Racjonalista - Strona głównaDo treści
Test na zaburzenia osobowości

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
27-10-2017 15:26Wera (1540 punktów)Test na zaburzenia osobowości
Niestety nie znalazłam żadnego dobrego testu po polsku. Jeśli nie znacie angielskiego, użyjcie tłumacza Google, albo poproście moją skromną osobę o pomoc

www.4degreez.com/misc/personality_disorder_test.mv

Interesuje mnie, czy bycie "racjonalistą" ma jakieś odzwierciedlenie w kwestii osobowości i jej zaburzeń. Zaburzenia osobowości są w końcu definiowane jako trwałe wzorce zachowań niezgodne z wzorcami danego społeczeństwa.

Test oczywiście powinien być traktowany z przymróżeniem oka. Diagnozę może wystawić tylko lekarz po dokładnym zbadaniu sytuacji.

Moje wyniki:
Paranoid: Very High
Schizoid: High
Schizotypal: Moderate
Antisocial: Moderate
Borderline: Very High
Histrionic: High
Narcissistic: Very High
Avoidant: High
Dependent: High
Obsessive-Compulsive: Low
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Mega słaby test. Same ogólniki, zero konkretnych sytuacji życiowych. "Jeden przykład: czy łatwo przychodzi Ci zaufać innym ludziom?" O mamo! To zależy! Od sytuacji, od ludzi, od konkretów. Bezsensowne pytania.

"Głupi jak Niemiec"
27-10-2017 16:45 
 Ocena 1 na 1
Wera (1540 punktów)
>Mega słaby test. Same ogólniki, zero konkretnych sytuacji życiowych. "Jeden przykład: czy łatwo przychodzi Ci zaufać innym ludziom?" O mamo! To zależy! Od sytuacji, od ludzi, od konkretów. Bezsensowne pytania.

Jeśli twoja odpowiedź byłaby "zależy", to znaczy, że w normie. Osoby z zaburzeniami mogą nie ufać nikomu zupełnie, albo mogą ufać każdemu bez wyjątku.
27-10-2017 23:20 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ale może być też tak jak ja kiedyś miałem - raz się ufa, a innym razem nie, choć mowa o tych samych osobach.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wg mnie to bardzo słaby test. Za dużo w nim pytań "czy inni sądzą, że jesteś...?".

Poza tym np pytanie o samobójstwo "czy miałeś nawracające myśli o samobójstwie?". Tak, ale teraz nie mam. Co w związku z tym? Ano to, że dawniej powinno wyjść mi czyste borderline, a dziś cechy socjopatyczne, ale nie ma tam np opcji, że unikam ludzi bo są nudni i głupi, lecz jestem bardzo otwarty i towarzyski gdy spotykam na swojej drodze wartościowe osoby.

>Interesuje mnie, czy bycie "racjonalistą" ma jakieś odzwierciedlenie w kwestii osobowości i jej zaburzeń

Bycie irracjonalistą zdecydowanie tak, a wśród racjonalistów są zarówno osoby mocno zaburzone jak i wzorowi obywatele.

P.S.
W niektórych przypadkach do diagnozy nie jest potrzebny lekarz i badanie sytuacji. Wręcz przeciwnie - kiedy chodziłem po lekarzach, to za każdym razem diagnoza była inna

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Wera (1540 punktów)
>P.S.
>W niektórych przypadkach do diagnozy nie jest potrzebny lekarz i badanie sytuacji. Wręcz przeciwnie - kiedy chodziłem po lekarzach, to za każdym razem diagnoza była inna

No proszę! Więc nie ja jedna miałam takie doświadczenia? U mnie było tak, raz: jest pani zdrowa, tylko niedojrzała, raz: ma pani depresję, oto leki, raz: ma pani zaburzenie osobowości i żadne leki nie pomogą.
27-10-2017 17:04 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)


Ze mną terapeuci mieli problem, bo sami sobie przeczyli, a ja im to wytykałem i miałem rację. Korzystałem często z ich pojęć, powtarzając dokładnie ich słowa w kontekście gdy sobie przeczyli. Niektórzy twierdzili, że nie da się nic zrobić, bo wszystko wiem, ale problem leży w emocjach (czyli terapia poznawcza nie wchodzi w grę, pozostaje akceptacja, ale nie da się zaakceptować tego co wg poznawczych kategorii nie nadaje się do akceptacji). Co terapeuta to inna diagnoza, choć broni ich fakt, że żaden nie postawił ostatecznej diagnozy jako takiej. Raczej mówili o tym w formie hipotez, podejrzeń. Jeden koleś miał rację, ale chyba przez przypadek. W każdym razie to mi tylko szkodziło zamiast pomagać.

