Pojawia się przesłanka, że nasz wszechświat był zawsze (to zapewne zdenerwuje homoseksualnych pedofilów na służbie Watykanu i ich kolegów żyjących cynicznie (jako oczywści ateiści) z mitu o stworzeniu świata).
Mamy zwiastun sensacji, może nawet na miarę stulecia!Koncepcja ciemnej energii jako napędu inflacji (szybkiego powiększania się przestrzeni naszego wszechswiata po tak zwanym wielkim wybuchu) chwieje się w posadach.
1.Nadal nie zaobserwowano spodziewanych fal grawitacyjnych z tego okresu (było jedno fałszywe doniesienie)
2.Najnowsze dane tworzą obraz (mapę) promieniowania tła, które okazuje się skalowalne! Czyli patrząc z bliższa lub dalsza mamy (jakby) taki sam obraz mieszanki "jaśniejszych" (nieco upraszczając) i "ciemniejszych" plam.
Tak równomierne (statystycznie) tło zmuszałoby do zakładania niezwykle udziwnionego (choć możliwego) scenariusza zachowywania się tej ciemnej energii.
Z wszystkich możliwych schmatów jej zachowań akurat takie byłoby prawie magicznym dopasowaniem (niezwykle fartownym).
Hipoteza z ciemną energią jest na tyle otwarta na parametry i założenia, że można jej bronić "do upadłego" - podobnie jak teorii strun ale ... staje się to już obroną właśnie.
Ciekawostą jest, że teorie broniące ciemnej energii prowadzą do hipotezy "wieloświata" czyli bardzo różnego naszego wszechswiata w innych, dalekich miejscach (już nieobserwowalnych).
W jednych z nich inflacja przebiegałaby tak (że mamy na przykład galaktki) w drugich inaczej z racji rozszerzania się drobnych fluktuacji.
Alternatywną koncepcją, która wyjaśnia obraz CMB i brak tych fal grawitacyjnych z ery inflacji jest hipoteza wielkiego odbicia.
Ono wygładziło wszechświat gdy się zapadał na tyle że po odbiciu nie doszło do dramatycznych różnic w różnych miejscach.
Moment odbicia nastapić musiał zanim rozmiar (albo gęstość bo może był nieskończony?) stał się taki, że dominować zaczęły efekty kwantowe.
Niektórzy fizycy zaczynają już pracować nad koncepcjami przejścia od fazy kontrakcji do (znanej nam "z autopsji") fazy ekspansji.
Ogólniej można powiedzieć, że rysuje sie potrzeba poszukania czegoś innego niż inflacja (czyli zmiany paradygmatu).
Loeb zagrał ostro skoro udostepnia cały tekst, czyżby szykowała się REWOLUCJA?
www.cfa.harvard.edu/~loeb/sciam3.pdf