Racjonalista - Strona głównaDo treści
Narkotyzujmy się Eliotem ( nie mylić z pejotlem)!!!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-12-2016 20:42Arminius (25555 punktów)Narkotyzujmy się Eliotem ( nie mylić z pejotlem)!!!
Ocena 1 na 1
Jest las, dorodna buczyna, o tej porze roku ogołocona całkiem z liści, szpionastymi kikutami wpijająca się w stalowoszare niebo, z ktorego ćmi się dojmująca do szpiku kości mżawka. Jasnoszara deseń zwartych szeregów buków wywołuje wrażenie ich cielesności, cielesności żywego organizmu, cierpiącego wyrafinowane katusze. na skraju buczyny jest chata - samotnia. W niej, na palenisku buzuje ogień, na stole lampa emitujaca dyskretne światło, szklanica wytrawnego wina, tomik poezji otwarty na stronie z wierszem "Gerontion". Słychać pieśni Wolfa/Vouka, z mocniej zaakcentowanym fortepianem.
Właściwie więc wszystko już jest gotowe aby dać drapaka z kloacznej, rozjazgotanej trywialnym, ogłupiającym wrzaskiem rzeczywistości i poddać się oczyszczeniu poprze zzaaplikowanie sobie odtrutki w postaci solidnej dozy refleksyjno - kontemplacyjnej poezji Eliota.
Wiersz "Gerontion" Eliot napisał w 1920 r. Należy go chyba odczytywać jako wyraz jego dekadenckich stanów ducha po traumie hekatomby I wojny światowej. Ale najlepiej nie silić się na jego "odczytywanie" tylko delektując się poszczególnymi wersami wyzwolić z nich fluid jakościowo wybornej melancholii, który wzniesie się pona dstronice tomu i osiądzie w najskrytszych zakamarkach naszej duszy i naszego umysłu.
Miłosz tłumacząc Eliota na j. polski, zachował się jak ów przysłowiowy traduttore traditore. Zdradził bowiem oryginał. Co więcej nie można wykluczyć, iż zrobił to z rozmysłem, pragnąc zneutralizować wizerunek Żyda wpleciony między eliotowskie wersy.
Albowiem w oryginale stoi tymi słowy: "And the jew squats on the window sill, the owner,Spawned in some estaminet of Antwerp,Blistered in Brussels, patched and peeled in London.", a w tłumaczeniu jest: "W kącie okna przykucnął Żyd-właściciel Spłodzony w jakimś barze obskurnym Antwerpii, Owrzodziały w Brukseli, podłatany, złuszczony w Londynie."
Poprzez rezygnację z tłumaczenia na j. polski słowa "winndow sill" (parapet) i zastapieniu go słowem "okno" - Miłosz osiągnał zamierzony efekt jak wyżej.
Albowiem tłumaczenie wierne literze i duchowi rzeczonego wersa jawi się następująco: "Na parapecie okna przykucnął Żyd - właściciel Spłodzony w jakimś barze obskurnym Antwerpii, Owrzodziały w Brukseli, podłatany, złuszczony w Londynie." i zawiera znacznie większy ładunek pejoratywnego postzregania zydowskiego właściciela domu - gdyż czyni z niego odhumanizowaną, pokurczoną i karłowatą ( bo jest w stanie przykucnąć na parapecie okna), karykaturalna postać, rodem z jakiegoś makabryczno - groteskowego panoptikum dziwów, curiosów i cudów.
Wilece intryguje okoliczność, iż w manierze jak wyżej pisał Bruno Schulz, który w "Sklepach cynamonowych" swojego żydowskiego ojca miał zwyczaj również odhumanizowywać i czynić z niego curiosalnego cudaka, funkcjonującego na pograniczu świata realnego i świata fantazji. I do tej formuły winien nawiązać w swym tłumaczeniu Miłosz - bo przecież Schulz to postać z najwyższej półki, z tej - chciałoby się dodać - na której swoje kryjówki wyszykowywał sobie jego karykaturalny ojciec.
Po stosownej korekcie jak wyżej - kontynuujemy lekturę usque ad finem, pogrążając się z niewysłowiową rozkoszą w nastroju coraz bardziej posępnej dekadencji. Po dotarciu do ostatniego wersa - odzyskujemy nasze człowieczeństwo. Odczuwamy, cierpimy, odzyskujemy zdolności empatyczne. Schodzi z nas - jak stara wyliniała skóra z gada - owa skorupa bezczucia i bezmyślenia - upodabniająca nas do cyborgów walczących o marny ochłap w wyścigu szczurów.

