Eksperci PIS (ale akurat nie ci od nieszczęśliwego wypadku w Smoleńsku) zakłamują rzeczywistość jak tylko mogą. "Ludzkie emisje CO2 to szklanka w oceanie naturalnych emisji CO2" rzekł jakiś profesor geolog zaproszony kiedyś do Radia Maryja.
Chodzi wyłącznie o głosy górników i obronę względnie taniego węgla (na wypadek gdyby naprawdę trzeba było płacić do wspólnej kasy świata opłaty za jego spalanie, na razie nie płacimy nic).
Z roku na rok wzrasta ilość CO2 w atmosferze i wrasta o około połowę tego co emituje ludzkość. Czyli przyroda jeszcze akumuluje połowę trucizny (gazu cieplarnianego) dodawanej corocznie do atmosfery przez co zakwaszają się oceany i umierają rafy koralowe.
Ale już tylko połowę daje radę przyswoić. Ugotujemy się na pewno jeśli amoralne osobniki pokroju Jarosława Kaczyńskiego będą dbały tylko o doraźny sukces polityczny, władzę i prymitywne mszczenie się na swoich przeciwnikach (na przykład na Tusku i Wałęsie).
Po tym jak Trump wycofał USA z Porozumienia Paryskiego (zapewne nie chcąc dopłacać krajom biednym za walkę z emisjami CO2) przyszedł drugi cios w to porozumienie.
Okazuje się, że liczne kraje zgłaszają niewiarygodne, zwykle zaniżone dane o emisjach na swoim obszarze.
Nie mając sensownych danych co kilka lat zbieranych nie można egzekwować procentowego zmniejszania emisji gazów cieplarnianych.
Wielkość emisji nie trzeba ustalać z pomiarów rzeczywistego nasycenia powietrza nad regionem bo wynika ze statystyki zużywanych przez gospodarkę i ludzi materiałów.
Pomiary konkretnych wartości dokonane przez Szwajcarów ośmieszyły Włochów w pewnym obszarze (kłamali bardzo na temat gazu HFC-23).
Chiny też "pływają" znacznie z danymi jakie podają o emisjach. Indie zaś trują świat słabo oszacowanym metanem emitowanym z pupć bydła, które kochają.
Tymczasem jedna dobra wiadomość. Istnieje państwo, ISLANDIA, które stosuje prawie same OZE (odnawialne źródła energii) do wytwarzania elektryczności dzięki czemu dużo mniej szkodzi atmosferze niż inne państwa świata.
Są i złe wiadomości.
Podstawowym skutkiem globalnego ocieplenia są masowe migracje i teraz już nie tylko Grecja i Włochy ale też Hiszpania i Austria są zmuszane przez okoliczności do bardziej dziarskiego mierzenia się z imigracją mimo, że nie emitowały nigdy dużo CO2 (w przeciwieństwie do USA i Chin, które imigracja z Afryki z racji położenia geograficznego szczęśliwie dla nich omija).
Globalne ocieplenie u nas przyniesie nie tylko czasem nieznośne upały ale też częściej niż dotąd tak zwane ekstremalne zjawiska pogodowe:
Bardzo obfita ulewa co daje zalania lub powódź, tornado oraz kanonadę gromową jak w najbardziej obecnie "obstrzeliwanych" regionach Afryki - już się nawet jedna pojawiła w tych dniach u nas.
Dobrze, że w tamtym rejonie Polski jest mała gęstość zaludnienia i pioruny biły głównie w nie skarżącą się na nic przyrodę.
Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie sobie powiedzieć w Polsce: Kupuj klimatyzator, emigruj do Norwegii albo giń!
Partią która ma najbardziej dziwaczne zdanie na ten temat jest Razem. Nie rozumie ona że każdy imigrant ekonomiczny przed dopłynięciem do brzegów UE wyrzuca wszystkie dokumenty aby udawać represjonowanego.
Zandberg jest jak duże dziecko
