Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mlaski słowotwórcze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
14-02-2017 14:33Arminius (25555 punktów)Mlaski słowotwórcze
Ocena 1 na 1
Opatrując onegdaj komentarzem tekst zatytułowany "Jak powstał ludzki język" (www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,9544) napisałem co następuje (passus w drugim akapicie):

"Hominidy posiadając coraz bardziej doskonały głosowy aparat mogły precyzyjnie naśladując dźwięki przyrody, przekazywać informacje bardziej dokładnie. Jak więc wyglądały — brzmiały sposoby przekazywania informacji przez hominidów korzystających z narzędzia do generowania różnych dźwięków, a współpracując z czułym słuchem naśladowania dźwięków otaczającego świata?"

W Języku Buszmenów i Hotentotów, do dnia dzisiejszego zachowały się tzw. "dżwięki mlaskowe" (click sounds). Według polskiego wybitnego, nieżyjącego już, lingwisty, prof. Romana Stopy z UJ dźwięki owe (mające charakter wybitnie onomatopeiczny) stanowią swoisty lingwistyczny relikt (per analogiam do wyrostka robaczkowego w ujęciu darwinowskim) okresu przejściowego od dżwięków zwierzęcych do protojęzyka człowieka.
Teoria Romana Stopy często bywała i bywa na cenzurowanym za jej domniemaną polityczną niepoprawność, co jest glębokim nieporozumieniem, gdyż dźwięki malskowe - ze względu na swoją archaiczność i naturę - mogą być raczej powodem do dumy niż wstydu i zażenowania.
Próbka "dzwięków malskowych":
www.youtube.com/watch?v=31zzMb3U0iY "

Teoria jak wyżej prof. Stopy zdaje się być potwierdzana badaniami brytyjskich naukowców. Wzięli oni "pod lupę" (pod ucho) 5000 orangutanich dźwięków mlaskowych ("kiss squeaks") i po latach ich odsłuchiwania i analizowania doszli do wniosku, iż dźwięki owe mogły odegrać kluczową rolę w wykształceniu się spółgłosek, albowiem dźwięki jak wyżej, podobnie jak wiele spółgłosek ( "t", "p", "k") są zdecydowanie bardziej produktem spójnej pracy warg, języka i szczęki, w mniejszym stopniu zaś głosu jako takiego.
Zainteresowanych detalami odsyłam do podlinkowaneog tekstu

Scientists who spent years listening to the communication calls of one of our closest ape relatives say their eavesdropping has shed light on the origin of human language.
Dr Adriano Reis e Lameira from Durham University recorded and analysed almost 5,000 orangutan "kiss squeaks".
He found that the animals combined these purse-lipped, "consonant-like" calls to convey different messages.
This could be a glimpse of how our ancestors formed the earliest words.
The findings are published in the journal Nature Human Behaviour.
"Human language is extraordinarily advanced and complex - we can pretty much transmit any information we want into sound," said Dr Reis e Lameira.
"So we tend to think that maybe words evolved from some rudimentary precursor to transmit more complex messages.
"We were basically using the orangutan vocal behaviour as a time machine - back to a time when our ancestors were using what would become [those precursors] of consonants and vowels."
The team studied kiss squeaks in particular because, like many consonants - the /t/, /p/, /k/ sounds - they depend on the action of the lips, tongue and jaw rather than the voice.
"Kiss squeaks do not involve vocal fold action, so they're acoustically and articulatory consonant-like," explained Dr Reis e Lameira."






