Racjonalista - Strona głównaDo treści
Druga czerwona kartka?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-12-2016 08:38Arminius (25555 punktów)Druga czerwona kartka?
Ocena 2 na 2
Zwracalem już uwagę na swoistą woltę w poglądach Jadwigi Staniszkis. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,728954). Po ostatnich wypadkach w sejmie przyszła kolej na Kazimierza Ujazdowskiego, posła PiS-u, czołowego polskiego konserwatystę. Odpowiedzialnością za wypadki jak wyżej obciążył on Jarosława Kaczyńskiego. Ujazdowski najpewniej wkrótce odejdzie z PiS.
Są krytycy PiS i Jarosława Kaczyńskiego, którzy nie szczędzą mu ostrej krytyki i pomówień bez względu na to, co PiS robi lub nie robi. Do ich głosów nie musi się przywiązywać większej wagi. Jednakże jeżeli w krótkim czasie intelektualne filary tejże partii poddają bardzo ostrej krytyce sposób działania i technikę sprawowania władzy politycznej przez Jarosława Kaczyńskiego - ma to swoją oczywistą wymowę. Bunt Ujazdowskiego należy najpewniej traktować w kategorii drugiej czerwonej kartki dla szefa PiS.

"Europoseł PiS Kazimierz Ujazdowski stwierdził, że za obecny kryzys w państwie odpowiada Jarosław Kaczyński. Na polityka spadła fala krytyki pozostałych członków partii. Uznali oni, że Ujazdowski powinien odejść. - Nie będę zwlekał z decyzją długo, ale chcę ją podjąć w momencie spokojniejszym - skomentował Ujazdowski w rozmowie w RMF FM."


wiadomosci(*)ntualne-odejscie-z-pis/e143hx7
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Ujazdowski nie jest filarem partii, lecz jej krytykiem od wielu lat. W 2007 wraz z Dornem i Zalewskim tworzyli opozycję wobec Kaczyńskiego i znaleźli się poza PiS, tyle że Ujazdowski w 2010 ponownie do niej przystąpił, licząc pewnie na możliwość dużych przemeblowań po zdziesiątkowaniu partii w katastrofie smoleńskiej. Dziś robi to samo co robił od lat.

Ujazdowski jest związany nie tyle z PiSem, co z SKL, które w większości ciążyło bardziej ku PO. Ideologicznie różni się z PiS zasadniczo, jest bowiem konserwatywnym liberałem, PiS natomiast jest obecnie partią centrolewicowych konserwatystów. Ujazdowski mógłby pasować do Kukiz'15, ale nie do PiS.
21-12-2016 11:30 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)elektorat miękki
"Ujazdowski jest związany nie tyle z PiSem, co z SKL, które w większości ciążyło bardziej ku PO. Ideologicznie różni się z PiS zasadniczo, jest bowiem konserwatywnym liberałem, PiS natomiast jest obecnie partią centrolewicowych konserwatystów. Ujazdowski mógłby pasować do Kukiz'15, ale nie do PiS."

PiS zdobył władzę ponieważ przekonał częsć elektoratu, iż warto na niego zagłosować, część elektoratu, która nie była jego twardym elektoratem. Jeżeli PiS straci tych ludzi - to może mieć problemy. Ujazdowski nie jest jedynym, który krytykuje PiS ( Kaczyńskiego). Zrobili to również w łagodniejszej formie - ale jednak - Gowin i Łapiński.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)Odp: elektorat miękki
>PiS zdobył władzę ponieważ przekonał częsć elektoratu, iż warto na niego zagłosować, część elektoratu, która nie była jego twardym elektoratem.

PiS zdobył władzę, bo obiecał cofnąć antyspołeczne decyzje poprzedniej ekipy: podwyższenie wieku emerytalnego, przyspieszenie obligatoryjnego obowiązku szkolnego, a także dlatego, że obiecał duże programy socjalne dla rodzin i seniorów. Te obietnice zrealizowali dlatego pomimo wielomiesięcznych protestów opozycji utrzymują poparcie na poziomie jaki uzyskali przy wyborach. Kaczyński wyraził rozczarowanie, że poparcie im nie wzrosło, bo liczyli, że po pierwszym roku rządów zdołają pozyskać dodatkowe poparcie, ale tak się nie stało i to jest pewnie zasługa opozycji.

>Ujazdowski nie jest jedynym, który krytykuje PiS ( Kaczyńskiego). Zrobili to również w łagodniejszej formie - ale jednak - Gowin i Łapiński.

A kto to jest Łapiński? Trudno jest mi cokolwiek o nim powiedzieć. Może to drugi Kaziu Marcinkiewicz? Dlaczego w ogóle inne zdanie ma być traktowane jako coś niezwykłego?

Inne zdanie Gowina nie znaczy zupełnie nic, bo on nie jest z PiS, na szereg spraw ma inne poglądy, jest przede wszystkim liberałem. Wyrażanie innego zdania służy tutaj podkreślaniu własnej odrębności.

Polsce potrzebny jest przede wszystkim spokój w dobie rosnącego braku spokoju zarówno za naszą wschodnia, jak i zachodnią granicą.
Arminius (25555 punktów)czerwona lampka
"A kto to jest Łapiński? Trudno jest mi cokolwiek o nim powiedzieć. Może to drugi Kaziu Marcinkiewicz? Dlaczego w ogóle inne zdanie ma być traktowane jako coś niezwykłego?"

To jakiś poseł PiS. Nie ma tu jakiejś wielkiej "niezwykłości" sytuacji. Jednakże do tej pory PiS był raczej monolitem i ze strony jego posłów nie zdarzały się tak mocne krytyki działań jego władz. Jeżeli we władzach w PiS są trzeźwo myślący ludzie - powinno to im dać trochę do myślenia.
21-12-2016 15:05 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)Odp: elektorat miękki
>PiS zdobył władzę, bo
Nagrał opozycję.
>obiecał cofnąć antyspołeczne decyzje poprzedniej ekipy: podwyższenie wieku emerytalnego, przyspieszenie obligatoryjnego obowiązku szkolnego, a także dlatego, że obiecał duże programy socjalne dla rodzin i seniorów.
Co ma podwyższenie wieku emerytalnego z antyspołecznością?
Co jest złego w pójściu do szkoły rok wcześniej?
Podwyższenie wieku emerytalnego jest logiczną koniecznością. Wiek 65 lat byłby nie do zaakceptowania w latach 50 -tych, dziś oczekiwana długość życia dla facetów to 73,5 lat za 30 lat to będzie 80lat.
Jednoczśnie praca staje się lżejsza. Dziś nikt juz fizycznie rowów nie kopie.
www.youtube.com/watch?v=V1GxtXLpEb0
W fabrykach także automatyka zaczyna wypierać prace fizyczną.
Nie wydłużanie wieku emerytalnego jest nonsensem.
21-12-2016 15:24 
 Ocena 4 na 4
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Co ma podwyższenie wieku emerytalnego z antyspołecznością?
>Co jest złego w pójściu do szkoły rok wcześniej?

To że jeden z najbardziej przepracowanych narodów Europy pracować ma jeszcze dłużej i jeszcze szybciej wchodzić na rynek pracy. Polityka społeczna PO zamieniała Polskę w europejski obóz pracy.

>Podwyższenie wieku emerytalnego jest logiczną koniecznością. Wiek 65 lat byłby nie do zaakceptowania w latach 50 -tych, dziś oczekiwana długość życia dla facetów to 73,5 lat za 30 lat to będzie 80lat.

W kwestii wieku emerytalnego porównuje się wiek przejścia na emeryturę w różnych krajach, co jest zupełnie bałamutne. Właściwym miernikiem porównawczym jest natomiast przewidywany średni czas życia na emeryturze, wszak długość życia jest różna w różnych krajach, a Polska jest tutaj w ogonie Europy.
Według danych OECD przy poprzednim wieku emerytalnym (60/65) Polacy mają jeden z najniższych wskaźników długości emerytury w UE, choć na poziomie przeciętnej wśród 35 krajów OECD. W 2014 wynosił on 16,6 lat dla mężczyzn oraz 23,9 lat dla kobiet (średnia OECD: 17,6/22,3; Francja:23/27,2, Niemcy: 19,4/22,8, UK: 18,5/22,7, Czechy: 16,5/22,8).
Znaczne podwyższenie wieku emerytalnego spowodowało, że wypadliśmy nie tylko poza standardy UE, ale i OECD.
Nie jest też prawdą, że przewidywana długość życia Polaków się stale zwiększa. Akurat po uchwaleniu wyższego wieku emerytalnego wydarzył się ewenement demograficzny: o dwa miesiące spadła średnia długość życia Polaków - po raz pierwszy od początku transformacji. Czy aby na pewno można wierzyć w to, że po znacznym planowanym zwiększeniu wieku emerytalnego długość życia Polaków nadal będzie rosła, skoro nawet już dziś uległa ona skróceniu?
Jeśli system emerytalny miałby nie udźwignąć tego wieku emerytalnego, co jest możliwe, to należy zmienić system (nie tyle emerytalny, co ogólnie gospodarczy) a nie wiek, bo wyprowadzanie Polaków poza standardy OECD nie jest żadnym rozwiązaniem.

Długość życia na emeryturze w OECD: stats.oecd.org/index.aspx?queryid=54758
Ewenement demograficzny: www.newswe(*)rytury-,artykuly,384274,1.html
Postępowy obóz pracy: www.racjonalista.pl/kk.php/s,9896

Po przeprowadzonych zmianach zwiększyła się przestrzeń wolności, bo można posłać dziecko do szkoły w wieku 6 lat, ale nie trzeba. Podobnie można pracować dłużej, by mieć wyższą emeryturę, ale nie trzeba.
22-12-2016 07:16 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>To że jeden z najbardziej przepracowanych narodów Europy
Nie pisz bzdur.
68 lat: Finlandia
67 lat: Szwecja, Dania, Islandia, Norwegia (ale patrz wyżej), Hiszpania, Holandia, Niemcy
USA 67 lat
>W kwestii wieku emerytalnego porównuje się wiek przejścia na emeryturę w różnych krajach, co jest zupełnie bałamutne. Właściwym miernikiem porównawczym jest natomiast przewidywany średni czas życia na emeryturze, wszak długość życia jest różna w różnych krajach, a Polska jest tutaj w ogonie Europy.
Bałamutne to są Twoja argumentacja. Raz piszesz, że jesteśmy narodem przepracowanym, potem, że czas pracy w zasadzie się nie liczy tylko czas życia na emeryturze.
>Nie jest też prawdą, że przewidywana długość życia Polaków się stale zwiększa.
To jest prawda.
>Akurat po uchwaleniu wyższego wieku emerytalnego wydarzył się ewenement demograficzny: o dwa miesiące spadła średnia długość życia Polaków
No i co z tego? W tym roku spadła o 2 miesiące długośc życia a Ty bierzesz to pod uwagę w dyskusji o czasie rzedu 30-40 lat w przód kiedy czas zycia rośnie nieprerwanie i to gwałtownie od 30 lat?
>Podobnie można pracować dłużej, by mieć wyższą emeryturę, ale nie trzeba.
W porządku znieśmy całkowicie wszelkie regulacje. Wprowadźmy minimalny czas pracy, na przykład 30 lat. Jestem za tym.
22-12-2016 07:36 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>To że jeden z najbardziej przepracowanych narodów Europy
>Nie pisz bzdur.
>68 lat: Finlandia
>67 lat: Szwecja, Dania, Islandia, Norwegia (ale patrz wyżej), Hiszpania, Holandia, Niemcy
> USA 67 lat

Nie rozumiesz polskiego Nie napisałem, że jesteśmy krajem z najwyższym wiekiem emerytalnym. Przepracowany to znaczy, że rok pracy w Polsce znaczy coś zupełnie innego niż w Niemczech. Jesteśmy na drugim miejscu w Unii pod względem godzin pracy.


Stary wiek emerytalny utrzymuje nas przynajmniej na poziomie średniej OECD pod względem długości życia na emeryturze, choć i tak jesteśmy jednym z najbardziej przepracowanych narodów Europy.
Podwyższanie wieku emerytalnego zamieniłoby nasz kraj w bantustan społeczny.
cofnięcie tej reformy to nie jest kwestia ekonomiczna to jest kwestia humanitarna i cywilizacyjna.
Celecrin (6386 punktów)
Witam. Mam nadzieję, że święta są w porządku.

Uciekasz od merytorycznej dyskusji. Po pierwsze:
>Przepracowany to znaczy, że rok pracy w Polsce znaczy coś zupełnie innego niż w Niemczech.
To twoja interpretacja, dla mnie odejście na emeryturę kojarzy się z odpoczynkiem, a ktoś pracujący przez 40 lat może być przepracowany.

Po drugie przy wszelkich kalkulacjach dotyczących emerytur bierze się pod uwagę wiele rzeczy jak: wysokość podatku/składek emerytalnych, czas składkowy, wiek przejścia na emeryturę czy szacunkową liczbę lat na emeryturze ale na pewno nie to czy Polacy są przepracowani a jeśli już to nie jest to najważniejszy argument i co ważne średnia liczba przepracowanych godzin nie może reprezentować przepracowania.
Jeśli praca równa się pieniądzom to najbogatszym narodem w Europie powinni być Grecy.

Idąc dalej, jeśli twierdzisz że jesteśmy przepracowani to biorąc pod uwagę średni wiek przejścia na emeryturę to jesteśmy leniuchami. Jesteśmy na drugim miejscu w Europie z wynikiem 59,6 lat, gdzie średnia Europejska to blisko 62 lata.
Załóżmy jednak, że przyjmiemy Twoją optykę. To w takim razie jak się ma zakaz handlu w niedzielę z jednoczesnym obniżeniem wieku emerytalnego? W przyszłym roku jakieś dwa miliony ludzi będą pracować znacznie krócej. W samych supermarketach pracuje w Polsce około 400 tysięcy osób, (w handlu około 2 mln). Wpływ na liczbę godzin pracy będzie olbrzymi. To mogą być setki godzim mniej, prawda? I nagle przeskoczymy kraje które mają: wyższy wiek emerytalny, ludzie pracują więcej godzin w roku i przechodzą na emeryturę później
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Załóżmy jednak, że przyjmiemy Twoją optykę. To w takim razie jak się ma zakaz handlu w niedzielę z jednoczesnym obniżeniem wieku emerytalnego? W przyszłym roku jakieś dwa miliony ludzi będą pracować znacznie krócej.

Cele obu tych reform są różne.
Zakaz handlu w niedzielę ma z jednej strony dać nieco odpoczynku niewolnikom sieci handlowych. Z drugiej jednak ma dać szanse na pobudzenie małych sklepów, w których miejsce pracy znajdą kolejne osoby. Moim zdaniem długofalowo ten drugi aspekt jest ważniejszy. Handel powinien wrócić w polskie ręce.
26-12-2016 15:08 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Moim zdaniem długofalowo ten drugi aspekt jest ważniejszy. Handel powinien wrócić w polskie ręce.
Nie mniej jednak, liczba przepracowanych godzin powinna drastycznie spaść w przyszłym roku. Trudno mi szacować, ale to będzie sporo. 2 mln ludzi w handlu do 16 mln pracujących i ponad 52 dni pracy po nawet 8 h, choć pewnei więcej (licząc oprócz niedziel również święta). Biorąc pod uwagę, że Polska znajduje się w sporej grupie "1900tniaków" gdzie różnica wynosi do 50 godzin rocznie, możemy zlecieć w rankingu o kilka miejsc.
OK. Obliczmy z grubsza. 400 tysięcy pracowników supermarketów, pracujących po 10 godzin w niedzielę razy 52 niedziele : 400Kx52x10=208 mln godzin Dzielone przez 16 mln pracujacych daje nam 13h.
Jeśli zakaz bedzie obowiązywał wszystkie sklepy to może zrobić się z tego 40 h, jeśli policzymy zamknięte hurtownie itd to może nawet ponad 100h? Nie mam pojęcia ale czuję że będzie jazda w dół.

Ciekawe Mariusz jest to, że Polska jest w grupie krajów, które nie mają zakazu handlu w niedzielę.
Łotwa, Czechy, Estonia, Portugalia, Irlandia. No cóż Irlandia jest 14 na liście, a mają do 2012 roku mieć 68 lat przejścia na emeryturę.
>Z drugiej jednak ma dać szanse na pobudzenie małych sklepów, w których miejsce pracy znajdą kolejne osoby.
Niestety. Duże sieci otworzą sklepy internetowe. Patrzaj co się na Węgrzech stało.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Nie mniej jednak, liczba przepracowanych godzin powinna drastycznie spaść w przyszłym roku. Trudno mi szacować, ale to będzie sporo.

Pożyjemy zobaczymy. Na razie jesteśmy w czołówce przepracowanych. Jak to się zmieni to ok.
27-12-2016 17:16 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Pożyjemy zobaczymy.
Też tak mówię.
>Na razie jesteśmy w czołówce przepracowanych. Jak to się zmieni to ok.
Zdanie które napisałeś odnosi się jedynie do jednej statystyki, średniej liczby przepracowanych dni na pracownika. Czy Polacy są przepracowani można dopiero określić z kilkunastu czynników, również bardzo ważnych, jak wspomniany średni czas przejścia na emeryturę, gdzie jesteśmy liderem czy liczbę zwolnień lekarskich, chorobowych (masowe urlopy macieżyńskie na całą ciążę)
niespotykane w Europie i inne.

