Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zamartwychwstanie Jezusa czy halucynacje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
18-10-2017 12:24akron (3 punktów)Zamartwychwstanie Jezusa czy halucynacje
Ocena 1 na 1
Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie jest wasze zdanie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go
>po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie
>jest wasze zdanie?

Należałoby raczej najpierw wykazać, że rzeczywiście go widywali - a nie tylko mówili, że widywali. Niektórzy widywali na pewno - ludzie różne widzenia miewają, i żadne poczucie winy nie jest potrzebne do wywołania wizji. Natomiast inni tylko się pod nich podczepiali, żeby nie być gorszymi. Widocznie ci widujący Jezusa byli bardziej charyzmatyczni, albo po prostu sympatyczniejsi od tych, co widywali Mitrę czy Serapisa. Religia to taki dziwny zwyczaj, kiedy normalny człowiek zachowuje się tak, jakby miał schizofrenię i różne zwidy, chociaż wcale ich nie ma.
akron (3 punktów)
>>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go
>>po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie
>>jest wasze zdanie?
>Należałoby raczej najpierw wykazać, że rzeczywiście go widywali - a nie tylko mówili, że widywali. Niektórzy widywali na pewno - ludzie różne widzenia miewają, i żadne poczucie winy nie jest potrzebne do wywołania wizji.

Miałem na myśli apostołów którzy przecież uciekli kiedy Jezus został atestowani mogli się więc czuć winni jego śmierci stąd też mógł by się wziąć pomysł że Jezus umarł za grzechy.
18-10-2017 14:11 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Religia to taki dziwny zwyczaj, kiedy normalny człowiek zachowuje się tak, jakby miał schizofrenię i różne zwidy, chociaż wcale ich nie ma.

Jesteś pewien tego co pogrubione?
18-10-2017 14:18 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Religia to taki dziwny zwyczaj, kiedy normalny człowiek zachowuje się tak, jakby miał schizofrenię i różne zwidy, chociaż wcale ich nie ma.
>Jesteś pewien tego co pogrubione?
Chyba raczej jestem dość pewien. Zdecydowana większość ludzi wierzących, jakich znam, nigdy żadnych objawień nie miała. Co więcej, ci nieliczni, którzy mieli, wcale nie wzbudzają podziwu, ale raczej sceptycyzm z nutką politowania tych, co nie mieli. A jednak wierzą oni w prawdziwość widzeń, które mieli pewni starożytni (o ile ci rzeczywiście mieli...)
18-10-2017 14:43 
 Ocena 5 na 5
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale schizofrenia nie wymaga zwidów, a wierzenia religijne spełniają jej kryteria.

Wierzący nie są normalni. To choroba i to ciężka i w niektórych przypadkach póki co nieuleczalna (tzn nie znamy sposobu), a niektóre daje się wyleczyć, ale raczej niekonwencjonalnymi metodami i chyba niecelowo.
18-10-2017 16:56 
 Ocena-1 na 3
oportunista (1711 punktów)
"Wierzący nie są normalni..." Chciałbym być dobrze zrozumiany. Jeśli nie rozumiesz jakie jest kryterium normalności przyjęte w nauce i medycynie, zanim zaczniesz ferować wyroki, zapoznaj się z nimi. Dokładnie nie wiem, ale ateizm deklaruje jakiś 1% populacji ludzkiej. Do tej pory ich wkład w rozwój naszego gatunku jest prawie żaden i proszę mi nie wyjeżdżać z Ajnsztajnem, czy Darwinem. Ateizm być może jest tylko fanaberią, ale niekoniecznie, bo religijność jest nieodłączną biologiczną częścią każdego z nas, zaburzenie tej funkcji ma swoje implikacje. Słyszałeś kiedyś aby ktoś publicznie się żalił, że Bóg poskąpił mu rozumu, albo że jest wariatem.
18-10-2017 17:17 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>"Wierzący nie są normalni..." Chciałbym być dobrze zrozumiany. Jeśli nie rozumiesz jakie jest kryterium normalności przyjęte w nauce i medycynie, zanim zaczniesz ferować wyroki, zapoznaj się z nimi.

Są 2 znaczenia tego słowa. Jedno odnosi się do normy jako do przedstawicieli większości - jeśli większość jest zaburzona to zaburzenie to jest normalne wg tej definicji. Ja jednak jak łatwo się domyślić użyłem znaczenia normalności jako synonimu zdrowia psychicznego. I z tym jestem zapoznany - religia tylko z powodu poprawności politycznej nie jest uznawana za chorobę. Poprawność polityczna to bardzo szkodliwe, negatywne zjawisko.

>Dokładnie nie wiem, ale ateizm deklaruje jakiś 1% populacji ludzkiej.

No właśnie, nie wiesz wcale. Pomyliło Ci się całkowicie. W Europie i USA jest najwięcej ateistów, a dzikusów nie ma co wliczać do statystyki.

>Do tej pory ich wkład w rozwój naszego gatunku jest prawie żaden i proszę mi nie wyjeżdżać z Ajnsztajnem, czy Darwinem.

Skąd takie bzdury? Wyssałeś je z palca?

>Ateizm być może jest tylko fanaberią, ale niekoniecznie, bo religijność jest nieodłączną biologiczną częścią każdego z nas, zaburzenie tej funkcji ma swoje implikacje.

Teraz najbardziej poleciałeś. To, że jakaś cecha powstała ewolucyjnie nie oznacza, że jest właściwa. Ateizm to wyższy stopień rozwoju, do którego trafiają ludzie, którzy wyrastają z fideizmu czyli podludzkiej głupoty. Poza tym religijność nie jest częścią każdego z nas. Gdyby nie propaganda kulturowa to większość nie byłaby religijna. A, że większość to głupki podatne na taką propagandę, to tym bardziej świadczy przeciwko religii.

Poczytaj sobie o objawach chorób psychicznych i znajdź różnice między nimi a religijnością. Oczywiście nie znajdziesz, bo ich raczej nie ma (jak są to jakieś kosmetyczne).

>Słyszałeś kiedyś aby ktoś publicznie się żalił, że Bóg poskąpił mu rozumu, albo że jest wariatem.

A co?
18-10-2017 17:31 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Chciałbym być dobrze zrozumiany. Jeśli nie rozumiesz jakie jest kryterium normalności przyjęte w nauce i medycynie, zanim zaczniesz ferować wyroki, zapoznaj się z nimi.
Ach, fideista głoszący bzdety bez żadnego oparcia w rzeczywistości powołuje się na naukę (medycyna to gałąź nauki), paradne.
Ale cóż, powiedzmy sobie szczerze: wy co opowiadacie banialuki o bogach; a to jednym (pojedynczym czy potrójnym), a to o pińciu czy pińciuset jesteście wszyscy - każden jeden - normalni jak nie wiem co! I tylko ja pukający się w czoło na wasze pierdoły jestem nienormalny. Oczywista oczywistość!

