Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wskaźnik życia okazał sie tylko wskaźnikiem szans

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-10-2017 11:20Max Golonko (1811 punktów)Wskaźnik życia okazał sie tylko wskaźnikiem szans
Ocena 1 na 1
Rozczarowanie astrobiologów z utraty pewnego wskaźnika zamienić można w nadzieję, że życiu jest łatwiej powstawać we wszechświecie

'Korzystając z danych zebranych przez ALMA w Chile i instrument ROSINA w ramach misji Rosetta, zespół astronomów znalazł nikłe ślady składnika chemicznego freon-40 (CH3Cl), znanego także jako chlorek metylu albo chlorometan, wokół zarówno niemowlęcego systemu gwiazdowego IRAS 16293-2422, około 400 lat świetlnych od nas, jak i w pobliżu słynnej komety 67P/Churyumov-Gerasimenko (67P/C-G) w naszym własnym Układzie Słonecznym.
Odkrycia freonu-40, w miejscu, które musi poprzedzać pochodzenie życia, może być uważane za rozczarowanie, gdy wcześniejsze badania sugerowały, że te cząsteczki mogą być wskaźnikiem istnienia życia.
Astronomowie mogli podchodzić do sprawy w niewłaściwy sposób: zamiast być wskaźnikiem istnienia życia, halony organiczne mogą być ważnym elementem w słabo zrozumianej chemii dotyczącej pochodzenia życia.
Opierając się na naszym odkryciu, halony organiczne są prawdopodobnym składnikiem tzw. "pierwotnej zupy", zarówno na młodej Ziemi, jak i na powstających egzoplanetach skalistych'

ilustracja odkrycia

i.iplsc.co(*)e/0006X7EFY71LY3H5-C122-F4.jpg

Odkrycie życia w kosmosie mocno podważy wiarę w Jahwe gdyż cały przekaz religii sugeruje że życie powstało tylko jako czynnik pomocniczy dla człowieka stworzonego z kolei na podobieństwo boga (albo też Jezusa)

Do dyskusji (i zapisywanie się tam) zapraszam też do otwartej grupy "kobiety popierają świeckie państwo"

www.facebook.com/groups/396011774094283/

Miłego dnia
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wera (1540 punktów)
Gdybyśmy odkryli życie poza Ziemią, wierzący stwierdziliby, że to fałszerstwo.
06-10-2017 12:26 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Gdybyśmy odkryli życie poza Ziemią, wierzący stwierdziliby, że to fałszerstwo.

Nic nie wskazuje na to, aby "wierzący" jako ogół - nie mówię oczywiście o marginesie zidiociałych teoriospiskowców - mieli skłonność do odrzucania jakichkolwiek odkryć naukowych. Skąd więc takie przypuszczenie, że tak by zrobili? Proroctwo jakieś, czy co?
06-10-2017 12:59 
 Ocena 1 na 1
Wera (1540 punktów)

>Nic nie wskazuje na to, aby "wierzący" jako ogół - nie mówię oczywiście o marginesie zidiociałych teoriospiskowców - mieli skłonność do odrzucania jakichkolwiek odkryć naukowych. Skąd więc takie przypuszczenie, że tak by zrobili? Proroctwo jakieś, czy co?

Nauka, tak jak religia, to coś, w co można wierzyć lub nie.

Powiedzmy, że grupa naukowców odkryła, że na planecie X żyją sobie kotopodobne istoty. Mają nawet zdjęcia. Ale ja tych kotów nigdy nie widziałam i nie zobaczę, mogę tylko ufać tym naukowcom na słowo. Tak samo, jak się ufa księżom, że istnieje bóg. Boga też nigdy nie widziałam i nie zobaczę.

Poza tym naukowcy to ludzie i mogą się mylić. Mało to teorii powstało, które później okazały się błędne?

