Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spal się, a będziesz kimś,

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-11-2017 18:07wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Spal się, a będziesz kimś,
Ocena 4 na 4
czyli nędza sekciarstwa...

19.X b.r. dokonał samospalenia człowiek, który bodaj po 10 dniach zmarł. Nie
wiem, jak wśród tu obecnych - mną to nieprzyjemnie wstrząsnęło, zarówno sam akt,
jak i jedno - literalnie jedno - zdanie z listu, który pozostawił. Mianowicie
to o krwi samobójcy na rękach PiS. Nie zgadzam się z tym. Nie zgadzam się
również z porównywaniem tego, co zrobił z podobnymi uczynkami w epoce minionej.
Nie znoszę tej władzy, ale uczciwie należy przyznać, że da się o niej napisać
naprawdę dużo i krytycznie i nikt do pierdla za to nie idzie, nikomu nie
prześladuje się rodziny, nie ściga SłużBa, podróżować można, i - żeby użyć
drastycznego przykładu ze wschodu - nie idzie się do psychiatryka za poglądy.
(Wyłączam tu absurdalne zatrzymania "za białe róże" - zapewne do rozliczenia
kiedyś, kiedy debata nad konstytucyjnością ustawy o "zgromadzeniach cyklicznych"
będzie możliwa; wątpię, czy teraz jest, skoro konstytucja gwarantuje wolność
zgromadzeń, a nikt jej nie zmieniał. O roli i statusie TK w obecnej dobie
- przemilczę.

Jestem przeciwny temu owczemu* pędowi - spędów, odczytów, zniczowisk, graffiti,
etc. na miejscu tego zdarzenia. Tak samo, jak od 7 lat jestem przeciwny działaniom
sekciarzy z PiS (i nie tylko) w sprawie nieszczęsnego lotu do Smoleńska. Nie mogę
znieść obecności sekty, która wmawia mi (w szczególności), że jestem bierny,
że jestem konformistą, że jestem mały - a samopodpalacz był odważny (czemu nie?),
że się sprzeciwił (zgoda, ale co zdziałał?) i żeby nie czepiać się jego depresji
(a przecież w tym jest clou) i czemu media milczą i że jego śmierć nie pójdzie
na marne... - co do tego ostatniego, to jestem pewien, że władzuchna rozegra
ją jak zechce - przy takich przeciwnikach winna to być przysłowiowa bułka z masłem!

Nie znoszę polsko-romantycznego kultu śmierci i nieprzyjemną niespodzianką dla
mnie było objawienie się tego typu ruchów po tej stronie barykady, z którą jest
mi po drodze - jeśli chcieć scenariusza "reszta świata kontra PiS"; czuję się
zawiedziony i zapytuję, czego warta byłaby nasza dojrzałość do demokracji, gdyby
dzięki takiemu czynowi - stosownie "zagospodarowanemu" i rozegranemu - obudziło
się to i owo i udałoby się pewne mechanizmy w państwie sprowadzić na cywilizowane
tory? Można się zresztą zastanowić i posnuć scenariusze, jak trudno będzie następnym
ekipom poodkręcać pewne zmiany, a zwłaszcza oddać narzędzia wytworzone za tej kadencji
- wcale przecież kuszące dla każdego człowieka z władzą.

Moim zdaniem - byłaby to (nadal?) demokracja marnej próby, praktycznie bez
podstaw w postaci jakkolwiek pojętego społeczeństwa obywatelskiego. I co, szkoły
będą prowadzane pod "Pekin"? Marne by to było, i niesmaczne, podobnie jak
publiczny pogrzeb z pompą i okolicznościowa twórczość samorodna.


Zapraszam do konfrontacji, być może w dużej porcji na poziomie gustów i odczuć
- chyba ten dział na to pozwala. Niemniej, warto chyba sprawę "przerobić".


PS Obowiązek moderacji spada na moderatora forum - z zasady nikogo nie wycinam, być może coś zaszarzę, ale najpewniej z opóźnieniem i niechętnie; nie spodziewam się zresztą, żeby w tym gronie padło na ten temat coś istotnie mniej stosownego od tego,
co padło w sieci "z obu stron" przed ostatnie dwa tygodnie z haczykiem... Osobiście starałem się być w środku, artykułując +/- powyższe i oberwałem od "swoich", za agenturę wpływu władzy nieledwie uchodząc.