(Z danych ZUS wynika, że w 2015 r. lekarze wystawili pacjentom ponad 6 mln. zwolnień. Najwięcej, bo aż 19 proc. tych dostały kobiety w ciąży. Co ciekawe na drugim miejscu są osoby z chorobami układu oddechowego czyli np. grypa, angina itd. To, że kobiety w ciąży znalazły się na pierwszym miejscu wcale nie zaskakuje. Wszak ich zwolnienie lekarskie kontrolerom z ZUS ciężko podważyć. Kobieta zawsze może powiedzieć, że bardzo źle się czuje i musi leżeć. Na forach internetowych ciężarne wymieniają się poradami o tym co powiedzie urzędnikom z ZUS gdy ci zapukają do drzwi ciężarnej sprawdzając czy wypoczywa w domu. Zresztą przebywanie na L4 przyszłym matkom się opłaca. Dostają w tym czasie 100 proc. swego wynagrodzenia a nie 80 proc.- jak pozostali pracownicy.)

O Matkach Polkach Naciągaczkach wspominałem wielokrotnie, jest to ogólnie część braku zaufania społecznego który toczy rakiem Polaków.

Na koniec wspomnijmy że zakaz handlu wejdzie przed obniżeniem wieku emerytalnego, który PiS bedzię chciał przepchnąć na 2018 rok (wrócimy do tego jeśli mam rację, może natomiast wejść chyba najszybciej na jesieni przyszłego roku.
(Powrót do niższego wieku emerytalnego być może warto przełożyć na jesień 2018 r. - stwierdził w rozmowie z PAP minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. )
Jeśli PiS przesunie wiek emerytalny na 2018 na jesień całe finansowe p*****lnięcie pójdzie na 2019 a więc wybory i kłopoty nowej władzy
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Nie wydłużanie wieku emerytalnego jest nonsensem.
Nonsensem jest wydłużanie, a dla młodych nie ma pracy i emigrują.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Celecrin (6386 punktów)
>Nonsensem jest wydłużanie, a dla młodych nie ma pracy i emigrują.
Praca jest ale nie spełnia ich oczekiwań. Błędy wyborów. Inaczej wolność wyborów. A częściowo małe pensje no i jest jeszcze jeden element. Grawitacja emigracji. Za dużo ciotek, wujków znajomych za granicą.
Irlandia ma bardzo dużą emigrację choć są jednym z najbogatszych narodów w Europie i mają wysoki socjal.
Duch Prawdy (14788 punktów)
Pracy brakuje, jest 8% bezrobocie.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Celecrin (6386 punktów)
Mitem jest, że jeśli starsi odejdą to będzie więcej pracy. Po pierwsze w naszym systemie młodzi płacą emerytury starszym.
Kiedy wysyłasz więc jedną osobę na emeryturę a za nią pracę dostaje młodsza NICZEGO w systemie nie zmieniasz wręcz przeciwnie. Ten emeryt będzie dotowany przez tę młodszą osobę.

Dopłacamy łącznie 70 miliardów złotych (ZUS 50 KRUS 20) rocznie do emerytur. Pieniądze te można zaiwestować i stworzyć więcej miejsc pracy. Prawda?

Dodajmy, że jesteśmy blisko do granicy strukturalnego bezrobocia 4%, w miastach takich jak Poznań czy Wrocław już to osiągnięto. Miasta te nie mają rąk do pracy.
22-12-2016 07:49 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Nonsensem jest wydłużanie, a dla młodych nie ma pracy i emigrują.
>Praca jest ale nie spełnia ich oczekiwań. Błędy wyborów.

Emigrują nie dlatego, że chcą podwyższyć standard życia, ale dlatego, że przeciętne płace nie dają możliwości normalnego życia: uniezależnienia mieszkaniowego, założenia rodziny itd. Wielu gotowych jest do niższych zarobków w Polsce, ale muszą to być zarobki, które dadzą minimalną możliwość normalnego życia. Tego niestety transformacyjny raj bardzo wielu nie dawał.
Celecrin (6386 punktów)
>Emigrują nie dlatego, że chcą podwyższyć standard życia, ale dlatego, że przeciętne płace nie dają możliwości normalnego życia
Jedna część zdania zaprzecza tej drugiej. Przecież skoro przeciętne płace nie dają możliwości normalnego życia, a te na Zachodzie dają to znaczy, że podwyższają standard życia, prawda?

Za zupełnie przeciętną płacę na Zachodzie można wynajmować wygodne mieszkanie, mieć samochód, a nawet dwa i wychowywać dwójkę dzieci. W Polsce na taki luksus trzeba mieć zarobki na poziomie powyżej średniej.

Średnie płace w Irlandii to ok. 36.000 Euro, czyli 158.000 PLN rocznie.

Zasiłek to 720 Euro miesiecznie czyli 3168 PLN, prawie 40.000 PLN rocznie.
Biorąc pod uwagę, że zasiłki to system, czyli oprócz 180E tygodniowo (wydaje się mało prawda?), dostajesz dopłaty do mieszkania, pieniadze na opał, często bony do supermarketów, darmową opiekę lekarską (wizyta u lekarza w Irlandii to 50 do 120 (specjalista) Euro) i nie wiem co jeszcze.

Mnóstwo Polaków żyje w szarej strefie zasiłkowej (dorabiają na czarno i pobierają zasiłki), nie tęsknią za pracą, mają i tak lepszy standard życia niż w Polsce. Dom, samochód i wakacje na Kanarach
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Emigrują nie dlatego, że chcą podwyższyć standard życia, ale dlatego, że przeciętne płace nie dają możliwości normalnego życia
>Jedna część zdania zaprzecza tej drugiej. Przecież skoro przeciętne płace nie dają możliwości normalnego życia, a te na Zachodzie dają to znaczy, że podwyższają standard życia, prawda?

Chodzi o akcenty. Podniesienie standardu życia sugeruje, że cel jest, powiedzmy, ambicjonalno-hedonistyczny, a nie egzystencjalny. To ważne, by podkreślać cel egzystencjalny większej części emigracji. Nie byłoby masowej emigracji, gdyby za przeciętne płace w Polsce można było zaspokoić przeciętne potrzeby, nawet gdyby zagranica oferowała kilkakrotnie wyższy standard życia.
Ludzie zasadniczo emigrują z powodu fiaska transformacji. Mamy emigrację jak po Powstaniu Listopadowym, a to nie przypomina wolnej Polski, w którą wierzysz, zdaje się, że z Irlandii
21-12-2016 19:14 
 Ocena 3 na 3
klaio (1068 punktów)Odp: Druga czerwona kartka?
Ujazdowski mógłby ciążyć ku PO, ale nie takiej, co wprowadziła konwencję antyprzemocową, in vitro, uchwaliła ustawę o uzgodnieniu płci itd. Jest bardziej katolikiem niż liberałem i dlatego do PO pasuje mniej, niż do PiSu. Nadto oceniając jego głos należy zważyć, że zapewne utraci mandat europosła bo PiS go nie wystawi w następnych wyborach. Skoro ryzykuje czymś osobistym, zasługuje na to, by nie analizować jego wystąpień na zasadzie "bo on tak ma".
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ujazdowski mógłby ciążyć ku PO

Nie napisałem przecież, że Ujazdowski ciąży do PO, ale że pasuje do Kukiz'15, nie tylko przez swój pryncypialny konserwatyzm, ale i przez dużą swobodę jaką tam mają posłowie.
PiS nie jest wcale pryncypialnie konserwatywny, w lipcu gazety grzmiały, że dał uprawnienia parom jednopłciowym do dostępu do dokumentacji medycznej partnera, później zawiódł środowiska prolife.
Zarówno więc przez swoją centrolewicową politykę gospodarczą, jak i niepryncypialny stosunek do kwestii obyczajowych PiS ideowo to nie bajka Ujazdowskiego.

>Nadto oceniając jego głos należy zważyć, że zapewne utraci mandat europosła bo PiS go nie wystawi

Wystawi go Kukiz

> zasługuje na to, by nie analizować jego wystąpień na zasadzie "bo on tak ma".

Ale on tak ma. Jest długoletnią opozycją Kaczyńskiego. Ludzie z którymi podniósł bunt w 2007 albo przeszli do PO, jak Zalewski, albo poszli na bok jak Dorn. Obecnie ma on opcje: Kukiz'15, i stąd jego kolejna wolta z PiS.
"Ujazdow­ski od dawna budował własne, młode, konserwatywne zaplecze we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku. Startował stamtąd w wyborach, a kiedy przez moment pró­bował się uniezależnić od Kaczyńskiego i założył inicjatywę Polska XXI, miał na­dzieję na utworzenie wspólnej listy z Ra­fałem Dutkiewiczem. Ludzie, z którymi miał wtedy kontakt - na obrzeżach prezy­denta Wrocławia i na obrzeżach dolnoślą­skiej Platformy - obrażeni zawartą nad ich głowami koalicją Dutkiewicza z Tuskiem, ciążą teraz w stronę Kukiza albo już Ku­kiza poparli. Jednocześnie są konserwa­tywni obyczajowo, liberalni gospodarczo, elitarni i eleganccy. Zatem konserwatyw­ny Ujazdowski i jego kontakty będą do ich pozyskiwania przydatne."
A więc jego lokalne zaplecze ciąży już ku Kukizowi. On też: w ubiegłym roku forsował Kukiza na wicepremiera w rządzie PiS. Nie ma w tym zatem nic ponadto, że Ujazdowski od dawna poszukiwał pretekstu, by rozpocząć swój transfer ku Kukizowi. Jest to logiczne, bo ta formacja pasuje do niego tak ideowo, jak i organizacyjnie.
22-12-2016 23:40 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)
Zasadniczo zgoda. Jednak Kukiz z obecnymi notowaniami daje znacznie mniejsze szanse wejścia do europarlamentu nawet z pierwszego miejsca niż PiS, wiec Ujazdowski czymś osobistym jednak ryzykuje. Jego "ewolucje" polityczne nie odbiegają in minus od średnich standardów wśród polskich polityków, więc powinien zasługiwać na uwagę. Zwłaszcza, że ws. TK jego stanowisko jest inne niż Kukiza, bo jest mu bliżej do stanowiska prawniczego establishmentu.
klaio (1068 punktów)
A jednak nie, zbyt pochopnie częściowo zgodziłem się na Pan punkt widzenia ws. Ujazdowiskiego. Dlaczego by nie analizować Kaczyńskiego na zasadzie "bo on tak ma"? Od 1990 roku widać, że jest toksyczny, że nie potrafi się dzielić władzą nad partią czy państwem co jest poważną wadą prowadzącą do destrukcji. Otóż nawet jeżeli ludzie "tak mają", nie zwalnia nas to od odniesienia się do ich poglądów. Wiarygodność tylko wtedy wchodzi w grę, gdy argumentacja kogoś takiego jak Ujazdowski lub Kaczński jest oparta o intuicję, wiedzę niesprawdzalną dla postronnych. Wtedy ich track record na ile nie mylili się wcześniej powinien wchodzić w grę. Napisałem to z takim opóźnieniem, bowiem dopiero teraz przeczytałem "polemiki" z Ujazdowskim w mediach prawicowych i widzę, że są bardzo skromne w argumenty poza odwoływaniem się do lojalności plemiennej. "Bo on tak ma" uwalnia od poważnego zmierzenia się z jego argumentacją.
26-12-2016 23:15 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>A jednak nie, zbyt pochopnie częściowo zgodziłem się na Pan punkt widzenia ws. Ujazdowiskiego. Dlaczego by nie analizować Kaczyńskiego na zasadzie "bo on tak ma"? Od 1990 roku widać, że jest toksyczny, że nie potrafi się dzielić władzą nad partią czy państwem co jest poważną wadą prowadzącą do destrukcji.

Tusk dzielił się władzą dokładnie w tym samym stopniu, co i Kaczyński. Obaj wycinali przeciwników z taką samą determinacją. Ale ja w ocenie politycznej nie kieruję się osobistymi przymiotami i wadami. Liczy się to





itd. etc.

Innymi słowy:
- wygaszenie prywatyzacji
- rekordowe redukowanie deficytu
- rekordowy wzrost gospodarczy
plus szerokie plany budowy dywersyfikacji energetycznej

Liczą się efekty a nie to czy ktoś ładnie potrafi rozmawiać z przeciwnikami.
27-12-2016 10:25 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)
>- wygaszenie prywatyzacji
>- rekordowe redukowanie deficytu
>- rekordowy wzrost gospodarczy
>plus szerokie plany budowy dywersyfikacji energetycznej

I dlatego ja głosowałem na PiS i dziś mimo wszystko też bym chyba tak głosował - przeciw restauracji tego co było, a póki co wydaje się, że z wyjątkiem RAZEMu, któremu trudno zaufać bo jeszcze nigdy nie rządzili nawet gminą, opozycja nie ma innego pomysłu niż restauracja.

>Liczą się efekty a nie to czy ktoś ładnie potrafi rozmawiać z przeciwnikami.

A właśnie że rozmowa z przeciwnikami, wprzęgnięcie ich w swoje plany ma znaczenie! Jedną z fatalnych cech wszystkich sił politycznych bez różnicy na pochodzenie jest to, że co 4 lata mamy "reformy", które mają szanse utrzymać się tylko 4 lata. Nieszczęsne polskie dzieci, bo każda siła polityczna ma ambit zaznaczenia się w historii "reformą" o tyle łatwą, że bez ryzyka bezpośredniego, mierzalnego skutku ekonomicznego przed kolejnymi wyborami. Tak jak McLuhan pisał, iż forma informacji wpływa na jej treść/odbiór merytoryczny, tak sposób "restrukturyzacji" ma wpływ na rezultat. Jak ze świętością w chrześcijaństwie - prowadzi do niej tylko droga trudna, ta łatwa zawsze na manowce. Lepiej wprowadzić reformę skromniejszą, ale akceptowaną z grubsza przez opozycję i rozwijaną, a nie deletowaną po zmianie władzy, niż głęboką, prowokującą kontrę (np. likwidacja przez SLD AWSowskich kas chorych nim wydały z siebie pierwsze owoce). Zgadzam się z PiSowską diagnozą "starego" Trybunału Konstytucyjnego - trzeba było go "odwołać", ale na to miejsce rzekomo propaństwowa prawica nie powołuje nowej jakości TK, tylko jeszcze bardziej "swój" Trybunał niż poprzedni był platformerski. O to chodzi Ujazdowskiemu! To samo dotyczy ponownego podporządkowania rządowi prokuratury. Idea słuszna, ale już widać, że wykonanie ma charakter partyjny, nie państwowy i łatwo opozycji będzie tę zmianę zaorać (a nawet więcej, będzie się czuła zmuszona odwrócić tę zmianę by być wiarygodna dla swojego elektoratu). Podsumowując, w ocenie pozytywnych zmian, co do których się zgadzamy, trzeba jeszcze uwzględnić ich trwałość/stabilność, a tu metoda Kaczyńskiego ma negatywny efekt. Wyobrażam sobie, że jego dzieło może uratować jak Margaret Thatcher po pierwszej kadencji, gdy jeszcze nie miała owoców wojna o Falklandy, jakiś konflikt międzynarodowy, który zmusi społeczeństwo do zjednoczenia się wokół rządu jaki by on nie był. A może tak coś wokół Kaliningradu?
27-12-2016 12:48 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>A właśnie że rozmowa z przeciwnikami, wprzęgnięcie ich w swoje plany ma znaczenie!

Po dojściu do władzy PiS zaczął realizować swoje obietnice. To oznacza, że po kilku latach rządzenia mogą osiągnąć tak realne rezultaty, że w cuglach wygrają kolejne wybory. Stąd opozycja od razu przyjęła kurs na totalną blokadę. Wątpię czy była jakaś szansa na realną współprace, choć początkowo sądziłem, że zostanie zrealizowany inny scenariusz, że PiS przyciągnie grupę sensowniejszych posłów PO i PSL i razem uchwalą nową konstytucję. Stało się inaczej. Jedyną prawdziwą opozycyjność widzę w klubie Kukiz, którzy jedne projekty rządu popierają, inne odrzucają, czyli nie idą w totalniactwo, lecz mają swoją wizję, którą realizują. Dlatego chciałbym, aby po kilku latach rządów drugą siłą zostali ludzie Kukiza. Wówczas mielibyśmy do wyboru dwie konkretne wizje: jedną bardziej prawicową w wykonaniu Kukiza, drugą bardziej lewicową autorstwa PiS. W istocie PiS powinien może bardziej wsłuchiwać się w propozycje Kukiza, bo tutaj nie ma symetrii. Kukiz czasami popiera rząd, lecz rząd nie popiera propozycji Kukiza, nawet sprawa tej medycznej marihuany się wlecze.

>Jedną z fatalnych cech wszystkich sił politycznych bez różnicy na pochodzenie jest to, że co 4 lata mamy "reformy", które mają szanse utrzymać się tylko 4 lata.

Tak, ale poprzednia opcja rządziła 8 lat. I sądzę, że PiS też będzie przynajmniej tyle rządził. PiS nie odwraca teraz reform sprzed kilku lat, lecz sprzed kilkunastu.

> Zgadzam się z PiSowską diagnozą "starego" Trybunału Konstytucyjnego - trzeba było go "odwołać", ale na to miejsce rzekomo propaństwowa prawica nie powołuje nowej jakości TK, tylko jeszcze bardziej "swój" Trybunał niż poprzedni był platformerski.