Sceptycyzm wobec nauki jest według mnie uzasadniony, więc dla mnie logiczne by było odrzucać niepewne odkrycia, które zaprzeczają naszym poglądom.
06-10-2017 13:22 
 Ocena 1 na 1
Max Golonko (1811 punktów)
ZaKotem wykazuje cechy master trolla z frondy - tu udał że nie widzi mojej argumentacji
mimo że odpowiedź na jego wątpliwość była już w poście inicjującym wątek

Dlatego radzę dyskutować z nim czujnie.
Jego misja to erystyczne sztuczki broniące katolicyzm i ośmieszające (nieudolnie) ateizm.
06-10-2017 13:35 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
Jedynym trollem zdolnym do ośmieszenia ateistów (analogicznie jak w przypadku każdej innej grupy) jest taki, który w imieniu ich wszystkich się wypowiada.
06-10-2017 13:41 
 Ocena 2 na 2
Max Golonko (1811 punktów)
>Jedynym trollem zdolnym do ośmieszenia ateistów (analogicznie jak w przypadku każdej innej grupy) jest taki, który w imieniu ich wszystkich się wypowiada.

O - OTO DOWÓD NA JEGO ERYSTYCZNE SZTUCZKI

a dalej ucieka od faktu że życie na ziemi ma być wyjątkiem (wg Biblii)

żenujące to trollowanie ZaKota (chyba jednak nie "master troll" tylko zwykły)

Pa
06-10-2017 21:45 
 0 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Jedynym trollem zdolnym do ośmieszenia ateistów (analogicznie jak w przypadku każdej innej grupy) jest taki, który w imieniu ich wszystkich się wypowiada.
>O - OTO DOWÓD NA JEGO ERYSTYCZNE SZTUCZKI
>a dalej ucieka od faktu że życie na ziemi ma być wyjątkiem (wg Biblii)
>żenujące to trollowanie ZaKota (chyba jednak nie "master troll" tylko zwykły)
>Pa
>
O klasyfikację trolli zapytaj Olsona (troll, podtroll, może nadtroll lub supertroll, albo niby troll, on zna definicje) . To wybitny fachowiec w tej dziedzinie nowopustosłowia.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-10-2017 13:28 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>Nauka, tak jak religia, to coś, w co można wierzyć lub nie.
Można, jeśli się chce, ale nauka, w którą się wierzy, łatwo przekształca się w pseudonaukę. Nauka oferuje jednak możliwość SPRAWDZENIA tego, co głosi, bez wiary, i tym się od religii różni.

>Powiedzmy, że grupa naukowców odkryła, że na planecie X żyją sobie kotopodobne istoty. Mają nawet zdjęcia. Ale ja tych kotów nigdy nie widziałam i nie zobaczę, mogę tylko ufać tym naukowcom na słowo.
Rzecz w tym, że nie tylko. Możesz dowiedzieć się, jakich metod użyli, aby odkryć te koty, i po użyciu tych samych metod powinnaś również stwierdzić ich istnienie. Gdyby okazało się, że nie, oznaczałoby to jednoznacznie falsyfikację ich odkrycia, które byłoby pomyłką kub oszustwem.

>Poza tym naukowcy to ludzie i mogą się mylić. Mało to teorii powstało, które później okazały się błędne?
W zasadzie, to mało. Sporo błędnych hipotez, to na pewno, ale żeby jakaś błędna teoria? Jedna czy druga grupa naukowców może się mylić, ale gdy w jakiejś sprawie panuje zgoda, to możemy być pewni, że to zostało sprawdzone na wszelkie możliwe sposoby. Jedyną alternatywą byłby SPIZEG naukowców przeciwko ludzkości - co też możemy rozważyć, ale tylko wraz ze wszystkimi konsekwencjami.

>Sceptycyzm wobec nauki jest według mnie uzasadniony, więc dla mnie logiczne by było odrzucać niepewne odkrycia, które zaprzeczają naszym poglądom.
Znacznie bardziej logiczne jest odrzucenie poglądów, które zaprzeczają doświadczeniu. Można też - i tak w istocie wciąż czynią ludzie religijni - zreinterpretować je tak, żeby nie zaprzeczały.
06-10-2017 13:41 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Poza tym naukowcy to ludzie i mogą się mylić. Mało to teorii powstało, które później okazały się błędne?
>W zasadzie, to mało. Sporo błędnych hipotez, to na pewno, ale żeby jakaś błędna teoria?
To zależy gdzie postawisz granicę między hipotezą a teorią. Powiedzmy, że hipoteza potwierdzona doświadczeniem to teoria, hipoteza z doświadczeniem sprzeczna to brednia.
Kolejne doświadczenia jednak przy użyciu coraz doskonalszych metod, podważają poprzednie teorie, jak tę z flogistonem.