---
(*) przepraszam owce, które naszają dzwonki, mają śmieszne mordy, wełnę i odstające kłapciate uszy i wydają fajne dźwięki paszczo.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

klaio (1068 punktów)
Polecam również wzywającą liberałów i lewicę do opamiętania ws. tej śmierci rozmowę z Adamem Ostolskim na Krytyce Politycznej: krytykapol(*)bywatelskie-moga-byc-sprawcze/
15-11-2017 20:36 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Dzięki za przytoczenie. Uważam, że dobrze, że taki głos się pojawił i to "przedrukiem
rozmowy" w TOKFM.
ZaKotem (8733 punktów)
Samobójstwo jako protest to głupota. W żaden sposób władza, choćby najgorsza, nie ponosi odpowiedzialności za to, że ktoś sam się zabił. Natomiast zabawne są podwójne standardy. W roku 1980 na rynku w Krakowie spalił się chłop w proteście przeciwko milczeniu władz PRL o zbrodni katyńskiej. Jest on oczywiście dla pisowców bohaterem i postawiono mu na Rynku Głównym tabliczkę pamiątkową.



Natomiast ktoś kto robi to samo będąc przeciwnikiem Pisu jest oczywiście "chory psychicznie" (tak jak był nim samobójca z 1980 dla rządowych mediów PRL)
16-11-2017 14:49 
 Ocena 1 na 3
Arminius (25555 punktów)szeregi głupców........?
>Samobójstwo jako protest to głupota. W żaden sposób władza, choćby najgorsza, nie ponosi odpowiedzialności za to, że ktoś sam się zabił. Natomiast zabawne są podwójne standardy. W roku 1980 na rynku w Krakowie spalił się chłop w proteście przeciwko milczeniu władz PRL o zbrodni katyńskiej. Jest on oczywiście dla pisowców bohaterem i postawiono mu na Rynku Głównym tabliczkę pamiątkową.
>Natomiast ktoś kto robi to samo będąc przeciwnikiem Pisu jest oczywiście "chory psychicznie" (tak jak był nim samobójca z 1980 dla rządowych mediów PRL)


Z tą głupotą czy chorobą psychiczną należy być trochę bardziej ostrożnym. Bo tak do końca przecież nie wiadomo czym jest mądrość i tzw. norma psychiczna.
A co w kontekście jak wyżej powiedzieć o buddyjskich mnichach, którzy popełniali samobójstwa przez spalenie, protestując w ten sposób przeciwko polityce wietnamskiego rządu? Albo - jeszcze lepiej - jak ocenić samobójstwo Szmula Zygelbojma, członka polskiej Rady Narodowej, protestującego w ten sposób przeciwko bezczynności mocarstw w obliczu holokaustu. Czy był on głupcem, chorym psychicznie, a może jeszcze inaczej należy określić jego status.
Inny równie ciekawy przykład - to kpt. Raginis i wogóle samobójstwa wojskowych.
17-11-2017 07:47 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)Odp: szeregi głupców........?

>Z tą głupotą czy chorobą psychiczną należy być trochę bardziej ostrożnym. Bo tak do końca przecież nie wiadomo czym jest mądrość i tzw. norma psychiczna.
>A co w kontekście jak wyżej powiedzieć o buddyjskich mnichach, którzy popełniali samobójstwa przez spalenie, protestując w ten sposób przeciwko polityce wietnamskiego rządu? Albo - jeszcze lepiej - jak ocenić samobójstwo Szmula Zygelbojma, członka polskiej Rady Narodowej, protestującego w ten sposób przeciwko bezczynności mocarstw w obliczu holokaustu. Czy był on głupcem, chorym psychicznie, a może jeszcze inaczej należy określić jego status.

