 |
Szczególna Teoria Względności Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-12-2017 03:30 | szostek (349 punktów) | Szczególna Teoria Względności
2 na 4 | Wszystkim zainteresowanym Szczególną Teorią Względności polecam artykuł, w którym pokazujemy naszą metodę wyprowadzania dynamik dla tej teorii. Wer. POL: Metoda wyprowadzania licznych dynamik w Szczególnej Teorii WzględnościWer. ENG: Derivation method of numerous dynamics in the Special Theory of RelativityJest to kolejne poważne podważenie STW Einsteina. Okazuje się, że dynamika, którą zaproponował jest tylko jedną z nieskończenie wielu możliwych. Co więcej nie znam żadnych dobrze zweryfikowanych eksperymentów, które pozwalają wybrać jedną z nich jako prawidłowy model rzeczywistych procesów. Jest bardzo wątpliwe, aby uznawana obecnie dynamika STW była tą wyjątkową  W między czasie byłem na 44 Zjeździe Fizyków Polskich, gdzie podważaliśmy prawdziwość wzoru E= mc2. A oto streszczenie artykułu, nad którym jeszcze pracujemy, z zawartym głównym przesłaniem E=mc2 jako składowa energii kinetycznej w prawie dla energii kinetycznejJeżeli ktoś zna jakieś poważne wyprowadzenie zależności pomiędzy masą i energią ( E= mc2), to bardzo o nie proszę. Z góry wiem, że takiego wyprowadzenia nie da się w ramach relatywistyki przeprowadzić, ale chciałbym wszystkie propozycje poddać analizie. Wzór E=mc2 jest najbardziej kompromitującym błędem Einsteina i jego wyznawców.Ostatnio rozpisywałem się na tym forum na temat alternatywnej teorii, czyli Szczególnej Teorii Eteru. Wydaliśmy ważny dla nas artykuł na ten temat The Explanation of the Michelson-Morley Experiment Results by Means Universal Frame of Reference | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | Macie jeden bardzo poważny brak w sekcji 4 - a mianowicie, nie wiadomo co to u Was jest masa, ani co to jest siła! Zakładacie, że znaczenie tych pojęć jest oczywiste, a tymczasem to nieprawda. W szczególności, od tego jak je zdefiniujecie, będzie zależało jaka jest ich poprawna transformacja między układami. Ponieważ ich nie zdefiniowaliście, nie byliście w stanie wyprowadzić jednej transformacji, więc kontynuujecie przyjmując różne założenia - ale śmiem przypuszczać, że (o ile nie popełniliście innych błędów) dostaliście z tego równoważne sformułowania tej samej dynamiki, tylko z różnymi definicjami masy i siły.
|
|
 | | szostek (349 punktów) | >Macie jeden bardzo poważny brak w sekcji 4 - a mianowicie, nie wiadomo co to u Was jest masa, ani co to jest siła! Zakładacie, że znaczenie tych pojęć jest oczywiste, a tymczasem to nieprawda. W szczególności, od tego jak je zdefiniujecie, będzie zależało jaka jest ich poprawna transformacja między układami.
Definicja siły jest podana w (25). To jest oddziaływanie, które ciału o masie relatywistycznej m2/1 nadaje przyśpieszenie a2/1. Natomiast relatywistyczna masa bezwładności to jest to, co występuje w tym równaniu.
> Ponieważ ich nie zdefiniowaliście, nie byliście w stanie wyprowadzić jednej transformacji, więc kontynuujecie przyjmując różne założenia - ale śmiem przypuszczać, że (o ile nie popełniliście innych błędów) dostaliście z tego równoważne sformułowania tej samej dynamiki, tylko z różnymi definicjami masy i siły.
Faktycznie, każda z tych dynamik różni się masą relatywistyczną. Ale raczej nie nazwałbym tego definicją masy relatywistycznej, ponieważ wychodzimy z innego, naturalnego założeń (dla każdej dynamiki innego), a postać masy relatywistycznej wynika z tego założenia.
Np. gdy przyjmie się założenie (29), to otrzymuje się znaną dynamikę STW. Założenie (29) jest przecież znaną własnością tej znanej dynamiki STW.
|
|
|  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Definicja siły jest podana w (25). To jest oddziaływanie, które ciału o masie relatywistycznej m2/1 nadaje przyśpieszenie a2/1. Natomiast relatywistyczna masa bezwładności to jest to, co występuje w tym równaniu.
Świetnie, czyli ta masa to jest co właściwie? Jak się ją mierzy?
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | >>Definicja siły jest podana w (25). To jest oddziaływanie, które ciału o masie relatywistycznej m2/1 nadaje przyśpieszenie a2/1. Natomiast relatywistyczna masa bezwładności to jest to, co występuje w tym równaniu. >Świetnie, czyli ta masa to jest co właściwie? Jak się ją mierzy?
Tak samo jak w tradycyjnej dynamice STW. Powiedz mi jak mierzy się masę relatywistyczną w dynamice Einsteina, to ja powiem Ci jak się mierzy masę relatywistyczna (wprawdzie nieco inaczej zdefiniowaną) w dynamikach, które wyprowadziłem w tym artykule.
A w jaki sposób mierzy się skrócenie Lorentza, które występuje w STW. Dlaczego fakt, że nie wiadomo jak to zmierzyć (bezpośrednio), nie przeszkadza Ci.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Tak samo jak w tradycyjnej dynamice STW.> Powiedz mi jak mierzy się masę relatywistyczną w dynamice Einsteina, to ja powiem Ci jak się mierzy masę relatywistyczna (wprawdzie nieco inaczej zdefiniowaną) w dynamikach, które wyprowadziłem w tym artykule.> A w jaki sposób mierzy się skrócenie Lorentza, które występuje w STW. Dlaczego fakt, że nie wiadomo jak to zmierzyć (bezpośrednio), nie przeszkadza Ci.Co do skrócenia Lorentza - ważne, że mamy dobrze zdefiniowane pojęcie odległości. Nie o to w ogóle tutaj chodzi. Zamiast się rozpisywać, podlinkuję po prostu świetny wykład z czasów moich studiów. A oto on: www.fuw.edu.pl/~szymacha/Wyklad04.pdf
|
|
| | | |  | | szostek (349 punktów) | > >Tak samo jak w tradycyjnej dynamice STW.> >Powiedz mi jak mierzy się masę relatywistyczną w dynamice Einsteina, to ja powiem Ci jak się mierzy masę relatywistyczna (wprawdzie nieco inaczej zdefiniowaną) w dynamikach, które wyprowadziłem w tym artykule.> >A w jaki sposób mierzy się skrócenie Lorentza, które występuje w STW. Dlaczego fakt, że nie wiadomo jak to zmierzyć (bezpośrednio), nie przeszkadza Ci.> Co do skrócenia Lorentza - ważne, że mamy dobrze zdefiniowane pojęcie odległości. Nie o to w ogóle tutaj chodzi.No to nie wiem o co chodzi. Skrócenie Lorentza nie jest faktem eksperymentalnym, ponieważ nikt nie zmierzył tego skrócenia. To skrócenie jest jedynie wnioskiem z teorii (STW oraz STE), które wyjaśniają inne fakty eksperymentalne, czyli stałą średnią prędkość światła. Czyli w teoriach występują pojęcia, których nie umiemy bezpośrednio zmierzyć. W wyprowadzeniu dynamik, które wymyśliliśmy, takim pojęciem jest masa relatywistyczna. Zarzut, że nie wiem jak ją mierzyć jest dziwny. Poza tym, być może ktoś kiedyś wskaże metodę bezpośredniego mierzenia takiej masy relatywistycznej. > Zamiast się rozpisywać, podlinkuję po prostu świetny wykład z czasów moich studiów. A oto on: www.fuw.edu.pl/~szymacha/Wyklad04.pdfDziękuję za link do tego wykładu. Przeczytałem to dokładnie. Bardzo fajny jest, pokazany tam, ten sposób transformowania prędkości (str. 2). Ale potem jest bardzo dużo błędnych interpretacji i nieformalnych rozważań opartych na intuicji, które są błędne. Oczywiste błędy dotyczą związku masy i energii. Nie wiadomo skąd się wzięły wzory na pęd i energię kinetyczną. W porównaniu do naszego wykładu, w którym wyprowadziliśmy pięć dynamik STW, ten materiał jest wyjątkowo słaby. Współczuję studentom UW, którzy muszą się uczyć fizyki na podstawie takich gniotów. I przestaję się dziwić, że ludzie nie chcą studiować fizyki.
|
|
-1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | detronizacja? | >Jest to kolejne poważne podważenie STW Einsteina. Okazuje się, że dynamika, którą >zaproponował jest tylko jedną z nieskończenie wielu możliwych. Co więcej nie znam >żadnych dobrze zweryfikowanych eksperymentów, które pozwalają wybrać jedną z nich jako prawidłowy model rzeczywistych procesów. Jest bardzo wątpliwe, aby uznawana >obecnie dynamika STW była tą wyjątkową
>Wzór E=mc2 jest najbardziej kompromitującym błędem Einsteina i jego wyznawców.
Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach???
|
|
 | 5 na 5 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: detronizacja? | >Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach??? Mniej więcej tak detronizowany, jak Darwin przez kreacjonistów.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | mniej więcej? | >>Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach??? >Mniej więcej tak detronizowany, jak Darwin przez kreacjonistów.
Z wątku autora mniej więcej wynikałoby jednakże zasadniczo co innego?
|
|
| |  | 5 na 5 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: mniej więcej? | >Z wątku autora mniej więcej wynikałoby jednakże zasadniczo co innego? Autor jest odpowiednikiem kreacjonisty w świecie fizyki.
|
|
|  | | szostek (349 punktów) | Odp: detronizacja? | To jest naprawdę zadziwiające, jak ludzie potrafią bezkrytycznie wierzyć w rzeczy, których sami nie zweryfikowali, ani nie doświadczyli. Nawet dają się pozabijać w obronie takich różnych fałszywych idei Wzoru E= mc2, rozumianego po Einsteinowskiemu, jako związek pomiędzy masą i energią, nie można wyprowadzić w ramach STW. Wszystkie wyprowadzenia są błędne. To, że wyprowadzenie Einsteina zawiera elementarny błąd wykazał już Herbert Ives ( tutaj zacytowany jest jego artykuł [2]).Jeżeli faktycznie masa jest zamienialna na energię, a energia na masę, to nie wynika to ze Szczególnej Teorii Względności. Taki związek można wprowadzić do STW jako niezależne założenie. Ale, w takim razie, dlaczego ta zależność ma mieć postać E= mc2? Nie ma ani jednego eksperymentu, który za tym przemawia. Np. bilans energetyczny z elektrowni atomowych nie potwierdza tego wzoru. Czy ktoś zna wyniki takich badań? Nie ma także żadnych eksperymentalnych podstaw, aby twierdzić, że ewentualna zależność pomiędzy masą i energią jest taka sama dla każdego rodzaju masy. Einstein ubzdurał sobie taką głupotę. Dzięki propagandzie zrobiono z niego wielki autorytet. Dlatego teraz będzie potrzebny wielki wysiłek, aby te bzdury wyprostować. Nie wystarczy mieć rację, ale trzeba jeszcze walczyć z wyznawcami tego kultu.
|
|
 | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach???
Premature joy, mr Arm in US. Musi się pan osadzić nieco - nie tym razem.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | mr Arminius | >>Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach??? >Premature joy, mr Arm in US. Musi się pan osadzić nieco - nie tym razem.
Einstein ma tyle za uszami - iż wszystko w jego wypadku jest możliwe. A teza autora brzmi dosyć stanowczo.
"Arm in US". Mój nick do "Arminius". Chyba znów Pan dał plamę z zakresu znajomości historii???
|
|
| |  | 3 na 3 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: mr Arminius | >>>Czyli Einstein detronizowany - znów w opałach??? >>Premature joy, mr Arm in US. Musi się pan osadzić nieco - nie tym razem. >Einstein ma tyle za uszami - iż wszystko w jego wypadku jest możliwe. A teza autora brzmi dosyć stanowczo.
Teza autora brzmi stanowczo dla człowieka bez wykształcenia w zakresie fizyki, dał się pan nabrać. Jak zapewne niejeden na pana twórczość na forum - widzi pan, jest takie coś jak filtr.
>"Arm in US". Mój nick do "Arminius". Chyba znów Pan dał plamę z zakresu znajomości historii???
Nie, już raz pan mi to tłumaczył, a ja chciałem się pośmiać. Zabronione?
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | trefniś nietaktowny | .... a ja chciałem się pośmiać. Zabronione?
