 |
Fałszywe wspomnienia związane z przeczeniem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-06-2017 21:52 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Fałszywe wspomnienia związane z przeczeniem
6 na 6 | Dwóch polskich psychologów naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego zdobyło dowody na to, że negowanie istnienia obiektów (rzeczy, osób, zjawisk) może, paradoksalnie, wzmacniać przekonanie, że właśnie istnieją lub zachodzą. Przyczyną tego paradoksu jest efekt psychologiczny znany pod nazwą fałszywych wspomnień związanych z przeczeniem. Psychologowie od dawna doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ludzka pamięć funkcjonuje w wysoce specyficzny sposób. Na przykład, usilne próby zapomnienia o czymś jakby odświeżają ślad pamięciowy, czego skutkiem jest uporczywe nawracanie niechcianych wspomnień. Podobną właściwość utrwalania wspomnień okazuje się mieć niepozorne słówko "nie". W pierwszym z przeprowadzonych eksperymentów zapoznawano dorosłe osoby badane z opisem nowo wybudowanego domu. Niektóre elementy budynku wymieniano w opowiadaniu wprost, o innych wspominano, że w domu ich nie było, a o jeszcze innych nie wspominano w ogóle. W drugim eksperymencie w roli osób badanych wystąpiły dzieci w wieku 5 i 6 lat, które zapoznawano z podobnie skonstruowaną historyjką na temat różnych czynności wykonywanych podczas prowadzenia auta. Badanie pamięci osób badanych - dorosłych i dzieci, przeprowadzone zaraz po wysłuchaniu opowiadania, nie wypadło jeszcze tak najgorzej. Pomyłki zdarzały się sporadycznie. Ale w przypadku dzieci już na drugi dzień elementy, których wcześniej "nie było", były rozpoznawane istotnie częściej jako "obecne". Podobny efekt wystąpił u osób dorosłych - po kilku dniach elementy wspomniane w opowiadaniu jako nieistniejące były znacznie częściej pamiętane jako właśnie istniejące. Być może wiedza o tym paradoksalnym efekcie zostanie kiedyś wykorzystana praktycznie do usprawnienia pracy ludzkiej pamięci. Na razie cały problem polega na tym, że choć negacja wzmacnia wspomnienie danego obiektu, to pamięć ludzka jest zbyt ulotna, by zachowała się w niej informacja, dlaczego dany obiekt lepiej pamiętamy - dlatego, że istniał i powinniśmy go lepiej pamiętać, a może przeciwnie - dlatego, że nie istniał, i tym łatwiej powinniśmy o nim zapomnieć? Słówko "nie" działa na ludzką pamięć jak rodzaj alarmu, o którego znaczeniu zapomnieliśmy do tego stopnia, że interpretujemy jego znaczenie zupełnie na odwrót. Dorośli zachowują się w tym przypadku zupełnie jak dzieci. doi.org/10.1371/journal.pone.0176452 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > dlaczego dany obiekt lepiej pamiętamy - dlatego, że istniał i powinniśmy go lepiej pamiętać, a może> przeciwnie - dlatego, że nie istniał, i tym łatwiej powinniśmy o nim zapomnieć?Jeśli w historyjce wspomniano, że coś "nie istnieje", to właściwie automatycznie w niej i w pamięci zaistniało. Podejrzewam, że inaczej w pamięci zachowują się elementy, o których w ogóle nie wspomniano. Te rzeczywiście zaistnieją dopiero w momencie zadawania pytania o nie. Pewnie wtedy też mogą zostać wkomponowane w historię, którą do tego momentu pamiętaliśmy bez tego? Ciekawe zjawisko w każdym razie. lp.2o@1daj
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Dziękuję za szybki komentarz, ale przez to nie zdążyłem zedytować, że przedszkolaki w eksperymencie nr 2 tak naprawdę słuchały bajeczki o Króliczku Piotrusiu, a o prowadzeniu auta - studenciaki w eksperymencie nr 3. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
|  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Dziękuję za szybki komentarz, ale przez to nie zdążyłem zedytować, że przedszkolaki w eksperymencie nr 2 tak naprawdę słuchały bajeczki o Króliczku Piotrusiu, a o prowadzeniu auta - studenciaki w eksperymencie nr 3. Przepraszam  A komentarz był szybki przypadkowo. lp.2o@1daj
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
O co chodzi, że nie wiem, oczywiście udaję. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > O co chodzi, że nie wiem, oczywiście udaję.  A ja teraz nie wiem i nie udaję. lp.2o@1daj
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> A ja teraz nie wiem i nie udaję.To proszę dalej nie udawać, że Pan nie wie. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
| | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | Założę się, że o coś chodzi. Jakieś objaśnienie dla mniej lotnego umysłu (jak mój np.)? lp.2o@1daj
|
|
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Podświadomość podobno nie zna słowa "nie". Ku rozwadze wszystkim ateistom, im więcej oddają się rozważaniom o bogach, tym bardziej ci ostatni istnieją jako tzw. myślokształty, egregory, memy, czy jak tam zwał. Co w sumie i tak nie ma większego znaczenia, wiadomo jak działa umysł - jak ci ktoś powie nie myśl o słoniu, to zaraz masz słonia przed oczami, chcesz czy nie. Ważne żeby być świadomym tego zjawiska, w miarę możliwości weryfikować i podchodzić sceptycznie nawet - a może szczególnie - do swoich przekonań wynikających z rzekomych doświadczeń, bo mogą być celowo wywołane lub zmanipulowane, albo mogą wynikać z błędnej interpretacji. Żadna rewelacja.
