Na wstępie należy zwrócić uwagę, że skuteczne ostrzeganie o impakcie wymaga wydawania przez społeczeństwa państwowych pieniędzy na śledzenie kosmosu co w krajach tak opanowanych przez kler jak Polska, a nawet USA jest utrudnione. Cyniczni duchowni, nierzadko homoseksualni pedofile (także w religii islamskiej jest to doskonale znane zjawisko) walczą o wpływy polityczne i przeznaczanie państwowych pieniędzy na remonty świątyń, dopłacanie do katechetów itp. Ponadto teologia zabrania obawiania się końca ludzkości bo to niejaki Jahwe ma wyznaczyć datę końca świata a nie jakaś plenetoida.
Gdy trafienie w Ziemię asteroidy będzie pewne lub dość prawdopodobne opłaci się poinformowanym ludziom jakoś zwiększyć szanse przeżycia go.
Jedną z metod będzie wyjazd (np samolotem) w inny region niż ten w który przewiduje się trafienie.
To może okazać się niemożliwe lub tylko częściowo możliwe. Wtedy trzeba liczyć się z różnymi skutkami impaktu i mimo ich wystąpienia jakoś ochronić ciało przed poważnym zranieniem, zatruciem lub śmiercią.
Przypomnę, że podczas eksperymentów z bombami atomowymi kilkadziesiąt metrów od wybuchającej bomby wieszano duże metalowe kule pokryte grafitem i one nawet taki wybuch przetrwały w dobrym stanie (drobne uszkodzenia powierzchniowe, nieuszkodzone wnętrze).
Przypomnę też że swego czasu nasz wybitny sportowiec Robert Kubica zderzył się w pędzącym bardzo szybko bolidzie formuły 1 ze ścianą i wyszedł z tego bez poważnego urazu.
Oznacza to, że można zapewne przeżyć nawet przejście fali uderzeniowej przez miejsce naszego pobytu ale w odpowiednio wytrzymałym obiekcie i mając zabezpieczenia szyi przed złamaniem oraz amortyzatory, poduszki lub coś podobnego chroniącego przed nadmiernym przyspieszeniem ciała w miotanym w całości pomieszczeniu/pojemniku/kontenerze.
Najprostsze wydaje się (pozornie) zejście pod ziemię (coś typu metro) ale trzeba wtedy zabrać ze sobą solidny sprzęt do odkopania się po zawalaniu przedsionka.
Sądzę, że nawet pod ziemią można spodziewać się rzucenia fotelem człowieka a przynajmniej podskoku, jeśli dojdzie tam silne trzęsienie ziemi.
Choć może nie jest to akurat groźne skoro ludzi podczas trzęsień ziemi nie zabija sam podskok tylko spadające dachy. Przed zawaleniem sufitu w metrze lub jaskini warto się jakoś zabezpieczyć. Metalowe belki czy coś podobnego.
Potem trzeba mieć co jeść i pić przez wiele dni - sugeruję sporo zapasów, konserw, sucharów, suszonych owoców, witamin, może nawet lekarstw, wody utlenionej, bandaży, plastrów, śpiwór, ubrania. Rozsądnym pomysłem wydaje się duży metalowy kontener i wzięcie ze sobą poduszek, materacy dmuchanych i foteli samochodowych (z zagłówkami)?
Natomiast nie za bardzo warto się bać zalania wodą morską. Wysokie fale tsunami po trafieniu w ocean raczej nie powstają - wbrew filmowym scenariuszom - co przeanalizowano tutaj
www.space.(*)-simulations-solar-system.htmlInspiracją do podjęcia tematu było też doniesienie na
http://wordpress
O tym, że stosunkowo duża nowo odkryta asteroida oznaczona jako 2018 AH przeleciała nad Ziemią w odległości 0,77 LD (Lunar Distance) w dniu 2 stycznia 2018 r.
Jest to pierwsza asteroida, która przeleciała nad Ziemią w tym roku bliżej niż orbituje Księżyc i największa od 2011 r.
Wykrycie przelotu nastąpiło dopiero po fakcie co bulwersuje i trochę ... kompromituje.
Gdyby trafiła w nas to stałoby się to niestety bez ostrzeżeń dla ludności
2018 AH zaobserwowano w ATLAS-MLO, Mauna Loa w dniu 4 stycznia 2018 roku, dwa dni po zbliżeniu się do Ziemi.
Najbliższe podejście do Ziemi miało miejsce o 04:25 UTC 2 stycznia z prędkością (względem Ziemi) 13,76 km/s.
Należy do grupy asteroidów Apollo, najpowszechniejszej, ma średnicę 84-190 m (275-693 stóp)
W ciągu ostatnich 18 lat tylko 2 asteroidy większe niż 2018 AH przeleciały obok nas tak blisko, a 8 od 1918 roku.
Asteroida tej wielkości w 1908 roku upadając na Ziemię spowodowała ogromne zniszczenia wielkiej połaci lasów na dalekiej i bezludnej na szczęście Syberii.
wordpress-(*)77-ld-2-days-before-discovery/