 |
Drogi myślących - Michał Heller Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-03-2007 09:30 | waligóra (961 punktów) | Drogi myślących - Michał Heller | Niejednokrotnie na forum wspominano (wspominałem) o profesorze M. Hellerze. Jak zapewne wiadomo jest on znanym kosmologiem, co nie przeszkadza mu ponadto w pełnieniu posługi kapłańskiej. Jego opinie bywają zazwyczaj przywoływane w kontekscie sporów związanych z tematem "Nauka-Wiara". Ostanio nieco przez przypadek natrafiłem na relacje z okazji 70-tych urodzin prof. Hellera (wiem, wiem to było pół roku temu ) Pod podanym linkiem można się zapoznać z felietonem upamiętniającym to wydarzenie. www.tarnow.pl/proponujemy/wszechswiat.phpJa chciałbym zwrócić szczególną uwagę na rozmowę J. Baczyńskiego z M. Hellerem (wersja dźwiękowa). Poruszona jest tam min. kwestia stosunku jubilata do kanonu wiary chrześcijańskiej. W moim odczuciu ks. Heller prezentuje bardzo racjonalny światopogląd jednak tak naprawdę jest on na pograniczu katolicyzmu - zwłaszcza katolicyzmu w polskim wydaniu, w którym dziewica Boża rodzicielka wraz z plejadą świętych przyćmiewają samego Boga Ojca  Mówi bowiem raczej o Bogu filozofów niż o Bogu Nowego Testamentu. No i właśnie czy "Bóg" (słowo Bóg w cudzysłowiu) Platona,Spinozy,Einsteina itp może być pogodzony z obrazem Boga prezentowanym przez kościół katolicki ? Czy kontemplacja obrazu natury wystarcza do poznania Boga ? Co ogólnie o tym sądzicie ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 Dalej..#16 1 na 1 | waligóra (961 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | Jestem winien oczywiście wyłożyć własny pogląd na zadane przez siebie pytania i przez to po części uzupełnić temat wątku i w miarę możliwości odpowiedzieć innym. Otóż sprawa Boga Filozofów jak wiadomo nigdy nie została postawiona w sposób jednoznaczny tj. każdy z nich miał swoją wizję Boga. Jest to oczywiście jak najbardziej zgodne z duchem filozofii - filozofia może zajmować sie wszystkim tym co człowiek jest sobie w stanie wymyśleć bez względu czy komuś wydaje się to sensowne w danym momencie czy bezsensowne. (podkreślam może - wcale nie musi). Wynika to oczywiście z braku jednoznacznych kryteriów jakie treści niosą sens a jakie nie (w ogólności brak jednoznacznej definicji prawdy - wystarczy wspomnieć że Woleński poświęca prawie całą swoją ostatnią monografię pt "Epistemologia" koncepcji prawdy (ok 500 stron) i jak można przewidzieć nie dochodzi do sedna - bo i chyba takiego ambitnego zadania sobie nie stawia). Z tego jak widać uprawianie "filozofii Boga" mieści się jak najbardziej w obszarze filozoficznych dysput. Oczywiście wąsko rozumiany "racjonalizm" mógłby odrzucać takie dywagacje, jednak nie jest to krok w dobrym kierunku (ale to inny temat). Dla mnie wystarczającym powodem akceptacji "boga filozofów" jest możliwość (bardzo pociągajaca) rozważania abstrakcyjnych idei - oczywiście jest kwestią wyboru jak bardzo abstrakcyjnych i wyszukanych (dla jednych może to być Bóg absolutu, miłości, zbawienia ....itp) Może zwulgaryzuje ale mogę powiedzieć, że z tego punktu widzenia Bóg jest pewną konstrukcją myśli człowieka tak jak konstrukcją myśli człowieka jest matematyka. Swoją droga jest to temat sam w sobie warty osobnego wątku. Jak już pobieżnie z tego widać ideea takiego Boga nie za bardzo mieści się w schematach proponowanych przez religie dogmatyczne. Bóg w nich ukazany to Bóg bez "polotu", "sztywny" zamknięty w schematach i to najgorszego antropomorficznego typu. Dlatego jak najbardziej zgadzam się ze słowami Aristojosa " Jeżeli Bóg istnieje to myslę, że bardziej cieszy się z tego, że staramy się wykorzystywać