 |
Hańba podatków regresywnych!!!!! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-04-2017 20:40 | Arminius (25555 punktów) | Hańba podatków regresywnych!!!!!
4 na 4 | W świątecznym wydaniu GW natrafiłem na tekst niejakiego Grzegorza Sroczyńskiego pt. "Krzyczmy w spawie podatków".
A oto jego fragment: "Zieliński jest głównym ekonomistą w duzym banku - zarabia miesięcznie 80 tys. złotych. Od tej kwoty płaci dokładnie 20,4 % podatku. Malinowska jest sprzątaczka w tym samym banku. Zarabia miesiecznie 2 tysiące zł., czyli pensję minimalną. Od tej kwoty płaci dokładnie 27 % podatku."
Potem następują wyliczenia obrazujące co powyżej. I puenta jest następujaca: "Dlaczego jako społeczeństwo zgadzamy się na ten skandal? Liniowy PIT dla samozatrudnionych to hańba naszego systemu podatkowego".
Zaprawdę hańba kwalifikowana!!!!!!! Patologia jak wyżej to spadek po rządach PO. Ale PiS rządzi już od 18 miesięcy i nie raz - gdyby chciał - mógłby błyskawicznie tej czy innej nocy zmienić ową skandaliczną regulację. Więc jest już też winien. Dlaczego? Dlaczego PiS nie chce zmiany patologii jak wyżej. Przeciez nikt chyba nie ma wątpliwości, iż byłaby to dobra zmiana? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Dla pełnej jasności dodam:
Zarabiający 80 tys. zł zapłacił 20,4% podatku, czyli 16 320 zł. Zarabiający 2 tys. zł zapłacił 27% podatku, czyli 540 zł.
W takim razie jaki inny sposób opodatkowanie byłby "sprawiedliwy"? Można prosić o jego przybliżenie?
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | odwrócić proporcje | >Dla pełnej jasności dodam: >Zarabiający 80 tys. zł zapłacił 20,4% podatku, czyli 16 320 zł. Zarabiający 2 tys. zł zapłacił 27% podatku, czyli 540 zł. >W takim razie jaki inny sposób opodatkowanie byłby "sprawiedliwy"? >Można prosić o jego przybliżenie?
Dla sprzątaczki każda złotówka jest na wagę złota - bo ma niską pensję, często jest to kwestia zaspokojenia podstawowych potrzeb. Dla bankowca, to czy on zarobi 40 tysięcy czy 80 tysięcy nie ma większego znaczenia - bo poziom jego życia będzie de facto taki sam. Ergo, powinno być tak, iż sprzątaczka płaci jakieś 10-12 % podatku a bankowiec jakieś 40-45 %. Przecież to chyba oczywiste dla każdego kto ma odrobinę empatii?
|
|
|  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: odwrócić proporcje | > Przecież to chyba oczywiste dla każdego kto ma odrobinę empatii?Dla mnie nie jest to oczywiste  Dlaczego sprzątaczka ma płacić podatek, zarabiając 2 tys. zł miesięcznie, na jakiegoś urzędnika zarabiającego 25 tys. zł miesięcznie? To jest sprawiedliwe? Jeśli dla bankowca 40 czy 80 tys. zarobku nie ma znaczenia (mam nadzieję, że mówisz to z własnego, finansowego doświadczenia, a nie twierdzisz tak za kogoś innego - choć to ostatnie jest bardzo powszechne...), to po co mu w ogóle płacić te 80 tys. zamiast 40 tys.?