Swoją drogą terapeuci nie mogą prowadzić naraz kilku terapii pacjentów z borderline, bo to rujnuje ich psychikę

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 20:20 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ze mną terapeuci mieli problem, bo sami sobie przeczyli, a ja im to wytykałem i miałem rację.

Przypuszczam, że mieliby problem dopiero wtedy, gdyby nie otrzymali zapłaty ze przeprowadzone sesje. Ale skoro kasa się zgadzała, to skąd pomysł, że terapeuta miał z klientem jakiś problem?

>Korzystałem często z ich pojęć, powtarzając dokładnie ich słowa w kontekście gdy sobie przeczyli. Niektórzy twierdzili, że nie da się nic zrobić, bo wszystko wiem, ale problem leży w emocjach (czyli terapia poznawcza nie wchodzi w grę, pozostaje akceptacja, ale nie da się zaakceptować tego co wg poznawczych kategorii nie nadaje się do akceptacji).

Coś tam musieli gadać. W końcu za to mieli zapłacone.

>Co terapeuta to inna diagnoza, choć broni ich fakt, że żaden nie postawił ostatecznej diagnozy jako takiej.

Bo może chodziło im nie o diagnozę, a o trzepanie kasy?

>Swoją drogą terapeuci nie mogą prowadzić naraz kilku terapii pacjentów z borderline, bo to rujnuje ich psychikę

Nie takie światowe rzeczy i sprawy nie śniły się naszym fizjologom. Jak człowiek musi spłacać kredyt na dom, samochód i fanaberie kochanki, to i tuzin pacjentów z borderline mu nie zrujnuje.


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 22:30 
 Ocena 2 na 2
Wera (1540 punktów)
>>Ze mną terapeuci mieli problem, bo sami sobie przeczyli, a ja im to wytykałem i miałem rację.
>Przypuszczam, że mieliby problem dopiero wtedy, gdyby nie otrzymali zapłaty ze przeprowadzone sesje. Ale skoro kasa się zgadzała, to skąd pomysł, że terapeuta miał z klientem jakiś problem?
>>Korzystałem często z ich pojęć, powtarzając dokładnie ich słowa w kontekście gdy sobie przeczyli. Niektórzy twierdzili, że nie da się nic zrobić, bo wszystko wiem, ale problem leży w emocjach (czyli terapia poznawcza nie wchodzi w grę, pozostaje akceptacja, ale nie da się zaakceptować tego co wg poznawczych kategorii nie nadaje się do akceptacji).
>Coś tam musieli gadać. W końcu za to mieli zapłacone.
>>Co terapeuta to inna diagnoza, choć broni ich fakt, że żaden nie postawił ostatecznej diagnozy jako takiej.
>Bo może chodziło im nie o diagnozę, a o trzepanie kasy?
>>Swoją drogą terapeuci nie mogą prowadzić naraz kilku terapii pacjentów z borderline, bo to rujnuje ich psychikę
>Nie takie światowe rzeczy i sprawy nie śniły się naszym fizjologom. Jak człowiek musi spłacać kredyt na dom, samochód i fanaberie kochanki, to i tuzin pacjentów z borderline mu nie zrujnuje.

Z tego właśnie powodu nie powiodła się u mnie żadna próba terapii. Miałam od razu wrogie nastawienie do terapeuty, bo on (w moim domniemaniu) przecież tylko żeruje na cudzym cierpieniu... zbyt emocjonalne nastawienie, ale tak właśnie się czułam. Chodziłam, płaciłam, ale zamiast współpracować tylko próbowałam "ukarać" terapeutę za tą jego podłość Ostatecznie mieli dosyć i mnie odsyłali do innych.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Z tego właśnie powodu nie powiodła się u mnie żadna próba terapii.

Nie, droga Wero, zapewniam Cię, że na pewno nie z tego powodu.

>Miałam od razu wrogie nastawienie do terapeuty, bo on (w moim domniemaniu) przecież tylko żeruje na cudzym cierpieniu...

Na Marsyliankę! To uczciwe zarabianie pieniędzy też jest już wystarczającym powodem do nabrania wobec kogoś wrogiego nastawienia?

>zbyt emocjonalne nastawienie, ale tak właśnie się czułam. Chodziłam, płaciłam, ale zamiast współpracować tylko próbowałam "ukarać" terapeutę za tą jego podłość

Po co terapia, skoro dojrzewanie przebiega stadialnie, zgodnie z genetycznym programem?