nasz rozum niż ślepo Weń wierzyć." Z drugiej strony Patty M. (i nie tylko ona) wkracza w obszar teologii egzystencjalnej. Oczywiście świadomość istnienia oraz braku wyraźnego sensu tegoż sprzyja pewnym trywialnym kontestacjom typu: "Zły demiurg" (E. Cioran się kłania). Trywialna - bo narzucająca się w pierwszej chwili. Bóg stworzył mnie bo mnie kocha ale skazuje mnie na cierpienie - jest to oczywiście wyraźny nonsens. Muszę wyraźnie powiedzieć w tym miejscu, że nigdy nie przekonały mnie wyjaśnienia tej kwestii proponowane przez chrześcijaństwo.Zresztą postawone pytanie o cel stworzenia człowieka (lub czegokolwiek innego) na pewno wiąze się z powyższym organicznie. Sprawy te na pewno nie są jednoznaczne i proste i wymagały by osobnego wątku. Kwestia ostatnia słowa A. Bogusławskiego : "Najbardziej genialne intelektualne spekulacje (rozum), są tylko spekulacjami (hipotezami) dopóki nie zostaną zweryfikowane przez praktykę. Dlatego najlepszym narzędziem ludzkiego poznania jest nauka" No brzmi to trochę jak manifest "Koła Wiedeńskiego". I były by zapewne słuszne gdyby wszystkie intelektualne spekulacje dały się zweryfikować przez praktykę - ideał nauki, ale jak wiadomo tak nie jest. Wielkiego wybuchu raczej nie zweryfikujemy możemy co najwyżej wnosić o poprawności modelu na podstawie weryfikacji cząstkowych. Tu jednak wkraczamy w obszar filozofii i metodologii nauki. W kontekscie tematu wątku jest o tyle ciekawe, że powstaje pytanie dualne do pytania: Czy kontemplacja nauki wystarcza do poznania Boga ? mianowicie Czy postęp nauki wyklucza w (sposób asymptotyczny) możliwość jakiegokolwiek istnienia Boga ? Nie trzeba dodawać, że na pewno zmienia obraz Boga ale jest to zmiana nie Boga tylko jego ludzkich wyobrażeń. Czy idea Boga filozofów nie zbliża się do ideei współczesnej nauki tj. trwanie bezczasowe -wczesny wszechświat, bezprzyczynowe -mechanika kwantowa, wielopłaszczyznowe - dualizm korpuskularno falowy itp. (niestety ale trudno zmieścić wszystkie myśli w jednej krótkiej wypowiedzi dlatego zapewne c.d.n )
|
| IQ955 (2355 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > Ale są ludzie niezdolni do świadomych wyborów, nie potrafiący odróżnić dobra od zła.Ja sie obawiam, że jest troche gorzej. Nawet zakładając, że jestem świadomy, dość często nie wiem (mimo najlepszych chęci), czy robię dobrze, czy źle. > Lepiej mieć niż nie mieć.> AIDS też?!> Nie dacie mi spokoju z tymi tekstami w stopce?Ja nie dam, bo jeśli korespondujesz ze mną, to sytuacja się zmieniła; czuję się więc, jakby ktoś do mnie mówił Zygmuś, albo Małgosia. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek] |
| sceptymucha | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | Jest tylko jeden problem- jesli koncepcja boga, czy to filozoficzna czy religijna, nie uwzglednia realiow swiata, w ktorym zyjemy, to jest do kitu i uczciwosc nakazuje wskazywac na jej slabosci. Z tym, ze koncepcje bostwa tworzone przez filozofow maja przewage nad tymi religijnymi, ze masy wyznawcow nie probuja ich(lub konsekwencji z nich wynikajacych) wcielac na sile w zycie. Pozdrawiam |
| $kRz@tEi$tK@ (5585 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | Gdymyśmy wierzącego spytali co jest dal niego bogiem, odpowiedziałby z pewnością, że ten który siedzi w niebie i czeka na niego po śmierci. Ja odpowiedam, że dla mnie bogiem jest rozum, bo w niego wierze, ale opierając się na wielu tysiącach lat i obserwując zjawiska. Myślę, że podobnie myśleli znani nam filozofowie itp. Wątpie, żeby którykolwiek, chcąc udowodnić, że świat jest materialny i nie stworzyło go 'coś', wierzył w niematerialnego boga, który istnieje tylko w głowie.