Artykuł nie jest z kategorii "humor" taki czy inny. Więc zabronione to być może nie jest - ale niewskazane i nietaktowne. Jak Pan chcesz się śmiać - załóż Pan sobie wątek o dowcipach sprofilowanych.
|
|
| | | |  | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: trefniś nietaktowny | >.... a ja chciałem się pośmiać. Zabronione? >Artykuł nie jest z kategorii "humor" taki czy inny. Więc zabronione to być może nie jest - ale niewskazane i nietaktowne. Jak Pan chcesz się śmiać - załóż Pan sobie wątek o dowcipach sprofilowanych. >
"Lafter is a deviliś łind" - jak powiedział mnich we filmie. Idź pan na drzewo, w takim wątku można albo załamać ręce albo nauczać albo się śmiać. Póki co na dwóch ostatnich frontach coś się dzieje, po prostu pan nie przeszkadzaj...
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | dendrologicznie | >"Lafter is a deviliś łind" - jak powiedział mnich we filmie. Idź pan na drzewo...
Znów riposta wielce merytoryczna z gatunku dendrologicznych. Czy zdaniem Pana mam iść na "tennenbaum"???
>w takim wątku można albo załamać ręce albo nauczać albo się śmiać.
I Pan się do rozpuku śmieje i błaznuje.
> po prostu pan nie przeszkadzaj...
Na tennenbauma "nie pójdę"
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: dendrologicznie | >>"Lafter is a deviliś łind" - jak powiedział mnich we filmie. Idź pan na drzewo... >Znów riposta wielce merytoryczna z gatunku dendrologicznych. Czy zdaniem Pana mam iść na "tennenbaum"???
Masz pan przestać pisać swoje trzykrotne pytajniki w stylu emo czy dzieci neostrady. Zrozumiano?
>>w takim wątku można albo załamać ręce albo nauczać albo się śmiać. >I Pan się do rozpuku śmieje i błaznuje.
Ha - mam z czego. Wiesz pan, był taki żart... Że dziecko jeździło do szkoły z dzieckiem z miejscowości Hamilton. I miało słabe oceny. I mama tłumaczy: "if you commute with a Hamiltonian, you will never evolve".
>> po prostu pan nie przeszkadzaj... >Na tennenbauma "nie pójdę"
To już pana suwerenna diecezja, panie grymasie.
|
|
| | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Zrozumiano??? | >Masz pan przestać pisać swoje trzykrotne pytajniki w stylu emo czy >dzieci neostrady. Zrozumiano?
Przecież Pan nie jest gospodarzem tego wątku??? A nawet jakby Pan był, to co??? Zrozumiano???
>Ha - mam z czego. Wiesz pan, był taki żart... Że dziecko >jeździło do szkoły z dzieckiem z miejscowości Hamilton. I miało słabe >oceny. I mama tłumaczy: "if you commute with a Hamiltonian, you will >never evolve".
A Pan niech mi ów żart przetłumaczy z angielskiego na polski, a potem z polskiego na nasze???
>To już pana suwerenna diecezja, panie grymasie
Diecezja gdańska, nawet archidiecezja.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: Zrozumiano??? | >>Masz pan przestać pisać swoje trzykrotne pytajniki w stylu emo czy >>dzieci neostrady. Zrozumiano? >Przecież Pan nie jest gospodarzem tego wątku??? A nawet jakby Pan był, to co??? Zrozumiano???
Gospodarz od dawna spoczywa, a że na niejednym pomniku wąsa podkręca, to nie powód, żebyście go w to mięszali.
>>Ha - mam z czego. Wiesz pan, był taki żart... Że dziecko >>jeździło do szkoły z dzieckiem z miejscowości Hamilton. I miało słabe >>oceny. I mama tłumaczy: "if you commute with a Hamiltonian, you will >>never evolve". >A Pan niech mi ów żart przetłumaczy z angielskiego na polski, a potem z polskiego na nasze???
Skoro taka wola - odkładamy połajanki na bok i nauczamy, po łebkach nieco.
Dosłownie: "nie rozwiniesz się, jeśli jeździsz/podróżujesz z kimś z Hamilton."
W fizyce: "...jeśli komutujesz z hamiltonianem" - funkcją Hamiltona, w skrócie: z energią - to nie będziesz ewoluować. Bowiem dla wielkości x, zależącej od czasu tylko przez współrzędne,
{x,H} = dx/dt
Mniejsza, jak liczyć to {,} - komutator x z H to zmiana x w czasie. Więc komutować z hamiltonianem = być wielkością stałą w czasie.
Aha, clou zapomniałem: o wielkościach A i B mówimy, że "komutują" w algebrze z nawiasem {,}, jeśli {A,B} = 0. Np. w przypadku gdy A i B są macierzami, to komutator definiuje się tak: [A,B] = AB - BA (mnożenie macierzy nie jest na ogół przemienne, ale od czasu do czasu znajduje się takie, że [A,B] = 0).
Morał jest podobny jak w innym Witzu, "There are 10 kinds of people: those who understand binary numbers and those who don't" - jest to zresztą nieco wsobny żart... Rozumiejący śmieją się też z nierozumiejących, bo dobrze wiedzą, czemu tamci nie zrozumieli, a tamci za cholerę nie wiedzą, gdzie brakujące osiem się podziało.
>>To już pana suwerenna diecezja, panie grymasie >Diecezja gdańska, nawet archidiecezja.
Ba, no to pozdrowienia dla prałata Henryka - pamiętamy go w resorcie bardzo dobrze.
Odmachujemy się (ale nie "zigą"!) na północ, co prawda nie z najdłuższej ulicy w Warsiawie (Rakowieckiej - kolegę zabrali tam na spacer dziesięć lat temu, przyszedł wczoraj), ale tak czy siak i zachęcamy do ubierania choinki.
Darz bór!
|
|
| Arminius (25555 punktów) | Zaćmienie słońca czy umysłów??? | Jaka jest Pana opinia na temat materiału dotyczącego obserwacji zaćmienia słońca w 1919 r. - którego wyniki stanowić mają dowód wspierający tezy Einsteina. Całość w podlinkowanym materiale:http://www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htm "The Eclipse of 1919 There can be no clearer definition of scientific fraud than what went on in the Tropics on May 29, 1919. What is particularly clear is that Eddington fudged the solar eclipse data to make the results conform to "Einstein's" work on general relativity. Poor (1930), Brown (1967), Clark (1984) and McCausland (2001) all address the issues surrounding this eclipse. What makes the expeditions to Sobral and Principe so suspect is Eddington's zealous support of Einstein, as can be seen in his statement, "By standing foremost in testing, and ultimately verifying the 'enemy' theory, our national observatory kept alive the finest traditions of science..." (Clark, 1984) In this instance, apparently Eddington was not familiar with the basic tenets of science. His job was to collect data - not verify Einstein's theories. Further evidence for the fraud can be deduced from Eddington's own statements and the introduction to them provided by Clark (ibid., p. 285): "May 29 began with heavy rain, which stopped only about noon. Not until 1.30 pm when the eclipse had already begun did the party get its first glimpse of the sun: 'We had to carry out our programme of photographs on faith...'"Eddington reveals his true prejudice: he was willing to do anything to see that Einstein was proved right. But Eddington was not to be deterred: "It looked as though the effort, so far as the Principe expedition was concerned, might have been abortive"; "We developed the photographs, two each night for six nights after the eclipse. The cloudy weather upset my plans and I had to treat the measures in a different way from what I intended; consequently I have not been able to make any preliminary announcement of the result". (Clark, ibid.) Actually, Eddington's words speak volumes about the result. As soon as he found one shred of evidence that was consistent with "Einstein's" general relativity theory, he immediately proclaimed it as proof of the theory. Is this science? Where were the astronomers when Eddington presented his findings? Did anyone besides Eddington actually look at the photographic plates? Poor did, and he completely repudiated the findings of Eddington. This should have given pause to any ethical scientist. Here are some quotes from Poor's summary: "The mathematical formula, by which Einstein calculated his deflection of 1.75 seconds for light rays passing the edge of the sun, is a well known and simple formula of physical optics" "Not a single one of the fundamental concepts of varying time, or warped or twisted space, of simultaneity, or of the relativity of motion is in any way involved in Einstein's prediction of, or formulas for, the deflection of light" "The many and elaborate eclipse expeditions have, therefore, been given a fictitious importance. Their results can neither prove nor disprove the relativity theory" (Poor, 1930). From Brown (1967), we learn that Eddington couldn't wait to get it out to the world community that Einstein's theory was confirmed. What Eddington based this on was a premature assessment of the photographic plates. Initially, stars did "appear" to bend as they should, as required by Einstein, but then, according to Brown, the unexpected happened: several stars were then observed to bend in a direction transverse to the expected direction and still others to bend in a direction opposite to that predicted by relativity. The absurdity of the data collected during the Eclipse of 1919 was demonstrated by Poor (1930), who pointed out that 85% of the data were discarded from the South American eclipse due to "accidental error", i.e., it contradicted Einstein's scale constant. By a strange coincidence, the 15% of the "good" data were consistent with Einstein's scale constant. Somehow, the stars that did not conform to Einstein's theories conveniently got temporarily shelved - and the myth began. So, based on a handful of ambiguous data points, 200 years of theory, experimentation and observation were cast aside to make room for Einstein. Yet the discredited experiment by Eddington is still quoted as gospel by Stephen Hawking (1999). It is difficult to comprehend how Hawking could comment that, "The new theory of curved space-time was called general relativity. It was confirmed in spectacular fashion in 1919, when a British expedition to West Africa observed a slight shift in the position of stars near the sun during an eclipse. Their light, as Einstein had predicted, was bent as it passed the sun. Here was direct evidence that space and time were warped". Does Hawking honestly believe that a handful of data points, massaged more thoroughly than a side of Kobe beef, constitutes the basis for overthrowing a paradigm that had survived over two centuries of acid scrutiny? The real question, though, is: "Where was Einstein in all this?" Surely, by the time he wrote his 1935 paper, he must have known of the work of Poor: "The actual stellar displacements, if real, do not show the slightest resemblance to the predicted Einstein deflections: they do not agree in direction, in size, or the rate of decrease with distance from the sun". Why didn't he go on the record and address a paper that directly contradicted his work? Why haven't the followers of Einstein tried to set the record straight with respect to the bogus data of 1919? What makes this so suspicious is that both the instruments and the physical conditions were not conducive to making measurements of great precision. As pointed out in a 2002 Internet article by the British Institute of Precise Physics, the cap cameras used in the expeditions were accurate to only 1/25th of a degree." www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htm
|
|
 | wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: Zaćmienie słońca czy umysłów??? | www.bibliotecapleyades.net/Zdaje się, że już raz ogołacałem pańskie linki do samej strony - niech ludzie sprawdzą, czego się spodziewać w podstronach... PS Sprawa zaćmieniowa jest powszechnie znana - niepewność pomiaru była zdecydowanie za duża, żeby wtedy uznawać to za potwierdzenie OTW. Inna sprawa, że później przeszła, na ile mi wiadomo, wszystkie doświadczalne i pozostają wredoty czysto teoretyczne, choćby "opieranie się" unifikacji z resztą oddziaływań. Ale poluj pan, poluj. Ludzie lubią się pośmiać.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | zdecydowanie uznawano | >PS Sprawa zaćmieniowa jest powszechnie znana - niepewność pomiaru była zdecydowanie >za duża, żeby wtedy uznawać to za potwierdzenie OTW
To dlaczego uznawano???
|
|
| |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: zdecydowanie uznawano | >>PS Sprawa zaćmieniowa jest powszechnie znana - niepewność pomiaru była zdecydowanie >>za duża, żeby wtedy uznawać to za potwierdzenie OTW >To dlaczego uznawano???
Nie wiem. Studiowałem fizykę, nie historię fizyki. Gdybym miał się bawić w przypuszczeniologię - zapewne chciano uwierzyć, ale też nie wiem, kto uznawał. Jeśli jednoosobowo Einstein i WIEDZIAŁ o detalach, to źle.
Ale proszę to sprawdzić, i ważyć na tryb warunkowy w mojej wypowiedzi - jeszcze byłby pan gotów ją przytoczyć w sposób okrojony i wyciągać jakieś niewczesne i sensacyjne wnioski.
