Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ludzie orbitujący w kosmosie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
17-10-2016 01:55Max Golonko (1811 punktów)Ludzie orbitujący w kosmosie
Ocena 3 na 3
Orbitalne stacje kosmiczne w kosmosie (nad Ziemią, Marsem, ...)

To zdecydowanie lepsze wydawanie pieniędzy niż okradanie państwa na takie obiekty jak nasz Licheń (świątynia zarządzana przez światową stolicę homoseksualnej pedofilii - Watykan [prawdziwy Polak, patriota, chroni polskich chłopców przed kontaktami z funkcjonariuszmi Kościoła rzymsko-katolickiego]).

Jeden z rosyjskich kosmonautów stwierdził, że zamknięcie dwóch facetów na dwa miesiące w kabinie mierzącej 5 na 6 metrów wystarczy, by doszło do morderstwa.

Pierwsze spotkanie z ze stanem nieważkości (naukowcy nazywają go "mikrograwitacją") to dla wielu prawdziwy horror. Skutkiem są problemy żołądkowe. O problemach żołądkowych załóg misji Apollo dowiedział się już cały świat. Efekty biegunki i wymiotów dowódcy misji Apollo 8 Franka Bormana załoga goniła z papierowymi ręcznikami po całym statku, podczas kolejnej misji okrutnie wymiotował pilot modułu księżycowego Russell Schweickart.

Nawet gdy po zbyt mocnym odbiciu się od fotela zdołają w locie złapać się za coś rękami, ich nogi z impetem lecą dalej.
Wypowiedź: - Wydaje mi się, że przez pierwsze dwa dni nie mówiłam nic innego, jak tylko "Przepraszam, nie chciałam kopnąć cię w głowę!" - wspominała swoją pierwszą podróż wahadłowcem Heidemarie Stefanyshyn-Piper, która podczas kolejnej misji wpisała się w historię astronautyki zgubieniem torby z narzędziami.

Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po wielogodzinnej pracy można najwyżej przetrzeć się ściereczką, co gorsza zimną, na co narzekali w tym roku Rosjanie. Niektóre astronautki nie dają się namówić na mycie na sucho i - choć wymaga to ekwilibrystyki - myją długie włosy w bąblu wody.

Aby utrzymać się w formie i nie dopuścić do zmian, które mogłyby uczynić z astronauty kalekę, trzeba ćwiczyć co najmniej dwie godziny dziennie. Choć i przed lotem w kosmos astronauci ćwiczą na siłowni i uprawiają sport, wielu nie przepada za ćwiczeniami na orbicie. Nie dość, że są nudne, to ze względu na nieważkość trzeba je wykonywać w niewygodnych pasach.

Tak jak do stanu nieważkości trzeba się przyzwyczaić, po powrocie na Ziemię trzeba się od niego odzwyczaić. Większość astronautów ledwie stoi na pokracznie rozstawionych nogach, by utrzymać równowagę. Mało kto ma w sobie tyle samozaparcia, by utrzymać się w tak dobrej kondycji jak Walery Poliakow, który po ponad 14 miesiącach na Mirze przeszedł samodzielnie z kapsuły w kierunku krzesła, po drodze zabierając koledze papierosa.