Obecnie jesteśmy w fazie przejściowej, swoistej kontrrewolucji instytucjonalnej, która będzie trwała do uchwalenia nowej konstytucji, dopiero ona może przynieść inne standardy.
PO razem z PiSem wespół w zespół rozmontowały Trybunał, który był od nich niezależny lecz potężnie wpływał na politykę.
To od łaski Trybunału zależało, że PO dostała zgodę na konfiskatę ofe. Gdzie konstytucja reguluje działanie ofe? Nigdzie, lecz przez ogólne klauzule Trybunał stał się nadrządem. Tak potężna władza powinna mieć przynajmniej legitymację demokratyczną a nie korporacyjną.
Prawotwórczą interpretację konstytucji powinien dokonywać wyłącznie parlament, w zupełnej ostateczności jakiś sąd demokratycznie wybrany.
Obecnie TK może zablokować i nakazać rządowi prawie wszystko. Nie należę do fanów Trybunału. Kontrola konstytucyjna powinna zostać ułożona inaczej, lecz bez zmiany konstytucji nie da się tego zrobić.

> To samo dotyczy ponownego podporządkowania rządowi prokuratury. Idea słuszna, ale już widać, że wykonanie ma charakter partyjny, nie państwowy

Państwowa już była, w okresie PO. Jej efekty są znane. O efektach prokuratury ministerialnej porozmawiamy, kiedy będą już jakieś efekty. Ludzie sądzili, że PiS zaraz po wyborach weźmie się za rozliczanie poprzedniej władzy. Póki co efekty są nader skromne. Trudno jest dziś pisać o partyjnej krwiożerczości pisowskiej prokuratury.

> Wyobrażam sobie, że jego dzieło może uratować jak Margaret Thatcher po pierwszej kadencji, gdy jeszcze nie miała owoców wojna o Falklandy, jakiś konflikt międzynarodowy, który zmusi społeczeństwo do zjednoczenia się wokół rządu jaki by on nie był. A może tak coś wokół Kaliningradu?

Albo dołożenie do Brexitu upadku włoskiego systemu bankowego oraz Le Pen rozwalająca Unię. Wtedy Berlin mógłby chcieć się dogadać z Warszawą.
27-12-2016 13:03 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
> Dlatego chciałbym, aby po kilku latach rządów drugą siłą zostali ludzie Kukiza. Wówczas mielibyśmy do wyboru dwie konkretne wizje: jedną bardziej prawicową w wykonaniu Kukiza, drugą bardziej lewicową autorstwa PiS.

A ja w naiwności swej myślałem, że dzisiejszy podział sceny politycznej na prawicę klerykalną i prawicę liberalną to już maksimum perwersji. Ale nie, kiedy już skrajna prawica zniszczy umiarkowaną prawicę, wtedy się stanie lewicą w stosunku do Najskrajniejszej Prawicy. Jak takie proroctwo się spełni, to za dziesięć lat znajdę się w jednym obozie razem z rydzykantami. Jezu...

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
27-12-2016 13:56 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>A ja w naiwności swej myślałem, że dzisiejszy podział sceny politycznej na prawicę klerykalną i prawicę liberalną

To jest podział fundamentalistów lewicowych, Piotrka Szumlewicza i polskich komunistów. Dla nich socjalizm jest prawicowy. Nikt umiarkowany nie ma wątpliwości, że PiS prowadzi politykę socjalną z bardzo wyraźnymi nawiązaniami do socjalizmu gierkowskiego. Piszą o tym zarówno GW, jak i środowiska prawicowe, także te, które PiS popierają. Socjalizm politologicznie jest tradycyjnym fundamentem lewicy. W sensie gospodarczym PiS prowadzi najbardziej lewicową politykę nie tylko w skali III RP, ale i od upadku Gierka. Rozumiem, że dla wielu jest to szok poznawczy, ale naprawdę nijak się nie da uznać socjalizmu za prawicowy.
27-12-2016 14:12 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>
Moim zdaniem prawicę stanowią ci, którzy siedzą po prawej stronie, a lewicę ci, co po lewej. Dzisiaj oczywiście PO jest lewicą, natomiast wygodniej im było, gdy siedzieli z prawej strony, dlatego uważam PO za prawicę w intencji. Kryteria podziału sali sejmowej są arbitralne, a w Polsce jakoś tak się przyjęło, że głównym kryterium jest stosunek do kleru i nacjonalizmu. Nie wiem, czemu, ale tak już jest. Każde twierdzenie o tym, że prawdziwa lewica siedzi po prawej stronie, to jakaś metafizyka i okultyzm.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Moim zdaniem prawicę stanowią ci, którzy siedzą po prawej stronie, a lewicę ci, co po lewej.

Myślałem, że piszesz poważnie. Jeśli prawicę określa rodzaj zajmowanych ławek, to równie dobrze możemy jakość polityka oceniać w oparciu o jego wygląd. Jak przystojny blondyn, to znaczy, że dobry polityk.
W świecie poważnym najważniejszym kryterium jest stosunek do gospodarki i ekonomii. Choć oczywiście zero zdziwienia, że zwolennicy likwidacji Polski forsują poglądy marginalizujące podziały według podejścia do gospodarki. Polak ma się nie interesować gospodarką.
27-12-2016 23:21 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)
>W świecie poważnym najważniejszym kryterium jest stosunek do gospodarki i ekonomii. Choć oczywiście zero zdziwienia, że zwolennicy likwidacji Polski forsują poglądy marginalizujące podziały według podejścia do gospodarki. Polak ma się nie interesować gospodarką.

Dla mnie ekonomia jest ważna, ale nie najważniejsza. Dopiero "po drugie gospodarka". Może to zabrzmi sloganowo, ale najważniejszy jest człowiek. Ekonomia może się mieć lepiej gdy ludziom jest gorzej (patrz pańszczyzna w I Rzeczpospolitej, ale ostatnie 25 lat także). Ale gospodarką ludzie powinni się interesować, a liberałowie rzeczywiście ich do tego zniechęcali. Przejawem tego była tzw. niezależność banku centralnego i powołanie Rady Polityki Pieniężnej.
28-12-2016 08:48 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>>Moim zdaniem prawicę stanowią ci, którzy siedzą po prawej stronie, a lewicę ci, co po lewej.
>Myślałem, że piszesz poważnie. Jeśli prawicę określa rodzaj zajmowanych ławek, to równie dobrze możemy jakość polityka oceniać w oparciu o jego wygląd. Jak przystojny blondyn, to znaczy, że dobry polityk.
>W świecie poważnym najważniejszym kryterium jest stosunek do gospodarki i ekonomii. Choć oczywiście zero zdziwienia, że zwolennicy likwidacji Polski forsują poglądy marginalizujące podziały według podejścia do gospodarki. Polak ma się nie interesować gospodarką.
>
Powolusińku. Po pierwsze primo, proszę bez takich reakcji obronnych - jeśli ktoś pisze co innego, niż ty i twoi ziomale, to przez to jest "niepowazny" i można go zignorować.
Po drugie primo: dobrze jest interesować się gospodarką. Jednak gospodarka jest tylko jedną z dziedxin polityki, ważną., ale wcale nie podstawową. Mussolini miał parę interesujących idei ekonomicznych, znalazł drogę między kapitalizmem a komunizmem, która później stała się drogą główną. Ale to nie gospodarka doprowadziła Włochy do klęski, a to, że klęska i ruina Włoch nie była tak wielka, jak Niemiec, kraj ten zawdzięcza jedynie... niezdyscypliniwaniu swych obywateli. Polacy są bardziej podobni do Włochów, niż do Niemców, w tym nadzieja. Jednak zawsze zmraża mnie, gdy czytam, że ktoś poprze WSZYSTKO, co według niego dobrze wpłynie na gospodarkę a jeśli przy tym stłucz się parę jajek, to oj tam.
Ponadto: ekonomia jest tą dziedziną, w której właśnie NAJŁATWIEJ o pitolenie farmazonów i robienie ludzi w bambuko. Istnieją różne teorie ekonomiczne, wspierane przez nie byle jakie autorytety. Skąd wiadomo, który ma rację? Najłatwiej powiedzieć "po owocach ich poznacie", tylko że wtedy następuje spór o to, czyje są owoce. Gdy jakiś wskaźnik ekonomiczny dobrze stoi, dla rządu (nie tylko pisowskiego) jest to dowód na jego wspaniałość, a dla oppzycji oznacza to, że poprzedni (ich) rząd umożliwił taką dobrą koniunkturę. Jeśli coś źle stoi, dla opozycji to oczywisty dowód na beznadziejnosc rządu, a dla rządu dowód na to, że poprzednicy zostawili kraj w ruinie i takie są skutki. Obie strony uznają swoje teorue za udowodnione, bo naprawdę istnieją argumenty za tym, że stan gospodarki zależy także od tego, co było dziesięć pub dwadzieścia lat temu oraz od zdarzeń światowych.
Polityka ekonomiczna to rzecz skomplikowana. Nie ma tu lewicy i prawicy. Są socjaliści, liberałowie i różne odmiany tychże. Wolnirynkowcy i etatysci. Są zwolennicy wolnego rynku wewnętrznego i jednocześnie merkantylizmu zewnętrznego. Są zwolennicy elastycznego rynku pracy i entuzjaści pełnego zatrudnienia. Technokraci i populiści. Podział ekonomii na "lewicowe" i "prawicowe" jest nawet nie uproszczeniem, ale jawnym zafałszowaniem, jak twierdzenie, że Alaska leży po lewej stronie Ziemi, a Czukocja po prawej. Przecież tak jest na mapie.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
28-12-2016 09:49 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Po drugie primo: dobrze jest interesować się gospodarką. Jednak gospodarka jest tylko jedną z dziedxin polityki, ważną., ale wcale nie podstawową.

No i stało się: mówisz Jarkiem Kaczyńskim. Kiedy powiedział Reutersowi że dla realizacji swojej wizji gotów jest na spowolnienie wzrostu PKB, odezwały się lamenty Faktu, natemat i reszty prasy gadzinowej, że to herezja, bo gospodarka najważniejsza.

Mówiąc jednak poważnie, nie będę dalej wiódł zupełnie jałowego sporu o to, czy ktoś kto realizuje lewicowy program gospodarczy jest prawicą, bo przecież lubi IPN i Kościół a nie lubi komunistów. Dodam tylko, że Kaczyński:
- głosi, że Gierek był patriotą
- jest jedynym polskim posłem, który publicznie mówi, że warto czytać Kapitał XXI wieku Piketty'ego, czyli najpopularniejszego ekonomisty nowej ideowej lewicy (wydanego przez Krytykę Polityczną) www.youtube.com/watch?v=7RnQ2VwP_UQ
- i wreszcie sam na wiecu przyznaje, że jest lewicowy: www.youtube.com/watch?v=my7xeFSxnNM

Można to akceptować lub nie, ale fakt jest taki, że w 2016 mamy najbardziej lewicową politykę rządu od początku transformacji.
29-12-2016 08:43 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Cele i środki
>>Po drugie primo: dobrze jest interesować się gospodarką. Jednak gospodarka jest tylko jedną z dziedxin polityki, ważną., ale wcale nie podstawową.
>No i stało się: mówisz Jarkiem Kaczyńskim. Kiedy powiedział Reutersowi że dla realizacji swojej wizji gotów jest na spowolnienie wzrostu PKB, odezwały się lamenty Faktu, natemat i reszty prasy gadzinowej, że to herezja, bo gospodarka najważniejsza.

Dobrze, że zauważyłeś. Jak więc widzisz, nie jestem opozycjonistą totalnym i miewam z Pisem parę punktów wspólnych. Nie jestem także koneserem platformianych mediów, z lekkim, uroczym humorem utożsamianych przez lojalistow z prasą hitlerowską z okresu okupacji. Niektóre cele Kaczyńskiego są i moimi. Inne nie są, ale to nie powód do narzekania, bo po to chłop wygrał wybory, żeby realizować swoje cele, a nie moje, tak to działa i tak ma być. Powodem do protestów są nie cele Pisu, lecz metody, ponieważ NIE CELE, ALE ŚRODKI STANOWIĄ O RÓŻNICY MIĘDZY DOBREM A ZŁEM.

W ogóle Jarosław Kaczyński wydaje mi się postacią tragiczną. Sprawia wrażenie szermierza, który dostał do ręki maczugę. Chciałby być przywódcą nowoczesnej inteligencji, a jest wodzem dla kiboli i kółek różańcowych. Chciałby uwodzić wyborców wizją praworzadnej Polski, a musi uwodzić pińcet plus i Radyjem. Musi, bo to jedyny realny sposób na władzę, a bez władzy wszak nie sposób czynić Dobra. Ale jakież to Dobro z Ziobrem? Takie, jak się da. To jest syndrom carycy Katarzyny, która też miała Wizje nowoczesnej, oswieconej Rosji, ale co zrobić, przecież z TAKIM narodem nie sposób, tacy niepowazni ludzie potrzebują rządu silnej ręki, aż spoważnieją. Władca, z serca demokrata, musi więc po ojcowsku rozdawać bany na Sybir, dopóki nie wychowa porządnego narodu, z którym wreszcie będzie mógł stworzyć dobry ustrój. Jak musi, to musi. Tak to jest na Rusi.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
27-12-2016 23:01 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)Odp: Druga czerwona kartka?
Różnice między nami są niewielkie, czas pokaże, kto trafniej diagnozował. Dzięki za wymianę opinii.
diogenes (42753 punktów)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,728954
Cytat:


...z poglądami pierwszej damy polskiej socjologii, warto jest się zawsze zapoznać.


No to się zapoznajmy z takim intelektualnym fikołkiem...

Cytat:
Widać jednak różnice wewnątrz samego PiS-u. Tam jest wielu ludzi bardzo przyzwoitych i kompetentnych. Ja się dziwię, że oni się na to godzą, i że godzili się wcześniej na to, co np. działo się z Trybunałem.


fakty.inte(*)nie-umie-zwyciezac,nId,2324469

Pierwsza dama polskiej socjologii ma dziwne podejście do kwestii przyzwoitości. Dziwi się, że przyzwoici ludzie legitymizują podejrzane poczynania PiSu, a ja się dziwię, że nie przyszło jej na myśl, że to po prostu nieprzyzwoici ludzie, bo nieprzyzwoitość to właśnie godzenie się i legitymizowanie nieprzyzwoitych rzeczy. Ale wiadomo nie tylko z historii, ale i z psychologii, że kompetencje nie muszą chodzić w parze z przyzwoitością.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>- Nie będę zwlekał z decyzją długo, ale chcę ją podjąć w momencie spokojniejszym - skomentował Ujazdowski w rozmowie w RMF FM."<<

Przyglądając się działalności Jadosława Kłamczyńskiego, to on od samego początku parł do swojego rodzaju dyktatury. Będąc przy tym realistą, wiedział, że na wysoki stołek prezydenta lub premiera liczyć nie mógł; zadowolił się więc kierowaniem przy pomocy pilota z tylnego siedzenia. Taka pozycja dawała mu dodatkowo to, że formalnie mógł się wykręcać od odpowiedzialności. I to było jasne dla każdego, kto chciał to dostrzec. Pan Ujazdowski udaje najwyraźniej mało spostrzegawczego, bo jednak dość długo zwlekał ze swoją decyzją. Ale chwała mu i za to.
21-12-2016 19:26 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>Przyglądając się działalności Jadosława Kłamczyńskiego, to on od samego początku parł do swojego rodzaju dyktatury. Będąc przy tym realistą, wiedział, że na wysoki stołek prezydenta lub premiera liczyć nie mógł; zadowolił się więc kierowaniem przy pomocy pilota z tylnego siedzenia.

W polskim ustroju prezydent to taka małpa do przypinania orderów, a nie władza. Najważniejszą osobą w Polsce jest premier, a Kaczyński premierem oczywiście mógłby zostać w każdej chwili, ale PO CO? Przecież, na Boga, nie dla pensji. Przecież on podejmuje wszystkie decyzje za p.o. premiera, a odpowiedzialność, gdyby coś nie wyszło, spada na nią.
22-12-2016 02:54 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>W polskim ustroju prezydent to taka małpa do przypinania orderów, a nie władza.

Mylisz Polskę z Niemcami i Austrią. Prezydent może sporo. W latach 2007-2010 główny ciężar polityki zagranicznej Polski przeniósł się z rządu do prezydenta. Wtedy formowana była przez prezydenta duża formacja środkowoeuropejska, skupiona m.in. wokół energetyki.
W ramach deklarowanych zamiarów stworzenia wspólnej polityki energetycznej łączącej kraje należące do UE, Ukrainę i republiki kaukaskie, Lech Kaczyński zorganizował tzw. szczyt energetyczny w Krakowie w dniach 11-12 maja 2007, w którym udział wzięli prezydenci Azerbejdżanu, Gruzji, Litwy i Ukrainy. Na spotkaniu zadeklarowano porozumienie pomiędzy Polską i Litwą w sprawie tzw. mostu energetycznego i wstępnego międzyrządowego opracowania projektu budowy elektrowni atomowej dostarczającej energię na potrzeby krajów regionu.
ZaKotem (8733 punktów)

>W ramach deklarowanych zamiarów stworzenia wspólnej polityki energetycznej łączącej kraje należące do UE, Ukrainę i republiki kaukaskie, Lech Kaczyński zorganizował tzw. szczyt energetyczny w Krakowie w dniach 11-12 maja 2007, w którym udział wzięli prezydenci Azerbejdżanu, Gruzji, Litwy i Ukrainy. Na spotkaniu zadeklarowano porozumienie pomiędzy Polską i Litwą w sprawie tzw. mostu energetycznego i wstępnego międzyrządowego opracowania projektu budowy elektrowni atomowej dostarczającej energię na potrzeby krajów regionu.

