Witam wszystkich.
To mój pierwszy post na tym forum. Zamieszczam go w nadziei na głosy konstruktywnej krytyki, które pozwoliły by zweryfikować słuszność zamieszczonych poniżej twierdzeń i wniosków. Temat ten pojawił się przy którejś rozmowie z przyjacółmi, wskutek postawienia szeregu pytań
"po co?" i wyewoluował w taki dziwny twór. Czy widzicie gdzieś jakieś poważne błędy w rozumowaniu?
Na początku było pytanie o cel.Słusznie postawione pytanie "po co?" zakłada istnienie CELU, do którego osiągnięcia prowadzi konkretne działanie. Pojęcie celu jakiegokolwiek działania jest tylko wtedy logiczne i uzasadnione, kiedy działanie to podejmowane jest przez PODMIOT posiadający wolę. Działanie takie ma wówczas swoją przyczynę (jest nią POTRZEBA) i skutek (CEL, czyli zaspokojenie potrzeby). Przyczyną, dla której nasz podmiot podejmuje działanie, jest więc POTRZEBA, która motywuje go poprzez wzrost napięcia psychicznego. Skutkiem działania, które podejmuje podmiot, jest redukcja napięcia przez osiągnięcie CELU, jakim jest zaspokojenie potrzeby.
Tu chodziło o przetrwanie, a nie o sens istnienia 
Człowiek oraz niektóre zwierzęta posiadające wolę (świadome tego czy nie) działają w wyniku istnienia takiego właśnie mechanizmu psychicznego, opartego na ciągłym pojawianiu się i redukowaniu napięcia. Pojawienie się potrzeby motywuje do poszukiwania i podejmowania skutecznego działania dla jej zaspokojenia, a w konsekwencji - PRZETRWANIA. Mechanizm ten wykształcił się w procesie ewolucji i występuje tylko u tych organizmów, które posiadają mózg, a które w wyniku jego wykształcenia zwielokrotniły swoje szansę na przeżycie i przystosowanie się do środowiska.
Po co nam poczucie sensu?

(albo inaczej - jaki jest cel istnienia sensu

)
Proces pojawiania się i redukcji napięcia psychicznego nie jest kontrolowany przez naszą świadomość (jest pierwotny w stosunku do później wykształconej świadomości), najczęściej więc nie zdajemy sobie sprawy, że wszystko robimy pod wpływem tego mechanizmu. To, z czego zdajemy sobie sprawę, to SPOSÓB - bowiem szukanie odpowiedzi na pytanie "jak?" jest głównym zadaniem naszej świadomości i ewolucyjnym uzasadnieniem jej pojawienia się i rozwinięcia. Nie rozumiejąc do końca pierwotnego źródła motywacji naszych działań, jesteśmy skłonni przypisywać MOTYW działaniom innych stworzeń, rzeczy, zjawisk, 'bytów'... Poczucie sensu wszelkich działań jest w nas tak głęboko zakorzenione, ponieważ kierując się tym instynktownym poczuciem, jesteśmy w stanie ocenić, który cel zaspokaja którą potrzebę, jakie działanie będzie skuteczne, jakie natomiast ma wyższy priorytet, bo prowadzi do osiągnięcia ważniejszego celu itp.? Tak więc poczucie sensu jest pryzmatem, przez który patrzymy na wszystko, co robimy, czym jesteśmy i co nas otacza!
Po co istnieje Wszechświat?Postawienie takiego pytania jest błędem, ponieważ wymaga założenia, że istnienie Wszechświata ma konkretny powód (potrzebę), uzasadniony przebieg i prowadzi do osiągnięcia konkretnego celu, a więc MA JAKIŚ SENS. Wydaje nam się, że powinno tak być, ponieważ na wszystko patrzymy przez pryzmat potrzeby i celu, a więc szukamy poczucia sensu. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że dzięki naszej inteligencji zauważamy związek pomiędzy PRZYCZYNĄ a SKUTKIEM niektórych zjawisk, który łudząco przypomina związek pomiędzy powodem a celem naszych działań. Mylimy POTRZEBĘ z PRZYCZYNĄ oraz SKUTEK z CELEM, otrzymujemy 'sens', zamiast 'związku'.
Inaczej mówiąc - poprawne jest pytanie "dlaczego istnieje Wszechświat?" (pytanie o przyczynę istnienia Wszechświata - np. istnieje, ponieważ wydarzył się Big Bang), lecz niepoprawne jest pytanie o cel istnienia Wszechświata (po co istnieje Wszechświat? czy istnienie Wszechświata jest uzasadnione jakąkolwiek potrzebą?). To tak, jakby pytać: "po co pada deszcz?" zamiast "dlaczego pada deszcz?", lub "po co wyginęły dinozaury?" zamiast "dlaczego wyginęły dinozaury?"
Pułapka szukania sensu."Dlaczego wszystko, co żyje musi umrzeć?" brzmi jeszcze dość logicznie (jeśli pamiętamy, że pytamy o przyczynę i skutek, a nie o powód i cel), ale wystarczy pójść krok dalej - "po co istnieje śmierć?" - i już jesteśmy w pułapce. Znalezienie rozsądnych odpowiedzi na podobne 'egzystencjalne' pytania okazuje się kłopotliwe (w rzeczywistości jest po prostu niemożliwe, bo pytania te powstają na fałszywym założeniu, że istnieje jakiś cel). W konsekwencji tego nieporozumienia powstają np. takie twory, jak zasada antropiczna. Osobiście zaryzykuję również stwierdzenie, że ludzie wymyśli bogów i religie właśnie po to, aby jakoś wybrnąć z paradoksu tych pytań o sens i cel, na które - wydaje nam się - powinna instnieć przecież jakaś odpowiedź! Jak to pryzmat widzenia zmienia postać rzeczy...
ALBO-ALBO, czyli 2 wyjścia z pułapki i oba ...błędne 
Niektórzy słusznie podejrzewają, że pewne pytania "po co?" są nielogiczne i z założenia błędne, a ich zadawanie jest bezcelowe. To przeczucie jest spowodowane działaniem intuicji, której podstawowym zadaniem jest wyszukiwanie BRAKU SPÓJNOŚCI w toku myślenia i postrzegania świata. Tak więc niektórym intuicja podpowiada, że 'coś tu nie gra'. Nie wiedząc jednak, co dokładnie 'nie gra', czują się skazani na dokonanie fatalnego wyboru: albo zgodzić się ze stwierdzeniem, że WSZYSTKO MA JAKIŚ SENS (a skoro tak, to jaki...? i tu się zaczynają całe poszukiwania wyższej racji bytu

), albo uznać z kolei, że racjonalne i logiczne rozumowanie w tym przypadku zawodzi... Dalsza droga w tym kierunku prowadzi już tylko na manowce, bo jeśli zawodzi w tym przypadku, to może nie należy w ogóle ufać logice i rozumowi?!
W moim przekonaniu nie ma konieczności wyboru którejś z tych dwóch, wykluczających się opcji, jeśli tylko ZROZUMIE SIĘ źródło całego problemu - dlaczego nie wszystko MUSI mieć swój sens?
I co o tym myślicie? Czy te wywody 'trzymają się kupy'?