www.bbc.com/news/science-environment-38907681
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
Samogloski - to dopiero relikt, wszak i małpy ogoniaste nieźle sobie z nimi radzą. Teza o "reliktowości" dźwięków mlaskających Buszmenow nie jest "niepoprawna politycznie" tylko zwyczajnie niedorzeczna. Nawet jeśli pierwsi ludzie posługiwali się podobnym mlaskaniem - co jest oczywiście możliwe - to nie ma możliwości, aby jakieś dźwięki zachowały się w toku ewolucji kulturowej przez SETKI TYSIĘCY LAT. Buszmeni mają swoje dziwne dźwięki, tak jak Polacy mają chrząszcze brzmiące w trzcinach, i nawet gdyby ktoś udowodnił, że Homo erectus chrząkał, to polskie chrząkanie nie jest żadnym reliktem, tylko konwergencją.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Arminius (25555 punktów)relikty i analogie
".. to nie ma możliwości, aby jakieś dźwięki zachowały się w toku ewolucji kulturowej przez SETKI TYSIĘCY LAT."

Z badań podlinkowanych wysnuć jednakże można trochę inny wniosek. Pan jest lingiwstą z wykształcenia? Badał Pan naczelne w kontekście jak wyżej? Może jakiś link do weryfikującego materiału?
Nalezy pamietać, iż dżwiek wydawany przez człowieka - ma walor także a może nawet przede wszystkim fizjologiczny. Tworzy go ciało człowieka. A przecież nie zaprzeczy pan, iż człowiek jest zwierzęciem, mającym wiele wspólnego z innymi organizmami żywymi. Więc jeżeli między panem a bakterią jest sporo analogii, które nie zaniknęły poi milionach lat ewolucji - to tym bardziej takich analogii znajdzie się wiecej między panem a orangutanem - np. w zakresie generowania dżwięków.
ZaKotem (8733 punktów)Odp: relikty i analogie
>".. to nie ma możliwości, aby jakieś dźwięki zachowały się w toku ewolucji kulturowej przez SETKI TYSIĘCY LAT."
>Z badań podlinkowanych wysnuć jednakże można trochę inny wniosek. Pan jest lingiwstą z wykształcenia? Badał Pan naczelne w kontekście jak wyżej? Może jakiś link do weryfikującego materiału?

Nie muszę być astronomem, żeby ocenić, że księżyc nie jest kwadratowy.

>Nalezy pamietać, iż dżwiek wydawany przez człowieka - ma walor także a może nawet przede wszystkim fizjologiczny. Tworzy go ciało człowieka. A przecież nie zaprzeczy pan, iż człowiek jest zwierzęciem, mającym wiele wspólnego z innymi organizmami żywymi. Więc jeżeli między panem a bakterią jest sporo analogii, które nie zaniknęły poi milionach lat ewolucji - to tym bardziej takich analogii znajdzie się wiecej między panem a orangutanem - np. w zakresie generowania dżwięków.

Analogii i podobieństw jest mnóstwo, natomiast podobieństwo nie uprawnia do twierdzenia, że dana cecha UTRZYMYWAŁA się w ewolucji tak biologicznej, i kulturowej i AKURAT wśród jednego z tysięcy ludów utrzymała się aż do czasów współczesnych. To się nie trzyma kupy. Można powiedzieć, że ZDOLNOŚĆ do wydawania takich dźwięków ludzie dzielą z małpami - ale tę zdolność mają wszyscy, bo języka Buszmenów może się nauczyć każdy, tak jak Buszmen może się nauczyć angielskiego. Natomiast śmieszne jest przypuszczenie, że akurat ich fonemy ZACHOWAŁY się przez setki tysięcy lat niezmienione, to przypomina szukanie "języka adamowego" w średniowieczu. Aby udowodnić, lub chociaż uprawdopodobnić taką ciągłość, nie wystarczy wykazać, że taki czy inny dźwięk jest podobny do tego, jaki mógł wydać małpolud. Trzeba wykazać choćby, że taki dźwięk naprawdę wydawał stuprocentowo ludzki przodek Buszmena sprzed dziesięciu, dwudziestu i trzydziestu tysięcy lat - co jest, rzecz jasna, raczej niemożliwe.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Arminius (25555 punktów)proszę zejść z księżyca na ziemię
"Nie muszę być astronomem, żeby ocenić, że księżyc nie jest kwadratowy."

