Grayanotoksyny blokują kanały sodowe, które są wszechobecne w błonach komórek nerwowych i mięśniowych, co zakłóca przekazywanie potencjału czynnościowego. Pod wpływem grayanotoksyn neurony i komórki mięśniowe stają się niepobudliwe lub ich pobudliwość jest zmniejszona. Skutkiem tego stanu jest niezdolność komórek do przekazywania informacji lub prawidłowego reagowania na nią. Typowe symptomy zatrucia obłędnym miodem obejmują: spowolnienie tętna i niskie ciśnienie krwi, zawroty głowy, parestezje (uczucie mrowienia, drętwienia), ogólne osłabienie, omdlenia, nadmierną potliwość, nudności, wymioty oraz biegunkę. W cięższych przypadkach zatrucie obłędnym miodem może doprowadzić do zgonu wskutek zaburzeń oddychania i pracy serca. Symptomy występują w ciągu kilkudziesięciu minut od spożycia miodu z grayanotoksynami, a ich ciężkość i czas trwania zależy od przyjętej dawki.[4]
W Turcji ten rodzaj dość niezwykłego zatrucia pokarmowego stosunkowo często występuje w części kraju leżącej na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego, gdzie rododendrony gęsto porastają górskie zbocza. Od czasów starożytnych wiadomo, że przyczyną zatrucia jest miód, nazywany przez miejscowych obłędnym lub też gorzkim (można go bowiem rozpoznać po mocnym, niemal palącym smaku w gardle).[5]
Pierwszą zachowaną wiadomość o niebezpiecznych właściwościach obłędnego miodu z tych okolic przekazał prawdopodobnie Ksenofont (V/IV w. p.n.e.) w dziele pt. Anabaza. Odnotowuje w nim, że w trakcie przemarszu przez Kolchidę w kierunku Trebizondy, będącej wówczas grecką kolonią (obecnie Trabzon w Turcji), wojska greckie obozowały w wielu wioskach w poszukiwaniu prowiantu. Greccy żołdacy nie znaleźli tam niczego wartego bliższej uwagi, z wyjątkiem wielkiej liczby ulów. Niektórzy z żołnierzy, którzy połasili się na plastry miodu, po ich spożyciu tracili zmysły, wymiotowali lub cierpieli z powodu biegunki, a żaden z nich nie potrafił ustać na nogach. Ci z żołnierzy, którzy wprawdzie skosztowali miodu, ale zjedli go w mniejszej ilości, sprawiali tylko wrażenie pijanych. Natomiast ci, którzy zjedli więcej, przypominali swoim zachowaniem szaleńców lub wprost umierających. Na szczęście, jeśli wierzyć Ksenofontowi, mimo objawów ciężkiego zatrucia grayanotoksyną, nikt z greckich żołnierzy wówczas nie umarł, a po trzech lub czterech dniach wszyscy zupełnie wydobrzeli, jakby ozdrowiali po zażyciu jakiegoś lekarstwa. (Anabaza, ks. IV, rozdz. VIII).
Nie można wykluczyć, że miejscowa ludność, świadoma niezwykłych właściwości obłędnego miodu, rozmyślnie wykorzystywała go w roli broni chemicznej, dzięki której była w stanie osłabić nieświadomego zagrożenia przeciwnika, górującego nad nią liczebnie i pod względem dzielności bojowej. Podobny wypadek przydarzył się bowiem, jeśli wierzyć z kolei Strabonowi, jakieś trzy i pół stulecia później, gdy przez te tereny maszerowała rzymska armia pod dowództwem Pompejusza Wielkiego. Tym razem nie obyło się jednak bez ofiar. Heptakomeci, jak Strabon nazywa najgorszych - jego zdaniem - z dzikich mieszkańców tamtejszych lasów i gór, wycięli Pompejuszowi w pień trzy manipuły obezwładnionego obłędnym miodem wojska, które wcześniej posiliło się słodką miksturą, rozstawioną przy drogach w czarach jakby na poczęstunek. (Geografia, ks. XII, rozdz. III). O odurzających właściwościach obłędnego miodu kilkakrotnie wspomina też Pliniusz Starszy w Historii Naturalnej.
Obłędny miód stanowi zagrożenie nie tylko dla ludzi, lecz także dla pszczół. Grayanotoksyny zawarte w nektarze rododendronów zaburzają zdolności ruchowe owadów. Pszczoły wystawione na działanie tych toksyn więcej czasu spędzają leżąc do góry nogami, pocierając odnóżami czułki i inne okolice głowy. Świadczy to o tym, że pod wpływem niektórych toksyn nektarowych owady mogą mieć problemy z orientacją i kontrolą pozycji ciała, na przykład po przewróceniu się.[6]
Warto o tym pamiętać, zachwycając się pięknie kwitnącym różanecznikiem w naszym ogrodzie, zwłaszcza jeżeli roślina jest bardzo chętnie odwiedzana przez pszczoły miodne i inne owady zapylające.
Referencje:
1. Tucak, Z., Periskić, M., Škrivanko, M., Konjarević, A. (2007). The influence of the botanic origin of honey on the quality of honey. Poljoprivreda, 13(1), 234-236.
2. Jasicka-Misiak, I., Makowicz, E., Stanek, N. (2017). Polish Yellow Sweet Clover (Melilotus officinalis L.) Honey, Chromatographic Fingerprints, and Chemical Markers. Molecules, 22(1):138. DOI 10.3390/molecules22010138
3. Tatli, O. (2017). The Black sea's poison; Mad honey. Journal of Analytical Research in Clinical Medicine, 5(1), 1-3. DOI 10.15171/jarcm.2017.001
4. Demir, H., Denizbasi, A., Onur, O. (2011). Mad Honey Intoxication: A Case Series of 21 Patients. ISRN Toxicology. DOI 10.5402/2011/526426
5. Kelhoffer, J. A., (2005). John the Baptist's "Wild Honey" and "Honey" in Antiquity. Greek, Roman, and Byzantine Studies, 45(1), 59-73.
6. Oliver, C. J., Softley, S., Williamson, S. M., Stevenson, P. C. , Wright, G. A. (2015). Pyrethroids and Nectar Toxins Have Subtle Effects on the Motor Function, Grooming and Wing Fanning Behaviour of Honeybees (Apis mellifera). PLoS ONE 10(8): e0133733. doi:10.1371/journal.pone.0133733
acetylandromedol, andromedotoksyna, diterpenoidy, grayanotoksyna, kanały sodowe, mad honey, miód, miód nostrzykowy, miód obłędny, miód szalony, pszczoła miodna, rododendron, rododendron pontyjski, rodotoksyna, różanecznik, wielohydroksylowe węglowodory cykliczne
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|