I jakież to decyzje dotyczące polityki energetycznej jest w stanie podjąć prezydent bez konsultacji z rządem?
22-12-2016 09:55 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>I jakież to decyzje dotyczące polityki energetycznej jest w stanie podjąć prezydent bez konsultacji z rządem?

Prezydent jest w stanie tworzyć politykę zagraniczną i stawiać rząd przed faktami dokonanymi, których ten nie może sobie bez kosztów politycznych olać, jeśli są one oczywiście korzystne dla kraju. Tak było z polityką energetyczną Kaczyńskiego. To że rząd zaczął dłubać przy elektrowni atomowej było przecież pokłosiem polityki Kaczyńskiego. Niestety kiedy jest to rząd przeciwnej opcji to tak będzie dłubał, że będzie niweczył politykę prezydenta. To co prezydent montował w polityce sojuszy środkowoeuropejskich to rząd pracowicie demontował, ale musiał się przy tym nieco wysilić. Tak samo stało się z projektem elektrowni atomowej, która została skompromitowana: w zamian za Możejki Polska miała się włączyć w projekt atomowy Litwy i tak Litwa byłaby zależna od nas a my od Litwy czyli skazani bylibyśmy na dobre relacje. Co zrobił platformersko-pslowy rząd? Zaczął majaczyć o budowie własnej elektrowni atomowej, co włożyło patyka w szprychy projektowi litewskiemu, w zamian za co storpedowano inwestycję Możejek i w efekcie skłócono nas z Litwą. Rząd musiał się mocno natrudzić by zepsuć to co zdziałał prezydent.
ZaKotem (8733 punktów)

Mówiąc krótko: prezydent coś tam wymyślił, a rząd to wycofał. I to właśnie doskonale pokazuje, kto ma realną władzę i co może prezydent, jeśli nie działa na polecenie premiera lub nadpremiera.
22-12-2016 13:36 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Mówiąc krótko: prezydent coś tam wymyślił, a rząd to wycofał. I to właśnie doskonale pokazuje, kto ma realną władzę i co może prezydent, jeśli nie działa na polecenie premiera lub nadpremiera.

To co się dzieje jest bardziej pokłosiem woli politycznej niż formalnych decyzji. Rząd Ewy Kopacz też powymyślał sobie różne rzeczy i nowy rząd to odkręca. Tymczasem idea unii środkowoeuropejskiej została storpedowana, ale powraca mocniejsza, bo bardziej świadoma swoich słabości (w ramach torpedowania stosunków z Litwą wykorzystano zadry historyczne oraz Polaków litewskich). Prezydent może wiele zdziałać, co oczywiście nie oznacza, że inne ośrodki władzy tego nie storpedują, zwłaszcza że w sprawach dotykających kwestii zasadniczych czyli geopolitycznych od razu uruchamiają się agentury tych w których interesy dana polityka uderza. Właśnie dlatego PiS przed przystąpieniem do realizacji swoich koncepcji politycznych najpierw realizuje ujednolicenie ośrodków władzy, aby nie było elementów gry wzajemnie się znoszącej na polu wewnętrznym.
ZaKotem (8733 punktów)
>>Mówiąc krótko: prezydent coś tam wymyślił, a rząd to wycofał. I to właśnie doskonale pokazuje, kto ma realną władzę i co może prezydent, jeśli nie działa na polecenie premiera lub nadpremiera.
>To co się dzieje jest bardziej pokłosiem woli politycznej niż formalnych decyzji. Rząd Ewy Kopacz też powymyślał sobie różne rzeczy i nowy rząd to odkręca.

A kolejny odkręci to, co nakręci obecny, to normalna kolej rzeczy, że rządzący neguje działania tego, kto NIE RZĄDZI.

> Prezydent może wiele zdziałać, co oczywiście nie oznacza, że inne ośrodki władzy tego nie storpedują, zwłaszcza że w sprawach dotykających kwestii zasadniczych czyli geopolitycznych od razu uruchamiają się agentury tych w których interesy dana polityka uderza.

Oczywiście taka ewentualność, że można mieć inne zdanie niż rząd, nie będąc obcym agentem, który poszedł na lep, raczej nie wchodzi w rachubę. Skąd my to znamy?
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>A kolejny odkręci to, co nakręci obecny, to normalna kolej rzeczy, że rządzący neguje działania tego, kto NIE RZĄDZI.

Dlatego właśnie partie u władzy powinny się zmieniać nie co 4 lata, ale jak w USA - co 8 lat, bo przez ten okres czasu można zrobić rzeczy dość trwałe.

>Oczywiście taka ewentualność, że można mieć inne zdanie niż rząd, nie będąc obcym agentem, który poszedł na lep, raczej nie wchodzi w rachubę. Skąd my to znamy?

A kto Ci broni mieć własne zdanie? Przecież możesz je swobodnie wyrażać i popularyzować. Ja też nie oczekuję, że tutaj będą takie same zdania. Byle tylko argumentować je merytorycznie. Ja nie wykluczam, że mogę zostać przekonany do innej wizji geopolitycznej niż te które preferuję.
To jednak nie oznacza, że masz prawo oczekiwać, że twoja wizja będzie respektowana przez władzę. Obecnie władzę zdobyła opcja jagiellońsko-sanacyjna i taka polityka będzie realizowana.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>To jednak nie oznacza, że masz prawo oczekiwać, że twoja wizja będzie respektowana przez władzę. Obecnie władzę zdobyła opcja jagiellońsko-sanacyjna i taka polityka będzie realizowana.

W zasadzie to nie tak. Jagiellońsko-sanacyjny był pierwszy PiS. Ten obecny, drugi myślę, że będzie bardziej piastowsko-kazimierzowski. Na politykę jagiellońską może być nieco za wcześnie.
ZaKotem (8733 punktów)

>A kto Ci broni mieć własne zdanie? Przecież możesz je swobodnie wyrażać i popularyzować. Ja też nie oczekuję, że tutaj będą takie same zdania. Byle tylko argumentować je merytorycznie. Ja nie wykluczam, że mogę zostać przekonany do innej wizji geopolitycznej niż te które preferuję.
>To jednak nie oznacza, że masz prawo oczekiwać, że twoja wizja będzie respektowana przez władzę.
Oczywiście. Moja wizja nie była nigdy respektowana przez żadną władzę, więc jestem do tego stanu zupełnie przyzwyczajony. Natomiast nie jestem przyzwyczajony do coraz mniej zawoalowanych sugestii, że różnice w koncepcjach geopolitycznych nie z tego wynikają, że któraś strona się myli - a nie będąc fanatykiem muszę brać pod uwagę to, że mogę się mylić - ale z tego, że druga strona realizuje Obce Interesy za pieniądze Obcych Agentów.

>Obecnie władzę zdobyła opcja jagiellońsko-sanacyjna i taka polityka będzie realizowana.
Że "sanacyjna", to wątpliwości nie mam, ale mogę mieć tylko nadzieję, że z tą jagiellońskością to nieprawda, bo okres jagielloński to systematyczne przyznawanie przywilejów możnym i bogatym i wycofywanie się państwa z ochrony poddanych. To już bardziej PO mi się z tym kojarzy. PiS przynajmniej głosi coś zupełnie przeciwnego.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Oczywiście. Moja wizja nie była nigdy respektowana przez żadną władzę, więc jestem do tego stanu zupełnie przyzwyczajony.

Czyżby, a jaka to wizja?

>Natomiast nie jestem przyzwyczajony do coraz mniej zawoalowanych sugestii, że różnice w koncepcjach geopolitycznych nie z tego wynikają, że któraś strona się myli - a nie będąc fanatykiem muszę brać pod uwagę to, że mogę się mylić - ale z tego, że druga strona realizuje Obce Interesy za pieniądze Obcych Agentów.

Z mojej strony takie sugestie nie przekładają się na traktowanie adwersarza, z każdym chcę dyskutować tak samo bez względu na to jakie kto ma motywy do dyskusji. Eliminuję jedynie tych co atakują zamiast dyskutować.
Co do agentów wpływu: jest to rzecz najnormalniejsza że przestrzeń publiczna jest plątaniną agentów różnych interesów, czy to korporacyjnych, czy to państwowych, czy to religijnych.
Nie ma chyba wątpliwości, że Kreml zatrudnia całą armię tzw. troli, piszą o tym gazety ponad podziałami politycznymi. Nie ma także wątpliwości, że analogiczny oddział działa także przy służbach brytyjskich, bo był na ten temat przeciek. A skoro Rosja i UK mają swoje bataliony ds. cyberprzestrzeni to nie ma żadnych podstaw, by wątpić, że każde poważne państwo ma takie oddziały. Mam tylko nadzieję, że i Polska należy do krajów, które zatrudniają takie osoby do budowania wizerunku i swoich interesów w państwach ościennych.

Dla mnie każdy kto betonowo i z zaangażowaniem broni interesów obcych krajów albo korporacji w polskiej przestrzeni jest albo agentem wpływu albo przynajmniej tzw. przekaźnikiem czyli produktem agentury wpływu. Na forum Racjonalisty dostrzegam szczególnie mocne zaangażowanie na rzecz Niemiec, z kolei na facebooku Racjonalisty niemal wyłącznie na rzecz Rosji.

Tak oceniam "betonowe" zaangażowania geopolityczne, bo uznaję, że każdy normalnie, samodzielnie myślący człowiek nie jest stuprocentowo niczego pewien, ma pewne wahania i wątpliwości. Ja przykładowo wiele piszę o Międzymorzu, ale prezentuję kilka konkurencyjnych koncepcji, bo nie jestem do końca pewien jak na arenie międzynarodowej powinna grać Polska. Widzę różne opcje.

W polityce mamy w zasadzie tylko jeden realny podział wizji Polski: Polska wg PiS i Polska wg Kukiza. Tylko tutaj istnieje realny spór o Polskę. PiSowi bliżej jest do koncepcji I RP, Kukizom - do narodowców, czyli otwarcia na Rosję. Inne opcje nie przedstawiają de facto żadnej samodzielnej wizji Polski, de facto opowiadając się za rozpuszczaniem polskiej państwowości i narodowości w tyglu europejsko-unijnym, któremu przewodzą Niemcy.

>Że "sanacyjna", to wątpliwości nie mam, ale mogę mieć tylko nadzieję, że z tą jagiellońskością to nieprawda, bo okres jagielloński to systematyczne przyznawanie przywilejów możnym i bogatym i wycofywanie się państwa z ochrony poddanych.

Jasne, PiS nie będzie raczej uprawiał polityki jagiellońskiej.

>To już bardziej PO mi się z tym kojarzy

A mnie PO kojarzy się z sukcesywnym umacnianiem Niemców i ponadnarodowych korporacji w Polsce, czyli z kasowaniem państwa, ale bynajmniej nie na rzecz polskiej elity. Nawet najbardziej platformerski oligarcha Kulczyk zanadto nie utuczył sie na rządach PO.
23-12-2016 09:06 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Oczywiście. moja wizja nie była nigdy respektowana przez żadną władzę, więc jestem do tego stanu zupełnie przyzwyczajony.
>Czyżby, a jaka to wizja?
Europy federalnej, nie żadnego Grossdeutschland II, tylko nad-panstwa w którym wszyscy mają równe prawa.

>>Natomiast nie jestem przyzwyczajony do coraz mniej zawoalowanych sugestii, że różnice w koncepcjach geopolitycznych nie z tego wynikają, że któraś strona się myli - a nie będąc fanatykiem muszę brać pod uwagę to, że mogę się mylić - ale z tego, że druga strona realizuje Obce Interesy za pieniądze Obcych Agentów.
>Z mojej strony takie sugestie nie przekładają się na traktowanie adwersarza
Możliwe, ale jeśli będę uparcie kogoś nazywać złodziejem, terrorystą i pedofilem, choćbym przy tym zaznaczał, że nic w związku z tym mu nie zrobię, to w końcu ten ktoś dostanie w morde zupełnie na serio. I TO BĘDZIE MOJA WINA.

>Co do agentów wpływu: jest to rzecz najnormalniejsza że przestrzeń publiczna jest plątaniną agentów różnych interesów, czy to korporacyjnych, czy to państwowych, czy to religijnych.
Tacy istnieją, ale jeszcze więcej jest ludzi, którzy po prostu mają różne poglądy.

>Nie ma chyba wątpliwości, że Kreml zatrudnia całą armię tzw. troli, piszą o tym gazety ponad podziałami politycznymi.
Trolle powstają w procesie samorodztwa z brudu i kału, przypisywanie rosyjskim trollom zatrudnuenia przez Kreml jest analogiczne do oskarżenia. Amerykanów o zrzucanie stonki.

> Nie ma także wątpliwości, że analogiczny oddział działa także przy służbach brytyjskich, bo był na ten temat przeciek. A skoro Rosja i UK mają swoje bataliony ds. cyberprzestrzeni to nie ma żadnych podstaw, by wątpić, że każde poważne państwo ma takie oddziały. Mam tylko nadzieję, że i Polska należy do krajów, które zatrudniają takie osoby do budowania wizerunku i swoich interesów w państwach ościennych.
Zastanawiam się, jaki to wizerunek w państwach ościennych budują polskie trolle.

>Dla mnie każdy kto betonowo i z zaangażowaniem broni interesów obcych krajów albo korporacji w polskiej przestrzeni jest albo agentem wpływu albo przynajmniej tzw. przekaźnikiem czyli produktem agentury wpływu.
A bierzesz pod uwagę, że ktoś broni SWOICH interesów, które akurat są zbieżne z interesem tej czy innej korporacji albo partii? Jeśli ktoś eksportuje coś fo Rosji, nie musi być agentem Putina, żeby krytykować eskalacje konfliktu z Rosją

>W polityce mamy w zasadzie tylko jeden realny podział wizji Polski: Polska wg PiS i Polska wg Kukiza. Tylko tutaj istnieje realny spór o Polskę. PiSowi bliżej jest do koncepcji I RP, Kukizom - do narodowców, czyli otwarcia na Rosję. Inne opcje nie przedstawiają de facto żadnej samodzielnej wizji Polski, de facto opowiadając się za rozpuszczaniem polskiej państwowości i narodowości w tyglu europejsko-unijnym, któremu przewodzą Niemcy.
Wychodzisz z założenia, które samo w sobie jest betonowym aksjomatem: że tylko Polska samodzielna ma jakokolwiek wartość. To tak, jakbym napisał, że jedynie ci Ślązacy, którzy chcą niepodległości Śląska, cenią swoją ojczyznę, a pozostali żadnej realnej wizji Śląska nie mają. Owo "przewodnictwo Niemiec" jest nonsensem, o ile Niemcy mogą zdominować Polskę czy Czechy, to w żaden sposób nie są w stanie narzucić swojej woli całej Unii. Jest raczej tak, że partia aktualnie rządząca w Niemczech utożsamia się najbardziej świadomie z całością Unii, przez to powstaje takie mylne wrażenie. Kogut, który pieje o wschodzie słońca, nie kontroluje słońca.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Czyżby, a jaka to wizja?
>Europy federalnej, nie żadnego Grossdeutschland II, tylko nad-panstwa w którym wszyscy mają równe prawa.

Czyli promujesz ideologię Grupy Spinellego. Federalizm to toksyna, która oznacza wyniszczenie dorobku i specyfiki poszczególnych narodów. Mógłbym jeszcze zrozumieć propagowanie federalizmu w okresie silnej Polski (co nie znaczy, bym i wtedy go popierał), co mogłoby oznaczać chęć zbudowania silnej pozycji w scentralizowanym molochu, ale propagowanie federalizmu w okresie słabej Polski to działalność antynarodowa, mówiąc inaczej: konserwująca upośledzoną pozycję Polski w stosunku do jej potencjału.
Federalizm to jest opcja najsilniejszych państw Unii, zwłaszcza niemiecka. Jakoś "przypadkiem" żadne słabe i antyimperialistyczne państwa nie promują tej koncepcji. Wbrew temu co piszesz nie jest oczywiście prawdą, że żadna partia nie realizuje Twoich ideałów, bo przecież z Grupą Spinellego związani są prominentni europosłowie PO: Ruża Thun oraz Danuta Huebner, a i praktyka polityczna ostatnich 8 lat to była realizacja przygotowania do programu Spinellego w Polsce: osłabianie jednego z silniejszych państw, które może stanąć na drodze federalizmowi.
Spinelli to komunista, który nawrócił się na eurofederalizm. To jest ta idea przez realizację której UE w kręgach jej krytyków uchodzi za eurokołchoz. Jeśli przez coś Unia Europejska upadnie to właśnie przez ów federalizm, który rodzi alergiczną reakcję nacjonalistyczną. Bo państwa europejskie mają znacznie mocniejsze i gwałtowniejsze pokłady nacjonalizmu aniżeli Polska.