|
|
| |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | > >Przecież to chyba oczywiste dla każdego kto ma odrobinę empatii?> Dla mnie nie jest to oczywiste  > Dlaczego sprzątaczka ma płacić podatek, zarabiając 2 tys. zł miesięcznie, na jakiegoś urzędnika zarabiającego 25 tys. zł miesięcznie? To jest sprawiedliwe?A sprawiedliwe byłoby, gdyby podatki płacili tylko zarabiający więcej od najlepiej opłacanego urzędnika? To trochę tak, jakbym mówił, że niesprawiedliwe jest płacenie za bilet autobusowy, skoro prezes firmy przewozowej zarabia więcej ode mnie. > Jeśli dla bankowca 40 czy 80 tys. zarobku nie ma znaczenia (mam nadzieję, że mówisz to z własnego, finansowego doświadczenia, a nie twierdzisz tak za kogoś innego - choć to ostatnie jest bardzo powszechne...), to po co mu w ogóle płacić te 80 tys. zamiast 40 tys.?Zarobki bankowca zależą od wartości jego pracy, którą określa rynek, a nie etyka. Państwo nie powinno tego negować - natomiast system podatkowy powinien raczej łagodzić nierówności, niż je wzmacniać. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
> A sprawiedliwe byłoby, gdyby podatki płacili tylko zarabiający więcej od najlepiej opłacanego urzędnika? To trochę tak, jakbym mówił, że niesprawiedliwe jest płacenie za bilet autobusowy, skoro prezes firmy przewozowej zarabia więcej ode mnie.Ja do prezesa firmy przewozowej nic nie mam... ale gdyby mi kazano płacić za bilet, gdy ja nie jeżdżę autobusem w ogóle, to ze sprawiedliwością by to nie miało nic wspólnego. Czy nie zgadzasz się z moim stanowiskiem?  > >Jeśli dla bankowca 40 czy 80 tys. zarobku nie ma znaczenia (mam nadzieję, że mówisz to z własnego, finansowego doświadczenia, a nie twierdzisz tak za kogoś innego - choć to ostatnie jest bardzo powszechne...), to po co mu w ogóle płacić te 80 tys. zamiast 40 tys.?> Zarobki bankowca zależą od wartości jego pracy, którą określa rynek, a nie etyka. Państwo nie powinno tego negować - natomiast system podatkowy powinien raczej łagodzić nierówności, niż je wzmacniać.Zarobki sprzątaczki od czego w takim razie zależą, jeśli zarobki bankowca od wartości jego pracy? Moim zdaniem od tego samego. Po co więc to psuć podatkami? Gdzie jest określone, że nierówności to samo zło? Jeśli jednak faktycznie, to może wprowadzić równe zarobki i nie trzeba będzie nic wyrównywać? (Już to próbowano i się nie sprawdziło, dlatego proszę nie powoływać się na jakieś mityczne "łagodzenie nierówności", bo to nie ma sensu. Podatki są po to, aby jednym zabrać i dać drugim - np. na ośmiorniczki. Po nic więcej. I dorabianie ideologii nic nie zmieni.) Prosiłem w jakimś wcześniejszym wpisie o podanie "sprawiedliwej" metody opodatkowania... i nie doczekałem się takowej...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >A sprawiedliwe byłoby, gdyby podatki płacili tylko zarabiający więcej od najlepiej opłacanego urzędnika? To trochę tak, jakbym mówił, że niesprawiedliwe jest płacenie za bilet autobusowy, skoro prezes firmy przewozowej zarabia więcej ode mnie.> Ja do prezesa firmy przewozowej nic nie mam... ale gdyby mi kazano płacić za bilet, gdy ja nie jeżdżę autobusem w ogóle, to ze sprawiedliwością by to nie miało nic wspólnego. Czy nie zgadzasz się z moim stanowiskiem?  Myśląc tym tokiem należałoby zwolnić nieposiadaczy samochodów od płacenia podatków na utrzymanie dróg > dlatego proszę nie powoływać się na jakieś mityczne "łagodzenie nierówności", bo to nie ma sensu.Wprost przeciwnie. 