>Ostatecznie mieli dosyć i mnie odsyłali do innych.

Koledze po fachu też trzeba dać zarobić.


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
Wera (1540 punktów)
>>Z tego właśnie powodu nie powiodła się u mnie żadna próba terapii.
>Nie, droga Wero, zapewniam Cię, że na pewno nie z tego powodu.
>>Miałam od razu wrogie nastawienie do terapeuty, bo on (w moim domniemaniu) przecież tylko żeruje na cudzym cierpieniu...
>Na Marsyliankę! To uczciwe zarabianie pieniędzy też jest już wystarczającym powodem do nabrania wobec kogoś wrogiego nastawienia?
>>zbyt emocjonalne nastawienie, ale tak właśnie się czułam. Chodziłam, płaciłam, ale zamiast współpracować tylko próbowałam "ukarać" terapeutę za tą jego podłość
>Po co terapia, skoro dojrzewanie przebiega stadialnie, zgodnie z genetycznym programem?
>>Ostatecznie mieli dosyć i mnie odsyłali do innych.
>Koledze po fachu też trzeba dać zarobić.
>

Kiedy jestem spokojna to oczywiście rozumiem, że każdy potrzebuje pieniędzy. Nie mam urazy do lekarzy i terapeutów za to tylko, że proszą o opłatę za swoje usługi. Z czegoś muszą żyć.

Ale kiedykolwiek wchodzę w taką "bliższą" relację z człowiekiem, choćby tylko terapeutyczną, kompletnie mi odbija.

Moi rodzice radzą sobie z tym w ten sposób, że z nikim nie nawiązują bliższych relacji. Nie mają żadnych kolegów/koleżanek, z rodziną też nie rozmawiają. Potrafią tylko powierzchownie udawać zdrowych.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Kiedy jestem spokojna to oczywiście rozumiem, że każdy potrzebuje pieniędzy.

Nie każdy. Niektórzy po prostu je mają.

>Nie mam urazy do lekarzy i terapeutów za to tylko, że proszą o opłatę za swoje usługi. Z czegoś muszą żyć.

W pierwszym rzędzie - z powietrza.

>Ale kiedykolwiek wchodzę w taką "bliższą" relację z człowiekiem, choćby tylko terapeutyczną, kompletnie mi odbija.

Powiało nudą.

>Moi rodzice radzą sobie z tym w ten sposób, że z nikim nie nawiązują bliższych relacji. Nie mają żadnych kolegów/koleżanek, z rodziną też nie rozmawiają. Potrafią tylko powierzchownie udawać zdrowych.

Jak wyżej.


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
28-10-2017 00:20 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Alderyku, uważasz, że terapeuci nie mogą naprawdę pomóc? W prostszych sytuacjach raczej mogą, więc ci uczciwi po prostu czasem informują, że dany przypadek się nie nadaje.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
28-10-2017 08:42 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Alderyku, uważasz, że terapeuci nie mogą naprawdę pomóc? W prostszych sytuacjach raczej mogą, więc ci uczciwi po prostu czasem informują, że dany przypadek się nie nadaje.

Wprost przeciwnie, są bardzo pomocni. Kochanka - zaspokojona, mechanik samochodowy - zapłacony, a bankier, co dawał pod hipotekę z wysoką marżą - też ma na kochankę. Tak dzięki terapeutom rośnie nam w kraju powszechna szczęśliwość!


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ty znów o tych pieniądzach

A może ktoś po prostu woli mieć propsy na fejsie? Nie tylko kasa się liczy - bycie faktycznie skutecznym terapeutą pompuje ego. Stąd też ci nieskuteczni wmawiają sobie, że są dobrzy, ale to inna sprawa.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
28-10-2017 16:36 
 Ocena-1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A może ktoś po prostu woli mieć propsy na fejsie?

Ale też nie każdy pozostaje zafiksowany rozwojowo na poziomie gimnazjum.

>Nie tylko kasa się liczy - bycie faktycznie skutecznym terapeutą pompuje ego. Stąd też ci nieskuteczni wmawiają sobie, że są dobrzy, ale to inna sprawa.

Co komu po napompowanym ego, jak ma kieszenie nienapompowane?

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie każdy stawia kasę na pierwszym miejscu. Owszem, jest to priorytet dla przetrwania, ale do pewnego poziomu. Nad nim są ważniejsze priorytety, a ci gromadzący kasę by mieć jak najwięcej chyba nie są z tego powodu tak szczęśliwi (badania wykazują, że po pewnym pułapie kasa może nawet ciążyć i powodować depresję choćby z powodu większej odpowiedzialności, dystansu do reszty społeczeństwa często powodującego samotność mimo obecności innych).