Tu już nie do śmiechu.
Jeśli gdzieś wyżej zderzą się satelity to nawet maleńka śrubka nadlatując z gigantyczną zwykle prędkością może spowodować katastrofalne zniszczenia. To samo może uczynić metoroid czyli naturalny kawałek materii lecący skądś dokądś w kosmosie. Od cześci promieniowań powszechnie obecnych w całym kosmosie astronautów na orbicie chroni pole magnetyczne ganerowane przez Ziemię daleko w kosmos. Nad Marsem tego mechanizmu niestety nie będzie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ziemię po prostu mamy wyrytą w genach. Miliardy lat ewolucji biologicznej polegało na tym, że największe szanse na przetrwanie miały formy życia najściślej przystosowane do warunków panujących na ziemskiej planecie. Nie inaczej jest z ludzką formą życia. Gdziekolwiek indziej się nie udamy, tam owo ewolucyjne dziedzictwo okaże się balastem, tym bardziej że warunki ziemskie, w porównaniu z warunkami panującymi w znanej nam (mniej więcej) części Wszechświata, to prawdziwa cieplarnia w zestawieniu z morderczym, wyjałowionym pustkowiem. Dlatego do odbywania dalszych podróży kosmicznych trzeba albo wyhodować nowe odmiany istot ludzkich, które będą lepiej do tego dostosowane, albo trzeba w tym celu posłużyć się maszynami.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Jacholek (5699 punktów)
Niestety przestrzeń kosmiczna nie jest środowiskiem przyjaznym dla człowieka gdyż wyewoluowaliśmy w cieplarnianych warunkach ziemskich. Brak grawitacji to małe piwo gdyż temu można względnie łatwo zaradzić. Dużo większym problemem jest promieniowanie kosmiczne przed którym nie ma jak się obronić, bowiem wszelkie osłony czy pola magnetyczne niewiele mogą zrobić zważywszy szerokie spektrum energii tychże promieni kosmicznych. Ostatnie badania wskazują, między innymi,na fatalne
efekty dla mózgu prowadzące do choroby Alzheimera (www.univer(*)c-rays-could-cause-alzheimers/). Czyli ja bym stawiał na podbój kosmosu prowadzony przy pomocy robotów czy też istot typu hybrydowego.
17-10-2016 11:35 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
Tam miałem na myśli oczywiście meteoroid a nie metoroid

A jak ma się do tej, podlinkowanej, informacji o jądrach żelaza powodujących zmiany w mózgu fakt, że kilku astronautów było na stacjach MIR czy ISS prawie lub ponad rok?

Dodam że najnowszy plan lotu na Marsa Elona Muska (słynna konferencja niedawno) przewiduje wiekszą rakietę i szybszy lot (w zaledwie 80 dni).

To w sumie spędzilby w otwartej przestrzeni pół roku.

Szczątkowa atmosfera na Marsie jak rozumiem słabo wyłapuje te cieżkie cząstki wysokoenergetyczne z supernowych itp.

I ostatnia kwestia.

Cóż to jest 6 stóp ołowiu czy betonu. Połtora metra. Kilka tak osłoniętych modułów (pokoi, sal) można jednak zbudować na rakiecie w dalszej przyszłości i lecieć sobie do gwiazd tak spokojnie - przez tysiące lat.

Miłego dnia
17-10-2016 13:05 
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)
>A jak ma się do tej, podlinkowanej, informacji o jądrach żelaza powodujących zmiany w mózgu fakt, że kilku astronautów było na stacjach MIR czy ISS prawie lub ponad rok?
Ziemska orbita stacji ISS (ok. 400 km nad ziemią) jest jeszcze chroniona (częściowo) przez ziemskie pole magnetyczne

>Cóż to jest 6 stóp ołowiu czy betonu. Połtora metra. Kilka tak osłoniętych modułów (pokoi, sal) można jednak zbudować na rakiecie w dalszej przyszłości i lecieć sobie do gwiazd tak spokojnie - przez tysiące lat.
Nie tak zupełnie, wysokoenergetyczne lawiny cząstek produkowanych przez pierwotne promienie kosmiczne przebijają się nawet prze 100 metrową warstwę ziemi jaka przykrywa detektory LHC co pozwala je rejestrować i badać naturę pierwotnych cząstek (protony czy ciężkie jony, np żelaza).
Poniżej przykład takiej lawiny widzianej prze detektor ALICE.
17-10-2016 13:26 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
Ale to chyba nie jest dobry argument na niedostateczność osłony póltorametrowej z betonu lub ołowiu. Ostatecznie ludzie żyją nad gruntem i tylko powietrze odpowiadające mniej więcej 10-cio-metrowej warstwie wody chroni nas przed tymi jądrami żelaza z supernowych.

Na takie (trochę odfiltrowane) porcje jesteśmy zatem przygotowami (mechanizmy naprawcze wyrabiają)?!