1 Nasz gatunek opanował planetę dzięki działaniu stadnemu , czyli pewnej formie międzyosobniczej solidarności 2 W krajach, w których owo mityczne "łagodzenie nierówności" nie egzystuje, jakoś wcale nie żyje się lepiej > Podatki są po to, aby jednym zabrać i dać drugim - np. na ośmiorniczki. Po nic więcej. I dorabianie ideologii nic nie zmieni.)Doprawdy po nic więcej? > Prosiłem w jakimś wcześniejszym wpisie o podanie "sprawiedliwej" metody opodatkowania... i nie doczekałem się takowej...Bo jej nie ma. Jedni sprawiedliwości dopatrują się w wysokiej progresji, inni wprost w podatku pogłównym. Kryterium oceny podatków powinna być efektywność, a nie sprawiedliwość. Tak się składa, że: 1 zamożniejsze są państwa, w których istnieje progresja podatkowa. 2 Podatek pogłówny mógłby doprowadzić do takiego rozwarstwienia społeczeństwa, że stałoby się barierą rozwoju. Przykład: edukacja. Gdyby wprowadzić zgodnie z postulatami ultraliberałów jedynie płatne szkoły i pogłówny podatek, studia kończyliby jedynie młodzi ludzie z bogatych rodzin, a to eliminuje olbrzymią część potencjału intelektualnego społeczeństwa.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Myśląc tym tokiem należałoby zwolnić nieposiadaczy samochodów od płacenia podatków na utrzymanie drógChyba tak jest, było albo wciskało nam się kiedyś, że jest. Dawniej podatek drogowy musiał płacić, bezpośrednio każdy właściciel pojazdu. Później go nie tyle zniesiono, co wspawano w cenę paliwa tłumacząc to tym, że im więcej ktoś jeździ, korzysta z dróg, tym więcej zapłaci. Jakiś czas temu słyszałem gdzieś pomysł o "przywróceniu" podatku drogowego. O tym, żeby paliwo miało jednocześnie być tańsze, mowy nie było. Niestety, nie pamiętam już gdzie to czytałem. Społeczna skleroza, to zjawisko, które mnie fascynuje. Przecież nie uczyłem się tego na historii tylko pamiętam to z młodości. A nie jestem jeszcze dziadkiem. lp.2o@1daj
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >>A sprawiedliwe byłoby, gdyby podatki płacili tylko zarabiający więcej od najlepiej opłacanego urzędnika? To trochę tak, jakbym mówił, że niesprawiedliwe jest płacenie za bilet autobusowy, skoro prezes firmy przewozowej zarabia więcej ode mnie.> >Ja do prezesa firmy przewozowej nic nie mam... ale gdyby mi kazano płacić za bilet, gdy ja nie jeżdżę autobusem w ogóle, to ze sprawiedliwością by to nie miało nic wspólnego. Czy nie zgadzasz się z moim stanowiskiem?  > Myśląc tym tokiem należałoby zwolnić nieposiadaczy samochodów od płacenia podatków na utrzymanie drógA tak nie jest? Jest tak od dawna. Wszelkie podatki idą do wspólnego kotła i tam sobie politycy mieszają... Nie jest ważne pod jakim pretekstem zabiera się podatki - ważne, aby to była jak najwyższa suma. A i to ciągle jedziemy na długu publicznym. Zresztą ja to rozumiem, jak się wydaje nie swoje pieniądze, to nie ma się co ograniczać... > >dlatego proszę nie powoływać się na jakieś mityczne "łagodzenie nierówności", bo to nie ma sensu.> Wprost przeciwnie.> 1 Nasz gatunek opanował planetę dzięki działaniu stadnemu , czyli pewnej formie międzyosobniczej solidarnościWiem, wiem... już u Neandertalczyków narzekali na wysokie podatki. > 2 W krajach, w których owo mityczne "łagodzenie nierówności" nie egzystuje, jakoś wcale nie żyje się lepiejTylko proszę wrócić do historii. Czy to jest tak, że dzięki podatkom dziś bogate kraje zostały bogatymi? Czy może te podatki wprowadzono dopiero, jak już kraje te były bogate i postanowiono trochę podskubać ludzi, którym chciało się wydajnie pracować i działać? > >Podatki są po to, aby jednym zabrać i dać drugim - np. na ośmiorniczki. Po nic więcej. I dorabianie ideologii nic nie zmieni.)> Doprawdy po nic więcej?No nie.... zaraz po ośmiorniczkach są dofinansowania służby zdrowia (ale jak braknie, to trudno - takie życie...), szkół i przedszkoli (też może brakować) oraz kilku innych, pomniejszych dziedzin. > >Prosiłem w jakimś wcześniejszym wpisie o podanie "sprawiedliwej" metody opodatkowania... i nie doczekałem się takowej...