Myślę, że są też terapeuci z powołania, przy czym dla jednych liczy się fach jako wartość sama w sobie, dla innych pomoc innym ludziom, a dla jeszcze innych pompowanie ego (albo miksy tych czynników).

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
31-10-2017 06:11 
 Ocena-1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie każdy stawia kasę na pierwszym miejscu.

To zastanawiająca kwestia - do czego borderlajnowcy potrzebują wiary w istnienie idealistycznie nastawionych terapeutów?

>Owszem, jest to priorytet dla przetrwania, ale do pewnego poziomu.

Którego to poziomu większość ludzi w tym kraju, w tym różnej maści terapeutów, nigdy nie osiąga. Zresztą - w innych krajach też wcale nie musi być pod tym względem tak różowo.

>Myślę, że są też terapeuci z powołania, przy czym dla jednych liczy się fach jako wartość sama w sobie, dla innych pomoc innym ludziom, a dla jeszcze innych pompowanie ego (albo miksy tych czynników).

Współczesna nauka demaskuje wiele podobnych złudzeń, którymi karmią się ludzkie umysły, jak choćby wiara w sprawiedliwy świat. Wiara w terapeutów z powołania prawdopodobnie też zalicza się do takich czysto iluzorycznych fenomenów. Wyobraźmy sobie zabawny los tych godnych politowania osobników, które narażają się na największe życiowe kłopoty, wierząc bezkrytycznie w takie idiotyzmy.


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Nie każdy stawia kasę na pierwszym miejscu.
>To zastanawiająca kwestia - do czego borderlajnowcy potrzebują wiary w istnienie idealistycznie nastawionych terapeutów?

Niektórzy borderlajnowcy (poszczególne przypadki często znacznie się od siebie różnią, w ogóle męska i kobieca odmiana są od siebie inne) może chcieliby w to wierzyć, tak jak większość idiotów, którym terapie pomagają. Tylko, że nie wierzą.

Jeśli ktoś jest logicznie dokładny, to często nie ulega emocjom i ma poglądy sprzeczne z własnymi emocjami, ale głębokie poznawczo i mocne logicznie. W przypadku ludzi wrażliwych doświadczane emocje nie są akceptowane, a świat emocji i tego jak powinno być znacznie różni się od tego co jest. Stan dobrego samopoczucia wiąże się często z wolnością od emocji, a w takim stanie powstają mocne logicznie poglądy, które są niekorzystne dla emocji tej jednostki. Ludzie wokół rzadko spełniają oczekiwania, bo to banda zaprogramowanych matołów.

Nie wiem jak się leczy to zaburzenie, bo jakaś denna "bezwarunkowa akceptacja" jaką promują naiwni terapeuci prowadzi tylko do jeszcze większej nieakceptacji, a bezsilność takiego terapeuty wobec argumentów sprawia niechcianą satysfakcję.

Moja teoria na ten temat jest taka, że część ludzi z zaburzeniami to po prostu osoby o bardziej złożonej psychice, które reagują na świat prawidłowo, tylko to świat jest chory, a oni cierpią bo nie potrafią się oszukać i klasyfikować rzeczywistości w uproszczony, błędny sposób oparty na myśleniu życzeniowym. Ludzie o podobnych tendencjach poznawczych, ale niewrażliwi emocjonalnie nie mają takich problemów.

>>Owszem, jest to priorytet dla przetrwania, ale do pewnego poziomu.
>Którego to poziomu większość ludzi w tym kraju, w tym różnej maści terapeutów, nigdy nie osiąga. Zresztą - w innych krajach też wcale nie musi być pod tym względem tak różowo.

Terapeuci mają lekką pracę i bardzo dobre zarobki. Niektórym więcej kasy nie robi aż tak dużej różnicy, a poczucie bycia potrzebnym tak. Poza tym często idzie się na psychologię by rozwiązać swoje problemy, a pieniądze nie załatwią sprawy.

Terapeuta sam musi przejść terapię by móc uprawiać zawód, ale przecież jako znawca tematu potrafi udawać, że jest zdrowy by móc pracować. Pomaganie innym w rozwiązywaniu ich problemów może działać łagodząco na niemożliwe do rozwiązania problemy, z którymi boryka się terapeuta.