Miłego
17-10-2016 14:35 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Są pewne alternatywy dla betonu i ołowiu:
1/ aluminium;
2/ plastik, materiały bogate w wodór - w tym woda;
3/ pole magnetyczne generowane przez magnesy nadprzewodnikowe;
4/ kompozyty, struktury wielowarstwowe;
5/ wsparcie farmakologiczne.

SR2S:
www.sr2s.eu/

S.H.E.E.
www.shee.eu/main


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 14:53 
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)
>Ale to chyba nie jest dobry argument na niedostateczność osłony póltorametrowej z betonu lub ołowiu.
Oczywiście odpowiednio grube osłony mogą pomagać ale niesłychanie powiększają masę pojazdu a więc i zapotrzebowanie na paliwo. Z kolei pola magnetyczne też kosztują energię która trzeba z czegoś czerpać. Stopień wymaganej ochrony będzie zależał od czasu trwania całej ekspedycji więc w pierwszym etapie chodzi o okresy czasu związane z podróżą na Marsa. Sporo informacji na temat możliwej redukcji efektów promieniowania znajduje się np. w tym materiale NASA - www.nasa.g(*)s-from-space-radiation-on-mars
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Oczywiście odpowiednio grube osłony mogą pomagać ale niesłychanie powiększają masę pojazdu a więc i zapotrzebowanie na paliwo. Z kolei pola magnetyczne też kosztują energię która trzeba z czegoś czerpać.

Z magnesami nadprzewodnikowymi odpada ten problem, że w przestrzeni kosmicznej nie trzeba będzie ich dodatkowo schładzać, skoro panują tam wystarczająco niskie temperatury.
en.wikipedia.org/wiki/Magnesium_diboride

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 15:08 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Z magnesami nadprzewodnikowymi odpada ten problem, że w przestrzeni kosmicznej nie trzeba będzie ich dodatkowo schładzać, skoro panują tam wystarczająco niskie temperatury

Zasadniczo próżnia nie ma żadnej temperatury, więc jako chłodziwo nie jest najlepsza.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Zasadniczo próżnia nie ma żadnej temperatury, więc jako chłodziwo nie jest najlepsza.

Skoro nie jest najlepsza, to może będzie chociaż wystarczająco dobra?


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 17:24 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Zasadniczo próżnia nie ma żadnej temperatury, więc jako chłodziwo nie jest najlepsza.
>
Próżnia to jeszcze nie absolutna a temperatura jest określona poprzez spektrum fotonów kosmicznego promieniowania szczątkowego - 2.7 K. en.wikipedia.org/wiki/Cosmic_microwave_background
Niższą temperaturę można jedynie spotkać w przypadku nadprzewodzących magnesów LHC - 1.9 K. !! home.cern/(*)-temperatures-high-performance
17-10-2016 17:46 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Z tego właśnie względu tak wielkie nadzieje wiąże się z magnesami nadprzewodnikowymi z MgB2. MgB2 osiąga stan nadprzewodnictwa już przy stosunkowo wysokiej temperaturze 10 Kelvinów, a nawet wyższej. Dlatego takie magnesy nie będą, prawdopodobnie, potrzebowały zastosowania dodatkowych systemów chłodzących opartych na skroplonym helu.
Jako ciekawostkę historyczną można wspomnieć, że zwolennikiem wykorzystania pola magnetycznego do ochrony załóg statków kosmicznych był sam Wernher von Braun.
en.wikiped(*)_for_a_human_presence_in_space

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 19:26 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> wykorzystania pola magnetycznego do ochrony załóg statków kosmicznych
Jeśli nawet trzeba by było chłodzić uzwojenia elektromagnesu, to można to robić przy użyciu pompy ciepła, by drugą jej stroną (wymiennikiem) ogrzewać pomieszczenia (w tym 'szklarnie' do uprawy rośli) i wodę użytkową dla załogi.
Poza tym całą sieć energetyczną stacji można zaprojektować na prąd stały (ew. prostowany połówkowo) w taki sposób, że w głównych obwodach 'równoleżnikowych' prąd płynie w tę samą stronę. Dzięki temu sumaryczne pole magnetyczne wytwarzałoby się niejako mimochodem.
>
17-10-2016 20:13 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

