Racjonalista - Strona głównaDo treści
Relacja między wiedzą, a faktami

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
11-05-2017 13:22olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Relacja między wiedzą, a faktami
Na gruncie teorii nie da się dojść do tego co jest prawdą w realnym świecie. Tzn da się nawet do tego dojść, odkrywając mechanizmy, ale nie da się poza umysłem stwierdzić, że coś jest w 100% prawdą - zawsze to umysł ostatecznie to uznaje, na podstawie empirycznej weryfikacji. Musimy założyć, że elementy teorii, które poddajemy obróbce logicznej, pokrywają się z rzeczywistością. Jest to założenie ukryte między wierszami, ale aby nasze wypowiedzi miały sens, musimy poczynić takie założenie. Jednak możemy je również poddać w wątpliwość, co w praktyce sprawdza się przy dochodzeniu do szczegółów, czyli mechanizmów. Załóżmy, że obserwujemy mechanizm "alkohol uzależnia" i jest to fakt empiryczny jaki przyjmujemy roboczo jako dogmat. Dzieje się tak, ponieważ obserwujemy wpływ alkoholu na człowieka, rozłożony w czasie. Można jednak dla zabawy rzucić tezę "alkoholizm nie istnieje". Adwersarz musi przyjąć teraz metodę naukową i udowodnić, że istnieje, a każdy jego argument można obalić z osobna. Np argument, że widzimy uzależnienie, można zbić poprzez postawienie alternatywnej tezy na ten temat. Szukamy mechanizmu i okazuje się, że człowiek, którego nazywamy alkoholikiem, zareagował w taki, a nie inny sposób z wielu powodów. Są to czynniki, które wpłynęły na powstanie takiej sytuacji. A priori mamy fakty, a do tego powstają różne teorie (interpretacje). Ich podstawową cechą jest osadzenie w intersubiektywnej rzeczywistości. Jednak ludzie popełniają często błąd, jakim jest wyabstrahowanie sztywnych zasad, przekonań lub matematycznych wzorów i oderwanie ich od rzeczywistości. Stawiają tezy i czasem nawet podają argumenty, które brzmią pozornie logicznie, ale ignorują inne elementy rzeczywistości, których nie można pominąć, gdy mówi się o czymkolwiek.

Najważniejszy w wypowiedziach jest kontekst i osadzanie mechanizmów w linii czasu, rozbijanie ich na szczegóły i wyciąganie wniosków (zasad). Zbyt dosłowny odbiór może zniekształcić każde przekonanie i każdą wypowiedź. Każdą bzdurę można pisemnie zrównać z faktami i na odwrót - każdy fakt można przedstawić z alternatywnymi wersjami interpretacji, jeśli mamy jakieś niewiadome. A przecież zawsze czegoś nie wiemy, nawet jeśli coś tam wiemy. Dla płaskich, dychotomicznych umysłów to sprzeczność, bo nie odnoszą się do treści słów, tylko zestawiają przeciw sobie ich znaczenie, bez osadzenia ich w kontekście. Mówią, że piszę, że nie wiemy, a zaraz sobie przeczę, pisząc, że wiemy. Tylko, że ja, w przeciwieństwie do nich, słowo "wiemy" odnoszę do wiedzy, a "nie wiemy" do niewiedzy, a zawsze coś wiemy i czegoś nie wiemy (ale to inne "coś"). Skąd orzekamy czy coś jest wiedzą? Po tym jak sprawdza się w praktyce i wyjaśnia wątpliwości. Czyli orzekamy arbitralnie na podstawie argumentów i własnej zdolności do ich rozumienia i wyciągania wniosków. Często metaforyczny przekaz między wierszami jest bardziej merytoryczny niż czyjeś dosłowne stwierdzenia wyrwane z kontekstu. Wielu ludzi po prostu przetwarza syntaktycznie puste pojęcia ze wzajemnymi ustalonymi relacjami.

Wielu ludzi próbuje sprowadzić rzeczywistość do matematyki, ale ignorują fakt, że matematyka nie istnieje w rzeczywistości w oderwaniu od niej samej, a fakty samoistnie narzucają interpretację. Z samej interpretacji nie dojdziemy do faktów i nie istniałaby ona, gdyby nie istniały fakty. Jeśli mamy jakąś teorię, która mówi nam coś o faktach i pokrywa się z obserwacjami, to skąd wzięły się elementy tej teorii i wynikanie w niej? Dane same wyłoniły się z empirii. Interpretacje też w umyśle pojawiają się same, tzn świadomość nie angażuje się w ich powstawanie, bo nawet jeśli się angażuje, to jakiś schematyczny czynnik musiał ją zaangażować, a ta potoczyła się własnym torem*.

*Pytaniem podstawowym jest to czy ten tor zdarzeń jest zdeterminowany, czy losowy. Pytaniem jeszcze ważniejszym jest to czy tor zdarzeń daje się przewidzieć na podstawie teorii, czy też zawsze jest nieprzewidywalny, mimo tego, że składa się z logicznych i pojmowalnych reguł**. Jednak jest coś jeszcze - kontekst. Umysł nie ma bezpośredniego dostępu do "matrycy rzeczywistości", "faktów samych w sobie", ontologii. Umysł już na starcie ocenia jaka jego zdaniem jest rzeczywistość. I jego wnioski odnoszą się do zdefiniowanych apriorycznych pojęć. Znajomość wyabstrahowanych, statystycznych danych mówi nam tak naprawdę niewiele, gdy próbujemy odnieść je do całości i na podstawie tej wiedzy przewidzieć los, patrząc na dotychczasowe przeżycia. Dużo lepszą skuteczność osiągamy, gdy planujemy działanie, czyli algorytmizujemy rzeczywistość i wykorzystujemy wiedzę w praktyce, ale także gdy jesteśmy chętni się uczyć, czyli modyfikować przekonania i sposób działania.

Uważam, że na umysł należy patrzeć jak na ciągły proces, którego zadaniem jest domyślnie spełnianie potrzeb, przetrwanie, spłodzenie jak najsilniejszego potomstwa i optymalizacja działania i myślenia. Myślenie wycinkowe, czyli posługiwanie się wyabstrahowanymi pojęciami postawionymi jako dychotomia, w konsekwencji prowadzi do błędnego koła. Dopiero odniesienie interpretacji (jako element) do całości nadaje wartość stwierdzeniom. Wartość, którą oceniamy my sami, na podstawie porównania teorii do obserwacji.

** Mam na myśli to, że regułom można przypisać prawdopodobieństwo, a nie absolutne wartości. Prawdopodobieństwo to coś jak taka nieco zdeterminowana losowość.

Konkluzja: do pewnych faktów można dojść jedynie poprzez myślenie indukcyjne. Dedukcja i falsyfikacja tylko utrzymuje to w mocy, lub oddala. Indukcja bywa czasem losowo trafna i wtedy widzimy, że teoria się zgadza. Mówimy więc o ewolucji memów, analogicznej do ewolucji organizmów, a nie o żadnej prawdzie. Kto mówi o prawdzie i myśli, że ją zna, ten MUSI popaść w logiczną sprzeczność. Jedyną możliwością uniknięcia tego jest uznanie, że nie wiemy, tylko tak zakładamy. Potem zakładamy, że jednak nie wiemy, by znów rozebrać kolejny mechanizm na części pierwsze.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365