 3 | Biblia każe ludziom czekać na koniec świata tutaj czyli zawsze wygra inwestowanie przez państwo w walące się kościoły, a nie w kolonizację kosmosu dopóki ciemne siły będą mocno wpływały na politykę (jak dziś pisrydzyki i światowa stolica pedofilii - Watykan). Catharine Conley - specjalistka z NASA do spraw ochrony planetarnej została ostatnio zapytana przez wysłanników Scientyfic American o kolonizowanie kosmosu. Odpowiedziała mniej więcej tak: Jeśli za kolonizację uznajemy zautomatyzowane lądowniki to już dokonaliśmy jej. Jeśli chodzi o wysłanie ziemskich mikrobów i ich rozwój w kosmosie to też najprawdopodobniej zrobiliśmy to gdyż wewnątrz łazika Curiosity nie zdecydowano się na standardowe "wypieczenie" pewnego miejsca w okolicy generatora ciepła. Jeśli za kolonizację uznamy przebywanie w kosmosie ale bez rozmnażania, lub ze sporadycznym rozmnożeniem (gdyż przypadki chodzą po ludziach) ale bez kontynuacji rozmnażania przez noworodka to jest to dość prawdopodobne w ciągu najbliższych 50-cie lat. Natomiast jeśli chodzi o stworzenie środowiska samowystarczalnego (przy co najwyżej sporadycznych i niewielkich dostawach z Ziemi) to może się to nigdy nie udać albo w bardzo odległej przyszłości (wspomniała jakiś bodajże projekt "Biosfera 2", który ukazał problemy). Być może chodzi o to co i ja czytałem, że ludzie szczelnie zamknięci zaczęli się powoli nieco dusić bo beton ścian "wyjadał" tlen i obieg zamknięty tlenu nie ratował (o dziwo) sytuacji. (wiki --> Biosfera_2 W teorii, zamknięci wewnątrz ochotnicy mieli utrzymywać swoje życie tylko dzięki własnoręcznie wyhodowanej żywności i tlenie uzyskanym wyłącznie z roślin pod szklarnią. Jednak o wiele częściej niż przewidywano, trzeba było dostarczać im tych rzeczy a także lekarstw. Rośliny były podatne na choroby, a ich zastąpienie nie było wydajne bez otwierania drzwi. Ilość i jakość plonów była nieproporcjonalna do wysiłku i czasu ich uzyskiwania. Tak więc, problem utrzymania się przy życiu bez zaopatrzenia ziemskiego nie został rozwiązany.) TAKIE SAME PROBLEMY będą na statku kosmicznym z ludźmi bo szybko (z prędkością światła) latać się nie da gdyż rakietę spalą w końcu zgarniane po drodze protony międzygwiezdne. Pani Katarzyna ujęła to (lub inny znany sobie fakt) jako nie rozwiązanie nadal problemu obiegu powietrza. Podparła się tez rozumowaniem, że nie przypadkiem do tej pory nie próbowaliśmy kolonizować obszarów podmorskich na Ziemi. Czy jednak ona się nie myli? Czy można wysłać w kosmos mikroby i przetrwają kilkusetletni lot między-układowy? Czy nie można wysłać robotów które odtworzą tam coś większego niż mikrob? Świetny filmiczek o tym wszystkim poniekąd: vimeo.com/183577091 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Jan Bednarski (1879 punktów) | >Biblia każe ludziom czekać na koniec świata tutaj czyli zawsze wygra inwestowanie przez państwo w >walące się kościoły, a nie w kolonizację kosmosu dopóki ciemne siły będą mocno wpływały na politykę
Racjonaliści, w jaki sposób kolonizowanie kosmosu miałoby poprawić jakość życia jednostek ludzkich ? Na Ziemi miejsca mamy w bród np. na Saharze, Antarktydzie, a nawet na dnie oceanów (dość ekstremalne warunki, ale i tak zdecydowanie bardziej przyjazne niż poza Ziemią). Poza tym przemiany kulturowe nie sprzyjają wzrostowi demograficznemu. Prędzej wymrzemy, aniżeli pojawi się jakiś racjonalny powód do przeniesienia się w kosmos. Aż chce się zacytować klasyka:
"Osiągnięcia nauki z punktu widzenia jednych tradycji wydają się wspaniałe, z punktu widzenia innych - odrażające, warte jedynie ziewnięcia dla innych jeszcze. Oczywiście uwarunkowania naszych współczesnych materialistów owocują wybuchami entuzjazmu wobec takich wydarzeń, jak wystrzelenie rakiety na księżyc, odkrycie podwójnej spirali czy termodynamiki stanów nierównowagi. Spójrzmy na te fakty z innego punktu widzenia, a okażą się tylko śmiesznymi i jałowymi zabawami. Potrzeba było miliardów dolarów, tysięcy dobrze wyszkolonych asystentów, lat ciężkiej pracy, aby kilku naszych współczesnych, nie potrafiących się wysłowić i dość przy tym ograniczonych, wykonało bez wdzięku parę podskoków w miejscu, którego nie odwiedziłby nikt przy zdrowych zmysłach - na wysuszonej, gorącej skale, gdzie nie ma czym oddychać. A przecież mistycy, ufni tylko w moc swoich umysłów, podróżowali przez sfery niebieskie do samego Boga, oglądając go w całej wspaniałości i otrzymując siłę do dalszego życia, oświecenie dla siebie i swoich bliźnich. Tylko analfabetyzm szerokich mas i ich nauczycieli - intelektualistów, ich zadziwiający brak wyobraźni, sprawia, że takie porównania odrzuca się bez większego namysłu."(Feyerabend)
.