Każdemu zdarza się zrobić coś głupiego, głupcem nazywamy tego, który głupoty popełnia nagminnie. A raczej nikt seryjnie nie popełnia samobójstw. Niemniej w każdym opisanym przypadku działanie to należało do bezużytecznych, czyli głupich, bo nie przyczynia się do zmiany polityki krytykowanych władz, a co najwyżej pozbawia je jednego przeciwnika. Gdyby cała opozycja się spaliła, to skutek byłby tylko taki, że PiS miałby 100% poparcia.
17-11-2017 08:57 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
To raz, a dwa - kompletnie nieprzystające moim zdaniem realia. Nie boję się
powiedzieć, że nie znoszę PiSu, ale jest to (prawie i de facto) autorytaryzm
z gatunku miękkich. Bywa groźnie, bywają pomruki, ale jednak głównie jest
śmiech i załamanie z powodu obciachu i "logiki nad wyraz parcianej". Jak
zresztą za Olszewików, AWS czy pierwszego PiS - ta opcja tak po prostu ma,
ale to tylko moja perspektywa i uprzedzenia.

Czytam czasami umoralniająco-kombatanckie wpisy, że "strach z rodziną wyjść
na spacer, bo pały Błaszczaka potraktują to jako nielegalne zgromadzenie" -
ach, chciałoby się, co? Dałoby się zaistnieć, bo ktoś nas bananem przechrzcił
17-11-2017 12:49 
 Ocena-1 na 1
Arminius (25555 punktów)nie zawsze strata
>Każdemu zdarza się zrobić coś głupiego, głupcem nazywamy tego, który głupoty popełnia nagminnie. A raczej nikt seryjnie nie popełnia samobójstw. Niemniej w każdym opisanym przypadku działanie to należało do bezużytecznych, czyli głupich, bo nie przyczynia się do zmiany polityki krytykowanych władz, a co najwyżej pozbawia je jednego przeciwnika. Gdyby cała opozycja się spaliła, to skutek byłby tylko taki, że PiS miałby 100% poparcia.

Gdyba cała się spaliła to i owszem. Ale jeżeli są to odosobnione i nagłośnione przypadki - może to mieć swój wymierny walor propagandowo - informacyjny, zwiększajacy - na przykład - liczbę opozycjonistów, co z kolei może się przełożyć na wynik wyborów czy protestów społecznych. Oczywiście może także dojść do sytuacji odmiennej, jeżeli popełniający samobójstwo nie trafi w gusta i nastroje społeczne.
16-11-2017 15:40 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)Odp: Spal się, a będziesz kimś,
>Samobójstwo jako protest to głupota.

Myślę, że utożsamienie zdarzeń z naszą ich oceną zbyt upraszcza sprawę. Publiczne odebranie sobie życia zwykle zwraca uwagę opinii publicznej na problem, który doprowadził człowieka do tak dramatycznej decyzji. W najnowszej historii mamy tego wiele dowodów (samopodpalanie się mnichów w czasie wojny wietnamskiej, śmierć Jana Palacha w proteście przeciw zdławieniu Praskiej Wiosny przez wojska Układu Warszawskiegio, śmierć ponad stu tybetańskich mnichów w proteście przeciw polityce Chin, itd...) Nie inaczej stało się ze zdarzeniem w centrum Warszawy, akurat w połowie rządów PiS. Myślę, że takie decyzje powodowane są polityczną nadwrażliwością, a ta z kolei może być elementem jakiejś choroby psychicznej (depresja, schizofrenia, cyklofrenia), niezależnej od politycznych pseudodiagnoz. Samobójca z Placu Defilad osiągnął zamierzony cel: zwrócił uwagę na siebie i swój protestacyjny list pożegnalny: rozmawiamy o tym, piszemy, powstaną filmy... Nie wiem, czy zamierzał tym aktem zmienić bieg bieżącej historii Polski. W każdym razie jego czyn zasługuje na refleksję bardziej niż np. ostatni pomysł lidera opozycyjnej PO, który po marszu niepodległości żąda dymisji rządu RP: ani to ziębi, ani tym bardziej - grzeje.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
16-11-2017 17:45 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Myślę, że utożsamienie zdarzeń z naszą ich oceną zbyt upraszcza sprawę. Publiczne odebranie sobie życia zwykle zwraca uwagę opinii publicznej na problem, który doprowadził człowieka do tak dramatycznej decyzji. <<
Problem w tym, że to zwraca uwagę tych, którzy dobrze znają problem. Ci, przeciwko którym jest ten dramatyczny protest, albo tego starają się nie zauważyć, albo to bagatelizują. Czyli efekt jest praktycznie zerowy.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Samobójstwo jako protest to głupota. W żaden sposób władza, choćby najgorsza, nie ponosi odpowiedzialności za to, że ktoś sam się zabił.

