Racjonalista - Strona głównaDo treści
Od filozofii Zachodu poprzez Wschód wróciłem do siebie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
23-03-2017 21:40Leopold Wójcik (6 punktów)Od filozofii Zachodu poprzez Wschód wróciłem do siebie.
Ocena 2 na 2
Tak jak w temacie.
Miałem dużo czasu na myślenie. 3 tomy Tatarkiewicza - Historia Filozofii. Pomyślałem sobie kiedyś dawno temu jeździli pobierali wiedzę przeczytam i ja. Pojechałem więc nigdzie nie jadąc. Czytając odrzucałem całą metafizykę kierując się mottem im mniej bogów w moim myśleniu tym lepiej. Zdanie - im mniej wiary a więcej rozumu tym lepiej dla mnie, w moim rozumowaniu było mi przewodnikiem. Z rozmyślań tych wyszła mi na jaw, stała się moją myślą - filozofia środka. Następnie wpadła mi w ręce ksiązka Pani A.Kozyry - Filozofia Zen. Konsekwetnie odrzuciłem objawienia, oswiecenia, metafizykę, bogów itp. jako zaciemniające moje pojmowanie tego co bardzo chcę pojąć ROZUMEM. Zwróciłem uwagę na paradoksy a więc oraz rozum paradoksowy, który wg autorki jest nadzbiorem umysłu logiki klasycznej. Zwróciłem uwabę tamże na pojmowanie przez mędrców Wschodu pojęcia nicości, bezruchu. Filozofowie Zachodu raczej koncentrowali się na ideach, nieskończoności - ideę nicości, bezruchu z niewielkimi wyjątkami pomijając. Określałem się wcześniej jako wierzący, niepraktykujący chrześcijanin. Obecnie mój światobpogląd to: JA JESTEM - WIERZĄCY I NIE WIERZĄCY. MOJE NIE-JA JEST WSZYSTKIM I NICZYM. I tak poprzez wędrówki z moim rozumem zawędrowałem do siebie i jednocześnie wyszedłem z siebie. Dalej konsekwentnie odrzucam bogów, matafizykę, oswiecenia itp itd. ale teraz patrzę na to z innej perspektywy. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)Paradoks powrotu do siebie
>...wróciłem do siebie.

Skoro wróciłeś do siebie, musiałeś z siebie wyjść.
Czy to, co wyszło, było tobą,
czy to, co zostało?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Leopold Wójcik (6 punktów)Odp: Paradoks powrotu do siebie
>>...wróciłem do siebie.
>Skoro wróciłeś do siebie, musiałeś z siebie wyjść.
Wyszedłem z siebie w sensie myślowym, z myślą swą wyszedłem,
myślą osadzoną na podłożu​ logiki klasycznej środka - pomiędzy
fałszem ALBO prawdą.
>Czy to, co wyszło, było tobą,
Moją myślą a nie ciałem.
>czy to, co zostało?
To co po powrocie zostało we mnie to także myśl o uznaniu logiki
paradoksu, ktora zawiera w sobie logikę klasyczną.
Moje postrzeganie teraz opiera się na logice paradoksu
a więc ogarnia prawdę i fałsz JEDNOCZEŚNIE i uznaje za prawdziwe. Reasumując powrót do
siebie zmienił moją perspektywę postrzegania.
Cały ten proces myślowy zamknął się we mnie i stanowi całość.
ALBO zrobiło wielką różnicę.
24-03-2017 10:13 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Wyszedłem z siebie w sensie myślowym,...

Całe szczęście...Bo wyjście z siebie może mieć też wariant rosyjski, fizyczny, kiedy wychodzisz z siebie ad infinitum, tak jak matrioszki...



Ale nawet jeśli mamy taką językową konstrukcję ("język nie ma kości"),
to neurofizjologia ustawi nas do pionu: nie można wyjść poza mózg,
co więcej, trzeba zejść razem z nim.

>To co po powrocie zostało we mnie to także myśl o uznaniu logiki
paradoksu, która zawiera w sobie logikę klasyczną.

Wcale nie trzeba wychodzić z siebie, aby potknąć się o paradoks i jego logikę. Można np. rozpatrzyć jakiś proces, aby przekonać się, że klasyczna logika ma kłopoty z jego opisem (por. np. paradoks stosu). Można też wejść w osobliwy (z punktu widzenia zdrowego rozsądku) świat kwantów...

