 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-10-2016 13:56 | boguslav (197 punktów) | Pierwsza klasa
7 na 7 | Byłem niedawno przypadkiem na spotkaniu z okazji ewaluacji w jednej z wiejskich szkół podstawowych. Podczas luźnych rozmów, Pani z poradni psychologiczno-pedagogicznej stwierdziła stanowczo, że dzieci powinny rozpoczynać naukę od 7 lat gdyż, jak do tej pory, nikt nie podważył tezy niejakiego Piageta, iż dopiero od tego wieku umysł dziecka jest gotowy do nauki czytania i pisania. Zdębiałem, gdyż ja swojego malca, jako nieliczny w szkole, zapisałem do pierwszej klasy w wieku 6 lat sądząc, że mam rację, a 80% innych myli się oczadzony retoryką władzy i innych Elbanowskich... Zapytałem tej Pani dlaczego w takim razie w innych krajach dzieci idą do 1 klasy już nawet od 5 lat, na co ona odpowiedziała, że to sprawa pochodzenia, że Słowianie są inni, mają inną kulturę i powinni od 7 lat... Co o tym sądzicie? Pozdrawiam P.S. Dodam tylko, że mój syn chyba nie jest słowianinem bo 6 lat jeszcze nie skończył (za miesiąc), a już czyta krótkie opowiadania. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Celecrin (6386 punktów) | Jest to totalna bzdura. Dzieci mogą czytać nawet w wieku 4-5 lat, a są w stanie nauczyć się czytać jeszcze wcześniej.
|
|
6 na 6 | Marszalik (733 punktów) | Teoria Piageta: 1 faza - [0 do 2 roku życia] sensoryczno-motoryczna - dzieci uczą się przez zmysły, ich świat jest doświadczeniem fizycznym. Dzieci w tym wieku mają stałość przedmiotu, tzn. kiedy np. mama odejdzie do innego pokoju, nadal istnieje. Coś co znika z pola widzenia, nie przestaje istnieć. Dzieci są egocentryczne. 2 faza - [2 do 7 roku życia] przedoperacyjna - dzieci starają się uaktywnić swoją wyobraźnię; mają bardzo egocentryczne spojrzenie na świat (egocentryzm oznacza niemożność zrozumienia punktu widzenia innych ludzi). Dzieci umieją odróżnić rzeczy realne od nierealnych- fantazji. 3 faza - [7-11 lat] faza operacji konkretnej - stosowanie logiki i alternatywnych perspektyw, pomaga dziecku pojąć związki przyczynowo skutkowe; dzieci mają problem z pojęciami abstrakcyjnymi. Myślenie nie jest już egocentryczne. 4 faza - [ od 12 roku życia] faza operacji formalnych - dzieci zaczynają myśleć abstrakcyjnie pozwala ona przekroczyć granicę czasu i przestrzeni. I najlepsze: Piaget uważał, że moment przechodzenia z jednej fazy na drugą jest indywidualny. Pani psycholog rozmija się z faktami. Prawdopodobnie przez lenistwo, ale to przecież żadne usprawiedliwienie. Żródło pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Piaget
|
|
 | 3 na 3 | boguslav (197 punktów) | >Pani psycholog rozmija się z faktami. Prawdopodobnie przez lenistwo, ale to przecież żadne usprawiedliwienie.
Jednak Pani z poradni pewnie nie rozminęła się z faktami mówiąc jeszcze, że odkąd wprowadzono obowiązek szkolny dla 6-cio latków w jej placówce przybyło gwałtownie "pacjentów". Ciekawe z czego to wynika? Czy z tego, że szkoły nie są przygotowane na edukację małolatów, czy z tego, że rodzice zapisywali dzieci do poradni chcąc jeszcze "przedłużyć dzieciństwo" swoim pociechom w zerówce?
boguslav
|
|
1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
Ja umiałem płynnie czytać w wieku lat trzech (z ręcznym pisaniem trochę gorzej... do dzisiaj), a wcale na geniusza nie wyrosłem. Przecież to czysty idiotyzm, dzieci rozwijają się w różnym tempie i w różnych aspektach. Używamy tego samego alfabetu, co większość innych Europejczyków, więc co ma słowiańskość do rzeczy?