Brak odniesień do ogólnej bełkotliwości portalu cośtamcyklades - nie dziwi mnie. Pan na cienkiej krze stoisz i jeszcze wierzgasz. Ale my tu w resorcie lubimy patrzeć, jak wróg wierzga. Później jednak odławiamy, i to żywego! Obwozimy potem po wsiach, w słojach z formaliną.
|
|
| |  | 6 na 6 | uxbridge (5980 punktów) | >>PS Sprawa zaćmieniowa jest powszechnie znana - niepewność pomiaru była zdecydowanie >>za duża, żeby wtedy uznawać to za potwierdzenie OTW >To dlaczego uznawano??? Bo wątpliwości w kwestii dokładności pomiaru zaczęły być podnoszone dużo później. To co pan podlinkował, zawiera odnośniki do tych wątpliwości, wcale nie mające statusu absolutnej racji. To, czy pomiary Eddingtona były wystarczająco precyzyjne czy nie, jest nadal sprawą dość otwartą. Natomias pański cytat przedstawia to fałszywie, jako jakieś oszustwo, a co najmniej manipulację Eddingtona. Zresztą tego typu problemy istnieją i w innych słynnych eksperymentach. Np. doświadczenie Milikana wyznaczające ładunek elementarny było obarczone pewnym błędem, wynikającym z niedokładnego wyznaczenia lepkości powietrza. Więc wynik Milikana różnił się od tego który znamy dzisiaj. Ale ci, którzy powtarzali eksperyment po Milikanie i dostawali różniący się wynik, nieco go "podkręcali" bo myśleli, że to oni popełniają jakiś błąd, a Milikan (bo noblista) musiał mieć rację. To jest tzw. Efekt Potwierdzenia. Tylko, że nauka ten efekt zna i z nim skutecznie walczy, a pan nie znasz i dlatego dla pana (jako młotka) wszystko jest gwożdziem.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
 | -1 na 3 | szostek (349 punktów) | Odp: Zaćmienie słońca czy umysłów??? | > Jaka jest Pana opinia na temat materiału dotyczącego obserwacji zaćmienia słońca w 1919 r. - którego wyniki stanowić mają dowód wspierający tezy Einsteina. Całość w podlinkowanym materiale:www.bibliotecapleyades.net/esp_einstein.htmDziękuję za ten link. Przeczytam to spokojnie i się odniosę. Co do eksperymentalnych dowodów poprawności Szczególne Teorii Względności, to nawet jeżeli STW jest zgodna z tymi eksperymentami, to są inne teorie także z nimi zgodnie. Np. Szczególna Teoria Eteru. Wszystkie eksperymenty zgodnie z STW są także zgodne ze STE, dla obserwatorów nieporuszających się względem eteru. A Układ Słoneczny porusza się względem eteru stosunkowo wolno (0,1% średniej prędkości światła w próżni). Czyli wszystkie eksperymenty prowadzone w warunkach ziemskich są praktycznie prowadzone z układu nieruchomego względem eteru. Dlatego te wyniki zgadzają się z STW, chociaż jest to teoria błędna. To znaczy, według STW obserwatorzy z dowolnego układu inercjalnego, widzą to, co widzi według STE obserwator związany z eterem. Trzeba dopiero zaplanować i wykonać eksperymenty, które ostatecznie wykażą, że STW jest błędna, albo wygrzebać je, jeżeli były już przeprowadzone. Dobrym polem do poszukiwań jest oparcie się na różnych przewidywaniach STW oraz STE dla obserwatorów ruchomych względem eteru. Ty zapytałeś o dowód poprawności Ogólnej Teorii Względności, czyli eksperyment, w którym obserwowano przesunięcie gwiazd w czasie zaćmienia Słońca. Ma to być dowód tego, że droga światła zakrzywia się w pobliżu dużej masy Słońca. To nie wydaje się niczym dziwnym, ponieważ duże ciała zakrzywiają tor ruchu wszystkich ciał (księżyców, satelitów, planet). To sam może dotyczyć fotonów. Nadużyciem OTW jest to, że zakrzywienie drogi światła uznano jako niezbity dowód zakrzywienia przestrzeni. A przecież tor światła może się zakrzywiać z różnych powodów (np. atmosfery Słońca). Ogólna Teoria Względności jest najbardziej bezużyteczna teorią fizyczną. Z jej powodu marnowane są olbrzymie środki na wątpliwej jakości badania naukowe.
|
|
|  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > Co do eksperymentalnych dowodów poprawności Szczególne Teorii Względności, to nawet jeżeli STW jest zgodna z tymi eksperymentami, to są inne teorie także z nimi zgodnie.Zwłaszcza nadteoria pt. "jak byś szwagier nie zrobił, no to tak będzie", ew. "pambuk tak chciał", albo jeszcze chytrzejsza - "we wszystkich ilorazach równań obalanej teorii pomnóż licznik i mianownik przez ten sam czynnik" - hokus-pokus... A że ktoś złośliwie podpowie "skróciło się, szczym do ludzi..." - tego na stos  > Np. Szczególna Teoria Eteru. Wszystkie eksperymenty zgodnie z STW są także zgodne ze STE, dla obserwatorów nieporuszających się względem eteru.Wszystkie panu znane, czy wszystkie w ogóle wykonywalne, a pan to wnioskujesz z zasad pierwszych? (I może oprócz tego doświadczenia, które ma cokolwiek o tym eterze powiedzieć...) > A Układ Słoneczny porusza się względem eteru stosunkowo wolno (0,1% średniej prędkości światła w próżni).Co pan rozumie przez ową średnią? Czasową, przestrzenną, jak liczoną, czy istnieje układ odniesienia, gdzie prędkość ta koincyduje z ową średnią? Czy może jest to jednak stała? > Czyli wszystkie eksperymenty prowadzone w warunkach ziemskich są praktycznie prowadzone z układu nieruchomego względem eteru. Dlatego te wyniki zgadzają się z STW, chociaż jest to teoria błędna.Błędna - w jakim sensie? Że jest jedynie przybliżeniem, a pan ma lepsze? Prosimy okazać. > Trzeba dopiero zaplanować i wykonać eksperymenty, które ostatecznie wykażą, że STW jest błędna, albo wygrzebać je, jeżeli były już przeprowadzone.No, każdy eksperyment z udziałem grawitacji (i próba pożenienia grawitacji z STW - czy to jako potencjału wektorowego czy skalarnego) daje wyniki niezgodne z doświadczeniem (akurat tu szło o nieśmiertelne peryhelium Merkurego - i dopiero OTW dała całkiem niezłe wytłumaczenie). Rachowaliśmy to na mechanice na II roku studiów. Patrz pan - bach, i się przydało. > Dobrym polem do poszukiwań jest oparcie się na różnych przewidywaniach STW oraz STE dla obserwatorów ruchomych względem eteru.Słowem: tak długo pan śpi spokojnie o "poprawność swojej teorii", jak długo jest ona zgodna z rzeczywistością w miarę dobrze tłumaczoną przez teorie jakoby panem i bratem obalane, aż ktoś nie wybierze się z laboratorium poza układ słoneczny. Nawet sprytnie pomyślane, prawie jak u czarnosukienkowych. Ok, dla mnie nie brzmi to przekonująco, ale co poza chęcią dołożenia poczciwemu Razgłazowi zasugerowało panom odkopanie owego eteru? Chęć sławy, czy zmysł marketingowy? Czy bajka o płaskiej Ziemi na żółwiach i słoniach? > Ty zapytałeś o dowód poprawności Ogólnej Teorii Względności, czyli eksperyment, w którym obserwowano przesunięcie gwiazd w czasie zaćmienia Słońca. Ma to być dowód tego, że droga światła zakrzywia się w pobliżu dużej masy Słońca. To nie wydaje się niczym dziwnym, ponieważ duże ciała zakrzywiają tor ruchu wszystkich ciał (księżyców, satelitów, planet). To sam może dotyczyć fotonów.Szkopuł w tym, że pouczają nas w szkole, że grawitacja to ciążenie, a foton masę ma całkiem nieźle zerową... Czyli jednak geometria, jak dla mnie... > Nadużyciem OTW jest to, że zakrzywienie drogi światła uznano jako niezbity dowód zakrzywienia przestrzeni.A pan równanie "dewiacji geodezyjnych" widział? Polecam. Soczewkowanie grawitacyjne też tam się łapie. Oczywiście można to podciągać pod różne "klasyczne" (tj. statyczne, bo nierelatywistyczne ciężko przez klawiaturę przechodzi) efekty optyczne, typu załamanie. > A przecież tor światła może się zakrzywiać z różnych powodów (np. atmosfery Słońca).Ano właśnie. Pozostaje kwestia, czy uprawniony byłby wniosek ogólny, że wszystkie ciała tak czy owak światło zakrzywiające mają atmosferę. ..."Życzę powodzenia na nowej drodze życia". > Ogólna Teoria Względności jest najbardziej bezużyteczna teorią fizyczną. Z jej powodu marnowane są olbrzymie środki na wątpliwej jakości badania naukowe.Wie pan, mnie się też nie udało w życiu. Ale pozostaję oraczem na swoich drobnych poletkach i polecam kwestionowanie tego, co się albo zrozumiało i ma się lepsze rozwiązanie, albo niezbity dowód, że przeznaczone do zrozumienia nie jest - np. religię. Pan póki co tworzy coś na kształt świątyni własnego (i krewnego) geniuszu i pompuje jakiś żałosny balon, ale winien pan ze szkół kańczanych wiedzieć, że to na panach spoczywa szereg uzasadnień, a nie propaganda przeciw STW. Może spróbujcie panowie zadać sobie pytań, np.: (1) Jaka struktura geometryczna stoi za moją teorią? (2) Jakie są perspektywy kwantowania na tym tle, jakich pól? (3) Czy jeśli jest tam płaska geometria, to czy istnieje wariant zakrzywiony, jakie warunki spełnia krzywizna oprócz tożsamości Bianchiego i ew. warunku beztorsyjności, etc.etc. (4) Wreszcie: jak zachowują się tam najprostsze rozwiązania, zarówno równań pola/pól, jak i równań ruchu cząstek, powiedzmy swobodnej... Tyle z życzliwych porad. Przy czym żebyśmy się dobrze zrozumieli - mnie też by odpowiadało, gdyby STW padła, ale na podstawie eksperymentu. Tj. dla purystów oczywiście jest nieprawdziwa, bo nie umie się obejść z grawitacją, ale jako przybliżenie - stety czy niestety - działa świetnie...
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | > Słowem: tak długo pan śpi spokojnie o "poprawność swojej teorii", jak długo> jest ona zgodna z rzeczywistością w miarę dobrze tłumaczoną przez teorie jakoby> panem i bratem obalane, aż ktoś nie wybierze się z laboratorium poza układ> słoneczny. Nawet sprytnie pomyślane, prawie jak u czarnosukienkowych.No właśnie o to mi chodziło. Zaczynamy się rozumieć. Z tym, że Pan uważa, że taki eksperyment potwierdzi STW, a ja w to wątpię. Aby obalić STW wystarczy przeprowadzić jakikolwiek lokalny eksperyment, który wykaże, że z perspektywy naszego układu odniesienia, przestrzeń nie jest izotropowa. To może być pomiar prędkości światła, ale niekoniecznie. Istnieje nielokalny pomiar, który pokazuje niejednorodność przestrzeni. Jest to anizotropia mikrofalowego promieniowania tła. Jest ona argumentem za STE (końcówka artykułu). Ponieważ jednak, nie jest to efekt lokalny, można go wytłumaczyć w ramach OTW. Wytłumaczenie anizotropii mikrofalowego promieniowania tła w ramach OTW jest koślawe i bardzo naciągane, ale cieszy fanatyków OTW i daje im złudne przekonanie, że zajmują się prawdziwą fizyką  > Ok, dla mnie nie brzmi to przekonująco, ale co poza chęcią dołożenia poczciwemu> Razgłazowi zasugerowało panom odkopanie owego eteru?Tak szczerze, czy na studiach nie mówili Panu o tym, że eksperyment M-M udowodnił, że nie ma eteru i, że prędkość światła jest stała ? A może Pan uczył takich nieprawd ? Dzisiaj na uczelniach podaje się studentom takie kłamstwa  . I takie kłamstwa są w podręcznikach  . To pokazuje jaki niski jest poziom fizyki teoretycznej. Ci fachowcy przestawiają skomplikowane wzory OTW, których zresztą nie rozumieją, ale nie potrafią prawidłowo wytłumaczyć stosunkowo prostego eksperymentu M-M  . > Szkopuł w tym, że pouczają nas w szkole, że grawitacja to ciążenie, a> foton masę ma całkiem nieźle zerową...Wątpię, aby foton miał zerową masę. Może sobie mieć zerową masę bezwładności, ale grawitacyjną niezerową. A może jest jeszcze inaczej. Bardzo bawi mnie zacietrzewienie fizyków, gdy podważa się ich wiarę w to, co się już nauczyli. A przecież, to wszystko, to są tylko modle (!). Każdy na pewno jest ułomny i można stosować różne modele do opisu tych samych zjawisk. To że STW zgadza się z jakimiś eksperymentami (załóżmy, że niesfałszowanymi) nie jest dowodem jej całkowitej poprawności, ponieważ mechanika klasyczna także się z wszystkim zgadzała, do czasu.> > A przecież tor światła może się zakrzywiać z różnych powodów (np. atmosfery Słońca).> Ano właśnie. Pozostaje kwestia, czy uprawniony byłby wniosek ogólny, że> wszystkie ciała tak czy owak światło zakrzywiające mają atmosferę.Jestem przekonany, że atmosferę mają nawet galaktyki. To znaczy, że im dalej od galaktyki, tym mniejsza szansa na trafienie na jakąś zabłąkaną cząstkę. Czyli zakrzywienie drogi światła może wynikać z przejścia przez niejednorodny ośrodek, i w przypadku przejścia w otoczeniu gwiazd i w otoczeniu galaktyk. > > Ogólna Teoria Względności jest najbardziej bezużyteczna teorią fizyczną. Z jej powodu marnowane są olbrzymie środki na wątpliwej jakości badania naukowe.> ... polecam kwestionowanie tego, co się albo zrozumiało i ma się lepsze rozwiązanie,Oczywiście, że mam lepszą teorie grawitacji. Porządna teoria grawitacji potrzebuje eteru. OTW to lipa. Mam nadzieję, że Pan nie zajmuje się wciskaniem tych głupot biednym studentom fizyki. > Może spróbujcie panowie zadać sobie pytań, np.:> (1) Jaka struktura geometryczna stoi za moją teorią?W STE przestrzeń lokalnie jest Euklidesowa. Globalnie nie wiadomo, bo nie ma eksperymentów, które mogłyby być podstawą do jakichś wniosków. > (2) Jakie są perspektywy kwantowania na tym tle, jakich pól?OTW nie jest skwantowana, więc nasza STE też nie musi. Być może Pan ja skwantuje, to chętnie zobaczę co wyszło. > (3) Czy jeśli jest tam płaska geometria, to czy istnieje wariant> zakrzywiony, jakie warunki spełnia krzywizna oprócz tożsamości> Bianchiego i ew. warunku beztorsyjności, etc.etc.Patrz odpowiedź do (1). > (4) Wreszcie: jak zachowują się tam najprostsze rozwiązania, zarówno> równań pola/pól, jak i równań ruchu cząstek, powiedzmy swobodnej...W OTW nie ma nawet równań ruchu, co dopiero równań ruchu obrotowego. No, ale to jest pseudo teoria, więc nie ma co wymagać. Bardzo chętnie zobaczę, jakieś ciekawe rozwinięcia i uzupełnienia STE, gdy je już Pan zrobi. > Tyle z życzliwych porad. Przy czym żebyśmy się dobrze zrozumieli - mnie> też by odpowiadało, gdyby STW padła, ale na podstawie eksperymentu. Tj.> dla purystów oczywiście jest nieprawdziwa, bo nie umie się obejść z> grawitacją, ale jako przybliżenie - stety czy niestety - działa świetnie...I tutaj, znowu się z Panem w pełni zgadzam.