>Dokładnie nie wiem, ale ateizm deklaruje jakiś 1% populacji ludzkiej.
Dokładnie też nie wiem, ale bezwynaniowcy to najliczniejsza grupa gdy chodzi o stosunek do wyznań. Bezwyznaniowców jest więcej niż wyznawców jakiejkolwiek pojedynczej religii świata.

>Do tej pory ich wkład w rozwój naszego gatunku jest prawie żaden
Do tej pory wkłąd myśli religijnej do dorobku poznawczego ludzkości jest nie prawie, ale dokładnie żaden. Biblioteki bełkotu religijnego to tylko bełkot właśnie

>bo religijność jest nieodłączną biologiczną częścią każdego z nas
Religijność biologiczną? No tiiaaa, czegóż się spodziewać po religijnym nieuku...

>zaburzenie tej funkcji ma swoje implikacje. Słyszałeś kiedyś aby ktoś publicznie się żalił, że Bóg poskąpił mu rozumu, albo że jest wariatem.
I to za przyczyną biologicznej religijności zapewne....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-10-2017 19:30 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>religijność jest nieodłączną biologiczną częścią każdego z nas...

Niby jaką częścią? Anatomiczną? Fizjologiczną? Behawioralną (ale wtedy związaną z czym?)


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-10-2017 17:26 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Ale schizofrenia nie wymaga zwidów, a wierzenia religijne spełniają jej kryteria.
>Wierzący nie są normalni. To choroba i to ciężka

Chyba inaczej rozumiemy normalność. Dla mnie normalny to ktoś mieszczący się w normie statystycznej, czyli jedynej istniejącej obiektywnie, a nie według czyjegoś widzi misie. W populacji w której nosi się majtki na głowie, noszący je na zadku jest nienormalny. W Polsce normą jest wiara, aczkolwiek "letnia", toteż jako wierzący jestem nienormalny, podobnie jak ktoś wierzący mocniej, niż wypada.

Chory natomiast to ktoś nienormalny, kto cierpi na skutek swego nienormalnego stanu bądź którego stan wkrótce doprowadzi do cierpienia. Starość nie jest chorobą, bo chociaż powoduje różne niedogodności, jest normalna. Leworęczność nie jest chorobą, bo chociaż jest nienormalna, nie powoduje istotnych niedogodności. Wiara ani nie przekracza jakichś norm, ani - oczywiście, jeśli nie jest nadużywana - nie prowadzi do cierpienia, tak samo jak picie alkoholu.
18-10-2017 17:40 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Chyba inaczej rozumiemy normalność. Dla mnie normalny to ktoś mieszczący się w normie statystycznej, czyli jedynej istniejącej obiektywnie, a nie według czyjegoś widzi misie.

Ja nie piszę o czyimś widzimisię, a norma ma 2 znaczenia jako słowo. Wg Twojej definicji norma może być czymś fatalnym i chorym, np w społeczeństwie samych psychopatów.

>Chory natomiast to ktoś nienormalny, kto cierpi na skutek swego nienormalnego stanu bądź którego stan wkrótce doprowadzi do cierpienia.

Bądź inni przez niego cierpią (są choroby, które przynoszą cierpienie tylko i wyłącznie otoczeniu w niektórych przypadkach socjopatii lub schizofrenii)

>Wiara ani nie przekracza jakichś norm, ani - oczywiście, jeśli nie jest nadużywana - nie prowadzi do cierpienia, tak samo jak picie alkoholu.

Zawsze prowadzi do cierpienia i nie da się nie nadużywać wiary. Nienadużywanie jej to nieużywanie jej wcale. Wiara jest tak aktywna jak LSD - wystarczą mikrogramy by dać silny efekt. Wiara to zło, z którego bierze się sporo cierpienia na świecie.
19-10-2017 06:20 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Ja nie piszę o czyimś widzimisię, a norma ma 2 znaczenia jako słowo. Wg Twojej definicji norma może być czymś fatalnym i chorym, np w społeczeństwie samych psychopatów.
"Psychopatią" nazywamy zespół cech psychicznych które utrudniają lub nawet uniemożliwiają zgodne z normami współżycie z resztą społeczeństwa. Gdyby wszyscy byli "psychopatami", normy byłyby inne, czyli w efekcie nikt nie byłby psychopatą. Tak samo, gdyby wszyscy byli złodziejami, to oznaczałoby, że inne jest rozumienie własności (albo wcale go nie ma) i nikt nie byłby złodziejem.

>>Chory natomiast to ktoś nienormalny, kto cierpi na skutek swego nienormalnego stanu bądź którego stan wkrótce doprowadzi do cierpienia.
>Bądź inni przez niego cierpią (są choroby, które przynoszą cierpienie tylko i wyłącznie otoczeniu w niektórych przypadkach socjopatii lub schizofrenii)
Dlatego takie rzeczy wolałbym nazwać zaburzeniem, niż chorobą.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>"Psychopatią" nazywamy zespół cech psychicznych które utrudniają lub nawet uniemożliwiają zgodne z normami współżycie z resztą społeczeństwa.

Dobra, ale nie czepiaj się na siłę słówek, tylko zastanów się nad znaczeniem. Pomijam już to, że ta definicja, na którą się powołujesz jest bez sensu, bo nie chodzi tak naprawdę o żadne głupie normy. To tylko nieudolny skrót myślowy. Z drugiej strony tak czy siak społeczeństwo, w którym nie ma żadnych norm i wszyscy lekceważą każdą normę jaka próbuje się pojawić, to społeczeństwo samych psychopatów. Czyli byłoby ono normalne, psychopatia jako lekceważenie norm byłoby normą (mowa właśnie o 2 znaczeniach słowa norma, gdzie jedno dotyczy większości, a drugie reguł).

>Gdyby wszyscy byli "psychopatami", normy byłyby inne, czyli w efekcie nikt nie byłby psychopatą. Tak samo, gdyby wszyscy byli złodziejami, to oznaczałoby, że inne jest rozumienie własności (albo wcale go nie ma) i nikt nie byłby złodziejem.

Miesza Ci się. Byłyby psychopatyczne normy, których i tak by nie przestrzegano, albo nie byłoby norm, ale i tak wszyscy byliby psychopatami, więc byłoby to normalne. Masz podstawowe problemy z logiką... Gdyby wszyscy byli złodziejami to wszyscy by nimi byli - bycie złodziejem byłoby wtedy czymś neutralnym moralnie.