Są różne argumenty na temat tego, kiedy i czy w ogóle dziecko należy posyłać do szkoły, bo ja na przykład mam wrażenie, że tam dzieci głupieją - ale to, co ta pani bredzi, dowodzi że... chyba za długo chodziła do szkoły.
|
|
1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >odpowiedziała, że to sprawa pochodzenia, że Słowianie są inni, mają inną kulturę i powinni od 7 lat...
To bardzo ciekawa uwaga. Kiedy przed laty jako dziecko szkoły podstawowej pierwszy raz pojechałem na obóz do Włoch, przeżyłem wówczas mały szok kulturowy, gdyż południowi rówieśnicy wydawali się biologicznie jakieś dwa lata starsi od polskich dzieci. Równy wiek nie znaczy tego samego w różnych kręgach kulturowych i geograficznych. Generalnie powinien być wybór, dlatego aktualna sytuacja wydaje się optymalna.
|
|
 | 2 na 2 | Alfonsinho Sextest I (62 punktów) | Ta Pani psycholog to niech idzie ulice zamiatać Cytat:Sześciolatki niezdolne do rozpoczęcia nauki są albo niedorozwinięte, albo chore, albo leniwe, albo głupio chowane. Współczujmy rodzicom. To napisał Jerzy Vetulani i ja się z nim zgadzam.
|
|
 | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Generalnie powinien być wybór, dlatego aktualna sytuacja wydaje się optymalna. Dla kogo optymalna? Na czym opiera Pan swoje przypuszczenia(?). I jeszcze jedno - są dzieci szybciej uczące się czytać i takie, które nigdy czytać płynnie nie będą. W przypadku tych drugich winę ponoszą zwykle rodzice.
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >>Generalnie powinien być wybór, dlatego aktualna sytuacja wydaje się optymalna. >Dla kogo optymalna?
Dla tych, co cenią opcję pro choice
|
|
| |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Dla tych, co cenią opcję pro choice. Uważa Pan, że rodzicom powinno się zostawić prawo wyboru. Więc idźmy dalej - zmieśmy wymóg poddania procesowi edukacji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >>Dla tych, co cenią opcję pro choice. >Uważa Pan, że rodzicom powinno się zostawić prawo wyboru. Więc idźmy dalej - zmieśmy wymóg poddania procesowi edukacji.
Nie jestem fundamentalistą pro choice. Choć gdyby duża liczba Polaków sformułowała taką petycję do parlamentu, to w imię demokracji pewnie bym uznał, że warto o tym rozmawiać. Pro choice w kwestii wieku szkolnego poparła duża liczba Polaków.
|
|
1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | To zależy od dziecka. Jedno poradzi sobie w wieku 4 lat, a drugie nie poradzi sobie w wieku 7 lat.  Jaka fajna klasa XD
|
|
| Hrihorij (1723 punktów) | >Byłem niedawno przypadkiem na spotkaniu z okazji ewaluacji w jednej z wiejskich szkół podstawowych. >Podczas luźnych rozmów, Pani z poradni psychologiczno-pedagogicznej stwierdziła stanowczo, że dzieci >powinny rozpoczynać naukę od 7 lat gdyż, jak do tej pory, nikt nie podważył tezy niejakiego Piageta, >iż dopiero od tego wieku umysł dziecka jest gotowy do nauki czytania i pisania. Zapytałem tej Pani >dlaczego w takim razie w innych krajach dzieci idą do 1 klasy już nawet od 5 lat, na co ona >odpowiedziała, że to sprawa pochodzenia, że Słowianie są inni, mają inną kulturę i powinni od 7 >lat... Co o tym sądzicie?