W aktualnie działającej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej problemem jest raczej odpowiednie chłodzenie, po pierwsze dlatego, że panele słoneczne stacji kosmicznej bardzo się nagrzewają, a po drugie dlatego, że w stacji kosmicznej nie brakuje różnych źródeł ciepła, generowanego choćby przez instalacje elektryczne i elektronikę. Do chłodzenia paneli słonecznych służy amoniakalna instalacja chłodnicza, która dzięki specjalnym radiatorom wypromieniowuje nadmiar ciepła w przestrzeń kosmiczną. Chłodzenie instalacji i systemów wewnątrz stacji jest również niezbędne, ponieważ, jak wiadomo, w stacji kosmicznej panuje stan nieważkości, co uniemożliwia samoczynne chłodzenie przez konwekcję swobodną.
Tak czy inaczej, statek kosmiczny musi być wyposażony w systemy chłodzenia, ale dla wywołania nadprzewodnictwa w temperaturach zbliżających się do zera absolutnego muszą to być specjalne systemy chłodnicze, bazujące na ciekłym helu. Takie systemy są nadal bardzo skomplikowane, zwłaszcza jeżeli chce się w nich osiągać naprawdę bardzo niskie temperatury, dlatego raczej szuka się nadprzewodników, które będą działały optymalnie w stosunkowo wysokiej (jak na nadprzewodniki) temperaturze, 10 a może nawet 20-50 Kelwinów. MgB2 jest tu obecnie najlepszym kandydatem i przynajmniej w europejskich badaniach z dziedziny technologii kosmicznych wiąże się z nim wielkie nadzieje. Amerykanie obecnie chyba nieco bardziej koncentrują się na poszukiwaniu pasywnych środków ochrony przed promieniowaniem kosmicznym.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Wenancjusz (16441 punktów)
>Orbitalne stacje kosmiczne w kosmosie (nad Ziemią, Marsem, ...)
>To zdecydowanie lepsze wydawanie pieniędzy niż okradanie państwa na takie obiekty jak nasz Licheń
>(świątynia zarządzana przez światową stolicę homoseksualnej pedofilii - Watykan [prawdziwy Polak,
>patriota, chroni polskich chłopców przed kontaktami z funkcjonariuszmi Kościoła
>rzymsko-katolickiego]).

Tu trafna uwaga. Zresztą nie tylko topi się bezmyślnie i bez pozytywnych skutków odzysku włożonych środków w fanaberie tej wyalienowanej grupy społeczeństwa (na militarne zbrojenia środki się zawsze znajdą ale na produkcję żywności/głód światowy już nie, na walkę z chorobami cywilizacyjnymi już nie). Zresztą temat to na osobny post.

>Jeden z rosyjskich kosmonautów stwierdził, że zamknięcie dwóch facetów na dwa miesiące w kabinie
>mierzącej 5 na 6 metrów wystarczy, by doszło do morderstwa.

To już dawno psychologowie zauważyli u więźniów zamkniętych w małych celach więziennych z powodu ciasnoty więziennej parami, przy długoletnich wyrokach.