>>>Chory natomiast to ktoś nienormalny, kto cierpi na skutek swego nienormalnego stanu bądź którego stan wkrótce doprowadzi do cierpienia.
>>Bądź inni przez niego cierpią (są choroby, które przynoszą cierpienie tylko i wyłącznie otoczeniu w niektórych przypadkach socjopatii lub schizofrenii)
>Dlatego takie rzeczy wolałbym nazwać zaburzeniem, niż chorobą.

Nie interesuje mnie jak coś wolisz nazywać. Już nie raz i nie dwa udowodniłeś, że lingwistycznie umiesz się tylko plątać i mylić znaczenia słów.
18-10-2017 21:46 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Wiara ani nie przekracza jakichś norm,...

Ależ przekracza - normy poznania. Jeśli wierzę, że jutro wzejdzie słońce, pozostaję w granicach indukcyjnych prawd, które podsuwa nam zdrowy rozsądek. Jeśli natomiast wierzę w nieśmiertelność duszy, kreację ex nihilo, nadprzyrodzone uzasadnienie norm moralnych, itp. - przekraczam normy poznania: przyjmuję coś za prawdę z powodów innych niż poznawcze. To jest epistemiczny odpowiednik podwójnej moralności: inna teoria poznania na użytek tego świata, i inna teoria poznania na użytek religijnej fikcji (generowanej przez emocje). Jest to rażące zwłaszcza w sytuacjach tzw. wykształconych ludzi, którzy w obliczu egzystencjalnych problemów tracą wszelkie poczucie krytycyzmu, z którym zapoznali się na uczelniach, cedując swe tzw. religijne wyobrażenia na wyobraźnię kapłanów rodem z neolitu.

>ani - oczywiście, jeśli nie jest nadużywana - nie prowadzi do cierpienia...

Gdyby zebrać cierpienie, którego przyczyną była religia, okazałoby się, że była ona wielkim nadużyciem, a bóg jedną z wielkich pomyłek w dziejach.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-10-2017 18:13 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Wierzący nie są normalni.



Ode mnie dostajesz... 'krzyżyk'.

"Drobner z krzyżykiem" - Internetowa Hurtownia Dewocjonaliów
18-10-2017 21:49 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ok, już daję kółko.
18-10-2017 22:04 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Ok, już daję kółko.

Dzięki

O
= Drobner, od teraz z aureolą
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ale schizofrenia nie wymaga zwidów, a wierzenia religijne spełniają jej kryteria.
>Wierzący nie są normalni. To choroba i to ciężka i w niektórych przypadkach póki co nieuleczalna (tzn nie znamy sposobu), a niektóre daje się wyleczyć, ale raczej niekonwencjonalnymi metodami i chyba niecelowo.

Nie mogę już edytować, więc dopiszę jeszcze zastrzeżenie jakie przyszło mi do głowy. Wiara jest nieintuicyjna, tzn jest niezgodna z naszymi najgłębszymi uczuciami, ale one z powodu wiary są tłumione i do tego procesu dochodzi zwykle w momencie gdy w dzieciństwie znajdujemy się w jakiejś społeczności i ona narzuca nam swoje reguły i dogmaty.

I teraz pomyślcie i zastanówcie się czy to co nazywacie chamstwem to faktycznie zła cecha. Ja bym to nazwał raczej lekceważeniem norm obowiązujących w danych społecznościach, co ma na celu wykazanie, że po prostu nie respektuję ich dennych wierzeń i pseudowartości. Jeśli możemy się dogadać na gruncie logiki i szczerych relacji (bez udawania "co to nie ja! jestem nieomylny!", które w necie jest bardzo powszechne, a co ciekawe w realu nie spotykam wielu takich kozaków, choć mam styczność z całym przekrojem społeczeństwa), to akceptuję różnice zdań. Nie da się jednak zaakceptować tego mechanizmu wyparcia, które wiąże się z wywyższaniem swojego ego kosztem argumentów w dyskusji. Wytykanie komuś sprzeczności i hipokryzji to przecież przejście na płaszczyznę logiczną czyli wspólną dla ludzi, która właśnie powinna ich jednoczyć. Jednak uniemożliwiają to te sprzeczności, brak argumentów i hipokryzja oraz emocjonalne reakcje w stylu "skoro ja nie mam argumentów to ty jesteś głupi i chamski". Czasem dochodzi się do momentu gdzie obie strony uznają, że tak naprawdę to nie wiadomo i że ja twierdze a, a ty twierdzisz b. Jednak z wierzącymi tak nie ma. I wiąże się to z brakami w logice, czyli tej społecznej płaszczyźnie. Ludzie aspołeczni to albo ludzie ponadprzeciętnie inteligentni, którzy dostrzegają głupotę społeczeństwa i ich denne pseudowartości i wymyślone pseudosensy i z tego powodu czują się osamotnieni (wraz z grupą swoich bliskich i ludzi podobnych sobie, bo nadal jako grupa stanowią mniejszość, a muszą współistnieć z masą plebsu), albo ludzie poniżej średniej, którzy logicznie nie mogą dorównać tej głupiej większości. Ci pierwsi muszą się hamować by nie być sobą, bo to uraża tych kretynów, a ci drudzy hamują się by nie wyszło na jaw, że są debilami.

Gdyby udało się zlikwidować prymitywne instynkty i wdruki stojące za wiarą, to ludzie musieliby uznać hierarchię między sobą i mogliby razem budować optymalne społeczeństwo. Niestety ludzie wierzący masakrycznie się tego boją. Próbują utrzymać swoje wyobrażenie siebie jako ludzi tak wartościowych, że musiał ich stworzyć sam doskonały Bóg. Moim zdaniem tutaj tak jak w większości zaburzeń prawdziwa przyjaźń i otwarta empatyczna postawa + zdolności psychologiczne mogą pomóc (ale nie w takiej formie, że pacjent zapisuje się do terapeuty, tylko na zasadzie faktycznej relacji z kimś bliskim). Ludzie wierzący niby mają znajomych, ale jeśli tak naprawdę wierzą, to ich relacje nie są szczere, tylko opierają się na powierzchowności i odgrywaniu społecznych ról wg schematów. Przełamanie tego betonu mogłoby pomóc, ale niestety polityczna poprawność utrzymuje ludzi w przekonaniu, że mają prawo do własnych wierzeń, nawet jeśli są sprzeczne i jawnie nieetyczne.
19-10-2017 06:28 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)
>>Ale schizofrenia nie wymaga zwidów, a wierzenia religijne spełniają jej kryteria.
>>Wierzący nie są normalni. To choroba i to ciężka i w niektórych przypadkach póki co nieuleczalna (tzn nie znamy sposobu), a niektóre daje się wyleczyć, ale raczej niekonwencjonalnymi metodami i chyba niecelowo.
>Nie mogę już edytować, więc dopiszę jeszcze zastrzeżenie jakie przyszło mi do głowy. Wiara jest nieintuicyjna, tzn jest niezgodna z naszymi najgłębszymi uczuciami
Z waszymi czyli czyimi? Z moimi jest niezgodna, dlatego jestem niewierzący. Czy brałeś czasem pod uwagę możliwość, że inni ludzie mają inne najgłębsze uczucia, niż ty? Pewnie nie, bo utożsamiasz się ze świadomością, a nie z konkretnym organizmem ludzkim. To właśnie praktyczne konsekwencje przyjęcia pewnej tożsamości.