> Bo jej nie ma. Jedni sprawiedliwości dopatrują się w wysokiej progresji, inni wprost w podatku pogłównym. Kryterium oceny podatków powinna być efektywność, a nie sprawiedliwość.Oooo... bardzo dziękuję za słowo "efektywność". Domyślam się z niego, że to państwowe molochy najefektywniej wydają pieniądze, prawda? Że to w urzędniczych głowach rodzą się najdonioślejsze wynalazki? Dobrze by więc było jeszcze podwyższyć podatki, aby bardziej efektywnie spożytkować nasze wspólne pieniądze. Tak się składa, że: > 1 zamożniejsze są państwa, w których istnieje progresja podatkowa.A co było pierwsze: podatki progresywne, czy zamożność obywateli? Jeśli to pierwsze, to będę głosował za jeszcze wyższą progresją. > 2 Podatek pogłówny mógłby doprowadzić do takiego rozwarstwienia społeczeństwa, że stałoby się barierą rozwoju.A w jaki to sposób, proszę o jakiś konkretny przykład.  Jak podatek (a nie różnice w zdolności, wydajności czy pracowitości) może doprowadzić do rozwarstwienia? A drugie pytanie: czy to rozwarstwienie to jakiś grzech? Przecież to chyba naturalne, że jeden lubi pracować, a drugi - grzać się na słońcu. To dlaczego nie ma być rozwarstwienia? > Przykład: edukacja. Gdyby wprowadzić zgodnie z postulatami ultraliberałów jedynie płatne szkoły i pogłówny podatek, studia kończyliby jedynie młodzi ludzie z bogatych rodzin, a to eliminuje olbrzymią część potencjału intelektualnego społeczeństwa.A tak kończą te studia wszyscy... i co jeden magister to głupszy od niegdysiejszego maturzysty. Ile więc warta jest nauka wszystkich? Nauka za darmo? Jak coś jest za darmo, to znaczy, że nie ma wartości, czyż nie?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Myśląc tym tokiem należałoby zwolnić nieposiadaczy samochodów od płacenia podatków na utrzymanie dróg> A tak nie jest?Nie jest, co sam potwierdzasz poniżej > Wszelkie podatki idą do wspólnego kotła i tam sobie politycy mieszają... Nie jest ważne pod jakim pretekstem zabiera się podatki - ważne, aby to była jak najwyższa suma.Rozróżnijmy dyskusję o systemie podatkowym, od dyskusji o wysokości podatków Podatki wg skali 1 , 5 , 10 % są progresywnymi, podatek w wysokości 10 000 złotych od każdego jest pogłównym. Co wolisz? (Życzę, żeby opłacało Ci się to drugie  ) > A i to ciągle jedziemy na długu publicznym.Co nie zależy od progresywności/degresywności systemu tylko od wydatków > >1 Nasz gatunek opanował planetę dzięki działaniu stadnemu , czyli pewnej formie międzyosobniczej solidarności> Wiem, wiem... już u Neandertalczyków narzekali na wysokie podatki.Rozmawiaj poważnie > >2 W krajach, w których owo mityczne "łagodzenie nierówności" nie egzystuje, jakoś wcale nie żyje się lepiej> Tylko proszę wrócić do historii. Czy to jest tak, że dzięki podatkom dziś bogate kraje zostały bogatymi?A co znaczy bogatymi? Dla mnie bogaty kraj, to taki w którym obywatele żyją dostatnio. W tej dostatniości zawiera się też jak najszerszy dostęp do publicznych usług. > >>Podatki są po to, aby jednym zabrać i dać drugim - np. na ośmiorniczki. Po nic więcej. I dorabianie ideologii nic nie zmieni.)> >Doprawdy po nic więcej?> No nie.... zaraz po ośmiorniczkach są dofinansowania służby zdrowia (ale jak braknie, to trudno - takie życie...), szkół i przedszkoli (też może brakować) oraz kilku innych, pomniejszych dziedzin.Czyli nie tylko do ośmiorniczek I znów nie ma znaczenia progresywność/degresywność podatków, tylko sposób wydawania. Gdyby podatek wynosił 1 zł od obywatela rocznie, to i tak na ośmiorniczki by wystarczyło > >>Prosiłem w jakimś wcześniejszym wpisie o podanie "sprawiedliwej" metody opodatkowania... i nie doczekałem się takowej...