Nie jeden raz na tym forum zdarzyło mi sę przywoływać do porządu forumowiczów, którzy przekraczali cienką czerowną linię między krytyką a pomówieniem i oszczerstwami - i wylewało kubły najpaskudniejszych pomyj na głowę ojca dyrektora. Wśród ingrendiencji tworzących brudy jak wyżej bardzo często pojawiał się - i zajmował stosowne miejsce w hierarchii - zarzut jadowitego antysemityzmu.
Z tym większym więc zainteresowaniem przeczytałem info sprzed kilku dni o zażyłych stosunkach między ojcem dyrektorem a niejakim Jonny Danielsem - Żydem par excellence, oficjalne prowadzącycm jakieś fundacje w Polsce.
Zainteresowanym - zwłaszcza krytykom ks. Rydzyka - podrzucam stoswone linki , polecając szczególnej uwadze te passussy gdzie mowa jest o wspólnych koszernych kolacjach, mających przypieczętować zawiązany sojusz między judaizmem a katolicyzmem - aby skorygowali swe błędne poglądy i zaprzestali uprawiania kłamliwej propagandy, która to propaganda w świetle faktów jak wyżej, może już także nosić znamiona antysemityzmu.
Przechodząc zaś do meritum sprawy należy sobie zadać pytanie o co w tym wszystkim chodzi?
Mój koncept jest następujący. Dosłownie kilka dni temu zamieściłem wątek traktujący o próbie ( być może udanej) usidelnia przez Mosad Geerta Wildersa - czołowego holenderskiego populisty. Zważywszy na biografię Danielsa (był między innymi doradcą izraelskiego ministra obrony narodowej) oraz jego jednoznacznie antypalestyńskie i antyirańskie poglądy - nie można wykluczyć, iż jest to zamierzenie podobne w swej istocie - mające pozyskać/zneutralizować osobę, która uchodzi za ojca duchownego skrajnej prawicy w Polsce.
Kto kogo wystrychnie na duda w tej hucpie - czas pokaże. Kończąc, po raz kolejny podkreślę, iż wiadome protokoly - to niewinna baja, rzeczywistość bywa zdecydowanie bardziej krwista. Księdzu Rydzykowi zaś do sztambucha przypomnieć należy starożytną mądrość która w oryginale brzmi "Timeo Danaos et dona ferentes". Ojciec Rydzyk konczył seminarium, zna łacinę, więc nie ulega wątpliwości, iż nie jest Mu obce przesłanie w niej zawarte
"Byłem gospodarzem kolacji Szabatowej w moim domu w Warszawie. Nie potrafię opisać, jak wdzięczni i skromni byli moi polscy goście. Wśród nich byli ministrowie polskiego rządu oraz moi znajomi i była to dla nich pierwsza taka kolacja, na którą ktoś ich zaprosił. Kiedy zaśpiewaliśmy pieśni i odmówiliśmy modlitwy, czuć było atmosferę szacunku. Naprawdę było na co popatrzeć!Rozmowy przeprowadzone przeze mnie z ojcem dyrektorem Rydzykiem od naszego pierwszego spotkania były głębokie i teologiczne. Zajmowaliśmy się sprawami, których nie będę poruszać na forum publicznym, sprawy, które mają bardzo istotny wpływ na polsko-żydowskie i polsko-izraelskie relacje i będą miały znaczenie przez co najmniej kilka następnych pokoleń.
Ja także nie zawdzięczam nic nikomu, prowadzę fundację z pozyskanych przeze mnie dotacji, przy skromnych datkach z całego świata, i będzie tak działać nadal. Kroczę ścieżką w którą wierzę. Bardzo przemawia do mnie to, że wielu z tych, którzy atakowali mnie, promuje najbardziej szalone poglądy odnoszące się do Izraelczyków i Palestyńczyków, w przekonaniu, że Żydzi powinni robić ogromne ustępstwa wobec tych, którzy chcą ich zniszczenia. Jednocześnie jak rozmawiam z księdzem, który poczynił pewne wątpliwe komentarze na temat Żydów w przeszłości, to jestem porównywany mnie do bycia zdrajcą, listkiem figowym, kapo i Neturei Karta (tych szalonych ultra ortodoksyjnych Żydów, którzy przyjaźnią się z Irańczykami)."
wiadomosci(*)em-otwartego-czlowieka/zrctw80