>ale one z powodu wiary są tłumione i do tego procesu dochodzi zwykle w momencie gdy w dzieciństwie znajdujemy się w jakiejś społeczności i ona narzuca nam swoje reguły i dogmaty.
Reguły i dogmaty są narzucone, ale zazwyczaj nie kłócą się one z uczuciami WIĘKSZOŚCI osób poddawanych wychowaniu.

>I teraz pomyślcie i zastanówcie się czy to co nazywacie chamstwem to faktycznie zła cecha.
Tak, to faktycznie zła cecha.

>Ja bym to nazwał raczej lekceważeniem norm obowiązujących w danych społecznościach, co ma na celu wykazanie, że po prostu nie respektuję ich dennych wierzeń i pseudowartości.
Owszem, to całkiem niezła definicja chamstwa. Dokładnie to właśnie okazuje kark demonstracyjnie rozbijający butelkę po piwie na chodniku.

>Jeśli możemy się dogadać na gruncie logiki i szczerych relacji (bez udawania "co to nie ja! jestem nieomylny!", które w necie jest bardzo powszechne, a co ciekawe w realu nie spotykam wielu takich kozaków, choć mam styczność z całym przekrojem społeczeństwa), to akceptuję różnice zdań. Nie da się jednak zaakceptować tego mechanizmu wyparcia, które wiąże się z wywyższaniem swojego ego kosztem argumentów w dyskusji.

>Wytykanie komuś sprzeczności i hipokryzji to przecież przejście na płaszczyznę logiczną czyli wspólną dla ludzi, która właśnie powinna ich jednoczyć.
Na płaszczyźnie logicznej można powiedzieć: "Twoje zdanie ABC jest sprzeczne ze zdaniem ZXY. Sprzeczność występuje, bo coś tam, coś tam". To jest płaszczyzna logiczna. Natomiast jeśli mówimy: "Jesteś nielogicznym debilem, bo mówisz sprzeczności takie jak ABC i ZXY", to jest właśnie wywyższanie swojego ego kosztem argumentów w dyskusji.

>Jednak uniemożliwiają to te sprzeczności, brak argumentów i hipokryzja oraz emocjonalne reakcje w stylu "skoro ja nie mam argumentów to ty jesteś głupi i chamski".
Równie emocjonalna jest reakcja w stylu "skoro ja mam argumenty, przynajmniej takie, które mnie samego przekonują, to ty jesteś głupi i chamski".
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Ale schizofrenia nie wymaga zwidów, a wierzenia religijne spełniają jej kryteria.
>>>Wierzący nie są normalni. To choroba i to ciężka i w niektórych przypadkach póki co nieuleczalna (tzn nie znamy sposobu), a niektóre daje się wyleczyć, ale raczej niekonwencjonalnymi metodami i chyba niecelowo.
>>Nie mogę już edytować, więc dopiszę jeszcze zastrzeżenie jakie przyszło mi do głowy. Wiara jest nieintuicyjna, tzn jest niezgodna z naszymi najgłębszymi uczuciami
>Z waszymi czyli czyimi?

Z NASZYMI. Mowa o ludzkości.

>Czy brałeś czasem pod uwagę możliwość, że inni ludzie mają inne najgłębsze uczucia, niż ty?

Wszyscy ludzie mają podobne jeśli chodzi o te kwestie, a religia to oczywiście zmienia, ale wtedy te najgłębsze uczucia są wypierane, a człowiek posługuje się ich protezami religijnymi. O tym właśnie pisałem, wystarczyło doczytać.

>>ale one z powodu wiary są tłumione i do tego procesu dochodzi zwykle w momencie gdy w dzieciństwie znajdujemy się w jakiejś społeczności i ona narzuca nam swoje reguły i dogmaty.
>Reguły i dogmaty są narzucone, ale zazwyczaj nie kłócą się one z uczuciami WIĘKSZOŚCI osób poddawanych wychowaniu.

Skąd taki przewrotny wniosek? Otóż kłócą się i taka jest właśnie rola religii, bo gdyby się nie kłóciły to religia byłaby niepotrzebna. Ten Twój frondowy podtrolling staje się coraz bardziej marny

>>I teraz pomyślcie i zastanówcie się czy to co nazywacie chamstwem to faktycznie zła cecha.
>Tak, to faktycznie zła cecha.

Bo tak powiedziałeś? Wyjaśniłem poniżej, że nie jest zła, ale oczywiście nie umiesz czytać ze zrozumieniem, do czego zdążyłeś nas tu przyzwyczaić.

>>Ja bym to nazwał raczej lekceważeniem norm obowiązujących w danych społecznościach, co ma na celu wykazanie, że po prostu nie respektuję ich dennych wierzeń i pseudowartości.
>Owszem, to całkiem niezła definicja chamstwa. Dokładnie to właśnie okazuje kark demonstracyjnie rozbijający butelkę po piwie na chodniku.

To tak jakby napisać, że przemoc to gwałt i danie komuś liścia by się ogarnął. Znów nieudolnie próbujesz manipulować.

>>Wytykanie komuś sprzeczności i hipokryzji to przecież przejście na płaszczyznę logiczną czyli wspólną dla ludzi, która właśnie powinna ich jednoczyć.
>Na płaszczyźnie logicznej można powiedzieć: "Twoje zdanie ABC jest sprzeczne ze zdaniem ZXY. Sprzeczność występuje, bo coś tam, coś tam". To jest płaszczyzna logiczna. Natomiast jeśli mówimy: "Jesteś nielogicznym debilem, bo mówisz sprzeczności takie jak ABC i ZXY", to jest właśnie wywyższanie swojego ego kosztem argumentów w dyskusji.