>Pierwsze spotkanie z ze stanem nieważkości (naukowcy nazywają go "mikrograwitacją") to dla wielu
>prawdziwy horror. Skutkiem są problemy żołądkowe. O problemach żołądkowych załóg misji Apollo
>dowiedział się już cały świat. Efekty biegunki i wymiotów dowódcy misji Apollo 8 Franka Bormana
>załoga goniła z papierowymi ręcznikami po całym statku, podczas kolejnej misji okrutnie wymiotował
>pilot modułu księżycowego Russell Schweickart.
>Nawet gdy po zbyt mocnym odbiciu się od fotela zdołają w locie złapać się za coś rękami, ich nogi z
>impetem lecą dalej.
>Wypowiedź: - Wydaje mi się, że przez pierwsze dwa dni nie mówiłam nic innego, jak tylko
>"Przepraszam, nie chciałam kopnąć cię w głowę!" - wspominała swoją pierwszą podróż wahadłowcem
>Heidemarie Stefanyshyn-Piper, która podczas kolejnej misji wpisała się w historię astronautyki
>zgubieniem torby z narzędziami.
>Na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po wielogodzinnej pracy można najwyżej przetrzeć się
>ściereczką, co gorsza zimną, na co narzekali w tym roku Rosjanie. Niektóre astronautki nie dają się
>namówić na mycie na sucho i - choć wymaga to ekwilibrystyki - myją długie włosy w bąblu wody.
>Aby utrzymać się w formie i nie dopuścić do zmian, które mogłyby uczynić z astronauty kalekę, trzeba
>ćwiczyć co najmniej dwie godziny dziennie. Choć i przed lotem w kosmos astronauci ćwiczą na siłowni
>i uprawiają sport, wielu nie przepada za ćwiczeniami na orbicie. Nie dość, że są nudne, to ze
>względu na nieważkość trzeba je wykonywać w niewygodnych pasach.
>Tak jak do stanu nieważkości trzeba się przyzwyczaić, po powrocie na Ziemię trzeba się od niego
>odzwyczaić. Większość astronautów ledwie stoi na pokracznie rozstawionych nogach, by utrzymać
>równowagę. Mało kto ma w sobie tyle samozaparcia, by utrzymać się w tak dobrej kondycji jak Walery
>Poliakow, który po ponad 14 miesiącach na Mirze przeszedł samodzielnie z kapsuły w kierunku krzesła,
>po drodze zabierając koledze papierosa.
>Tu już nie do śmiechu.

Tu już rzeczywiście nie do śmiechu. Na etapie rozwoju człowieka do obecnego stanu, odbywającego się w ciągłej obecności grawitacji nie można i pewnie dłuuugo się nie powie, że kosmos jest "zdobywany" drobnym krokiem, bo przede wszystkim to jeszcze nie Kosmos, a zaledwie jego przedproże. To tak jakbyśmy chcieli poznać nasz świat ziemski wychodząc tylko do przydomowego ogródka. Biologia istot opartych na białku, ewoluującym w obecności stałej grawitacji, jest niestety nieodporna, zbyt delikatna, na niebezpieczeństwa jakie kryje przestrzeń kosmiczna. Pianie peanów z zachwytu jest jeszcze śmieszne. Nie taki jest jeszcze techniczny postęp dający ochronę przyszłym kosmonautom.

>Jeśli gdzieś wyżej zderzą się satelity to nawet maleńka śrubka nadlatując z gigantyczną zwykle
>prędkością może spowodować katastrofalne zniszczenia. To samo może uczynić metoroid czyli naturalny
>kawałek materii lecący skądś dokądś w kosmosie. Od cześci promieniowań powszechnie obecnych w całym
>kosmosie astronautów na orbicie chroni pole magnetyczne ganerowane przez Ziemię daleko w kosmos. Nad
>Marsem tego mechanizmu niestety nie będzie.

I to jest naga prawda. A roboty/maszyny nic na razie nie zrobią za nas oprócz prymitywnych czynności z reakcjami jeszcze bardziej prymitywnymi jak u prehistorycznego trylobita.. To jest właściwa wykładnia możliwości technicznych człowieka.
A organizmów wyewoluowanych przez miliony lat nie zmieni się przez lat nawet 50. To nie jest tak łatwe jak napisać powieść sci-fi, lub zrobić jeszcze głupszy film. A czy człowiek nie będzie się bał robota inteligentniejszego od siebie? Z własną wolą i niezależną "osobowością" odporniejszego od człowieka? Nie ma wtedy żadnej gwarancji iż będzie posłuszny woli człowieka. Czyli...? Mamy jeszcze czas. Na razie nawet nie raczkujemy.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365