Może tak być - jeśli kogoś się literalnie zaszczuje. Ale zdaje się, że specjalizujące
się w takiej działalności resorty nie mają ze sprawą nic wspólnego.
woma (381 punktów)
Tytuł jest niestosowny.

A jeżeli wyłącznym powodem samospalenia była niemożność zaakceptowania skutków działania obecnej władzy? Czy wówczas zdanie o krwi samobójcy na rękach PiS będzie prawdziwe? A jeśli jego depresja była skutkiem braku nadziei na zmianę władzy? A jeśli jego śmierć pójdzie na marne? Czy gdyby popełnił samobójstwo w zaciszu domowym, to byłoby w porządku?

Czego dowodzi brak reakcji władzy na nieprzychylne wypowiedzi o niej? A jeżeli ten brak reakcji jest jedynie strategią? Skoro dziś można przejść do porządku nad tym, co stało się z TK i za chwilę stanie się z SN i KRS, to nad czym przyjdzie przejść do porządku za jakiś czas?

Kiedy zacząć szukać i gdzie znaleźć przeciwników, z którymi władza będzie musiała się liczyć - rozgrywki z nimi nie będą dla niej bułką z masłem?

Co będzie sygnałem, by wykazać się dojrzałością do demokracji?

Po co odkręcać zmiany, które nam nie przeszkadzają? Skąd pewność, że będą następne ekipy?

Jaka jest definicja demokracji marnej próby? Czy taka demokracja to jeszcze demokracja?
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
O, pan dobry.

>Tytuł jest niestosowny.

Twoje zdanie - masz do niego prawo. Podobnie jak do zdania, że jesteś
dobrym człowiekiem.

>A jeżeli wyłącznym powodem samospalenia była niemożność zaakceptowania skutków działania obecnej władzy?

Też ich nie akceptuję - mam się spalić? Poza tym: prawda leży w urnie,
pytaj prochy.

> Czy wówczas zdanie o krwi samobójcy na rękach PiS będzie prawdziwe?

Dla mnie nie jest i nie będzie. Da się żyć, choć chwilami jest niefajnie.

> A jeśli jego depresja była skutkiem braku nadziei na zmianę władzy?

Pytaj prochy. Też nie mam przesadnej nadziei, a jakoś depresja mnie
z tego powodu nie dopada - miałaby ważniejsze.

> A jeśli jego śmierć pójdzie na marne?

Zła kategoria. Nie ten rozmówca - nie jestem skłonny żerować na śmierci.
Zbyt długo zwalczałem i potępiałem żerowanie na śmierci 96 osób, żeby
teraz nagle zmienić zdanie w sprawie jednej.(Tak jakby liczby miały tu
znaczenie.) Poza tym napisałem wprost, że nurt romantyczny jest mi
wstrętny - należało przeczytać i nie zadawać głupich pytań.

> Czy gdyby popełnił samobójstwo w zaciszu domowym, to byłoby w porządku?

Pytaj rodzinę - zaskakująco rozmowną. Ba, publiczny pogrzeb był.

>Czego dowodzi brak reakcji władzy na nieprzychylne wypowiedzi o niej? A jeżeli ten brak reakcji jest jedynie strategią? Skoro dziś można przejść do porządku nad tym, co stało się z TK i za chwilę stanie się z SN i KRS, to nad czym przyjdzie przejść do porządku za jakiś czas?

Zapewne jest strategią - skoro strona przeciwna tak łatwo się podkłada.

Ale władza pisowska jest arogancka nie od 19.X, więc po cóż ma nagle
reagować? Zdaje się nawet dla nich są granice arogancji - pono posłanka
Pawłowicz raczyła była nie wstać w czasie minuty ciszy...

Nie wiem, czy przechodzimy do porządku nad losami III władzy. Ja nie,
ale nie mogę nic zrobić ponad to, co rabiam. Skuteczność tego jest
niewielka, bo i ja nie żaden tam mocarz, wicie-rozumicie.

>Kiedy zacząć szukać i gdzie znaleźć przeciwników, z którymi władza będzie musiała się liczyć - rozgrywki z nimi nie będą dla niej bułką z masłem?

Lubisz szastać ludzkim życiem? Czy masz na myśli metody pokojowe?
Jeśli to drugie, to zmartwię cię - większość już opozycja wykorzystała
(mówię o ludziach "cywilnych", nie o klejących się do nich partiach
i stronnictwach).