>>Myślę, że są też terapeuci z powołania, przy czym dla jednych liczy się fach jako wartość sama w sobie, dla innych pomoc innym ludziom, a dla jeszcze innych pompowanie ego (albo miksy tych czynników).
>Współczesna nauka demaskuje wiele podobnych złudzeń, którymi karmią się ludzkie umysły, jak choćby wiara w sprawiedliwy świat. Wiara w terapeutów z powołania prawdopodobnie też zalicza się do takich czysto iluzorycznych fenomenów. Wyobraźmy sobie zabawny los tych godnych politowania osobników, które narażają się na największe życiowe kłopoty, wierząc bezkrytycznie w takie idiotyzmy.

Wiara w sprawiedliwy świat nie ma nic wspólnego z wiarą w terapeutów z powołania. Wiara w to, że wszyscy mają złe intencje pachnie cechami paranoicznymi. Świat nie jest sprawiedliwy, ale ludzie mogą być (wg naszych kryteriów sprawiedliwości).

Sprawa jest prosta - jeśli człowiek cierpi, to szuka rozwiązań swoich problemów. Jeśli nie ma gdzie się zwrócić, to idzie się w końcu do terapeutów, choćby po to by przekonać się, że faktycznie to nie jest nic warte, aż w końcu w niektórych przypadkach zwątpienie przeradza się pod wpływem różnych czynników w obojętność, a mózg już nie jest w stanie wytrzymać walki o własne dobro, więc działa tak by chociaż nie cierpieć.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
01-11-2017 06:50 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Niektórzy borderlajnowcy (poszczególne przypadki często znacznie się od siebie różnią, w ogóle męska i kobieca odmiana są od siebie inne) może chcieliby w to wierzyć, tak jak większość idiotów, którym terapie pomagają. Tylko, że nie wierzą.

Kondycja osobistych ich portfeli na pewno na tym nie straci.

>Jeśli ktoś jest logicznie dokładny, to często nie ulega emocjom i ma poglądy sprzeczne z własnymi emocjami, ale głębokie poznawczo i mocne logicznie.

Emocje są ostatnimi czasy znacznie przereklamowane. To dowartościowanie emocji jest zupełnie wbrew mającym tysiące lat tradycjom filozoficznym i wielowiekowym wzorcom wychowawczym.

>Nie wiem jak się leczy to zaburzenie, bo jakaś denna "bezwarunkowa akceptacja" jaką promują naiwni terapeuci prowadzi tylko do jeszcze większej nieakceptacji, a bezsilność takiego terapeuty wobec argumentów sprawia niechcianą satysfakcję.

Tak jest chyba zawsze, gdy demaskuje się czyjąś niedojrzałość, infantylizm i głupotę.

>Moja teoria na ten temat jest taka, że część ludzi z zaburzeniami to po prostu osoby o bardziej złożonej psychice, które reagują na świat prawidłowo, tylko to świat jest chory, a oni cierpią bo nie potrafią się oszukać i klasyfikować rzeczywistości w uproszczony, błędny sposób oparty na myśleniu życzeniowym. Ludzie o podobnych tendencjach poznawczych, ale niewrażliwi emocjonalnie nie mają takich problemów.

Cóż można powiedzieć w tej sprawie więcej, niż powiedział Eklezjasta?

>Terapeuci mają lekką pracę i bardzo dobre zarobki.

Tyle że jak się dobrze zarabia, to człowiek ma też większe potrzeby i wydatki. I temu, kto zarabia miesięcznie 2 tysiące na rękę, i temu, kto zarabia w tym samym czasie 20 tysięcy, może równie nie starczać do pierwszego. Lepiej uposażeni mają też często wielkie długi, proporcjonalne do skali dochodów.

>Niektórym więcej kasy nie robi aż tak dużej różnicy, a poczucie bycia potrzebnym tak.

Naprawdę? Osobiście nigdy nie spotkałem się z czymś takim.

>Terapeuta sam musi przejść terapię by móc uprawiać zawód, ale przecież jako znawca tematu potrafi udawać, że jest zdrowy by móc pracować. Pomaganie innym w rozwiązywaniu ich problemów może działać łagodząco na niemożliwe do rozwiązania problemy, z którymi boryka się terapeuta.

Możliwe, że ma to jakiś związek z wiarą w sprawiedliwy świat...

>Wiara w sprawiedliwy świat nie ma nic wspólnego z wiarą w terapeutów z powołania. Wiara w to, że wszyscy mają złe intencje pachnie cechami paranoicznymi. Świat nie jest sprawiedliwy, ale ludzie mogą być (wg naszych kryteriów sprawiedliwości).

Nadmiar ufności, jak mniemam, bywa przyczyną większych nieszczęść w tym świecie, niż lekkie nastawienie paranoiczne. Przecież nie każde zaburzenie jest koniecznie nieprzystosowawcze.