Nieprawda. To jest jedynie poniżanie czyjegoś sposobu myślenia, który zawiera sprzeczność ABC i ZXY. Jeśli ktoś tak uważa to jest debilem, ale można się ogarnąć i przyznać rację rozmówcy, że wcale tak nie uważamy, tylko się pomyliliśmy. Jednak niektórzy są tak silnie utożsamieni z ego (narcyzi, psychopaci, schizole), że bronią go i automatycznie przy tym bronią sprzeczności ABC i ZXY i wtedy to potwierdza moje słowa o debilizmie, więc chamstwo traci wtedy swój walor chamstwa i staje się po prostu prawdomównością i logiką.

>Równie emocjonalna jest reakcja w stylu "skoro ja mam argumenty, przynajmniej takie, które mnie samego przekonują, to ty jesteś głupi i chamski".

Nieprawda, bo jeśli ktoś jest głupi i chamski i spokojnie tłumaczę czemu nie ma racji, to ten kto brnie w zaparte tylko potwierdza swoją głupotę. Nie potrzeba emocji by zauważyć głupotę, ale może Ty twierdzisz inaczej, bo ciągle Ci się te emocje włączają i przesłaniają logiczny osąd.
20-10-2017 06:24 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Z NASZYMI. Mowa o ludzkości.
Jakież więc to są najgłębsze uczucia wspólne całej ludzkości, z którymi jednakże typowa wiara jest niezgodna?

>>>I teraz pomyślcie i zastanówcie się czy to co nazywacie chamstwem to faktycznie zła cecha.
>>Tak, to faktycznie zła cecha.
>Bo tak powiedziałeś? Wyjaśniłem poniżej, że nie jest zła, ale oczywiście nie umiesz czytać ze zrozumieniem, do czego zdążyłeś nas tu przyzwyczaić.
Nie, nie wyjaśniłeś poniżej, że nie jest zła, poniżej podałeś definicję chamstwa, zresztą zgodną z moim rozumieniem tego słowa. Jeśli powiem "morderstwo to po prostu niezgodne z prawem zabicie człowieka wbrew jego woli", to nie jest to dowód na to, że morderstwo nie jest złe.

>To tak jakby napisać, że przemoc to gwałt i danie komuś liścia by się ogarnął. Znów nieudolnie próbujesz manipulować.
No tak, gwałt to przemoc i danie komuś z liścia to przemoc. Oczywiście różnią się natężeniem. Twoje chamstwo też jest mniejsze, niż karka z mojego przykładu, jesteś małym, niegroźnym chamisiem. Ale zasada jest taka sama. Nie jest mi znany przypadek, aby ktoś, kto dostał w pysk, stał się od tego, choćby chwilowo, bardziej ogarnięty. Bardziej wystraszony, bardziej agresywny, to tak, ale żeby ogarnięty?

>Nieprawda. To jest jedynie poniżanie czyjegoś sposobu myślenia, który zawiera sprzeczność ABC i ZXY.
Poniżanie nie należy do dziedziny logiki.

>Jeśli ktoś tak uważa to jest debilem, ale można się ogarnąć i przyznać rację rozmówcy, że wcale tak nie uważamy, tylko się pomyliliśmy.
Podobnie jak w przypadku dostania w pysk, nie jest mi znany przypadek, aby ktoś poniżony przyznał rację poniżającemu. No, chyba że ze strachu przed przemocą z jego strony, ale chyba nie o tym mówimy, bo przecież ciebie nikt się nie boi. Jeśli więc taki jest cel twych prób poniżania, to może warto rozważyć zmianę strategii, która jak dotąd okazała się w 100% nieskuteczna. Tylko że wątpię szczerze, że to jest cel.

>Nieprawda, bo jeśli ktoś jest głupi i chamski i spokojnie tłumaczę czemu nie ma racji, to ten kto brnie w zaparte tylko potwierdza swoją głupotę. Nie potrzeba emocji by zauważyć głupotę, ale może Ty twierdzisz inaczej, bo ciągle Ci się te emocje włączają i przesłaniają logiczny osąd.
Twoja zdolność dostrzegania wszędzie cudzych emocji (tylko nie swoich) wzbudza we mnie niegasnący podziw.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Z NASZYMI. Mowa o ludzkości.
>Jakież więc to są najgłębsze uczucia wspólne całej ludzkości, z którymi jednakże typowa wiara jest niezgodna?

Skup się: wiara bierze się w głowie "znikąd" jako gotowe wnioski przyjmowane jako prawda. Pozostałe sfery dotyczą już normalnego wnioskowania opartego na korelacjach, przyczynach i skutkach (mechanizmach). Naturalny sposób to ten drugi, a ten pierwszy jest patologią. Ludzie mają swoje naturalne uczucia (są różne, więc Twoje pytanie o to jakież to jest tyleż idiotyczne co pytanie jacy są ludzie), które są tłumione przez wiarę gdy są z nią niezgodne, a religia jest zawsze intuicyjnie częściowo zgodna, a częściowo nie i musi nastąpić dopasowanie - albo wiary pod faktyczne intuicje i przemyślenia, albo tych przemyśleń pod wiarę (i tego właśnie chcą kapłani i twórcy religii, tym jest właśnie psychomanipulacja).

Wolna wola jest niezgodna z każdym logicznym umysłem i ludzkimi uczuciami, bo tworzy uobiektowienie (czyli upodmiotowienie) świadomości, co prowadzi do powstania ego, którego mechanizmem jest wyparcie, zaprzeczenie i projekcja (wynika to z nielogiczności i obosieczności wiary w nielogiczne, irracjonalne bzdury). Prawdziwe uczucia są tłumione, a w treści świadomej utrzymuje się racjonalizacja wiary i mechanizmy dopasowania społecznego i swojej roli w świecie (to patologia dotykająca każdego fideistę)

>Nie, nie wyjaśniłeś poniżej, że nie jest zła, poniżej podałeś definicję chamstwa, zresztą zgodną z moim rozumieniem tego słowa.

Wyjaśniłem, a Ty nie umiesz chyba czytać:

\"olson\":
I teraz pomyślcie i zastanówcie się czy to co nazywacie chamstwem to faktycznie zła cecha. Ja bym to nazwał raczej lekceważeniem norm obowiązujących w danych społecznościach, co ma na celu wykazanie, że po prostu nie respektuję ich dennych wierzeń i pseudowartości. Jeśli możemy się dogadać na gruncie logiki i szczerych relacji (bez udawania "co to nie ja! jestem nieomylny!", które w necie jest bardzo powszechne, a co ciekawe w realu nie spotykam wielu takich kozaków, choć mam styczność z całym przekrojem społeczeństwa), to akceptuję różnice zdań. Nie da się jednak zaakceptować tego mechanizmu wyparcia, które wiąże się z wywyższaniem swojego ego kosztem argumentów w dyskusji. Wytykanie komuś sprzeczności i hipokryzji to przecież przejście na płaszczyznę logiczną czyli wspólną dla ludzi, która właśnie powinna ich jednoczyć. Jednak uniemożliwiają to te sprzeczności, brak argumentów i hipokryzja oraz emocjonalne reakcje w stylu "skoro ja nie mam argumentów to ty jesteś głupi i chamski". Czasem dochodzi się do momentu gdzie obie strony uznają, że tak naprawdę to nie wiadomo i że ja twierdze a, a ty twierdzisz b. Jednak z wierzącymi tak nie ma. I wiąże się to z brakami w logice, czyli tej społecznej płaszczyźnie.