Był kiedyś eksperyment w jednym programie na Discovery, jak działa pamięć świadków wydarzeń. Grupa osób obserwowała jakiś ciąg zdarzeń (jakiś samochód, zderzenie, coś tam między uczestnikami) a potem była odpytywana przez prowadzących. Pomimo, że od zdarzenia minęło zaledwie kilka minut, relacje były zdumiewająco odmienne, a drobne sugestie zawarte w pytaniach prowadzących wpływały na nie w znacznym stopniu. Ogarniamy tylko drobny wycinek tego co się wokół dzieje, nawet kiedy wydaje się nam, że wszystko widzimy dokładnie.
|
|
 | 2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | > Ku rozwadze wszystkim ateistom, im więcej oddają się rozważaniom o bogach, tym bardziej ci ostatni istniejąA tak coś czułem, że z niektórymi "sprawami" nie warto nawet walczyć, lecz trzeba je (tu chyba pasuje kolokwializm) "olać". Dzięki za przestrogę.  > Ogarniamy tylko drobny wycinek tego co się wokół dzieje, nawet kiedy wydaje się nam, że wszystko widzimy dokładnie.Przebóg, i o tym warto pamiętać. > Pozdrawiam
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Ku rozwadze wszystkim ateistom, im więcej oddają się rozważaniom o bogach, tym bardziej ci ostatni istnieją jako tzw. myślokształty...Chyba myślozbrodnie. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Chyba myślozbrodnie.  Jesteś... jedyną? Sorry, jeśli kogoś pominąłem, niewiastą piszącą nadal na tym forum i tak długo (Panią M.K. pomijam świadomie, jako że monotematyczna jest, bez obrazy). Myślozbrodnią byłoby przypuszczać, że jesteś facetem. Ale co ja tam się znam.
|
|
1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) | > Dwóch polskich psychologów naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego zdobyło dowody na to, że >negowanie istnienia obiektów (rzeczy, osób, zjawisk) może, paradoksalnie, wzmacniać przekonanie, że >właśnie istnieją lub zachodzą.
To trochę jak ze skuteczną terapią która ma odwieść pacjenta od 'myślenia' o traumatycznym zajściu. Jeżeli boimy się z jakiegoś powodu 'czegoś' to im bardziej będziemy sobie próbowali 'pomyśleć' że się już tego czegoś nie boimy, tym bardziej personalizujemy i tworzymy obraz tego czegoś w naszej głowie, czego efektem jest jeszcze większy lęk. Paradoksalnie więc myślenie o czymś, czego podświadomie się boimy, że już się nie boimy potęguje tylko lęk przed tym.
Sukcesem jest całkowite zaprzestanie myślenia o tym czymś, co spowoduje faktyczne 'zapomnienie' bodźca wywołującego strach/lęk, a w przyszłości przy faktycznym zetknięciu się z czynnikiem może on (lęk/strach) przestać być odczuwalny, po prostu zapominamy dlaczego się baliśmy.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Sukcesem jest całkowite zaprzestanie myślenia o tym czymś, co spowoduje faktyczne 'zapomnienie' bodźca wywołującego strach/lęk,...
Marzenie ściętej głowy. Już Nietzsche poddał krytyce rzekomą naszą sprawczość myślenia. Nie tyle myślimy (strona czynna), co raczej jesteśmy myślani (strona bierna). Należałoby sprawdzić, czy nie dotyczy to również pamięci, która byłaby w dużej (jakiej?) mierze efektem nieświadomych procesów mózgowych. Podejrzewam, że powodem takiego podejścia (takiej iluzji) jest struktura języka, która do czynności mentalnych (myślenie, wspominanie,...) doczepia jakiś tajemniczy ich podmiot, sprawcę: ego cogito, ja myślę, ich denke, I think, ... A kiedy wziąć owo ego pod lupę, nie zostaje z niego prawie nic, no, chyba że pocieszamy się wiarą w jego istnienie, nawet po śmierci...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | wsx666 (1067 punktów) |
>Marzenie ściętej głowy. Już Nietzsche poddał krytyce rzekomą naszą sprawczość myślenia. Nie tyle myślimy (strona czynna), co raczej jesteśmy myślani (strona bierna). Należałoby sprawdzić, czy nie dotyczy to również pamięci, która byłaby w dużej (jakiej?) mierze efektem nieświadomych procesów mózgowych.
Generalnie chodzi o to, że można nas przyrównać troszeczkę do takiej karocy ciągniętej przez szalone konie. Rozpędzone konie czyli, myśli których nie kontrolujemy, nasza świadomość jako woźnica nie panujący nad niczym, a powiedzmy całe ciało jako karoca za wszystkim chaotycznie w podskokach podążająca ku śmierci w ciągłym lęku o przyszłość a i często przeszłość. To absurd. Ludzie boją się wydarzeń z przeszłości, traumatyczne zajścia, dziś już bez znaczenia paraliżują działania wielu ludzi, tak zwana trauma. Boimy się nie tylko tego co będzie ale i co było. Większość ludzi absolutnie nie wie jak zapominać i jak nie martwić się na zapas. To wynik bardzo złej edukacji. Tego wszystkiego powinno uczyć się dzieci w wieku 5-7 lat. Ale po co jak w przyszłości niewyedukowane i nieświadome własnych możliwości i ciał będą klientami sklepów monopolowych zapijając lęki i aptek lecząc urojone schorzenia. Wystarczy w pewnym stopniu posiąść umiejętność kontrolowania pracy własnego umysłu a życie okazuje się dużo mniej straszne.
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|