Kilka dni temu prezydent USA Donald Trump odmówił zatwierdzenia umowy zawartej w 2015 r. przez Iran, Wielka Brytanię, Francję, Niemcy, Rosję, Chiny, UE - oraz zapowiedział obłożenie Iranu ciężkimi sankcjami. Równocześnie Federica Mogherini - odpowiedzialna za politykę zagraniczną UE - oświadczyła iż USA nie mogą jednostronnie zerwać "nuklearnego dealu" z Iranem zawartego w 2015 r. Podkreśliła, iż " nie możemy sobie pozwolić - jako międzynarodowa społeczność - rozmontować porozumienie, które funkcjonuje. Porozumienie to nie jest dwustronną umową. Międzynarodowa społeczność i UE wespół z nią, jednoznacznie wykazały, iż umowa jest i będzie przestrzegana".
Po pierwsze, wygląda na to, iż UE coraz ostrzej reaguje na brewerie Trumpa - i drogi USA oraz UE coraz bardziej się rozjeżdżają. Konsekwencje tego stanu rzeczy mogą być poważne - także z perspektywy Polski. Bo taki stan rzeczy oznacza zbliżenie między Rosją a UE oraz osłabienie NATO.
Po drugie, wykolejenie dealu przez Trumpa to sukces Izraela i lobby żydowsko - syjonistycznego nad Potomakiem, którego najwybitniejszym reprezentantem jest zięć Trumpa Kushner - ortodoksyjny Żyd. Izraelowi zależało na utrąceniu dealu oraz wyprowadzeniu USA na ścieżkę wojenną prowadzącą do konfliktu z Iranem. Wojna USA i Izraela z Iranem wpisuje się bowiem w szereg konfliktów wygenerowanych ostatnimi czasy przez USA i Izrael w regionie - których celem jest osłabienie przeciwników Izraela oraz destabilizacja regionu mająca umożliwić realizowanie przez reżim syjonistyczny konceptu Wielkiego Izraela.
Po trzecie - fakt jak wyżej jest namacalnym dowodem funkcjonowania w USA potężnego lobby żydowsko - syjonistycznego - bo przecież konflikt z Iranem nie jest w żadnym wypadku korzystny czy to dla USA jako państwa, czy to dla przeciętnego Amerykanina.
Po czwarte wreszcie - przypadek jak wyżej jest wcale intrygujący, ponieważ ukazuje nam etiologię terroryzmu in statu nascendi - oczywiście pod warunkiem zawieszającym, iż przekreślenie dealu przez Trumpa jest początkiem procesu, który skończy się konfliktem zbrojnym USA ( i być może Izraela) z Iranem. Bo jeżeli USA ( i być może Izrael) uderzą na Iran - to będzie ogrom zabitych, rannych, ogrom cierpienia ( tak jak było poprzednich interwencjach tego typu w regionie), nie jest wykluczone, iż znów pojawi się problem z uchodźcami. Iran zaripostuje, także terroryzmem - na terenie Europy uderzając w sojuszników USA i Izraela oraz starając się uderzyć we wroga w jego własnym mateczniku. I wtedy zginą także cywile. I będzie wśród ograniczonych intelektualnie publicystów i polityków płacz, zgrzytanie zębami i gadanina o irracjonalnych terrorystach. A przecież już w tej chwili - być może - rozpoczął się bardzo racjonalny proces wygenerowywania aktów terrorystycznych jak wyżej - aktywowany - jak zazwyczaj - przez USA i jego sojuszników, w tym wypadku głównie Izrael.
"President Donald Trump has put the United States on the course for war with Iran. That was clearly his objective last Friday when he refused to certify the international nuclear accord with Iran and proclaimed heavy sanctions against Tehran's powerful paramilitary Revolutionary Guards Corps.
Trump's move was also a clever ploy to deflect blame for abrogating the key 2015 Iran nuclear treaty that the US signed with Iran, Britain, France, Germany, Russia, China and the European Union.Accusing Iran of 'terrorism' and 'violating the spirit of the accord,' Trump threw the Iran issue into the hands of the Republican-dominated US Congress. He had to. All of Trump's senior national security officials and those from the treaty partners and UN reported that Iran had kept its end of the deal.So Trump trotted out the old song and dance about terrorism - which means anything Uncle Sam does not like. The same United States that supports the murderous Islamic State and its allies in Syria and Iraq.
There won't be much doubt about how Congress handles this hot potato. The leading senators and congressmen who will deal with the issue, like Bob Corker, Tom Cotton, and Marco Rubio, are all firmly in the pocket of pro-Israel lobbies.
The US vociferous ambassador to the UN, Nikki Haley, is almost a wholly-owned subsidiary of the Las Vegas gambling mogul and uber Zionist billionaire, Sheldon Adelson - who is also a key financial backer of Trump and Netanyahu.
In fact, Israel's Prime Minister Benjamin Netanyahu appears to have more influence on Capitol Hill than President Trump. He used to show it off by humiliating former president Barack Obama."
Zainteresowanym detalami polecam podlinkowany materiał:
ericmargol(*)-the-us-in-the-foot-over-iran/www.usnews(*)s-iran-deal-after-trump-speech