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Emocje są ostatnimi czasy znacznie przereklamowane. To dowartościowanie emocji jest zupełnie wbrew mającym tysiące lat tradycjom filozoficznym i wielowiekowym wzorcom wychowawczym.

Świadczy to tylko o jałowości tych tradycji filozoficznych, które mówią jak żyć, ale nie mówią po co i negatywności tych wzorców, które generują niezadowolenie emocjonalne, czyli psychopatyczny wzorzec życia po to by cierpieć, bo "tak trzeba", gdyż ci ludzie są za słabi by żyć dla przyjemności.

>>Terapeuci mają lekką pracę i bardzo dobre zarobki.
>Tyle że jak się dobrze zarabia, to człowiek ma też większe potrzeby i wydatki. I temu, kto zarabia miesięcznie 2 tysiące na rękę, i temu, kto zarabia w tym samym czasie 20 tysięcy, może równie nie starczać do pierwszego. Lepiej uposażeni mają też często wielkie długi, proporcjonalne do skali dochodów.

Ale nie zawsze tak jest. To kwestia potrzeb.

>>Niektórym więcej kasy nie robi aż tak dużej różnicy, a poczucie bycia potrzebnym tak.
>Naprawdę? Osobiście nigdy nie spotkałem się z czymś takim.

Dziwne. Poczucie bycia potrzebnym dotyczy raczej większości populacji. Kasa jest istotna, ale na pierwszym miejscu stawia ją tylko część populacji, często ta najbardziej pusta wewnętrznie i żyjąca na pokaz.

>>Terapeuta sam musi przejść terapię by móc uprawiać zawód, ale przecież jako znawca tematu potrafi udawać, że jest zdrowy by móc pracować. Pomaganie innym w rozwiązywaniu ich problemów może działać łagodząco na niemożliwe do rozwiązania problemy, z którymi boryka się terapeuta.
>Możliwe, że ma to jakiś związek z wiarą w sprawiedliwy świat...

Ale raczej nie ma.

>>Wiara w sprawiedliwy świat nie ma nic wspólnego z wiarą w terapeutów z powołania. Wiara w to, że wszyscy mają złe intencje pachnie cechami paranoicznymi. Świat nie jest sprawiedliwy, ale ludzie mogą być (wg naszych kryteriów sprawiedliwości).
>Nadmiar ufności, jak mniemam, bywa przyczyną większych nieszczęść w tym świecie, niż lekkie nastawienie paranoiczne. Przecież nie każde zaburzenie jest koniecznie nieprzystosowawcze.

Najlepsza jest równowaga między ufnością, a podejrzeniami.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Ja z kolei chciałem ustalić z terapeutą wspólne stanowisko, by służyło jako punkt wyjściowy. Podobnie wyglądają moje dyskusje na forum Czułem, że terapeuci chcą mi wmówić jakiś punkt widzenia, który jest umówiony jako terapeutyczny, ale nie ze względu na to, że to logiczna racja, tylko ze względu na oddziaływanie na pacjentów, którzy mieliby bezwolnie przyjąć taki punkt widzenia by czuć się lepiej, a ja nie potrafię oszukać samego siebie i przyjąć wygodnej wersji.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 22:47 
 Ocena 1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Na nadmiar myślenia bardzo dobre jest uprawianie ziemniaków, ale nie takie parę grządek, tylko od razu z pół hektara, i tylko ręcznymi narzędziami. Czego to wtedy gleba z człowieka nie wyciągnie...


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 22:50 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie piszę o nadmiernym myśleniu. Mówię o przemyślanych kwestiach, bo nadal mam takie samo stanowisko, choć już od dłuższego czasu przestałem nad tym rozmyślać. Właściwie ja się już nie czuję źle, czasem nawet czuję się bardzo dobrze, ale jestem wyprany z normalnych ludzkich pragnień.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 22:57 
 Ocena 1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ziemniaki, co najmniej pół hektara! Jak to przywraca kontakt z ciałem...


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 23:18 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wiem co lepiej przywraca kontakt z ciałem, ale nie polecam, więc nie napiszę co

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 23:21 
 Ocena 1 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Wiem co lepiej przywraca kontakt z ciałem, ale nie polecam, więc nie napiszę co

A na drugiej połowie hektara też coś do okopania - buraki, rzepa albo brukiew.
Zadbaj tylko o to, żeby motyka była nie za ostra, żeby przypadkowo nikt się nie skaleczył...


Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 23:28 
 0 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>A na drugiej połowie hektara też coś do okopania - buraki

Już mnie palce u stóp od tego bolą

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 23:32 
 0 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Już mnie palce u stóp od tego bolą

I tak za darmo?

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 23:40 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Nie, rozumisz, krzywo się patrzyli, a ja tego nie lubię

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 23:47 
 Ocena 2 na 4
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nie, rozumisz, krzywo się patrzyli, a ja tego nie lubię

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - zostaw motykę w szopie, a na hektary zaiwaniaj uzbrojony w zwykłą grackę, grabki i pazurki.

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 22:24 
 Ocena 2 na 2
Wera (1540 punktów)
>Swoją drogą terapeuci nie mogą prowadzić naraz kilku terapii pacjentów z borderline, bo to rujnuje ich psychikę

Z tego co wiem, to oni sami czasem chodzą na terapię do innych.

Polecam CBT, na internecie są darmowe schematy. Można trochę poćwiczyć.
27-10-2017 22:48 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Polecam CBT, na internecie są darmowe schematy. Można trochę poćwiczyć.

Terapeuta od CBT powiedział mi, że mój przypadek się nie nadaje i że on "czuje się przytłoczony" i że on nie jest w stanie nic zaradzić. I jego naprawdę cenię, bo zgodził się na pierwszą godzinę za darmo, z własnej woli zaproponował przedłużenie dyskusji, bo się ciągnęła i wyszły 2 godziny.

Niektórzy serio chcą pomagać ludziom, lub przynajmniej działać profesjonalnie i mieć z tego satysfakcję. Ale ci z góry mi mówią, że nie są w stanie pomóc.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 23:44 
 Ocena-1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Terapeuta od CBT powiedział mi, że mój przypadek się nie nadaje i że on "czuje się przytłoczony" i że on nie jest w stanie nic zaradzić.

Są trzy możliwości - albo bogata kochanka go utrzymuje, albo mieszka z rodzicami, albo dziadkowie kupili mu samochód. Jak nie ma żadnego kredytu, to dla takiego innego wyjścia nie widzę.

>I jego naprawdę cenię, bo zgodził się na pierwszą godzinę za darmo, z własnej woli zaproponował przedłużenie dyskusji, bo się ciągnęła i wyszły 2 godziny.

To nie był profesjonalista. Profesjonalista kasuje za każdą rozpoczętą godzinę, a więc pod dwóch wystawiłby rachunek za trzy.

>Niektórzy serio chcą pomagać ludziom, lub przynajmniej działać profesjonalnie i mieć z tego satysfakcję. Ale ci z góry mi mówią, że nie są w stanie pomóc.

Nadzieję daje tylko terapia długoterminowa (a licznik bije).

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 23:51 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Są trzy możliwości - albo bogata kochanka go utrzymuje, albo mieszka z rodzicami, albo dziadkowie kupili mu samochód. Jak nie ma żadnego kredytu, to dla takiego innego wyjścia nie widzę.

Myślę, że ten był po prostu uczciwy i poszedł na psychologię by wyleczyć swoje problemy, a skoro się nie udało, to sobie wkręcił, że uda mu się pomóc innym by jego życie miało sens

>>Niektórzy serio chcą pomagać ludziom, lub przynajmniej działać profesjonalnie i mieć z tego satysfakcję. Ale ci z góry mi mówią, że nie są w stanie pomóc.
>Nadzieję daje tylko terapia długoterminowa (a licznik bije).

Albo długotrwała lekoterapia?

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
27-10-2017 20:10 
 0 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> wśród racjonalistów są zarówno osoby mocno zaburzone jak i wzorowi obywatele.

Nie dostrzegam sprzeczności między byciem "mocno zaburzonym" a byciem "wzorowym obywatelem". Możesz bliżej wyjaśnić, na czym miałaby ona polegać?

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
27-10-2017 22:46 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Osoby niezaburzone czyli jak to napisałem "wzorowi obywatele" to wg mnie ci, którzy żyją wg wzorca i są w tym szczęśliwi. Czyli nie są uzależnieni, zakładają rodziny i są... normalni.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Osoby niezaburzone czyli jak to napisałem "wzorowi obywatele" to wg mnie ci, którzy żyją wg wzorca i są w tym szczęśliwi. Czyli nie są uzależnieni, zakładają rodziny i są... normalni.

A co to jest norma?

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
A czemu pytasz?

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>A czemu pytasz?

Przecież nie po to, żeby Cię podpuszczać...

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To nie odpowiem po to by Ci nie narzucać swojego zdania

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>To nie odpowiem po to by Ci nie narzucać swojego zdania

No to narzuć coś innego!