> >Bo jej nie ma. Jedni sprawiedliwości dopatrują się w wysokiej progresji, inni wprost w podatku pogłównym. Kryterium oceny podatków powinna być efektywność, a nie sprawiedliwość.> Oooo... bardzo dziękuję za słowo "efektywność". Domyślam się z niego, że to państwowe molochy najefektywniej wydają pieniądze, prawda?Gdzie to wyczytałeś? > Tak się składa, że:> >1 zamożniejsze są państwa, w których istnieje progresja podatkowa.> A co było pierwsze: podatki progresywne, czy zamożność obywateli? Jeśli to pierwsze, to będę głosował za jeszcze wyższą progresją.Dania, Szwecja, Finlandia. Najpierw progresja podatkowa, potem zamożność społeczeństw > >2 Podatek pogłówny mógłby doprowadzić do takiego rozwarstwienia społeczeństwa, że stałoby się barierą rozwoju.> A w jaki to sposób, proszę o jakiś konkretny przykład. Właśnie podałem. Edukacja. Janko Muzykant zamiast skończyć konserwatorium, marnie skończył. Krystian Zimmerman kończył szkoły na koszt podatników. Prywatnie nie miał szans. Przy podatku pogłównym i postulowanej przez ultraliberałów płatności za szkoły, tylko bogatych stać byłoby na studia dzieci, a to właśnie marnowanie potencjału intelektualnego społeczeństwa i bariera rozwoju > Jak podatek (a nie różnice w zdolności, wydajności czy pracowitości) może doprowadzić do rozwarstwienia?Jeśli lekarz za godzinę pracy bierze tyle co salowa za miesiąc, to przy założeniu pogłownego podatku to rozwarstwienie nastąpi i będzie dziedzicznym > A drugie pytanie: czy to rozwarstwienie to jakiś grzech? Przecież to chyba naturalne, że jeden lubi pracować, a drugi - grzać się na słońcu. To dlaczego nie ma być rozwarstwienia?Nie grzech i w rozsądnych granicach jest motorem do działania, ale syn sprzątaczki nie skończy szkoły i pójdzie do łopaty, to nie będzie się grzał na słońcu, tylko będzie pracował. Mniej efektywnie, niż gdyby nauczył się czytać instrukcję obsługi koparki > A tak kończą te studia wszyscy...Co nie ma niczego wspólnego z podatkami a już na pewno z ich progresywnością/ degresywnością. Studia powinna kończyć młodzież zdolna, a nie bogata. Wolałbyś, żeby Cię leczył chłopski syn prof Zembala, czy lekarz z rodziny Radziwiłłów którego stać byłoby na czesne? Ja do dra Radziwiłła zaufania nie mam. > i co jeden magister to głupszy od niegdysiejszego maturzysty.... bo wykształcenie nie powinno być egalitarne, ale o przynależności do elity ludzi wykształconych powinny decydować zdolności i pracowitość a nie stan konta. Zauważ, jak rozwinęła się technika w cywilizowanych krajach od czasu kiedy stworzono warunki do studiowania dla chłopskich dzieci.
|
|
| | | |  | | -jad- (18783 punktów) | > Prosiłem w jakimś wcześniejszym wpisie o podanie "sprawiedliwej" metody opodatkowania... i nie doczekałem się takowej...Sprawiedliwie byłoby, chyba, gdyby wszyscy płacili tyle samo czyli np. każdy po 500zł a nie każdy po 10%. Jednak sprawiedliwość to mrzonka. lp.2o@1daj
|
|
| | | | |  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Sprawiedliwie byłoby, chyba, gdyby wszyscy płacili tyle samo czyli np. każdy po 500zł a nie każdy po 10%. >Jednak sprawiedliwość to mrzonka.
Widzisz, niełatwo to wytłumaczyć. Nawet gdyby wszyscy płacili po np. 500 zł (choć pewnie 100zł by wystarczyło), to i tak bogatsi więcej wpłacaliby z racji konsumpcji, podatku od nieruchomości etc. I tak jesteśmy na etapie: podatek liniowy lub progresywny. O podatku pogłównym to nikomu się w pale nie mieści. Pokazuje to tylko, że ogromna większość nie potrafi myśleć abstrakcyjnie. Ich zdaniem zawaliłoby się państwo... Żyjemy w realiach w których walka o podatek liniowy jest już trudna, a co dopiero o podatek pogłówny.