>Jeśli powiem "morderstwo to po prostu niezgodne z prawem zabicie człowieka wbrew jego woli", to nie jest to dowód na to, że morderstwo nie jest złe.

I zamiast zrozumieć wytworzyłeś sobie ad hoc taką pseudoanalogię. Ech...

Spróbuj zrozumieć to co napisałem (masz teraz zacytowane), zamiast błaznować.

>>To tak jakby napisać, że przemoc to gwałt i danie komuś liścia by się ogarnął. Znów nieudolnie próbujesz manipulować.
>No tak, gwałt to przemoc i danie komuś z liścia to przemoc. Oczywiście różnią się natężeniem.

Taki tam drobny szczegół c'nie? szarleyujesz

>Twoje chamstwo też jest mniejsze, niż karka z mojego przykładu, jesteś małym, niegroźnym chamisiem.

Ja tylko wytykam głupotę fideistom - jest to pożyteczna rola. Czasem trzeba chamsko, skoro normalnie nie dociera. Potem młodzi będą mieli konflikty i wątpliwości związane z religią, wejdą i poczytają i moje posty mogą ich podnieść na duchu i wyedukować z podstaw racjonalizmu, które w dzisiejszym pseudoświecie dla wielu nie są oczywiste.

>Ale zasada jest taka sama. Nie jest mi znany przypadek, aby ktoś, kto dostał w pysk, stał się od tego, choćby chwilowo, bardziej ogarnięty. Bardziej wystraszony, bardziej agresywny, to tak, ale żeby ogarnięty?

Niewiele w takim razie widziałeś małolat. Właśnie najczęściej jest dzięki temu ogarnięty, zaczyna doceniać, że dostał tylko liścia i kontrolować się by nie dostać bardziej. Wtedy ten zliściowany w moment pojmuje o co chodziło liściującemu. W UŁAMKI SEKUND. Czyli rozumiał, tylko to wypierał. Mechanizm, który opisuję jest często odzwierciedlany w filmach, tylko zamiast liścia są tam często bardziej drastyczne metody jak np przystawienie lufy do skroni. W przypadku z lufą chodzi o zastraszenie, a w przypadku liścia raczej o zwrócenie uwagi na miejsce w szeregu.

>>Nieprawda. To jest jedynie poniżanie czyjegoś sposobu myślenia, który zawiera sprzeczność ABC i ZXY.
>Poniżanie nie należy do dziedziny logiki.

Należy, szczególnie w tym kontekście, którego nie zrozumiałeś. Prosta metafora i już ZaKotem się gubi.

>Podobnie jak w przypadku dostania w pysk, nie jest mi znany przypadek

Twoja niewiedza i nieznajomość faktów nie są argumentem w dyskusji, tylko wręcz przeciwnie

>>Nieprawda, bo jeśli ktoś jest głupi i chamski i spokojnie tłumaczę czemu nie ma racji, to ten kto brnie w zaparte tylko potwierdza swoją głupotę. Nie potrzeba emocji by zauważyć głupotę, ale może Ty twierdzisz inaczej, bo ciągle Ci się te emocje włączają i przesłaniają logiczny osąd.
>Twoja zdolność dostrzegania wszędzie cudzych emocji (tylko nie swoich) wzbudza we mnie niegasnący podziw.

Tylko nie swoich? No dziwne bym dostrzegał je wszędzie. Szczególnie, że nie mam aktywnych mechanizmów, które wskazuję rozmówcom. Emocje wyparcia, racjonalizowania, zaprzeczania itd są najpowszechniejsze i ściśle wiążą się z fideizmem. Nic dziwnego, że tak łatwo jest mi je dostrzec. Też mógłbyś się tego nauczyć, zamiast reagować mechanizmem uznania za złe tego co wydaje Ci się za trudne lub nieosiągalne.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci?
Tak samo, jak bez tego założenia.


To, co myślisz, ma wartość dla Ciebie, bo daje Ci szansę ustalenia JAK JEST.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie jest wasze zdanie?
Takie, że początkowe założenie trzeba udowodnić i, gdy już będzie wiadomo, że jest postacią historyczną, wtedy trzeba będzie udowodnić, że niektórzy, którzy go widywali też są postaciami historycznymi, oraz, że faktycznie go widywali, no bo przecież mogły to być halucynacje spowodowane poczuciem winy...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
18-10-2017 21:35 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To...
>Takie, że początkowe założenie trzeba udowodnić ...

Wszyscy* ludzie i wszystkie** logiki doskonale wiedzą, że dowodzi się tezy, a nie założenia...

'Duch' i 'duchologika' doskonale nie wiedzą...

Drobner, dowodowy

PS.
* normalni
** normalne
18-10-2017 21:56 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>początkowe założenie trzeba udowodnić

Ależ nie. Można coś założyć i rozważać konsekwencje założenia.
Dowód nie ma już w teorii nauki takiej mocy jak kiedyś:

Należy być krytycznym w stosunku do teorii, którymi zachwycamy się najbardziej.

pl.wikipedia.org/wiki/Krytyczny_racjonalizm

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-10-2017 22:23 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
No tak, ale z pkt widzenia historii i tego co jest źródłem historycznym, a kto postacią historyczną Duch Prawdy ma tu rację.
18-10-2017 23:11 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>początkowe założenie trzeba udowodnić
>Ależ nie. Można coś założyć i rozważać konsekwencje założenia.

#1
Na przykład można założyć ( ) Religię Prawdy.

#2
A w niej czytamy:
Duch Prawdy=Mankiewicz:
Ogólnie Religia to Wiara w Boga, o którego istnieniu nie wiemy, jedynie zakładamy, że istnieje Bóg=Duch (Duch, a więc coś abstrakcyjnego, niewyobrażeniowego), który jest stwórcą świata materialnego.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,660262


A. Gdzie Mankiewicz 'udowodnił owo początkowe założenie'?

B. Dlaczego Mankiewicz nie wymaga od siebie 'dowodu' swojego 'założenia', czego domaga się od innych?

To już nawet nie jest Kali, to jest cyjanKali...
Lecz zapewne Mankiewicz pozostaje w swoim mniemaniu 'uczciwy'.

