Słuchając piosenki w tym wykonaniu tego oryginału doszedłem do wniosku, że już coś podobnego słyszałem. Czyżby Pink słyszała utwór Wilków?
Wiele jest przykładów muzycznych plagiatów, zapożyczeń, przypadkowych podobieństw. Mnie intryguje fakt, że powstają utwory mniej czy bardziej podobne do siebie, mimo iż ich twórcy nie słyszeli piosenek swoich poprzedników. Czyżby w nomen omen "eterze" krążyły jakieś schematy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Ograniczona ilość połączeń nut. Podobnie jak wszędzie ktoś może wpaść na rymy dupa-kupa-lupa-zupa, czyli rymy częstochowskie. Im coś jest prostsze, tym większa szansa, że ktoś na to wpadnie, ale dobry matematyk też może wpaść na to samo rozwiązanie, na które wpada inny dobry matematyk.
Tłumaczy, a nuty to nie liczby, bo na liczbach można dokonywać dowolne działania, a muzyka ma to do siebie, że musi być powtarzalność żeby była harmonia. Melodie wpadające w ucho są proste, a takich jest ograniczona ilość, podobnie jak z rymami.
>Czyżby w nomen omen "eterze" krążyły jakieś schematy?
Jako purysta językowy pozwalam sobie na zwrócenie Ci uwagi, że używasz określenia nomen omen niewłaściwie. Używa się go bowiem, gdy chcemy zwrócić uwagę, że czyjeś imię lub nazwisko (albo nazwa) wskazuje na jakieś cechy danej osoby (lub rzeczy). Poniżej przykłady prawidłowego użycia tego wyrażenia:
Jeśli powiemy, że ktoś nazywa się nomen omen Mały, to wskazujemy, że rzeczywiście, zgodnie z nazwiskiem, jest mikrej postury. Jeśli powiemy, że ktoś ma na nazwisko nomen omen Słoń, to wskazujemy, że ma cechy tego zwierzęcia - jest np. wielki i ociężały.