|
|
 | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | Słonce co 100 mln lat zwiększa o 1% moc promieniowania emitowanego w kierunku ziemi. Na pewno za 2 mld lat stanie się to nie do wytrzymania.
Jeśli w ziemię trafi planetoida o średnicy 70 km lub więcej to odłamki opadną na całej planecie i rozgrzeją atmosferę do ponad 1500 stopni i ulegnie ona spaleniu (tlen połączy się z azotem).
|
|
 | 3 na 3 | Abdullah (1241 punktów) | Program kosmiczny przyniósł ilościowy jak i jakościowy postęp technologiczny. Od drobiazgów w stylu Velcro czy czujników dymu po satelity z całym dobrodziejstwem inwentarza (telekomunikacyjne meteorologiczne itp)
Kolonizacja innych planet przyczyni sie do jeszcze większego skoku technologicznego - skala i ilość problemów do rozwiązania jest znaczna ale i rezultaty będą znaczne.
- inżynieria klimatyczna na skale globalną - inżynieria genetyczna - inżynieria materiałowa - produkcja żywności
Mógłbym jeszcze długo.
Problemem jest to, że dla klechitow i ich podnóżków rozwój np inżynieria genetycznej czy inżynierii klimatycznej jest odbierany jako włażenie z butami na poletko starszego pana z brodą na chmurce, które to najpewniej skończy się mniejszymi wpływami z tacy. I to jest główny problem panów w czarnych kieckach i tych pożytecznych idiotów których już od kołyski indoktrynowali.
Do tego (co już zresztą zostało wspomniane) - Ziemia jest idealnym miejscem do życia teraz - ale naturalny cykl życia gwiazd i niezerowe prawdopodobieństwo globalnych katastrof (superwulkany , meteoryty) spowodują że Ziemia może przestać być tak goscinna.
Oczywiście zaraz usłyszę zarzut w stylu rozwiążmy najpierw problem głodu w Afryce - odpowiedz mam na to jedną : rozwiązanie już istnieje ale jest politycznie niepoprawne a i panowie w czarnym kieckach nie lubią niektórych elementów tego planu (np darmowy dostęp do środków antykoncepcyjnych)
|
|
|  | | romaro (25211 punktów) | >panowie w czarnym kieckach nie lubią niektórych elementów tego planu (np darmowy dostęp do środków antykoncepcyjnych) Ci Panowie zawsze byli przeciwni nowym technikom. Ostatnio dużo mówi się o narzędziu diabła - widelcu. Nie muszę tu opisywać jak śmiesznie walczył kościół z tymi, którzy jako pierwsi w chrześcijańskiej Europie, przedmiot ten uznali za pomocny również tu - na powierzchni ziemi.
|
|
|  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Program kosmiczny przyniósł ilościowy jak i jakościowy postęp technologiczny. Od drobiazgów w stylu Velcro czy czujników dymu po satelity z całym dobrodziejstwem inwentarza (telekomunikacyjne meteorologiczne itp)
Ważną kwestią w tej dyskusji jest to jak definiujesz postęp. Może się bowiem okazać, że mówimy o zupełnie rożnych rzeczach. Dla mnie postęp jest wtedy kiedy ludzie nie są na siłę uszczęśliwiani, ale dostają to czego rzeczywiście chcą i potrzebują. Dla ciebie to chyba oznacza coś innego: postęp według ciebie jest wtedy, gdy jakieś graty latają bez celu w Układzie Słonecznym. Poza tym dyskusja nie dotyczy programów kosmicznych w ogólnej postaci, a czegoś znacznie węższego - mianowicie kolonizacji - i tylko do tego się odniosłem. Na przykład dostrzegam użyteczność satelity telekomunikacyjnej, ale nie zaliczam jej do kolonizacji. Jeśli błędnie mnie zrozumiałeś to niniejszym wyjaśniam.
>Kolonizacja innych planet przyczyni sie do jeszcze większego skoku technologicznego - skala i ilość problemów do rozwiązania jest znaczna ale i rezultaty będą znaczne.