Butne tezy Pan głosi - szczególnie zważywszy na fakt, iż nic nie wskazuje na to aby mógł się Pan równać z Romanem Stopą w kwestii znajomości problemu:

"Światowej sławy polski afrykanista prof. Roman Stopa, który prowadził badania tych języków w latach 1935-36, tak charakteryzował je na łamach czasopisma "Lud" w 1948 r.: "Mlaski - są to dźwięki o charakterze spółgłoskowym, o tyle jednak odmienne od naszych spółgłosek, że ich artykulacja jest niezależną od oddechu, a zatem i od fonacji (głosu), natomiast wytwarzane są ruchem ssącym warg czy języka (zasadniczo pojawiają się one w nagłosie)". Specjaliści rozróżniają co najmniej siedem rodzajów mlasków, z których wszystkie są dla Polaka zabójczo trudne do wymówienia: "wargowe, wargowo-zębowe, wsteczne, zębowe, lateralne (boczne), alweolarne (dziąsłowe) i cerebralne".
Języki mlaskowe są też szczególne pod wieloma innymi względami. O ile bowiem w polszczyźnie mamy trzy rodzaje: męski, żeński i nijaki, o tyle w językach hotentocko-buszmeńskich odróżnia się inne kategorie przedmiotów: rzeczy mocne i smukłe (tu należą mężczyźni), rzeczy niskie i słabe (tu kobiety) oraz rzeczy pospolite i zwyczajne.
W archiwalnym nagraniu Polskiego Radia zachowało się tłumaczenie prof. Stopy, który zgadywał, skąd mogą pochodzić języki hotentocko-buszmeńskie. - Trzeba by nawiązać do mowy małp. One się wypowiadają przy okazji silnych emocji, takich jak głód. I u szympansa, i u Buszmenów spotyka się "m" (nosówkę wargową), gdy pojawia się owoc.
Prof. Stopa podkreślał też podobieństwa języka szympansów i ludzi, których opisywał: ten sam dźwięk określający tupanie słonia, surowe mięso itd. Dziś jego tłumaczenie z pewnością zostałoby uznane za rasistowskie".

I Pan w swej nawiedzonej i źle rozumianej politycznej poprawności właśnie tak postępuje - nie mając ku temu żadnych merytorycznych podstaw. Przemawia przez pana ideologia - w przeciwieństwie do prof. R. Stopy, który - co poddaję Pana rozwadze - był wielkim orędownikiem Afryki i ludów afrykańskich.

wyborcza.p(*)kow__Najdziwniejszy_jezyk.html
15-02-2017 07:34Nie na temat 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)Odp: proszę zejść z księżyca na ziemię
>"Nie muszę być astronomem, ży ocenić, że księżyc nie jest kwadratowy."
>Butne tezy Pan głosi - szczególnie zważywszy na fakt, i nic nie wskazuje na to aby mógł się Pan równać z Romanem Stopą w kwestii znajomości problemu:
Argument z autorytetu w każdej dziedzinie jest Pana ulubionym. Nic nie poradzę, że na mnie nie działa. Kreacjonisci też głoszą "prof. dr hab. też jest kreacjonistą" ignorując fakt, że dziesięć tysięcy prof. dr habów nimi nie jest. Jeśli więc chce Pan kontynuować scholastyczne uzgadnianie autorytetów, to proszę uzasadnić nie to, że Roman Stopa ma większą wiedzę niż ja, bo to trywialne, ale że ma większą wiedzę niż niemal wszyscy współcześni antropologowie, którzy takich bzdur nie głoszą.

>W archiwalnym nagraniu Polskiego Radia zachowało się tłumaczenie prof. Stopy, który zgadywał,
Doskonałe określenie.