Całkiem sporo było teoryj błędnych, nawet wśród tych które jak heliocentryzm Kopernika mocno pchnęły naukę do przodu

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
11-10-2017 06:41 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>>Poza tym naukowcy to ludzie i mogą się mylić. Mało to teorii powstało, które później okazały się błędne?
>>W zasadzie, to mało. Sporo błędnych hipotez, to na pewno, ale żeby jakaś błędna teoria?
>To zależy gdzie postawisz granicę między hipotezą a teorią. Powiedzmy, że hipoteza potwierdzona doświadczeniem to teoria, hipoteza z doświadczeniem sprzeczna to brednia.

Powiedziałbym, że teoria to uporządkowany zbiór faktów. Fakty to coś poparte doświadczeniem, a uporządkowanie polega na tym, że jedno wynika z drugiego. Miejsce nieznanych faktów w teorii zajmują różne hipotezy, które mogą być potwierdzone albo nie - na przykład w teorii ewolucji taką hipotezą było istnienie jakiejś "plazmy dziedzicznej" którą odkryto dopiero w połowie XX wieku jako DNA.

>Kolejne doświadczenia jednak przy użyciu coraz doskonalszych metod, podważają poprzednie teorie, jak tę z flogistonem.

Faktycznie, parę teorii zostało sfalsyfikowanych. Natomiast nie były to raczej teorie ogólnie przyjęte i wpisane do podręczników szkolnych jako "niemal pewniki". Toteż sceptycyzm w sprawach naukowych u laika jest uzasadniony w przypadku teorii, które wciąż są dyskutowane - w tym momencie dla nienaukowca najsensowniejsze jest podejście "pożyjemy, zobaczymy". Kiedy jednak 99% naukowców z danej dziedziny zgadza się, że dana teoria dobrze opisuje rzeczywistość, to można spokojnie uznać, że raczej nie zmienią zdania (chyba że, oczywiście, wierzymy w SPIZEG).

>Całkiem sporo było teoryj błędnych, nawet wśród tych które jak heliocentryzm Kopernika mocno pchnęły naukę do przodu

Heliocentryzm jako model budowy układu słonecznego okazał się w głównych założeniach prawdziwy, natomiast pewne szczegóły zostały tylko uściślone - np. ruch planet po orbicie będącą sumą dwóch ruchów po okręgach został zastąpiony ruchem po elipsie. Natomiast teoria jest prawdziwa jako porządkowanie pewnych faktów: ruch planet po sferze niebieskiej (zjawisko obserwowalne) jest najlepiej tłumaczony przez fizyczny ruch obiektów wokół Słońca (zjawisko hipotetyczne), i to się raczej już nie zmieni.
06-10-2017 14:19 
 Ocena 1 na 1
Wera (1540 punktów)

>Rzecz w tym, że nie tylko. Możesz dowiedzieć się, jakich metod użyli, aby odkryć te koty, i po użyciu tych samych metod powinnaś również stwierdzić ich istnienie. Gdyby okazało się, że nie, oznaczałoby to jednoznacznie falsyfikację ich odkrycia, które byłoby pomyłką kub oszustwem.

Oczywiście. A jak to sobie wyobrażasz w praktyce? Jak osoba zarabiająca powiedzmy te 4 tys. zl miałaby nabyć sprzęt umożliwiajacy jej weryfikację odkryć w odległej części kosmosu?

>W zasadzie, to mało. Sporo błędnych hipotez, to na pewno, ale żeby jakaś błędna teoria? Jedna czy druga grupa naukowców może się mylić, ale gdy w jakiejś sprawie panuje zgoda, to możemy być pewni, że to zostało sprawdzone na wszelkie możliwe sposoby. Jedyną alternatywą byłby SPIZEG naukowców przeciwko ludzkości - co też możemy rozważyć, ale tylko wraz ze wszystkimi konsekwencjami.