Drobner, postać zgoła nieliteracka
19-10-2017 10:41 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>jedynie zakładamy, że istnieje Bóg

W gruncie rzeczy sofistyczna żonglerka słowna. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przyjąć przeciwne założenie. Tym tropem poszedł Dostojewski w swoim słynnym dictum: Jeśli boga nie ma, to wszystko wolno. Większość ludzi w tradycji religijnej uważa, że owo wszystko, to czyste zło (podając personifikacje typu Hitler, Stalin...). Ale skoro wszystko, to i - paradoksalnie dla wierzących - dobro, odpowiedzialność za siebie, humanizm (Sartre). Co więcej: skoro wolno wszystko, to wolno też wrócić ... do negacji wyjściowej tezy: skoro boga nie ma, to bóg jest.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Max Golonko (1811 punktów)
Człowiek niewyspany, zmęczony, zarazem wierzący w duchy, miewa sytuacje że zdrzemnie się podczas dnia, nawet na siedząco, albo pod wieczór i wtedy śni mu się wizyta znajomej osoby (mimo że o niej wie że zmarła). Jeśli potem ocknie się i nie jest pewna czy śniła czy rozmawiała naprawdę z wujkiem co umarł to głosi wśród znajomych tezę, że zmarły wujek ją odwiedził.

ZNAM TAKI PRZYPADEK Z AUTOPSJI - pracownica księgowości, z która często gadałem opowiedziała mi to (o jej wujku) jako rzekomy fakt odwiedzin ducha.
Drobner (19539 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną
>To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci?

A zakładamy że ci 'niektórzy ludzie' są postaciami historycznymi?
Czy nie?

Drobner, aksjomatyk
19-10-2017 20:26 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Drobner, aksjomatyk
Szanowny Drobnerze, nie zrozum mnie źle, że się czepiam albo coś, nic mi do tego. Tylko mnie ciekawi skąd ta wkurwiająca maniera podpisywania każdego postu "Drobner coś tam"? To jest jakieś kompulsywne czy coś? Oczywiście komuś może się to podobać i nie mam najmniejszego zamiaru ani oczywiście możliwości żebyś zmienił swoje przyzwyczajenia, ani nie ma to żadnego wpływu na to, że Cię cenię jako uczestnika tego forum, to po prostu ludzka ciekawość.
19-10-2017 21:02 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>>Drobner, aksjomatyk
>Szanowny Drobnerze... mnie ciekawi skąd ta wkurwiająca maniera podpisywania każdego postu "Drobner coś tam"?

Żeby wkurwiało.

Drobner, 'nieco' częściej zmieniający stopkę

PS.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,400796#w401129
20-10-2017 01:44 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Drobner, aksjomatyk
>>Szanowny Drobnerze... mnie ciekawi skąd ta wkurwiająca maniera podpisywania każdego postu "Drobner coś tam"?
>Żeby wkurwiało.
>Drobner, 'nieco' częściej zmieniający stopkę
>PS.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,400796#w40112

Jakże celna odpowiedź! podziwiać forumowicze! Mówię całkiem serio. Jeśli są tacy co tylko czytają stopki a nie treści wypowiedzi, to nie mamy o czym rozmawiać. Co powie ten ktoś na moją stopkę?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
19-10-2017 23:06 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>"Drobner coś tam"?

Szacowna tradycja...Na imię mi legion...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
21-10-2017 01:51 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>"Drobner coś tam"?
>Szacowna tradycja...Na imię mi legion...
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Opowieść o Legionie też jest z takim lekkim podtekstem, bo Jezus przychodzi do Legiona. Legion jest nagi.
Łuk. 8:27
27. A gdy wyszedł na ląd, zabiegł mu drogę pewien mąż z miasta, który był opętany przez demony i od dłuższego czasu nie nosił odzienia i nie mieszkał w domu, lecz w grobowcach.
(BW)

Zostają razem i skąd Legion wziął szatę?
Widocznie dał mu Jezus.
Łuk. 8:35
35. Ludzie wyszli zobaczyć, co się stało, i przyszli do Jezusa, i zastali tego człowieka, z którego demony wyszły, przyodzianego i przy zdrowych zmysłach, siedzącego u stóp Jezusa, i zlękli się.
(BW)

A potem następuję uzdrowienie niewiasty z krwotokiem.
Łuk. 8:43-44
43. A niewiasta, która miała krwotok od dwunastu lat i na lekarzy wydała całe swoje mienie, a nikt nie mógł jej uleczyć,
44. Podszedłszy z tyłu, dotknęła się kraju szaty jego, i natychmiast ustał jej krwotok.
(BW)

Kto tę kobietę w końcu uleczył? Szata Jezusa?
21-10-2017 02:36 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
Jolanta Komorowska: >>>>...

Dzień Drobny, zastałem Jolkę?
21-10-2017 08:33 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Jolanta Komorowska: >>>>...
>Dzień Drobny, zastałem Jolkę?
No jestem.
21-10-2017 01:11 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną
>>To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci?
>A zakładamy że ci 'niektórzy ludzie' są postaciami historycznymi?
>Czy nie?
>Drobner, aksjomatyk
>
O właśnie. Tu trzeba nawet założyć, że ci 'niektórzy ludzie' to święci i to ma sprawiać wrażenie, że są postaciami historycznymi. Czy z Ewangelistów można uczynić postacie historyczne?
A czy Biblia jest książką historyczną?
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci?

Co to znaczy postać historyczna? Ja rozumiem przez to postać, która miała swoją naturalną historię, jakiś splot rzeczywistych przyczyn, których jest skutkiem (rodzice, środowisko społeczne, itd.). Jezus z opisów Ewangelii - w przeciwieństwie do np. Cezara - nie jest postacią historyczną w tym sensie. Zakładając jego historyczność musisz jednocześnie założyć jakąś dziwaczną wersję świata, w której, podobnie jak w mitologii czy baśniach, nie obowiązują prawa przyrody. Postulujesz jakiś fikcyjny świat, w którym miałyby jednak funkcjonować naturalne sposoby wyjaśniania. Jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci? Skoro przyjąłeś fantastyczne założenia - możesz dalej snuć fantastyczną narrację... Bo mieli wgląd w jakiś ukryty świat, dostępny jedynie wybranym, bo anioł uchylał im powiekę trzeciego oka...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)
>Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy?
Abstrahując od wszystkiego powiedzianego powyżej, słyszałeś o jakimś innym przypadku halucynacji z poczucia winy? Bo ja nie. Nawet najbardziej fantastyczne opowieści wymagają jakiejś wewnętrznej spójności i paraleli do rzeczywistości.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy?
>Abstrahując od wszystkiego powiedzianego powyżej, słyszałeś o jakimś innym przypadku halucynacji z poczucia winy? Bo ja nie. Nawet najbardziej fantastyczne opowieści wymagają jakiejś wewnętrznej spójności i paraleli do rzeczywistości.