> skąd mogą pochodzić języki hotentocko-buszmeńskie. - Trzeba by nawiązać do mowy małp. One się wypowiadają przy okazji silnych emocji, takich jak głód. I u szympansa, i u Buszmenów spotyka się "m" (nosówkę wargową), gdy pojawia się owoc.

Nauczyli się od szympansów?
Są bliżej spokrewnieni z małpami, niż reszta ludzi?
Na skutek boskiej interwencji akurat Buszmeni zachowali fonemy praludzi, chociaż pod każdym innym względem ich kultura ulegała ewolucji, tak jak wszystkich innych ludzi?
Proszę przedstawić sposób, w jaki takie zachowanie mogłoby nastąpić, a nie zasłaniać się tytułem i to nie swoim.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
Arminius (25555 punktów)dowód z autorytetu
"Argument z autorytetu w każdej dziedzinie jest Pana ulubionym. Nic nie poradzę, że na mnie nie działa. Kreacjonisci też głoszą "prof. dr hab. też jest kreacjonistą" ignorując fakt, że dziesięć tysięcy prof. dr habów nimi nie jest."

Argument z autorytetu jest bardzo istotnym argumentem - bo przecież żaden z nas nie jest omnibusem. Ja się nim posługuję i Pan też. Przy czym nie chodzi o argument tytułu, tylko o argument wiedzy. I profesor Stopa wiedzę merytorycznąw przedmiocie miał wielką. Nota bene, sród kreacjonistów nie ma aż tak wielu utytułowanych profesorów nauk przyrodniczych - jak możnaby wnioskować z pana wpisu.

"W archiwalnym nagraniu Polskiego Radia zachowało się tłumaczenie prof. Stopy, który zgadywał,

Doskonałe określenie."

Co więcej profesor "doskonale" zgadywał - w kontekście podlinkowanego materiału weryfikującego jego hipotezy.


"Nauczyli się od szympansów?
Są bliżej spokrewnieni z małpami, niż reszta ludzi?
Na skutek boskiej interwencji akurat Buszmeni zachowali fonemy praludzi, chociaż pod każdym innym względem ich kultura ulegała ewolucji, tak jak wszystkich innych ludzi?"

Ależ Pan skandalicznie socjologizuje! A tu przecież w grę wchodzą zachowania sensu stricto fizjologiczne. Mowa w debatowanym kontekście jest takim samym produktem jak mocz czy kał - jest produktem ciała. I w obecnych językach mlaskowych mogły się zachować reliktowe formy sięgające swoimi korzeniami dalko wstecz do świata zwierzęcego. U noworodków występuje tzw. "odruch czepny". Jest to relikt z czasów, gdy niemowlę hominida/małpy musiało się trzymać kurczowo sierści matki na grzbiecie. Teraz jest to odruch bezfunkcyjny, relikowo - atawistyczny.
I w takim kontekście należy postrzegać mlaski Buszmenów i ich podobieństwo do dźwięków generowanych przez naczelne.

A propos doowdu z autorytetu. Elliott Horowitz - Żyd ( co niezwykle istotne), w pracy naukowej pod jakże znamiennym tytułem "Reckless Rites: Purim and the Legacy of Jewish Violence" ("Nierozważne obrzedy: Purim oraz dziedzictwa żydowskiej agresji"), wydanej w USA przez Princeton University Press - jest także autorytetem w swej dziedzinie. Rekomenduję Panu zapoznać się z jego poglądami i dowodami na te poglądy.
15-02-2017 10:08 
 Ocena 2 na 2
4poryroku (951 punktów)Odp: dowód z autorytetu
A może w końcu zaczniesz cytowane odpowiedzi rozmówców zaznaczać na zielono? Regulamin jasno mówi w instrukcja obsługi i netykieta forum:

Cytat:
Swoją wypowiedź można dodać zarówno do początkowej wypowiedzi wątku (używając funkcji Odpowiedz bezpośrednio w dziale) jak i do jakiejkolwiek z dalszych: pod każdą wypowiedzią w wątku znajduje się opcja: Odpowiedz - jej kliknięcie powoduje przejście do strony redagowania odpowiedzi. W oknie edycyjnym zostanie wyświetlony cytowany tekst danej wypowiedzi. Cytowanie oznaczane jest przez znak
>na początku linii - powoduje on pokolorowanie całej niełamanej linii tekstu na zielono. Należy uważać, aby nie wstawić takiego znaku przed swoją odpowiedzią. Należy odpowiadać tylko pod tym fragmentem, do którego nasza odpowiedź się odnosi - resztę wypowiedzi poprzednika kasujemy. Pozwala to czytelnikom Forum zorientować się dokładnie do czego odnosi się nasz komentarz, co przy większej ilości wypowiedzi byłoby inaczej kłopotliwe.


Ignorujesz innych użytkowników jak zwaracają Ci na to uwagę. Podobna sytuacja była kiedy zacząłeś tytuły swoich wypowiedzi pisać dużymi literami. Dopiero jak Mariusz Agnosiewicz zwrócił Ci uwagę bezposrednio to się dostosowałeś.
Arminius (25555 punktów)treść nie forma
>A może w końcu zaczniesz cytowane odpowiedzi rozmówców zaznaczać na zielono? Regulamin jasno mówi w instrukcja obsługi i netykieta forum:

Postaram się. Ale to przecież ma małe znaczenie, czy tekst jest w takim czy innym kolorze . Znaczenie ma treść. Więc merytorycznie ma Pan coś do powiedzenia???
15-02-2017 10:39 
 Ocena 2 na 2
4poryroku (951 punktów)Odp: treść nie forma
>>A może w końcu zaczniesz cytowane odpowiedzi rozmówców zaznaczać na zielono? Regulamin jasno mówi w instrukcja obsługi i netykieta forum:
>Postaram się. Ale to przecież ma małe znaczenie, czy tekst jest w takim czy innym kolorze . Znaczenie ma treść.

Ma to duże znaczenie w trakcie czytania tekstu bo o odbiór treści chodzi. A kiedy pisałeś cały tytuł dużymi literami to czym się motywowałeś? Podkreśleniem treści? Jak na purystę wyjątkowo słabo się starasz w tej kwestii.
15-02-2017 11:07 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)formaliście ad vocem
>Ma to duże znaczenie w trakcie czytania tekstu bo o odbiór treści chodzi.

Przecież cytaty oznaczałem zawsze cudzysłowiem - więc były wyraźne ich wyodrębnienia?

>A kiedy pisałeś cały tytuł dużymi literami to czym się motywowałeś? Podkreśleniem treści?

Tak, "podkreślaniem" treści tekstu i zachętą do jego przeczytania. Czy to nie jest oczywiste?

>Jak na purystę wyjątkowo słabo się starasz w tej kwestii.

Jak przystało na prawdziwego purystę, staram się wyjątkowo jeżeli chodzi o treść. Forma - dla prawdziwego purysty -jest drugorzędna.

Więc ma Pan już moje odpowiedzi w kolorze zielonym. Czy to w jakimś stopniu wpływa na pana niewiedzę "w temacie"? Raczej nie, więc sam Pan widzi, iż forma nie jest aż tak bardzo istotna. Liczy się zawsze przede wszystkim treść.
15-02-2017 19:50 
 Ocena 2 na 2
4poryroku (951 punktów)Odp: formaliście ad vocem
>>Ma to duże znaczenie w trakcie czytania tekstu bo o odbiór treści chodzi.
>Przecież cytaty oznaczałem zawsze cudzysłowiem - więc były wyraźne ich wyodrębnienia?

W krótkich tekstach to nie przeszkadza ale jeżeli polemika się wydłuża to źle się czyta. Na co w uzasadnieniu zwraca uwagę instrukcja obsługi i netykiety forum.