"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..." |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > Ja sie obawiam, że jest troche gorzej. Nawet zakładając, że jestem świadomy, dość często nie wiem (mimo najlepszych chęci), czy robię dobrze, czy źle.To czego Jesteś świadomy? > Ja nie dam, bo jeśli korespondujesz ze mną, to sytuacja się zmieniła; czuję się więc, jakby ktoś do mnie mówił Zygmuś, albo Małgosia.  A teraz to ja nie rozumiem... NIE KLIKAĆ |
| IQ955 (2355 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > >Ja sie obawiam, że jest troche gorzej. Nawet zakładając, że jestem świadomy, dość często nie wiem (mimo najlepszych chęci), czy robię dobrze, czy źle.> To czego Jesteś świadomy?Tego, co wybieram. > >Ja nie dam, bo jeśli korespondujesz ze mną, to sytuacja się zmieniła; czuję się więc, jakby ktoś do mnie mówił Zygmuś, albo Małgosia.  > A teraz to ja nie rozumiem...Coś widocznie źle zaadresowałem - to miała być odpowiedź, dla Patty Matheson.
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek] |
#22 1 na 1 | aristojos (16 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | Faktycznie Bóg jest w swojej konstrukcji podobny do matematyki. Większość opisujących go słów zaczyna sie na wszech- co sugeruje jakąś nieskończonośc, a jak wiadomo liczby też są nieskończone. Byc może Bóg to jakieś gigantyczne "alef zero"? Religie monoteistyczne, z wyjątkiem islamu, zakładają że ludzie są jedynymi inteligentnymi i najbardziej ukochanymi przez Stwórcę istotami. Tu można się zastanowić czy istnieją inne, pozaziemskie cywilizacje. Być może nie istnieją, ale to że nie mamy z nimi kontaktu nie musi oznaczać, że to prawda. Biorąc pod uwagę ogrom Wszechświata, nierozsądne byłoby myślenie, że tylko na Ziemi istnieje życie. Dość tych kosmicznych rozważań. Otóż, jeżeli okaże się, że istnieją obce, inteligentne cywilizacje to padają wszyskie monoteistyczne religie świata. Są dwie możliwości. Albo, np. Kościół katolicki uzna że obcy sa wysłannikami Boga, albo wszyscy wierzący fundamentaliści popełnią zbiorowe samobójstwo nie będąc w stanie tego strawić. A co do cierpienia. Oczywiście na myśl nasuwa sie oklepane pytanie: jeżeli Bóg nas kocha to dlaczego jest tyle cierpienia jest na świecie? Dla mnie jako człowiek rozumnego odpowiedź w stylu, że cierpienie jest wynikiem grzechu pierworodnego, za to że ktoś tam kiedyś zerwał jakiś owoc jest niedorzeczne. Dla wielu z Was pewnie też. To jest tak jak bym miał syna i co jakiś czas zrzucałbym go ze schodów za to że żyje i za to, że cierpienie uszlachetnia. Nonsens. Z kolei gdyby mój syn np. powiedział nauczycielce że jest głupia, to czy gniewałbym się na niego do końca życia? Nonsens. Tłumaczenia chrześcijaństwa na ten temat sa niedorzeczne. Bo jeżeli to ludzie zgrzeszyli, to dlaczego zwierzęta też umierają? Wizerunek Boga kreowany przez religie monoteistyczne jest dość płytki, nie do przyjęcia dla racjonalisty, ale odpowiedni dla ludzi wierzących w zabobon i tym podobne praktyki. Dla ludzi, dla których "alfą i omegą" są księża z całym swoim zespołem dogmatów, przesądów, zakazów i nakazów. Dla ludzi, którzy boją się samodzielnie myśleć i żyć; dla ludzi dla których, ich religia, nawet najbardziej absurdalna i niezrozumiała, jest wygodną pępowiną poczucia więzi z innymi podobnymi do nich.