>Możliwe, ale jeśli będę uparcie kogoś nazywać złodziejem, terrorystą i pedofilem, choćbym przy tym zaznaczał, że nic w związku z tym mu nie zrobię, to w końcu ten ktoś dostanie w morde

Polska przeżyła 123 lata zaborów i nasza tożsamość jest zbudowana na walce o własne państwo. Kto teraz chce głosić, że to z trudem wywalczone państwo powinno zostać zlikwidowane w imię eurokomunistycznej mrzonki, musi się liczyć z gwałtownymi reakcjami w Polsce na swoje tezy, uderza bowiem w fundamenty tożsamości Polaków. To nie jest po prostu spór o to według jakiego modelu ekonomicznego rozwijać Polskę, to jest koncepcja likwidacji Polski. Bez względu na ozdobniki o równych prawach.

>Tacy istnieją, ale jeszcze więcej jest ludzi, którzy po prostu mają różne poglądy.

Najwięcej jest ludzi, którzy powtarzają czyjeś poglądy, tzn. promują poglądy najsilniejszych ośrodków opinii. A że przez 25 lat w Polsce najsilniejszym ośrodkiem opinii była Gazeta Wyborcza, toteż to jej poglądy były najczęściej powtarzane. Gazeta Wyborcza to niestrudzony propagator federalizmu. Stały felietonista GW, który promował przez jej łamy koncepcje federalistyczne, Paweł Świeboda, jest także prominentnym eurokratą oraz członkiem Grupy Spinellego: www.spinelligroup.eu/people/pawel-swieboda
Powtarzasz po prostu oficjalne poglądy III RP, promowane przez jej oficjalny organ. Zachęcam do budowania własnych poglądów. Federalizm był popularny, ale dziś już wiadomo, że doprowadził Unię na skraj upadku.

>A bierzesz pod uwagę, że ktoś broni SWOICH interesów, które akurat są zbieżne z interesem tej czy innej korporacji albo partii? Jeśli ktoś eksportuje coś fo Rosji, nie musi być agentem Putina, żeby krytykować eskalacje konfliktu z Rosją

Naturalnie, dlatego rozumiem ludzi PSL. Rozumiem doskonale także tych, którzy dziś wychodzą na ulicę. Miałem jednak szczęście nie być uprzywilejowanym w niesprawiedliwym systemie, który dyskryminował większość Polaków, więc dziś nie muszę mieć takich dylematów.

>Wychodzisz z założenia, które samo w sobie jest betonowym aksjomatem: że tylko Polska samodzielna ma jakokolwiek wartość.

Teza ta ma wartość EMPIRYCZNĄ. Polska stworzyła najbardziej wolnościową i inkluzywną kulturę. Polska jest wartością samą w sobie. Kto jest przeciwko Polsce nie jest po prostu przeciwko Polsce - jest przeciwko cywilizacji. Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji. Polska wniosła bardzo wiele.
Ale oczywiście każdy patriotyzm, nie tylko polski jest nie tylko słuszny, jest RACJONALNY. Niedawno opublikowałem uzasadnienie dlaczego patriotyzm narodowy jest racjonalny dokonane przez Francuza: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10058

>To tak, jakbym napisał, że jedynie ci Ślązacy, którzy chcą niepodległości Śląska, cenią swoją ojczyznę, a pozostali żadnej realnej wizji Śląska nie mają.

Państwa i narody to nie tylko ani nawet nie tyle produkty czysto kulturowe. To najpierw byty geopolityczne kształtowane przez czynniki naturalne. Na tej zasadzie istnienie państwa takiego jak Pakistan, który leży w kolebce cywilizacji induskiej, uznaję za czasową anomalię. Śląsk to geopolityczne serce Polski: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10049 Każde oderwanie Śląska od Polski będzie jedynie czasową anomalią.

>Owo "przewodnictwo Niemiec" jest nonsensem, o ile Niemcy mogą zdominować Polskę czy Czechy, to w żaden sposób nie są w stanie narzucić swojej woli całej Unii.

Przeciwnie. Niemcy jak najbardziej są w stanie podbić całą Europę Zachodnią. Zęby natomiast łamią sobie na próbie podbicia Europy Środkowej, dlatego właśnie tak silna tendencja historyczna i geopolityczna do sojuszu niemiecko-rosyjskiego, by wespół zespół podbić i podzielić Europę Środkową. Europa Środkowa samodzielnie jest w stanie przeciwstawić się zarówno głównemu graczowi wschodu tj. Rosji, jak i głównemu graczowi zachodu, tj. Niemcom. Niemcy w sposób naturalny dążą do tego samego na zachodzie, co osiągnęła Rosja na wschodzie: jednego państwa. Tyle że zachód to jest Rimmland i dlatego Niemcom się stale nie udaje to co udało się Rosji. Ale jeśli idzie o potencjał to Niemcy są w stanie zachód podporządkować. W okresie międzywojennym Hitler zbudował taki potencjał militarny, że bez pomocy Rosji i USA Europa Zachodnia nie miałaby wiele do powiedzenia. Nie miała też szczególnej woli walki, w przeciwieństwie do Polaków. Dziś to samo Niemcy osiągają tylko metodami ekonomicznymi. Dlatego właśnie potrzebny jest sojusz Europy Środkowej.
25-12-2016 02:33 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>Federalizm to toksyna, która oznacza wyniszczenie dorobku i specyfiki poszczególnych narodów.
Jakie okrągłe zdanie, ale co ono w ogóle znaczy? Ktoś nam zabroni mówić po polsku?
>Jeśli przez coś Unia Europejska upadnie to właśnie przez ów federalizm, który rodzi alergiczną >reakcję nacjonalistyczną.
>Bo państwa europejskie mają znacznie mocniejsze i gwałtowniejsze pokłady nacjonalizmu aniżeli >Polska.
Austria przed chwilą pokazała, że to nieprawda.
>Polska przeżyła 123 lata zaborów i nasza tożsamość jest zbudowana na walce o własne państwo. Kto >teraz chce głosić, że to z trudem wywalczone państwo powinno zostać zlikwidowane w imię >eurokomunistycznej mrzonki, musi się liczyć z gwałtownymi reakcjami w Polsce na swoje tezy, >uderza bowiem w fundamenty tożsamości Polaków.
Wychodzi na to, że zarówno ja jak i ZaKotem nie jesteśmy Polakami. Poza tym piętna historii nie należy automatycznie traktować jako chlubnego elementu tożsamości. Należałoby jeszcze wyjaśnić dlaczego ma to być chlubne? Bo może jest to kompleks narodowy.
>Powtarzasz po prostu oficjalne poglądy III RP, promowane przez jej oficjalny organ. Zachęcam do >budowania własnych poglądów.
Skoro czytałeś niejedną wypowiedź ZaKotem i gotów nawet jesteś z nim polemizować, to raczej mało prawdopodobne, aby był to ktoś, kto jedynie chodzi i powtarza, prawda?
>Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji.
Jak popatrzeć na to, skąd pochodzą Nobliści, to Niemcy maja ich zdecydowanie więcej.
>Niemcy jak najbardziej są w stanie podbić całą Europę Zachodnią...by wespół zespół podbić i podzielić Europę Środkową...Niemcy są w stanie zachód podporządkować...Hitler...Dziś to samo Niemcy osiągają...
Jak patrzę sobie na ten język, to to jest po prostu przerażające. Niemcy osiągają to samo tyle, że innymi metodami. Wiesz Mariusz. Czytałem niedawno der Spiegel i była w nim mowa o tym, że Ukraińcy i Rosjanie na terenach wschodniej Ukrainy, a więc tam gdzie trwa konflikt zbrojny prowadzą między sobą jakąś wymianę. Nie pamiętam teraz dokładnie czy chodziło o zwykły handel czy o coś innego. To nieistotne. Chodzi o to, że to jest pewien symbol pokazujący współzależność zjawisk oraz fakt, że ostatecznie i tak wszystko kończy się na współpracy i wymianie.


dajmonion
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>>Federalizm to toksyna, która oznacza wyniszczenie dorobku i specyfiki poszczególnych narodów.
>Jakie okrągłe zdanie, ale co ono w ogóle znaczy? Ktoś nam zabroni mówić po polsku?

Federalizm to forma odpowiednia dla wiązania ziem o podobnej kulturze. Gdy są to kraje różne kulturowo nie da się go zrealizować bez kulturkampfu czyli wojny kulturowej. Dla krajów o różnej kulturze właściwą formą jest konfederacja, coś na wzór Szwajcarii. Ale konfederacja nadałaby się dla krajów o podobnym potencjale i pozycji geopolitycznej, czyli np. dla Europy Środkowej. Dla jednoczenia tak różnych bytów jak Europa zachodnia oraz środkowa - tylko Europa Ojczyzn. Gadanie o tym dziś jest już i tak sztuką dla sztuki, bo dziś nikt już na poważnie nie będzie proponował federalizmu a błędna polityka imigracyjna Niemiec i Brukseli sprawiła, że coraz więcej się mówi o obaleniu całej integracji.

>>Bo państwa europejskie mają znacznie mocniejsze i gwałtowniejsze pokłady nacjonalizmu aniżeli >Polska.
>Austria przed chwilą pokazała, że to nieprawda.

Austria ma raczej tradycje wielokulturowe. Skłonności nacjonalistyczne mamy zwłaszcza we Francji, Niemczech, Anglii, Włoszech. W przyszłym roku we Francji wygra pewnie Le Pen i będzie drugi kryzys Unii, po Brexicie.

>Poza tym piętna historii nie należy automatycznie traktować jako chlubnego elementu tożsamości. Należałoby jeszcze wyjaśnić dlaczego ma to być chlubne? Bo może jest to kompleks narodowy.

Ten nasz kompleks jest wyjątkowy. Największy filozof XX wieku, niemieckojęzyczny Fryderk Nietzsche uważał, że Polacy są wyjątkowym narodem w dziejach cywilizacji, że polska kultura i historia to esencja wolności.
www.racjon(*)ka.esencja.ateizmu.i.renesansu
www.racjonalista.pl/kk.php/s,10010
Mało? W moich tekstach znajdziesz więcej uzasadnień.

>>Powtarzasz po prostu oficjalne poglądy III RP, promowane przez jej oficjalny organ. Zachęcam do >budowania własnych poglądów.
>Skoro czytałeś niejedną wypowiedź ZaKotem i gotów nawet jesteś z nim polemizować, to raczej mało prawdopodobne, aby był to ktoś, kto jedynie chodzi i powtarza, prawda?

Rzucił sugestię, że posiada jakiś wyjątkowy światopogląd polityczny, tak oryginalny, że żadna z dziesiątek partii go nie przyjęła. Dopytany, wyznał, że chodzi o banalny eurofederalizm, czyli najbardziej mainstreamową koncepcję propagowaną przez dzisiejszą Trybunę Ludu, czyli Gazetę Wyborczą. Od racjonalistów należy oczekiwać bardziej oryginalnych, nowatorskich i awangardowych poglądów. Dlatego zachęcam do nie powtarzania modnych tez, tylko budowania własnych koncepcji.

>>Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji.
>Jak popatrzeć na to, skąd pochodzą Nobliści, to Niemcy maja ich zdecydowanie więcej.

Gdybyś był świadomy procesów historycznych to byś rozumiał, że osiągnięcia naukowe nie rodzą się same tylko są efektem silnego państwa, zaś Polska przez ostatnie 200 lat pozostaje krajem głównie skolonizowanym. Podobnie jest z Izraelem i światem arabskim. Dziś środowiska żydowskie produkują o wiele więcej Noblistów a Arabowie prawie wcale. Szowiniści uważają, że wynika to z faktu, że Żydzi są mądrzy i innowacyjni, zaś Arabowie głupi i ciemnie. Historycy natomiast wiedzą, że dzisiejsza przewaga opiera się jedynie na supremacji ekonomicznej, gdyż w X wieku to zachód był ciemny zaś Arabowie byli ówczesnymi Noblistami. Tak samo jest z naszym krajem. Nasz wzrost to XIV w., nasze oświecenie to wiek XVI, a schyłek to wiek XVII. Od XVIII trwa nasze średniowiecze i upadek w stosunku do innych narodów. W XXI wieku znów mamy szansę na wielki wzrost i odzyskanie pozycji cywilizacyjnej.

>Jak patrzę sobie na ten język, to to jest po prostu przerażające. Niemcy osiągają to samo tyle, że innymi metodami. Wiesz Mariusz. Czytałem niedawno der Spiegel i była w nim mowa o tym, że Ukraińcy i Rosjanie na terenach wschodniej Ukrainy, a więc tam gdzie trwa konflikt zbrojny prowadzą między sobą jakąś wymianę. Nie pamiętam teraz dokładnie czy chodziło o zwykły handel czy o coś innego. To nieistotne. Chodzi o to, że to jest pewien symbol pokazujący współzależność zjawisk oraz fakt, że ostatecznie i tak wszystko kończy się na współpracy i wymianie.

Jakież słodkie banały. Patrząc na historię ludzkości równie dobrze można powiedzieć: i tak wszystko kończy się na wojnie. Taki już świat jest: współpraca, wojna, współzawodnictwo. I to jest piękne i racjonalne, bo dzięki temu mamy cywilizację czyli proces rozwoju. Gdyby ludzie byli tylko cukierkowi nie wyszlibyśmy poza poziom rozwoju plemion amazońskich. Polacy powinni przejawiać wolę mocy a nie wsłuchiwać się w kołysanki słabości.
25-12-2016 17:19 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Federalizm to forma odpowiednia dla wiązania ziem o podobnej kulturze. Gdy są to kraje różne >kulturowo nie da się go zrealizować bez kulturkampfu czyli wojny kulturowej. Dla krajów o >różnej >kulturze właściwą formą jest konfederacja, coś na wzór Szwajcarii.
Nadal nie rozumiem. W dobie Internetu i globalizacji mieszanie się kultury zachodzi tak czy inaczej.
>>Poza tym piętna historii nie należy automatycznie traktować jako chlubnego elementu >>tożsamości. >>Należałoby jeszcze wyjaśnić dlaczego ma to być chlubne? Bo może jest to kompleks >>narodowy.
>Ten nasz kompleks jest wyjątkowy. Największy filozof XX wieku, niemieckojęzyczny Fryderk >Nietzsche uważał, że Polacy są wyjątkowym narodem w dziejach cywilizacji, że polska kultura i >historia to esencja wolności.
Co ma autentyczne poczucie własnej wartości do chęci separowania się? Można być wyjątkowym w ramach większych całości.
>>>Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji.
>>Jak popatrzeć na to, skąd pochodzą Nobliści, to Niemcy maja ich zdecydowanie więcej.
>Gdybyś był świadomy procesów historycznych to byś rozumiał, że osiągnięcia naukowe nie rodzą się >same tylko są efektem silnego państwa,
Wiem o tym, co nie zmienia faktu, że to co napisałeś "Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji" zwyczajnie nie jest prawdą przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę tych Noblistów.
>Jakież słodkie banały. Patrząc na historię ludzkości równie dobrze można powiedzieć: i tak >wszystko kończy się na wojnie.
>Taki już świat jest: współpraca, wojna, współzawodnictwo. I to >jest piękne i racjonalne, bo >dzięki temu mamy cywilizację czyli proces rozwoju.
Chyba jednak nie równie dobrze. We wszystkim co robimy potrzebne jest niszczenie i budowanie. Gdy tylko budujesz to budowla będzie słaba. Gdy tylko niszczysz - nic nie zbudujesz. Dla przykłady: Krytyka to forma niszczenia, a rozwijanie teorii - budowania.
Woja nie jest elementem tego procesu. Woja to niszczenie warunków tego procesu.
I dlatego wojna nie jest ani piękna ani racjonalna. I na pewno nie może stać się elementem mitu, który będzie popychał ludzi do działania czy wręcz nadawał sens ich życiu.
>Gdyby ludzie byli tylko cukierkowi nie wyszlibyśmy poza poziom rozwoju plemion amazońskich. >Polacy powinni przejawiać wolę mocy a nie wsłuchiwać się w kołysanki słabości.
Masz mocno spaczone rozumienie słabości i siły. Czy jeden z największych autorytetów moralnych we współczesnym świecie Dalajlama jest słaby? A przecież trudno sobie wyobrazić, aby podpisał się pod stwierdzeniem jakoby wojna czy rywalizacja były czymś normalnym. Jest to jednocześnie ktoś o kim historia już nigdy nie zapomni. Ja bym powiedział, że jest bardzo silny i wpływowy.


dajmonion
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Nadal nie rozumiem. W dobie Internetu i globalizacji mieszanie się kultury zachodzi tak czy inaczej.

Na zasadzie dyfuzji a nie kulturkampfu. Przenikanie kultur wyłączone z instrumentów administracyjnych nie jest niczym złym, przeciwnie, jest wzbogacające. Kiedy jednak kultura polska przetwarza obce jej elementy to jeśli je wchłonie stają się one jej częścią. Co innego kiedy obcej kulturze towarzyszy obca władza, wówczas mamy do czynienia z kulturkampfem.
Przykład katolicyzmu. Był on niewątpliwie obcym wpływem. Był problemem o tyle o ile polskie ziemie podlegały pod administrację biskupstw niemieckich. Kiedy stał się autonomiczny stał się elementem polskiej kultury. Katolicyzm polski jest z jednej strony podobny do katolicyzmu w innych krajach i zarazem jest inny (np. nigdy nie był tak barbarzyński jak np. katolicyzm francuski czy niemiecki).
Federalizm jest problemem kulturowym, gdyż federalne sądy zaczęłyby wtryniać się do kształtu polskiej kultury czy polskiej interpretacji różnych wartości.

