W finale "Nowego Wspaniałego Świata" Aldousa Huxleya, niejaki Mustafa Mond, "korpomanager" obszaru Europy Zachodniej (zważywszy na procentowy udział określonej nacji wśród ośmiu najbogatszych korpoburżujów współczesnego świata - imię delikwenta nie jest dobrane zbyt trafnie, za to nazwisko jest strzałem w prowerbialną dziesiątkę) debatuje o polityce z Barbarzyńcą. Chwaląc nowy ustrój (swoiście totalitarny) podkreśla, iż czyni on życie niekłopotliwym, bezpiecznym, miłym i przyjemnym. Zawiązuje się następujący dialog:
- "A ja lubię kłopty. - My nie, odrzekł Mond. Wolimy żeby wszystko szło wygodnie. - Ja nie chcę wygody. Ja chcę boga, poezji, prawdziwego niebezpieczeństwa, wolności, cnoty, chcę grzechu. - Inaczej mówiąc podsumował Mond, domaga się Pan prawa do bycia nieszcześliwym"
No i mamy problem. Ktoś tu chyba powywracał pierwotne znaczenie słów na nice - według znanej formuły zawartej w "Roku 1984", który - nota bene - znów za sprawą prezydentury Trumpa staje się bardzo "trendy." Bo bycie szczęśliwym to prawo do bycia nieszczęśliwym, do prawdy nawet brzydkiej, do piękna nieszablonowego, do doświadczenia autentycznego bólu. Korporacyjny globalizm jest wrogiem takich paskudnie zindywidualizowanych pragnień i definicji szczęścia. Korporacyjny globalizm definiuje co jest prawdą, pięknem, zyciem przyjemnym i wartościowym oraz kreuje potężną nadbudowę uzasadniającą i promującą taki korpomatrix. A w nim chodzi o to aby pracować należycie i sumiennie dla korporacyjnych mogołów, cieszyć się surogatami wartości stworzonymi przez korpopsychologów pozytywnych i asertywnych i od czasu do czasu doświadczyć czegoś co jest określone przez korpospeców od prania mózgów jako "niesamowite, wyjątkowe, fantastyczne doświadczenie". I bez wzgledu na to do jakiej kategorii ono należy - jest ono zawsze wysterylizowane i izolujące nas od autentycznego doświadczenia. Słowem jest to rodzaj niewoli, z przerwami krótkimi na iluzję cyrku. Jak walczyć z takim matrixem? W myśl zasady "chodzi o to zeby wiedzieć o co chodzi" - pierwszy krok to zdefiniowanie zagrożenia i jego zdemaskowanie. W PRL-u, gdy Orwell był bardzo cool, powszechnie uważano, iż rzeczywistość w nim opisan aodnosi się do sowieckiego /stalinowskiego totalitaryzmu. Ale wcale kuszacą wydaje sie teza, iż ekspandujący korpoglobalizm ma wiele wspólnego z byłym sowieckim reżimem, a jadna z analogii polega na redefiniowaniu przez niego desygnatów kluczowych pojęć. |