Ale i ty cierpisz, choć twoja boleść nic nie utworzy, na nic się nie zda...
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Kocyk może być?

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
DEMONICON (4893 punktów)
Widzę, że antypsychiatria w pełnym zastosowaniu.

Ludzie zdrowi są chorymi, a chorzy zdrowymi.

Kłania się film "Lot nad kukułczym gniazdem".

Pozdrawiam
Wera (1540 punktów)
Ten test nie jest może najbardziej rzetelny, ale te bardziej szczegółowe są bardzo długie. Nie chciałam męczyć forumowiczów.

Najbardziej rzetelny, bo najbardziej "oficjalny" powinien być PID-5, udało mi się nawet znaleźć gotowy arkusz do wypełnienia:

docs.googl(*)WUR3bLJW__4OI/edit?usp=sharing

Trzeba zapisać jako kopię. Mamy tu 220 pytań

PID-5 został stworzony z myślą, że będzie uzupełniany we współpracy z terapeutą, dlatego trzeba się domyślać, o co konkretnie chodzi.

Kiedyś robiłam PID-5 i wyszło, że mam zaburzenia borderline, antyspołeczne i narcystyczne. Może zrobię jeszcze raz.
finerbijk (17282 punktów)
Już od dłuższego czasu podejrzewałem, że na tym forum piszą same świry (nie wyłączając mojej skromnej osoby). Daj se spokój z tymi bzdurami, polub siebie a będzie ok. Szanuj siebie i rób sobie dobrze (w tym sensie też), uważaj na rzeczy które mogą Ci zaszkodzić (możesz stracić prawo jazdy, jeśli je masz). Wtedy możesz być każdym -ikiem, -istą, -patą i sratą, co tam wymyślą.
rogaliczek (669 punktów)
>uważaj na rzeczy które mogą Ci zaszkodzić

co nie zabije to wzmocni
Wera (1540 punktów)
>>uważaj na rzeczy które mogą Ci zaszkodzić
>co nie zabije to wzmocni
>

Dokładnie! Wyobraźcie sobie tylko taką scenkę w parku:

Do dziewczyny podchodzi dresiarz z nożem w ręku.
- Dawaj portfel, albo cię pochlastam.
- Ale ja już się pochlastałam.

rogaliczek (669 punktów)
>- Ale ja już się pochlastałam.

Ale portfela nie oddałaś!

finerbijk (17282 punktów)
>co nie zabije to wzmocni
To jedna z chętnie powtarzanych ludowych prawd, które nic nie mówią o rzeczywistości, tylko starają się ją zaklinać. Jest masa rzeczy, które nie zabijają a osłabiają.
28-10-2017 15:15 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Jest masa rzeczy, które nie zabijają a osłabiają.

Jeśli jesteś osłabiony na stałe to na pewno "coś" zabiłeś.
finerbijk (17282 punktów)
>Jeśli jesteś osłabiony na stałe to na pewno "coś" zabiłeś.
Możliwe, i tym się też nie przejmując
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Interesuje mnie, czy bycie "racjonalistą" ma jakieś odzwierciedlenie w kwestii osobowości i jej
zaburzeń.<<
Jako racjonalista/racjonalizator stwierdzam, że wg. mnie postępy medycyny, w tym psychologii i psychiatrii osiągnęły już taki poziom, że nie ważne jak był byś zdrowy, taki lub inny konował znajdzie u ciebie jakąś chorobę. Oni już tak mają.
No to NASZE ZDRÓWKO!
aberson-ag(*)ds/2015/09/crest2-1000x500.jpg
Samolub (29 punktów)
(zablokowany)
Propo ankiety, czy ufasz ludziom ? Zapytaj wpierw czy mieszka w Korei, na smietniku czy w śmietance towarzyskiej
Irracja (4721 punktów)
>Zaburzenia osobowości są w końcu definiowane jako trwałe wzorce zachowań niezgodne z
>wzorcami danego społeczeństwa.

... nooo, właśnie, z wzorcami danego społeczeństwa. Dlatego jedno "społeczeństwo" uważa "kaczystów i ry(d)zykantów" (tudzież siebie samych) za "świętych, zaś drugie uważa ich za "gogolowską postać".

>Test oczywiście powinien być traktowany z przymróżeniem oka. Diagnozę może wystawić tylko lekarz po dokładnym zbadaniu sytuacji.

... tudzież, po zbadaniu siebie samego - w pierwszej kolejności...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
KrzysiekP (318 punktów)
schizoid - very high
reszta low lub moderate

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365