|
|
| | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | Gdyby każdy płacił po 500 zł, to skąd wziąć pieniądze na 500+? Nie byłoby czego rozdawać - głupio tak nic nie obiecać suwerenowi... nie wybierze do sejmu... Czyli: tak się nie da!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > Widzisz, niełatwo to wytłumaczyć. Nawet gdyby wszyscy płacili po np. 500 zł (choć pewnie 100zł by wystarczyło), to i tak bogatsi więcej wpłacaliby z racji konsumpcji, podatku od nieruchomości etc.Czemu niełatwo? Rozumiem, co to jest podatek pośredni. > I tak jesteśmy na etapie: podatek liniowy lub progresywny. O podatku pogłównym to nikomu się w pale nie mieści. Pokazuje to tylko, że ogromna większość nie potrafi myśleć abstrakcyjnie. Ich zdaniem zawaliłoby się państwo... Żyjemy w realiach w których walka o podatek liniowy jest już trudna, a co dopiero o podatek pogłówny.Nie odmawiam racji komuś, kto twierdzi, że identyczny podatek byłby zły. Marny ze mnie ekonomista i nie wiem po prostu, co byłoby NAJLEPSZE. Mówię, co byłoby, według mnie, SPRAWIEDLIWE, bo jestem zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu. Przeważnie. A te dwa pojęcia nie są tożsame. lp.2o@1daj
|
|
| | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | > gdyby mi kazano płacić za bilet, gdy ja nie jeżdżę autobusem w ogóle, to ze sprawiedliwością by to nie miało nic wspólnego. Czy nie zgadzasz się z moim stanowiskiem?  Całkowicie się zgadzam. Dlatego ludzie, którzy nie korzystają z państwa, czyli nie prowadzą w nim żadnego interesu, nie płacą w nim podatku. Gdyby Chiny albo Iran domagały się ode mnie podatku, uznałbym to za skandal. Tak samo, gdyby Polska domagała się ode mnie podatku w sytuacji gdy nic nie sprzedaję (łącznie z siłą roboczą) ani nic nie kupuję, tylko żyję sobie w pustelni. > Zarobki sprzątaczki od czego w takim razie zależą, jeśli zarobki bankowca od wartości jego pracy? Moim zdaniem od tego samego.Jak najbardziej. > Po co więc to psuć podatkami?A po co to psuć ceną gaci? Niech bezmarkowe gacie na targu kosztują tyle samo, co w ekskluzywnym butiku. Przecież to normalne, że płaci się więcej za lepszy towar lub za bardziej pracochłonną usługę. Bogaty korzysta z państwa daleko więcej, niż biedny, bo zasadniczą funkcją państwa jest ochrona własności. > Gdzie jest określone, że nierówności to samo zło? Jeśli jednak faktycznie, to może wprowadzić równe zarobki i nie trzeba będzie nic wyrównywać? (Już to próbowano i się nie sprawdziło, dlatego proszę nie powoływać się na jakieś mityczne "łagodzenie nierówności", bo to nie ma sensu.Łagodzenie nierówności to nie jest ich likwidowanie, tak jak oswajanie zwierząt to nie jest strzelanie do nich. Łagodzenie nierówności to sprawianie, że te nierówności nie generują konfliktów. A to, czy nierówności to samo zło albo samo dobro, zależy od tego, czego dotyczą. Ogólnie są dobre, gdy są to różnice ilościowe, a złe, gdy dotyczą jakości samego życia. Nie umiem tego ładnie zdefiniować, więc posłużę się przykładami: -jeśli ja mam rdzewiejącego fiata, a sąsiad porsche, to nierówność jest zupełnie w porządku, bo obaj dojedziemy swoimi pojazdami z punktu A do punktu B, choć wrażenia z jazdy będą nieco inne. -jeśli ja wpierdzielam cham-burgery popijając piwem, a sąsiad pożywia się wspomnianymi ośmiorniczkami z szampanem, to nic w tym złego, bo obaj się nażremy i nachlejemy i będziemy od tego tak samo grubi i brzydcy. -jeśli ja jadę na urlop do Ciechocinka, a sąsiad na Karaiby, to wszystko jest doskonale, bo obaj odpoczniemy i będziemy mogli efektywnie wziąć się znowu do roboty. A może ja wezmę się efektywniej niż dotąd, zmotywowany tym, że też chciałbym mieć tak, jak sąsiad. A może i nie, i też nic się nie stanie. Ale sprawy mają się inaczej, gdy nierówności zaczynają dotyczyć podstawowych wartości w ludzkim życiu: -jeśli chory sąsiad idzie do szpitala, a mnie na to nie stać i umieram albo tracę wzrok, rękę, nogę i rozum, to zaczynam tu czuć pewne negatywne emocje. -jeśli sąsiad ma normalny urlop, i to obojętne, czy na Karaibach, czy w Ciechocinku, a ja muszę zapie... cały rok na śmieciowej umowie, bo jak mi się nie podoba, to mogę nie pracować wcale, to robię się dość agresywny. -jeśli sąsiad ma nieźle płatną pracę, którą lubi, a ja muszę niewolniczo wykonywać nonsensowne rozkazy zboczonego socjopaty, bo inaczej stracę jedyną pracę w okolicy a na moje miejsce socjopata znajdzie dziesięciu chętnych - to zaczynam czuć nienawiść, i to wcale niekoniecznie do owego socjopaty, tylko do każdego, kto tak nie ma, jak ja. Kiedy nierówności dotyczą ludzkiego zdrowia, zwykłych przyjemności i godności, powodują agresję, bo traktujemy bogatszego jako konkurenta w darwinowskiej walce o byt. Kiedy człowiek przekształca się w dzikie zwierzę, to już nie chodzi o to, żeby mieć tak jak sąsiad, tylko żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb. Gdy takie wartości upowszechnią się w społeczeństwie, raczej trudno o zrównoważony rozwój. www.racjonalista.pl/forum.php/s,731657#w731663
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>A sprawiedliwe byłoby, gdyby podatki płacili tylko zarabiający więcej od najlepiej opłacanego urzędnika? To mógłby być sensowny system, czemu nie?