Tutaj jest lista obalonych teorii naukowych (nie hipotez):

en.m.wikip(*)/Superseded_scientific_theorie

No trochę ich było.
06-10-2017 22:06 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
Tutaj sobie głośno przypominam semantykę.
Cytat:
Teoria naukowa - całość logicznie spoistych uogólnień, wywnioskowanych na podstawie ustalonych faktów naukowych i powiązanych z dotychczasowym stanem nauki. Ma na celu wyjaśnienie przyczyny lub układu przyczyn, warunków, okoliczności powstawania i określonego przebiegu danego zjawiska.
Za Wiki.
Czyli prościej. Mając dane zbioru i zakładając warunki brzegowe zbioru staramy się przewidywać niejako ekstrapolując, na podstawie znanych już nam danych.
Cytat:
Hipoteza (gr. hypóthesis - przypuszczenie) - zdanie, które podlega konfirmacji lub falsyfikacji. Stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
Za Wiki.
Czyli prościej. W hipotezie ma niejako prawo znaleźć się sofizmat, czyli świadome lub nieświadome wprowadzanie ukrytego błędu.
Ogólnie. Teoria to nie to samo co hipoteza, bo teoria jest oparta na znanych nam faktach a hipoteza dopuszcza pewną dowolność interpretacyjną..


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
11-10-2017 06:52 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Rzecz w tym, że nie tylko. Możesz dowiedzieć się, jakich metod użyli, aby odkryć te koty, i po użyciu tych samych metod powinnaś również stwierdzić ich istnienie. Gdyby okazało się, że nie, oznaczałoby to jednoznacznie falsyfikację ich odkrycia, które byłoby pomyłką kub oszustwem.
>Oczywiście. A jak to sobie wyobrażasz w praktyce? Jak osoba zarabiająca powiedzmy te 4 tys. zl miałaby nabyć sprzęt umożliwiajacy jej weryfikację odkryć w odległej części kosmosu?

Słuszne pytanie. Istotnie, pewnych rzeczy nie da się zweryfikować indywidualnie. Ale da się zbiorowo. Istnieją na to dwie metody, zresztą raczej komplementarne, niż konkurencyjne.
Po pierwsze, jest to konkurencja między naukowcami. To też są ludzie mający ambicje, a ambicją wielu jest udowodnienie, że konkurent się myli. Możemy być więc pewni, że sprawdzają się wzajemnie w maksymalnie dokładny sposób. Nawet jeśli w jakiejś koterii czy grupie interesów jeden popiera drugiego z pozamerytorycznych powodów, znajdzie się mnóstwo innych grup, którzy to podważą.

Po drugie, jest to kontrola państwowa placówek naukowych. To z kolei zapobiega nieuczciwej konkurencji ze strony pseudonauki, która przedstawia się fałszywie jako właśnie taka "kontrolująca" grupa. Państwo to nic więcej, jak kupa zwykłych ludzi z których każdy płaci kupę pieniędzy - powstaje z tego ogromna kupa pieniędzy, którą można przeznaczyć m.in. na wsparcie nauki. A wsparcie nie jest za darmo, tylko ceną jest pewne podporządkowanie państwowej biurokracji, która, choć dla naukowców upierdliwa, ma właśnie cel ich sprawdzanie dla zwykłych ludzi.

>Tutaj jest lista obalonych teorii naukowych (nie hipotez):
>en.m.wikip(*)/Superseded_scientific_theorie
>No trochę ich było.

Większość z nich zostało określone słowem "superseded", co nie znaczy "obalone", lecz raczej "zastąpione". Teorie podlegają ewolucji i zwiększeniu dokładności, natomiast prawie nie zdarza się, aby coś przyjętego jako dobry opis rzeczywistości przez ogromną większość specjalistów z danej dziedziny okazało się po prostu fałszem.
12-10-2017 00:16 
 Ocena 3 na 3
TyDraniu (6569 punktów)
>Słuszne pytanie. Istotnie, pewnych rzeczy nie da się zweryfikować indywidualnie. Ale da się zbiorowo.

Istnieje związane z tym Prawo Natury, że każda cywilizacja prędzej czy później zbuduje Coś Strasznie Wielkiego do weryfikacji tychże. Europa zbudowała Large Hadron Collider, Ameryka - Very Large Array Observatory, a Polska - OMG Large Jesus Christ of Świebodzin (King of the Universe).
06-10-2017 20:22 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Nauka, tak jak religia, to coś, w co można wierzyć lub nie.

W którym momencie naukowego dyskursu odwołujemy się do wiary tak, jak robią to wierni wobec wiary w np. w niepokalane poczęcie czy inne cuda-niewidy?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Wera (1540 punktów)

>W którym momencie naukowego dyskursu odwołujemy się do wiary tak, jak robią to wierni wobec wiary w np. w niepokalane poczęcie czy inne cuda-niewidy?