Filozofia i wiedza przeznaczone są tylko dla wybrańców, |
#23 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > Gdymyśmy wierzącego spytali co jest dal niego bogiem, odpowiedziałby z pewnością, że ten który siedzi w niebie i czeka na niego po śmierci. Ja odpowiedam, że dla mnie bogiem jest rozum, bo w niego wierze, ale opierając się na wielu tysiącach lat i obserwując zjawiska.TO róznimy się tylko tym, że moim Bogiem jest Rozum, a nie rozum. Wątpie tylko czy w materializmie w ogole istnieje rozum w ktory tak wierzysz. Wg materialistów istnieje tylko materia a materia w sensie potoczonym, to to co zjamuje określone miejsce w przestrzeni i posiada wymiary, co może być zmierzone, jest podzielne, to co można przesuwać z miejsce na miejsce. Z tego wynika, że Ty rozumu nie masz. Tylko Ci się wydaje, że go masz. Znasz taki stary dowcip: Pewnego razu chłopi z pewnej wsi zebrali się w remizie strażackiej, że by wysłuchać prelekcji przedstawiciela stowarzyszenia ateistów. Prelegent rozpoczął tak:Towarzysze. Czy wy mnie widzicie? Widzimy - odrzekli chórem chłopi. No bo ja jestem - zakonkludował prelegent. A czy Boga wy widzicie? Nie widzimy - odrzekli chłopi. No bo go nie ma - stwierdził prelegent, dumnie wodząć wzrokiem po zebranych. W pewnej chwili wstał Jasio, o którym mówiono, że jest głupi i zapytał. A pana prelegenta to wy chłopi widzita? Widzim odrzekli chłopi. A jego rozum wy widzita? Nie widzim - stwierdzili chłopi. Ano bo pan prelegent rozumu nie ma. Jasio usiadł a prelegent zakończył spotkanie i wyszedł. Moze wg Ciebie  rozum jest wytworem mózgu jak żółc jest wytworem wątroby  Ale to trąci myszką. > Myślę, że podobnie myśleli znani nam filozofowie itp. Wątpie, żeby którykolwiek, chcąc udowodnić, że świat jest materialny i nie stworzyło go 'coś', wierzył w niematerialnego boga, który istnieje tylko w głowie.No, ale wierzący wierzą w Boga, żywego, rzeczywistego, nie stworzonego przez mysl człowieka. Poza tym znamy filozofów teistów jak i filozofów materialistów. Weźmy dwa rodzaje poglądów na świat obecnych w filozofii jak np.: - teistyczny pogląd na świat o podkładzie idealistycznym (rozwijali tacy filozofowie jak: Platon, Plotyn, św. Augustyn, św. Tomasz, Spinoza, Kant i Scheler) - materializm (Demokryt, stoicy, Hobbes, Spencer). |
#24 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | @@@ > Kwestia ostatnia słowa A. Bogusławskiego:> >>>"Najbardziej genialne intelektualne spekulacje (rozum), są tylko spekulacjami (hipotezami) dopóki nie zostaną zweryfikowane przez praktykę. Dlatego najlepszym narzędziem ludzkiego poznania jest nauka"> No brzmi to trochę jak manifest "Koła Wiedeńskiego". I były by zapewne słuszne gdyby wszystkie intelektualne spekulacje dały się zweryfikować przez praktykę - ideał nauki, ale jak wiadomo tak nie jest. Wielkiego wybuchu raczej nie zweryfikujemy możemy co najwyżej wnosić o poprawności modelu na podstawie weryfikacji cząstkowych.Muszę przyznać, że swój światopogląd budowałem także pod wpływami "Koła Wiedeńskiego", choć później też sporo wartościowego powiedziano, a część z tego udało mi się poznać, przemyśleć i przyswoić sobie. Ale najbardziej wpłynęły na moje poglądy osiągnięcia nauki ostatnich dekad. Polecam np. zapoznanie się z pracami polskiego filozofa nauki Bernarda Korzeniewskiego. Z dużym uznaniem czytam Pańskie wypowiedzi i dlatego mam prośbę o dokładne przeanalizowanie tego co powiedziałem i nie