Pisałem ci już w twoim wątku, że dla porządnego moim zdaniem człowieka
niegodnym jest działanie w tonie nadawanym przez PiS. Oczywiście można,
ale to już nie jest polityka, do jakiej jestem przyzwyczajony.

>Co będzie sygnałem, by wykazać się dojrzałością do demokracji?

Wg mnie to głupie pytanie. Żeby się wykazać, trzeba tę dojrzałość mieć i
sensowniejsze jest chyba "co może świadczyć o dojrzałości do demokracji?".
Ano, na dzień dobry choćby frekwencja o 50% większa niż regularnie
od 25 lat. Pokazanie, że poświęcamy te niedzielne pół godziny i idziemy
coś tam pozakreślać i wrzucić do pudła.

>Po co odkręcać zmiany, które nam nie przeszkadzają?

Nie twierdzę, że należy. Twierdzę (między wierszami, ale tu należało się
wykazać socjalnym minimum spostrzegawczości), że istnieją zmiany dokonane
przez PiS, które człowiekowi niegłosującemu na PiS przeszkadzają, a następnej
władzy będzie ciężko się z nimi rozstać. Po prostu w ramach "władzy dla władzy".

> Skąd pewność, że będą następne ekipy?

Nie mam pewności. Mam myślenie życzeniowe - po prostu nie lubię polskiej
kato-prawico-rozdawnico... Zresztą, jeśli już czepiać się słówek, PiS po
wyborach 2019, oby sczezł wcześniej, też niby będzie następny. Szczególnie,
że pewnie z innym fiurerkiem.

>Jaka jest definicja demokracji marnej próby? Czy taka demokracja to jeszcze demokracja?

Demokracja marnej próby to demokracja niedojrzała, tj. oparta na podzielonym i
rozłożonym społeczeństwie, którego nie godzi się nazwać obywatelskim, czy
tym bardziej wyedukowanym - wystarczająco, żeby nie dawało się go przekupić
w kampanii dętymi hasłami czy obietnicą socjalu.

Demokracja wyższej próby to taka, gdzie rozumiemy jej wady, ograniczenia,
nie spodziewamy się raju na ziemi, przechodzimy do porządku nad jednakową
wagą głosów, zapewne nieco częściej głosujemy, i głosuje istotnie więcej niż
niecałe 50% uprawnionych. I oczywiście wybieramy ludzi robiących politykę
w pewnych ustalonych ramach - trójpodział władzy, poszanowanie praw
obywatelskich, majstrowanie przy sprawach konstytucyjnych tylko, jeśli
ma się do tego uprawnienia, najchętniej jeszcze poparte w referendum.

Demokracja marnej próby nie jest demokracją. Podobnie jak w żarcie o
sprawiedliwości i sprawiedliwości ludowej czy krześle i krześle elektrycznym.
rossonero (165 punktów)
Urocze jest to budowanie rozmaitych teorii.Zapewne nawet ktos kiedys pokusi sie o stosowna dysertacje na temat tego samospalenia.Wiadomo juz nawet ,że milosciwie w stolicy panujaca PO postara sie o tablicę upamietniającą.Nic to,że podobne zdarzenie mialo miejsce za czasów rzadów Tuska." Szacunek dla cudzego nieszczęścia to ważna rzecz, ale muszę wreszcie to napisać: pod kancelarią premiera nie podpalił się szlachetny bohater, który walczy o wzniosłe cele. Nie podpalił się tam bezkompromisowy tropiciel korupcji. Zrobił to ktoś kto przy pomocy aktu terroru (skierowanego wobec samego siebie) próbował na nas coś wymusić" - pisał Grzegorz Sroczyński na Gazeta.pl 26 września 2011 roku.