>>Ten nasz kompleks jest wyjątkowy. Największy filozof XX wieku, niemieckojęzyczny Fryderk >Nietzsche uważał, że Polacy są wyjątkowym narodem w dziejach cywilizacji, że polska kultura i >historia to esencja wolności.
>Co ma autentyczne poczucie własnej wartości do chęci separowania się? Można być wyjątkowym w ramach większych całości.

Odrzucenie federalizmu nie jest postulatem separowania się. Ja postuluję harmonijną integrację. Choć najważniejsza jest integracja w naszym regionie, czyli Europy Środkowej. Europa zachodnia w kolejnym etapie.

>>Gdybyś był świadomy procesów historycznych to byś rozumiał, że osiągnięcia naukowe nie rodzą się >same tylko są efektem silnego państwa,
>Wiem o tym, co nie zmienia faktu, że to co napisałeś "Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji" zwyczajnie nie jest prawdą przynajmniej jeśli wziąć pod uwagę tych Noblistów.

Przecież ja nigdzie nie twierdzę, że inne narody nie osiągają sukcesów naukowych. Jak i nie twierdzę, że Polska jest obecnie w jakimś złotym okresie. To Celecrin takie tezy tutaj głosi. Ja głoszę, że Polska jest obecnie krajem podbitym i niesuwerennym. Nasz potencjał kulturowo-naukowy jest obecnie mocno ograniczony i uwidacznia się na ogół w pracy dla innych narodów, np. Skłodowska, której w dorobku noblowskim jak dotąd nie dorównała żadna kobieta Zachodu, lecz która przecież musiała pracować we Francji, bo w Polsce była Rosja.

>Woja nie jest elementem tego procesu. Woja to niszczenie warunków tego procesu.

Nie wzywam przecież do wojny. Dostrzegam natomiast różne jej formy. Dziś wojna nie toczy się już na frontach gdzie wybuchają granaty. Toczy się głównie na polu gospodarki oraz informacji. To w jaki sposób Niemcy rozmawiają z nami o przyjmowaniu imigrantów utkanych terrorystami, to był przejaw retoryki wojennej. Przypomnę, że to berlińska prasa napisała po tym, że Polska i Węgry są dziś dla Europy, czytaj: dla Niemiec, większym zagrożeniem niż ISIS.

>Masz mocno spaczone rozumienie słabości i siły. Czy jeden z największych autorytetów moralnych we współczesnym świecie Dalajlama jest słaby?

Dalajlama w swym sceptycyzmie dotyczącym niemieckiej polityki imigracyjnej brzmi jak ktoś kto rozumie, że jest to nie tylko kwestia humanitarna, ale i element wojny hybrydowej.
Poza tym jest mi bliżej Nietzschego aniżeli Dalajlamy.
26-12-2016 15:04 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
Mniej więcej wiem o co Ci chodzi. Faktem jest, że Niemcy chcą się rozwijać gospodarczo i faktem jest, że nie obywa się to bez tarć z sąsiadami. Tak samo jak faktem jest, że polska kultura potrzebuje pieniędzy na rozwój. Tyle, że interpretowanie tego przy pomocy retoryki wojennej jest chyba jednak zbyt daleko idące. Jeżeli na chwilę założymy, że intencją Berlina czy Brukseli jest dążenie do tego, aby każdy kraj Unii jak najwięcej skorzystał z integracji, to specyfika kulturowa danego regionu jest jednym ze środków do osiągnięcia tego celu. I gdzie tu wojna kulturowa? Domyślam się, że chodzi o uchodźców. Przyjmowanie uchodźców nie jest sprzeczne z polską kulturą. Do tego elementu polskiej kultury odwoływał się Franciszek.
Przy czym zgadzam się, że nie należy przyjmować ludzi o nieznanej tożsamości. Chyba nikt nie ma prawa od nas tego oczekiwać.
>Federalizm jest problemem kulturowym, gdyż federalne sądy zaczęłyby wtryniać się do kształtu >polskiej kultury czy polskiej interpretacji różnych wartości.
To, że komisja Wenecka się wtrąca, to źle? Chcesz bronić polskości za wszelką cenę, tak jak robi to Putin u siebie? Mógłbym Ci zadać proste pytanie? Czy Twoim zdaniem budżet przyjęty przez PiS jest ważny czy nie?
>Ja postuluję harmonijną integrację.
Postulujesz harmonię posługując się językiem konfrontacji. Piszesz, że Niemcy chcą tego samego tylko innymi metodami. I to stwierdzenie umieszczasz w kontekście wypowiedzi nawiązujących do Hitlera.
>Przecież ja nigdzie nie twierdzę, że inne narody nie osiągają sukcesów naukowych. Jak i nie >twierdzę, że Polska jest obecnie w jakimś złotym okresie.
Ale twierdzisz, że "Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji". Co innego potencjał, który może i powinien być wspierany, a co innego faktyczny stan rzeczy.
>Nie wzywam przecież do wojny. Dostrzegam natomiast różne jej formy. Dziś wojna nie toczy się >już na frontach gdzie wybuchają granaty. Toczy się głównie na polu gospodarki oraz informacji. >To w jaki sposób Niemcy rozmawiają z nami o przyjmowaniu imigrantów utkanych terrorystami, to >był przejaw retoryki wojennej. Przypomnę, że to berlińska prasa napisała po tym, że Polska i >Węgry są dziś dla Europy, czytaj: dla Niemiec, większym zagrożeniem niż ISIS.
Jak nie wzywasz do wojny, skoro piszesz, że wojna, konfrontacja i współpraca to coś pięknego i racjonalnego, co generuje rozwój cywilizacyjny. Oczywiście, że wprost nie wzywasz, ale stwarzasz określony nastrój, który staje się podatnym gruntem. Mnie osobiście zdumiewa, z jaką łatwością niektórzy posługują się słowami, nie zdając sobie sprawy jaką rzeczywistość te słowa opisują. To dlatego, że dla wielu wojna to abstrakcja.

dajmonion
26-12-2016 23:54 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Tak samo jak faktem jest, że polska kultura potrzebuje pieniędzy na rozwój.

Rozwój bierze się z pracy, organizacji i pilnowania własnego interesu a nie z inwestycji zagranicznych. Więcej zyskamy tępiąc przekręty i kolesiostwo aniżeli błagając o zagraniczne inwestycje.

>Jeżeli na chwilę założymy, że intencją Berlina czy Brukseli jest dążenie do tego, aby każdy kraj Unii jak najwięcej skorzystał z integracji

Gdyby tak było, nie doszłoby do Brexitu.

>Przyjmowanie uchodźców nie jest sprzeczne z polską kulturą.

Tutaj nie chodzi o żadną kulturę a o prostu fakt, że obecnie trwa wojna hybrydowa między światem arabskim i zachodnim, a uchodźcy są jej i elementem i pokłosiem. Wtrynianie się w ten proces to narażanie kraju na rozwój tych wszystkich problemów, które trapią kraje zachodnie w związku z imigracją. Umówmy się, że otworzymy się na uchodźców islamskich, kiedy zakończy się ich wojna z zachodem.

>Do tego elementu polskiej kultury odwoływał się Franciszek.

Polityka uchodźcza Franciszka wynika z konkretnych przyczyn politycznych. Franciszek nigdy nie potępi Polski za nieprzyjmowanie uchodźców, bo Polska nie jest elementem tej polityki. Pisałem o tym w tekście o geopolityce Franciszka.

>To, że komisja Wenecka się wtrąca, to źle?

Ani źle ani dobrze. To bez znaczenia. Spór prawny jest bowiem jedynie zasłoną dymną sporu realnego, sporu potężnych interesów ekonomicznych.

>Chcesz bronić polskości za wszelką cenę, tak jak robi to Putin u siebie?

Dlaczego za wszelką? Zwyczajnie, chcę bronić interesów polskich, czyli interesów kraju w którym się urodziłem i w którym mieszkam.

>Mógłbym Ci zadać proste pytanie? Czy Twoim zdaniem budżet przyjęty przez PiS jest ważny czy nie?

Dziwne pytanie. Nie istnieje żaden formalny powód dla którego budżet miałby być nieważny. Że bez opozycji? Gdyby opozycja nie zachowywała się jak Samoobrona, gdyby nie blokowała sali obrad, byłby z opozycją.

>>Ja postuluję harmonijną integrację.
>Postulujesz harmonię posługując się językiem konfrontacji. Piszesz, że Niemcy chcą tego samego tylko innymi metodami. I to stwierdzenie umieszczasz w kontekście wypowiedzi nawiązujących do Hitlera.

Tak się bowiem składa, że Niemcy mają pasmo tradycji imperialnej, czyli integrowania poprzez podbój, Polska natomiast ma tradycję unijną, czyli integrowania poprzez dobrowolne unie. Dlatego polska tradycja lepiej się nadaje do budowy integracji europejskiej. Tyle że aby móc ją przeforsować trzeba najpierw zbudować siłę gospodarczą i polityczną kraju.

>Jak nie wzywasz do wojny, skoro piszesz, że wojna, konfrontacja i współpraca to coś pięknego i racjonalnego, co generuje rozwój cywilizacyjny.

To jest fakt obiektywny. Fakt nie jest postulatem. Fakt po prostu jest. Mam nadzieję, że Polska uniknie wojny z Rosją, Niemcami itd. I to nie tylko wojny typowo militarnej, ale i gospodarczej. Ale czy tak się stanie? Dopóki Niemcy i Rosja będą przejawiały ciągoty do meblowania nam polityki państwa, dopóty same prowokują konflikt. Dla sprawiedliwości muszę dodać, że Polska oczywiście nie była krystaliczna, bo analogicznie zachowywała się wobec Białorusi, której usiłowaliśmy budować "demokrację". Szczęśliwie, aktualna władza wycofuje się już z tej polityki. Dobrze by było, aby Niemcy i Rosja wzięły z tego przykład, a cały region będzie można ułożyć i rozwijać harmonijnie.
27-12-2016 14:24 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>>Tak samo jak faktem jest, że polska kultura potrzebuje pieniędzy na rozwój.
>Rozwój bierze się z pracy, organizacji i pilnowania własnego interesu a nie z inwestycji >zagranicznych. Więcej zyskamy tępiąc przekręty i kolesiostwo aniżeli błagając o zagraniczne >inwestycje.
Nie napisałem, że pieniądze muszą być zagraniczne. To było nawiązanie do Twojej uwagi, że istnieje silny związek pomiędzy kulturą a gospodarką. Stąd większa liczba Noblistów na Zachodzie, bo ich zwyczajnie na to stać. Ale skoro już do tego nawiązałeś, to chciałbym zauważyć, że inwestycje zagraniczne to nie tylko pieniądze. To też kapitał w postaci pewnych rozwiązań jak sposób organizacji pracy, kultura pracy. W dużym stopniu Zachód nam pokazał jak to się robi. I to się przekłada na pieniądze.
>>Przyjmowanie uchodźców nie jest sprzeczne z polską kulturą.
>Tutaj nie chodzi o żadną kulturę
To po co piszesz o Kulturkampfie?
>>To, że komisja Wenecka się wtrąca, to źle?
>To bez znaczenia. Spór prawny jest bowiem jedynie zasłoną dymną sporu >realnego, sporu >potężnych interesów ekonomicznych.
Czyli warunkiem rozwoju ekonomicznego Polski jest zlikwidowanie Trybunału? Dobrze zrozumiałem?
>>Mógłbym Ci zadać proste pytanie? Czy Twoim zdaniem budżet przyjęty przez PiS jest ważny czy >>nie?
>Dziwne pytanie. Nie istnieje żaden formalny powód dla którego budżet miałby być nieważny. Że >bez opozycji? Gdyby opozycja nie zachowywała się jak Samoobrona, gdyby nie blokowała sali >obrad, byłby z opozycją.
Owszem, jest wiele powodów: wyborcza.p(*)toczyla-i-mamy-nielegalny.html
Jak sobie to wyjaśniasz? Uważasz, że prof. Chmaj broni interesów ekonomicznych Zachodu?
>Tyle że aby móc ją przeforsować trzeba najpierw zbudować siłę gospodarczą i polityczną kraju.
W domyśle: Najpierw siła gospodarcza, a potem ewentualnie zajmiemy się stanem demokracji, którą na chwilę trzeba odłożyć, bo są ważniejsze rzeczy? A może by tak jedno i drugie?
>>Jak nie wzywasz do wojny, skoro piszesz, że wojna, konfrontacja i współpraca to coś pięknego i >>racjonalnego, co generuje rozwój cywilizacyjny.
>To jest fakt obiektywny.
Znasz może ten rysunek na którym raz widać schody w górę raz w dół? Przedstawiciele pewnych plemion afrykańskich w ogóle nie postrzegają tego przestrzennie. To odnośnie obiektywności postrzegania. Wojna jest słowem oceniającym, a żadna ocena nie istnieje obiektywnie. Świat jest jaki jest. Każda ocena jest elementem czyjegoś świata. To ty masz skojarzenia z wojną. To jest element Twojej siatki znaczeń. I te skojarzenia generują pewne zachowania, które mogą działać, i często tak jest, jak samospełniające się proroctwo.


dajmonion
27-12-2016 16:27 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ale skoro już do tego nawiązałeś, to chciałbym zauważyć, że inwestycje zagraniczne to nie tylko pieniądze. To też kapitał w postaci pewnych rozwiązań jak sposób organizacji pracy, kultura pracy. W dużym stopniu Zachód nam pokazał jak to się robi. I to się przekłada na pieniądze.

Zachód nam nie pokazał jak to się robi, pokazał nam według jakich reguł gra. Faktem jest, że Polacy mieli naiwne podejście do kapitalizmu, nie znali wielu sposobów wykańczania konkurencji. Tysiące Polaków miało natomiast olbrzymi potencjał konkurencyjny a nawet głęboką znajomość kapitalizmu, przecież wiele najenergiczniejszych osób musiało za komuny emigrować i po 1989 wrócili i chcieli tworzyć biznesy. Ich problem polegał na tym, że nie zdawali sobie sprawy, że dla nich nie ma miejsca, bo nadal siłą przewodnią kapitalizmu mieli być dawni towarzysze, którzy faktycznie potrzebowali know how.

>>>Przyjmowanie uchodźców nie jest sprzeczne z polską kulturą.
>>Tutaj nie chodzi o żadną kulturę
>To po co piszesz o Kulturkampfie?

Przecież o kulturkampfie pisałem w kwestii federalizmu, a tutaj mowa jest o imigrantach. Imigranci nie stanowią zagrożenia kulturowego, lecz są zagrożeniem dla bezpieczeństwa.

>>Dziwne pytanie. Nie istnieje żaden formalny powód dla którego budżet miałby być nieważny. Że >bez opozycji? Gdyby opozycja nie zachowywała się jak Samoobrona, gdyby nie blokowała sali >obrad, byłby z opozycją.
>Owszem, jest wiele powodów: wyborcza.p(*)toczyla-i-mamy-nielegalny.html

GW od początku pisze, że rząd jest nielegalny a jej emisariusze działają na rzecz interwencji zagranicznej w Polsce. Nic nowego, że po raz setny piszą o zamachu. Taki był cel zadymy: sprawić, by nie było budżetu. Cel nie został osiągnięty. Budżet uchwalono i niedługo wejdzie w życie i będzie realizowany.

>W domyśle: Najpierw siła gospodarcza, a potem ewentualnie zajmiemy się stanem demokracji, którą na chwilę trzeba odłożyć, bo są ważniejsze rzeczy? A może by tak jedno i drugie?

Jestem gorącym wyznawcą demokracji, w przeciwieństwie do aktualnych trendów. Ale jak dla niektórych demokracja to jest obrona niedemokratycznego Trybunału, który może wyrzucać swobodnie do śmietnika prawa stanowione przez demokratycznie wybrany parlament, to widzimy, że problemem nie jest demokracja, tylko fakt, że różnie ją rozumiemy. Dla wielu są to procedury. Ale demokracja skoncentrowana na procedurach dała zwycięstwo Hitlerowi. Nie jestem za żadnym odkładaniem demokracji na bok, po prostu twierdzę, że obrońcy demokracji bronią demokratoidu a nie demokracji.

>I te skojarzenia generują pewne zachowania, które mogą działać, i często tak jest, jak samospełniające się proroctwo.

Masz rację. To moja siatka znaczeń. Dopóki Polska nie odbuduje swojej podmiotowości, dopóty jestem za retoryką wojenną. Dziś jesteśmy przedmiotem gry zarówno mocarstw globlnych, jak i regionalnych.
27-12-2016 17:03 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Przecież o kulturkampfie pisałem w kwestii federalizmu, a tutaj mowa jest o imigrantach. >Imigranci nie stanowią zagrożenia kulturowego, lecz są zagrożeniem dla bezpieczeństwa.
Bo to był mój domysł. Próbowałem dociec o co Ci tak naprawdę chodzi z tym Kulturkampfem.
>GW od początku pisze, że rząd jest nielegalny a jej emisariusze działają na rzecz interwencji >zagranicznej w Polsce. Nic nowego, że po raz setny piszą o zamachu. Taki był cel zadymy: >sprawić, by nie było budżetu. Cel nie został osiągnięty. Budżet uchwalono i niedługo wejdzie w >życie i będzie realizowany.
To po co i z kim chcesz dyskutować skoro fakt, że to są ONI jest dla Ciebie absolutnie podstawowy i przyćmiewa wszystko inne?
>Jestem gorącym wyznawcą demokracji, w przeciwieństwie do aktualnych trendów.
W czym to się przejawia?
>Dopóki Polska nie odbuduje swojej podmiotowości, dopóty jestem za retoryką wojenną.
A przed chwilą zakończyłeś dyskusję z ZaKotem. Czy to nie retoryka o tym zadecydowała?


dajmonion
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Bo to był mój domysł. Próbowałem dociec o co Ci tak naprawdę chodzi z tym Kulturkampfem.