Masz racje. Sam ostatnio wspominałem, że astrologia odegrała bezcenną rolę w rozwoju matematyki, astronomii i medycyny. Ówcześni astronomowie naprawdę wierzyli, że to co robią ma sens, że rzeczywiście istnieje bezpośredni związek pomiędzy ruchem gwiazd a losami ludzi. Na tym przykładzie widać, że dążenie do celu - z naszego punktu widzenia bezsensownego - przyniosło sensowne skutki uboczne i wytworzyło narzędzia, które są użyteczne do dziś. Podobnie budowa katedr czy piramid. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego mielibyśmy uznać, że obecnie żyjemy w jakimś szczególnym momencie historycznym. Cele, które wydają się sensowne dziś za 500 lat przestaną takie być. Jednak wcale to nie oznacza, że należy jakiemuś fanowi SF zabronić wystrzelenia się na Marsa. Memy przecież działają właśnie w ten sposób, że jedyny sposób na osiągniecie szczęścia to poddanie się ich woli. Na przykład posiadacz memu religii może faktycznie czerpać przyjemność z uczestnictwa w działaniach rytualnych. Ludziom naprawdę można wszystko wmówić: np. że potrzebują miłości i zbawienia, albo na odwrót, że tego nie potrzebują. Czasami potrzebne są do tego specjalne techniki manipulacyjne, lecz wiele memów rozprzestrzenia się wirusowo. Wiem, że podobnie jest u nosicieli memu scjentyzmu. Problem w tym, że zwykle tej ideologii towarzyszy ogromna i nieuzasadniona bufonada. Dla dobra społeczeństwa należy ją zaleczyć - sporą dawką filozofii nauki.
>Problemem jest to, że dla klechitow i ich podnóżków rozwój np inżynieria genetycznej czy inżynierii klimatycznej jest odbierany jako włażenie z butami na poletko starszego pana z brodą na chmurce, które to najpewniej skończy się mniejszymi wpływami z tacy. I to jest główny problem panów w czarnych kieckach i tych pożytecznych idiotów których już od kołyski indoktrynowali.
Oczywiście, a obecni tu mistrzowie racjonalizmu muszą mieć w dosłownie każdej kwestii zdanie dokładnie odwrotne niż KK. To oznacza, że wasze poglądy są od KK mocno zależne, gdyż istnieje prawie 100% korelacja (polegająca na odwróceniu poglądów). Moje poglądy od KK są raczej niezależne, nawet jeśli czasem przypadkowo się zgadzają. Moi rodzice, którzy nauczyli mnie języka i mnie wychowali byli rzymskimi katolikami, możliwe więc, że jakieś elementy tej tradycji przeniknęły do mojej podświadomości. Przy okazji dodam, że ta instytucja powinna móc legalnie ściągać od swoich członków opłaty w dowolnej wysokości i nie widzę w tym nic niewłaściwego.
>Do tego (co już zresztą zostało wspomniane) - Ziemia jest idealnym miejscem do życia teraz - ale naturalny cykl życia gwiazd i niezerowe prawdopodobieństwo globalnych katastrof (superwulkany , meteoryty) spowodują że Ziemia może przestać być tak goscinna.
Nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby przypuszczać, że coś nam zagraża. To są jakieś teorie spiskowe sztucznie rozdmuchane przez fanów SF. Żyjemy w idealnym miejscu, nie za blisko, nie za daleko. Pole grawitacyjne gazowych olbrzymów chroni nas od milionów lat przed jakimikolwiek odczuwalnymi kolizjami. Mimo wszystko cała ludzka wiedza jest niepewna, więc prawdopodobieństwo dowolnego zdarzenia jest niezerowe. A nóż któraś z religii okaże się prawdziwa i nastąpi globalny kataklizm. Jednak moja aksjologia nie każe mi uznawać tego wydarzenia jako coś złego, pod warunkiem, że wszyscy ludzie zginą w jednym momencie (w przybliżeniu: w krótkim czasie).
Niektórzy się z tym nie godzą. Upierają się, że życie ludzi (nawet tych, którzy jeszcze nie istnieją np. przyszłych pokoleń) ma pewien absolutny status moralny nawet jeśli nie ma subiektywnego znaczenia dla nikogo. Mnie taki pogląd nie przekonuje, ale jeśli masz jakieś ku temu argumenty to pisz śmiało - może zmieni to moje zdanie na temat aborcji, ekologii i końca świata.
>Oczywiście zaraz usłyszę zarzut w stylu rozwiążmy najpierw problem głodu w Afryce - odpowiedz mam na to jedną : rozwiązanie już istnieje ale jest politycznie niepoprawne a i panowie w czarnym kieckach nie lubią niektórych elementów tego planu (np darmowy dostęp do środków antykoncepcyjnych)
Nic takiego nie zamierzałem napisać. W wolnym społeczeństwie państwo pełni jedynie funkcje ochronną. Działalnością charytatywną zajmują się prywatne fundacje, a lotami kosmicznymi również prywatne przedsiębiorstwa - jeśli komuś prywatnie opłaci się prowadzić taki biznes to nie mam nic przeciwko.
.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|