|
|
6 na 6 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: Szczególna Teoria Względności | Czy te alternatywne "pędy" i "siły" mają dobre właśności transformacyjne? Spodziewam się, że odpowiedź brzmi "tak" tylko dla jednej wersji - niestety tej oficjalnej, ku zmartwieniu ścigaczy złego A.E. Widzę tyle, że uprawiacie sobie zabawę w dowolne definiowanie pędu, masy i siły w oparciu o wybrane dowolnie funkcje niezmiennika 1 - v^2/c^2, w podtekście zapewne takie, żeby to i owo dało się scałkować w kwadraturach i koniecznie przytoczyć jakiś "sprawocznik" [1]. Liczyłem na Bronsztajna - p. Arminius - łapaj pan!  Ale pod koniec widać, że wybraliście akurat (1 - beta^2)^x, i zmieniacie x. Można, ale po co, skoro przez grupę Lorentza czy Poincarego wyróżnione jest jedno x? Praca jest nieczytelna ze względu na fatalną angielszczyznę i "skład" - właściwy Wordowi. Ale vixra do doskonałe miejsce do publikacji, choć nie wiem, czy próbowaliście się ośmieszać wysyłając to do PRLu czy Nature. Jeśli nie, to nie próbujcie. Mam nadzieję, że nikt nie uczy studentów w oparciu o tego typu sprawy.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | zabawowicz | >Widzę tyle, że uprawiacie sobie zabawę...
Zabawę to sobie uprawia Pan, jak widzę nie tylko na polu historii. Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe.
|
|
|  | 5 na 5 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: zabawowicz | >Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe. Wyglądające na naukowe - ale mające spore luki w podstawach.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | skromniś o lukach??? | >>Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe. >Wyglądające na naukowe - ale mające spore luki w podstawach.
A pan jakie pisze, proszę nie być takim skromnym, proszę się pochwalić???
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ebvalaim (2787 punktów) | Odp: skromniś o lukach??? | > A pan jakie pisze, proszę nie być takim skromnym, proszę się pochwalić???Aktualnie komputerowe, bo zostałem programistą  Ale jedną naukową z czasów studiów mam na koncie (we współpracy z promotorem): link.sprin(*)/10.1007/s10714-013-1506-0.pdf
|
|
| | | |  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > zostałem programistą  Szczęściarz. Ale i mnie to CzeKa, nieuchronnie!
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >A pan jakie pisze, proszę nie być takim skromnym, proszę się pochwalić???> Aktualnie komputerowe, bo zostałem programistą Ale jedną naukową z czasów studiów mam na koncie (we współpracy z promotorem): link.sprin(*)/10.1007/s10714-013-1506-0.pdfA nasz niedoceniony erudyta A. ma się czym pochwalić? Zwłaszcza w tej branży? Nie ma dostępnych materiałów do przedruku? Szkoda. To jedna z wielu dziedzin, o której A. nie może nic powiedzieć. A jednak komentuje.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | Odp: zabawowicz | >>Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe. >Wyglądające na naukowe - ale mające spore luki w podstawach.
Proszę o jakieś konkretne przykłady luk w podstawach.
|
|
| | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>>Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe. >>Wyglądające na naukowe - ale mające spore luki w podstawach. >Proszę o jakieś konkretne przykłady luk w podstawach.
Kilka już padało w poprzednich tematach. W tym z kolei mamy problem z definicją masy, o którym jeszcze pewnie sobie podyskutujemy.
|
|
|  | 4 na 4 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >>Widzę tyle, że uprawiacie sobie zabawę... >Zabawę to sobie uprawia Pan, jak widzę nie tylko na polu historii.
Mam do tego prawo, jeśli otwarcie to przyznaję. Pan raczej nie, nawet, gdy zadać panu parę niewygodnych pytań.
>Pan Szostak zaś pisze artykuły, co by nie powiedzieć, wcale naukowe.
Dla pana - zapewne. Odpowiedzieć jak pan - że się pan popisuje ignorancją, czy przez litość przemilczeć? Oto jest pytanie.
Ubieraj pan Tannnenbaum lepiej.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | merytorycznie | >Dla pana - zapewne. Odpowiedzieć jak pan - że się pan popisuje >ignorancją, czy przez litość przemilczeć? Oto jest pytanie
A Pana wiedza "w temacie" to gdzie jest w takim razie??? Skoro zarzuca mi Pan ignorancję?
>Ubieraj pan Tannnenbaum lepiej.
To Pan meerytoryczny argument???
|
|
| | |  | 6 na 6 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Odp: merytorycznie | >>Dla pana - zapewne. Odpowiedzieć jak pan - że się pan popisuje >>ignorancją, czy przez litość przemilczeć? Oto jest pytanie >A Pana wiedza "w temacie" to gdzie jest w takim razie??? Skoro zarzuca mi Pan ignorancję?
Uderzyłem w stój rozważając, paneś - jak posłuszne nożyce - wziął to do siebie...
Wiesz pan, ja czytając nawet pół-zawodowców zazwyczaj im nie podskakuję - zwykle zadaję pytania. Np. tak stało się w wątku o policzalności tego i owego z pomocą komputerów kwantowych - nie ogarnąłem, delikatnie kwestionując zbyt profesjonalną zawartość slajdów i rysunków jak na popularyzatorskie medium. Niczego mi nie wyjaśniono w prostych dla mnie słowach, odsyłając do wiki - z czego skorzystałem, z pożytkiem dla siebie.
Jeszcze jakieś pytania? Na razie niech panu wystarczy, że noszę dwie literki przed nazwiskiem; co w kraju z dr. Rydzykiem przecież nic nie musi znaczyć. Ale dziedzinę, w której się specjalizowałem, mam przynajmniej właściwą.
>>Ubieraj pan Tannnenbaum lepiej. >To Pan meerytoryczny argument???
Pan sugestię traktuje jako argument? Z panem jest istotnie gorzej, niż się spodziewałem.
|
|
 | | szostek (349 punktów) | Odp: Szczególna Teoria Względności | > Czy te alternatywne "pędy" i "siły" mają dobre właśności transformacyjne? Spodziewam się, że odpowiedź brzmi "tak" tylko dla jednej wersji - niestety tej oficjalnej, ku zmartwieniu ścigaczy złego A.E.Nie badaliśmy zbyt wielu własności tych dynamik, poza tymi pokazanymi w artykule. Liczne tematy są otwarte. > Widzę tyle, że uprawiacie sobie zabawę w dowolne definiowanie pędu, masy i siły w oparciu o wybrane dowolnie funkcje niezmiennika 1 - v^2/c^2, w podtekście zapewne takie, żeby to i owo dało się scałkowaćNie. Założenia w pokazanych przykładach mają postać: (29), (45), (68), (79) oraz (101). Każde z nich jest podstawą wyprowadzenia innej dynamiki. > Ale pod koniec widać, że wybraliście akurat (1 - beta^2)^x, i zmieniacie x. Można, ale po co, skoro przez grupę Lorentza czy Poincarego wyróżnione jest jedno x?To fajnie, że istnieje grupa Lorentza. Wątpię, aby z grupy Lorentza (transformacji czasu i położenia) wynikała jakaś konkretna dynamika, czyli x. Właśnie tego dotyczy ten artykuł, gdyż w nim pokazujemy, że na podstawie transformacji Lorentza można utworzyć przeróżne dynamiki. > ... nie wiem, czy próbowaliście się ośmieszać wysyłając to do PRLu czy Nature. Jeśli nie, to nie próbujcie.Przykro mi czytać takie merytoryczne uwagi  I co to jest ten PRLu?
|
|
|  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | > >Czy te alternatywne "pędy" i "siły" mają dobre właśności transformacyjne? Spodziewam się, że odpowiedź brzmi "tak" tylko dla jednej wersji - niestety tej oficjalnej, ku zmartwieniu ścigaczy złego A.E.> Nie badaliśmy zbyt wielu własności tych dynamik, poza tymi pokazanymi w artykule.> Liczne tematy są otwarte.O, widzi pan - i tu jest pies pochowany. Zanim się coś napisze o czymś nowym, co jakoby obala stare i zechce zmieszać klasyków z błotem - wypada właśnie zbadać własności. Ale to dla wybrańców i elyt - panowie są niestety chudopachołki, raczej bez śladów samo-wątpliwości. Zresztą można to zgodnie z dzisiejszą retoryką nazwać pedagogiką wstydu - przyroda i tak "wie swoje"... > >Widzę tyle, że uprawiacie sobie zabawę w dowolne definiowanie pędu, masy i siły w oparciu o wybrane dowolnie funkcje niezmiennika 1 - v^2/c^2, w podtekście zapewne takie, żeby to i owo dało się scałkować> Nie. Założenia w pokazanych przykładach mają postać: (29), (45), (68), (79) oraz (101). Każde z nich jest podstawą wyprowadzenia innej dynamiki.Nie zrozumiał pan. I powiem więcej - nie miał pan widocznie dane zrozumieć - nie ten rozmiar kapelusza albo nie ten etap wykształcenia. Jeśli drugie - proszę nie ustawać w wysiłkach... > > Ale pod koniec widać, że wybraliście akurat (1 - beta^2)^x, i zmieniacie x. Można, ale po co, skoro przez grupę Lorentza czy Poincarego wyróżnione jest jedno x?> To fajnie, że istnieje grupa Lorentza. Wątpię, aby z grupy Lorentza (transformacji czasu i położenia) wynikała jakaś konkretna dynamika, czyli x. Właśnie tego dotyczy ten artykuł, gdyż w nim pokazujemy, że na podstawie transformacji Lorentza można utworzyć przeróżne dynamiki.Upieram się, że na tej podstawie można stworzyć wiele dynamik newtonowskich - choćby na siłę wkładając jakąś bezwymiarową stałą do znanych (i nieźle sprawdzonych - ale co to komu przeszkadza, nie?) wzorów. I czy na tej podstawie kol. Newton się zbłaźnił, a panowie (czy odpowiednicy) właśnie chwycili istotę wszechbytu za nogi? Chyba nie... > > ... nie wiem, czy próbowaliście się ośmieszać wysyłając to do PRLu czy Nature. Jeśli nie, to nie próbujcie.> Przykro mi czytać takie merytoryczne uwagi  Chciałbym wierzyć, że naprawdę jest panu przykro - pisałem jak najbardziej poważnie. Ale jeśli nie odniosło to skutku, to droga jest prosta - najlepiej wysłać. I biadać później o spisku przeciw rewelacyjnej teorii... > I co to jest ten PRLu?Jasne, że pan nie wie. Ale pochylę się: Phys. Rev. Lett. - całkiem prestiżowe czasopismo. Panowie póki co roznoście ulotki. I niech tak zostanie.
