Witam, czy zna ktoś mocniejszy jednostkowy argument propagandy od zestawienia zagazowanych (podobno) dzieci i strony oskarżanej razem ze sobą? Powiedzmy, że jestem właścicielem jakiegoś kanału i w wiadomościach powiem, że przykładowo Mariusz Agnosiewicz wczoraj zagazował dzieci we Wrocławiu. Pokażę jakieś tam zdjęcia cierpiących dzieci znalezione w internecie, a obok zdjęcie śmiejącego się Mariusza. Pominę oczywiście całkowicie wszelkie dowody oraz sprawdzenie autentyczności tych dowodów, ważne że stwierdzę jak wyżej i co najważniejsze pokażę zdjęcia dzieci. Czy wyobrażacie sobie sytuację, że nikt z oglądających nie zada sobie pytania: zaraz zaraz, a gdzie dowody, skąd wiadomo, że to on? Skąd w ogóle wiadomo, że tego danego dnia w tym danym miejscu był atak gazem bojowym na te dane na tych zdjęciach dzieci? A skąd w ogóle wiadomo, że to Mariusz? A skąd wiadomo, że dowody, jeśli jakiekolwiek są - są autentyczne, a nie sfabrykowane? Wszak na wojnie, szczególnie informacyjnej fabrykowanie informacji to podstawa. PS. Mariusz, oczywiście cokolwiek powiesz, nie pokażę tego w mediach. Sorry. Ech zawsze te dzieci.... www.youtube.com/watch?v=7hDlMWi-lp8 |