wyinterpretowanie z moich postów tego czego one nie zawierają: Nie zauważam większych sprzeczności pomiędzy moim, zacytowanym przez Pana stwierdzeniem, a Pańską krytyczną jego oceną: > I były by zapewne słuszne gdyby wszystkie intelektualne spekulacje dały się zweryfikować przez praktykę - ideał nauki, ale jak wiadomo tak nie jest. Wielkiego wybuchu raczej nie zweryfikujemy możemy co najwyżej wnosić o poprawności modelu na podstawie weryfikacji cząstkowych.Weryfikacji dokonuje się różnymi metodami. Ważne, że dokonywana jest za pomocą zmysłów (uzbrojonych w narzędzia) i daje się w tych samych warunkach powtórzyć. Inaczej teorie pozostają hipotezami. **************** > Czy kontemplacja nauki wystarcza do poznania Boga ? mianowicie Czy postęp nauki wyklucza w (sposób asymptotyczny) możliwość jakiegokolwiek istnienia Boga ? Nie trzeba dodawać, że napewno zmienia obraz Boga ale jest to zmiana nie Boga tylko jego ludzkich wyobrażeń. Czy idea Boga filozofów nie zbliża się do idei współczesnej nauki tj. trwanie bez czasowe -wczesny wszechświat, bez przyczynowe -mechanika kwantowa, wielo płaszczyznowe - dualizm korpuskularno falowy itp.Muszę przyznać natomiast, że nie rozumiem zupełnie całego powyższego akapitu. Jak dla mnie jest zbyt mądry. A ponadto nie rozumiem zawartego w nim określenia: Co to jest "kontemplacja nauki"? Zajmuje się od wielu lat popularyzacją nauki, ale tego określenia nie znam i nie rozumiem. Dalej Pan pyta: > Czy idea Boga filozofów nie zbliża się do idei współczesnej nauki.Odpowiedź jest bardzo prosta. Zależy to od tego, co uważa Pan za naukę. Gdy zgadza się Pan z np. Davidem Ray Griffinem i jego naturalizmem religijnym. Wówczas ideę Boga z nauką można łatwo pogodzić, choć wątpię, że zgodziliby na to chrześcijanie. Natomiast naturalizm ontologiczny podstawowa metoda antyteleologicznego poznawania i rozumienia świata zdecydowanie istnienie Boga wyklucza. No cóż to kwestia wyboru, a wybór zależy od Pana. Pisze Pan: > Dla mnie wystarczającym powodem akceptacji "boga filozofów" jest możliwość (bardzo pociągająca) rozważania abstrakcyjnych idei - oczywiście jest kwestią wyboru jak bardzo abstrakcyjnych i wyszukanych (dla jednych może to być Bóg absolutu, miłości, zbawienia ....itp)> Może zwulgaryzuje ale mogę powiedzieć, że z tego punktu widzenia Bóg jest pewną konstrukcją myśli człowieka tak jak konstrukcją myśli człowieka jest matematyka.Zgoda, że rozważnie abstrakcyjnych idei może być atrakcyjne, ale czy zaraz dlatego muszę zaakceptować "boga filozofów". No cóż to kwestia wyboru. A dalej napisał Pan: > Jak już pobieżnie z tego widać idea takiego Boga nie za bardzo mieści się w schematach proponowanych przez religie dogmatyczne. Bóg w nich ukazany to Bóg bez "polotu", "sztywny" zamknięty w schematach i to najgorszego antropomorficznego typu.Naprawdę ma Pan tak wielką wyobraźnię, aby poważnie przyjąć koncepcję transcedentalnej inteligencji, niepoznawalnej zmysłowo, a oddziaływującej na rzeczywistość i interesującej się naszym morale. Proszę wybaczyć, ale dla mnie bardziej prawdopodobnym, jest już Bóg bez "polotu", "sztywny" zamknięty w schematach i to najgorszego antropomorficznego typu, czyli np. osobowy Bóg chrześcijaństwa. Wszechświat jest dostatecznie skomplikowany, aby potrzebna byłaby mu jeszcze idea "boga filozofów". Natomiast wielu ludziom potrzebna jest idea "Boga religii", tą komplikację świata zdecydowanie upraszczająca.