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | Szanowny 'wwnf', jest w tobie bardzo dużo złej energii. Domyślam się, jesteś sfrustrowanym fizykiem, który uczył się błędnych teorii Einsteina, i zapewne zachwycał się ich "pięknem". Teraz nie możesz przeżyć, że pokazujemy jaka to była wielka lipa, w którą tak wierzyłeś. Przykro mi, ale nic na to nie poradzę. Musisz przejść przez to sam. Wszystko co napisałeś to bzdury, nie na temat.
|
|
| | |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | >Szanowny 'wwnf', jest w tobie bardzo dużo złej energii.
Uwaga nie na temat - cytując klasyka - emocjonalne wypociny.
>Domyślam się, jesteś sfrustrowanym fizykiem,
A czemu by nie.
> który uczył się błędnych teorii Einsteina, i zapewne zachwycał się ich "pięknem". Teraz nie możesz przeżyć, że pokazujemy jaka to była wielka lipa, w którą tak wierzyłeś. Przykro mi, ale nic na to nie poradzę. Musisz przejść przez to sam.
Odpuść sobie tę tanią psychoanalizę.
>Wszystko co napisałeś to bzdury, nie na temat.
Uzasadnienie proszę, zbłąkany inżynierze.
|
|
6 na 6 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | PS Jeszcze jedno, bo mnie aż skręciło. > Jeżeli ktoś zna jakieś poważne wyprowadzenie zależności pomiędzy masą i energią> (E=mc2), to bardzo o nie proszę.To pięknie, że pan prosi, ale > Z góry wiem, że takiego wyprowadzenia nie> da się w ramach relatywistyki przeprowadzić,po co wobec powyższego pan pyta?  Nie pytam, skąd pan "wie" - pan ma chyba jakieś uprzedzenia albo ograniczenia. Zresztą "z góry" sugeruje, że dowodzenie owej "wiedzy" jest poniżej pana godności - tu kamyczek do ogródka przyklaskującego radośnie pana Arminiusa... - naukowość wysokiej próby, my foot. Ale odsyłam do pojęcia czterowektora, szczególnej zasady względności* i elementarnego różniczkowania; nie pamiętam w tej chwili, czy jawnie korzysta się z tego, jak powinna wyglądać granica nierelatywistyczna. Chyba nie. Wychodzi, że energia ciała poruszającego się w inercjalnym układzie odniesienia to gamma mc^2, gdzie gamma to 1/(1 - v^2/c^2)^(1/2). Odejmując i dodając 1 (wcale pożyteczna sztuczka) dostaje się mc^2 + (gamma - 1) mc^2 - pierwszy człon to "energia spoczynkowa", drugi - kinetyczna. W tym sensie "E=mc2 jako składowa energii kinetycznej w prawie dla energii kinetycznej" postrzegam jako bełkot dość niebezpieczny. Od energii kinetycznej wymagać należy tego i owego, ale jednak dążenie do zera, gdy prędkość dąży do zera to tzw. minimum socjalne. Przy okazji - gdyby chciał się pan podpierać "masą relatywistyczną", smutna wiadomość - to też bzdura, bo takich "mas zależnych od prędkości" jest dużo, choćby przykład "masy podłużnej" i "poprzecznej" - po prostu siły transformują się istotnie inaczej niż pędy, co zresztą nie powinno dziwić wobec II zasady dynamiki. Podobnie rzecz się ma ze względnie prostą transformacją 4-potencjału dla pola elektromagnetycznego i skomplikowaną dla odpowiednich składowych natężeń pola. > "Wzór E=mc2 jest najbardziej kompromitującym błędem Einsteina i jego wyznawców."Proszę pana, Einstein nie ma wyznawców - teorię Einsteina potwierdziło multum doświadczeń. Jak rozumiem, podważa pan choćby efekty "projektu Manhattan"?  Mam nadzieję, że na Zjeździe po panów wystąpieniu panował chłód i wstrzemięźliwość... Zastanawiam się, kto takiego knota zechciał przepuścić. Update: przepraszam, nikt nie przepuścił, a wiewiórki ćwierkają, że zajmowali się panowie kolportażem ulotek. Adekwatne.* to panowieście przegapili. A gadał Razgłaz, że prawa fizyki mają jednakową postać (więc: zapisują się jako równania ogólnie rzecz biorąc z tensorami) jeśli zmieniamy inercjalne układy odniesienia z pomocą transformacji Poincare'go. Nie wiem, jaka jeszcze grupa transformacji stoi za panów wersją, jeśli jakakolwiek. Być może tylko ta, która wynika z wykonalności pewnych całek w postaci "zamkniętej", ale to z fizyką - czy konkretniej - zasadą względności nie ma nic wspólnego.
|
|
 | | szostek (349 punktów) | Co do wyprowadzenia wzoru E= mc2. > ... nie pamiętam w tej chwili, czy jawnie korzysta się z tego, jak> powinna wyglądać granica nierelatywistyczna. Chyba nie. Wychodzi, że energia ciała poruszającego się w inercjalnym układzie odniesienia to gamma mc^2, gdzie gamma> to 1/(1 - v^2/c^2)^(1/2). Odejmując i dodając 1 (wcale pożyteczna sztuczka) dostaje> się mc^2 + (gamma - 1) mc^2 - pierwszy człon to "energia spoczynkowa", drugi -> kinetyczna.Nie rozumiem tego wyprowadzenia. Musze to mieć zapisane konkretnie. W każdym bądź razie skąd wiesz, że pierwszy człon, to energia spoczynkowa ? Takie właśnie byki robił w swoich rozumowaniach Einstein. > W tym sensie "E=mc2 jako składowa energii kinetycznej w prawie dla energii kinetycznej" postrzegam jako bełkot dość niebezpieczny. Od energii kinetycznej> wymagać należy tego i owego, ale jednak dążenie do zera, gdy prędkość dąży do zera> to tzw. minimum socjalne.Sprawa jest wyjaśniona w rozdziale 4.5 " E= mc2" w książce Szczególna Teoria Eteru> Przy okazji - gdyby chciał się pan podpierać "masą relatywistyczną", smutna> wiadomość - to też bzdura, bo takich "mas zależnych od prędkości" jest dużo,> choćby przykład "masy podłużnej" i "poprzecznej" - po prostu siły transformują> się istotnie inaczej niż pędy, co zresztą nie powinno dziwić wobec II zasady> dynamiki. Podobnie rzecz się ma ze względnie prostą transformacją 4-potencjału> dla pola elektromagnetycznego i skomplikowaną dla odpowiednich składowych> natężeń pola.No to co z tego ? > > "Wzór E=mc2 jest najbardziej kompromitującym błędem Einsteina i jego wyznawców."> Proszę pana, Einstein nie ma wyznawców - teorię Einsteina potwierdziło multum> doświadczeń.STW ma wyznawców. Wyznawanie idei polega na tym, że odrzuca się wszystkie inne, nawet jeżeli są lepiej uzasadnione. > Jak rozumiem, podważa pan choćby efekty "projektu Manhattan"?  Kompletnie nie zrozumiałeś o czym napisałem w tym wątku. Kompletnie. Co wynika według Ciebie z "projektu Manhattan"? Bo według mnie wynika wzór E=(1/2)mc2 (i to tylko dla uranu, i tylko pod warunkiem, że faktycznie w czasie rozpadu atomowego masa ulega dezintegracji, a nie ulatnia się w postaci jakichś cząstek) !!! No to dlaczego upierasz się przy wzorze E=mc2. > Nie wiem, jaka jeszcze grupa transformacji stoi za panów wersją, jeśli jakakolwiek.Jeżeli nie wiesz, to po co pleciesz.
|
|
|  | 2 na 2 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | poruszającego się w inercjalnym układzie odniesienia to gamma mc^2, gdzie gamma > >to 1/(1 - v^2/c^2)^(1/2). Odejmując i dodając 1 (wcale pożyteczna sztuczka) dostaje> >się mc^2 + (gamma - 1) mc^2 - pierwszy człon to "energia spoczynkowa", drugi -> >kinetyczna.> Nie rozumiem tego wyprowadzenia. Musze to mieć zapisane konkretnie.Jeśli nie rozumie pan, że x = 1 + x - 1, no to krzyż na drogę. Pan dzieli sobie prędkość zdefiniowaną jako pochodna przestrzennej części wektora położenia przez jego część czasową, a z boku pojawia się ktoś złośliwy i mówi: to się źle transformuje. No tak - bo wypada wiedzieć, że do przyspieszenia używa się czasu własnego, a nie współrzędnościowego. > W każdym bądź razie skąd wiesz, że pierwszy człon, to energia spoczynkowa ?Bruderszaftu z crackpotami nie pijam. Wiem, bo nie zależy od prędkości, ale to już przedszkole. Drugi interpretuje się jako kinetyczna, bo rośnie wraz z prędkością i daje poprawną granicę nierelatywistyczną. Co nie znaczy, że nie istnieją funkcje, które mają kilka początkowych wyrazów rozwinięcia w szereg takich samych - panów kłopot jest panom znany, jeśli cokolwiek panowie rozumiecie. Jeśli zaś ślepo wierzycie w jakieś genialne odkrycie, no to krzyż na drogę - wprost do szpitala  > Takie właśnie byki robił w swoich rozumowaniach Einstein.Jeśli x = x - 1 + 1 (czy w jakiejkolwiek innej kolejności, a dodawanie liczb rzeczywistych jest przemienne...) traktuje pan jako byka - krzyż na drogę. > Sprawa jest wyjaśniona w rozdziale 4.5 "E=mc2" w książce Szczególna Teoria EteruKto to recenzował? Jakie są dane doświadczalne, które przekreślają dokonania STW? Czy pan wie, że STW da się wyprowadzić bez odwoływania się do dośw. Michelsona-Morley'a? > >dynamiki. Podobnie rzecz się ma ze względnie prostą transformacją 4-potencjału> >dla pola elektromagnetycznego i skomplikowaną dla odpowiednich składowych> >natężeń pola.> No to co z tego ?Dla pana - nic. I tu leży pies pochowany. > >> "Wzór E=mc2 jest najbardziej kompromitującym błędem Einsteina i jego wyznawców."> >Proszę pana, Einstein nie ma wyznawców - teorię Einsteina potwierdziło multum> >doświadczeń.> STW ma wyznawców. Wyznawanie idei polega na tym, że odrzuca się wszystkie inne, nawet jeżeli są lepiej uzasadnione.Czekam wobec tego na pana uzasadnienie. Póki co podał pan parę wzorków i namiętnie korzystał ze sprawocznika z całkami - tego typu całki za nieciekawe uznają co lepsi uczniowie w końcowych klasach liceum (na kółku rzecz jasna). > > Jak rozumiem, podważa pan choćby efekty "projektu Manhattan"?  > Kompletnie nie zrozumiałeś o czym napisałem w tym wątku. Kompletnie.A było coś do zrozumienia? Fakt, pan przecież propaguje odkrycia... Kiedy będzie perpetuum mobile w sprzedaży wysyłkowej? > Co wynika według Ciebie z "projektu Manhattan"?M.in. to, że istnieje coś takiego, jak energia wiązania i że na podstawie wiadomego wzorku da się ją oszacować. Ba - nawet "uwolnić", "wykorzystać" - sprawa terminologii. > Bo według mnie wynika wzór E=(1/2)mc2 (i to tylko dla uranu, i tylko pod warunkiem, że faktycznie w czasie rozpadu atomowego masa ulega dezintegracji, a nie ulatnia się w postaci jakichś cząstek) !!!Daruje sobie pan wykrzykniki. Jeśli uważa pan, że czynnik 1/2 jest tam konieczny - proszę to poprzeć jakimś uzasadnieniem. Od razu ostrzegam, że "dezintegracja" i "ulatnianie" to piękne słowa dla chumanistów w rodzaju pańskiego klakiera A. - ale nie dla mnie. Ale nie twierdzę też, że musi mnie pan przekonywać - twierdzę więcej, że pana "target" nie będzie pytać o uzasadnienia. Zostanie pan kapłanem, ale nie naukowcem. Bo niby skąd? (Ale proszę nie ustawać w wysiłkach - póki co pikuje pan niebezpiecznie w stronę psychosorbitoli i pani Jolanty od neutronów o podwójnych masach...) > No to dlaczego upierasz się przy wzorze E=mc2.Ja się nie upieram. Twierdzę, że istnieje naturalna, prosta, etc. wersja, która daje "wzory" zachowujące się prawidłowo przy transformacjach Poincare'go (ok, jest zagwozdka przy momencie pędu) i daje wyniki w miarę zgodne z doświadczeniem. Tyle - i na krytykach spoczywa albo (a) wymyślenie jeszcze prostszego związku czy uproszczenie pewnych dowodów czy tłumaczeń czy interpretacji, albo (b) - wtedy teoria jest do śmietnika - znalezienie podważeń doświadczalnych. Szukałbym raczej w kwantowej teorii pola, ale to za daleko, żeby cierpiała sama STW. Raczej procedury kwantowania, lokalność, etc. Panów wersja pada na współzmienniczości, pewnie na sformułowaniu langrangeowskim czy kanonicznym, na zasadach zachowania, symetriach, itp., ale póki co nie chce mi się liczyć, bo zajadam borówki na zmianę z kutią. > >Nie wiem, jaka jeszcze grupa transformacji stoi za panów wersją, jeśli jakakolwiek.> Jeżeli nie wiesz, to po co pleciesz.A bo pan dokonań Liego nie śledził. Ja też nie, ale coś mi się o uszy obiło. W każdym razie przekreślił pan grupę Galileusza i Lorentza, i nie wie pan, czy jakaś jest - więc być może w pana "dynamice" średnio jest z zasadami zachowania... Powodzenia w autopromocji życzę. ("Pan dużo pisze, profesorze, ja niestety odwykłem... Ale mogę panu obiecać, że jak wygram... to będą pana drukować w <<Szpilkach>>, a być może nawet w <<Karuzeli>>")