Ja nauczyłem się liter w wieku trzech lat a w czterech już czytałem. Szybko uzależniłem się od tej umiejętności i pochłaniałem, i nadal pochłaniam duże ilości tekstów. W efekcie stałem się krytyczny w kwestiach dogmatów a z czasem zostałem ateistą. Być może gdybym umiejętność czytania posiadł później lub wcale nie stałbym się czarną owcą w parafii i diecezji.
|
|
 | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Ja nauczyłem się liter w wieku trzech lat a w czterech już czytałem. Szybko uzależniłem się od tej umiejętności i pochłaniałem, i nadal pochłaniam duże ilości tekstów. W efekcie stałem się krytyczny w kwestiach dogmatów a z czasem zostałem ateistą. Być może gdybym umiejętność czytania posiadł później lub wcale nie stałbym się czarną owcą w parafii i diecezji.
Ja natomiast nauczyłem się sam czytać w wieku 5 lat. Naprawdę nie chwalę się. W wieku siedmiu lat stanowiłem egzotyczny przypadek w szkole podstawowej, bo nauczycielka miała ze mną kłopoty, tyle że pozytywne. Wezwała matkę do szkoły i zaproponowała jej bym od razu zaczął szkołę od trzeciej, może nawet czwartej klasy, bo zasób słów i wiedza przerasta pierwszoklasistę (a czytałem wszystko bezkrytycznie co wpadło mi w ręce od pięciu do siedmiu lat), oczywiście po zdanym egzaminie przed komisją powołaną przez kuratorium.. Grono tzw. "ciało" pedagogiczne mnie sprawdzało przed tym. W klasie się nudziłem. Biedna moja matka nie wiedziała co z tym fantem zrobić. Szkoła obiecała pomóc w oparciu o decyzję kuratorium. Tak, tak. Szkoła wystąpiła do kuratorium z takim wyjątkowym przypadkiem. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo moi prości rodzice bali się czegoś, czego do dziś nie wiem. A już wtedy miałem wizję bycia astronomem, co było szokiem dla rodziców nie wiedzących co to jest za zawód. Pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 3 na 3 | Hrihorij (1723 punktów) |
>Ja natomiast nauczyłem się sam czytać w wieku 5 lat. Naprawdę nie chwalę się. W wieku siedmiu lat stanowiłem egzotyczny przypadek w szkole podstawowej, bo nauczycielka miała ze mną kłopoty, tyle że pozytywne. Wezwała matkę do szkoły i zaproponowała jej bym od razu zaczął szkołę od trzeciej, może nawet czwartej klasy, bo zasób słów i wiedza przerasta pierwszoklasistę (a czytałem wszystko bezkrytycznie co wpadło mi w ręce). Grono tzw. "ciało" pedagogiczne mnie sprawdzało przed tym. W klasie się nudziłem. Biedna moja matka nie wiedziała co z tym fantem zrobić. Szkoła obiecała pomóc w oparciu o decyzję kuratorium. Tak, tak. Szkoła wystąpiła do kuratorium z takim przypadkiem. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo moi prości rodzice bali się czegoś, czego do dziś nie wiem. >A już wtedy miałem wizję bycia astronomem, co było szokiem dla rodziców nie wiedzących co to jest za zawód. >Pozdrawiam.
Pamiętam jak w pierwszej klasie podstawówki zszokowałem panią mówiąc, że w przyszłości chciałbym być archeologiem i wytłumaczyłem na czym polega ten zawód. Kurczę, dzieciaki mają niesamowity potencjał i wkurza mnie jak dorośli (a już najgorzej spece od pedagogiki) ich infantylizują oraz wmawiają niedorozwój i niedojrzałość.
|
|
| |  | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Kurczę, dzieciaki mają niesamowity potencjał i wkurza mnie jak dorośli (a już najgorzej spece od pedagogiki) ich infantylizują oraz wmawiają niedorozwój i niedojrzałość.
Odkąd mam dzieci, przestałem się dziwić, że bywają mądrzejsze od rodziców.
Sądzę, że infantylizowanie (jak to zgrabnie określiłeś) młodych przez starych wynika z tego, że starzy nie słuchają dziecka uważnie albo po prostu są zbyt skostniali umysłowo, by je zrozumieć.
Najgorsze jest to, że nieświadomie, siłą swego autorytetu, często hamują dziecko w okolicach własnego poziomu.