W tym ujęciu przypomniano, że podatkami kształtuje się nie tylko relacje między rządzonymi, ale i relację podatnicy - władza; w dobrze działającym systemie podatkowym jest istotne jak do dochodów społeczeństwa mają się dochody władzy. System, w którym dochody władzy są pochodną realnych dochodów najmniej zarabiających, czyli tego przykładowego sprzątacza, jest dla owej władzy motywujący do czuwania nad zdrowymi relacjami, ale zarazem powinien pozostawać porównywalny z dochodami najbogatszych, czyli przykładowego bankiera, by władza nie była jedynie formalną kwestią, no a tę ostatnią relację da się regulować głównie systemem podatkowym.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
1 na 1 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: Hańba podatków regresywnych!!!!! | Podatki powinny być równe dla wszystkich. Hańbą są też podatki progresywne. Moim zdaniem podatki powinny być niskie, a kary za niepłacenie wysokie.
|
|
 | | szarley (54913 punktów) | >Podatki powinny być równe dla wszystkich. Hańbą są też podatki progresywne. Moim zdaniem podatki powinny być niskie, a kary za niepłacenie wysokie.
Jakieś argumenta za, czy mam to przyjąć jako dogmat ?
|
|
|  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Jakieś argumenta za, czy mam to przyjąć jako dogmat ?
Z całym szacunkiem, ale Ciebie nie przekonam. Gdybym powiedział, że to sprawiedliwe, to odpowiedziałbyś, że procent procentowi nierówny.
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | >>Jakieś argumenta za, czy mam to przyjąć jako dogmat ? >Z całym szacunkiem, ale Ciebie nie przekonam. Gdybym powiedział, że to sprawiedliwe, to odpowiedziałbyś, że procent procentowi nierówny.
Zacznij od zdefiniowania co znaczy "równe" Pogłówne czy liniowe?
|
|
| | |  | 2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Zacznij od zdefiniowania co znaczy "równe" Pogłówne czy liniowe?
Jeżeli mówimy o procentach, to oczywistym jest, że liniowe. Jest to rozwiązanie kompromisowe, na które jestem w stanie przystać. Linia argumentacyjna zwolenników podatków progresywnych jest taka, że bogatsi powinni ponosić większą odpowiedzialność, odwdzięczyć się za warunki jakie dało im państwo etc. Jeżeli chodzi o podatek pogłówny, to linia argumentacji tychże jest następująca: państwo świadczy usługi obywatelowi w zamian za daninę jaką on płaci, więc dla równych usług powinny być równe podatki (w tym wypadku pogłówny). W przypadku podatku liniowego bogaty płaci faktycznie więcej, a sprzątaczka relatywnie więcej. Takie rozwiązanie jest moim zdaniem sprawiedliwe.
|
|
| | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Linia argumentacyjna zwolenników podatków progresywnych jest taka, że bogatsi powinni ponosić większą odpowiedzialność, odwdzięczyć się za warunki jakie dało im państwo etc.
I jest to prymitywny fideistyczny idealizm ignorujący ludzkie emocje i różne pojęcia sprawiedliwości, a także ignorujący sens pieniądza, który ma za zadanie odzwierciedlić wartość ludzkiej pracy.
No i podatek progresywny to kara za przedsiębiorczość. W praktyce jednak i tak płacą go najbiedniejsi, bo to na nich przerzucane są koszta.
>W przypadku podatku liniowego bogaty płaci faktycznie więcej, a sprzątaczka relatywnie więcej. Takie rozwiązanie jest moim zdaniem sprawiedliwe.
Moim też.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|