|
|
| |  | | szostek (349 punktów) | > Jeśli nie rozumie pan, że x = 1 + x - 1, no to krzyż na drogę.Bardzo się cieszę, że chcesz mi podać wyprowadzenie wzoru E= mc2. O to właśnie prosiłem. Ale, aby poddać to analizie i pokazać, Ci błędy, muszę mieć precyzyjne i formalne wyprowadzenie, a nie szkic. Jeżeli wychodzę z jakąś ideą, to napisałem szczegółowy artykuł. > wypada wiedzieć, że do przyspieszenia używa się czasu własnego, a nie współrzędnościowego.Do obliczania prędkości używamy, tak jak się należy, czasu własnego, czyli czasu jaki wskazują zegary z układu inercjalnego obserwatora. > >W każdym bądź razie skąd wiesz, że pierwszy człon, to energia spoczynkowa ?> Wiem, bo nie zależy od prędkości, ale to już przedszkole.Bardzo się mylisz. Gdyby wszystko, co ma jednostkę energii i nie zależy od prędkości było energią spoczynkową, to bym się zgodził. Ale tek oczywiście nie jest. > >Sprawa jest wyjaśniona w rozdziale 4.5 "E=mc2" w książce Szczególna Teoria Eteru> Kto to recenzował? Jakie są dane doświadczalne, które przekreślają> dokonania STW? Czy pan wie, że STW da się wyprowadzić bez odwoływania> się do dośw. Michelsona-Morley'a?Przeczytał Pan ten rozdział ? Jakie to ma znaczenie, kto recenzował ? Jakie doświadczenia dowodzą, że E= mc2 dotyczy wszelkiego rodzaju materii, i że faktyczne wiąże masę z energią w niej ukrytą ? > >Co wynika według Ciebie z "projektu Manhattan"?> M.in. to, że istnieje coś takiego, jak energia wiązania i że na> podstawie wiadomego wzorku da się ją oszacować. Ba - nawet "uwolnić",> "wykorzystać" - sprawa terminologii.No dobrze, ale dlaczego E= mc2, a nie E=(1/2) mc2"? Czy znasz eksperymenty, w których zamieniono masę powiedzmy żelaza, na energię ? Poza tym w rekcjach atomowych nie zamienia się masy w energię, tylko przekształca jeden rodzaj masy w inny, przy czym uwalnia się energia. Ja bym chciał zobaczyć, jak znika cały atom uranu, i zamienia się w "czystą" energię. Bo tak interpretowany jest ten błędny wzór E= mc2. > Daruje sobie pan wykrzykniki. Jeśli uważa pan, że czynnik 1/2 jest> tam konieczny - proszę to poprzeć jakimś uzasadnieniem.Uzasadnienie jest proste. Nie ma ani jednego wyprowadzenia wzoru E= mc2 jak związku pomiędzy masą i energią. Nie da się tego wyprowadzić na podstawie relatywistyki. Po prostu Einstein tego nie kumał i przypisał temu wzorowi znaczenie, które nie wynika ze ścisłego rozumowania. Jedyne co może obronić taka zależność to eksperyment, w którym masę zamienia się na energię. Ale takie eksperymenty dotyczą tylko niektórych rodzajów masy, jak np. uran, i nie potwierdzają tego wzoru w tej postaci. > nie chce mi się liczyć, bo zajadam borówki na zmianę z kutią.Najlepiej być arogantem  Nie ma takiego prawa, że wzory na energię muszą się transformować, tak jak sobie ktoś ubzdurała. Poza tym w naszym artykule, nie o to chodzi. Pokazaliśmy, jak w ramach STW można wyprowadzać różne dynamiki, dla jasno określonych założeń. Niektóre z nich mogą mieć interesujące własności, inne nie. Jedne mogą być dobrymi modelami jakichś procesów, inne nie. I to jest najważniejsza sprawa w tym artykule, czyli metoda wyprowadzania dynamik.Niezależnie do tego uważam, że dynamika Einsteina jest podważalna, gdyż nawet jeżeli ma jakieś potwierdzenia eksperymentalne, to tylko dlatego, że wyniki badań są fałszowane, ponieważ ludzie chcą awansować i nie są zdolni, aby występować przeciwko systemowi. Dlatego w swoich pseudo pracach naukowych dowodzą to, co co jest uznane i łatwo przejdzie recenzje. Nawet jeżeli nie zrobili żadnych badań, to granty trzeba rozliczyć jakimiś publikacjami. Gdy dostępny był tylko jeden model dynamiki, to tylko jeden rodzaj wyników eksperymentów był dopuszczalny No to wszyscy go potwierdzali  A teraz są już różne modele, więc można uczciwie opublikować co wyszło, a nie co powinno wyjść. Dlatego w takim zakłamanym systemie eksperymenty trzeba powtórzyć, aby zweryfikować, który model dynamiki jest najlepszy. A dodatkowo oszuści, którzy nie robili rzeczywistych eksperymentów tylko oszukiwali, że im wyszło to co powinno, teraz będą mieli trudniej, no bo jest wiele dynamik i nie wiadomo, co powinno wyjść
|
|
-3 na 3 | chillyshotorbitus (729 punktów) | Pomijajac fakt, iz STW jest teoria nienaukowa (nieempiryczna)... zarzucic mozna jej banalnosc, oraz brak jakiejkolwiek logiki glownych postulatow.
Obserwator A glosi, ze Obserwator B "zmienia sie" ..podczas gdy on sam twierdzi ze nic takiego sie nie dzieje.
(tyle w temacie ..cos jak z bezsensem i paradoksem wirtualnej czarnej dziury na zasadzie "im wiecej ciebie tym mniej")
Nie mozna jednak ujmowac Einsteinowi jego geniuszu gdyz m.in dzieki niemu wlasnie przyjeta zostala teoria, gloszaca iz masa ma wplyw na przestrzen i na czas. Co prawda zaleznosc ta nie zostala do konca poprawnie opisana ... (CZAS: MINISKALA-PRZYSPIESZENIE / MAKRO-SPOWOLNIENIE ...PRZESTRZEN MIKROMASA -KONTRAKCJA / MAKROSKALA -EKSPANSJA)... to jednak przelom w mysleniu, oraz wskazowki dla dalszych rozwazan byly bezcenne.
E=mc2 nie pokrywa sie niestety z doswiadczeniem. Spalenie 1kg papieru spowoduje ze ubytek energii z potencjalnego rozszczepienia 1kg u235 ukryje sie w popiole i spalonych gazach dla zachowania rownowagi energetycznej ?
.
|
|
 | 1 na 1 | MaxGolonko2 (438 punktów) | uważaj koleś bo cię zbanują!
STW sprawdziła się w dobie satelitów.
Zegary na nich chodzą inaczej niż te zostawione na ziemi dokładnie według wzorów wyznaczających szybszy upływ czasu przy mniejszej grawitacji oraz wolniejszy z racji większej prędkości.
Technicy-fizycy USA nie wierzyli w STW i musieli wysłać sygnał na orbiter aby włączył korekcję czasu bo następowały odchylenia.
Tacy są ludzie - nie wierzą w Teorię Ewolucji nawet co ułatwia egzystencję gangreny moralnej związanej z kościołem (w szczególności homoseksualnych pedofili).
|
|
|  | | chillyshotorbitus (729 punktów) | >uważaj koleś bo cię zbanują! >STW sprawdziła się w dobie satelitów. >Zegary na nich chodzą inaczej niż te zostawione na ziemi dokładnie według wzorów wyznaczających szybszy upływ czasu przy mniejszej grawitacji oraz wolniejszy z racji większej prędkości. >Technicy-fizycy USA nie wierzyli w STW i musieli wysłać sygnał na orbiter aby włączył korekcję czasu bo następowały odchylenia. >Tacy są ludzie - nie wierzą w Teorię Ewolucji nawet co ułatwia egzystencję gangreny moralnej związanej z kościołem (w szczególności homoseksualnych pedofili).
Przynajmniej unikne spalenia na stosie.
W kazdym razie fakt, ze czas plynie odrobine szybciej w slabszym polu grawitacyjnym ...nie jest w jakimkolwiek stopniu empirycznym potwierdzeniem np postulatu o "skracajacej sie dlugosci-przestrzeni" ..a takie to wlasnie "dziwolago-debilizmy" stanowia trzon i podstawe STW...
To ze wyliczenia epicykli "potwierdzaly" geocentryczny wszechswiat, nie znaczylo jeszcze ze Arystotelejski model cebuli jest tym wlasciwym.
.
|
|
| |  | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) |
>Przynajmniej unikne spalenia na stosie.
Fakt, krakpot, wstydu nie masz, więc się nie spalisz.
>W kazdym razie fakt, ze czas plynie odrobine szybciej w slabszym polu grawitacyjnym ...nie jest w jakimkolwiek stopniu empirycznym potwierdzeniem np postulatu o "skracajacej sie dlugosci-przestrzeni" ..a takie to wlasnie "dziwolago-debilizmy" stanowia trzon i podstawe STW...
Bełkoczesz na potęgę; została ci już udzielona rada, jak (jeśli się da, w co wątpię) przełożyć bełkot na publikację naukową - weź sobie tę radę do serca (bo nie wiem, czy mózg ci coś przyjmie) i do roboty. Po prostu przysiądź fałdów i coś nowego przelicz, będziesz znany.
>To ze wyliczenia epicykli "potwierdzaly" geocentryczny wszechswiat, nie znaczylo jeszcze ze Arystotelejski model cebuli jest tym wlasciwym.
Jeśli się przy tym upierasz, po prostu doceń to, że w dzisiejszych teoriach owych cykli i epicykli jest istotnie mniej niż u kol. Arystotla. A i sprawdzać to i owo się nauczono.
|
|
|  | -1 na 1 | szostek (349 punktów) | >STW sprawdziła się w dobie satelitów. >Zegary na nich chodzą inaczej niż te zostawione na ziemi dokładnie według wzorów wyznaczających szybszy upływ czasu przy mniejszej grawitacji oraz wolniejszy z racji większej prędkości.
Powtarzasz propagandę. STW nie sprawdza się w GPS. Faktycznie STW przewiduje, że zegary w ruchu chodzą inaczej, ale robi to niedokładnie. Gdyby stosowano wzory STW, to GPS by nie działało. Dlatego STW nie ma żadnego zastosowania w satelitach GPS. Zegary na satelitach GPS są synchronizowane metodami technicznymi, bez żadnego zastosowania STW.
|
|
| |  | 4 na 4 | uxbridge (5980 punktów) | >Gdyby stosowano wzory STW, to GPS by nie działało. Dlatego STW nie ma żadnego zastosowania w satelitach GPS. Zegary na satelitach GPS są synchronizowane metodami technicznymi, bez żadnego zastosowania STW.
Kłamie. Niech sobie znajdzie specyfikację techniczną systemu GPS. I tam są wzory wg. których zegary na satelitach są spowalniane przed startem. Te wzory są wyprowadzone z STW i OTW. Jakby tego było mało, specyfikacja rosyjskiego systemu GLONASS zawiera taką samą procedurę synchronizacji i w związku z tym takie same wzory!
