Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miłość do krewnych

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
16-08-2017 11:46k.łyszczyński (23 punktów)Miłość do krewnych
Ocena 1 na 1
Natura zaprogramowała nas tak, żeby dbać o przetrwanie swoich genów. W związku z tym większość ludzi na pewnym etapie swojego życia myśli sobie "A może fajnie byłoby zrobić sobie dziecko". Większość rodziców jest w stanie oddać życie za swoje potomstwo. Jednak co z przywiązaniem do dalszych krewnych? Jeżeli stryj kocha - oczywiście nie w sposób seksualny - swojego bratanka, jak jak Maćko z Bogdańca kochał Zbyszka, czy może to też mieć pewne podstawy ewolucyjne w dbaniu o własne geny, czy też jest to wynika to z rozwiniętej samoświadomości i inteligencji u człowieka?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Miłość istnieje nie tylko w rodzinie, ale to w niej najłatwiej jej szukać. Kocha się zazwyczaj osoby podobne do siebie (lub takie które dużo nas uczą, ale wtedy też stajemy się podobni do nich), a takie trafiają się wśród bliskich krewnych.
tarkos (10757 punktów)
>Natura zaprogramowała nas tak, żeby dbać o przetrwanie swoich genów.
Natura zadziałała rozmyślnie "żeby" (coś tam, coś tam)? Przypisujesz jej jakąś rozumną celowość, czy to tylko niezręczność sformułowania?
[Mnie się zdaje, że przydatność dbania o potomstwo jest tylko efektem, a nie umyślnym programem - po prostu łatwiej przeżywają ci, którzy doznają opieki (np. ptaki gniazdowniki), niż puszczone samopas (zagniazdowniki chyba nadrabiają ilością jaj) - ale to tylko efekt bezmyślnych mechanizmów, a nie powód, nie przyczyna, wreszcie nie zalecenie, że krewnych mus miłować. Wypada wątpić, by przed-rozumny świat fizyczny miał ambicje "ku" wytworzeniu czy podtrzymywaniu życia, albo jego ukierunkowywaniu - równie dobrze radzi sobie świat martwy.]
> podstawy ewolucyjne w dbaniu o własne geny, czy też jest to wynika to z rozwiniętej samoświadomości i inteligencji u człowieka?
Efekty ewolucyjne (a nie podstawy), a wystarczy do tego już np. ptasia 'inteligencja' (antycypacja?).
>
ZaKotem (8733 punktów)

>Większość rodziców jest w stanie oddać życie za swoje potomstwo. Jednak co z przywiązaniem do
>dalszych krewnych? Jeżeli stryj kocha - oczywiście nie w sposób seksualny - swojego bratanka, jak
>jak Maćko z Bogdańca kochał Zbyszka, czy może to też mieć pewne podstawy ewolucyjne w dbaniu o
>własne geny, czy też jest to wynika to z rozwiniętej samoświadomości i inteligencji u człowieka?

Genetycznie bratanek lub siostrzeniec jest wart tyle, co pół własnego dziecka. A dziecko tyle, co pół siebie - lub brata bliźniaka. Warto więc oddać życie za czterech bratanków, za trzech warto podjąć 75% ryzyko śmierci, zaś za jednego warto zaryzykować śmierć na 25% Ludzie dbający o rodzinę - także dalszą - mieli większe szanse na przekazanie dalej swych genów, więc zarówno instynkt rodzinny, jak i kulturowe ukierunkowanie na dobro rodu były preferowane przez dobór.
Wera (1540 punktów)
To ja w takim razie należę do mniejszości, bo ani moi wujowie, ani dziadkowie się mną nigdy zbytnio nie interesowali.
Irracja (4721 punktów)
>Natura zaprogramowała nas tak, żeby dbać o przetrwanie swoich genów. W związku z tym większość
>ludzi na pewnym etapie swojego życia myśli sobie "A może fajnie byłoby zrobić sobie dziecko".
>Większość rodziców jest w stanie oddać życie za swoje potomstwo. Jednak co z przywiązaniem do
>dalszych krewnych? Jeżeli stryj kocha - oczywiście nie w sposób seksualny - swojego bratanka, jak
>jak Maćko z Bogdańca kochał Zbyszka, czy może to też mieć pewne podstawy ewolucyjne w dbaniu o
>własne geny, czy też jest to wynika to z rozwiniętej samoświadomości i inteligencji u człowieka?
>

... ciekawe jak do dbania o własne geny ma się nie dbanie o dziesiątki "bękartów" zrobionych dziewkom służebnym, lub zgwałconym brankom. Człowiek jest "zwierzęciem stadnym" i ma silny popęd do podtrzymania gatunku i miał również pęd do dbania o całą populację dzieci. To kwestia majątków i własny egocentryzm rodowy jest przyczyną tego wszystkiego. Maćko by jeszcze dał na mszę, by gdzieś "szlak trafił" Zbyszka, gdyby tylko miał własne potomstwo. Ale nie miał, i mieć nie mógł, więc tak dbał o Zbyszka...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365