Tłumaczyłem: federalizm oznacza także integrację na poziomie kultury. A to się zakończy próbą zglajchszaltowania kulturowego. Europa będzie szła w kierunku dalszego ograniczenia wolności, w związku z rosnącymi konfliktami etnicznymi i kulturowymi. Nie popieram ani ustroju ani kultury zachodniej Europy. Popieram natomiast ustrój szwajcarski.

>To po co i z kim chcesz dyskutować skoro fakt, że to są ONI jest dla Ciebie absolutnie podstawowy i przyćmiewa wszystko inne?

Moim zdaniem ta wymiana postów między nami w których się nie obrażamy, jest dyskusją.
W Racjonaliście możemy rozmawiać poważnie, bez nawijania makaronu na uszy. Wiadomo o co chodziło w budżetowej rebelii. Nie chodziło o wykluczenie Szczerby, bo PO też wykluczała posłów opozycji za analogiczne zachowania. Chodziło o zablokowanie uchwalenia budżetu. Wysuwanie teraz OPINII prawnika, że próba zablokowania budżetu była skuteczna, jest dokładnie taką samą mową-trawą jak cały ten talmudyzm wokół Trybunału.

>>Jestem gorącym wyznawcą demokracji, w przeciwieństwie do aktualnych trendów.
>W czym to się przejawia?

Piszę właśnie tekst o konieczności rozwoju i urealnienia demokracji.

>>Dopóki Polska nie odbuduje swojej podmiotowości, dopóty jestem za retoryką wojenną.
>A przed chwilą zakończyłeś dyskusję z ZaKotem. Czy to nie retoryka o tym zadecydowała?

Bez przesady, rozmawiamy dokładnie tak samo, a nawet delikatniej niż rozmawialiśmy przez lata o sprawach metafizycznych. Nihil novi. Głosiłem wówczas dokładnie to samo: pisząc teksty "przeciwko świętemu spokojowi", wychwalające konfrontację, jako rozwijającą światopoglądowo.
27-12-2016 21:47 
 Ocena 4 na 4
dajmonion (3663 punktów)
>>Bo to był mój domysł. Próbowałem dociec o co Ci tak naprawdę chodzi z tym Kulturkampfem.
>Tłumaczyłem: federalizm oznacza także integrację na poziomie kultury. A to się zakończy próbą >zglajchszaltowania kulturowego.
To są cały czas ogólniki. Nie napisałeś co konkretnie jest zagrożone.
>Nie popieram ani ustroju ani kultury zachodniej Europy.
Kultury Europy Zachodniej nie popierasz? Czyli czego na przykład?
>>To po co i z kim chcesz dyskutować skoro fakt, że to są ONI jest dla Ciebie absolutnie podstawowy i przyćmiewa wszystko inne?
>Wiadomo o co >chodziło w budżetowej rebelii. Nie chodziło o wykluczenie Szczerby, bo PO też >wykluczała posłów >opozycji za analogiczne zachowania. Chodziło o zablokowanie uchwalenia >budżetu.
Mam wrażenie, że Twój styl myślenia jest następujący: ICH intencje są takie i takie (wiadomo o co chodzi), w związku z tym jeśli nawet MY robimy różne niefajne rzeczy, to jest to uzasadnione w imię wyższych celów.
A tymczasem zdrowy rozsądek podpowiada, że ludzie są omylni i zwłaszcza osoby publiczne nieskłonne do przyznawania się do błędów. Wobec tego potrzebne są instytucje kontrolne. Jeżeli teraz zwalniasz SWOICH w imię WIELKIEGO CELU to tak jakbyś im wierzył niemalże jak własnej matce. Tylko, że w tym momencie jesteśmy na etapie plemiennym.
Wiesz co w Twoim przypadku wydaje mi się problematyczne? Myśl, że byt kształtuje świadomość. Oczywiście w jakimś stopniu jest to prawda. Ale gdy za bardzo akcentujesz byt, to Twoje wysiłki idą w kierunku forsowania poprawy bytu (Polska jako mocarstwo ekonomiczne) i jednocześnie gotów jesteś poświęcić produkty świadomości (reguły państwa prawa) licząc na to, że bogaty byt niejako sam z siebie wygeneruje właściwe myślenie.

dajmonion
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>To są cały czas ogólniki. Nie napisałeś co konkretnie jest zagrożone.

Typowo polska kultura polityczna. To że będziemy rządzić się według reguł kształtowanych w innych stolicach. Tymczasem ja uważam, że Polska ma historyczną skłonność do wytwarzania bardziej wolnościowych i cenniejszych cywilizacyjnie projektów politycznych aniżeli Europa. Oczywiście, nie twierdzę, że obecnie posiadamy taki potencjał. Ale on może zaistnieć w przyszłości. Kiedy będziemy częścią euromolocha, nie będzie już dla tego miejsca. Polska powinna odbudować swój potencjał i zaproponować Europie partnerski i równościowy model integracji.

>Kultury Europy Zachodniej nie popierasz? Czyli czego na przykład?

Ich słabości cywilizacyjnej. Nadużywania idei praw człowieka do cementowania upośledzenia słabszych narodów. Nie popieram mnóstwa rzeczy. Łatwiej byłoby wskazać co mi się podoba i co cenię.
Generalnie UE to marny wzór, dużo więcej inspiracji odnajduję w Szwajcarii.

>A tymczasem zdrowy rozsądek podpowiada, że ludzie są omylni i zwłaszcza osoby publiczne nieskłonne do przyznawania się do błędów. Wobec tego potrzebne są instytucje kontrolne.

A kto skontroluje kontrolera? Nie wierzę w kontrolerów niewyłanianych demokratycznie.

>Wiesz co w Twoim przypadku wydaje mi się problematyczne? Myśl, że byt kształtuje świadomość.

To teza marksistowska, z którą się nie utożsamiam. Dla mnie: kultura kształtuje świadomość, a świadomość kształtuje byt.

>jednocześnie gotów jesteś poświęcić produkty świadomości (reguły państwa prawa)

Twój błąd polega na tym, że polskie zasady ustrojowe uważasz za cenne i wartościowe. Ja tego nie podzielam. "Reguły państwa prawa", które umożliwiły grabież transformacyjną i które nie umożliwiły rozliczenia kogokolwiek za poważne malwersacje, nie są dla mnie godne jakiejkolwiek ochrony. Nie należy ich jednak w sposób oczywisty obalać, bo wówczas będziemy się mordować, będziemy walczyć fizycznie, a ja nie chcę walczyć z innymi Polakami, nawet z tymi z którymi się głęboko nie zgadzam. Dlatego należy je reinterpretować i nie zwracać uwagę na talmudyzm prawniczy - należy tak likwidować stary system, by nie wynikła z tego wojna domowa, bo w nowym systemie ostatecznie ma być miejsce dla wszystkich. W przeciwieństwie do starego systemu, nowy powinien być zdecydowanie bardziej inkluzywny.
28-12-2016 00:30 
 Ocena 2 na 2
dajmonion (3663 punktów)
>A kto skontroluje kontrolera? Nie wierzę w kontrolerów niewyłanianych demokratycznie.
Nie chodzi o szczegóły czy konkretne rozwiązania, tylko o to, że biorąc pod uwagę całokształt decyzji nie widać woli takiej kontroli.
>>Wiesz co w Twoim przypadku wydaje mi się problematyczne? Myśl, że byt kształtuje świadomość.
>To teza marksistowska, z którą się nie utożsamiam. Dla mnie: kultura kształtuje świadomość, a >świadomość kształtuje byt.
Podobno kiedyś parka gejów zwróciła Ci uwagę, że ciężko forsować pewne tezy światopoglądowe (np. ateizm) ignorując warunki gospodarczo-ekonomiczne. Pisałeś niedawno, że czujesz się przekonany.
>Twój błąd polega na tym, że polskie zasady ustrojowe uważasz za cenne i wartościowe.
To co ja uważam za wartościowe jest po prostu zdroworozsądkowe. To jest dorobek Europy a nie coś typowo polskiego. Pisał o tym Monteskiusz i inni.


dajmonion
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>To co ja uważam za wartościowe jest po prostu zdroworozsądkowe.

Doszliśmy do porozumienia. To czego ty bronisz jest zdroworozsądkowe. To czego ja bronię nie jest zdroworozsądkowe.

Zawsze bowiem zmiana paradygmatyczna w kulturze jest wbrew aktualnemu tzw. zdrowemu rozsądkowi, czyli aktualnemu zestawowi wierzeń i przekonań. Heliocentryzm Kopernikański też był wbrew zdrowemu rozsądkowi. Moje postulaty to jest zmiana paradygmatyczna.
28-12-2016 12:12 
 Ocena 3 na 3
dajmonion (3663 punktów)
Zmiany paradygmatyczne mają to do siebie, że wyjaśniają nowe rzeczy plus stare. Tymczasem Ty nie skomentowałeś na przykład tego:"Nie chodzi o szczegóły czy konkretne rozwiązania, tylko o to, że biorąc pod uwagę całokształt decyzji nie widać woli takiej kontroli." Tej sprawy z ARTE też usilnie unikasz. Dlatego może jeszcze wstrzymaj się z windowaniem siebie na prekursora nowej epoki.

Inna sprawa jest taka, że nie napisałem o zdrowym rozsądku po to, aby zasugerować, że Ty go nie posiadasz. Zauważ, że odwołałem się do pewnych spraw podstawowych (Monteskiusz). Zatem liczyłem, że to jest też Twój zdrowy rozsądek. Wygląda jednak na to, że nawet takie argumenty nie odwołują się do wspólnej płaszczyzny. To musi by naprawdę WIELKA SPRAWA.

dajmonion
28-12-2016 17:26 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Tej sprawy z ARTE też usilnie unikasz.

?

>Dlatego może jeszcze wstrzymaj się z windowaniem siebie na prekursora nowej epoki.
>Inna sprawa jest taka, że nie napisałem o zdrowym rozsądku po to, aby zasugerować, że Ty go nie posiadasz. Zauważ, że odwołałem się do pewnych spraw podstawowych (Monteskiusz). Zatem liczyłem, że to jest też Twój zdrowy rozsądek. Wygląda jednak na to, że nawet takie argumenty nie odwołują się do wspólnej płaszczyzny. To musi by naprawdę WIELKA SPRAWA.

Być może za twoje głupie złośliwości powinienem odwdzięczyć się tym samym, wskazując, że twój śmiech opiera się wyłącznie na ignorancji, ale postaram się być wyrozumiałym wobec twoich ograniczeń.

Otóż, ja wiem, że naszym obrońcom demokracji, do których się pewnie zaliczasz, wydaje się, że pomysły Monteskiusza są jakimiś uniwersalnymi mądrościami i standardami demokratycznymi, ale tak nie jest. Gdybyś ogarniał międzynarodową historię doktryn politycznych, to byś domyślił się, że nie należę do fanklubu Monteskiusza, skoro napisałem, że choć uważam iż model demokracji przyszłości jeszcze nie został stworzony, to z tych, co istnieją najbardziej cenię model szwajcarski. Faktem, jest, że większość demokracji poszło za Monteskiuszem i jego podziałem i balansowaniem władz, ale faktem, jest także, że najbardziej demokratyczne z obecnie istniejących państw - Szwajcaria - odrzuciło ten model, opowiadając się za jednolitością władzy państwowej - pełnia władzy, najwyższa władza należy tam do parlamentu, nie ma oczywiście żadnego niezależnego od parlamentu sądu konstytucyjnego, który miałby prawa wyrzucać do śmietnika ustawy uchwalane przez parlament. Jeśli ktoś opowiada dziś, że parlament, czyli organ wyłaniany w demokratycznych wyborach powszechnych powinien być kontrolowany przez jakąś wąską grupę kapłanów prawa, niech przynajmniej doda, że jest to postulat ograniczenia demokracji a nie postulat ratowania demokracji. Parlament powinien być kontrolowany, ale tylko przez suwerena, czyli społeczeństwo. Mam nadzieję, że przyszła konstytucja Polski pójdzie w kierunku szwajcarskim, wzmacniając też instytucję referendum.

Proszę mi więcej nie truć z Monteskiuszem Jego teorie powinny dziś być zmienione, bo fakty są takie, że systemy formalnie oparte na modelu Monteskiuszowskim są dziś demokratoidami kontrolowanymi przez massmedia i korporacje, innymi słowy monteskiuszowskie demokracje zmutowały w mediokrację i korpokrację.
28-12-2016 23:15 
 Ocena 1 na 1
dajmonion (3663 punktów)
>Być może za twoje głupie złośliwości powinienem odwdzięczyć się tym samym, wskazując, że twój >śmiech opiera się wyłącznie na ignorancji, ale postaram się być wyrozumiałym wobec twoich >ograniczeń.
Należało od razu przejść do Monteskiusza i wyjaśnić sprawę zamiast przyrównywać się do Kopernika nowej zmiany. Jak widać sam prowokujesz tą śmieszność. Domyślam się, że to Twoje nawiązanie do Kopernika to był dla mnie prztyczek w nos za moją sugestię jakobyś był pozbawiony zdrowego rozsądku. Tyle, że ja tą sugestię potem wyjaśniłem i napisałem, że chodziło o odwołanie się do wspólnej płaszczyzny. To jednak nie powstrzymało Cię, aby rzucić we mnie inwektywami. Mam tylko nadzieję, że jeśli chodzi o kulturę dyskusji nie wymagasz od innych więcej niż od siebie.


dajmonion
27-12-2016 10:36 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
> propagowanie federalizmu w okresie silnej Polski (co nie znaczy, bym i wtedy go popierał), co mogłoby oznaczać chęć zbudowania silnej pozycji w scentralizowanym molochu, ale propagowanie federalizmu w okresie słabej Polski to działalność antynarodowa,
Ale będziecie za to wsadzać do ciupy, czy tylko krytykować?

>mówiąc inaczej: konserwująca upośledzoną pozycję Polski w stosunku do jej potencjału.
Czy nieżądanie niepodległości Pcimia jest działaniem antygminnym i kojserwuje upośledzoną pozycję Pcimia wobec Krakowa?

>Federalizm to jest opcja najsilniejszych państw Unii, zwłaszcza niemiecka. Jakoś "przypadkiem" żadne słabe i antyimperialistyczne państwa nie promują tej koncepcji.
Czy Wielka Brytania była najsłabszym ogniwem Unii? Czy Brytyjczycy dlatego głosowali za wyjściem, bo mieli dość niemieckiej dominacji, czy dlatego, że mieli dość dotowania SLABSZYCH państw?

>Wbrew temu co piszesz nie jest oczywiście prawdą, że żadna partia nie realizuje Twoich ideałów, bo przecież z Grupą Spinellego związani są prominentni europosłowie PO: Ruża Thun oraz Danuta Huebner,
Co do polityki europejskiej PO to istotnie ogólny kierunek akceptowałem, ale to był jedyny aspekt ich polityki, który akceptowałem. Trochę za mało, żeby było mi szkoda ich upadku. Poza tym PO również przynajmniej werbalnue głosiła ideały narodowo-niepodległościowe, z tym, że niekonsekwentnie, co odbijalo się na wiarygodności tej formacji.

>>Możliwe, ale jeśli będę uparcie kogoś nazywać złodziejem, terrorystą i pedofilem, choćbym przy tym zaznaczał, że nic w związku z tym mu nie zrobię, to w końcu ten ktoś dostanie w morde
>Polska przeżyła 123 lata zaborów i nasza tożsamość jest zbudowana na walce o własne państwo.
Przykro mi, że wasza tożsamość jest na tym zbudowana. Ale cóż, akceptuję ten fakt, jak i to, że wy - jakieś 1/4 narodu - głosujecie na partie głoszące takie wartości. Czasem nawet wygrywacie wybory - tak działa demokracja i to jest bardzo piękne.

Kto teraz chce głosić, że to z trudem wywalczone państwo powinno zostać zlikwidowane w imię eurokomunistycznej mrzonki, musi się liczyć z gwałtownymi reakcjami w Polsce na swoje tezy, uderza bowiem w fundamenty tożsamości Polaków.
Jestem przekonany, ze w moje nie. Ani mojej rodziny, ani znajomych. A to prawie sami Polacy. Proponuję przedefiniować pojęcie Polaka, bo hak za Polaków będziesz uważał tylko swoich zwolenników, to się nie porozumiemy.

> To nie jest po prostu spór o to według jakiego modelu ekonomicznego rozwijać Polskę, to jest koncepcja likwidacji Polski. Bez względu na ozdobniki o równych prawach.
Czy brak niepodległości Pcimia jest równoznaczny z likwidacją Pcimia, np. przez zdetonowanie tam atomówki? Czy może jest jakaś różnica?
>>Tacy istnieją, ale jeszcze więcej jest ludzi, którzy po prostu mają różne poglądy.
>Najwięcej jest ludzi, którzy powtarzają czyjeś poglądy, tzn. promują poglądy najsilniejszych ośrodków opinii. A że przez 25 lat w Polsce najsilniejszym ośrodkiem opinii była Gazeta Wyborcza, toteż to jej poglądy były najczęściej powtarzane.
Nie wiem, nie czytam. Czy twoich poglądów nikt przed tobą nie głosił? Wśród 40 milionów ludzi trudno wymyślić coś całkiem oryginalnego, chyba że się jest krystkonem. A ideę niezależności Polski kto wymyślił - ty czy Kukiz?