>Moje postrzeganie teraz opiera się na logice paradoksu

Z logiką bywa tak jak z moralnością: często mamy je dwie, a nawet więcej. Wierzący posługuje się w sklepie klasyczną logiką. Ale jak wejdzie do świątyni, sięga po logikę wiary i płaci za coś, co nigdy nie przyszło by mu do głowy w sklepie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Leopold Wójcik (6 punktów)
Cały obrazek z matrioszką kojarzy mi się z wychodzeniem z ciała.
Stąd też pewnie Twoje pytanie diogenes - "ucieleśniłeś myśl".
Ale porafię zasymulować myślowo Twoj przykład matrioszki.
Zamiast matrioszki wyobraź sobie mózg.
Ten mniejszy mózg wychodzi z tego większego i wracając jest
już w stanie zamknąć w sobie ten większy mózg, z którego wyszedł.
rogaliczek (669 punktów)
>Moją myślą a nie ciałem.

Myślisz, że masz myśli. Myślisz, że masz ciało. Gdzie różnica?
Leopold Wójcik (6 punktów)
>Myślisz, że masz myśli. Myślisz, że masz ciało. Gdzie różnica?
Myślę i jestem. Myślę o tym co napisałeś. To już dwie myśli.
Ciało swoje (i nie tylko swoje) postrzegam ale również mogę
o nim (ciele) myśleć. To już 3 myśli.
A ma gdzieś być różnica? Bo jak ma być to ja mam to gdzieś.
Szukanie różnic na siłę może przbliżyć i oddalić jednocześnie.
rogaliczek (669 punktów)
>A ma gdzieś być różnica?

No właśnie nie ma. Myśli mają postać materialną w ciele. Postrzeganie to też myśli.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To już dwie myśli.
>To już 3 myśli.

Myśli nie są przecież policzalne.
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Od filozofii Zachodu poprzez Wschód wróciłem do siebie.
>Obecnie mój światobpogląd to: JA JESTEM - WIERZĄCY I NIE WIERZĄCY. MOJE NIE-JA JEST WSZYSTKIM I NICZYM.
To zdanie-niezdanie ma sens, bo nie ma sensu.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
24-03-2017 08:47 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>To zdanie-niezdanie ma sens, bo nie ma sensu.
Na tym polega Zen Panie.. Żeby coś miało sens to musi być bez sensu, bo jak ma sens, to już sensowniej wytłumaczyć się nie da, a po co komu sens bezsensu a sens bez sensu, to już nie sens.. czy cóś tak...eee
Jak mówi stare czeskie przysłowie - każdy ma filozofię na jaką zasłużył.
24-03-2017 18:58 
 Ocena 3 na 3
rogaliczek (669 punktów)
>Na tym polega Zen Panie..

Obiektywnie to poczucie sensu i poczucie bezsensu to równoważne sobie pojęcia. Różnica jest taka sama jak z szklanką do połowy pełną lub do połowy pustą. Sensownie jest udać lub uwierzyć, że bezsens ma sens gdyż jest to przyjemniejsze. No chyba, że ktoś woli poznać "prawdę" i odkryć bezsens czując przy tym jakiś rodzaj satysfakcji czyli przyjemność, tym samym czyniąc swoje bezsensowne działanie tak samo sensownym jak to sensowne.
24-03-2017 19:28 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Obiektywnie to poczucie sensu i poczucie bezsensu to równoważne sobie pojęcia. Różnica jest taka sama jak z szklanką do połowy pełną lub do połowy pustą. Sensownie jest udać lub uwierzyć, że bezsens ma sens gdyż jest to przyjemniejsze. No chyba, że ktoś woli poznać "prawdę" i odkryć bezsens czując przy tym jakiś rodzaj satysfakcji czyli przyjemność, tym samym czyniąc swoje bezsensowne działanie tak samo sensownym jak to sensowne.
Jest to wyjaśnienie które mię całkiem zadowala
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sensownie jest udać lub uwierzyć, że bezsens ma sens gdyż jest to przyjemniejsze.

Serio choroby psychiczne są takie przyjemne?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365