Gerontion - Thomas Stearns Eliot
Młodości nie masz ty ani starości,
To jakby tylko w drzemce poobiedniej
Śniły się one tobie.
Szekspir: Miarka za miarkę
Oto ja, stary człowiek w miesiącu posuchy
Słucham jak czyta mi chłopiec i czekam na deszcz.
Ja nie broniłem palących wąwozów
Ani do bitwy szedłem w ciepły deszcz,
Ni, po kolana w słonym bagnie, z kordelasem,
Cięty przez muchy, nie walczyłem.
Moim domem jest rozpadający się dom.
W kącie okna przykucnął Żyd-właściciel
Spłodzony w jakimś barze obskurnym Antwerpii,
Owrzodziały w Brukseli, podłatany, złuszczony w Londynie.
Koza kaszle nocami na polu nad głową.
Kamienie, perz, porosty, rdza i ekskrementy.
Kobieta prowadzi kuchnię, przyrządza herbatę,
Kicha wieczorem, przepychając zatkany zlew.
Jestem stary człowiek,
Tępa głowa u wietrznych przestrzeni.

Całość na:

malowane-w(*)tion-thomas-stearns-eliot.html

www.youtube.com/watch?v=FRox_cBwmh4
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)Narkotyzujmy się Eliotem
>Narkotyzujmy się Eliotem

Narkotyk zmienia percepcję, często kompletnie rozbija jaźń, logikę...Bywa, że pozbawia delikwenta instynktu samozachowawczego. Słowem - jest przemianą, metamorfozą, duszą na opak.
Otóż nic takiego nie widzę w zamieszczonej tu interpretacji wiersza Eliota. Tradycyjnie oberwało się nie tylko Żydowi z poematu, ale i Miłoszowi, który, jako tłumacz, był dla niego zbyt wyrozumiały, bo go nie skarlił na parapecie okna... A myślałem, że skoro wiersz ma działać jak narkotyk, to może znajdzie się w oparach jego narkotycznego absurdu - na przykład - trochę maści na wrzody, te, których biedny Żyd nabawił się był w Brukseli. Widocznie poezja Eliota nie zadziałała jak narkotyk, i należałoby wciągnąć coś nosem, aby zmienić przynajmniej na jakiś czas optykę w wiadomej kwestii.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Arminius (25555 punktów)biedni kamienicznicy???
"Widocznie poezja Eliota nie zadziałała jak narkotyk, i należałoby wciągnąć coś nosem, aby zmienić przynajmniej na jakiś czas optykę w wiadomej kwestii."

Na mnie działa, w warunkach jak w wątku i z efektem finalnym jak w wątku

"..na przykład - trochę maści na wrzody, te, których biedny Żyd nabawił się był w Brukseli."

Żyd nie był biedny, bez przesady, był właścicielem domu, kamienicznikiem - biedny to był przy nim raczej Eliot. "Wasze ulice, nasze kamienice" - jak widać slogan ów zawierał ziarno prawdy nie tylko w polskim kontekście

11-12-2016 15:04 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: biedni kamienicznicy???
>Żyd nie był biedny, bez przesady, był właścicielem domu, kamienicznikiem

Biedny w tym sensie, w jakim o chorym człowieku, nawet bogatym, mówimy biedny...Ktoś, kto ma bogactwo, ale nie ma zdrowia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365