W momencie, kiedy weryfikacja nowego odkrycia, teorii itp wymaga sprzętu, którym dysponuje bardzo niewielka liczba osób.

To, że Ziemia jest kulą może potwierdzić duża grupa osób, wystarczy odbyć lot dookoła świata.

Ale ile osób może potwierdzić, że w jakiejśtam odległej galaktyce cośtam się dzieje? Skąd mam wiedzieć, że ta galaktyka w ogóle istnieje? Mogę tylko zaufać naukowcom.
07-10-2017 01:36 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>To, że Ziemia jest kulą może potwierdzić duża grupa osób, wystarczy odbyć lot dookoła świata.

Nie wystarczy

Widzę, że jesteś mało obeznana w dyskusjach z naprawdę wierzącymi. Niektórzy twierdzą, że lot dookoła świata i GPS nie są dowodami na kulistość Ziemi i twierdzą, że to iluzja, a Ziemia jest naprawdę płaska. Tym właśnie wiara różni się od nauki, że wiara jest irracjonalna i nienaruszalna (może ustać, ale nie pod wpływem logicznej argumentacji innych ludzi). Tobie chodzi po prostu o przekonanie. Jesteśmy przekonani co do niektórych teorii, ale mogą się one okazać z jakichś powodów błędne.

>Ale ile osób może potwierdzić, że w jakiejśtam odległej galaktyce cośtam się dzieje? Skąd mam wiedzieć, że ta galaktyka w ogóle istnieje? Mogę tylko zaufać naukowcom.

Idąc tym tokiem rozumowania to skąd masz wiedzieć, że istnieje Zimbabwe? Podejrzewam, że tam nie byłaś (statystyczny strzał). Skąd wiesz, że istnieje? No właśnie, jesteś w stanie to w prosty sposób wyjaśnić. Wierzący nie mają tego komfortu, bo nie wyjaśniają, tylko konfabulują, gdy ktoś pyta ich o argumenty.
Wera (1540 punktów)
Właściwie to jeśli ktoś chce sobie uważać, że Ziemia jest płaska, to niech sobie tak uważa. Czemu nie?
07-10-2017 13:19 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale dlaczego ktoś ma wierzyć w coś co jest nieprawdą? Gdy potem mówi o prawdzie, to jakie może mieć ona dla niego realne znaczenie? Tacy ludzie nie powinni więc mówić, ani pisać, bo są niepotrzebni. Chyba, że jako roboty wykonujące proste czynności "przynieś, pozamiataj, zaparz kawę". A wiara często jest szkodliwa. W płaską Ziemię może jeszcze nie aż tak, ale gorzej gdy oszołomy wierzą np w wolną wolę. Szczególnie jeśli mają dzieci, bo wtedy źle je wychowują.
Wera (1540 punktów)
>Ale dlaczego ktoś ma wierzyć w coś co jest nieprawdą? Gdy potem mówi o prawdzie, to jakie może mieć ona dla niego realne znaczenie? Tacy ludzie nie powinni więc mówić, ani pisać, bo są niepotrzebni. Chyba, że jako roboty wykonujące proste czynności "przynieś, pozamiataj, zaparz kawę". A wiara często jest szkodliwa. W płaską Ziemię może jeszcze nie aż tak, ale gorzej gdy oszołomy wierzą np w wolną wolę. Szczególnie jeśli mają dzieci, bo wtedy źle je wychowują.

Masz bardzo czarno-białe postrzeganie świata. Pewnie jesteś jeszcze młody?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Czarno białe, bo...?
09-10-2017 11:05 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>W momencie, kiedy weryfikacja nowego odkrycia, teorii itp wymaga sprzętu, którym dysponuje bardzo niewielka liczba osób.

To zmienia się w czasie. Ile ludzi korzysta z komputera bądź z urządzeń sterowanych przez komputery? Kiedyś były to urządzenia (i ich teorie) laboratoryjne, dla, jak piszesz, niewielkiej liczby osób. Dzisiaj korzysta z nich cała ludzkość. Nie ma to nic wspólnego z wiarą w religijne opowieści, że ktoś kiedyś chodził po wodzie wbrew prawom fizyki, itp.