>>A kiedy pisałeś cały tytuł dużymi literami to czym się motywowałeś? Podkreśleniem treści?
>Tak, "podkreślaniem" treści tekstu i zachętą do jego przeczytania. Czy to nie jest oczywiste?

Czyli jednak wiesz, że forma jest istotna i jest uzupełnieniem treści. Wiesz również, że forma wpływa na odbiór.

>>Jak na purystę wyjątkowo słabo się starasz w tej kwestii.
>Jak przystało na prawdziwego purystę, staram się wyjątkowo jeżeli chodzi o treść. Forma - dla prawdziwego purysty -jest drugorzędna.

W którym miejscu napisałem, że jest na pierwszym? Pisząc o puryzmie chciałem podkreślić, że świetnie rozumiesz na czym to polega.
Arminius (25555 punktów)nie kolor a treść
>W krótkich tekstach to nie przeszkadza ale jeżeli polemika się wydłuża to źle się czyta. Na co w uzasadnieniu zwraca uwagę instrukcja obsługi i netykiety forum.

Moje tezy prezentowane w cudzysłowiu - bez uciekania się do koloru zielonego są czytelne i należycie wyodrębnione - o czym najlepiej świadczy fakt, iż Ci,którzy z nimi polemizują, nie mają najmniejszych problemów z ich odczytaniem i zrozumieniem. Przy czym - w moim odczuciu - o takim ich walorze decyduje daleko bardziej klarowność merytorycznego przekazu - a nie cudzysłów czy taki lub inny kolor.
16-02-2017 09:16 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)Odp: nie kolor a treść
>>W krótkich tekstach to nie przeszkadza ale jeżeli polemika się wydłuża to źle się czyta. Na co w uzasadnieniu zwraca uwagę instrukcja obsługi i netykiety forum.
>Moje tezy prezentowane w cudzysłowiu - bez uciekania się do koloru zielonego są czytelne i należycie wyodrębnione - o czym najlepiej świadczy fakt, iż Ci,którzy z nimi polemizują, nie mają najmniejszych problemów z ich odczytaniem i zrozumieniem. Przy czym - w moim odczuciu - o takim ich walorze decyduje daleko bardziej klarowność merytorycznego przekazu - a nie cudzysłów czy taki lub inny kolor.

Arminiusie! Rzeczywiście stosujesz kuglarskie sztuczki słowne i przewrotne wręcz uzasadnienia Twoich racji. Masz Pan oczywiście prawo. Ale Ty taki poliglota?! Ty tylko "przedrukowywacz" informacji na "każdy" temat? Regulamin jest po to by był jakiś porządek, a nie po to by go omijać z własnej inicjatywy bez żadnego, powtarzam żadnego uzasadnienia.. Wziąć się w kupę bo w "kupie siła" jak w "Świecie Kiepskich" w kultowym już kiblu na tylnej ścianie kultowego serialu. Przestań Pan Arminiusie tutaj brylować jako poliglota. To jest męczące. Tak naprawdę nic Pan nie napisał "od siebie". Tylko przedruki i inne autorytety. A Pan? Wiesz Pan co to autorytet? Czy ma Pan jakieś własne zdanie? Bo na razie to Pan się wyręczasz przemyśleniami innych, które przytaczasz, z przesłoną górnolotnych wypowiedzi. Po co ta metoda? Co ma udowodnić? Że zna Pan perfekcyjnie język polski czy też liczy Pan, że oniemieją wszyscy? Estymy Pan szukasz? No....można i tak. To na tyle w sprawach problemów miłośników języka polskiego.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Arminius (25555 punktów)brylowanie poliglotyczne???
>Arminiusie! Rzeczywiście stosujesz kuglarskie sztuczki słowne i przewrotne wręcz uzasadnienia Twoich racji. Masz Pan oczywiście prawo. Ale Ty taki poliglota?! Ty tylko "przedrukowywacz" informacji na "każdy" temat?