Miłego wieczoru życzę. |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > >>Ja sie obawiam, że jest troche gorzej. Nawet zakładając, że jestem świadomy, dość często nie wiem (mimo najlepszych chęci), czy robię dobrze, czy źle.> >To czego Jesteś świadomy?> Tego, co wybieram.Na jakiej podstawie, skoro nie jesteś pewien czy to dobre, czy złe? > Coś widocznie źle zaadresowałem - to miała być odpowiedź, dla Patty Matheson.Była dla Niej, ale czytam i nie łapię puenty... NIE KLIKAĆ |
| Ocykan (3528 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > sprzeczność moich uczuć z bożą moralnością.Zdecyduj się, czy według Ciebie Bóg istnieje i Twoje uczucia są sprzeczne z Jego moralnością, czy też nie istnieje, w związku z czym nie istnieje żadna "boża moralność" i mówienie o jej sprzeczności z Twoimi uczuciami jest typowym błędem logicznym. |
| LEGION (3161 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > TO róznimy się tylko tym, że moim Bogiem jest Rozum, a nie rozum.Różnica niby niewielka, ale istotna: rozum można czcić i wypada używać. Rozum już tylko czcić, bo używać już nie bardzo... > Wg materialistów istnieje tylko materia a materia w sensie potoczonym, to to co zjamuje określone miejsce w przestrzeni i posiada wymiary, co może być zmierzone, jest podzielne, to co można przesuwać z miejsce na miejsce. Z tego wynika, że Ty rozumu nie masz.Materia jest tylko budulcem połączonym w różne struktury. Nie wynika z tego wcale, że rozum nie istnieje. Dowcip śmieszny, ale zauważmy, że: 1)prelegenta widzimy 2)widzimy Jego działanie 3)ocenić możemy jako rozumne i planowe(nie wnikając w pozom owego rozumu) > Moze wg Ciebie rozum jest wytworem mózgu jak żółc jest wytworem wątroby  > Ale to trąci myszką.Dlaczego? Nie rozumiem. Myśli nie powinny poddawać się modzie, bo to dowodzi ich słabości. NIE KLIKAĆ |
| Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | @@@ Pod spodem znajdzie Pani wyjaśnienia Teresy: > Wątpie tylko czy w materializmie w ogole istnieje rozum w ktory tak wierzysz.> Wg materialistów istnieje tylko materia a materia w sensie potoczonym, to to co zjamuje określone miejsce w przestrzeni i posiada wymiary, co może być zmierzone, jest podzielne, to co można przesuwać z miejsce na miejsce. Z tego wynika, że Ty rozumu nie masz. Tylko Ci się wydaje, że go masz.Będąc materialistą (a materia "jest to obiektywna rzeczywistość dana nam we wrażeniach", a nie "to co zjamuje..........") zauważam sporo więcej rozumu u 16 latki (bładzi, czasem sporo, ale ciągle poszukuje), niż u Teresy, która swojego wieku woli nie podawać. To oczywiście tylko subiektywna ocena racjonalisty - materialisty. Według naturalistów ontologicznych, czyli ludzi opierających swoje poglądy na nauce, zwanych przez Teresę "materialistami", "fizykalistami" i jeszcze inaczej z naszą świadomością, będącą podstawą naszego rozumu, sprawa jest dosyć skomplikowana: Kierująca naszymi działaniami dwukilogramowa masa komórek nerwowych i ich wypustek jest najwspanialszym, a zarazem najbardziej tajemniczym wytworem ewolucji. Z organizacji układu nerwowego wyłania się umysł, będący funkcją mózgu. Świadomość jest wytworem materii. Filozoficznie są to różne byty i niemożliwością jest sprowadzenie jednego do drugiego. Powstają pytania: Jak dwie całkowicie różne rzeczy wpływają na siebie. Jak powiązać wewnętrzną konceptualną świadomość z ciałem, w tym z mózgiem? Jak świadomość porusza np. ręką czy nogą? Umysł i świadomość ludzka są efektem działalności niezwykle złożonego układu, którego istnienie wyjaśnić można cudem lub odwołując się do ewolucyjnego wyjaśniania zjawisk - teorią przyczynowo-skutkową. Pomiędzy sprawnym działaniem organicznej złożoności adaptacyjnej a sposobem jej powstania zachodzi związek przyczynowy. Nie sposób przecenić w nim roli pamięci. Począwszy od przekazu genetycznego, aż po memetyczny jest ona podstawą replikacji, a więc organicznego uporządkowania i rozwoju. Uznając, że człowiek jest częścią świata ożywionego, nie znajdujemy podstaw do wyłączania umysłu z zasad ewolucyjnego wyjaśniania zjawisk. Biologiczny podział na ciało i umysł nie istnieje.A Teresę porusza otrzymana od Rozumu dusza. Prosto, łatwo i przyjemnie. Wybór należy do Ciebie.