>Ale ile osób może potwierdzić, że w jakiejśtam odległej galaktyce cośtam się dzieje? Skąd mam wiedzieć, że ta galaktyka w ogóle istnieje? Mogę tylko zaufać naukowcom.

Podobnie. Zaufanie do naukowca jest nieporównywalne z wiarą w przekaz proboszcza co do temperatury i struktury piekła czy nieba lub do dyskursu teologicznego. Nauka nie postuluje tego rodzaju nieempirycznych rzeczywistości. Nie ma żadnych zasadniczych przeszkód, abyś dotarła do źródeł wiedzy na temat odległych galaktyk i sprawdziła realizm wywodów astrofizyka. Nie jest do tego potrzebna jakaś inicjacja analogiczna do np. powołania kapłańskiego, chociaż pewien poziom intelektualny jest niezbędny. Wiedza naukowa nie ma charakteru wiary w niepodważalne dogmaty i zrezygnowała z procedur ostatecznych, niepodważlnych (jak w przypadku wiary religijnej) uzasadnień (fallabilizm).

>Mogę tylko zaufać naukowcom.

Ale nie więcej niż trzeba. Zaufanie do naukowców nie powinno przekraczać poziomu ich wątpliwości. Nauka jest z gruntu sceptyczna, również wobec siebie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-10-2017 17:56 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Ale ile osób może potwierdzić, że w jakiejśtam odległej galaktyce cośtam się dzieje? Skąd mam wiedzieć, że ta galaktyka w ogóle istnieje? Mogę tylko zaufać naukowcom.
>Podobnie. Zaufanie do naukowca jest nieporównywalne z wiarą w przekaz proboszcza co do temperatury i struktury piekła czy nieba lub do dyskursu teologicznego. Nauka nie postuluje tego rodzaju nieempirycznych rzeczywistości. Nie ma żadnych zasadniczych przeszkód, abyś dotarła do źródeł wiedzy na temat odległych galaktyk i sprawdziła realizm wywodów astrofizyka. Nie jest do tego potrzebna jakaś inicjacja analogiczna do np. powołania kapłańskiego, chociaż pewien poziom intelektualny jest niezbędny. Wiedza naukowa nie ma charakteru wiary w niepodważalne dogmaty i zrezygnowała z procedur ostatecznych, niepodważlnych (jak w przypadku wiary religijnej) uzasadnień (fallabilizm).

Przede wszystkim warto znać rudymenty naukowe:
- wymóg powtarzalności eksperymentu dowodowego;
- zasada peer-review wyników badań.

A i o przyziemnych 'bezinteresownych' zawiści i pysze w 'światku naukowym' nie zapominać.
Zwłaszcza one najmocniej motywują naukowców do wnikliwej kontroli (tudzież do samokontroli).

Drobner, bezinteresowny
06-10-2017 21:23 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Gdybyśmy odkryli życie poza Ziemią, wierzący stwierdziliby, że to fałszerstwo.

I tu masz rzeczywiście rację. Odkrycie innych form życia, zwłaszcza niebiałkowego, uderzy niszcząco w fundamenty podstaw religii. A ponieważ na takie zdarzenie watykański kretynizm nie będzie miał odporu, będący z natury rzeczy strażnikiem niezmiennych zasad i stróżem niezmienności przemian rodzących się poza jego kontrolą (dziwne, bo Watykan ma nawet swoje obserwatorium astronomiczne, które jak dotąd nic nie odkryło, a tylko stworzone po to by szukać swoistych uzasadnień istnienia wiary, jak też obrony kreacjonizmu), więc będzie walczył jak osaczone zwierzę i będzie zagryzał nawet swoje potomstwo. I tak powstanie duża wątpliwość w finansowanie watykańskich nierobów z dotacji państwowej. Efekt? Społeczeństwo winno stać się bogatsze nb. ze swoich podatków.
Oczywiście mówię tu o wierzących, u których mózgi jeszcze nie przegniły od indoktrynacji religijnej.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
07-10-2017 01:29 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyśmy odkryli życie poza Ziemią, wierzący stwierdziliby, że to fałszerstwo.

Myślę, że mogłoby się już tak nie dać i wtedy stwierdziliby, że właściwie to nic takiego i zaczęliby nawracać Obcych na swoją religię, bo przecież na pewno stworzył ich ten sam Bóg, właśnie po to byśmy ich poznali i mogli nawracać

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365