Podawane linków do materiałów weryfikujących i uzupełniajacych moje wypowiedzi jest tylko atutem. Jeżeli ma Pan do mnie zaufanie - nie musi ich Pan czytać. Jeżeli nie ma Pan do mnie zaufania - czyta się je po to, aby mieć pewność, iż nie wyprowadzam Pana w prowerbialne buraki. Zalecałbym jednakże zaglądanie do nich jak najczęściej - bo jest to okazja do ubogacania wiedzy.


>Przestań Pan Arminiusie tutaj brylować jako poliglota.

Nie jestem poliglotą - nigdy nigdzie tak nie twierdziłem

>To jest męczące. Tak naprawdę nic Pan nie napisał "od siebie".

Napisałem wiele od siebie - ale w zdecydowanej większości obiektywizowałem swoje opnie odesłaniem do materiałów weryfikujących jak wyżej. Na marginesie wątku jak wyżej warto zasygnalizować, iż na forum jest grupa komentatorów - którzy swoiście rywalizują ze sobą w prezentowaniu szerokiej publice swoich skrajnie subiektywnych odczuć, opinii i poglądów, często mających konotacje egzystencjalno - metafizyczne. I to potrafi być rzeczywiście męczące. Aczkolwiek nie wzbraniałbym im takowej aktywności. Widocznie jest im do czegoś potrzebna - a dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem racjonalistycznego nieba.

>Tylko przedruki i inne autorytety. A Pan? Wiesz Pan co to autorytet? Czy ma Pan jakieś własne zdanie? Bo na razie to Pan się wyręczasz przemyśleniami innych, które przytaczasz, z przesłoną górnolotnych wypowiedzi.

W materii jak wyżej patrz jeszcze wyżej.


>Po co ta metoda? Co ma udowodnić? Że zna Pan perfekcyjnie język polski czy też liczy Pan, że oniemieją wszyscy?

Jeżeli ma Pan na myśli metodę podawania linków do materiałów weryfikujących - to nie rozumiem jak się ona ma do mojej rzekomo perfekcyjnej znajomości j. polskiego? Bo przecież większość moich podlinkowań odsyła do materiałów anglojęzycznych?

>Estymy Pan szukasz?

Szukam prawdy


>No....można i tak.

Nawet trzeba.


>To na tyle w sprawach problemów miłośników języka polskiego.

Miłośnik języka jak wyżej nie powie "to na tyle". To jest rzeczywiście problem
16-02-2017 19:20 
 Ocena 1 na 1
4poryroku (951 punktów)Odp: nie kolor a treść

>Moje tezy prezentowane w cudzysłowiu - bez uciekania się do koloru zielonego są czytelne i należycie wyodrębnione - o czym najlepiej świadczy fakt, iż Ci,którzy z nimi polemizują, nie mają najmniejszych problemów z ich odczytaniem i zrozumieniem.

Nie kombinuj. Po pierwsze, nie wiesz tego czy sprawia to im problem czy nie. To tylko wygodne dla Ciebie założenie ale bez poparcia w faktach. Mogą istnieć inne powody dla których inni userzy nie zwracają Ci uwagi (np. nie czytają tego co piszesz). Po drugie, ta zasada jest integralną częścią tego forum i skoro funkcjonuję w ten sposób od tylu lat to znaczy, że są ku temu przesłanki (o których pisałem wyżej). Po trzecie, póki nie zostaniesz właścicielem FR obowiązuja Cię te same zasady co wszytkich.

>Przy czym - w moim odczuciu - o takim ich walorze decyduje daleko bardziej klarowność merytorycznego przekazu - a nie cudzysłów czy taki lub inny kolor.

Pisałem już o tym ale się powtórze. Forma jest uzupełnieniem treści. Oznaczanie tekstu kolorem w dobie komunikacji internetowej jest proste i nie wymaga wysiłku. Tym bardziej, że tekst adwersarza domyślnie jest zaznaczany na zielono.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365