Ciekawych refleksji nad rozumem i rozumnością życzę. Miłego dnia. . |
| Jan B (383 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > to dzisiaj do rozwiązywania kwestii filozoficznych w coraz większym stopniu stosuje się wyłącznie metody naukowe.Nie widzę do których w szczególności. Ma Pan na myśli np. problem identyczności w czasie, problem istnienia różnych rzeczy w tym samym miejscu, czy tzw. mind-body problem? Czy po prostu spór o uniwersalia? Zresztą naukowcy od tej "mocy" im nadanej sami zaczęli filozofować. Naukowcy wierzą w różne dziwne rzeczy, np. w zasadę przyczyny i skutku, chociaż nie jest ona zawarta w rzeczach tylko w umyśle. Kiedy natrafili na cząsteczki których zachowania nie da się wyjaśnić w tych kategoriach, to jedni ten fakt zbagatelizowali, twierdząc dalej że zasada ta zawsze działa "oprócz tego jednego przypadku", a kilku uznało, że te cząsteczki koniecznie muszą przechodzić do światów równoległych i stąd oczywiście ich nieuwarunkowane zachowanie. Jestem z tego powodu bardziej sceptyczny wobec nauki. |
#30 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Drogi myślących - Michał Heller | > >>>to dzisiaj do rozwiązywania kwestii filozoficznych w coraz większym stopniu stosuje się wyłącznie metody naukowe.> Nie widzę do których w szczególności. Ma Pan na myśli np. problem identyczności w czasie, problem istnienia różnych rzeczy w tym samym miejscu, czy tzw. mind-body problem? Czy po prostu spór o uniwersalia?Takie mądre sprawy, a gdzież ja bym sobie z nimi poradził. Tu to tylko Tereso-Dajmonion może się do tego ustosunkować, a może o czymś z tego wykazu już pisałem, ale zapomniałem, a Pan na moje szczęście nie zajrzał do moich postów. Chyba muszę nick zmienić na Andrzej B., aby przestać się kompromitować. Od samych początków rozważań nad światem rozmaici myśliciele próbowali rozróżniać wiedzę sprawdzalną od intelektualnych spekulacji i na różne sposoby określać kryteria naukowości. Nie było to łatwe, gdyż filozofia - poprzez analizę i znaczeniowy rozbiór - dąży do zrozumienia wyrażeń dotyczących istoty rzeczy i istotności ich natury. Stawia pytania, których najczęściej nie można rozstrzygnąć na drodze empirycznej. Dowody filozoficzne nie przypominają dowodów stosowanych w nauce opisowej, gdyż twierdzenia ontologiczne i epistemologiczne są wynikiem spekulatywnych rozważań, a nie metodyki naukowej. Nie polegają one ani na dowodzeniu formalnym, ani ich naukowej weryfikacji. Natomiast sama filozofia - zajmując się interpretacją najbardziej ogólnych zasad istnienia i porządku świata, oraz roli w tym świecie podmiotu poznającego, czyli nas samych - zasadniczo wpływa na tematy i metody badań naukowych.> Zresztą naukowcy od tej "mocy" im nadanej sami zaczęli filozofować. Naukowcy wierzą w różne dziwne rzeczy, np. w zasadę przyczyny i skutku, chociaż nie jest ona zawarta w rzeczach tylko w umyśle. Kiedy natrafili na cząsteczki których zachowania nie da się wyjaśnić w tych kategoriach, to jedni ten fakt zbagatelizowali, twierdząc dalej że zasada ta zawsze działa "oprócz tego jednego przypadku", a kilku uznało, że te cząsteczki koniecznie muszą przechodzić do światów równoległych i stąd oczywiście ich nieuwarunkowane zachowanie. Jestem z tego powodu bardziej sceptyczny wobec nauki.Muszę przyznać, że dosyć zabawne argumenty.Czy jest Pan bardziej sceptyczny wobec nauki niż są sami uczeni. Nie sądzę, aby było to możliwe, ale wiara umożliwia każdą spekulację i doskonale znane mi są różne postawy teistów wobec nauki. Uczeni doskonale zdają sobie sprawę z zawodności ludzi i ich zmysłów, dlatego obwarowali uprawianie nauki tyloma kryteriami, a i prawda nauki jest skromną prawdą, pisana jest małą literą i obowiązuje tylko tu i teraz, a jeszcze po spełnieniu szeregu warunków. Np. nie wolno porównywać hipotez z naukowymi prawdami - dzieli je długotrwały proces falsyfikacji i eksperymentalnej weryfikacji. Obszar niewiedzy nauki jest jeszcze ogromny, a mój bezgraniczny, ale z tego wcale nie wynika, że w te obszary racjonalistom wolno jakieś bajeczki wkładać. Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.
Miłego dnia życzę. |
1 2 3 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|