>
Rozumowanie jest takie.>
Jeśli pisałbym tu wątki popularno-naukowe i w nich nie ujawniał mojego bardzo krytycznego stosunku do głupoty religii i zbędności duchownych to moją skromność z czasem oceniano by jako zapewne agnostycyzm.Być może przypuszczenie to jest słuszne, choć źle wg mnie świadczyłoby to o
forum albo/i twoich artykułach popularnonaukowych...
A czy przerażałaby cię taka etykietka? Mnie chyba nie, tj. dałbym do zrozumienia,
że ocena jest niewłaściwa, bom niewierzący, a reszta to walka o terminologię.
Jeśli wolisz - uznaję istnienie boga jako zbiorowego obiektu wiary niezłego
ułamka ludzkości - so be it... Ale nie uznaję za stwórcę ani wpływacza na losy
tych i onych, ze specjalnym włączeniem rozmodlonych. Niemniej, ateista z
zapamiętaniem i oddaniem walczący li tylko o etykietki jawi mi się jako
autoparodia idei. Być może gdzieś popełniam błąd - dzięki Nieistniejącemu
wyłącznie na własny rachunek... - jeśli o cokolwiek dbam wokół własnej
niewiary, to właśnie jej prywatność i absolutna obojętność na wszelkie
etykietkowanie typu "ateizm to też religia", czy osiągające granice absurdu
pomysły typu "dobry [jako człowiek] niewierzący to nieświadomy chrześcijanin".
Twoje zachowania mają dla mnie wiele z religijności - gorliwość w nachalnej
i słabo przemyślanej propagandzie chociażby... Ale faktem też jest, że co do
propagandy mam wygórowane wymagania.
>
Są ludzie, którzy tu czytają tylko dział nauka wiec nigdy nie poznają mnie z innego działu.Przeżyją...
>
Skoro już tracę czas na pisanie tutaj (to jest zawsze strata finansowa w moim przypadku bo czas to pieniądz) to postanowiłem upiec od razu drugą pieczeń - pokazywać że w miarę inteligentny i niegłupi człowiek może być ZDECYDOWANYM ANTYKLERYKAŁEM = WOJUJĄCYM ATEISTĄ.Nie twierdzę, że osiągnąłem w tej sprawie wyżyny i absoluty i pozjadałem
całą czerwoną cebulę i twaróg, co za chwilę zamierzam... Twierdzę, że dawno
temu być może sądziłem podobnie i przestałem. (Przy czym "sądzenie podobne"
w życiu nie pchnęłoby mnie do tak prymitywnego łączenia wątków - pod hasłem
"a czy pan wie, że w pańskim kraju syjoniści biją Murzynów?").
Odpowiedz mi jeszcze na parę pytań: czy (zakładając, że jesteś inteligentny
i niegłupi) rzeczywiście chcesz być wojującym ateistą? Jeśli tak, to co
konkretnie oznacza owa wojna? Czy ma być wojną obronną? Przed kim? Czy może
chcesz atakować? Kogo? W jakim celu? Czy chcesz kogoś zmieniać? Coś?
Przy czym dobrze się zastanów zanim wyszczególnisz się nt. wojny przez
atak i zmieniania ludzi - co na wiorstę śmierdzi nawracaniem - słowem,
czy nie żresz w ten sposób własnego ogona.
>
Pacyfikowanie wojujących ateistów w myśl idei że ośmieszają ateizm lub zacietrzewiają religijnych ludzi jest znana mi hipotezą ale niekoniecznie słuszną.Nie myśl, że usiłuję cię pacyfikować. Raczej właśnie ośmieszać,
sugerując jednocześnie, że jeśli chcesz coś/kogoś zwalczać, najpierw
warto to poznać i zrozumieć. Mój przykład jest, mam nadzieję,
niereprezentatywny, ale zajęło mi to prawie 20 lat. Więc na
wyrost byłoby twierdzić, że "długa droga przed tobą" - pewnie do
niektórych wniosków dojdziesz szybciej.
>
Albowiem ukrywa przed społeczeństwem zdecydowanych ateistów!Ale wiesz, że katolik łagiewnicki może mieć pewne obiekcje
wobec działań katolika toruńskiego?

>
Przemyśl to.Nie martw się, przemyśliwam od pierwszego rocznika, kiedy pojawiła się
(kuchennymi drzwiami nb.) w polskich szkołach religia i nagle zacząłem
być "tym obcym", na dodatek nie konwertowanym, bo bez chrztu.
>
ZRESZTĄ - ZGNILIZNA MORALNA W KRK JEST OGROMNA IMHO (mój wujek - ksiądz - miał dwoje dzieci z gospodynią na plebanii - już jako ksiądz)Moim zdaniem posiadanie potomstwa nie jest niczym nagannym moralnie, także
poza małżeństwem; uważam celibat za idiotyczny przepis, którego zniesienie
tylko pomoże kościołowi, tj. usunie klimat zakłamania i fałszu. Oczywiście
wiele w kwestii wątpliwości moralnych może wnieść to, ile i jak się o tym
wszystkim "naucza"... I niebanalny jest problem, czy łamanie głupich i
antyludzkich przepisów własnej firmy jest naganne moralnie.
Ale zdaje się statystyki podpowiadają (40% uczęszczających/praktykujących),
że zasięg tego jest coraz mniejszy. Więc nie wiem, czy stukanie do "oblężonej
twierdzy" cokolwiek poprawia. Może wystarczy poczekać.
PS Nie żebym reklamował, ale naprawdę warto oprócz Frondy, Radyja, wyimków
w dziale "z czarnej dupy się wyrwało" w NIE, itp. - sięgnąć choć raz po
Tygodnik Powszechny. Nagle po wysypie narwańców czy paranoików okazuje się,
że można na spokojnie.