Rozsynchronizowane (na orbicie) wzgl. ziemskiech zegary satelitów dawałyby duży i codziennie rosnący (o ok. kilkanaście kilometrów) błąd pozycji. Albo więc specyfikacje techniczne systemów nawigacji kłamią i zegarów satelit się nie rozsynchronizowuje na Ziemi, albo efektywne przyśpieszenie zegarów na orbicie zgadza się precyzyjnie z wyliczonym z STW i OTW. Z obydwoma, bo efekt od prędkości jest mniejszy niż od grawitacji ale przeciwny. Nieuwzględnienie któregoś z nich spowodowałoby niedziałanie całego systemu.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | -2 na 2 | chillyshotorbitus (729 punktów) | >>Gdyby stosowano wzory STW, to GPS by nie działało. Dlatego STW nie ma żadnego zastosowania w satelitach GPS. Zegary na satelitach GPS są synchronizowane metodami technicznymi, bez żadnego zastosowania STW. >Kłamie. Niech sobie znajdzie specyfikację techniczną systemu GPS. I tam są wzory wg. których zegary na satelitach są spowalniane przed startem. Te wzory są wyprowadzone z STW i OTW.
Nie klamie, tylko wy macie tak wyprane mozgi ze uwierzycie we wszystko co wam "autorytety" powiedza.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | > Nie klamie, tylko wy macie tak wyprane mozgi ze uwierzycie we wszystko co wam "autorytety" powiedza.Bzdurzysz kotek. Mówimy tu o SPECYFIKACJI systemów GPS i GLONASS. Czyli o oficjalnych dokumentach opisujących ich działanie. Dokumentach stworzonych i opublikowanych przez organizacje i firmy będące autorami systemów i odpowiedzialne za ich funkcjonowanie. www.navcen(*)bs/gps/icd200/icd200cw1234.pdfpodpisany przez: Navstar, Rockwell, IBM, Martin-Marietta www.sdcm.ru/GLONASS_ICD_rus.pdfpodpisany przez: Rosyjską Agencję Lotniczo-Kosmiczną, Dowództwo Wojsk Kosmicznych i in. Oni zapewne też nie wiedzą na jakiej zasadzie działają zbudowane przez nich systemy, bo dali się oszukać "autorytetom"? Idź się lecz, dziecino.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | szostek (349 punktów) | > >Gdyby stosowano wzory STW, to GPS by nie działało. Dlatego STW nie ma żadnego zastosowania w satelitach GPS. Zegary na satelitach GPS są synchronizowane metodami technicznymi, bez żadnego zastosowania STW.> Kłamie. Niech sobie znajdzie specyfikację techniczną systemu GPS. I tam są wzory wg. których zegary na satelitach są spowalniane przed startem. Te wzory są wyprowadzone z STW i OTW.Gdzie jest dostępna ta specyfikacja techniczna ? Nie kłamię. To, że przed starem kalibruje się zegary to jest jedno, a to, że one i tak się potem rozsynchronizowują, to jest drugie. I jak już sobie latają to muszą być ciągle synchronizowane do naziemnych nadajników, bo same wzory STW i OTW nie wystarczają do tego aby chodziły jak trzeba. Polecam artykuł Those scandalous clocks, z czasopisma GPS Solutions, w którym specjalista od GPS, R. Hach twierdzi, że GPS jest dowodem na to, że prędkość światła ma różne wartości w różnych kierunkach.
|
|
| |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | A z europejskim systemem Galilleo, jest jeszcze ciekawiej. Dwa wystrzelone w 2014r satelity, nie osiągnęły założonych orbit. Poruszają się więc ze znaczną ekscentrycznością i nadal nie wiadomo, czy uda się ich użyć jako składników systemu. Za to dzięki temu przypadkowi, świetnie nadają się do testowania OTW z nieosiągalną do tej pory dokładnością. Eksperyment trwa, i pierwsze rezultaty bardzo dobrze zgadzają się z teorią: www.eurasi(*)ipco2016/papers/1570256226.pdfW miarę upływu czasu, dokładność eksperymentu będzie się zwiększać. Ale wcale nie chodzi o to, żeby jeszcze bardziej potwierdzić już dobrze potwierdzoną teorię. Wręcz przeciwnie! Jest nadzieja, że przy tak dokładnym pomiarze, wejdziemy w rejony gdzie przewidywania OTW różnią się od wyników eksperymentu. Te różnice w przewidywaniach pomogłyby w tworzeniu kwantowej teorii grawitacji, jeśli takowa istnieje. Być może pozwoliłyby również na jakiś postęp teoretyczny w kwestii Ciemnej Materii i Energii.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | szostek (349 punktów) | > ...Eksperyment trwa, i pierwsze rezultaty bardzo dobrze zgadzają się z teorią:> www.eurasi(*)ipco2016/papers/1570256226.pdfDylatacja zegarów na satelitach GPS, jeżeli jest zgodna ze STW, to jest także zgodna ze STE ( Szczególną Teorią Eteru). Te teorie mają identyczne przewidywania w tym zakresie, jeżeli obserwator w STE jest nieruchomy względem eteru. Według naszych oszacowań, prędkość Układu Słonecznego względem eteru wynosi 369,3 km/s, czyli około 0,0012* c ( wyprowadzenie). Dla takiej małe prędkości nie ujawniają się efekty STE, które rozróżniają ją od STW. Przewidywania STW oraz STE byłyby wyraźnie inne, gdyby Układ Słoneczny poruszał się względem eteru z większą prędkością. Czyli, jeżeli GPS działa zgodnie ze STW, to nie jest to dowód, że STW jest poprawna. Tak samo jest to dowód poprawności STE.Poza tym dylatacja czasu jest związana z kinematyką. Ten wątek rozpocząłem od podania artykułu, w którym wyprowadziliśmy wiele dynamik STW. Każda z tych dynamik obowiązuje w ramach tej samej kinematyki STW. Dlatego dylatacja czasu na satelitach GPS nie może być podstawą do weryfikacji tych różnych dynamik. Po porostu w każdej z tych dynamik jest ta sama dylatacja czasu !.
|
|
| | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | > Według naszych oszacowań, prędkość Układu Słonecznego względem eteru wynosi 369,3 km/s, czyli około 0,0012*c (wyprowadzenie). Dla takiej małe prędkości nie ujawniają się efekty STE, które rozróżniają ją od STW.A to już należałoby wykazać czy się nie ujawnią. Ja twierdzę inaczej. Prędkości satelitów GPS są dużo (dwa rzędy) mniejsze. Różnica między Newtonem a STW jest rzędu sqrt(1-v/c) W GPS czynnik v/c jest 1/10^5. Jednak to wystarczy aby poprawki były konieczne. Jakiego rzędu jest różnica między STE a STW, że czynnik v/c = 1/10^3 nie ma znaczenia?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | |  | | szostek (349 punktów) | > >Według naszych oszacowań, prędkość Układu Słonecznego względem eteru wynosi 369,3 km/s, czyli około 0,0012*c (wyprowadzenie). Dla takiej małe prędkości nie ujawniają się efekty STE, które rozróżniają ją od STW.> A to już należałoby wykazać czy się nie ujawnią. Ja twierdzę inaczej. Prędkości satelitów GPS są dużo (dwa rzędy) mniejsze. Różnica między Newtonem a STW jest rzędu sqrt(1-v/c) W GPS czynnik v/c jest 1/10^5. Jednak to wystarczy aby poprawki były konieczne.> Jakiego rzędu jest różnica między STE a STW, że czynnik v/c = 1/10^3 nie ma znaczenia?Czynnik v/ c = 1/10^3, gdzie v jest prędkością satelity, ma takie samo znaczenie w STW, jak w STE. Wzór na dylatację czasu w STE można znaleźć w artykule Właściwości Kinematyki z Uniwersalnym Układem Odniesienia. Jest to wzór (57). Jeżeli obserwator jest nieruchomy względem eteru, to dla niego v1=0 oraz delta t1 jest czasem mierzonym w jego układzie, związanym z eterem. Wtedy prędkość v2 odpowiada prędkości satelity względem eteru, a delta t2 jest upływem czasu na satelicie. Wtedy wzór (57) obowiązujący w STE przyjmuje postać identyczną jak wzór na dylatację czasu w STW, czyli: delta t1 = delta t2 / sqrt(1- v22/ c2). Upływ czasu delta t1 w układzie eteru jest większy niż upływ czasu delta t2 na satelicie. Na podstawie anizotropii mikrofalowego promieniowania tła można wyznaczyć prędkość Układu Słonecznego względem eteru v1 = 369,3 km/s ( rozdział 8). Dla takiej prędkości ten dodatkowy czynnik zależny od v1, który występuje we wzorze (57) ma wartość sqrt(1- v12/ c2) = 0,99999. Dlatego według STE dla obserwatora znajdującego się w Układzie Słonecznym świat wygląda niema tak samo, jakby ten obserwator był nieruchomy względem eteru. Oraz wygląda tak samo jak dla obserwatorów według STW. Różnice pomiędzy STE oraz STW ujawniają się dopiero, gdy obserwator ma duże prędkości względem eteru (v1 musi być duże). Czyli aby było widać różnice w chodzeniu zegarów na satelitach GPS, to musielibyśmy rozpędzić Układ Słoneczny do większych prędkości względem eteru. Nie chodzi o rozpędzenie satelitów, tylko o rozpędzenie naszego układu, z którego obserwujemy.
|
|
|  | | szostek (349 punktów) | > STW sprawdziła się w dobie satelitów.> Zegary na nich chodzą inaczej niż te zostawione na ziemi dokładnie według wzorów wyznaczających szybszy upływ czasu przy mniejszej grawitacji oraz wolniejszy z racji większej prędkości.I co z tego wynika ?Już to tłumaczyłam w innym poście. 1. W artykule od którego rozpocząłem wątek, wyprowadziliśmy różne dynamiki STW. Każda z tych dynamik opiera się na tej samej, jednej, jedynej, kinematyce STW. 2. Dylatacja czasu na zegarach satelitów GPS jest opisana kinematyką, a nie dynamiką. Czyli dylatacja czasu na satelitach nie ma związku z dynamikami, które wyprowadziliśmy  Podsumowując. Jeżeli kinematyka STW zgadza się z satelitami, to w żaden sposób nie dotyczy to dynamik, które można wyprowadzić w ramach kinematyki. Dlatego Twoja uwaga jest nie na temat.
|
|
| |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Podsumowując. Jeżeli kinematyka STW zgadza się z satelitami, to w żaden sposób nie dotyczy to dynamik, które można wyprowadzić w ramach kinematyki. >Dlatego Twoja uwaga jest nie na temat.
Moja uwaga była odpowiedzią na wasze nieprawdziwe twierdzenie powyżej: >Powtarzasz propagandę. STW nie sprawdza się w GPS. >Faktycznie STW przewiduje, że zegary w ruchu chodzą inaczej, ale robi to niedokładnie. Gdyby stosowano wzory STW, to GPS by nie działało. Dlatego STW nie ma żadnego zastosowania w satelitach GPS. Zegary na satelitach GPS są synchronizowane metodami technicznymi, bez żadnego zastosowania STW.
Cieszy mnie, że zmieniliście w tej sprawie zdanie.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | szostek (349 punktów) | > >... Jeżeli kinematyka STW zgadza się z satelitami, to w żaden sposób nie dotyczy to dynamik, które można wyprowadzić w ramach kinematyki.> Cieszy mnie, że zmieniliście w tej sprawie zdanie.Nie zmieniłem zdania. Nie rozumiesz co to jest założenie, no to wytłumaczę. Przewidywania STW nie zgadzają się z tym, jak czas upływa na satelitach GPS. Gdyby jednak założyć (!!!), że się zgadzają, to nie ma to żadnego związku z dynamikami, które wyprowadziliśmy w artykule. Każda z tych dynamik opiera się na tej samej kinematyce, w której obowiązuje ten sam, powszechnie uznawany, wzór na dylatację czasu. To była moja odpowiedź w związku z tym, że ktoś bez sensu napisał, że inne dynamiki są niemożliwe, ponieważ GPS działa
|
|
 | 1 na 1 wwnf (2790 punktów) (zablokowany) | Cześć, crackpot. Jak samopoczucie przed świętami?