śp. Jaskinia Trolli team
|
|
| farmer (22440 punktów) |
>P.S. Dodam tylko, że mój syn chyba nie jest słowianinem bo 6 lat jeszcze nie skończył (za miesiąc), >a już czyta krótkie opowiadania.
Normalna rzecz. Dużo dzieci czyta. Sam czytałem. Swoich dwóch synów posłałem wcześniej do szkoły. Już nie pamiętam czy czytali czy nie.
To jest też problem takie czytanie. Bo dziecko się nudzi na lekcji i mu się już "zdaje". Z szkołą jest inny problem. Dwa razy tyle pracy po przyjściu dziecka ze szkoły i tłumaczenie mu dlaczego inne dzieci....
|
|
5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | Dla mnie, jako rodzica sześcioletniej pierwszoklasistki, większym od nauki pisania problemem jest waga tornistra. Mówi się o tym od tylu lat i wciąż to samo. Po cholerę to wszystko nosić tam i z powrotem?
śp. Jaskinia Trolli team
|
|
 | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Dla mnie, jako rodzica sześcioletniej pierwszoklasistki, większym od nauki pisania problemem jest waga tornistra. >Mówi się o tym od tylu lat i wciąż to samo. Po cholerę to wszystko nosić tam i z powrotem? > śp. Jaskinia Trolli team
Ważyłem to kiedyś. Masakra. Ale jak się przeglądnie te książki..... obrazek na co drugiej stronie. Ksiażki wielkości A4 wyglądające jak kolorowanki to się nie dziwię.
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | Mnie się, prawdę mówiąc, nawet podobają te książki ale czy nie można wymyślić czegoś, żeby nie trzeba było ich taszczyć wte i wewte... Przecież książka nie musi być potrzebna w szkole jeśli nauczyciel nie ma pusto w głowie. Bez ćwiczeń można obejść się w domu.Zadania domowe można zadawać tylko do zeszytu, który prawie nic nie waży i po problemie. A jeśli któryś rodzic koniecznie chce zobaczyć jakie kulfony stawia jego dziecko, to niech poprosi na miejscu codziennie czy poczeka do wywiadówki, sam nie wiem. lp.2o@1daj
|
|
| |  | | farmer (22440 punktów) | >Mnie się, prawdę mówiąc, nawet podobają te książki
Mi średnio. Toż to czysta waga w pustych linijkach do wypełnienia. Mądrzejsze to to nie będzie po tym, to jeno biznes jest.
Mój czyta historię....przeczytał już wszytko z biblioteki dział historja a 4 z historii przynosi....pytam go co jest bo siedzi na tym "discovery" i ogląda "Wołoszańskiego" jak babcia na jakim różańcu i se musze na googlu sprawdzać co mi tam młody przeżywa a tu wiesz szkoła swoje chopok swoje.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) | >Dla mnie, jako rodzica sześcioletniej pierwszoklasistki, większym od nauki pisania problemem jest waga tornistra. >Mówi się o tym od tylu lat i wciąż to samo. Po cholerę to wszystko nosić tam i z powrotem? > śp. Jaskinia Trolli team
Nie wiem, ile waży tornister... ale nie wiedziałem tego także, jak sam chodziłem do szkoły. Czy szanowni rodzice nie przesadzają z tą wagą tornistra? Dziś dzieci nie mogą podnieść długopisu, bo za ciężki... a jutro do pracy fizycznej będziemy musieli zatrudniać Marsjan, bo sami nie damy rady cegły podnieść. Cała dyskusja o tornistrach wydaje mi się wydumana i wymyślona... tylko nie wiem, przez kogo?
|
|
|  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | Ja też nie wiedziałem ile waży mój tornister ale to pewnie dlatego, że wyrzucałem z niego niepotrzebne (czyli większość) rzeczy gdy rodzice nie patrzyli. I nie bój się, siły mi nie brakuje. Teraz też bym wyrzucał ale się boję, że mnie pani razem z moją żoną okrzyczą gdy córki na bank mnie podkablują. Inne czasy... (Plecak w czwartej klasie ważył ostatnio 8 kg) lp.2o@1daj
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|