Tymczasem zamiast wielkich słów i tysiecy elaboretów moze po prostu trzeba powiedziec sobie wprost :"Możecie mnie nazwać gnidą i kimś, kto nie szanuje majestatu śmierci, ale nie mogę już tego czytać. Facet, który się podpalił był p*****lNIĘTY. Na szczęście na tyle p*****lnięty, by zabić siebie, a nie kogoś innego. Granie nim to jak granie kiedyś Kononowiczem, tylko x1000."Cytat z twittera,autor K.Stanowski

Trafia do mnie bardziej niz tysiac słów
16-11-2017 20:03 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem, czy "buduję teorię", ale być może po tamtym doświadczeniu GW postanowiła
wycofać się z "grzania" tematu i zamieszcza suche relacje; nb. bez możliwości
komentowania - i chwała jej za to.
rossonero (165 punktów)
>Nie wiem, czy "buduję teorię", ale być może po tamtym doświadczeniu GW postanowiła
>wycofać się z "grzania" tematu i zamieszcza suche relacje; nb. bez możliwości
>komentowania - i chwała jej za to.

W ciągu kilkunastu dni GW na papierze i w internecie zamieściła ponad 100 publikacji poswięconych Piotrowi Sczęsnemu(okladki,wydanie weekendowe).To dane do niedzieli wlącznie,od poniedziałku nie miałem czasu i mozliwości sprawdzać ale zakładam w ciemno,że powstało kilka,kilkadziesiat kolejnych.

Jeżeli to jest "wycofywanie się z grzania tematu" to proponuje zestawić tą liczbę publikacji z ilością informacji o nieszczęśniku z Rzeszowa .100:1 ?
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Ok, byłem nieścisły: miałem na myśli tabloid "gazeta.pl" i apel red.
Wielowieyskiej tuż po tym zdarzeniu. Odnosiłem wrażenie, że zastopowali,
w porównaniu np. z taką Hollandową na oko.press - wypuściła fatalnego
moim zdaniem gniota, nie wiem, czy licząc się z konsekwencjami.
17-11-2017 07:44 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Tymczasem zamiast wielkich słów i tysiecy elaboretów moze po prostu trzeba powiedziec sobie wprost : (...) Facet, który się podpalił był p*****lNIĘTY.

To jedna z koncepcji, a jakie jest twoje zdanie na temat wspomnianego przeze mnie samospalenia Walentego Badylaka w 1980?

krakow.one(*)palenia-walenty-badylak/vehr6e
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Gwoli ścisłości: to był cytat.

Równie dobrze mogliby się do dziś spalać ludzie przeciwko niewyjaśnieniu
mordu na Popiełuszce. Tj. równie źle i równie mało by to popychało sprawę
do przodu - jeśli jeszcze cokolwiek może ją do przodu popchnąć.
finerbijk (17282 punktów)
Pomijany tu jest jeden ważny aspekt. Samospalenie powinno być karalne, bo stwarza zagrożenie pożarowe. Jak za Tuska się ktoś podpalił, to nazwali go terrorystą (ci sami co teraz zniczują) i słusznie - znaczy słusznie go nazwali terrorystą, a nie że zniczują. Zniczowanie jest nieludzkie, bo promuje autodestrukcję jako narzędzie walki politycznej. Przez co potencjalnie stwarza dobrą atmosferę dla naśladowców. Przecież to coś jak terroryzm islamski. Co prawda tym samospaleniem nikomu innemu krzywdy nie zrobił, ale stąd już tylko krok. Kto lekceważy własne życie w czasie pokoju bądź co bądź - przyjmijmy chwilowo, że dla idei, a nie że była to choroba - ten może być śmiertelnie niebezpieczny dla społeczeństwa.
oportunista (1711 punktów)
Co zdziałał? Ano się spalił i umarł w cierpieniu. Bo nie był to akt czysto polityczny, podyktowany przekonaniami i determinacją. Wydaje mi się, że facet miał problemy z samym sobą i postanowił odejść z tego łez padołu z pompą. Trochę to mi przypomina taliba wysadzającego się z imieniem Allacha na ustach tyle, że on miał dość rozumu by innych nie wciągać do swej gry. Był chłop, nie ma chłopa, piękny pogrzeb mu urządzili, no i miał swoje 5 minut. Ciekawe jaki jest stosunek jego rodziny do tego co zrobił, od tego by trzeba zacząć całą tę dyskusję.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Gdzieś wyżej napisałem, że rodzina jest zaskakująco rozmowna, ale to tylko
i wyłącznie moja prywatna ocena - ja w takiej sytuacji słowam bym do mediów
nie powiedział. Był jakiś wywiad na oko press, czytałem i czułem się
cokolwiek nieswojo.

Tymczasem szantaże moralne trwają - "przejmował się bardziej".

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365