|
|
 | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >Myślę, że całość naszej argumentacji jest przekonywująca. A co Ty, o tym myślisz ? Ja tak nie myślę. To co przedstawiacie "nie jest nawet błędne". Jest pozbawione sensu. Nazywacie "falą", coś co falą nie jest. Zmiana wielkości w czasie nie wystarczy, aby nazywać ją falą. Nie ma fali bez propagacji! Natężenie prądu zmiennego w przewodzie zmienia się cyklicznie w czasie. Ale nazywanie tego falą to absurd. Dopiero przy odpowiednio dużych częstotliwościach lub/i długich przewodach zaczynają wchodzić w grę efekty falowe, bo nie można zaniedbać propagacji implulsu. U was nie ma propagacji pola grawitacyjnego, bo nie ma go u Newtona. Pole jest natychmiastowe. Równie dobrze (a raczej źle) można by przeprowadzić analogiczne rozważania dla pola elektrostatycznego z prawa Coloumba. I dojść do analogicznych, błednych wniosków nie mających nic wspólnego z falą elektromagnetyczną.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
|  | | szostek (349 punktów) | > Nie ma fali bez propagacji!Według Wikipedii " Propagacja w fizyce jest to rozprzestrzenianie się zaburzenia w ośrodku." W takim razie mam pytanie, w jakim ośrodku propaguje fala grawitacyjna według OTW? W OTW także grawitacja nie ma ośrodka, dlatego mówienie o fali według OTW jest błędne  No to za co oni dostali Nobla? > Natężenie prądu zmiennego w przewodzie zmienia się cyklicznie w czasie. Ale nazywanie tego falą to absurd. Dopiero przy odpowiednio dużych częstotliwościach lub/i długich przewodach zaczynają wchodzić w grę efekty falowe, bo nie można zaniedbać propagacji implulsu.No właśnie, czyli w przewodach może istnieć fala potencjału i prądu. Nawet mówi się o fali stojącej w liniach długich. W tym przykładzie samo sobie zaprzeczyłeś  > U was nie ma propagacji pola grawitacyjnego, bo nie ma go u Newtona. Pole jest natychmiastowe.Bzdura. Nawet jeżeli w czasach Newtona przyjmowana dla uproszczenia, że grawitacja rozprzestrzenia się natychmiastowo, to dzisiaj nie ma takiej potrzeby. Według naszej interpretacji prawa ciążenia Newtona, opisuje ono oddziaływanie, które rozprzestrzenia się ze skończoną prędkością. Jeżeli prędkość newtonowskiego oddziaływania grawitacyjnego jest skończona, wtedy fala grawitacyjna istnieje także u Newtona.
|
|
| |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | > >Nie ma fali bez propagacji!> Według Wikipedii "Propagacja w fizyce jest to rozprzestrzenianie się zaburzenia w ośrodku." W takim razie mam pytanie, w jakim ośrodku propaguje fala grawitacyjna według OTW?W czasoprzestrzeni.  Definicja w polskiej Wikipedii jest nieścisła. Ani fala grawitacyjna, ani fala EM nie wymaga materialnego ośrodka. > No właśnie, czyli w przewodach może istnieć fala potencjału i prądu. Nawet mówi się o fali stojącej w liniach długich. W tym przykładzie samo sobie zaprzeczyłeś  Nie. Zmiana natężenia czy potencjału prądu w czasie może istnieć bez fali. Do zaistnienia fali potrzebne są dodatkowe warunki. Właśnie linia długa. Wtedy występuje propagacja. U was wystarczy zmiana w czasie, bez propagacji a już mówicie o fali. > >U was nie ma propagacji pola grawitacyjnego, bo nie ma go u Newtona. Pole jest natychmiastowe.> Bzdura. Nawet jeżeli w czasach Newtona przyjmowana dla uproszczenia, że grawitacja rozprzestrzenia się natychmiastowo, to dzisiaj nie ma takiej potrzeby. Według naszej interpretacji prawa ciążenia Newtona, opisuje ono oddziaływanie, które rozprzestrzenia się ze skończoną prędkością.A na jakiej podstawie? Newton zakładał natychmiastowość nie dlatego, że tak mu się podobało, tylko że nie miał żadnego powodu, aby twierdzić inaczej. W przeciwnym razie wprowadziłby "grawitodynmikę" w której mielibyśmy zależność pola w danym punkcie od pola w źródle w zależności od odległości i czasu. Jeśli dla was jedynym wzorem opisującym grawitację jest GMm/r^2 to nie macie prawa mówić o propagacji pola. W przeciwnym wypadku proszę pokazać wzór na pole zależne od czasu. Czego zresztą nie pokazaliście w swojej pracy. Nie ma u was żadnej zależności od czasu. W sensie w jakim czas występuje w równaniu falowym. Bo skąd miała by być? Jeśli postuluje się "prędkość grawitacji", to trzeba ją zmierzyć doświadczalnie albo wykazać teoretycznie. W OTW tą prędkością jest c. U Newtona nie ma prawa być skończona. Co więcej, próby uczynienia jej skończoną w zgodzie z Newtonem prowadziły do niezgodności z obserwacją.
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | |  | | szostek (349 punktów) | > Definicja w polskiej Wikipedii jest nieścisła. Ani fala grawitacyjna, ani fala EM nie wymaga materialnego ośrodka.Tak samo można przyjąć dla prawa ciążenia Newtona. Czyli oddziaływanie grawitacyjne nie potrzebuje ośrodka w którym propaguje. Nie przeszkadza to jednak, aby cykliczne zmiany natężenia pola grawitacyjnego przewidywane grawitacją Newtona traktować jak falę poprzeczną. > Nie. Zmiana natężenia czy potencjału prądu w czasie może istnieć bez fali. Do zaistnienia fali potrzebne są dodatkowe warunki. Właśnie linia długa. Wtedy występuje propagacja. U was wystarczy zmiana w czasie, bez propagacji a już mówicie o fali.Już Ci wytłumaczyłem, że tutaj jest tak samo jak dla fal w OTW. Sam przed chwilą przyznałeś, że grawitacja w OTW nie wymaga ośrodka. No to dlaczego się upierasz, że w przypadku grawitacji Newtona ośrodek jest konieczny. Zastanów się zanim coś napiszesz  > A na jakiej podstawie? Newton zakładał natychmiastowość nie dlatego, że tak mu się podobało, tylko że nie miał żadnego powodu, aby twierdzić inaczej. W przeciwnym razie wprowadziłby "grawitodynmikę" w której mielibyśmy zależność pola w danym punkcie od pola w źródle w zależności od odległości i czasu.No to poprawiłem grawitacje Newtona i dałem przyczynek do "grawitodynmiki"  > Jeśli dla was jedynym wzorem opisującym grawitację jest GMm/r^2 to nie macie prawa mówić o propagacji pola.Mamy prawo i to robimy  > W przeciwnym wypadku proszę pokazać wzór na pole zależne od czasu. Czego zresztą nie pokazaliście w swojej pracy.Jest o tym mowa we wstępie. Zakładamy, że prędkości ciał są mniejsze niż prędkość propagacji oddziaływania grawitacyjnego, dlatego prędkość ma zaniedbywany wpływ na kształt fali. Poza tym zarzut, że czegoś nie zrobiłem jest głupi. Gdybym opuścił coś co ma istotny wpływ na postulowany wynik, to wtedy miałbyś rację. Pokaż mi w takim razie, który wniosek w artykule jest błędny ze względu na pominięcie prędkości z jaką propaguje oddziaływanie grawitacyjne. Ty napisz artykuł na ten temat z uwzględnieniem wszystkich możliwych efektów Poza tym mylisz się, że nie można mówić o fali grawitacyjnej jeżeli prędkość oddziaływania grawitacyjnego jest nieskończona. Wtedy tak samo w dekoderze będą następowały cykliczne wahania wartości natężenia, i to właśnie nazywamy falą. > Jeśli postuluje się "prędkość grawitacji", to trzeba ją zmierzyć doświadczalnie albo wykazać teoretycznie.Nie prawda, nie trzeba. Można ją oznaczyć parametrem o nieznanej wartości albo analizować te zagadnienia, na które ta prędkość nie ma wpływu. Tak właśnie robimy w naszym artykule. To Twoje zastrzeżenie jest głupie.> W OTW tą prędkością jest c.> U Newtona nie ma prawa być skończona. Co więcej, próby uczynienia jej skończoną w zgodzie z Newtonem prowadziły do niezgodności z obserwacją.OTW jest niezgodna z obserwacjami. Aby załatać tą niezgodność nieudolnie wprowadzono pojęcie ciemnej energii. Dalej się nie zgadza, ale "fachowcy" udają, że jest OK. Tak samo można łatać prawo ciążenia Newtona, ale tym się nie zajmujemy. Twoje uwagi są chybione i dotyczą spraw drugorzędnych. Lepiej zastanów się nad problemem braku strojenia LIGO. Nie wyobrażam sobie, aby bez strojenia urządzenia do wzorca można było coś mierzyć. Drugim istotnym problemem jest zjawisko koincydencji, z którego wynika, że szukanie jakiegoś sensu w szumie jest wielką bzdurą.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Z odwracaniem kota ogonem walczył nie będę, więc spróbujmy coś krótkiego: >> W przeciwnym wypadku proszę pokazać wzór na pole zależne od czasu. Czego zresztą nie pokazaliście w swojej pracy. >Jest o tym mowa we wstępie. Zakładamy, że prędkości ciał są mniejsze niż prędkość propagacji oddziaływania grawitacyjnego, dlatego prędkość ma zaniedbywany wpływ na kształt fali. >Pokaż mi w takim razie, który wniosek w artykule jest błędny ze względu na pominięcie prędkości z jaką propaguje oddziaływanie grawitacyjne.
Ruch falowy rządzi się równaniem falowym. Nie jest spełnione równanie falowe, nie ma fali. I vice versa. Funkcja spełniająca równanie falowe ma czynnik (oznaczony zwykle jako c) będący prędkością propagacji. U was go nie ma. Zaniedbując prędkość propagacji, nie otrzymujecie ruchu falowego.
U was nie ma fali. Po prostu. Piszecie w pracy o czymś czego w niej nie ma.
A "prędkości grawitacji", jeśli się już przyjmuje że jest skończona, nie można zaniedbać na odległościach kosmicznych. To teraz taki problemik: Czy poruszające się niejednostajnie dwie masy "czują" oddziaływanie grawitacyjne na kierunku który je łączy w danej chwili, czy na kierunku który je łączył wcześniej (o czas potrzebny na propagację sygnału grawitacyjnego)?
|
|
| | | | |  | | szostek (349 punktów) | >Ruch falowy rządzi się równaniem falowym. Nie jest spełnione równanie falowe, nie ma fali. I vice versa.
W naszym artykule falą nazwaliśmy cykliczne zmiany natężenia pola grawitacyjnego mierzone w punkcie, w którym znajduje się detektor. Przykładem działania fali grawitacyjnej są przypływy i odpływy morskie. To zjawisko pokazuje, że fala grawitacyjna deformuje kształt materii.
Twoje uwagi nie dotyczą samego zjawiska tylko nazwy, którą nazwaliśmy badane w naszym artykule zjawisko. Przyjąłem do wiadomości, że nie podoba się Ci nazwa fali. Nie zgadzam się jednak z Twoim zdaniem na ten tema i w dalszym ciągu mam zamiar nazywać falą: cykliczne zmiany natężenia pola grawitacyjnego.
> Funkcja spełniająca równanie falowe ma czynnik (oznaczony zwykle jako c) będący prędkością propagacji. U was go nie ma. Zaniedbując prędkość propagacji, nie otrzymujecie ruchu falowego.
Nie podzielam Twojego zdania. Jeżeli uważasz, że nasz artykuł można jakoś rozwinąć, to bardzo na to czekam.
>A "prędkości grawitacji", jeśli się już przyjmuje że jest skończona, nie można zaniedbać na odległościach kosmicznych. To teraz taki problemik:
To znowu nie jest merytoryczna uwaga na temat treści artykułu, tylko jakieś nieuzasadnione twierdzenie. Pokaż, który konkretnie wniosek podany w artykule jest błędny, dlatego, że nie uwzględniliśmy prędkości z jaką propaguje fala grawitacyjna !!!
>Czy poruszające się niejednostajnie dwie masy "czują" oddziaływanie grawitacyjne na kierunku który je łączy w danej chwili, czy na kierunku który je łączył wcześniej (o czas potrzebny na propagację sygnału grawitacyjnego)?
Bardzo chętnie zobaczę jakieś obliczenie na ten temat, albo wyniki jakichś symulacji.
|
|
| | | | |  | -2 na 2 ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | >Czy poruszające się niejednostajnie dwie masy "czują" oddziaływanie grawitacyjne na kierunku który je łączy w danej chwili, czy na kierunku który je łączył wcześniej (o czas potrzebny na propagację sygnału grawitacyjnego)?
Ale to jest przecież ten stary - standardowy, błąd idiotów, którzy wierzą w przyciąganie ciał na odległość.
Nie ma żadnego przyciągania z dystansu! Zrozum to wreszcie, skołowany gamoniu.
|
|
| | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Nie ma żadnego przyciągania z dystansu! Zrozum to wreszcie, skołowany gamoniu.
Kombi - to ty świrze? Chcesz zarobić kolejnego bana?
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
|
|
| | | | | | |  | ultramarynata (42 punktów) (zablokowany) | Rozumiem że wierzysz usilnie w przyciąganie z dystansu, którego nie rozumiesz, zatem chciałeś żeby ci to kolega wyjaśnił?
Zabawny jesteś.
Wyczaruj mi np. króliczka z kapelusza, bo ja wierzę w czary - to jest ta sama logika.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|