Tak, bo tu jest forum RACJONLISTÓW, dla przypomnienia.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Podczas paraliżu sennego wystepują halucynacje.
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go
>po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie
>jest wasze zdanie?

Dwa wydarzenia w jednym czasie.

Wybierz to co uważasz za słuszne.

14 Nisan
1/. ukrzyżowanie Jezusa

2/. Jezus w Jerozolimie na święcie Pascha, gdzie traci zaufanie do wszystkich'
Jan. 2:23-25
23. A gdy był w Jerozolimie na święcie Paschy [14 Nisan o zmierzchu], wielu uwierzyło w imię jego, widząc cuda, których dokonywał.
24. Ale sam Jezus nie miał do nich zaufania, bo przejrzał wszystkich
25. I od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku; sam bowiem wiedział, co było w człowieku.

15 Nisan - sabat
1/. Jezus w grobowcu; kobiety odpoczywają

2/. uczniowie rozmawiają z Jezusem i pytają, gdzie zorganizować wieczerzę
Mat. 26:17
17. A w pierwszy dzień Przaśników [15 Nisan] przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali: Gdzie chcesz, abyśmy ci przygotowali wieczerzę paschalną?

16 Nisan
1/. zmartwychwstanie Jezusa o świcie; anioł Pański odwalił kamień i usiadł na nim'

2/. wieczorem pojawia się Jezus z dwunastoma na wieczerzy
Mat. 26:20
20. A gdy nastał wieczór [16 Nisan], usiadł przy stole z dwunastoma uczniami.

16 Nisan wieczorem czyli już 17 Nisan Jezus ukazuje się uczniom jako zmartwychwstały i pokazuje im ręce i bok.
Jan. 20:19-20
19. A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie [17 Nisan] i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!
20. A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana.
Jan. 20:22-27
22. A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego.
23. Którymkolwiek grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane.
24. A Tomasz, jeden z dwunastu, zwany Bliźniakiem, nie był z nimi, gdy przyszedł Jezus.
25. Powiedzieli mu tedy inni uczniowie: Widzieliśmy Pana. On zaś im rzekł: Jeśli nie ujrzę na rękach jego znaku gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej w bok jego, nie uwierzę.
26. A po ośmiu dniach znowu byli w domu uczniowie jego i Tomasz z nimi. I przyszedł Jezus, gdy drzwi były zamknięte, i stanął pośród nich, i rzekł: Pokój wam!
27. Potem rzekł do Tomasza: Daj tu palec swój i oglądaj ręce moje, i daj tu rękę swoją, i włóż w bok mój, a nie bądź bez wiary, lecz wierz.

Wieczerza paschalna 16 Nisan i mycie nóg uczniom pokazuje Jezusa bez śladów po gwoździach i włóczni. Zdjął przecież szatę i przepasał się prześcieradłem. Sama symbolika mycia nóg nie ma znaczenia. Znaczenie ma wizerunek Jezusa tego dnia.
W jednym wypadku ślady po gwoździach i włóczni, a w drugim śladów brak.
Dodatkowo przecież bez tej tzw. ostatniej wieczerzy nie ma jak wydać Jezusa.
Wieczerza musi być, więc pomysł z ukrzyżowaniem Jezusa 14 Nisan nie wypalił, powiedzmy.
No i właśnie z tego powodu, że anioł Pański odwalił kamień i usiadł na nim' oceniam nauki z udziałem anioła Pańskiego negatywnie czy też po prostu są fałszywe.

Mat. 28:1-4
1. A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia [16 Nisan], przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób.
2. I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim.
3. A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg.
4. A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi.
(BW)

A anioł Pański to bardzo ważna postać. On przecież rozmawia z Hagar, Abrahamem, Jakubem, a potem Mojżeszem w krzewie, który płonął ale się nie spalał' i on prowadzi Mojżesza. On też jako zwolennik ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa pojawia się w Dz.Ap. i nawet wypuszcza Piotra z więzienia. Opis dokonań anioła Pańskiego jest bardzo przesadzony. No bo jeżeli nie wie gdzie był Jezus 16 Nisan to w zasadzie nic nie wie.
Nie wie, że 16 Nisan Jezus żył i Judasz również.
Grzegorz (5685 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci?

A czemu przykładowo po śmierci Aleksandra Wielkiego (którego historyczności nawet nie trzeba zakładać ) powstawały o nim różne legendy, w których m.in. odnalazł źródło wiecznej młodości, wzleciał do nieba czy wędrował przez kraj olbrzymów?

Oczywista różnica taka że o tych legendach mało kto wie - a nawet jak wie to traktuje właśnie jako legendy... ale może byłoby inaczej gdyby np. kończyły się wniebowzięciem Aleksandra i nakazem "idźcie i głoście" plus obietnicą nagrody za dobre wykonanie zadania
Drobner (19539 punktów)
>Jeśli założymy że Jezus jest postacią historyczną To jak wyjaśnić to że niektóry ludzie widywali go po jego męczeńskiej śmierci? Moim zdaniem były to halucynacje spowodowane poczuciem winy? A jakie jest wasze zdanie?

Ha! Mam nawet kilka zdań na ten temat!
Jednym z tych moich zdań jest to, że to nie były halucynacje, a najprawdziwszy real.

Jak to możliwe? Zwłaszcza u Drobnera?

Nieledwie zasygnalizuję tu pewną możliwość, jednak nie wprost, a w sposób wymagający pewnej samodzielnej egzegezy mojego wpisu.
(Wybaczcie - jam dziś po wielekroć ów kielich wznosił i tę wódkę mszalną pił...)

#1 w Kalwarii Zebrzydowskiej (co roku):



#2 Na planie "Pasji" M. Gibsona (co najmniej raz):



#3 w Biblii
Księga Ezechiela 8, 14
Następnie zaprowadził mnie do przedsionka bramy świątyni Pańskiej, mieszczącej się po stronie północnej, a oto siedziały tam kobiety i opłakiwały Tammuza.

#4 + Dionizja i inne corocznie obchodzone misteria (Attis, Adonis, Ozyrys, Mitra, a i Herakles...)

Drobner, zza scenariusza...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365