Najnowsze badania dowodzą, że ...
łechtaczka jest sporym, rozgałęzionym organem (15 cm), służącym wyłącznie przyjemności kobiety z seksu. Tak zwany orgazm pochwowy też realizuje się przez nią.
Ta, ważna rola łechtaczki czyli zarazem erotyzmu kobiety, została podkopana przez Islam (na przykład w Egipcie prawie wszystkie kobiety są pozbawiane w dzieciństwie łechtaczki) i katolicyzm (antyprzyjemnościowe "miazmaty" papieskie i bilijne na temat seksu kobiety - ma służyć TYLKO PROKREACJI).
Po impakcie bolidu kosmicznego duchowni i kościoły znikną (bo zacznie się zwykła walka o przeżycie) i znowu ludzkości potrzebne będa kobiety co po prostu lubią uprawiać seks nie dlatego, że wzięły ślub.
Zaburzona przez te religie selekcja naturalna lub raczej brak selekcji kobiet (normalnym jest zjawisko gdy wiecej dzieci mają te kobiety co odczuwają przyjemność z seksu z mężczyzną) grozi
zniknięciem ludzkości
w razie trudnych czasów i dlatego Islam i KrK są złem (bo mogą zniszczyć genetycznie uwarunkowaną skłonność kobiet do seksu).
Co wiecej, gdy dzietność kobiety zależy od wymuszania małżeństwa (Islam - decyduje ojciec kobiety), małżeńskiego przymusu i zakazu rozwodów (KrK) to znowu mamy niszczenie tego (cennego) mechanizmu doboru naturalnego.
Znowu Islam i KrK szkodzi!
BTW
Mojżesz, Jezus, pośrednio Konstantyn, który cynicznie (dla uspokojenia waśni w cesarstwie) wylansował wiarę w Jezusa kreując potem władzę papieży, papieże - nie znając lub zwlaczając fakty o erotyzmie kobiet, szkodzili im przez tysiąclecia! Dobrze uchwycił to Bolesław Leśmian.
DUSZA W NIEBIOSACH
Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę, Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.
Nie chciała ulec weselu, ni nowym jaśnieć obliczem, Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.
I rozpuściła warkocze i pomyślała w błękicie, Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie,
Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę, Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.
I trwała dla nich bezwolna, i kwitła dla nich bezduszna I przezywała je - losem i była losom posłuszna.
A że nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule, Że nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle.
Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba.
Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną, Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!
I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie.
Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy, I zajrzy w oczy i dawne jej niekochanie zobaczy.
|