>Powtarzasz po prostu oficjalne poglądy III RP, promowane przez jej oficjalny organ. Zachęcam do budowania własnych poglądów.
Na przykład takich, które są oficjalnymi poglądami IV RP, promiwanymi przez jej organy? Wtedy uznasz, że myślę samodzielnie, tak jak wszyscy z twojej partii?

>>A bierzesz pod uwagę, że ktoś broni SWOICH interesów, które akurat są zbieżne z interesem tej czy innej korporacji albo partii? Jeśli ktoś eksportuje coś fo Rosji, nie musi być agentem Putina, żeby krytykować eskalacje konfliktu z Rosją
>Naturalnie, dlatego rozumiem ludzi PSL. Rozumiem doskonale także tych, którzy dziś wychodzą na ulicę. Miałem jednak szczęście nie być uprzywilejowanym w niesprawiedliwym systemie, który dyskryminował większość Polaków, więc dziś nie muszę mieć takich dylematów.
Ja również jakichś przywilejów sobie nie przypominam, więc jesteśmy w podobnej sytuacji. Jak zresztą większość Polaków. Która nie głosowała na Piskukiza.

>>Wychodzisz z założenia, które samo w sobie jest betonowym aksjomatem: że tylko Polska samodzielna ma jakokolwiek wartość.
>Teza ta ma wartość EMPIRYCZNĄ. Polska stworzyła najbardziej wolnościową i inkluzywną kulturę. Polska jest wartością samą w sobie. Kto jest przeciwko Polsce nie jest po prostu przeciwko Polsce - jest przeciwko cywilizacji. Nie każdy naród jak dotąd równie wiele wniósł do cywilizacji. Polska wniosła bardzo wiele.
Oczywiście że tak. Ale wielkość Polski przeminęła, tak samo jak wielkość Brytanii czy Francji. I Niemiec. Tak jak kiedyś sklocone plemiona jedniczyły się w państwa - nie zawsze pokojowo - tak obecnie nadchodzi czas łączenia państw. I tak jak tamto, jest to uwarunkowane zmianami w ekonomii. Za sto czy dwieście lat Polska (albo Niemcy) będzie takim anachronizmem, jak Związek Wielecki za pierwszych Piastów.

>>To tak, jakbym napisał, że jedynie ci Ślązacy, którzy chcą niepodległości Śląska, cenią swoją ojczyznę, a pozostali żadnej realnej wizji Śląska nie mają.
>Państwa i narody to nie tylko ani nawet nie tyle produkty czysto kulturowe. To najpierw byty geopolityczne kształtowane przez czynniki naturalne. Na tej zasadzie istnienie państwa takiego jak Pakistan, który leży w kolebce cywilizacji induskiej, uznaję za czasową anomalię.
Jasne, pewnie jest pokracznym bękartem czegoś tam. To, że takie państwa jak Pendżab czy Beludżystan istniały, gdy myszy zjadały Popiela, to nic nie znaczy. A serio: Indie to nie naród, lecz cywilizacja. Oczywiście ze Pakistan jest z nią związany - tak jak Polska z Europą.

>Śląsk to geopolityczne serce Polski: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10049
I Czech
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Co do polityki europejskiej PO to istotnie ogólny kierunek akceptowałem, ale to był jedyny aspekt ich polityki, który akceptowałem. Trochę za mało, żeby było mi szkoda ich upadku. Poza tym PO również przynajmniej werbalnue głosiła ideały narodowo-niepodległościowe

Jeśli dla ciebie PO, modelowa partia eurokosmopolityczna, która wszelako swoje postulaty w tym zakresie dopasowywała do aktualnego stanu demontażu państwa, która usuwała polskie flagi i godła nawet z witryn ministerstw, jest w jakiś sposób narodowo-niepodległościowa, to kim ty jesteś? jakimś fundamentalistycznym hakatystą? Musiałem trafić z diagnozą, skoro odpowiadasz mi stekiem złośliwości i deformacji - a rozmową na takim poziomie nie jestem zainteresowany.
ZaKotem (8733 punktów)

>Jeśli dla ciebie PO, modelowa partia eurokosmopolityczna, która wszelako swoje postulaty w tym zakresie dopasowywała do aktualnego stanu demontażu państwa, która usuwała polskie flagi i godła nawet z witryn ministerstw, jest w jakiś sposób narodowo-niepodległościowa,
PO wspólnie z PiSem założyła i kultywowala IPN, wspierała apoteozę żołnierzy zaklętych, wspierała każdy możliwy konflikt z Rosją, kontynuowała klerykalizację rodem z ZChN (nawiasem mówiąc, chciałbym pochwalić Kukiza za niespotykaną w Polsce konsekwencję - kiedyś nie lubił ZChN i teraz dalej nie lubi PO) - jak dla mnie to wpisuje się w polską tradycję narodowo-niepodległościową. Tylko że byle jak i niekonsekwentnie, nacjonalizm zmieszany po rowno z internacjonalizmem, gdyż ambicją PO było stanie się Polską Zjednoczoną Partią Wszystkich Polaków. Każdą partię, która nie rozumie, że słowo "partia" oznacza "część" i reprezentuje tylko pewną CZĘŚĆ Polaków - która akurat czasem może być na wierzchu, ale nigdy nie przykryje czapkami reszty - czeka nieuchronnie równie bolesny upadek.

> to kim ty jesteś? jakimś fundamentalistycznym hakatystą?
Nie mam pojęcia, może i jestem, tylko jeszcze o tym nie wiem, a co robią fundamentalistyczni hakatyści? Ostatnio byłem ideologiem gender, ale ja na każdą etykietkę się zgodzę, w końcu co za różnica, jak kto się nazywa - byle byśmy wiedzieli, co te nazwy znaczą.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>PO wspólnie z PiSem założyła i kultywowala IPN

Zwracasz uwagę na formę a nie na treść. PO zrobiło z IPN instytucję wspierającą retorykę antypolską w sporze np. o Holocaust czy w relacjach polsko-wschodnich. By przywołać tylko niedawną sprawę dyskusji nad książką Piotra Lisickiego o relacjach polsko-żydowskich, którą historyk IPN zgłosił ...do prokuratury. Ów historyk, Marcin Urynowicz, może być uznany za klasycznego polonofoba: dorzeczy.p(*)azka-naczelnego-Do-Rzeczy.html
Takich spraw było w platformerskim ipn dużo. Twierdzenie, że popieranie IPN to prawicowość jest przejawem ideologicznego zaślepienia.
W ipn pracują bardzo różni ludzie, także moja koleżanka ateistka, która kończyła historię pracą o ruchu ateistycznym.

>wspierała każdy możliwy konflikt z Rosją

Tak jasne, pewnie dlatego podkulili ogony po katastrofie smoleńskiej, zgadzając się na oddanie całego śledztwa stronie rosyjskiej, a może przejawiało się to we współpracy z FSB? A poza tym od kiedy to konfliktowanie się z jawnie prawicową Rosją jest przejawem prawicowości? Przeciwnie, najbliżej Rosji są dziś środowiska najbardziej konserwatywno-katolickie, duża część ruchu narodowego.
Tylko starzy komuniści i ich potomkowie, z przyzwyczajenia i z dawnych układów uznają prorosyjskość za swój artykuł wiary, podobnie jak i bezpardonową krytykę ipn.

> jak dla mnie to wpisuje się w polską tradycję narodowo-niepodległościową

Co jak wskazuję jest niedorzecznością. Tradycja narodowa to dziś częstsza prorosyjskość.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>A kolejny odkręci to, co nakręci obecny, to normalna kolej rzeczy, że rządzący neguje działania tego, kto NIE RZĄDZI.
>Dlatego właśnie partie u władzy powinny się zmieniać nie co 4 lata, ale jak w USA - co 8 lat, bo przez ten okres czasu można zrobić rzeczy dość trwałe.

Niewątpliwie jest to jakiś pomysł, lecz nikt nie zagwarantuje, że może być skutecznym. Jeśli nie uznaje się zasady ciągłości władzy (wykonawczej) zgodnie z którą zakłada się, że jednostka gospodarcza będzie kontynuowała swoją działalność w dającej się przewidzieć przyszłości oraz w niezmienionym istotnie zakresie. Przyjęcie założenia kontynuacji działalności przy sporządzeniu sprawozdania finansowego nie może być sprzeczne ze stanem faktycznym lub prawnym. Pozycja prezydenta winna być strażnikiem tej zasady. I to jest nasze de nomina. Jeśli, co obserwujemy, zarówno prezydent jest reprezentantem jakiejś aktualnie rządzącej partii/lub z niej wyszedł, osada rządu jest mocno upartyjniona/lub mocno związana przez umowy koalicyjne, to nie ma się co dziwić, iż do zasady ciągłości władzy się nie przywiązuje wagi. Jest tylko usprawiedliwianie się, dziecinne zresztą, typu to nie nasza sprawa, a my mamy inne wizje i inny program, więc musimy po poprzednikach pierwej posprzątać bo to niezgodne z naszymi obietnicami wyborczymi/czytaj kupowanie elektoratu, a za bałagan rozliczamy poprzednią ekipę. Co się wtedy dzieje? Ano maleje od wyborów do wyborów wizja państwa politycznie stabilnego, bezpiecznego dla gospodarki i społeczeństwa. Bo co to jest za okres czasu 4 lata dla gospodarki o takim potencjale gospodarczym jak Polska? Nawet pomysły nowych ekip nie zdążą się rozpędzić/chodzi przede wszystkim o środki na realizację pomysłów (np. plan Morawieckiego). Rodzi to również nieuczciwość w realizacji obietnic wyborczych oraz podziały społecznie niebezpieczne i cała "kultura i sztuka" rządzenia sprowadza się do awantur i kłótni różnych opcji politycznych, nie prowadzących do meritum czyli sposobów na rozwój państwa. Poza tym w moich oczach pozostaje jednak wizja działania rządów 8-mio letnia, jaką zaprezentowała P.O. To raczej można by nazwać ciągłą, postępującą degrengoladą (potężnie rosnące zadłużenie państwa). I takie niebezpieczeństwo może sugerować 8 letnia kadencja rządu. Więc panie Mariuszu, tak naprawdę nie wiadomo co by było lepsze. Ja nie jestem pewien. Pozostaje jedynie prezydent broniący z urzędu zasady konstytucyjnej zasady ciągłości władzy, posiadający zdolność okazywania się jako bez sympatii dla żadnej strony politycznej. Nasza nowoczesna historia pokazuje do czego doprowadziła zasada upolityczniania gospodarki i upolityczniania gdzie się dało (Sejm, Senat, a teraz władze sądownicze) jak i sferę indoktrynacji społeczeństwa. I to jest nasze de facto. I to się dzieje na naszych oczach.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Poza tym w moich oczach pozostaje jednak wizja działania rządów 8-mio letnia, jaką zaprezentowała P.O. To raczej można by nazwać ciągłą, postępującą degrengoladą

Oczywiście to problem, ale ja tego nie postuluję jako zasady formalnej, lecz jako postulat dla polskiej kultury politycznej. To że PO mimo takiej polityki udało się tak długo utrzymać władzę tłumaczę nadzwyczajną propagandą całego mainstreamu, wobec którego społeczeństwo, zwłaszcza młode pokolenie uczy się już dystansu. A po drugie przez nadzwyczajne wydarzenie, katastrofę smoleńską, po której doszło do walki społecznej, w której przeciwnicy PO wypadli na histeryków.
Osobiście nie widzę możliwości realizacji sensownej polityki w krótkim okresie kadencyjnym.
woma (381 punktów)
Między krytyką a pomówieniem jest zasadnicza różnica. Krytyka polega na wykazywaniu błędów w czyimś rozumowaniu lub postępowaniu. Pomówienie to sprzeczne z prawdą przypisywaniu komuś złych zamiarów lub bezprawnych działań.

Konstytucja RP nie przewiduje instytucji sprawowania władzy politycznej. Sprawowanie takiej władzy jest także sprzeczne z przepisami Kodeksu karnego. Art 127 § 1 K.k. nie pozostawia żadnych wątpliwosci. Zatem ktoś, kto - niezależnie od zastosowanej metody - uzurpuje sobie prawo do wpływania na sposób sprawowania władzy przez organy władzy RP takie jak Prezydent RP, marszałek Sejmu lub Senatu, premier RP, o wojewodach nie wspominając, ponosi odpowiedzialność karną. Tej odpowiedzialności podlega również ten, kto pomaga w takich działaniach. To, że posłowie i senatorowie nie dostrzegają tego zagrożenia, wynika wyłącznie z ich niekompetencji i nadmiernej ufności w przysługujący im immunitet. Dotyczy to także sędziów, w tym sędziów TK.

Martwi mnie niska świadomość prawna Polaków, a w szczególności tych, którzy sprawują jakąkolwiek władzę.
22-12-2016 11:55 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Konstytucja RP nie przewiduje instytucji sprawowania władzy politycznej. Sprawowanie takiej władzy jest także sprzeczne z przepisami Kodeksu karnego. Art 127 § 1 K.k. nie pozostawia żadnych wątpliwosci. Zatem ktoś, kto - niezależnie od zastosowanej metody - uzurpuje sobie prawo do wpływania na sposób sprawowania władzy przez organy władzy RP takie jak Prezydent RP, marszałek Sejmu lub Senatu, premier RP, o wojewodach nie wspominając, ponosi odpowiedzialność karną.

Chyba właśnie zależnie od zastosowanej metody, bo paragraf wyraźnie mówi o zmianie PRZEMOCĄ, a nie perswazją, propagandą lub interpretacją prawa. Chyba, że uznamy jakoś ciekawie rozszerzoną definicję przemocy.

>Tej odpowiedzialności podlega również ten, kto pomaga w takich działaniach. To, że posłowie i senatorowie nie dostrzegają tego zagrożenia, wynika wyłącznie z ich niekompetencji i nadmiernej ufności w przysługujący im immunitet. Dotyczy to także sędziów, w tym sędziów TK.

To kogo byś do ciupy wsadził?

127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

>Martwi mnie niska świadomość prawna Polaków, a w szczególności tych, którzy sprawują jakąkolwiek władzę.
25-12-2016 22:31 
 Ocena 2 na 2
woma (381 punktów)
Ustrój RP określa obowiązująca Konstytucja RP. Zmiana ustroju - w zgodzie z Konstytucją - może zostać dokonana tylko w drodze zmiany przepisów Konstytucji. Zatem zmiana ustroju RP bez zmiany Konstytucji może dokonać się tylko przemocą. Definicji przemocy nie trzeba rozszerzać. Wystarczy właściwie ją rozumieć. Siła fizyczna nie jest jedyną formą przemocy. Przemocą będzie już sama groźba jej użycia. Formą przemocy będzie także szantaż lub podstęp. Formą przemocy będzie więc wykorzystywanie władzy, której źródłem nie jest prawo a np. pozycja w grupie.

Szef partii nie jest konstytucyjnym organem państwa. Nie ma więc prawa wydawać poleceń jakiemukolwiek z takich organów. Czyniąc to, łamie Konstytucję. Czyniąc to z zamiarem doprowadzenia do zmiany ustroju konstytucyjnego RP, popełnia przestępstwo. Ten, kto mu w tym pomaga, wykorzystując swe uprawnienia posła, senatora, premiera, ministra lub sędziego, dopuszcza się zdrady stanu.

Od "wsadzania do ciupy" są sądy i to im należy pozostawić decyzję w tej sprawie. Można się z ich wyrokami nie zgadzać, ale trzeba je respektować. Próby ich "naprawiania" mogą tylko zaszkodzić. Sędziowie muszą być niezależni i niezawiśli. W przeciwnym razie prawo i sprawiedliwość są fikcją.

Pozakonstytucyjne uprawnienia, które przyznaje sobie obecna władza, mogą zostać wykorzystane przez kolejną władzę. Jeżeli jednak obecna władza czyni to wszystko, by władzy nigdy nie oddać, to wnioski nasuwają się same.
Hermene (72 punktów)
(zablokowany)
>Szef partii nie jest konstytucyjnym organem państwa. Nie ma więc prawa wydawać poleceń jakiemukolwiek z takich organów.

Niby dlaczego ktoś ma nie mieć prawa wydawać poleceń?
Każdy może, a nawet musi, wydawać polecenia w ramach swoich kompetencji!

Rozumiem że ty proponujesz zakaz w konstytucji typu:
nie wolno słuchać ani w używać doradców/ekspertów w sprawowaniu rządów!?

> Czyniąc to, łamie Konstytucję.

Żona mówi do Dudy: właź do wyra.. a on na to: wybacz, ale konstytucja mi zabrania.

>Pozakonstytucyjne uprawnienia, które przyznaje sobie obecna władza, mogą zostać wykorzystane przez kolejną władzę. Jeżeli jednak obecna władza czyni to wszystko, by władzy nigdy nie oddać, to wnioski nasuwają się same.

Prawda jest prostsza: Tusk, i reszta bandytów z tego klanu, za bardzo się przyzwyczaili.

Władza silnie deprawuje - zwłaszcza idiotów!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365