> Jeżeli wszechświat ma zerową energię i powstał w konsekwencji fluktuacji kwantowych jako >bąbel czasoprzestrzeni, to jeśli fluktuacje kwantowe wymagają czasu i/lub przestrzeni (a >podejrzewam, że wymagają >Być może moje rozumowanie jest błędne, a samo pytanie nie ma sensu.
To pytanie NIE jest bez sensu. Mało tego moim zdaniem, a interesuję się czasoprzestrzenią i jej naturą od wielu lat. Jest pytaniem kluczowym, najistotniejszym i najważniejszym ze wszystkich możliwych jakie można zadać w kosmologii i fizyce w ogóle.
Od wielu lat zastanawiam się i rozpatruję kwestię zaistnienia wszechświata. Już dawno doszedłem do tego, że problematyczne jest pojawienie się wszechświata z fluktuacji kwantowej która to właśnie fluktuacja ma dać początek zarówno czasowi jak i przestrzeni czyli czasoprzestrzeni. Namiętnie jednak naukowcy i nawet fizycy teoretyczni, którzy nie boja się puszczać wodzy fantazji milczą w sprawie wytłumaczenia, chociażby w postaci jakiejś egzotycznej teorii, GDZIE owa fluktuacja kwantowa dająca początek wszechświatowi zaistniała.
Mało tego, na ile rozumiemy obecnie działanie wszechświata, to jest on fluktuacją kilku zaledwie pól kwantowych, których to fluktuacje mają, lub nie (ja uważam, że tak) miejsce W czasoprzestrzeni niejako. Natomiast są już podejmowane próby 'kwantowania' samej czasoprzestrzeni jako kolejnego pola kwantowego. Miała by ona być zbudowana z hipotetycznych cząstek fundamentalnych i posiadać właściwości jak każde inne pole kwantowe.
Brzmi logicznie i sensownie, nie tłumaczy to jednak absolutnie tego, gdzie zaistniał (w czym) wielki wybuch, czy fluktuacje tworzące nasz wszechświat. Skoro zaistniały to musiało istnieć jakieś medium będące ich nośnikiem, mało sensowne wydaje się że miały miejsce w próżni jakiejś prehistorycznej czasoprzestrzeni. Co nie zmienia faktu, ze zaistniały. Opcją wydaje się jakiś twór na wzór FRAKTALU i jego niekończącej się geometrii.
Pozdrawiam.
Jeżeli nie realizujesz swoich marzeń, na pewno znajdzie się ktoś, kto Cię zatrudni do realizacji swoich.
|